Dziś miałam wizytę u pani doktor, żeby omówić wyniki badania HSG. Niestety pani doktor nie mogła mi powiedzieć, dlaczego kontrast nie dostał się do lewego jajnika. Pozytwna część to to, że prawy jest drożny.
Pani doktor zapytała się, co robimy dalej? Kolejną inseminację czy już In Vitro? Mimo, iż dopiero za tydzień będę miała badaną krew na wykrycie ewentualnej ciąży, pani doktor przybliżyła mi procedurę In Vitro. Informacji było mnóstwo. Na szczęście pani doktor była bardzo cierpliwa i spokojnie mi wszystko wyjaśniła. Potem w recepcji umówiłam się na kolejne wizyty, a jak we wtorek okaże się, że nie jestem w ciąży, to zaczynamy nowy cykl tym razem z hormonami. Oczywiście wszystkie potrzebne lekarstwa mam już wykupione.
Powoli tracę już wiarę i nadzieję, że kiedyś się uda. No bo jak, przez 14 lat serduszkowania bez zabezpiecznia nic się nam nie wylęgło, to dlaczego teraz miało by się udać.
W przyszłym tygodniu (akurat w dniu kiedy będę mieć pobieraną krew) będę wyjeżdżać do Polski z naszą fundacją. Popołudniu będę mogła zadzwonić do szpitala po wynik. Jak się okaże, że nie jestem w ciąży, będę miała wówczas dobre zajęcie, żeby za bardzo nie rozpaczać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2015, 18:59
wyrwalam kla...nie bolalo a to za sprawa cudownego p.doktora...ale musialam zrobic rtg i dostalam znieczulenie i sie zastanawia jak to wplynie na to nasze staranie sie,jutro 10dc ide na usg,wypytam gina czy dzialamy czy odpuszczamy...jak nie urok to ...
jaka paranoja z tą służbą zdrowia.
*pierwsza przychodnia: "najbliższy wolny termin na listopad, zapisać? nie dziękuję..."
*druga przychodnia: "Pan doktor przyjmuje tylko prywatnie, wizyta 140 zł, wizyta z usg 210zł..." - bez komentarza.
*trzecia przychodnia: "ginekolog jest tylko raz w tygodniu w godz 9-11 - ta..." - ehe już widzę minę szefowej jak się z pracy urywam...
no nic szukam dalej. Jutro idę do mojej dawnej przychodni akademickiej, tam nie było nigdy problemu, a lekarz ponoć jest dobry. No zobaczymy.
Znajdę lekarza choćby na księżycu...
Po 19.30 zaczely mi odchodzic wody.. Dostalam leki na wyciszenie skurczy sterydy na plucka.. Dzisiaj kolejna dawka i cc.. Jest 34t5d..
Boze czuwaj caly czas nad nami... 
26dc 9dpo
A więc, tempka idzie jak na razie w górę ale jeszcze 5dni do @. Na razie się za bardzo nie cieszę, bo wszystko się może zdarzyć, chociaż mam ogromną nadzieję, że będę mogła się pochwalić II kreseczkami 
Staram się nie nakręcać bo w piątek jak zrobię teściora a wyjdzie negatywny to nie chcę się za bardzo rozczarować...
Moje emocje w tych dniach?
Radość - udało się, czuje to w sercu...
Smutek - na co ja liczę? przecież tyle czasu się starami i jak na razie same @
Myśli - a co jeśli naprawdę jest Nam dane teraz mieć Maleństwo?
Spokój i nadzieja - to są główne emocje w tym cyklu. Sama widzę, że jest różnica między ostatnimi cyklami a tym: jestem spokojna, nic mnie nie denerwuje, do testowania, do pracy podchodzę inaczej: z uśmiechem
może w tym tkwi cała prawda? W spokoju? Przecież ze mnie jest straaaaszny nerwus tu co? Oaza spokoju
W pracy się pytają co biorę bo to nie możliwe, że jestem taka spokojna i radosna 
Waiting and hope...

Wypilam kawe w pracy i jest mi tak nie dobrze, zr chyba zwymiotuje... Mdlosci i zawroty glowy dzien 2.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2015, 11:05
Czekali do 8cm rozwarcia choc i tak mialo byc cc.. Po 4 zabrali na sale pod narkoza calkowita bo mnie telepalo.. Szymus 2370g,50cm,10pkt
poki co tyle wiem..
Byla pediatra wszystko ok..klopotow z krazeniem ani oddychaniem niema wiec super.. Porobia badania krwi i bedzie sie grzal w cieplarce.. I troche dluzej poobserwuja ze wzgledu na moje poronienia
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2015, 07:44
Ciąża rozpoczęta 6 kwietnia 2015
1 dpo któregos tam cyklu
Pęcherzyk pękł, na usg płyn w zatoce Douglasa:)
Zalecenie gin:" proszę dorabiać rączki i nóżki najlepiej już po drodze w lesie, jak państwo ode mnie wyjedziecie"
)))
Pojechaliśmy do gin do szpitala, 30 km od domu. Nie mogę uwierzyć, że to tak sprawnie i szybko poszło.
Tak samo nie mogę uwierzyć, że nie mam absolutnie żadnych oporów żeby się przed gin rozebrać. Nie wiem jak to opisać ale ona sama stwarza takie warunki w gabinecie że wstyd gdzieś ucieka....
Jest bardzo rzeczowa, konkretna, nie sypie głupimi żartami ( a tego się obawiałam) . Ale nie próbuje też się się zaprzyjażnić czy też stworzyć jakiejś dziwnej więzi... No nie wiem jak Wam to opisać. Ale to co jest-bardzo mi pasuje!
Maż w tym czasie siedział na oddziale. Zapytałam jak wspomóc delikatnie męża, bo ma mnie już dość
Powiedziała, żeby kupić żeń-szenia i do tego dołożyć witamine A+E. Ze u mężczyzn często działa efekt :"biore tabletki-na pewno pomogą". W związku z tym czują się pewniejsi swojej męskości:)
Po usg gin wyszła na oddział z pielęgniarką i mówią do mojego, że pęcherzyk pękł i trzeba działać i życzy powodzenia. On na to: dziękuję , będę trzymał kciuki"
))))))))))))))))))))
A ona: Pan ma co innego robić niż trzymanie kciuków:)))
Potem siostra oddziałowa przy wyjściu pyta nas czy wiemy co mamy robić:
Ja wiem-odpowiadam!
On: ja też wiem!
W każdym razie fajnie podziałała ta wspólna wizyta na mojego męża. Zrozumiał, ze to nie żarty.
Jak wrócilismy do domu , robiłam wpis w pamiętniku, a on wszedł do sypialni rozebrany, z już przygotowanym sprzętem , stanął koło mnie i mówi:
chodź , trzeba te rączki dorobić!
Byłam w szoku że tak sam z siebie:)))))
Dupka kazała brać już od wczoraj więc biorę. Badanie nasienia zrobimy pod koniec miesiąca. Sam dziś rano czytał co ma zrobić przed badaniem, jak się przygotować.
Tempke dzisiaj zmierzyłam żeby zobaczyć czy już II faza jest a na termometrze 36,24 czyli to najniższa z moich temperatur po której zaznacza owulację. Hmmm ciekawe bardzo bo miałabym w takim razie owulkę zaznaczoną dużo później a pęcherzyk przecież pękł dawno...
jak się sugerować w takim razie ta temperaturą skoro to bujda jest....
Ja widzę tylko jedno rozwiązanie : sex sex i jeszcze raz sex - nie tylko w dni płodne zaznaczone przez owufriend....Bo w moim przypadku okazało by się dużo za późno na jakiekolwiek starania.
Tyle sie ostatnio dzialo ze glowa mala...i niestety nie byly to same dobre rzeczy;/
Pojechalam sobie tydzien temu do mamy na 3 dni fajnie bylo razem zrobilysmy golabki, bawilysmy mala Oliwke,wspolne zakupy i prezenty
ogolnie swietnie spedzony czas:) w piatek wieczorem wrocilam do domu maz juz na mnie czekal ale po jego minie wiedzialam ze cos jestnie tak pytam sie a on zaczyna opowiadac ze nasz sasiad sie awanturuje...rece mi opadly poszlismy do tesciowej i meza brata a ten zaczyna opowiadac co sie dzialo. Ogolnie grozby szantaz itp. nie obylo sie bez tego ze i do nas wyskoczyl zacza sie zucac krzyczec az glowa mala z tego wszystkiego tesciowa zaslabla musielismy dzwonic po karetke zabrali ja sie strasznie balam...
ale na tym sie nie skonczylo pozniej bylo jeszcze gorzej i cala rodzina postanowilismy ze nie mozemy tak tego zostawic nie mozemy sobie pozwolic zeby jeden idiota nas straszyl i nam grozil. Pojechalismy na policje zlozylismy zeznania przeciw niemu pomogl nam wlasciciele sklepu na osedlu bo tam tez sie odgrazal i jego matka. Naszczescie prokurator i sedzia okazali sie ludzmi i zatrzymali go na 3 miesiace. Ja jestem zadowolona bo teraz mi nie zagraża nie bede sie przez niego denerwowac, a moja Kruszynka moze spokojnie rosnac 
Bylam dzisiaj na pobraniu krwi
oczywiscie poraz kolejny udowodnilam ze jestem dzielna i nie zaslablam podczas pobierania:)a spuscili ze mnie kilka fiolek Ale musze przyznac ze w tej przychodni co ja do niej chodze nie ma dobrej pielegniarki do pobierania caly dzien bolala mnie reka a teraz juz mam wielkiego siniaka 
W poniedzialek wizyta juz nie moge sie doczekac
byle by do poniedzialku 
Niedawno facebook przypomniał mi, że już rok od mojego panieńskiego. A dzisiaj śniła mi się ciężarna panna młoda.
Już chyba pisałam, że przed ślubem wydawało mi się, że w rocznicę będziemy w 3. Czas szybko minął i właściwie jakoś się z tym pogodziłam, bo nie myślałam, że moje życie będzie wyglądało tak jak wygląda. Dobrze nam we dwoje.
Myślę, że do tej pory miałam bardzo egocentryczne podejście do starania. Frustrował mnie nie tyle brak dziecka co sam fakt, że JA nie jestem w stanie zajść w ciążę. A dzisiaj po przebudzeniu poczułam pustkę. Pierwszy raz poczułam taką pustkę. I przytłacza mnie tej pustki nieskończoność, bo nie wiem kiedy dotrzemy do jej kresu i co jeszcze po drodze.
Ale wiem, że gdzieś na końcu czeka jakiś mały człowiek.
Dzisiaj widzę, że ovu pierwszy raz wyznaczyło mi owulację
na 10dc, ale śluz i ból jajnika karzą mi myśleć, że jeśli faktycznie była to raczej wczoraj, w 12dc. I tak wcześnie jak na mnie. Bardzo wcześnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2015, 09:05
20t2d
POŁOWINKI!!!!! Aż się wierzyć nie chce, że doczekałam w swoim życiu tych momentów 
A poza tym już po badaniach prenatalnych, wszystko było ok i potwierdziło się, że mamy synka.
Oto Artur 
[...]
wg tego usg ciąża młodsza 3 dni, termin na 6 październik 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2016, 23:14
Dzisiaj owulacyjny znowu negatywny. Czyli co, miałam owulacje 43 dnia cyklu?! biorąc pod uwagę zdjęcie powyżej... Nie wiem nic nie wiem.
Nie ogarniam. Przedwczoraj i wczoraj nie bylo krwawienia, dzis w pracy podcieram sie papierem i znow widze czerwonawy sluz...
Nie jest tego bardzo duzo, kilka pasm - ale zignorowac sie nie da... Co jest ze mna nie tak?
Przeanalizowalam juz wszystkie mozliwe powody plus to co powiedzialy lekarki i jestem juz niemal pewna, ze to jakis problem z szyjka macicy. Nadzerka, infekcja... Mowilam Wam, ze od kiedy pamietam mam zoltawy sluz - przed ciaza bylam u masy lekarzy i zrobilam dziesiatki badan - nigdy zadne drobnoustroje nie zostaly wykryte. Moze to jakies trudno wykrywalne paskudztwa, ktorych standardowe analizy przepisywane przez lekarzy nie wykrywaja? To by wyjasnialo leukocyty po stronie S - pewnie tez jest wspolzarazony i podwyzszone leukocyty w spermie po prostu swiadcza o immunologicznej reakcji (i stad te jego srednie wyniki spermiogramu)...
Przepraszam Was, ze tak malo komentuje i odzywam sie, ale martwie sie, no i wrocilam do pracy i mam mase zaleglosci do zrobienia na cito.... Mam nadzieje, ze nadrobie to w weekend... Trzymam za Was wszystkie kciuki i mocno Wam kibicuje! Bardzo prosze o kciuki, modlitwe i pozytywne mysli skierowane w strone mnie i mojego maluszka. Jesli cos sie stanie, to nie wiem jak sobie z tym poradze...
I co? kolejny podchod do rozmowy na temat badan skonczyl sie prawie klotnia... nie wytrzymuje tego wszystkiego powoli
26+2
waga 60,6kg (+8,1kg)
brzuszek nadal 95cm
Oj mija ten czas, mija. Czasami aż ciary mnie przejdą jak pomyślę z jaką prędkością lecą dni z kalendarza.
Na wadze stuknęło już 60kg...kiedyś już tyle ważyłam...wstyd się przyznać. Nieregularne posiłki, praca po 12h dziennie, picie kolorowego piwa do roboty papierkowej w domu. Byłam strasznie obtłuszczona (skinny-fat jak to mnie trener określał)...potem rezygnacja z dodatkowej pracy i 8m-cy ćwiczeń (najpierw siłka, potem program p90x), dieta i zrzuciłam 10kg. Moje ciało wyglądało szałowo, a ja nabrałam takiej pewności siebie. Zmieniłam garderobę na bardziej kobiecą, pofarbowałam włosy na blond. Z dziewczyny stałam się kobietą. Mąż bardzo mnie dopingował w mojej podróży. Nigdy wcześniej nie miałam tak wyrzeźbionego ciała...
Jednak tamte 60kg to zupełnie inne kg niż te teraz. Teraz mam tylko brzuszek i piersi. Reszta pozostała praktycznie bez zmian.
W nocy za każdym razem jak zmieniam pozycję mam wrażenie, że mam w brzuchu balonik z wodą i strasznie ciężko idzie mi z przewróceniem się na drugi bok. W sumie, to łatwiej jest po prostu wstać i się położyć na nowo, niż się przekręcić...
Nie puchnę, nie mam już problemów z drętwieniem nóg (i tak miałam sporadycznie), od ponad tygodnia nie biorę letroxu i powiem, że nie mam takich palpitacji serca (!!). W sobotę muszę zrobić badania do gina i TSH (zobaczę, czy podrosło, bo ostatnio spadało-mimo zmniejszania dawki).
Mam czasami spadki formy psychicznej...jest mi smutno. Brakuje mi spotkań towarzyskich, chociaż wychodzę "do ludzi" kilka razy w tygodniu (mama, siostra, koleżanki). Po prostu ostatnio czuję się troszkę samotna. A mąż przecież pracuje na dole w pokoju...nie wiem dlaczego tak jest.
Tęsknię za spaniem na brzuchu...mąż mi doradził, żebym się na pufach położyła-robiąc szczelinę na brzuch... głupek jeden 
Julka rośnie w siłę...zmieniła taktykę z kopania na wypychanie. Codziennie rano wita mnie "krzywy" brzuch. Czasami ją poklepię po tej chudej dupce, którą tak wypina. Ostatnio cały czas myślałam o jej małych stopach...już nie mogę się doczekać jak będę je całowała 
W lipcu-sierpniu będziemy chodzili na zajęcia do szkoły rodzenia. Troszkę późno, ale takie są terminy.
Na początku lipca mamy wesele znajomych...nie wiemy czy iść. Trzeba kupić dla męża nowy gajer (już upatrzony piękny, granatowy slim), koszulę i krawat, dla mnie sukienkę...tak więc ok 1000zł na ciuchy pójdzie. Prezent dodatkowe 300zł w kopertę + wino i kupony totka, a ja pewnie i tak od 17 max do 22 wytrzymam. Chciałabym iść, ale 1300zł to kupa kasy.
Likwidują moją szkołę na wsi...już dostałam oficjalne pismo. Zapewnią mi jedynie 1/2 etatu w innej wiejskiej szkole...ale i tak wrócę dopiero po macierzyńskim (a może będę w ciąży nr2 i nie wrócę?). Co ma być to będzie, nie da się nic zaplanować-chociaż jeszcze dwa lata temu myślałam inaczej. Życie zweryfikowało moje plany...boleśnie.
Mówię sobie, że tak miało być. Miałam stracić dwie ciąże, by zajść w trzecią zdrową, tuż przed likwidacją szkoły. Bóg tak to sobie zaplanował 
A teraz idę po kawał truskawkowego ciast, które upiekłam 
W końcu mogę jeść i mieć w d***e kilogramy 
A to Julka i jej żywicielka
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/476413626cba.jpg
16+5
-Gruba podasz mi fajeczkę!-
- Masz i za "Grubą" to powinieneś w ząb dostać!
- No nie gadaj, z dnia na dzień jesteś coraz większa 
- Cholera, miałeś w tym swój udział!
Kocham tego mojego złośliwca! Wczoraj robił balkon, w tym czasie jego Gruba wciągnęła duży pojemnik, pełen czerwonych winogron i arbuza! Tylko nie myślcie, że ja tak tylko leżę i podniosę się kiedy coś mi się przypomni! No nie! Jeszcze oprócz wyczerpującego jedzenia, czytałam książkę! I kiedy on tak zrzędził i bluzgał pod nosem, bo coś mu nie szło, przeczytałam całą! Hahaha!
Po skończonej pracy, mówi: wiesz trzeba umyć okna 
Aha...- odpowiedziałam, e no trzeba tylko wczoraj już było późno
a dziś mają być burze! Umyję, obiecuję!
No i wrażenia z dziś! Jadę sobie pociągiem i nagle puk! Słucham? Kto tam? Puk! I tak ze trzy razy, nie jakieś łaskotanie, wirowanie, czy coś. Czułam się tak jakby mnie ktoś od środka palcem szturchnął! W związku z niewielkimi rozmiarami mojego dziecka, to pewnie całą rączką, ale nie było to jakieś rozciąganie macicy czy coś takie punktowe szturchnięcie! Powtórzyło się ze trzy razy. No i wczoraj wieczorem kiedy z Tatuśkiem nie szczędziliśmy sobie, ani miłości, ani złośliwości, też coś poczułam! Tak jak by dzidziulka, chciała mi powiedzieć, że fajnie, że rodzice się kochają i mama jest szczęśliwa!
Tak jestem szczęśliwa!
A i oto do góry nogami Majster Gaduła 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 13:05
Ciaza starsza o 5 dni!Tym samym dzisiaj zaczynamy II trymestr!!! Rosnie jak na drozdzach to moje malenstwo
Wczoraj mielismy wizyte - badania prenatalne. Moj maz byl ze mna pierwszy raz - ciesze sie ze zobaczyl nasze malenstwo i uslyszal bicie serduszka
Dzidzia uparcie spala
Mimo usilnych prob obudzenia jej przez lekarza - nie chciala pokazac nam jak sobie fika
Moze nastepnym razem - musze znalezc sposob na pobudzenie maluszka w brzuchu
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2015, 11:32
Uwaga zaczynam pisać pamiętnik! Jestem przerażona czy nie wyjdzie tragikomedia.
Zaczynamy wszystko od nowa. Mamy już badania nasienia.
Badanie ogólne nasienia - analiza komputerowa po 1 godzinie:
Czas trwania abstynencji - 5 Wartość referencyjna
Sposób upłynnienia - mechaniczne samoistne
Barwa - mleczna szarobiała-mleczna
Zapach - swoisty swoisty
Objętość ejakulatu - 3,50ml >1,50
Odczyn (pH)7,6 >7,2
Liczba plemników w ,1 ml-89 mln/ml >15
Liczba plemników w ejakulacie - 311,50mln >39
Liczba komórek okrągłych - 0,80 <5.00
Plemniki żywe - 75% >58
plemniki martwe - 25%
Plemniki o szybkim ruchu - 22%
postępowym
Plemniki o wolnym ruchu - 3%
postępowym
Suma plemników o ruchu - 25% >32
postępowym
Plemniki o ruchu niepostępowym - 9%
Plemniki nieruchome - 66%
Średnia prędkość przeciętnego - 69,3 um/s >34
toru (VAP)
Średnia piędkośc ruchu - 60,70 um/s >27
postępowego (VSL)
Średnia prędkośc względem -114,80 um/s >46
zarejestrowanego toru
Średnia amplituda bocznych -5,4 um 3.1-4.5
odchyleń główki plemnika (ALH)
Średnia częstotliwość bocznych- 26.4 Hz >10.5
odchyleń główki plemnika (BCF)
Prostoliniowość (sTR) - 86.0% >74
Liniowość ruchu (LlN)- 54% >54
Średni współczynnik kształtu - 64% 67-79
główki (Elongation)
Test hypoosmotyczny (HoS) - 78% >58
Komentarz do preparatu:
Agregacja plemników.
Badanie ogólne nasienia , analiza
komputerowa po 4 godz.
Plemniki o szybkim ruchu postępowym (po 4 godz.)9%
Plemniki o wolnym ruchu postępowym (po 4 godz.)2%
Plemniki o ruchu niepostępowym(po 4 godz.)5%
Plemniki nieruchome (po 4 godz.) 83%
Lekarz twierdzi, że nie jest najgorzej. S ma natychmiast rzucić palenie(już to widzę)i powtórka za jakiś czas. Mam nadzieję, że nie zdążymy i zaciążymy:)
Od razu proszę o wszystkie rady na ten temat!
Ja mam stwierdzone PCO od niedawna. Czekam na miesiączkę i mam umawiać się na HSG-USG jakąś tam najnowocześniejszą metodą żelową.
Moje wyniki ogólnie wskazują na PCO. Od zawsze prawie nieregularne miesiączki. Oczywiście brak owulacji.
Co za durna baba ze mnie. Niby taka poukładana a tyle lat dała się robić w balona.
13 TC (12+1)
To co dobre wszystko się kończy niestety... Po urlopie, już w Gdańsku, no i nie powiem, że się nie cieszę, bo wszędzie dobrze, ale w domku najlepiej 
Góry o tej porze roku po prostu mnie zachwyciły bardziej niż zawsze! Było przepięknie, widok ośnieżonych szczytów w maju, stanie na śniegu w krótkim rękawku, na przemian ciepłe i zimne podmuchy wiatru były bardzo orzeźwiające
Klimat cudowny, czułam się tam jak zwykle rewelacyjnie
Brakowało mi wspinaczki na szczyty, no ale cóż, wolałam nie ryzykować. Niższe partie są również ciekawe
połaziliśmy
Nie czułam się raczej bardziej zmęczona niż reszta załogi. moje dzieciątko nie sprawiało żadnych problemów. Wyjazd bardzo udany 
Moje ulubione widoczki:
Morskie Oko

Morskie Oko

Zamek w Nidzicy z widokiem na Pieniny

Teraz pewnie szybko nie wrócimy w te rejony, dopiero jak już maluszek trochę większy będzie, ale na pewno zawitamy tam jeszcze nie raz. Oboje z mężem uwielbiamy wspinaczki i wędrówki po górach, to zawsze będzie naszą wspólną pasją 
A tak poza tym, że urlop był bardzo udany, nie mogło zabraknąć oczywiście nerwów. W trakcie urlopu zadzwonił do mnie mój szef z wiadomością, że ograniczamy etaty i to już najlepiej w maju teraz zaraz!!!! A ja jestem ponad 700km od pracy i nie miałam zamiaru o niej myśleć, nie udało się
Humor miałam zrąbany na pół dnia, potem już było lepiej. Tak poważnie, to ja sobie nie wyobrażam pracy w jeszcze bardziej okrojonym składzie, już mi momentami godzin brakuje, a mam się pozbyć całego etatu. Trochę nawrzeszczałam przez ten telefon, chociaż wiem, że przekazywał mi tylko decyzję prezesa. Wkurzyłam się na to, że powinien mój bezpośredni przełożony się w tej sprawie odezwać, zaprotestować, a on nic. Bo to przecież takie proste zwolnić dwie osoby i się martwić jak potem zorganizować pracę. miałam zamiar popracować długo, ale teraz to już sama nie wiem co robić. już zaczęłam się zastanawiać nad tym czy by może od lipca już nie pójść na zwolnienie, żeby nie zwalniać ludzi, wtedy to się mniej więcej wyrówna. W czerwcu są jeszcze urlopy, więc przegadałabym ich żeby zmiany weszły od lipca, ehhhh taki kłopotek teraz mam
Regionalny oczywiście niezbyt zadowolony, że jednak rozważam opcję szybszego zwolnienia, ale uratowałabym swoich ludzi. jeżeli zostanę dłużnej będę musiała zwolnić dwie osoby i nadrabiać ich godziny, czyli teoretycznie miałam pracować mniej a wyjdzie, że dużo więcej. Odkąd spółka w upadłości cuda na kiju się dzieją, ja oczywiście rozumiem, że cięcia kosztów, jasne, ale tyle już było źle podjętych decyzji, że się w głowie mojej to nie mieści. Dodam, że cięcia na etatach tez już były, teraz mają być kolejne, a kto będzie pracował ja się pytam? Szybko muszę to przemyśleć, ale siedzenie w domu też mi się nie uśmiecha, co ja będę robić? przecież nie mogę reszty ciąży przesiedzieć na tyłku, dzieciak potem będzie może jakiś anemiczny, takie przypadki znam, zresztą lekarze zalecają jak najwięcej aktywności. No nie wiem, zobaczymy...
Jeżeli chodzi o samą ciążę, jest rewelacyjnie. Nic się nie dzieje, nic mnie nie boli, nie mam praktycznie żadnych dolegliwości, do tej pory tylko jeden kryzysowy dzień, mam nadzieję, że tak zostanie
Brzuszek już się trochę zaokrąglił, nadal wchodzę we wszystkie spodnie i sukienki, większość mam dopasowanych więc już niedługo pewnie będę się nimi cieszyć, ale taka kolej rzeczy
Na wadze od początku ciąży +1,4 kg. W piątek mamy wizytę u lekarza więc podejrzymy co tam u malucha
Na ostatniej wizycie słyszałam serduszko, fasolka miała 28mm i lekarz powiedział, że nie jest młodsze tak jak podejrzewał, dorosła do wieku z miesiączki, także termin porodu jak na razie się nie zmienił, zostaje 30 listopada 
ostatnio mało się udzielam, ale czasu naprawdę miałam mało, podczytuję z komórki, jak oczywiście chce ze mną współpracować, bo na belly trochę się zacina i skacze, nie wiem od czego to zależy. tak czy inaczej cały czas wszystkim kibicuję, zaciskam kciuki i wierzę, że wszystko będzie dobrze tam gdzie pojawiają się drobne problemy czy przeszkody. Bardzo serdecznie Was pozdrawiam 
Nie wytrzymałam i poszłam dziś na kolejną betę.
Wynik - 43 737. Urósł po 4 dobach z 19 038.
Przyrost jest, ale jakiś taki niemrawy jednak. I choć mieści się w normach dla 7tc, jestem już cała spanikowana przed jutrzejszą wizytą.
Czy te moje nerwy się kiedyś skonczą? Czy naprawdę muszę tę ciążę tak ciężko emocjonalnie przechodzić? 
Już bym chciała odpocząć i się cieszyć. Tak po prostu.
W końcu to ponoć błogosławiony stan. U mnie na razie same nerwy 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.