A po czwartkowej wizycie u ginekologa to tak: płeć potwierdzona:jest synuś
, szyjka ok , długa, ale łożysko za nisko i trzeba to obserwować, no i zakaz seksu min. do następnej wizyty
.cóz. synek ładnie rośnie ma 240 gram. Poza tym Wszystko ok, ale jestem już na chorobowym przez to łożysko. Trochę mi dziwnie bo lubię swoją pracę i ludzi. Ogólnie jestem bardzo szczęśliwa bo czułam wczoraj po raz pierwszy takie znaczące ruchy:-) ale się uśmiałam 

To był wyczerpujący tydzień. Konkurs międzyszkolny, dyskoteka, wywiadówka, rada pedagogiczna i tona papierów do spłodzenia celem zadowolenia nowej szefowej. Z poniedziałku na wtorek wcale nie spałam, dosłownie nie położyłam się spać, tylko orałam całą noc. Na długi weekend (mam cały tydzień!) zabrałam siatę klasówek i ćwiczenia dwóch klas, więc nie będę się nudzić.
Ale to nieważne! Jest weekend! M. ma aż 6 dni wolnego, tzn. teraz już tylko 5, bo wolne miał już wczoraj. Jak zwykle takie dni wolne działają na niego, jak afrodyzjak. Wczoraj to ja marzyłam o śnie, ale on mi nie pozwolił. 
Sytuacja w klasie córki wykonała gwałtowny zwrot. Rodzice zebrali się w kilka osób (oczywiście, beze mnie, bo to by już była przesada) i poszli do dyrekcji ze skargą, skutkiem była niezapowiedziana hospitacja dnia następnego i pewnie jakaś poważna rozmowa, bo lekcje nagle stały się fajne, dziecko 2 ostatnie dni wracało ZADOWOLONE i nawet przyniosło 6
Szczerze powiem, że troszkę mam moralniaka, bo ja bym nie chciała mieć takiej zjebki, wolałabym, żeby rodzice ze mną pogadali najpierw, ale kurczę - na widok łez swojego dziecka i przy tym moczeniu, dostałam furii! Zmieniłam się w lwicę, która zrobi wszystko, by obronić swoje dziecko. Za to nie chcę się obwiniać. Gdybym nie zareagowała, nie porozmawiała z innymi rodzicami, żeby dowiedzieć się, czy inne dzieci czują to samo, to kto wie, ile by ten stan trwał i jakie przyniósł skutki.
Sytuacja wygląda tak, że dziecko powoli wychodzi z traumy, odzyskuje wiarę w szkołę, a pani nauczycielka odwraca głowę, jak mnie widzi, Jednego dnia ja pierwsza jej się ukłoniłam, choć ona jest ponad 10 lat ode mnie młodsza, ale wczoraj czekałam, aż ona pierwsza powie "cześć" i się nie doczekałam.
Walę to.
Anyway, jestem w 24dc. Zerknie ktoś na wykres? Moim zdaniem faza lutealna dopiero się zaczęła, a skok był wczoraj, tempkę z 18dc bym olała, bo następne dni zaliczałam dolinki, a nawet śluz rozciągliwy miałam ostatni raz przedwczoraj. No i kolejnym argumentem jest to, że moje cykle są długie i ta owulacja, co ją program wyznaczył to by znacznie mi cykl skróciła. Fascynujące są te obserwacje 
Plany na weekend to brak planu. Na pewno ogród
bleee
Pewnie jakiś jednodniowy wypad. Może grill, może na rybki łodzią, zależy od pogody.
Acha, no i mamy nowego mieszkańca
Córka nas namówiła. Ona jest bardzo rozsądna, cały tydzień czytała o chomikach, oglądała z nami filmy o ich hodowaniu i jestem pewna, że zwierzaka nie zamęczy.

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2016, 14:38
Małpiszona nadal nie ma. Nie wiem co myśleć, tempka rośnie, spada, znowu rośnie, znowu spada... Strasznie się wyczuliłam na zapachy. OF odznaczyło owulację. Chodzi mi po głowie zatestować, chociaż wiem, że to nie ma najmniejszego sensu. Nie czuję się w ciąży. Z objawów mam tyle, że chwilami wydaje mi się, że czuję zapachy bardziej, dwa razy mdliło mnie nad ranem, tak przez sen, mam gazy i pobolewa mnie podbrzusze i ze dwa razy zakręciło mi się w głowie ;/ Cycki nie bolą, zgaga nie męczy i nic innego się nie dzieje. Poza tym ostatni sikaniec negatywny. Nie wiem czy jest sens powtarzać...
Słuchajcie, ostatnio prawie codziennie budzę się na siku o 5 rano. Jest tak od jakiś dwóch tygodni i bez względu na to ile pije w ciągu dnia i wieczorem MUSZĘ wstać o tej 5 do łazienki. Czy myślicie, że to może zaburzać temperaturę, jeśli mierzę ją o 7? Dzisiaj znowu obudziłam się o 6 , nie wstawałam z łóżka ale leżałam z pół godziny zanim przysnęłam, ale nim zapadłam w głębszy sen już trzeba było mierzyć i wyszło 36,55. Obudziłam się potem o 9 i z ciekawości zmierzyłam i wyszło 36,8. Wpisałam tą godzinę z 7, i według OF owulacji nie było, a potem wpisałam tą z 9 (zaznaczając inną godzinę pomiaru) i OF zaznaczyło owulkę 28dc.
Mam mętlik w głowie i chcę już mieć okres!
Chciałabym krótko scharakteryzować moich bohaterów:
Estrogen vel estradiol. Organizator Igrzysk Poczęcia. Sponsoruje głównie pokarm dla armii i dba o jego jakość. Jest dość nieśmiały. Poziom jego śmiałości na początku jest bliski dolnej granicy. Jest nieśmiało zakochany w temperaturze. Przez większość cyklu robi do niej podchody, starając się pocieszyć ją po stracie ukochanego Progesterona. Z reguły jednak w połowie cyklu gdy już się ośmieli chłopak żeby wyznać jej miłość i poziom jego nieśmiałości osiąga punkt kulminacyjny do łask wraca znów Progesteron.
LH - kumpel Estrogena. Chciałby pomóc kumplowi w zdobyciu ukochanej, ale tak to bywa z reguły że im bardziej się chce tym mniej wychodzi. Prolaktyna już nie raz zawróciła mu w głowie. W jednym sezonie po jednej z takich imprez z Prolaktyną zapomniał wziąć się chłopak do roboty i go zwolnili. Estrogen jako jedyny był zachwycony. To był jeden z sezonów kiedy jego ukochana Temperatura zapomniała o swej miłości do Progesterona. Jest do spółki z Estrogenem głównym organizatorem Igrzysk poczęcia. Odpowiada o odpowiednią oprawę uroczystości oraz o fajerwerki i rozmiary związane z Rogiem Obfitości
Prolaktyna - pseudo przyjaciółka Temperatury. Nie jest zbyt inteligentna, ale potrafi zamieszać. Jej jeden żarcik w sezonie potrafi zepsuć relację między większością bohaterów.
Insulina - najczarniejszy z bohaterów mojego serialu. Jej głównym celem jest niszczenie relacji. Jest to jej obojętne u kogo namiesza. Jest strasznie puszczalska. Chce za wszelką cenę zdobyć większość męskich bohaterów serialu. Robi często wodę z mózgu przygłupiej Prolaktynie.
DHEA/S i Androstendion - dwóch negatywnych bohaterów. Ponoć przestali mieszać kilka sezonów temu, ale poziom ich szujowości zdarza się być ponad przeciętny - trzeba na gości uważać.
Temperatura - Dziewczyna, biedna, zagubiona, szukająca swej prawdziwej miłości. Chciałaby się na stałe związać z miłością jej życia Progesteronem. Złośliwi mówią że chce go złapać na ciążę. To nie prawda. Ona pragnie tylko prawdziwego odwzajemnionego uczucia i stabilizacji. Jest główną bohaterką Igrzysk Poczęcia.
Progesteron - Chłopak poczciwy, w głębi serca kocha Temperaturę. Jest jednak łasy na wdzięki czerwonej damy Miesiączki. Wystarczy jedno skinienie jej palca i zapomina o całym świecie. Niektórzy podejrzewają że Miesiączka zna jakiś sekret Progesterona. Może być szantażowany przez nią.
Owulacja - punkt kulminacyjny całego serialu. Wielka impreza gdzie ważą się losy wszystkich bohaterów.
Pęcherzyk - róg obfitości.
Armia - miliony chętnych do walki żołnierzy, o których morale dba głównie śluz płodny. Każdy z nich marzy o tym aby dostać się do Rogu obfitości.
Jest to trzymająca w napięciu do końca opowieść o miłości i zdradzie. Do tej pory Igrzyska nie zostały zakończone zwycięstwem. Czy w tym sezonie bohaterowie zrozumieją, że ich wspólnym celem jest zwycięstwo. Że tylko miłość Progesterona i Temperatury może ich do tego poprowadzić. Że bez współpracy i zgody pomiędzy wszystkimi hormonami czeka ich kolejna porażka?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2015, 19:02
Owu czai sie za rogiem.
Mam problem ze siadaniem, także wiem że dziś lub jutro ..
Powinni mi dawać wolne na ten czas i na czas @ (dwa dni przynajmniej) również.
Że też żaden kandydat tego nie zaproponował, głosowałabym.
No i po kolejnej rutynowej wizycie
. Z Małą wszystko w porządku, tętno- 152/min, ślicznie było słychać, macica rośnie, szyjka długa, twarda, zamknięta, żyć nie umierać. Niestety nerka prawa już taka śliczna być nie chce
. Boli, objaw Goldflama dodatni, wstrętne szczawiany wapnia nadal w moczu pokutują. W czwartek USG j. brzusznej z oceną nerek i UKMów. Mam nadzieję, że jakowyś kamulców tam nie ma i to tylko piasek i nie czeka mnie ani nakłucie ani cewnik 
Boję się. Dzisiaj rano zrobiłam kolejne 2 testy na jednym z nich linia(krwistoczerwona) nie pozostawiała żadnych złudzeń- ciąża. Mój mąż od początku o tym wie bo skubaniec notuje kiedy mam miesiączkę!
Jak mu dzisiaj pokazałam ten test to przez 20 minut płakał ze szczęścia jak dziecko. Co za widok! Mój twardziel z mokrymi oczkami. Zdecydowaliśmy że jutro idę do gin- potwierdzić. Moje dolegliwości jasno mówią- ciąża. Ale czy to nie marzenia? Nie umiem się cieszyć. Boję się. Boję się że jutro lekarz mi powie że niestety proszę pani to nie ciąża- to jakaś tam choroba. I jak ja powiem wtedy mojemu mężowi to nie to? Jak ja wtedy sobie powiem że to były złudzenia?
Z całego serca chcę wierzyć że to ciąża.
Szybki update dla Was Kochane oraz dla Potomności... 
@ brak, wczorajszy test negatywny jak byk, cycochy urosly 5 cm
i bolą, w okolicach pomiędzy pępkiem a strefą X boli i ciągnie jak na @.
Dziś poszliśmy na siłownię i sama siebie zawstydziłam. Maszerując na bieżni zmęczyłam się jak zapakowany towarem osiołek a tętno miałam wyższe niż biegnący obok mąż. Straszny jest ten progesterooon! Jeszcze najwyraźniej się ze mnie nie wypłukał...
Z dziwnych dziwości to swędzą mnie bardzo moje krągłe piersi i powyskakiwały mi na nich jakieś małe pryszczyki O_o ZONK bo w takim miejscu jeszcze nie miałam pryszczy 
A wczorajsze leciutko-różowe plamienie już ustało, więc wredny małpiszon pewnie szykuje się do startu w dwójnasów.
Oczywiście dziesiątki for hmmm lub forów ... nie, no jednakdziesiątki "FOR" na poniższe tematy przerobiłam na komórce nie mogąc spać w srodku nocy
- negatywny test pomimo bycia w ciąży
- kiedy robić test po inseminacji
itp
HAHA dobrze, ze nie mam jeszcze full-obsesji nie? Ale poniekąd cieszę się, że wróciłam do tematu. Tylko tak jak mówiłam mężowi, cieszę się, ze jeszcze nie wróciłam na tyle żeby mnie irytował widok innych zaciążonych
No i teraz...dopóki nie zajdę w ciążę to nie spocznę.
Bo to tak jakby ktoś mi dał potrzymać jakieś dobre ciastko ale nie zdołałam go ugryźć.
No ale jak już zacznę to ciastko jeść to będę miała 9 miesięcy na delektowanie się nim...
Teraz prosta sprawa. Jeżeli do piątku nie chluśnie @ to w piątek naiwnie zrobimy jeszcze jeden test.
Jak nie będzie @ do poniedziałku to pokuszę się o Betę.
Wcześniej na własne życzenie nie dam się skłuć.
Nie lubię być kłuta. Tym bardziej bez gwarancji, że potem będę się cieszyć.
Siedzę i płaczę. Zastanawiam się jak przez to przejdziemy, jak rzeczywiście ta choroba mnie od środka niszczy i co powoduje.
Jestem załamana tym co dzieje się w ostatnich 3 tygodniach. Martwię się jak to będzie, czy będę miała siłę, boje się że choroba jeszcze bardziej się rozwinie i chce być jak najszybciej kolejny raz operowana. Do tego dochodzi praca i gderanie szefa, nawet mu nie powiem że idę na kolejny zabieg. Nie uprzedzę go przed tym. Przeżywam osobisty dramat naprawdę, jest mi źle, czuje się bezsilna i bezradna, niecierpliwa, wystraszona, dobrze że mój mąż taki jest że się mną opiekuje, chodzi ze mną do każdego lekarza, wspiera, gotuje i pociesza. Dziś prawy jajnik daje mi o sobie znać, czuję go mocno, kłuje, zaboli, boje się że po tej laparo coś tam się dzieje.
Ile to jeszcze potrwa, kiedy to świństwo będzie już poza mną ?
41 dzień Maluszka

Dominik trzyma się dzielnie i jest mega silnym dzieckiem 
Sporo osób mi mówiło, że w gruncie rzeczy dzieciaki są bardzo silne a wcześniaki mają jeszcze większą wolę walki i dają radę. I przekonuję się o tym każdego dnia. 
U Nas dziś wieści takie, że kontrola ortopedyczna wyszła pozytywnie - kość udowa zrosła się tak pięknie, że na prześwietleniu prawie nie widać, że coś się tam działo. Jest dobrze - dziękujemy Ci Jezu

Mamy ogromną nadzieję, że po tej całej kuracji wypełnienia niedoborów już więcej się taka sytuacja nie powtórzy...!
Dziś Maluszek dostał też 22ml krwi - niestety wyszła anemia. Pani położna która dziś opiekowała się Dominikiem mówiła, że to dobrze, że dostał tę krew bo przez to nabierze kolorków i lepiej przybierać na wadze będzie no i już raczej nie powinien wracać na CEPAP - mocno w to wierzę i w to, że jesteśmy coraz bliżej wyjścia do domku 
No i oczywiście dziś znowu pochwała odruchu ssania Szkraba 
Dziś Dominiś był troszkę niespokojny ale wiadomo badania krwi, "przetoczenie" krwi, prześwietlenie - pewnie był zmęczony tym wszystkim ale wierzę, że wytrzyma wszystko. Każdego dnia pokazuje Nam ile w Nim siły do walki by w końcu być z Nami w domku. Stara się Maluszek i jestem z Niego bardzo DUMNA !!
A tak pokazuję jaki mam piękny odruch ssania.
Nasz SMOCZUŚ 

Warunki jakie trzeba spełniać by Maluch wyszedł do domu to:
- odruch ssania / potrzebny do tego by dziecko jadło z piersi bądź z butelki/ - Dominik ma bardzo dobry póki co butelką jest karmiony od czasu do czasu by zbytnio nie tracił na wadze bo jest jeszcze Kruszynką ale jesteśmy na dobrej drodze
- brak antybiotyków - już ich nie dostaje
- waga min 2kg - przed Nami jeszcze ok 800g -> damy radę
- termoregulacja - jeszcze do "opanowania"
- dobre wyniki badań - póki co większość Dominik ma dobrych
DAMY RADĘ !! - "Ty się tym zajmij"
Jeszcze troszkę na dół 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2015, 13:06
U niektórych kobiet napar z siemienia lnianego bądź olej z wiesiołka zwiększają produkcję śluzu płodnego. Pamiętaj tylko, że olej z wiesiołka przyjmuje się tylko do czasu wystąpienia owulacji.
Ja teraz calkowicie stracilam nadzieje bo jak sie okaze ze to morfologia plemnikow to lekarz powiedzial mi ze tego nie da wyleczyc
ale trzeba brac wszystkie ciosy na siebie od losu dobrze ze jestem optymistka to mi pomaga ale czasem jest ciezko Zycze powodzenia wszystkim co sie staraja 
Mam taką karuzelę wizyt lekarskich, że zaczynam się w nich sama gubić.
19.05. - ginekolog w przychodni szpitalnej (żeby dostać jak najwięcej skierowań an NFZ, policzyłam sobie ile by mnie kosztowały prywatnie i stwierdziłam, że taka bogata jeszcze nie jestem... Poza tym potrzebuję skierowanie do poradni genetycznej od lekarza z NFZ, bo mam tylko z Luxmedu, a to nie wystarczy)
19.05. - umówiona 3 miesiące temu wizyta u bardzo polecanej ginkekolożki w Luxmedzie (nie chcę odwoływać, bo znowu musiałabym czekać 3 miesiące, a cały czas szukam nowego ginekologa prowadzącego, któremu będę w stanie zaufać)
27.05. - umówiona wizyta w podani genetycznej przy szpitalu
05.06. - umówiona wizyta w prywatnej poradni genetycznej, ale na NFZ (odwołam, jeżeli będę zadowolona z wcześniejszej wizyty w poradni szpitalnej
10.06. - wizyta prywatna u ginekolożki, u której już raz byłam na początku drugiej ciąży i którą rozważam jako moją prowadzącą - zrobiła na mnie fajne wrażenie, jedyny minus to 130 zł za wizytę
Powinnam już mieć wtedy sporo wyników, więc przynajmniej będę je miała z kim omówić
Uff, wszystko 
Z badań na razie mam zrobione nastepujące:
P/c p kardiolipinie:
IgG 2,74 GPL (ujemne 0-10)
IgM 1,20 MPL (ujemne 0-20)
Homocysteina/
8,84 (Norma 5,1-15,4)
Kwas foliowy:
12,65 (Norma 4,6-18,7)
Po pierwszym poronieniu miałam zrobione:
chlamydia - ujemny
ureaplasma - ujemny
mykoplasma - ujemny
różyczka - odporność po szczepionce
cytomegalia - ujemny
toxoplasmoza - ujemny
Morfologia wtedy i teraz - każdemu życzyć, piękne wyniki.
Na ostatniej wizycie mieliśmy zlecone badania. Jutro wizyta i wyniki. Doktor miał rozpisać leki. Dzisiaj dostałam jakiejś wysypki, jutro rano idę z tym do lekarza zobaczymy co powie. Mam nadzieje że to nie będzie przeszkadzało w dalszych działaniach. Jutro wszystko się okaże.
Przed chwilą zrobiłam testy owulacyjne i otrzymałam takie oto wyniki. Wszystkie robiłam jeden po drugim. Pierwszy był ten na samym dole. Niby kreski są takie same ale nie są zbyt jasne? W dwóch pozostałych są widoczne kreski jasne i ciemne. Do tego rano zaobserwowałam zwykły kremowy śluz natomiast teraz był taki jaki według mnie powinien być śluz płodny. Sama nie wiem co o tym sądzić?

Pierwszy zastrzyk z fostimonu...pietra mialam jak cholera zeby sie przelamac i ukluc ale zacisnelam zeby i kurde nie bolalo ani troche...uff bo jeszcze 6 przede mna;-) jajka rosnijcie...
Jakoś zebrałam się do kupy i powoli spinam się by mknąć do przodu 
Chociaż w całym głowie szumi mi tylko in-vitro, uda się czy nie..?
Tak sobie myślę że doktorek chyba nie może mnie zdyskwalifikować z programu za torbiele endometrialne? W kryterium wykluczenia było napisane że tylko brak pozyskanych komórek jajowych wyklucza. U mnie one były, byle jakie no ale były.
No i w kolejnej procedurze planujemy wykorzystać wszystkie opcje (nawet płatne) które możemy byleby chociaż trochę zwiększyć szansę na ciążę. Jeśli trzeba będzie wezmę nawet urlop dziekański na rok by maksymalnie skorzystać z programu i tym razem nie ruszać dupą po transferze! W końcu są rzeczy ważne i ważniejsze...
15 dzień cyklu.
OWULACJAAA .. !!

Takk to dzis
Bingo 

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2015, 21:28
Zaczynam robić się niecierpliwa. Stanowczo zbyt wolno lecą mi te dni
Byle do końca tygodnia,a potem już z górki 
Dziewczyny działajcie ostro i czekam na Wasze Fasolaki
:*
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.