10 dzień cyklu.
Jestem zła bo nie mam testów owulacyjnych.. ;/
Byłam po pracy w Rossmanie ale akurat nie mieli i dupa. 
Mam nadzieje że jutro przyjdą a jak nie to lete do apteki po ten drogaśny..

W pracy dzisiaj dużo roboty, papierków od cholery..
A jeszcze na dodatek w niedziele na sklepie mamy inwenture i też muszę iść ;/ 
Ale co tam, przynajmiej jakoś dzień zleci. 
Właśnie wcinam Arbuzika
Pyychotkaa !

Kruszynko Moja..
CZEKAMY 
34dc
G. już po badaniach.. Wygląda na to, że wszystko bardzo dobrze, morfologia trochę niżej, on twierdzi, że czytał i że jest dobrze.. Ale ja oczywiście to sprawdzę i dopiero wtedy uwierzę, zatem google strzeż się, nadchodzę
a tak poważnie to wiem, że powinien skonsultować badania z lekarzem, muszę tylko poszukać gdzie taki jest:)
W pracy pierwszy dzień apogeum zakończony sukcesem, jeszcze tylko jutro:)
I postanowiłam zrobić test w ndz (8dpo), wiem wcześnie, ale będę czuła się lepiej psychicznie jak będę prowadzić zajęcia od pon. Bo jak nie wiem to zachowuję się dziwacznie:)
KHALAN NO JASNEJ CHOLERY! PUŚCIŁAŚ FATUM!
Wiecie co? W DUPIE MAM TO PRZYMILANIE!
Pisałam o tym w komentarzu u khalan. Dlaczego to niby ma być zawsze tak, że to my się wciskamy w niewygodne gacie, koroneczki, cekinki i inne sraty-taty, żeby tym naszym mężczyznom dogodzić, a oni jeden z drugim wystawią wacusia i patrz kobieto! Jestem królem seksu! Oficjalnie strajkuję!
Od czasu podjęcia starań nagimnastykowałam się z tymi fatałaszkami, nastrojami, winkami i innymi wszystkimi dziadostwami bardziej niż niejeden akrobata. I co dostałam wczoraj? Była wielka rozmowa o grze wstępnej, o miziankach, i głaskankach i co? JAJCO! Obiecanki macanki!
To ja się depiluję, kremuję, wypachniam, wbijam tyłek w koronkowy komplecik, kręcę się w te i nazad po mieszkaniu, żeby tego mojego jakoś podkusić, tyłek mi marznie niemiłosiernie a ten co? Patrzy z pożądaniem? BZZZZ Zła odpowiedź. Komplementuje? BZZZZ Zła odpowiedź. Może chociaż cokolwiek mówi? BZZZZ JESZCZE JEDNA ZŁA ODPOWIEDŹ. Nic z tych rzeczy - mój ukochany mąż, po całym dniu przelotnego "pomiziwania sie" na widok żonki odzianej w skąpe stroje, patrzy taaakimi oczami i stwierdza:
- Wygodnie Ci się będzie w tym spało? -I bierze książke i zaczyna czytać. CZYTAĆ KURWA!
No to dawaj ściągam te badziewie, zakładam bawełnianą koszulkę ze Spongebobem i spodnie od piżamy w Snoopy'ego i ryps do wyra. Kołdra na głowę i chcę się uspokoić i zasnąć. Jacuś sobie poczytał powzdychał, zgasił światło i zaczyna - głaska, podmacuje, całuje - no to myślę sobie - Dobra nasza! Widać nie koronki, lecz Spongebob jest czynnikiem zwiększającym pożądanie! (CZYK! Zapisane w pamięci - poszukać w internecie bieliznę w Spongeboby) I już atmosfera robi się gorąca, już czuję, że wszystko zmierza ku dobremu i co robi mój mężczyzna? Stwierdza, że mogłabym się trochę postarać, żeby podkręcić atmosferę, a nie, że on MUSI INICJOWAĆ pieszczoty. W tym momencie dokonała się we mnie przemiana, czułam jak podniecenie zamienia się w nieodpartą chęć mordu, oczy lśnią mi rządzą krwi, płuca mi się zapowietrzyły, pięści i kolana zacisnęły. Jak się domyślacie, nie doszło do niczego, bo żeby go nie zabić dałam radę powiedzieć tylko DOBRANOC.
No myślałam, że mnie szlag trafi. I koniec powiadam Wam kobiety! KONIEC! Dość wdzianek, przebieranek, macanek. Oj przyjdzie w łaskę!
kolejny dzień dupka. 4 z 10. Piersi już całkiem bolą
zrobiły się bardzo wrażliwe i mam wrażenie, że widać na nich niebieskie żyły, głównie przy sutkach, ale to na pewno od dupka. Nie myślę o tym, że może być inaczej.
Byłam dziś w aptece i wróciłam do domu bez testu
Normalnie, na luzie. Kupię dopiero jeśli @ się będzie spóźniać. Nie chcę już wiedzieć jak najwcześniej, chcę po prostu zobaczyć II a nie znowu I. Może w tym cyklu jeszcze nie zobaczę. Ale przy następnym testowaniu albo II albo wcale
Jakos mi dzisiaj smutno:( nie wiem czemu boli mnie szyja nie wyspalam sie ;/ na nic nie mam ochoty ;/ chciala bym zakopac sie pod kolderka i nigdzie sie nie ruszac a tu za godzine trzeba do pracy jechac, mam nadzieje ze jakos mi zleci;/
wpadłam w panike, że coś jest nie tak - biust przestał być tkliwy no i to ciągłe przeziębienie więc poszłam zrobić krew - beta z wczoraj 4t4d 1128 - zgodnie z kalkulatorem ide równo ze średnią - jest dobrze
muszę znaleźć sposób aby nie zwariować do połowy czerwca .... pierwsza wizyta z usg za dwa tygodnie
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2015, 18:15
Od niedzieli luteina a moja temp co na to? "pie***ol się!". Normalnie przy włączeniu progesteronu temp powinna pójść w górę nawet jeśli owu nie było a co ja dziś widzę? PONIŻEJ POZIOMU?? WTF??
Co jeszcze?
- W pracy masakra, jak tak dalej pójdzie to się zwolnię. Nie pozwolę na poniżanie tylko dlatego że dłużej pracuje.
- Siostra męża w 4miesiący ciąży... życzę Jej jak najlepiej. Chodzi bardziej o to że w niedzielę na imieninach teścia teściowa pochwaliła się wszystkim że będzie babcią... po naszym wyjściu! Mój tato tam był i stąd o tym wiem. Jak się teściowa tłumaczyła? "nie chciałam Kasi mówić żeby jej przykro nie było". No kurde! Czemu przykro? a co ona z moim mężem sypia i ma być mi przykro że jej zrobił a mi nadal nie? A nie przyszło Jej do głowy że kiedy po stracie powiedziała mi "o co Ci chodzi przecież to nie było dziecko" było mi bardziej przykro? Kiedy powiedziałam mężowi że będzie wujkiem zaśmiał się i powiedział krótko "teraz już mają wnuka więc może w końcu odpuszczą z tekstami do nas"... ehhh oni nigdy nie odpuszczą bo przecież szwagierka z narzeczonym mieszkają w Anglii...
- ja się już przyzwyczaiłam do myśli że to koniec że więcej jakiś specjalnych starań nie będzie nawet dobrze mi z tym, a tym czasem okazuje się że mojemu G nawet przez myśl nie przeszło brać to na poważnie i już myśli o IVF... i ciągle tylko a może jednak po majówce nie będziesz już musiała chodzić do pracy... tym razem to on się chyba nakręcił 
- dziś jeszcze idę na nockę i... 6 dni wolnego!
- 6 dni do Bhcg, jakoś nie czuję potrzeby sprawdzenia wcześniej skuteczności 3IUI jakimś testem no bo po co? jedno-kreskowych testów to ja się już naoglądałam wystarczająco dużo...
- a dziś na obiadek coś co G lubi najbardziej - krokiedy z serem i pieczarką 
6dpt na tyle ile znam swój organizm zbliża się @.
kłuje mnie dziś jajnik z którego była owu. echh
jeszcze 3 - 4 dni do @.
tym razem nie testuje. nie schizuje. czekam cierpliwie.
wczoraj przepłakałam cały wieczór, łzy same wylewały mi się z oczu.
Edit :czemu jednym z objawów @ wywala mi zawsze brzuch! Wolałabym nie mieć takiego objawu. Poludzic się dłużej ze się udało. Ech brak złudzeń. Czekam na @
zostały jeszcze 3 mrozaki.
w głowie już plan, na zmianę kliniki ( gdy te 3 nie dadzą rady, a pewnie nie dadzą)
wiem, wiem strasznie nudzę, jestem straszną pesymistką! i źle mi z tym!
nie mogę zrozumieć dlaczego nie mialam wśród 6 moich zarodków ani jednego klasy 4AA lub 5AA
najlepszy jaki mialam 3AA, reszta to 1,2 i jeden z 6 doby 3BB. czym to idzie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2015, 20:01
Minęło już trochę czasu od ostatniego wpisu, ale nic szczególnego się w tym czasie nie działo. 23 kwietnia byliśmy z mężem w Berlinie w klinice. Badania krwi wyszły dobre, podstawowe parametry w normie. Choroby weneryczne również wykluczyli. Lekarka pochwaliła nas za schudnięcie, ja zrzuciłam już 8 kg mąż 6 kg. Muszę zrobić jeszcze badanie HOMA Index (krzywa cukrowa), jak do tej pory jeszcze mi się to nie udało. Mimo diety jajniki jeszcze nie ruszyły, nadal są uśpione. Obraz USG był taki sam jak 2 miechy temu. Mąż miał także badanie nasienia, liczebnie są bardzo dobre, jednak wyszła zmniejszona ruchliwość. Lekarka powiedziała, żeby zbytnio się nie przejmować, bo mąż miał długi okres wstrzemięźliwości przed badaniem, więc ona uznaje je za wynik w normie. Pobrali od nas znowu krew, tym razem na obciążenia genetyczne i na ogólne badania sprawdzające parametry przy redukcji masy ciała. W między czasie zwiedziliśmy z mężem wieżę telewizyjną na Alexanderplatz i zaszliśmy do słynnego sklepu PRIMARK, 3 ogromne piętra sklepu, tanie, fajne ciuchy i dobry przepis na odstresowanko. Jak na razie czekamy na wyniki i badanie HOMA, chcą sprawdzić czy nie mam insulinooporności. Po wynikach dadzą mi już pierwsze leki i zastosują właściwą wstępną terapię.
Dawno mnie tu nie było. Hmm . W ostatnim cyklu nie brałam już clo. Wkurzyłam się bo w poprzednim totalnie zablokował mi owu! Byłam też w invikcie wybadać teren. Mąż dostał skierowanie na badanie nasienia, a mnie doktor kazał się jednak zająć tą torbielą bo jest dość spora i z wypełniona też jakimś płynem, w sensie że jest w połowie endometrialna a w połowie jakiś płyn surowiczy ma. Poza tym załamał ręce nad moją tyłozgiętą macicą i stwierdził, że nawet przy inseminacji to byłoby bardzo trudno. Mąż ma wyniki dobre. Było trochę martwych plemników ale to pewnie przez to że jakiś czas temu brał antyb. (Nie brał przez 4 lata a tera się oczywiście musiało przyplątać). Byłam też u endokrynologa, dostałam dostinex na tę moją prolaktynę. Pierwszą tabletkę wzięłam jakoś przed owulacją no i starań wyszły nici. Myślałam że mi głowę rozsadzi, bo dostałam od razy 1 całą tab. więc cierpiałam cały tydzień a później zmniejszyłam sobie dawkę na 0,5 tabletki no i teraz jakoś żyję
Prolaktyna ładnie spadła do 5,3 zresztą po takiej końskiej dawce nie miała wyjścia. Piję też zioła ojca klimuszki na zrosty i stany zapalne. Trochę mi się cykl wydłużył do 31 dni i nie wiem czy to przez dostinex czy zioła. teraz nadeszła pierwsza @ na dostinexie i leje się ze mnie jak nigdy tzn no dobra może jak za pierwszą @ No nie wiem chyba dobrze... może te niepowodzenia były jednak związane z tą prolaktyną. Jestem bojowo nastawiona na ten cykl, bo później jeszcze jeden i jak nic z tego nie będzie to 29.06 operacja.
6t (5t4d)
Wyniki badan zleconych przez lekarke:
- beta HCG: 18029 UI/L
- progesteron: 23,2 ng/mL (no i nic sie niestety nie podniosl, a 3 razy dziennie biore dowcipnie Utrogestan 200
)
- estradiol: 343 pg/mL (nie mam tutaj zadnych norm z laboratorium, wie ktos ile powinien wynosic?)
Chyba taki juz moj los, ze do konca tej ciazy bede sie niepokoic. Wysoka beta - zasniad groniasty. Niski przyrost - mozliwe poronienie. Potwierdzone obnizona temperatura ciala. A na sam koniec ten niski progesteron...
Probuje myslec optymistycznie. Malenstwo da sobie rade. A kto jak kto, mamusia nie powinna w to watpic
[pomyłka
]
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2015, 18:58
Ciąża zakończona 6 maja 2015
Borys W.
4100 g / 58 cm / 10 PTK. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2015, 14:24
17t3d - wg najaktualniejszego usg 
I wreszcie Dzieciątko ma tyle wieku, na ile wskazuje dokładnie moja miesiączka, ani dnia więcej/mniej 
Dziś na usg oglądaliśmy dokładnie pupcię Dziecka i to, co pomiędzy i... nie ma tam peniska
Lekarz nie daje 100% pewności, ale na razie wszystko wskazuje na Malwinkę 
Poza tym była cytologia i nigdy nie bolała mnie tak jak dzisiaj... nigdy też po niej nie plamiłam krwią, a dzisiaj miało to miejsce - pewnie przez to ciążowe uwrażliwienie i rozpulchnienie pochwy 
Waga ruszyła jak szalona... znowu 1 kg w 2 tygodnie 
Niestety, z próbką moczu miałam dziwną, absurdalną przygodę - zaniosłam ją do labolatorium, zgłosiłam tam, że mam skierowanie i próbka została podpisana moim nazwiskiem... potem jednak panie ją wyrzuciły do kosza. Dlaczego? Bo nie zgłosiłam w recepcji Luxmedu, by mi odhaczyli skierowanie.
Absurd! Przecież mieli do mnie telefon, mogli zadzwonić, to sobie po prostu wyrzucili opisaną próbkę... Więc, Dziewczyny, jak zaniesiecie do placówki LM próbkę, pamiętajcie zgłosić to w recepcji 
Po południu dostałam 1. kopniaczka 
Trochę stresu i kłopotów, bo P. miał umowę na zastępstwo, a za miesiąc nie będą go potrzebować, bo wracają 2 osoby z macierzyńskiego... Wczoraj płakałam, nie spałam w nocy, bo to była dobra praca... Jednak nie poddajemy się, będziemy szukać wytrwale nowej, byleby kasa była, bo dziecko będzie potrzebowało bezpieczeństwa... Będzie dobrze, musi 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2015, 18:56
80% za nami 
32tc (31t5d)
Pozostalo 57dni..

My po wizycie.. Jestem nawet zadowolona..
cisnienie jak zwykle wielkie..ale to pewnie od tego ze sie spieszylam bo za pozno maz wyjechal a jeszcze musialam odebrac wyniki przed wizyta..
Na wizycie pobrala mi cytologie bo mialam ponad rok temu..badanie szyjki na samolocie jest ok dluga i zamnkieta..i uwaga podejrzewa ze synek sie obrocil glowka w dol bo jakby byl przy samej szyjce..z jednej strony dobrze ze sie odwrocil..a z drugiej nie koniecznie bo skoro naciska glowka to musimy jeszcze lezec do nastepnej wizyty.. potem mowila ze po 34tc odstawiamy aspiryn cardio..a reszta lekow bez zmian.. Nastepna wizyta 26maja..i usg by omowic ze mna co i jak i uzgodnimy czy rodzimy wczesniej i jak czy pozniej..i od nastepnej wizyty powoli wyganiamy synka.. Bo ta wizyta bedzie juz OSTATNIA..wiec domyslam sie ze umowi sie ze mna na dany termin na cc..
Na bole jak na okres nospa..o ruchach nisko..ze pewnie gmyra lapkami i spytalam o sluz bo ostatnio mialam w nim takie brazowe jakby niteczki..ale mowila przy badaniu ze nic na palcu nie ma..ale biore spore ilosci lekow przeciwzakrzepowych wiec to moze przez to..zreszta jak wkladam luteine to tez jest czysty sluz..tylko czasami na papierze jest jakis inny..
A...i sporo przytylismy od ostatniej wizyty 3.8kg wedlug wagi w gabinecie..a wcale duzo nie jem..
zreszta mysle ze 12.8kg od poczatku nie jest jakos tak przesadnie duzo bo gruba wcale nie jestem..bo tylko w brzuszek poszlo 
Takze kochany syneczku siedz grzecznie w brzuszku jeszcze chociaz ten miesiac..do wizyty
i nie naciskaj zabardzo glowka na szyjke mamusi
by wytrzymala jak najdluzej..
Boze,czuwaj caly czas nad Nami

Kurewsko szary, deszczowy, nudny dzień cyklu owulacyjnego.
Plusy: żyrandol będę miała w salonie. w końcu.
Minusy: dlaczego ten mój wykres daje tyle nadziei??? Taka stabilizacja u mnie to dziwactwo.
Wiem -wyjaśni siĘ już na dniach i może bym się cieszyła gdyby nie to, że niE mam żadnych ale to żadnych objawów ciążowych .
Nie pierdze,
nie bekam,
nie odrzuca mnie od wody,
cycki w stanie z I fazy....
Tak tak nie mam się do czego przyczepić.
Sutki nie szypią, swędzą, pieką czy co tam jeszcze... Sa na swoim miejscu
Na czole nie pojawił się napis: CIĄŻA.
Więc to chyba nie to!
Siłą dedukcji można wyjaśnić wszystko!
Poza tym nie wiem jak ja zniose kolejny cykl z przebierankami i cyrkoniami. Jak to u mnie: jeśli czegoś nie mozesz mieć : olej to. Tak właśnie zrobie.
Powiem:
- " od tego do tego dnia mam dni płodne. Chcesz mieć dziecko skarbie? To działaj w te dni. Bo mnie to wszystko gówno obchodzi".
No i jak się będzie starał tak będzie miał. Co mi do tego????
A i znalazłam kolejny minus i kolejne pytanie, na które nie znam odpowiedzi, a strasznie nurtujące jest:
KIEDY ZAWIŚNIE MÓJ NOWY ŻYRANDOL????? BO MIEĆ NOWY ŻYRANDOL NIE ZNACZY TO SAMO CO WISZĄCY ŻYRANDOL. TAK CZY NIE?
( POWIESIŁABYM GO SAMA ALE POSTANOWIŁAM ODDAĆ TO CO MĘSKIE-MĘŻCZYŹNIE)
THE END
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2015, 19:03
21 dc
Według OF 5 dpo a według mnie i ginekolożki 6 lub 7 
Na monitoringu okazało się że prawy jajnik czysto i lewy tak samo - tylko ślad po pękniętym pęcherzyku 
Endometrium 11 mm - podobno piękne bo pani ginekolog obawiała się że po clo może się zmienić. Zatoka Douglasa też ok - świadczy o owulacji.
Na koniec powiedziała że mogę zrobić test lub czekać do @... No a jak @ przyjdzie to brać CLO jak teraz czyli od 5 dc. i przyjść między 11 a 14 dc na monitorowanie 
Kurczę korci mnie, ale chyba poczekam. Przynajmniej do 10 dpo 
18 dc
chyba by wypadało coś napisać?? ale co jak tak dołująca pogoda?? zimno, deszcz...
jedna nogą jestem już na urlopie tylko jutro 7 godzin w robocie i woooolne
pomału trzeba myśleć co spakować i żeby nie było tego zbyt dużo w konću bagażnik z gumy nie jest i sie nie rozciągnie, a tym bardziej że jedziemy w 5 osob 
dzisiaj miałam rozmowe z mama... ona oczywiście nie wie że sie staramy dla niej o wnuczka ale zaczeła mówić, że to pora, że ona chce być babcia itd już chciałam jej powiedzieć że to nie takie proste ale jakoś sie powstrzymałam
życze miłego wieczora
Dawno tu nie zaglądałam, ale źle się działo i nie miałam do tego głowy. Mój cień cienia okazał się ciążą. Najpierw biochemiczną, którą niby poroniłam w wielki piątek silnym krwawieniem. Byłam wtedy u lekarza, który na usg nic nie widział. Beta, którą zrobiłam kilka dni wcześniej, a którą odebrałam w wielki piątek wynosiła 10. Po wykresie temperatury widać było jak progesteron spada. Kilka dni krwawienia i wyglądało na to, że wszystko się oczyściło i że drugą ciążę biochemiczną mam już za sobą. Śluz i temp. wskazywały nawet na zbliżającą się owulację. Nawet endometrium badane kilka dni później na usg na to wskazywało...
Lekarz zlecił zbadać jednak betę jeszcze raz tydzień po krwawieniu, aby się upewnić czy to nie ciążą pozamaciczna. Badanie zrobiłam w sobotę po świętach. Po wynik zadzwoniłam w poniedziałek spokojna, że wszystko jest w porządku i wynik będzie 0. Nie było....
Pani Laborantka podała do słuchawki wartość 637, a ja mnie zatkało. Na początku myślałam, że dyktuje mi jakiś numer telefonu i milczałam. Po chwili jednak dotarło do mnie co to oznacza... Zaczął się strach, łzy i niewiadoma. Byłam wtedy w pracy więc świadkami były moje koleżanki. Płakały razem ze mną
Zadzwoniłam do lekarza z pytaniem co teraz robić. Zapytał czy boli mnie brzuch. Nie bolał. Zaproponował albo jechać do szpitala na karową albo zaczekać do jutra jak będzie przyjmował u nas w mieście zrobi mi usg i zdecydujemy co dalej. Bałam się czekać do następnego dnia więc spakowałam rzeczy i Mąż zawiózł mnie do Warszawy. Tam na usg nic nie wyszło, za to beta wynosiła już ponad 1000 więc zapadła decyzja, że muszę zostać w szpitalu. Tak zakończył się poniedziałek. Ciąża na usg pokazała się dopiero w czwartek. Była w prawym jajowodzie. Beta była już wtedy prawie 3000. W czwartek miałam laparoskopię, usunięto mi ciążę

Podobno zabrakło kilku centymetrów, aby zagnieździła się w macicy 
Jajowód został cały, a przy okazji wyszło, że mam lekką endometriozę. Jakby wszystkiego było mało do tej pory. W sobotę po zabiegu wyszłam do domu, a w kolejny czwartek miałam zdjęte szwy.
Dzisiaj mam jeszcze strupki i to wszystko powoli się goi.
W szpitalu było bardzo w porządku, wszystko dopilnowane, pielęgniarki wspaniałe, nikogo nie zostawiały samemu sobie. Nieoceniona ich pomoc i wsparcie w tych ciężkich chwilach.
Najgorszej dla mnie nie było to, że się nie udało i usuną mi moje maleństwo, bo odpłakałam stratę już w wielki piątek kiedy myślałam, że znowu poroniłam biochemiczną. Najgorsza była narkoza i myśl co będzie dalej. Strach, że następna ciąża też będzie pozamaciczna. Strach, że jajowody się nie będą nadawały, strach, że nie będę mogła mieć dzieci poczętych naturalnie, albo, że nie będę mogła mieć ich wcale 
Teraz jest trochę lepiej. Zmieniam lekarza na Panią, która przeprowadzała mi zabieg i mam plan działania - jak najszybciej dojść do siebie i nie poddawać się. Kiedy leży się na mikrochirurgi i słucha jakie historie spotkają ludzi człowiek uświadamia sobie, że nie ma jeszcze tak najgorzej. Ludzie przeżywają o wiele gorsze dramaty, a mimo to nie poddają się i ja też nie zamierzam. Wdzięczna jestem Bogu, że ciążą nie rozerwała jajowodu, że nie miałam krwotoku wewnętrznego i że do samego końca nawet nie bolał mnie brzuch. W sumie to miałam najłagodniejszą ciążę pozamaciczną jaka mogłaby się zdarzyć i to trzeba docenić. Każdy ma swój krzyż, który musi nieść i dla każdego to jego krzyż jest najcięższy, ale doniesiemy wszystkie nasze krzyże do końca z podniesioną głową i uśmiechem, że dane nam było iść. Dla mnie Mąż i wiara jest najlepszym wsparciem teraz. Uśmiecham się nadal i wierzę, że kiedyś będę mamą 
Moje serce znowu daje mi popalić. Wróciłam z pracy, zjadłam kolację, wzięłam prysznic i położyłam się z laptopem do wyrka, a serce zachowuje się choćbym przebiegła maraton. Ciężko mi się przy tym oddycha. Chyba wezmę hydroxyzynę w syropie i pójdę spać.
Ps. Szanowna Pani Matka odezwała się do swego pierworodnego.
Hahahahahahahahahaha, chciała żeby R. rozliczył i wysłał jej pity. Szybko się zorientowała 
Takiego !
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.