Ciąża zakończona 30 lipca 2015
Ostatnio mnie instruktorka namawiała,żebym jednak mierzyła sobie temperaturę.No to mierzyłam.Zobaczyłam,że zdziwieniem,że temperatura nie pokrywa mi się z obserwacjami. Pik mi się okazał w trzecim dniu wzostu temperatury. Tak wiem,że owu może być po wzroście tylko ,że miałam wziąć ovitrelle p+3, kierowałam się obserwacją.I dlatego wczoraj musiałam zrobić pierwszy zastrzyk. Ile nacudowałam to tylko mój biedny Fum wie.Aż mi się ręce trzęsły.Fum mi musiał nałożyć igłę i ustawić dawkę.Przeżywałam jak mrówka ciążę
Ale pierwszy zastrzyk za nami.Następny w niedzielę.
22 cs, 10 po laparo, przybyło mi 100 lat
30t5d
Ale ten czas zwolnił... ech ;P
Za kilka dni wesele kuzynki, droga w 1. stronę 280 km i chociaż bardzo ją lubię, odmówiłam przyjazdu jakiś czas temu. Za daleka droga, ja ruszam się jak bałwanek sztywno i tip topami praktycznie... bo jak przyśpieszam, to malutki skacze mi po pęcherzu i od razu bardzo chce mi się siku. Ponadto o 22ej jestem śpiąca. Co ja bym z tego wesela miała? Tylko umęczenie daleką drogą, dodatkowy stres o dziecko i zero zabawy. Wyślę kuzynce kartkę, a mam nadzieję, że już znalazła kogoś sensownego na nasze miejsce.
Och, zapomniałam dopytać w szpitalu w Zabrzu, czy zzo jest darmowe czy płatne?
ale wydaje mi się, że w obecnym czasie już we wszystkich szpitalach jest darmowe. Nie planuję zzo, bo mam awersję, niemal lekką fobię na igły. Ta igła od zzo wcale nie jest taka mała, na szkole rodzenia to żadna z uczestniczek nie chciała jej wziąć do ręki, bo wydawała się nam duża... brr. Gdybym miała zzo do porodu naturalnego, to jestem prawie pewna, że poród by się zatrzymał z powodu mojego stresu, że mam wenflon w kręgosłupie
Chociaż nie twierdzę, że nie zmienię zdania
Tak czy inaczej w razie cesarskiego cięcia wolałabym zzo niż znieczulenie ogólne 
Hehe, w Zabrzu pytałam też o miednicomierz. Faktycznie, przed każdym porodem mierzą nim miednicę. Zawsze byłam malutka i szczupła, nawet raz moje koleżanki na studiach żartowały: "jak będziesz w ciąży, to chyba brzuch na taczce będziesz woziła, bo trudno to sobie wyobrazić", ale w ciąży mi się miednica rozciągnęła, także chyba będzie dobrze, ale to mierzenie miedniczomierzem jakoś mnie cieszy 
Brzuch mam nie taki duży, a dziecko się mieści 
Teraz Arturowi zdarza się kopnąć tak, że już można nazwać to bólem, chociaż nie mocnym
Mały siłacz ;]
Ps.
Już nigdzie daleko nie jeździmy. Np. nie byliśmy ze znajomymi nad Jeziorem Żywieckim 100 km od nas (chyba 100 albo więcej??? ) Było tam ciasno, spanie w śpiworach i mimo, ze wyjazd wspaniały, do tego za darmo nocleg, to niestety, już nie dla nas... Poza tym znajomi mocno imprezują, ktoś niechcący mógłby mi zrobić krzywdę po pijaku. Trzymamy się najbliższej okolicy, nad jeziorem byłam w Rogoźniku, wszyscy trzeźwi, siedziałam w cieniu pod drzewem w dniu, w którym nie było zbyt upalnie - i tak korzystam z wakacji
Da się relaksować wakacyjnie? Da się 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2015, 23:01
Długo zastanawiałam się nad tym pamiętnikiem... I w końcu powzięłam decyzję. Chyba tego potrzebuję. Czasem emocje są tak silne, że mury drżą a podłoga lewituje. Biała strona wszystko przyjmie i o to chodzi
. To będzie mój pamiętnik, moja tajemnica, moje oczyszczenie.. Będę pisać może czasem, może rzadko, może często, może wcale...nie wiem. Może go zaraz usunę... ciekawe czy się da? Ponoć w sieci nic nie ginie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2015, 23:31
Wiecie, że moim największym marzeniem jest dostać się do szpitala jak najszybciej i odpocząć przed porodem od awantur i gnojenia mnie i P?
No i pojechał
ech, to teraz nie zwariować przez te 9 tygodni, zebrać się do kupy, rzucić w wir pracy i spokojnie czekać 
Dziś niższa temperatura, ale nie ma się co dziwić, jak mierzona o czwartej rano. Do zignorowania.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2015, 11:37
Łelkom!
Humorem nadal dopisuje. Wczorajszy test owu wykazal juz zdecydowany negatyw, a biorac pod uwage bole jajnikow to obstawiam ze owulka wyszla wczoraj przed poludniem. Zatem mysle ze dzisiaj juz jest 1dpo
Meza nieudalo sie namowic na nic wczoraj, mimo ze mialam takie mocne argumenty
ale nic na sile
ale mimo tego ze wczoraj nic nie wyszlo i bylo malo serduch w tym cyklu to i tak mam poczucie ze zrobilismy wszystko na 100% i moze zwariowalam, moze to hormony, moze wyobraznia ale mam przeczucie ze to bedzie TEN cykl. Czy to madre? Moze pozniej sie rozczaruje ze tak w to wierzylam ale naprawde mam dobre mysli! Czas pokaze
planuje tescik zrobic 14.08 czyli w 1szy dzien nowego cyklu. Nie wczesniej! To bedzie dluuuugie 2 tyg, pewnie tez dopadna mnie watpliwosci ale to poczucie ze wyszlo jest takie silne! Albo rownie silne mam urojenia
zobaczymy 
Buziaki :*
3 dzień cyklu.
Jestem tak bardzo zła, smutna, zawiedziona... 
na pogorszenie humoru cały tydzień na 14 do pracy w tym dwa dni do 24 ;/
Aż do niedzieli, tzn z niedzielą włącznie. Bleee
A ja ta kocham wolne niedziele, ewentualnie te na pierwszą zmianę.
Wczorajsza była taka piękna. Ah.
Ograniczyłam trochę przesiadywanie na Ovu, mam dość... Po prostu.
Dużo życiowych mądrości które warto mieć zawsze pod ręką.
"Projekt Egoistka
Kochana 5 miesięcy temu zmarł Tomek. Dokładnie rok temu zdiagnozowano u niego raka. Byliśmy osiem lat małżeństwem i kochaliśmy się jak szaleńcy o czym wiedzą wszyscy, którzy spotkali się z nami w ramach warsztatów Projektu Egoistka. To miejsce w którym jesteś również jest owocem naszego związku - stworzyliśmy je jako świadomą odpowiedź na to co chcemy dać światu - naszą filozofię życia "pozytywny egoizm" czyli życie w zgodzie z tym co wewnątrz Ciebie a nie na zewnątrz. Inaczej życie świadome zamiast automatyczne.
Chcę się z Tobą podzielić 19 lekcjami, które odebrałam od życia wraz z nagłym odejściem Tomka.
1. Zamiast generować plany B, C i D skup się na doświadczeniu chwili, bo za chwilę może się okazać, że Twoje plany nie są aktualne.
Miałam wiele koncepcji i planów "awaryjnych" dotyczących terapii Tomka. Byłam absolutnie pewna, że któryś musi zadziałać. Jednak nie zadziałał. To była najcenniejsza lekcja, która uświadomiła mi to co w punkcie drugim: nie jestem aż tak wszechmocna jak mi się wydawało
Emotikon wink
Oraz to, że sztywne koncepcje w umyśle powodują, że zamiast skupić się na teraz skupiasz się na przyszłości, która i tak jest zmienna. W konsekwencji marnujesz cenny czas.
2. Przyjmij, że są rzeczy na które nie masz wpływu. Uważanie, że możesz wszystko to przejaw dumy, pychy i narcyzmu.
Są rzeczy silniejsze i bardziej potężne od Ciebie. I nie jest to myśl przygnębiająca lecz wręcz odwrotnie uwalniająca. Skoro bowiem nie masz wpływu na wszystko nie musisz zajmować się wszystkim! Możesz zająć się tym na co masz wpływ - na swoje wybory, nastawienia czy zawartość swojego umysłu (myśli, emocje). Zyskujesz więc czas na rzeczywistą pracę, która buduje poczucie wewnętrznej mocy.
3. Nie podejmuj ważnych decyzji gdy Twój umysł jest zmącony i zakłócony wątpliwościami.
Gdy nie masz przejrzystego umysłu lecz wypełniony jest on lękami, wątpliwościami, oczekiwaniami - każda decyzja, którą podejmiesz będzie rodziła pomieszanie! Jeśli więc chcesz podjąć ważną życiową decyzję rozpocznij od oczyszczenia umysłu, uspokojenia i wyciszenia. Nigdy nie podejmuję decyzji gdy czuję presję! Nie pozwalam też by ktoś ją na mnie wywierał. Daję sobie tyle czasu ile potrzebuję by rozwiązanie się pojawiło - mam zaufanie do przestrzeni i szacunek dla siebie.
4. Nie pozwól by ktoś odebrał Ci nadzieję i przekonanie o wartości tego co robisz
Wiele razy w trakcie terapii ludzie (w szpitali i nie tylko) starali się odebrać nam nadzieję. Dzięki temu, że nie utraciliśmy przekonania i pewności co do własnej ścieżki, doświadczenie choroby i śmierci nas transformowało. Zachowaliśmy radość życia, miłość i bliskość między sobą. Nie daliśmy się wciągnąć okolicznościom zewnętrznym. Pisaliśmy, spacerowaliśmy, oddychaliśmy, prowadziliśmy warsztaty i budziliśmy się z energią na to by stawić czoło temu co przed nami. Dzisiaj zaś jestem tutaj pełna sił i uśmiechu zamiast pogrążona w rozpaczy odziana w czarne sukno...
5. To czego najbardziej się lękasz może stać się Twoją największą siłą.
Mój największy lęk dotyczył tego, że stracę Tomka a wraz z nim zdolność odczuwania miłości. I straciłam Tomka lecz nie miłość. To doświadczenie ukazało mi dwie rzeczy po pierwsze, budowałam poczucie bezpieczeństwa nie w sobie lecz w Tomku. Po drugie jeśli Ty nie zamkniesz własnego serca nic tego nie uczyni. Dzisiaj buduję poczucie bezpieczeństwa na miłości do siebie i zaufaniu, że sobie poradzę w każdej sytuacji. I tak jest. Przekroczenie własnego lęku dało mi niewyobrażalną siłę. Zawsze gdy się zmierzysz z tym czego najbardziej się lękasz uzyskasz wolność - znikną bowiem Twoje demony i nie masz przed kim uciekać, przed czym się zabezpieczać
Emotikon smile
6. Ustal życiowe priorytety nim życie zrobi to za Ciebie.
To ważne by poświęcać czas na to co kochasz i co dla Ciebie priorytetowe właśnie po to by nie powiedzieć, że coś straciłeś czy przegapiłeś. Jak mawia mój buddyjski przyjaciel: "Nie ma na świecie takiej instytucji do której możesz pójść i poprosić o zwrot czasu, który zmarnowałeś." Czas jest zatem cenniejszym dobrem niż pieniądze, sukcesy i wszystko co dostępne w świecie zewnętrznym. Zanim życie pozbawi Cię tego co cenne zadbaj o to
Emotikon smile
Spędzaliśmy z Tomkiem 24/h na dobę, zawsze byliśmy blisko. Mam poczucie, że wykorzystałam każdą daną nam chwilę.
7. Nie myśl, że jesteś niezniszczalny. Jesteś człowiekiem a nie robotem.
Jeśli myślisz, że możesz żyć na kredyt nie dbając o swoje ciało czy energię to się mylisz. Widziałam jak po kolei wyłączają się narządy Tomka - wtedy zdałam sobie sprawę jak skomplikowanym układem jesteśmy i jaki powinniśmy mieć głęboki szacunek do własnego ciała. Każdy organ jest połączony z innym i ma swoje zadanie do wykonania - jeśli mu w tym przeszkadzasz zaburzasz równowagę w Twoim organizmie. Bez życiowej energii i tak nic nie dasz światu.
8. Wykorzystaj każdą chwilę swojego życia - nie wiesz kiedy się skończy.
Cieszę się każdą chwilą i odkryciem. Korzystam z tego by doświadczać świat zmysłami - nie wiem bowiem kiedy przestanę
Emotikon wink
Nie odkładam nic na jutro - jutro bowiem nie istnieje. Bardzo wyraźnie to sobie uświadomiłam gdy po pogrzebie wróciłam do domu i zobaczyłam otwarty komputer Tomka z urwaną w pół zdania książką... Nie dostaniesz drugiej szansy by skończyć to co zaczęłaś lub też zrobić to o czym marzyłaś. Rób to od razu. Jak tak żyję i nie tracę czasu na narzekanie, czy użalanie się nad sobą wiem, że to nie jest dobra inwestycja.
9. Bądź żywy a nie martwy za życia. Będziesz martwy gdy Twoje życie się skończy.
Będziesz leżał i doświadczał bierności gdy zabraknie Ci życiowej energii - póki ją masz korzystaj! Pamiętam, że najtrudniejszym doświadczeniem było dla nas to, że na koniec mimo iż Tomek chciał tworzyć, biegać i uprawiać wiele aktywności - brak życiowej energii mu to uniemożliwiał. Cierpiał z tego powodu, czuł jak uchodzi z niego życie, które zawsze tak kochał - zawsze przecież uprawiał sport, pracował z ludźmi, pisał, czytał, jogował. Naprawdę dziwię się gdy widzę kogoś w pełni sił kto zamiast wykorzystać swój potencjał leży i gnuśnieje narzekając jak to mu się nie chce ruszyć...
10. Pamiętaj, że jesteś tutaj na chwilę i w jakimś celu - odkryj w jakim.
Mamy określony czas na to by odkryć swoją ścieżkę a następnie wyrazić siebie dzieląc się tym co wartościowe z innymi. To Twój wybór czy to zrobisz czy będziesz żył jak w hipnotycznym śnie odtwarzając bezrefleksyjnie schematy z domu lub też dając się zniewolić opinii innych. Tomek stworzył wartościowe projekty, które pomogły tysiącom ludzi, napisał książki, pomnażał miłość. Odkrył swój potencjał i go wykorzystał w dobrym celu. Wtedy nie czujesz, że odchodzisz zmarnowawszy swoją szansę, lecz jesteś pełny.
11. Nie ważne jak długo żyjesz lecz jak żyjesz.
Nie rozumiem gdy ktoś mówi mi, że ważne jest by przedłużyć swój żywot. Możesz mieć 90 lat i być tak znudzony i zmęczony życiem, że i tak zamiast z niego korzystać jesteś bierny. Nie ważne jest jak długo żyjesz lecz jak Twoje życie wygląda. Nie zależy mi na tym by żyć długo lecz by zdążyć urzeczywistnić swój potencjał i wykonać zadanie z którym tutaj przyszłam
Emotikon wink
Wiem, że będę żyła tyle by to zrobić. Niektórzy wykonują je wcześniej więc wcześniej odchodzą. Codziennie czynie swoje życie wartościowym. To jest wybór.
12. W życiu nie ma dobrych i złych zdarzeń są tylko zdarzenia to Ty nadajesz im wartość.
Nic nie jest "dobre" lub "złe" doświadczenia są neutralne a to Ty w procesie interpretacji nadajesz im wartość. Możesz więc wybrać jak odbierzesz daną sytuację. Nic nie musi Cię złamać. Warto zatem pracować nad nastawieniem a nie nad zdarzeniami.
13. Twoje oczekiwania staną się Twoim największym oprawcą. Porzuć je!
Oczekiwania nigdy nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością. Jeśli doświadczamy czegoś niezgodnego z naszymi oczekiwaniami będziemy wikłać się w zakłócających myślach i emocjach (frustracja, poczucie starty, żal) które odbierają nam świeżość życia. Wtedy kierujemy wzrok w przeszłość i tracimy z pola wiedzenia teraźniejszość, która realnie może wpłynąć na przyszłość.
14. Życie ma niewiarygodną siłę transformacji jeśli nie stawiasz mu oporu.
Opór rodzi ból. Zmiana niesie rozwój. Zamiast się buntować otwieram się na to co przynosi życie. Przeszłam tę lekcję wraz ze śmiercią Tomka. Teraz niewiele rzeczy generuje mój opór a gdy się on pojawia wiem, że gdy puszczę doświadczę lekkości. Już raz tego doświadczyłam więc wiem co zyskuję gdy się nie opieram.
15. Miłość to najbardziej twórcza z emocji dostępnych na ziemi. Odblokuj jej przepływ.
Nie ma nic cenniejszego ponad doświadczenie miłości. Miłość jest wszechobecna lecz jeśli nie potrafimy się dostroić do obierania jej mamy wrażenie, że jesteśmy jej pozbawieni. Gdy zwolnimy blokady (oczekiwania, sztywne koncepcje, lęki) zaczniemy ją odczuwać.
16. Każdy koniec rodzi początek nowego.
Nowe zawsze jest interesujące. Stare już znasz i wiesz czego możesz się spodziewać - stare nas usztywnia. Nowe rodzi elastyczność i świeżość. Zamiast więc wciąż tkwić w starym wyjdź do nowego. Zmiana sama w sobie jest wartością pozwala Ci lepiej zrozumieć siebie i świat, Twoje lęki i ograniczenia a następnie je przekroczyć. Rozwój nie odbywa się na szkoleniach czy w domu z książką lecz w życiu gdy mierzysz się z nowymi sytuacjami. Najwięcej nauczyłam się gdy życie mnie nie oszczędzało
Emotikon wink
17. Niewiedza nie uchroni Cię przed trudnym doświadczeniem. Wiedza pozwoli Ci uczynić z trudnego doświadczenia lekcję.
Niewiedza nas nie usprawiedliwia i nie gwarantuje bezpieczeństwa. Strategia strusia polegająca na "chowaniu głowy w piasek" to wyłącznie ucieczka. Dlatego zawsze lepiej wiedzieć i podjąć świadomy wybór - świadomie tworzysz wtedy skutki własnych działań. Dotyczy to wyboru pracy, rodziny czy własnego zdrowia.
18. Nie traktuj "osobiście" niczego co Cię spotyka, nawet siebie!
Zamiast się obrażać na świat i ludzi, walczyć o swój wizerunek po prostu przestań traktować wszystko osobiście. Nawet gdy ktoś Cię obraża to przecież od Ciebie zależy czy to przyjmiesz czy nie. Nikt nie może Cię skrzywdzić jeśli mu na to nie pozwolisz. Przestałam tak poważnie traktować siebie i życie gdy zrozumiałam, że wszystko co nas spotyka jest interesujące i cenne dlatego, że możemy tego doświadczać. Zresztą uważanie, że wszystko dzieje się z Twojego powodu to skrajny egocentryzm! Ktoś jest zły, zdenerwowany bo odczuwa takie stany (są one w jego umyśle) a nie dlatego, że Ty się pojawiłaś
Emotikon wink
19. Nie użalaj się nad sobą - żal rodzi poczucie bycia ofiarą. Zacznij wybierać.
Bycie ofiarą pozbawia Cię mocy sprawczej. Masz wpływ na to co Cię spotyka a na pewno na to jak to odbierzesz. Zacznij więc zmieniać warunki zamiast się nad nimi użalać. Jeśli nie masz na coś wpływu to zaakceptuj to i odpuść - żałowanie i tak nic da. Nie marnuj życiowej energii! Nie skorzystałam z pokusy użalania się nad sobą gdy stałam się 27 letnią wdową. Zamiast tego wybieram życie i jestem szczęśliwa.
ŻYCIE TO WYBÓR!"
Po wizycie u gin okazało się, że niestety nic z tej ciąży nie będzie.Beta zaczęła zresztą już spadać. Tak oto 25.07 przyszła do mnie @. Jedyne to co mnie pociesza to,że coś tam się u mnie ruszyło. Okazuje się, że chyba mamy jeszcze szansę zostać rodzicami. Następna wizyta u gin między 12 a 14dc.
Wczoraj wróciliśmy z wakacji. Odpoczęłam, zrelaksowałam się i jeszcze mam tydzień urlopu. Na pewno spożytkuje go na wylegiwanie się nad morzem i odsypianie całego roku wstawiania do pracy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2015, 05:10
Podkusiło mnie i zrobiłam test... 11 dpo. Jaki wynik?? Oczywiście negatywny.
Ehhh na tą chwilę od nie chciało mi się wszystkiego.
Kupiłam nowy termometr, będzie jak znalazł do mierzenia temperatury w przyszłym cyklu.
Wczoraj zaczeliśmy z mężem szkołę rodzenia
Prowadzi ją rewelacyjna babka
Mamy 7 spotkań po 120min i płacimy za to 300zł. Zajęcia są w każdy czwartek o 16:45 w szpitalu w Gliwicach. Nie chcę rodzić w Gliwicach ale bardzo zależało nam na tej szkole rodzenia ze względu na to że mój mąż chciał na nią chodzić i wszystkiego dowiedzieć się od podstaw bo nigdy nie miał do czynienia z dziećmi. Wczoraj zwiedzaliśmy porodówkę i oddział położniczy. Bardzo ładny zadbany fajne pokoje do porodu z pełnym wyposażeniem, nawet wanna do rodzenia, pokoje już po porodzie też całkiem fajne ale jak się chce być sama w pokoju lub w 2 to trzeba płacić 350zł za pobyt do 5 dni. W pewnym momencie jak chodziliśmy zobił mi się strasznie twardy brzuch - tak się napiął, że musiałam usiąść na chwilę i uspokoić brzuchol, aż prowadząca się wystraszyła
W przyszłym tygodniu dodatkowo zaczynam szkołe rodzenia w Knurowie w szpitalu w których chcę rodzić jest to praktycznie darmowa szkoła i zajęcia są do południa, a warto poznać położne i szpital dlatego zdecydowałam się na nią chodzić 
Ehhhh...deprecha..wczoraj była i awantura i łzy i godzenie się, ale niesmak pozostał. Umówiliśmy się z G., ze przez kilka następnych dni serduszkujemy codziennie, nie zważając na testy temperatury itp, bo jesteśmy gdzieś mniej więcej we właściwym momencie, wiec zaszkodzić nam to nie zaszkodzi a przy okazji będzie miło
Miałam po południu angielski, a G. umówił się z kolegą na 18.00 obiecując mi solennie że długo nie będzie bo przecież "prokreujemy". Ja zrobiłam się na bóstwo, ciepła kąpiel, balsamy , seksi koszulka i czekam...20.00 nie ma go, 20.30 dalej czekam, 21.00 ogarnia mnie zniecierpliwienie, które o 21.30 zmieniło się we wkurw i smsa, że dzięki za spełnienie obietnicy, już mi się odechciało zabawy w robimy dzieciaczka...Po chwili był w domu i się zaczęło : wzajemne żale i pretensje, że "późno" to by było jakby wrócił o 23.00, a 21.40 to wcześnie , a ja na to, że oczywiście dla kogoś kto ma do pracy na 8.00 i wstaje 7.20 bo ma 10 minut drogi do roboty, a i tak jęczy co rano że nie ma siły wstać i permanentnie się spóźnia to oczywiście 21.40 to środek wieczora. Ale dla kogoś takiego jak ja , kto żeby zdążyć na 7.00 do pracy do innego miasta musi wstać o kurewskiej 4.45 , po czym jeszcze przejechać ponad 30 km autem i przebijać się przez poranny szczyt przez całe duże miasto, to 21.40 jest porą na siusiu paciorek i spać...chyba nie zrozumiał....I jeszcze pretensja to czemu nie zadzwoniłaś, żebym już wracał? No żesz...bo dorosły jesteś, bo nie chcę po raz kolejny wyjść na zołzę która wierci dziurę w brzuchu i zmusza do czegoś? Bo obiecałeś, bo przecież wiesz, że jest kilka dni w m-cu kiedy warto skupić się na zaciążeniu ??!!! Na to On, że on nie chce żeby się kochać "od linijki" ...to przelało czarę goryczy...no to kurwa zajebiście, wielkie dzięki w ten sposób to możemy sobie odpuścić i robić dzieciaczka przez 10 lat!!! Po czym polazłam do łazienki i się poryczałam....oczywiście zaraz przyszedł mnie uspokajać , przepraszać i mówić że mnie kocha i niczego tak nie pragnie jak dziecka, a tekst "od linijki" był niefortunny...ta jasne...wyrwało mu się to co naprawdę myśli. Byłam wykończona dałam się zabrać do łóżka i przytulić , potem kochaliśmy się , ale bez większego zaangażowania z mojej strony...smutne to
. Wczoraj pierwszy raz pomyślałam, a jesteśmy małżeństwem niecałe dwa miesiące, że jak to tak będzie dalej wyglądać to nie wróżę nam świetlanej przyszłości. Może dramatyzuję, ale było mi cholernie źle i przykro. Niby się pogodziliśmy, ale jakoś jest dziwnie...prosto po powrotach z pracy wybieramy się machnąć ze 40 km na rowerach, potem obiadek, każdy do swoich małych zajęć a wieczorem powtórka z rozrywki czyli tworzenie nowego życia, a szczerze mówiąc to nie chce mi się z nim nawet gadać...ehhh
A tak z innej beczki to wyczytałam właśnie u Was drogie przyszłe mamy , że wiesiołek jest dobry na produkcję płodnego śluzu, koniecznie muszę kupić, bo niestety u mnie rożnie z tym bywa, od momentu jak odstawiłam anty jakieś 2,5 roku temu jest gorzej niż zanim zaczęłam je brać...tych anty to żałuję bardzo, bo odstawieniu zaczęły się moje wszystkie problemy. No cóż widziały gały co brały 
Miłego dnia wszystkim życzę 
Zaczynamy 8tc mdłości z dnia na dzień się nasilają dziś stałam nad zlewem w kuchni i myślałam że już pójdzie szybko wdusiłam w siebie parówkę i bułkę i przeszło ale jak tylko czuje pustkę w żołądku to mnie mdli także co godzinkę lub dwie coś muszę przekąsić kawa też coraz mniej smakuje pierwszą którą sobie dziś zrobiłam męczę już od ponad 3 godziny i nie mogę jej zmęczyć 
z dnia na dzień jestem coraz bardziej senna, ledwo wstanę a już bym się najchętniej położyła często też mam zawroty głowy wczoraj prawie się przewróciłam tak mnie zakręciło.
Do wizyty został ponad tydzień ale po moich objawach wiem że musi być dobrze także czekam spokojnie na wizytę i
TOMCIO SKOŃCZYŁ PÓŁ ROCZKU ! 
Wczoraj przekroczyliśmy tą magiczną liczbę 6!
6 miesięcy RAZEM
6 najcudowniejszych, najwspanialszych, pełnych miłości, uśmiechów, wzruszeń miesięcy z moim cudownym synkiem
jestem w nim zakochana po uszy.. 
Tomcio - 6 dni

Tomcio TERAZ ! 

Naprawdę życie jest piękniejsze kiedy na świecie pojawia się DZIECKO. Kocham spędzać z nim czas, bawić się, rozmawiać, jeździć na spacery, razem jeść
zresztą wszystko robimy razem !
synuś i mamusia to duet nierozłączny
kocham każdą spędzoną z Nim chwilę..
W piątek byliśmy na szczepieniu. Całe szczęście jedno ukłucie uff.. Ale i tak nie obyło się bez płaczu
mój bidulek :*
Misio waży 8500g
cały i zdrowy! Lekarz się cieszył, że tylko na szczepienie się u niego zjawiamy
ja również się cieszę, że Tomcio zdrowy jak rydz. Odpukać w niemolowane by dalej tak było! Standardowo po szczepieniu zasnął w wózeczku. Zero marudzenia i garączki 
Zębów nadal brak!
jakoś dziś wyjątkowo Tomcio baaardzo marudny więc kto wie, może niedługo jakiś zębolek się pokaże 
Gada już coraz więcej
czasami takie śmieszne sylaby mu wychodzą że szok
od wczoraj znowu załapał temat robienia bąbelków 
Ostatnio byliśmy w trójkę przejść się po plaży. Podeszłam z Tomciem do wody i okazało się, że się boi! Zaczął marudzić a potem popłakiwał
wydaję mi się że ten szum fal go przestraszył. Pomimo tego, że mieszkamy nad morzem nie pchaliśmy się w tym roku z Tomusiem na plażę. Wiadomo jak to na plaży jest a Tomcio leżąc w tym upale nawet na podwórku pod parasolem był marudny. W takie upalne dni wolał leżeć na naszym łóżku i był szczęśliwy
po za tym jak widać Tomcio uwielbia wodę tylko w swojej wanience
w basenie ani na plaży nie
może kiedyś się przekona 

za to piasek mu się baaardzo spodobał 

Co do spania Tomcio ma 3 drzemki w ciągu dnia, chodzi spać cały czas o tej samej porze czyli około 21. Budzi się około 2-3 i potem o 5-6. Bywają dni że jak się obudzi o 6 to czasami zaśniemy a czasami nie
dziś np. drugi dzień z rzędu (oczywiście z przerwami) spaliśmy do 9!
takie cudowne dziecko
na całą przespaną noc jeszcze czekamy
w sumie i tak nie narzekam, wcale nie jestem zmęczona ani śpiąca jak wstaję w nocy by go wziąć do siebie i nakarmić. Pewnie dlatego, że Tomcio piję a ja zasypiam. Czasami jak się przebudzę i widzę że już skończył to przenoszę do łóżeczka. Zmęczenie było przez pierwsze 3 tygodnie kiedy to mały Tomcio Paluch po jedzeniu nie chciał spać i musiałam go lulać czasami GODZINĘ! 
Och mogłabym bym tak chwalić i słodzić do nieskończoności! Bo mój syn to Skarb 
teraz czas na spaaaaaam!
miłego oglądania ;*



uwielbiam to zdjęcie 























ah te jego minki


"Heej, patrzcie jakie mam buty!" 










Reakcja gdy tatuś wraca z pracy 





MOJE WSZYSTKO 
Kurcze jakoś nie moge sie pozbierać i zacząć pisać... Wszystko jest takie pomieszane , jak ten cały mój cykl.. Miałam byc dokładna i staranna.. A temperatury nie mierzyłam... Co mi da to ze teraz zaczeąłm hmmm... sama nie wiem... Tyle mysli w głowie,, tyle pytań... Całe to śledzenie sluzu mnie przerasta. Niekiedy sama nie wiem jaki on jest... Raz wodnisty pózniej coś białego w nim jest... Jak mijaja dni siedze w pracy i cały czas mysle jak by to było jak by sie okazało ze bede mama... O niczym innym nie myśle,, jestem tym poprostu juz zmeczona... Brak mi sił ... Cały czas sobie wmawiam ze to mnie boli ze to czuje ale czy faktycznie tak jest???... Hmmmmm
Jedyne co wiem to to ze bola mnie piersi jak ich dotykam ale czy to jest jaki kolwiek objaw nie wiem... Sama nie rozumiem swojego ciała jest dla mnie zbyt skomplikowane.. Teraz mam dni nie płodne wiec powinno byc sucho, a ja czuje ze jest mokro co to znaczy ?...
Niby całe dnie w domu, niby do pracy nie chodzę ale ja ciągle czasu na nic nie mam
a już szczególnie na jakiś wpis tutaj. W zeszły piątek kontrola u gin i pierwsze KTG. Mała (charakterne diablątko) kopała z pasją w głowicę do KTG aż dostała czkawki. Tętno >180. Musiałam usiąść, wypić wodę i znów się dać podłączyć pod machinę. Tym razem było spokojniej i po 2h mogłyśmy iść do domu. Ale dostałyśmy skierowanie na cotygodniowe kontrole w szpitalu. Dziś było pierwsze szpitalne KTG. 2,5h wyjęte z życia. Sama pracuje w służbie zdrowia więc wiem, że są przypadki pilne i pilniejsze a zrobienie KTG do nich nie należy. Ale sam pomysł, że trzeba się rejestrować w 3 miejscach jest dziwny (do każdej rejestracji osobna kolejka) a po wykonanym KTG czeka się na "opis" przez lekarza dyżurnego, który jest obłożony milionem innych rzeczy. I tak te biedne brzuchatki w różnym stopniu zaawansowania siedzą lub stoją (bo miejsc brakuje) i czekają...... Ogromny plus bo szpital odnowiony a panie położne przesympatyczne 
Tak sobie z Alką i Dzordżem siedzimy sami bo tatuś pojechał na coroczną męską wyprawę na Brudstock czytaj Woodstock. Przed wyjazdem odbył pogadankę z córką coby na niego zaczekała ale zaplecze medyczno-transportowe mam zapewnione i mogę wybrać jakim samochodem chciałabym ewentualnie jechać na IP (z tego co liczę to jednym z 7 modeli)
były urodziny
byli goście
był tort


Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.