25dc - brzuch "pobolewa" jak na okres. Poza tym nastrój zmienny mocno jak przy klasycznym PMS-ie.
Jutro pierwsza inseminacja. Stresuje się trochę ale chyba tym, że mam dużą wiarę i boję się zawodu. Trzymajcie za mnie kciuki i proszę o dobre myśli
Nic ciekawego u mnie, jeszcze 4 dni do @ albo testowania
w tym cyklu postawilam na ppzytywne myslenie i sile umyslu codziennie w okresie owulacji wizualizowalam sobie co powinno sie dziac w moim organizmie zebym zaszla w ciaze
moze to glupie ale przeciez nie zaszkodzi. Jezeli sie nie uda to postaram sie realizowac inne plany, skoncze uczelnie zaczne uczyc sie angielskiego tak pozadnie, pomysle nad zalozeniem klubu malicha/przedszkola no i zobaczymy jak to bedzie
dziewczyny pisza ze najlepiej odpuscic ale z drugiej strony te nie odpuszczajace tez zachodza
dlatego kupie termometr i trsty owu na cykl sierpien/wrzesien i odpuszczam po nim a jezeli stuknienam rok staran i nic to idziemy do lekarza i staramy sie na bardzo powaznie taki jest plan 
Pękły, dały radę same. Lewy jajnik "czysty" tzn bez większych pęcherzyków, w prawym pęcherzyk 13 mm. Endometrium 11 mm. Ciałko żółte jest. Na pierwszy rzut oka wszystko ok, ale czy coś będzie z tego to zobaczymy w terminie spodziewanej miesiączki. Postaram się bardzo aby w tym cyklu nie robić wcześniej testu ciążowego (zobaczymy czy mi wyjdzie, tym bardziej, że w domu jest 1 wolny:)), chyba, że nie wytrzymam i pobiegnę na bete. Dalej pije inofolic, ale w tym cyklu nie biorę duphastonu. Zobaczymy co będzie z plamieniami przed @.
DZIEWCZYNY POMOCYYYYY!!!!!!!!!!!
POTRZEBUJE ŻEBYM DOSTAŁA OKRES 3-4 DNI WCZEŚNIEJ NIZ ZWYKLE.
CO ZROBIC 
NIE CHCE JECHAC DO TURCJI W OKRES. ;/
WYJEŻDŻAM 18 A OKRES MAM MIEC 20 ;/
P
O
M
O
C
Y
.
.
..
32dc
wczoraj miała przyjść @ ale nie dotarła... test ciążowy oczywiście negatywny, objawów ciążowych zero, czekam już tylko na @. Jestem zrozpaczona, dlaczego nic ostatnio nie jest tak jakbym tego chciała??? Wczoraj mieliśmy pierwszą rocznicę ślubu, ale jakoś nie umiem się nawet z tego cieszyć. Wypiliśmy wczoraj 2 wina i dzisiaj kac, dla mnie coś nowego bo ogólnie mało piję a już jak wypiję więcej to też nie miewam. Ale dzisiaj było mi wszystko jedno bo oboje wzięliśmy sobie wolne w pracy.
A i moja bratowa jest w szpitalu od rana i rodzi... Chcę dla nich jak najlepiej ale nie umiem się z tego cieszyć. Chce mi się tylko płakać...
17t1d - c.d.
I po wizycie:
- wracamy do Luteiny - dziś na wizycie znowu pojawił się podbarwiony śluz
- kosmówka w porządku, dziecko w porządku (z danych z USG), więc nie wiadomo skąd to plamienie
- pilna powtórka CRP (ostatnio było 12,34)
- pilna powtórka posiewu z pochwy w innym labo (lekarka ma podejrzenie, że wkradł się błąd)
Działania:
- jutro CRP (jeśli nie spadnie, to internista - niech mnie przebada, skąd i gdzie infekcja)
- w czwartek posiew
- w przyszłą środę wizyta u ginki
- skierowanie na dopplera, ale nie mam jeszcze koncepcji kiedy ... na spokojnie się kiedyś umówię 
A w tę środę - dzień lekarski Córy:
- rano - kontrola u dentysty (wygląda na to, że formalność, bo po zgorzeli ani śladu)
- potem pediatra (ILEŻ MOŻNA CHOROWAĆ!? od połowy czerwca kaszle, spływa jej zielona wydzielina z nosa do gardła, a w prawym oskrzelu furczy - przyznaję, że tracę cierpliwość ...
)
Jeśli dobrze pójdzie to w czwartek pojedzie do babci - chociaż czarno to widzę
A przydałoby mi się od niej ten tydzień odpocząć 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 21:27
24dc
Nadal problemy z żołądkiem, ale jest już lepiej... Do tego mega zgaga
Coś mi się wydaję, że zestresowałam się wczorajszą gadką mojej kierowniczki... Nawet nie zdaję sobie sprawy jak się tą beznadziejną pracą stresuję... Niby olewam to wszystko, ale z tego co widzę to siedzi to głęboko we mnie... i wynikiem tego mogą być moje dolegliwości 
11dc.
Aktorka ze mnie doskonała.
Ale może od początku.
Byłam u mojej pani ginki. Powiedziałam jej, że robimy dzidziusia. Moje cykle są krótkie, zrobiły się dziwnie krótsze niż jeszcze pół roku temu. Stąd nakaz badań. Progesteron i AMH. Ide do kasy, myśle sobie - zapłace raczej niewiele. Jak zobaczyłam magiczną kwote 308 zł aż zapiałam. Za wizyte 87 zł, ale pozostała część to po prostu dramat. Nie musze chyba przypominać, że nie sramy w tej chwili pieniędzmi? Dostałam wypłate za 2 tygodnie, a więc licząc piątkowego dentyste i dzisiejszego gina to wydałam już znaczną jej część. A za plus minus tydzień M. robi badania nasienia i hormony. Chyba zaczne grać w totka.
Brnąć w tą historie dalej. pani G. powiedziała, że po badaniach małża mamy skonsultować się z d. Wolskim, bo nasz androlog jest na urlopie. do tego czasu powinniśmy podjąć decyzje co robimy. Oczywiście chodzi o inseminacje. Ja do tej pory twierdziłam, że oczywiście tak! Ale dzisiaj to wydało mi się tak cholernie realne, że ...
boje sie. Po prostu sie boje. Rozpadłam sie po tej wizycie. Biegłam z metra, żeby sie nie rozpłakać. Pękłam w samochodzie na parkingu.
Dla mnie tego wszystkiego jest już za dużo. Czym sobie na to zasłużyłam? Skąd weźmiemy na to pieniądze?
Kłamałam. Nie boje sie. Jestem przerażona.
Już po działaniach, OF uznał, że owulacja była, szkoda, że monitoring nie potwierdza:( Mogę powiedzieć, że liczę na cud, ale jestem gotowa na kolejne rozczarowanie. Chyba robię się silniejsza. Albo nareszcie dorastam;)
Czy zaznam w koncu szczescia i zajde w ciaze i urodze zdrowe dziecko ? Takie to wydaje sie nieralne, takie nie doo zdobycia, takie nieosiagalne, a wszyscy inni dookola moga to miec...
dzisiaj zaczęłam lekko plamić, miesiączka zaczyna się rozkręcać. cały dzień dzisiaj chodzę mniej więcej co godzinę do toalety bo ciągle mi się siusiu chce, nic mnie nie piecze więc to na pewno nie jakieś zapalenie pęcherza ale mnie to denerwuje te ciągłe chodzenie do toalety. dzisiaj jakaś taka bez humoru jestem, najchętniej to napiłabym się wina w domu i poryczała sobie (zawsze mi po tym humor się poprawia)ale nie mam z kim. Mąż chodzi teraz wcześnie spać bo musi wstawać do pracy o 4.45 żeby zdążyć na 6.00.tak mi jego szkoda ze o tak wczesnej porze musi wstawać, kiedy ja smacznie sobie śpię,,, Moja przyjaciółka obiecała mi ze do mnie przyjedzie na pare dni ale jak do tej pory nie spełniła swojej obietnicy, Nawet do mnie nie oddzwoniła jak ja do niej dzwoniłam i powiedziała mi ze oddzwoni bo teraz nie może rozmawiać! Trochę zła jestem o to na nią! acha i zamówiłam na allegro testy owulacujne, czekam na przyjście paczuszki. Czy któraś z was moze podzielić się opinią o tych testach?
Widziałam moje Maleństwo!
Ma 7mm a jego serduszko bije wyraźnie 140/min aż mężuś na poczekalni słyszał 
Coś wspaniałego.
Badania krew, mocz, glukoza- ok. Tsh też spadło,tylko ciśnienie mam za wysokie. Jednak staram się myśleć pozytywnie.
Oh czuję, że to synek. Trzymaj się dzielnie kochanie, jestem z Ciebie dumna! 
Leci czas leci. Lekarz ciagle powtarza ze jestem jeszcze mloda. Moze i tak. Zależy do kogo sie porównać. Przepis na sukces nieznany. Tylko wiara nadzieja i miłość trzymają mnie w dobrym humorze, albo aż wiara nadzieja i miłość
Mimo że jest prawie "środek nocy" i nie śpię już od 2:30, to muszę napisać, bo jestem kłębkiem nerwów. Po pierwsze mój Mąż został pogryziony na ulicy przez nieznanego psa, nie udało się ustalić do kogo należy i czy był szczepiony przeciw wściekliźnie, wobec czego Mąż wylądował w szpitalu i musiał przyjąć bolesne zastrzyki przeciw tężcowi i wściekliźnie. Przed nim jeszcze seria 4 zastrzyków, nie mówiąc już o cierpieniu związanym z raną w nodze. Miał krótkie spodnie, a co za tym idzie -żadnej bariery ochronnej. Nie muszę chyba mówić, jak mnie cała ta sytuacja zdenerwowała...
Druga rzecz, to moje wymioty. To, że są ze mną już tak długo to nie nowość, ale wieczorem zobaczyłam coś, co mnie strasznie zaniepokoiło. Otóż zaczęłam wymiotować krwią. Boże...nie wiem czy to coś groźnego, nie było jej dużo, ale była ewidentnie. Przez te przygody z Mężem nie chciałam już wszczynać alarmu, ale jeśli się to powtórzy, to jadę do szpitala. Boję się 
Po trzecie zdenerwowała mnie wczoraj teściowa (tak tak, i mnie dopadł stereotyp teściowej "jędzy") i to tak, że aż się poryczałam i do tej pory nie mogę się uspokoić przez to wszystko. Otóż leżę w łóżku od 2 miesięcy, sypialnia i łazienka to jest od 2 miesięcy mój świat, nie jem, chudnę, wymiotuję, mdleję, muszę brać kroplówki, Mąż pracuje w domu, żeby być przy mnie, a jak musi gdzieś wyjechać, zawozi mnie do moich rodziców, żebym nie była nawet na chwilę sama, żebym nie straciła przytomności, bo i to się zdarzało, teraz jeszcze ta krew, a ona dzwoni wczoraj z potężną awanturą, że się od nich odcięliśmy, że ostatnio byłam u nich 3 miesiące temu (Mąż u nich bywa częściej) na co mój Mąż się postawił, że przechodzę prawdziwą traumę z samopoczuciem i nie było po prostu możliwości, a ona zaczęła się wydzierać (dosłownie! aż do łóżka ją słyszałam) przez ten telefon, żebym z siebie nie robiła księżniczki, że każdy był w ciąży i nie robił "takich jaj", że bez przesady, że ona w zeszłym roku (uwaga!) "tydzień po wyjściu ze szpitala, w którym była na dwudniowych badaniach (!)" przyjechała do nas i nie robiła takiego cyrku z samopoczuciem. Jak to usłyszałam, poczułam się tak niesprawiedliwie oceniona, że po prostu się popłakałam, było mi tak przykro... Nikt nie ma pojęcia przez co przechodzę, nikt kto mnie nie widzi nie ma pojęcia, że jestem blado-zielono-przezroczysta, że jednym z największych moich marzeń teraz jest wreszcie wstać z tego łóżka, wyjść z czterech ścian, zobaczyć lato, zobaczyć jak wygląda świat, spotkać ludzi, poczuć się na tyle dobrze, żeby wyjść do sklepu po głupie zakupy, żeby zjeść coś ze smakiem, żeby znów wsiąść do samochodu i pojechać gdziekolwiek, żeby zobaczyć trochę dalej niż tylko sufit sypialni i porcelanę łazienkową. Marzę o zwykłych, codziennych czynnościach, których jestem pozbawiona... Zabolało mnie i boli jak cholera.
Sama już nie wiem czym się bardziej denerwuję, ale wiem, że jak się zaraz nie uspokoję, to się to skończy źle. Już nie wiem czy bardziej chce mi się teraz ryczeć, krzyczeć, czy wymiotować... Muszę coś wybrać, bo jednocześnie się nie da 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2015, 05:56
Czy żel poprawiający śluz płodny jest taki dobry jak niektóre z Was piszą?
Marysia przyszła na świat 25 września o godz.13.17, z wagą 3440g oraz 55cm szczęścia 
Jest absolutnie cudowna, moja, NASZA, kochana, IDEALNA
!!!
Kolejny negatyw... Dzisiaj to był płacz i czuje że to nie koniec na dzisiaj...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.