pod wpływem mojej bratowej -spodziewajacej sie dziecka cos mnie natchnęło, ze chyba powinnam sobie zacząć kontrolować mój cykl. W końcu nie zabezpieczam sie z meżam od około roku a ja nie zaszłam jeszcze w ciążę. Co prawda nigdy nie zwazałam czy mam czy nie mam dni płodne , pop prostu serduszkowałam z mężem wtedy kiedy mielismy na to ochotę.
Chyba zbliza mi sie okres bo mam dziwne uczucie w brzuchu i czuje się tak "ociężale" i cześciej chodze do toalety( Mam nadzieję że nie załapałam znowu zakazenia dróg moczowych!)no i
na dodatek tego nakrzyczałam bez powodu na męża jak robił obiad, tylko dlatego ze nie robił go po mojej myśli. Ale ja głupia jestem....Nie ważne przecież co i w jaki sposób , ważne że robiło go z checią. A tak na marginesie to mój ukochany zrobił pyszny niedzielny obiad:)
Przez ostatnie dni zaczełam czytać Wasze pamietniki, strasznie mnie to wciągneło. Jak wiele z Was boryka się z wieloma problemami, jak wiele z was jest bardzo silnych i dodaje otuchy innym dziewczynom! modle sie o to zeby kazdej z nas "sie poszcześciło" Pomyślałam sobie , że może któras z Was chciałaby czasami sobie porozmawiać, wygadać się, pożalić się, poprostu ulzyć sobie rozmową np. na gg?
38+2
12 dni do terminu porodu ...
Włączył mi się tryb żarcia...
W weekendy zawsze pozwalałam sobie na więcej, ale myśl, że to ostatni tydzień, to całkowita przesada. Ja nie jadłam... Ja żarłam... Teraz we wtorek wizyta. Waga pewnie będzie normalna, ale właśnie zrobiłam sobie kanapeczkę z szynką. Szyncia była grubsza niż kromka razowego hahaha hahaha hahaha hahaha hahaha
Ale syn zadowolony.
Samopoczucie?! Super. Skurcze regularnie co 25-30 min. Cieszę się. Ból rozchodzącego się spojenia - nie do opisania.
Mam wrażenie, że lamię się od środka. Biodra wypadają, a miednica żyje własnym życiem.
Dzisiaj byliśmy prawie 3 godziny na plaży. Jak szaleć to szaleć.
Pewnie ostatni raz w trójkę. Następny spacer będzie w czwórkę!
Sesja w miarę udana. Pojechałam z mega fochem, łzy mi leciały same, bo użyłam kredki do oczu po bardzo długim czasie, wpadałam w głupawkę i nie mogłam przestać się śmiać, a jak się śmieję to od razu płaczę także z makijażu i tak lipa, było nawet śmiesznie i fajnie.
Mam nadzieję, że następną sesję mąż ustali ze mną lub chociaż da mi znać trochę szybciej, a nie dzień przed...
Czas pedzi nie ublaganie!!! Miesia mija za miesiacem. Dopiero byly swieta jedne drugie,komunia a teraz juz bedzie wesele mojego brata. troche sie go boje i reakcji ludzi ktorzy mnie nie widzieli od mojego slubu(3 lata). Pewnie beda sie zastanawiac dlaczego wciaz niemamy dziecka..,,moze nie chca", ,,moze wola sobie korzystac z zycia'', ,,moze szkoda im kasy bo dziecko kosztuje''..... A ja po prostu powiem ze nie wszystko co sie w zyciu chce sie dostaje. I nie ststy zycie jest nie sprawiedliwe bo dzieci maja ludzie ktorzy ich nie powinni miec!!! Staram sie o tym naszym staraniu nie myslec bo po co?? Co nam jest dane od Boga tak bedzie.. Wiec zamowilam sobie sukienki z neta na wesele dopasowane krotkie niech te ktore nie moga takich nosic niech mi zazdroszcza!!!Ponoc jestem zgrabna wiec trzeba to podkreslac. Nie wazne ze piersi nie za duze rozstepy na biodrach czy ciagle powracajace pryszcze. Nikt nie jest idealny. I zapewniam ze bede sie bawila na weselu(26 wrzesnia) na calego!!!
Ciąża zakończona 3 sierpnia 2015
Ciąża rozpoczęta 5 lipca 2015
I po urlopie... a jutro kolejna wizyta u lekarza
Ciesze się tym bardziej, ze jedziemy zobaczyć Polusie razem z mężem
Moja siostra także ma jutro wizytę także możne dowiemy się co tam się skrywa - siostrzeniec czy siostrzenica
Oby maluszki były zdrowe.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2015, 14:53
Hej.
W końcu jakoś się zebrałam żeby trochę nadrobić zaległości w forum, pamiętnikach no i u siebie coś napisać. Milo będzie czytać za rok dwa co się działo u nas. A dzieje się sporo. Kończymy dom..powoli bo powoli ale może na wiosnę się już przeprowadzimy
chciałabym. Chociaż mąż ustaje silnie że w lecie dopiero. Ale ja go w zimie pogonie do roboty hehe 
Chłopaki dają popalić.
Bartek ciągle się buntuje. Chociaż już mniej. Jesteśmy na etapie ograniczenia bajek. Ale widzę że jemu ograniczenie czasu nie pomaga bo są awantury jak mu już wyłączam. Więc niestety muszę mu całkiem uciąć bajki. Przynajmniej na jakiś czas. Bo po za awanturami jest slodziakiem. Dużo mówi. Wola ładnie siku już 2 mc. Niestety kupę dalej robi w majtki
próbowałam już wszystkiego. Jak to się mówi prośba groźba kara nagroda i nic nie działa. Może dwa razy zawołał a tak to chowa się gdzieś po kątach i robi w majtki. Może z czasem się oduczy jakoś. Hitem są u nas bing i książki puzzle. Lubi ostatnio żeby mu czytać.
Kacper skończył roczek dwa tyg temu. Kiedy to minęło? Nie wiem
Kacper to przytulał. Ale i mały rozdarciuch. Budzi się i krzyk. Bawi się i co chwile krzyk. Czasem nie wiem o co mu chodzi. Jeszcze nie chodzi sam. Za rękę ładnie już i przy meblach ale sam może dwa kroki i na pupę siada. Gada już mama i baba. Nadal mi je w nocy raz albo dwa. Totalne przeciwieństwo brata.
Przeraża mnie zima. W jednym pokoju z takimi dwoma żywiołowymi dziećmi. Bartek nie chce się dzielić z Kacprem zabawkami wcale. Wręcz mu zabiera jak się ten czymś bawi i on też chce to samo. Będzie wesoło. Już ja to czuję w kościach.
Kacper już śpi na noc. Bartek jeszcze leży... Ale też zaraz usunie. Nie śpi mi w dzień już ponad tydzień. I tak mi chodzą spać na noc koło 18
wstają koło 6 także nie jest źle.
Zaraz jak usuniże pojadę do go Riddickaakupy. Teściowa będzie czuwać ale nie obudzą się przynajmniej do 22 
Ja ciągle na diecie. O ile.mozna to nazwać dieta. Czasem za dużo podjadam. Ostatnio chyba za dużo mam stresu bo znowu jem w nocy... Muszę to przerwać bo kg pójdą w górę... A powoli zbliżam się do wagi sprzed pierwszej ciąży. Jeszcze 3 kg!
Nie cwicze ostatnio za często. Jakoś nie mam.sily po całym dniu. Ale muszę się zebrać. Teraz walczymy z katarem i coś nas wszystkich rozkłada. Ehh. O Bartek wola. Idę. Buziaki :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2020, 18:58
6 dpo ..
To będzie bardzo ciężki poniedziałek. Choć końcówka niedzieli też nie należała do przyjemnych. Najpierw nie umiałam zasnąć. Jak już się chyba udało - wierciłam się non stop. Tak mi sie przynajmniej wydaje bo co się rozbudzałam to akurat przewracając się z boku na bok ..
Ledwo o 4:30 wstałam, a jak już się wygramoliłam to stwierdziłam że bolą mnie plecy.. Albo z przewiania w nocy (okno otwarte) albo z siedzenia na działce na twardej ławce. No z czegoś na pewno. Albo to nerki, pal licho. Nawet mi przeszło przez myśl - halo, może Ty w ciąży jesteś?! Ale zrobiłam kawę, która była DOBRA, zapaliłam fajkę - nic mnie nie odrzuciło, nic nie zemdliło, także ciąża odpada.
Wyszłam z domu jeszcze do ściany płaczu, przystanek autobusowy i zaczęło się .. zawroty głowy. Dwie opcje znowu - głód albo fajki, bo wiadomo - ciążę już odrzuciłam. Jakoś dojechałam, wyszłam, znów. A może to ciśnienie, przemęczenie ?
Zjadłam śniadanie właśnie, kawę zrobiłam i czekam na jakąś poprawę. A liczę na nią bardzo bo tydzień mam mega napięty i ważny - pod każdym względem ..
6t5d
Poniedziałek
Katar nareszcie odpuszcza
Węch nieśmiało powraca. Rano byłam w szpitalu u laryngologa (rano u niego to 7:05
, kazał kontynuować antybiotyk...
Na myśl o dzisiejszej wizycie u ginekologa skręca mnie lekko w żołądku. Jeszcze 4,5h...
Czuję, że coś się ze mną dzieje nie dobrego...
Wszystko mnie drażni na każdym kroku, wszystkie uwagi mojego M. co do mojego wyglądu, sposobu ubierania się i w ogóle wszystkiego...
Mam tego wszystkiego dość...
Serduchować się nie możemy, bo czekamy na @ po tym wszystkim... ale jakoś tak czuje, że nawet nie mam na to ochoty, na żadne pieścidełka też nie...
co jest ze mną nie tak? jestem spięta i sfrustowana jak jasna cholera, nie potrafię sobie z tym poradzić.
M. ma dosłownie za kilka dni urodziny, chciałabym, żebyśmy je jakoś miło spędzili, ale obawiam się, że moje humory wszystko popsują...
OKRES JEST, ALE NIE JEST TAK OBFITY JAK ZAWSZE, HMMM MOŻE SIĘ JESZCZE ROZKRĘCI. BRZUCH MNIE TYLKO BARDZO DELIKATNIE POBOLEWA, MNIEJ NIŻ ZAWSZE.
Jestem przeziębiona.
OESU.
W dodatku czuję się jakbym już dostała @, ale na razie jej nie ma - tylko sporo mlecznego śluzu i nabrzmiały biust.
Mogłabym już dostać tego cholerstwa - to by było przynajmniej pozamiatane.
Tak mam nerwy napięte do granic możliwości.
Spadła mi odporność po zeszłotygodniowych spadkach temperatury. Czały czas mi zimno, zimno wczoraj wyskoczyło mi na ustach, na szczeście dziś już mniej widoczne. troche mam nadzieje, ze moze jednak, a z drugiej strony troche jestem podlamana moimi niepowodzeniami i niepowidzeniami innych dziewczyn. dlaczego tak trudno zajsc w ciaze. co jest nie tak. czy rzeczywiscie to jekies defekty naszych organizmow. moja babcia nie chodzila do ginekologow, nie robila badan, nie brala witamin i urodzila 4 zdrowych dzieci, jej siostry tez mialy po kilka dzieci, kiedys chyba wszyscy miali dzieci, moze byly jakies wyjatki, ale to byl jakis promil. wydaje mi sie ze teraz to jakas mastakra. od kolezanek, ktore nawet nie probuja zajsc slysze o ich problemach hormonalnych. co sie dzieje z ludzmi w tych czasach.
Dawno nie pisałam. Nie miałam natchnienia. Wysypała mi sie opryszczka na twarzy. Juz dawno nie mialam oprychy. Żeby jeden bąbelek tylko, ale wysyp jest wielkości monety 1zł. Wrrrr. Wczoraj w pracy kuło mnie na lewo od wzgórka łonowego więc stwierdzam że to jajnik. Najgorzej było jak chodziłam. W sobote dowiedzialam się o ciąży następnej znajomej. Jedna juz urodziła a trzecia tez chce być( za 2 tyg. bierze ślub) I pewnie jej sie to uda szybko.Z jednej strony sie ucieszłam i gratulowałam szczerze. A z drugiej gardło ścisnęło mi sie do płaczu. Tylko łzy w oczach jakoś powstrzymałam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 10:15
Dawno nie pisałam.
Dzisiaj 13dc. W piątek byłam na pierwszym monitoringu. Pęcherzyki urosły jak szalone 24mm i 27mm endometrium 8mm. Niby wszystko ładnie, pięknie, ale i tak lekko zaniepokoiłam się, że w 10dc mam takie giganty. Czy pękły?? Czy nie zrobi się torbiel??
Dzisiaj mam drugi monitoring, który ma na celu sprawdzenie co się stało z pęcherzykami. Po monitoringu dowiem się co dalej (mam nadzieję, że już popękały sobie). Wczoraj po południu miałam straszny ból brzucha, zwłaszcza rwał mnie prawy jajnik, wiec może faktycznie coś tam pękło.
Z mężem powoli nie wyrabiamy się psychicznie, widzę, że to kochanie nie sprawia nam aż takiej przyjemności jak kiedyś
po prostu odbębniamy. I nawet jeżeli staram się stworzyć jakąś atmosferę to mąż i tak wie o co chodzi
zresztą ostatnio jest bardzo przemęczony i lekko chory, i sam mówi, że się pastwię nad nim
. Chyba faktycznie jestem zdesperowana już
.
Godz. 13:15 właśnie się dowiedziała, że moja bardzo dobra koleżanka jest w ciąży. Przez telefon jak rozmawiałyśmy czułam jej podekscytowanie i niedowierzanie (przypomniał mi się dzień kiedy to ja zrobiłam test i niedowierzałam własnym oczom). Sama teraz siedzę z wypiekami na twarzy. Długo się starali chyba ponad 3 lata, w tym 2 inseminacje. Życzę im aby wszystko było ok, donosiła i urodziła piękne i zdrowe dzieciątko.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 13:38
Dziś o 19:20 wizyta u gina.
Cieszę się.Wierzę że "coś" wyjdzie na wymazie bo ciągle czuję swędzenie.
Poza tym sporo wyników mam do obgadania z lekarzem- wyniki badań nasienia, moje wyniki ze szpitala ...
Jutro testowanie. Hmmm wczoraj wszystko mnie wkurzało, na wszystkich wrzeszczałam a to niestety mój objaw @
Zobaczymy. Dziś była ostatnia luteina. Od kiedy ją biorę wszystkie cykle w 25 dniu cyklu od rana plamienie kawa z mlekiem. Teraz nic. Może to będzie jedynie dobry objaw 
EDI:
jednak jest śluz jak kawa z mlekiem

Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 15:04
"jeśli jesteś w ciąży, to prawdopodobieństwo pozytywnego testu wynosi dziś około 18%. Termin porodu przypadałby na 16 kwietnia 2016"
Czyli ostatnia szansa na bycie matką przed 30stką...
Śluzu tyle że aż uczucie wilgoci 
Ale małpiszon czeka za rogiem i niedługo wyskoczy, czuję to w kościach.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.