sikorka@ Taka tam pisanina.... 1 czerwca 2015, 21:39

Bylismy dzis w zoo , tak z okazji dnia dziecka. Niestety pogoda nie dopisala I zmarzlam na kosc. Nie dosc ze deszcz to jeszcze starszny wiatr. Adasiowi sie podobalo wiec to najwazniejsze. Jutro wracam do pracy..bleee
Moje 2 przyjaciolki ze studio sa w ciazy, dzis z jedna rozmawialam, moj P. smial sie ze na pewno jej powiedzialam..jakos jednak nie moglam sie przemoc. Moze dlatego ze caly czas sie boje. Hm..Zdecydowalismy z P. ze z wiadomoscia dla rodziny poczekamy do po 1 wizycie w szpitalu a kiedy to bedzie tego nie wie nikt. Nawet nie dostalam jeszcze terminu a jestem w 10 tygodniu, ani badan krwi ani nic ..co za chory system. Coz pozostaje mi tylko modlic sie I czekac.

pati87 kolejne starania, czy warto? 2 czerwca 2015, 12:24

kurcze jak ja bardzo chcialabym byc w ciazy!!!

nienawidze tego czekania znajac moje szczescie to na ciaze sobie pewnie poczekam, dlaczego to wszystko nie jest takie proste i samo serduszkowanie w czasie owu nie wystarczy?

wezme chyba jakas ksiazke do reki bo mi czas wolno leci i mysle o tym co bedzie, i ze pewnie bedzie mi znowu bardzo przykro i sie poplacze jak @ przyjdzie (chociaz obiecalam sobie wrzucic na luz i sie niczym nie przejmowac)

ciezkie jest nasze zycie

Mamax Walka o Bobo. 1 czerwca 2015, 22:10

No i znowu mam tyly. Tyle sie dzeje ze poprostu nie mam kiedy pisac. W dzien coagle cos a wieczorami jestem najczesciej tak padnieta ze marze tylko o snie...
W sobote bylismy na komuni swietej u Laury Bylo super, przyjecie w wynajetej przy koscielniej sali z duzym placem zabaw. Bylo ok. 45 osob w tym z 20- ro dzieci. Tak ze Maximilian sie wybawil, my zreszta tez :-) Wczoraj byly poprawiny wiec znowu zabawa do poznego wieczora. Jak wrocilsmy do domu to dzieci zaraz usnely takie byly juz wymeczne. A z rana Maximilian musial isc do przdszkola wiec popoludniu juz nigdzie dzisiaj nie wychodzilismy zeby sobie w domu posiedzial i wypoczol. A ze na dzien dziecka przybyly nowe zabawki i bajki to sie dziecko nie nudzilo :-)

Rozlorzylismy Juliankowi na podlge piankowe puzzle Ale on nadal jakos nie garnie sie do przekretow. Zastanawiam sie czy to nasza wina ze wczesniej nie mial do tego warunkow jako ze do tej pory Julianka nie kladlam na twardej powierzchni tylko jak juz to do lozeczka lub pod matke edukacyjna ktora lezy na naszym lozu. A to zapewne byl blad bo tam miekko i nierowno przez co ciezko sie dziecku bylo przewracac. Z drugiej strony nie chcialam zeby takie malenstwo na ziemi lezalo i bylo deptane przez starszego brata. W foteliku dobrze sobie radzi i juz nawet w nim siedzi. Nie widzialam wiec problemow. Ale jak go sadzam na podlodze czy lozku to nie daje rady sie utrzymac. Jest taki jakis miekki... O co chodzi??? Teraz zaluje ze wczesniej nie zaaragowalam na ta jego biernosc :-( Nadal jednak mam nadzieje ze Julianek sie rozbudzi i juz wkrotce bedzie fikal.... Boje sie ze cos jest nie tak :-(

Kurcze na weekend sobie pofolgowalam ze slodkim. Ale takie byly pysznosci ze nie umialam sobie odmowic. Ale teraz oczywiscie mowie sobie koniec ze slodkim i cwicze skalpela z pania Chodakowska. Mam okropne zakwasy ale cwiczenia sa rewelacyjne. Oczywiscie odrazu zauwarzam u siebie kiepska kondycje ale licze ze z kolejnym dniem bedzie mi latwiej. To niesamowite wystarczy 15 minut a jestem mokrusienka pomimo ze cwiczenia wcale nie sa jakos specjalnie skomplikowane. Po 45 minutach doslownie padam na pyszczek ale warto sie tak pomeczyc zeby pozniej ladnie wygladac. W tych cwiczeniach nie chodzi o schudniecie co o ujedrnienie ciala. Ale ja nadwagi nie mam a jedrne cialo po porodzie bardzo mi sie przyda ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2015, 12:55

Adin poleciła mi zioła ojca sroki na to moje nieszczęsne PCO. Zaczęłam czytać,poszukałam trochę informacji na ten temat i rzeczywiście dziewczyny na różnych forach bardzo sobie te zioła chwalą. Od przyszłego cyklu spróbuję z ziołami :-)

Od zeszłego tygodnia czuję się trochę przygnębiona i przytłoczona... Może to przez pogodę, albo leki, ale na pewno to, że ten miesiąc jest wyłączony ze starań też ma na to jakiś wpływ... Mój optymizm powoli gaśnie :-( niewiele wystarczy żebym zaczęła płakać :-(
Jestem właśnie po dniach płodnych. To był pierwszy miesiąc (dzięki wiesiołkowi), w którym bez problemu określiłam dni płodne. Nie jestem pewna, ale wydaję mi się też, że pierwszy raz poczułam ból owulacyjny. Nie wiem czy cieszyć się czy płakać...

Dzisiaj czuję lekkie kłucie jajnika, ale nie boli tak jak wtedy gdy zdiagnozowano PCO... Masakra... Niech czas do kolejnej @ zleci jak najszybciej bo oszaleję...

No i zaczęły się ploty na "wiosce" że nie mogę mieć dzieci.... Najgorsza plotkara zdobyła jakieś informację i chodzi i gada ...noż kur...
jeszcze 44 tabletki visanne i znów zabieg... ciężko mi, wciąż o tym myślę i płaczę, wczoraj miałam straszny dzień bo brat męża był u teściów z żoną i dzieckiem i jak widziałam tego małego to mi serce pękało ...A tu w telewizji mówią o kobiece z 2 promilami że dziecko urodziła... i gdzie tu sprawiedliwość, ja gdybym była mamą to mojemu dziecku dałabym wszystko co najlepsze, dbałabym o nie na każdym kroku i kochała najmocniej na świecie!!!

Dzien doberek ;)
Dzis juz chyba oficjalnie mozna powiedziec,ze ciaza donoszona,wiec Antonio,jest czerwiec -Twoj miesiac,wyłaź no,zeby Matka w lato wygladala jak Matka,a nie jak 7 nieszczesc z chodem kaczuchy;D
Zaczynaja sie dni wielkiego oczekiwania,puka,kreci sie,marudzi i chwilami doprowadz kopytami swoimi do łez (mam mega silnego syna) ale ani rusz ;D
Dzisiaj chyba ostatnia wizyta jesli zarzdzi cc ze wzgledu na wage,a jesli sn to sie jeszzcze troche pomeczymy. Zaczynam powoli myslec,ze kobieta potrafi przetrwac wszystko,kazdy bol,kazda sytuacje,kazdy gorszy okres w zyciu i jestem z nas tak cholernie dumna,ze az ah ;D

Rozpiera mnie dzis jakas pozytywna energia,moze dlatego ze dostałam na dzien dziecka od tesciow parasol ,ale uwaga,nie do oslony przed deszczem,tylko zeby bic nim ich syna ;> ciekawe rozwiazanie,mowie ,ze jeszcze jednak ktos o mnie mysli. Moze jednak sie z nimi dogadam ;p;p;p


Nie to,zeby byli zli dla mnie czy cos,nie lubie gdy ktos narzuca mi swoje zdanie i swoje nawyki.Tesciowa jednak bardzo uwielbia sie mieszac w nie swoje sprawy i nie jako delikatne sugestie,tylko narzucanie swoich racji.

Dlatego wlasnie nie chcialam przyjmowac propozycji kupna wozka dla mlucha przez nich. Niby mega odciazenie finansowe dla nas bo to jednak 1000 zl. Ja oczywiscie mialam upatrzony wozeczek uzywany za 250,ale zostalam zjechana,ze jej wnuk nie bedzie mial uzywanego wozka. Pomyslalam sobie,chcesz,kupuj. Dla mnie 250 w kieszeni,no i sie zaczelo,narzucanie modelu,koloru,to jej sie nie podoba,tamto tez nie. Widziala juz chyba ze jestem zla i powiedziala ,ze mamy jednak sami zdecydowac,oni tylko placa. Poszlam do domku,zamowilam i mam z glowy.
Dowiedzialam sie ze akurat ten spodobal sie nam obu ,wiec chcac nie chcac nie zrobilam jej na zlosc. Moze to i lepiej.
Boje sie jak to bedzie po narodzinach. Na dobra sprawe pomoc kogos doswiadczonego (pomijajac polozna)
bardzo mi sie przyda na poczatku i wiem,ze bede mogla na nia liczyc bo moja mama mieszka jednak 30 km od nas. Boje sie ,ze bedzie mnie probowala pouczac jak wychowywac,co robic,czego nie robic....Ja mam dlugi i ciety jezyk,wiec moge doprowadzic do wojny jesli cos mnie zirytuje. Wiadomo,pomoc ,pomoca,ale nie pozwole na podwazanie technik wychowywania i opiekowania sie moim dzieckiem. Mam cicha nadzieje,ze chociaz wtedy bede mogla liczyc na Ł.

Milego popoludnia ;*
Napisze po wizycie co i jak u maluszka .

Dziś nagle OVU wyznaczył dni płodne na 7dni temu ale mój śluz wskazywał 1-2 dni wcześniej tyle że temperatura słabo przyrastała. Objawy które dokuczały jakby zniknęły sutki nic czasem bardzo delikatna zgaga i ogólne zmęczenie ale takie stany już miewałam więc słaby to wskaźnik ciążowy, tak naprawdę to wg nie czuję się "ciążowo" ,choć nie powiem gdzieś z tyłu głowy nadal krąży myśl że może jednak się udało... zobaczymy
a jeśli nie to czekam na @ która wg Ovu ma przyjść 8 czerwca i zaczynamy kolejny cykl starań.

Właśnie się dowiedziałam, że kolejna moja najlepsza koleżanka z pracy jest w ciąży! Pierwsza zaszła w tym samym czasie co ja, ja niestety poroniłam, ona nosi zdrowe maleństwo pod serduszkiem... Bardzo się cieszę ich szczęściem, naprawdę bardzo, tylko poczułam dziś taki żal i smutek, że nie mogę dołączyć do nich i cieszyć się z nimi jeszcze bardziej...

Wczoraj miło spędziłam popołudnie na urodzinach u teściowej. Mam naprawdę bardzo fajną teściówkę:)Opowiedziała mi wczoraj jak mój synek zrobił jej wczoraj wykład z okazji Dnia Dziecka, że "teraz babciu Ty z dziadkiem powinniście się opiekować moją mamą, bo ona już nie ma rodziców a nie tylko ciotką Gośką (siostrą mojego S)i tatusiem. Och ten mój mądrala!

Umówiłam się z moim gin na HSG na 09.06 na 18.00. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Badanie kosztować ma mnie 500zł. Masakra!!!

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 2 czerwca 2015, 08:09

W tym miesiacu nie mierze temperatury. Tak mnie to w ubieglym cyklu stresowalo ze stwierdzilam ze poki co zastosuje sie do rady ginekologa "skoro pani juz poluje na ciaze to niech pani o tym nie mysli. Wystarczy raz na 3 dni i sie szybciej uda niz pani mysli" :-D uwielbiam takie luzne podejscie, pytanie czy uda sie o tym nie myslec?

W tym cyklu mam duzo stresu przez zaliczenia w szkole, prace i przygotowania przedslubne wiec raczej nie sadze zeby sie udalo ale w przyszlym...coz plodne wypadaja (mam nadzieje) idealnie w caly miesiac miodowy...bedzie bez stresu, relaks i nie zamierzam o tym myslec :-)
(Ha! Alez jestem madra, zobaczymy jaka gadke zapuszcze po owulce w tym cyklu:-P juz pewnie nie bede taka wyluzowana no ale co tam... teraz moge byc spokojna i sie madrzyc ;-))

Pokahontaz Starania iskierki 2 czerwca 2015, 08:34

Dzis rozpoczynamy 16 tydzien - leci ten czas jak szalony... Mdlosci przeszly ale meczyly mnie ostatnio zaparcia, wzdecia itp :P Nie czulam sie najlepiej :( Wyczytalam ze moze byc to spowodowane za mala iloscia dostarczanych plynow. I rzeczywiscie po dwoch dniach picia wody - min. 2 litry z butelki - jak ręka odjął :)

Wyniki badan prenatalnych wszystkie w normie - ja czulam jakis dziwny spokoj caly czas ale maz sie badzooo ucieszyl - uspokoil :)

U mojej ciazowej towarzyszki wszystko dobrze - kuzyneczka albo kuzyneczek ma juz serduszko :)

A ja... wyczekuje z niecierpliwością pierwszych ruchów - wiem ze to moze jeszcze potrwac ale tak bym juz chciala!!!!! :)

A tatuś kochany przyniósł wczoraj brzuszkowi, na dzień dziecka pierwsze zabawki - rozczulił mnie tym strasznie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2015, 08:37

shadowgirl Starania o cud 2 czerwca 2015, 12:53

5DC
W tym miesiacu jednak nie bedxie inseminacji. Akurat w tym strategicznym tygodniu mój ginekolog ma wolne :( Pomyslam ze teraz do kogos innego pojde co robi inseminacje na Nfz. Zaczynam szukanie. Moze polecacie kogos z Poznania u kogo moglabym zrobic ins?


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2015, 12:59

Jaja pracują dziś już tak że wnętrzności czuje dość mocno. A to dopiero 9dc. Wytrzymajcie jeszcze ze 3 dni, wytrzymajcie ..

[Na wiele w tym cyklu nie liczę ale wypadałoby mieć choć 2 - 3 <3 żeby rozruszać tego mojego Chłopa. ]

Poza tym - wróciłam na siłownie.
Plecy na szczęście nie bolą w tym miejscu w którym miałam "atak" stulecia, także pizgam żelastwem jak przed rokiem ..

Cudowne uczucie :)

21w4d <3

Zabierałam się do tego wpisu od soboty... Na 30 maja miałam termin porodu mojego maleńkiego Aniołka <3 Czas pędzi nieubłaganie dalej, skłania do refleksji. Zastanawiam się kim byłoby moje dziecko, jak by wyglądało, jak szybko zawróciłoby nam w głowie:) Nadal nie rozumiem dlaczego to się stało, nadal boli tak samo, ale muszę być silna, mam dla kogo :*

Prawie tydzień mnie tu nie było... Śledziłam wasze wpisy, ale jakoś tak nie miałam siły na swoje relacje, poza tym, za wiele się nie działo, do wczoraj...
Wczorajszy dzień jakoś dodatkowo mnie przygnębił. Przez chwilę przez głowę przeleciały mi myśli, że może jednak się udało, może jednak jestem w ciąży... Od kilku dni mam mdłości o różnych porach dnia i jakoś tak mi przez głowę przeleciało, ale to przecież nie możliwe. Ostatni cykl bezowulacyjny, starań za wiele też nie było, @ była normalnie, nie to nie możliwe...
Szybko się otrzeźwiłam po bardzo "miłym" telefonie teściowej do mojego M. Zadzwoniła niby z życzeniami dla synusia na Dzień dziecka... A tuż po życzeniach zaczęła mu wyrzucać, że ona już nie ma syna, bo na Dzień Matki do niej nie przyjechał z kwiatkami, ani po dniu Matki...
Do jasnej cholery, a co to jakiś obowiązek? Kuźwa, przecież zadzwonił, złożył jej życzenia itd. O h** jej chodzi. Jeszcze potwierdziła mojemu M. swoimi przechwałkami, że pakuje w drugie dziecko pieniądze ile wlezie. A do nas ma pretensje, że na jakieś głupie komunie, dalszej rodziny nie chodzimy. Tylko, żeby nam albo przynajmniej synowi pomóc, to ma go w dupie. Boże może nie powinnam tego pisać, ale jakbym tylko mogła to bym te dwie osoby poćwiartowała na kawałki.
Pier****** mamusia. Sama do synusia nie przyjedzie, a przecież wie gdzie mieszka... Równie dobrze, też mogłaby na dzień dziecka do niego przyjechać, no ale po co, przecież ma się tylko jedno dziecko.
Rany, jak ona mnie wkur***!!! Tylko czekam, kiedy nas wyrzuci z mieszkania, w którym mieszkamy, bo należy do niej...
Przez tą kobietę, mam dość życia i dość wszystkiego. Wiem, że nigdy żadnej pomocy od nich nie będziemy mieli, od moich rodziców z resztą też... Chodzą mi po głowie myśli, żeby go zostawić, żeby znalazł sobie kogoś innego, kogo zaakceptuje jego rodzina, ale nie wiem czy będę potrafiła. Wiem, że to byłoby dla niego najlepsze. Chciałabym z nim mieć rodzinę, ale chciałabym, żeby był szczęśliwy, a wiem, że ze mną nie będzie... ;(
Trochę się rozpisałam, posmęciłam, ale i tak wiem, że dziś się na niczym nie skupię. Nie jestem w stanie po takich wczorajszych atrakcjach. Wiem, że nie powinnam się tym przejmować, ale nie potrafię...Nie potrafię patrzeć, jak matka mojego męża ma go za nic, a ja z tym nie mogę nic zrobić.
Wiem, że w takiej rodzinie, z takim podejściem nie zajdę w ciążę, bo nie ma miesiąca, który byłby spokojny. A jak wszystkie dobrze wiemy, stres dobrze na to wszystko nie wpływa... Boję się, że nie zostanę matką, nawet jak tak bardzo tego chce i staram się zmienić swoje podejście do tego wszystkiego...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2015, 09:25

Ja pierdole co za ludzie no kur*wa mać.
Wyobrazcie sobie,poprosilismy moja bratowa ,zeby zostala malego chrzestna,najpierw powiedziala,ze nie wie bo ma operacje i nie wie czy bedzie w wakacje w PL.
Pozniej potwierdzila,ze bedzie i chce byc chrzestna.
Dzisiaj pisała o date chrztu, chcialam sie dostosowac do poczatku sierpnia jak beda tu w wakacje,zeby nie wydawala znowu kasy na samolot..
Ona mi pisze,ze jest zaszczycona,ze poprosilam ja o bycie chrestna tylko dlatego ze w przeciwnym razie sie obrazi.... No ludzie!

Najpierw czepia sie,ze ich ignorujemy,ze nie wiedza co sie u nas dzieje,ze nie rozmawiamy. Sami mnie wybrali na matke chrzestna swojego dziecka,zgodzilam sie od razu.... A ona mi larwa wredna wyskakuje ze ja cos tak glupiego bym zrobila? Wybrac dziecku rodzicow chrzestnych ze wzgledu na to ze mogliby sie obrazic gdybym tego nie zrobila? No chore!

Ma talent do podnoszenia cisnienia. nie udalo sie poprzez czepianie sie moich komentarzy na fb odnosnie jednego programu,to napisala o chrzcinach i wywolala wilka z lasu.

Ja naprawde jako jedyna z rodziny mialam do niej szacunek i lubilam z nia spedzac czas,ale teraz tak mnie z rownowagi wyprowadzila,ze cisnienie mam chyba 300! Malo tego,powiedziala,ze to moja mama jej przekazala moje slowa i to czym sie kierowalam. Moja mama? Ktora jej nie trawi? powiedziala by cos takiego? po co,zeby mi zaszkodzic? Moglby sie chociaz porzadnie klamac nauczyc.



Ku********wa mac .

16 dc
Mój wykres to poraz kolejny zalamka. Owu wyznaczyło mi w 12 dc jak mnie nie było w domu i brak <3. Tempka szaleje wysoko
Ale dziś masa śluzu rozciagliwego, zero objawów poowulacyjnych mało tego nawet mało przed. Nie bolą mnie jajniki. Totalnie nic. Nie wiem o co chodzi. Mój się tak najaral teraz na to staranie nawet mu nie chce mówić co tu się wyrabia na tym wykresie ;/

29 + 1
Do urodzin 76 dni :)

Wczoraj zaczęłyśmy 30 tydzień! Może się powtórzę ale - jak ten czas leciiii! Stopniowo kompletujemy wyprawkę, dzisiaj piorę torbę do szpitala i powolutku będę do niej dokładać to i owo. W tym tygodniu zamawiamy również wózek i nosidło. Zdecydowaliśmy się na Bebetto Holland z białym stelażem, powiem szczerze, że to pierwszy wybór, nie robiłam wybitnych porównań 10 modelów wózków pod każdym kątem itp bo zwariować z tym można! Jest tyle wózków na rynku, że do porodu bym się nie wyrobiła a uważam, że w pewnym przedziale cenowym są one podobnej jakości i większość różnic zaciera się z czasem. Zobaczymy czy będziemy z niego ostatecznie zadowoleni :)

Dzidziulka ostatnimi czasy była bardzo aktywna. Do tego stopnia, że jak mnie skopała w piątek to rozbolał mnie brzuch i modliłam się żeby przestała zanim zrobi nam krzywdę ;) Później zaczęły się bóle jak na miesiączkę i pojawiło się jakieś kłucie w dole brzucha...na poważnie zastanawiałam się czy wszystko jest w porządku. Na szczęście w sobotę śladu po tych dolegliwościach nie było :) Ale chyba znów zmieniła swoją pozycję bo od niedzieli czuję zdecydowanie bardziej "przytłumione" ruchy, mam wrażenie, że teraz obija mi kręgosłup ;) Mam tylko nadzieję, że nadal jest główką w dół :) Chyba jednak wolałam te mocniejsze ruchy ;)

Na diecie jest nieźle. Ze śniadaniem, które jest najbardziej problematycznym posiłkiem w ciągu dnia (najwyższe skoki cukru) sobie poradziłam - jem je na raty czyli zjadam łącznie do 11 trzy małe śniadania :) Na obiad bez problemu się najadam, jem rybkę lub mięso, troszkę kaszy, ryżu czy nawet ostatnio ziemniaków i do tego furę surówki i też jest dobrze :) Cieszy mnie to, że mogę jeść truskawki bez strachu :) Ze słodyczy pozwalam sobie na 1-2 kosteczki gorzkiej czekolady do posiłku (nie każdego ;) ) i cukry też nie szaleją.

Teraz czekamy na usg trzeciego trymestru 12.06 :)

llallka Kolejna runda- przegrana... 2 czerwca 2015, 10:16

27dc.
Test- wynik negatywny.
4 inseminacja- nieudana.
Teoretycznie mogłabym się jeszcze połudzić 2, 3 dni, ale po pięciu latach i ja się czegoś nauczyłam.

Jestem rozczarowana i pewnie rozgoryczona- takich uczuć nie da się wyplenić ot tak. Ale nawet łza nie poszła- czyli jednak można się uodpornić.

Skupię się na prawku, które własnie robię i na zbliżającym się bardzo wolno urlopie. Jesienią może back to school- studia to dobry zajmowacz czasu i myśli. Wolę czekać na te realne rzeczy, na które mam wpływ.

idka Być szczęśliwą 2 czerwca 2015, 10:28

Wczorajsza wizyta u ginekologa niewiele mi dała konkretów. Oczywiście wiedziałam, że tak będzie, bo to bardzo wcześnie (5t+2dni), dlatego nie spodziewałam się ujrzeć czegoś na usg. Dowiedziałam się jedynie, że jest piękna śluzówka macicy, macica jest rozpulchniona (nie dopytałam, czy to w końcu dobrze, czy źle- zaraz poczytam na necie ;) ) i usłyszałam, że profilaktycznie mam brać Duphaston. Tym bardziej, że jakieś drobne plamienia się pojawiały. Doktorek uspokoił mnie, powiedział, że wszystko jest na dobrej drodze i że piękny przyrost bety zanotowaliśmy. "Aż kipi" - śmiać mi się z tego chciało, ale rację ma, bo to w końcu 220% skoku. Kolejna wizyta na 13.06. i mam nadzieję, że wtedy się uspokoję i zobaczę maleństwo :) Póki co muszę wyluzować, uspokoić się, bo zauważyłam że im bardziej o tym myślę i się stresuję, tym częściej boli mnie podbrzusze i ciągnie w pachwinach. Lekarz stwierdził, że takie bóle jak ciągnięcie, kłucie lub lekkie pieczenie w pachwinach i podbrzuszu są ok, bo macica się rozciąga, jednak gdyby pojawiły się jakiekolwiek plamienia, to od razu mam się zgłaszać. I na razie na tym stoi temat mojej ciąży.

W pracy powiedziałam koleżankom o moim stanie, żeby trzymały kciuki i miały trochę zrozumienia dla mnie, jeśli nie będę się tak mocno nadwyrężała, jak one albo poproszę o pomoc przy zdjęciu jakiejś rzeczy z pomocą drabiny, bo ja na razie się na nią nie pcham. Jedna z koleżanek aż się popłakała na wieść o ciąży- sama jest matką, jedyną w naszym zespole póki co, i bardzo mocno przeżyła moje poronienie, więc teraz mocno się ucieszyła i wzruszyła słysząc nowinę. Bardzo kochane to było! :) Nie mogę się doczekać, aż powiem mojej rodzinie <3 bo rodzina męża to wiadomo, aż tak bliska mi nie jest, zresztą patrząc na ich fałszywe zachowania wcale nie liczę na to, że będą mi nagle jakoś szczególnie przychylni, albo staną się jacyś wrażliwi- jeśli ktoś widzi tylko czubek własnego nosa i uważa że zawsze ma rację to podejrzewam, że będą mnie tylko denerwować swoimi "mądrościami"- pożyjemy, zobaczymy!

A tymczasem odpocznę jeszcze chwilkę i szykuję się do pracy. Piękny dzień dziś na dworze, aż żal zamykać się w pomieszczeniu... Ech.. ale pracować trzeba :) Miłego dnia dla Wszystkich! <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)