Trzy dni temu w piątek przyjęłam pierwszą dawkę dostinexu. Zasypialam na siedzaco ale bylo to do przewidzenia ze będę miala powtórkę sprzed 3 lat. Czułam sie identycznie w dniu wzięcia leku. W weekend bylo całkiem spoko. Juz myślałam ze moze jednak będzie inaczej i będę się lepiej czuła. No ale niestety dzis w pracy po 10 zaczelo mi się krecic w glowie, zasypialam przed kompem, czulam sie masakrycznie. W ogóle nie moglam sie skupic na pracy. Zostawilam dziś samochód pod praca i mąż po mnie przyjechal... balam się wogole prowadzić.
Mam nadzieje ze jutro bedzie lepiej.
Najwazniejsze ze mam w moim kochanym mężu takie wsparcie. Mimo iz dobrze wiem ze nie zrozumie mnie tak jak wy ovufriendowe psiapsolki;) dziewczyny które przeszly to co ja lub jeszcze wieksze i dramatyczniejsze przeżycia miały. Wiele wam zawdzięczam. To forum tak dodaje kopa że glowa mała.
No nic koncze na dzis pisanie. Narazie na tyle ile mi samopoczucie pozwoliło nadrobilam w pamietniku co najważniejsze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2015, 23:00
Hihuu!
Dotrwałam cierpliwie i jutro o 13:10 mamy kolejne spotkanie z maluchami przez kamerkę.
Dziś zaczęlam 17 tydzień! Ale super. Lada dzień pewnie zaczną się motylki w brzuchu a potem....maluchy bedą odstawiać coraz powazniejsz walki karate.
Przygotowujemy się też coraz intensywniej do wyjazdu. Ruszamy 26 rano.
Mama i kot - przerazeni długą drogą z Hiszpanii do Danii.
A my z mężem, dwa świry-podróżniki już jesteśmy nakręceni i moglibyśmy skakać jak gumisie z radości, że przy okazji kroku w stronę lepszej przyszłości zbliża się superancka podróż. 
Już marzymy palcem po mapie, ze w przyszłym roku, jak maleństwa bedą jeszcze niezbyt duże to wybierzemy się samochodem do Chorwacji. A potem....wznowimy dalsze wyprawy.
Od maleńkości obracam się w sferach biur podróży, podróży ogólnie oraz atmosfery turystycznej. Wiele lat prowadziłam z śp. tatą [*] biuro podróży i wiem...że....maluchy do 2 roku życia latają praktycznie GRATIS.
Trzeba to będzie wykorzystać. hihi
No a potem najlepsze zniżki są do 6 roku życia.
Hihi będą małe dwa podróżniki zupełnie takie jak ja. Zupełnie się nie chwaląc, tylko wspominając to do 10 roku życia miałam zaliczoną większą część świata niż niektórzy przez całe życie.
Bardzo jestem wdzięczna rodzicom ale też losowi, ze tak się mogło stać.
Ach..cóż za nostalgia mnie dziś ogarnęła.
W sobotę byliśmy w ikei, tutaj w Hiszpanii po kilka drobiażdżków z 3 krzesłami na czele (nasze piękne Duńskie mieszkanie jest piękne...ale też puste). Mamy stół, mamy trochę szafek, mamy też nasz wysłużony materac 180x200 z ikei w Polsce.
No i kątem oka dostrzegłam suuuuper komodę, idealną na przewijak czy do postawienia wanienki w promocji 50% !!!! Z okazji wymiany ekspozycji. No to szybka decyzja - HURRA BIERZEMY. Mąz się napalił, ucieszyl, poleciał do babeczki, zarezerwował i wrócił happy chytrze przyglądając się pięknej ramie łóżka. W między czasie okazało się, że komoda już zarezerwowana ale doszliśmy do wniosku że taka okazja...taka piękna rama łózka...nie ma na co czekać. No i BOOM. Mamy zajepiękną, nową, cudną ramę łóżka, z szufladami itp. Do tego tylko trzeba będzie za jakiś czas wymienić materac, bo nasz jest o 20 cm za duży no i wysłużony.
Tamten materac, na łózku, był super no ale 319 euro... a my już mamy pasa zaciśniętego na maksa..W niedzielę, jednak wymyśliliśmy, ze moze ten materac też jest przeceniony...
Więc skoro świt o 10 poleciałam do ikei...DUPA - otwarte od 11.
Więc cierpliwie czekałam, potem wpadłam do środka poleciałam do naszego łózka - ale już go nie było. Pani powiedziała też, że niestety nie wyprzedają materacy tylko je kładą na kolejną ekspozycję.
Kurcze - pomyślałam, szkoda. No ale ok , będziemy dalej spać na naszym. Co tam.
I tak chwilę się pałętałam po okolicy sypialnianej aż podleciała do mnie babeczka i powiedziała, ze rozmawiała z kierowniczka i skoro chcemy ten materac to też możemy go kupić za 50% . Prawie tam się rozpłakałm ze szczęścia.
Bo w zasadzie i tak bylismy prawie zdecydowani na wycięcie sobie tych 319 euro i kupno tego materaca, bo strasznie się na całość napaliliśmy. 
Więc dobrze rozpoczął się poniedziałek. Co jest cudem bo wstałam zdecydowanie lewą nogą i na każdym kroku wprost syczałam na biedną mamę i biednego kota. 
No ale mama kochana jest przyzwyczajona do tego, ze rano bywam niemiła.
Tato to się mnie wręcz bał o porankach. Nie rozumiem tylko dlaczego dla mojego meża jestem zawse miła, nawet rano. Często rano wkurza mnie cały świat, a mój mąż nie. Niesamowite. To jest chyba właśnie magia miłości.
Cóż..mam nadzieję, że cząstka mnie i cząstka męża w postaci naszych dzieci też nie będą mnie irytowały o poranku. Taaaa...napewnie nie będą. Jak mogłyby!!
Gorzej jak będą miały mój charakterek i będą na mnie warczeć
hihi
wiem wiem jestem nudna jak flaki z olejem... 
Przed terminem ewentualnej @ nie zrobie testu ani bety tak postanowilam
Tak bardzo chcialabym byc w ciąży...dzis dopiero 21 dc...
EDIT: chce mi się płakac..tak po ludzku po prostu...nic mi dzis nie wychodzi..mam jakies dziwne mysli, tak bardzo bym chciała..wiecie przecież...a poza tym moje dziecię ma umówiony zabieg wyciecia migdałków,,i na samą myśl chce mi sie wyć..boje się
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2015, 20:48
No i wczoraj zaczął się nowy cykl...
Czasem sobie myślę, że nie mam już siły i nie dam rady więcej. A potem wstaję następnego dnia i jakoś jadę dalej. Nie umiem po prostu usiąść i czekać na cud. Muszę wszystko sprawdzić, a może w końcu się dowiem w czym tkwi problem. Jeszcze trochę...
7t5d
Poniedziałek
Nie pisałam bo:
- po ostatniej wizycie u gina mam do napisania rzeczy, których w ogóle mi się nie chce werbalizować, a co dopiero uwieczniać
- nic kompletnie mi się nie chce w tej temperaturze... NIC!!!!! Dzisiaj w Krakowie 32 stopnie w cieniu, ale odczuwalna 10 stopni więcej
No to może od początku. Na wizycie w piątek dowiedziałam się, że:
- Młode urosło tyle, ile urosnąć powinno (w piątek miało 8,5mm, co daje 6t6d (różnica w terminie z ostatniej miesiączki - 3 dni)
- Serce bije, przyspieszyło, czyli wygląda na to, że wszystko jest ok
Ale....
- w macicy jest krwiak. Wprawdzie, jak to pan doktor określił "częściowo zorganizowany", czyli, że się już zaczął wchłaniać
- pęcherzyk żółtkowy winien być okrągły, a taki nie jest, co może świadczyć o jego niewydolności
Podsumowując - dostałam Acard na ten krwiak, biorę Duphaston i Luteinę, żeby wspomóc pęcherzyk... I czekam... Lekarz zapytał o plany na urlop - jak mu obwieściłam swoje wrześniowe plany wyjazdu do Albanii, powiedział: "Na chwilę obecną absolutnie nie ma mowy" 


Nosz, przecież myślałam, że się poryczę...
Liczę trochę na to, że za 3 tygodnie zmieni zdanie... Ale nie ukrywam, że mi przykro... A najbardziej dlatego, że Majce obiecałam morze... A może się okazać, że nigdzie nie pojedziemy
Buuuuuuuuuu
Trzeba było nie cisnąć tak na tego Grocha, pojechać na wakacje i dopiero wtedy zadziałać! Ale nie sądziłam, że się tak szybko uda... No przez myśl mi nie przeszło! To teraz będę w domu siedzieć 

Wiadomość z ostatniej chwili - moja kuzynka, ta sama, która ślub brała w czerwcu jest w ciąży. 2 dni młodszej od mojej. Fajnie
Będą się maluchy razem bawić kiedyś...
PS. Chodzi dzisiaj za mną cały dzień chłodnik rzodkiewkowo-ogórkowy... Nie chce mi się ruszyć po składniki, bo już bym robiła...
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2015, 18:53
A wiec jestem po wizycie. Jest dobrze. Serduszko bije. Ciężko było cokolwiek uchwycić przy moim tyłozgięciu macicy. Jednak jestem spokojniejsza.
Dostałam skierowanie na badania prenatalne -- darmowe. Musze zrobić tarczycę.
I o dziwno Lekarka za darmo przyjmie mnie w poniedziałek 17 sierpnia bym się nie denerwowała bo 20 sierpnia plus 14 dni jej nie będzie.
W tym czasie to bym zwariowała d0 7 września. A tak to będę spokojniejsza.
Ciąża na obrazie usg jest o 5 dni młodsza ale lekarka uspokaja iż to normalne na tym etapie. Dziś młodsza a za miesiąc będzie też inny wynik.
Mam daje brać dupka plus zacząć brać acard. Leżeć i niczym się nie martwic.
Zawsze myslalam ze poznam ciaze po objawach a poznalam wlasnie po ich braku
nie bolaly mnie jajniki ani brzuch i okazalo sie ze to wlasnie to
teraz lekko bola mnie piersi po bokach czasami mam mdlosci ale bardzo delikatne poza tym mam sporo energii i jestem szczesliwa
Maz mowi ze urosl mi brzuszek chociaz to nie mozliwe jeszcze ale mimo to to mile bo twierdzi ze ladnie wygladam 
Ciąża zakończona 10 sierpnia 2015
Wróciliśmy wczoraj w nocy z Niemiec, gdzie byliśmy na weselu przyjaciół. Koty przeszczęśliwe, że jesteśmy z powrotem, S. klei się do mnie cały dzień 
Zabawa była super, samo wesele w gospodarstwie ekologicznym, na zewnątrz, a upał taki, że tańce w zasadzie zaczęliśmy na dobre dopiero w nocy
No i słuchajcie, siedzimy sobie po południu z mężem na ławce, popijamy zimne piwo i nagle dokładnie na wprost nas na dachu przysiadł sobie bocian! I siedział tam dobre 3h. Mam nadzieję, że to o nas mu chodziło 
Wśród gości była para z taką malutką dziewczynką w body w czarno-żółte paski, taka mała pszczółka. Rozczuliłam się kompletnie. Chcę taką!!!
Z frontu ciążowego dzisiaj pojawiło się coś na kształt śluzu płodnego. Nie jest to najlepszy śluz, jaki udało mi się u siebie widzieć, ale na wszelki wypadek uwiodłam męża. Profilaktycznie nie mówię mu, kiedy mam płodne dni (sam się mniej więcej orientuje, jest niezły z biologii
), żeby nie zabijać romansu i wydaje się, że takie podejście najlepiej się u nas sprawdza 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2015, 22:01
37+0
waga nieznana... bateria w wadze padła, a ta u położnej zawyża.
Obwód brzuszka 104 cm
Samopoczucie zależne od dnia, choć ostatnio jest całkiem dobrze. Spojenie nie boli, biodra w nocy też dają pospać. Upały spędzam w domu. Dopiero po 21 wychodzę na spacer. Dzisiaj poprasowałam ubranka na rozmiar 62, bo coś mi się zdaje, że Julka będzie dużym bobaskiem. W 37t2d ważyła 3100g. Kolejna wizyta 19.08.15
W szkole rodzenia zostały nam jedne zajęcia(pt.) i wizyta w poradni laktacyjnej(śr.) i będzie koniec. Dzisiaj belly wskazało ciążę donoszoną...teraz to już naprawdę tylko czekać tej małej kozy. Jak pomyślę o tej pupci, stopkach, rączkach... oj już nie mogę się doczekać.
24 dc a ja mam brzuch jak balon... kiedys mialam problemy z tawieniem, ale to mineło.. załatwiam sie normalnie....
A mimo to brzuch ogromny..
Do tego ziewam jak głupia dzisiaj...
a w sobote mialam ogormny bol jajników, mój Matt chciał po pogotowie dzwonić.. płakałam z bólu, ale po 5 minutach ostry bol jajników zniknął. Nie wiem co to było..
Mój Matt mówi, ze może groszek się zagnieżdżał, ale szczerze sama nie wiem czy wg owu miałam..
No nic zostaje czekanie..
Oj dawno nie pisałam, ale najzwyczajniej mi się nie chciało. A co słychać na brzuszkowym froncie? Mamy się dobrze. Brzuch juz jest widoczny mamy 18 tydzień i się zastanawiam kiedy to zlecialo? 27 mam badania połówkę i może wtedy dowiem się co noszę pod sercem
osobiście czuje ze to chłopak Alan
pracuje do końca sierpnia. Od września czas na Odpoczynek
szefowe nawet dobrze to przyjęły
Staram się jak mogę nie stresować i nie denerwować... więcej czasu poświęcać na to przy czym się relaksuję i co sprawia mi przyjemność i nie chodzi mi tu o przytulanki hehe, choć bez wątpienia one w pierwszej kolejności spełniają te warunki 
Dobrze jest mieć jakąś pasję...
Coś, przy czym człowiek odpoczywa...
Nie myśli o każdym dniu, objawach czy temperaturze...
Ja taką mam i jest (nie)stety czasochłonna.
Powinnam ją pielęgnować, by nie zwariować ze swoimi myślami.
Ot co:)
Pozdrawiam!
Dziś byliśmy z najdroższym na zakupkach dla księżniczki
kupiłam łóżeczko drewniane a miało być turystyczne lecz sprzedawcy nam odradzali bo to siedlisko kurzu w każdym bądż razie łóżeczko jest fajne z szufladą i fronty ma białe na których są misie
kupiłam pościel i ochraniacze na łóżeczko,stelaż do baldachimu,przewijak,pieluchy tetrowe i wanienkę ze specjalnym krzesełkiem żeby mi było łatwiej myć takie maleństwo
wydaliśmy 700zł
no i wózek już upatrzyłam oczywiście różówo czarny 4w1 kosztuje 1340zł
ale z wózkiem jeszcze poczekam jak trochę uzbieram do skarbonki i liczę że teściowa coś dorzuci 
Ten pierwszy wpis będzie trochę dlugi bo bedzie wspomnieniem poprzedniego - pierwszego pelnego cykly z ovufriend
Poprzedni cykl (3 lipca-1 sierpnia) byl dla mnie bardzo trudny ponieważ dowiedzialam sie o 5 cm torbieli....zrobila się w nie wiecej jak 3miesiace bo na poprzedniej wyzycie jej nie bylo. Lekarz kazal uwazac w tym cyklu zeby nie zajsc w ciaze bo nie wiadomo co z ta torbiela będzie.... kazał zrobic badanie ca125 i roma. Załamałam sie
Mąż zarządził ze mam brac wolne i jedziemy na weekend na domek na tzw odmozdzenie się bo ja sie nadawalam do czego kolwiek....mój stan psychiczny byl kiepski;( rano przed wyjazdem na domek zrobilam markery i wieczorem czekalam na wyniki. Ca125 mozna bylo przewidziec ze bedzie podwyzszona. Byla 4 krotnie. roma na szczęście była tylko 6% szans na zachorowanie na raka jajnika. Wiec trochę się uspokoiłam. Moj gin szedł na urlop i chcial mnie widziec dopiero 15 sierpnia. Czyli za ponad miesiąc. Postanowilam pojsc jeszcze przed @ czyli za 2 tyg do gina którego poleciła mi moja sis a że mam u niego wizyty z pakietu medycznego to nic nie place. Bylam zestresowana jak nie wiem co tym bardziej ze w okresie okoloowulacyjnym razem ze sluzem mialam troche plamienia a nigdy wczesniej nie miałam. Poszperalam troche w necie jakie badania hormonalne powinnam wykonać starajac sie o dziecko i sie załamałam bo nigdy nikt mi nie zlecil kilku z tych badań. Dziewczyny z ovufriend powiedziały mi jakie powinnam wykonac badania w ktorym dniu cyklu. Zalatwilam sobie skierowanie od mejego endokrynologa z pakietu medycznego i 7 dni po rzekomej owulce poszlam na badania:
Oto wyniki:
- Prolaktyna 25,4 ng/ml norma 4.79-23,3
- Prolaktyna po obciążeniu 372,7
- Progesteron 15,27 ng/ml nie mam norm podanych
- TSH 2,640 l'lU/ml norma 0,27-4,2
- FT3 2,78 pg/ml norma 2-4,4
- FT4 1,2 ng/dl norma 0,93-1,7
- anty-TG 14,0 IU/ml norma do 115
- anty-TPO 6,0 IU/ml norma do 34
- Testosteron 0,20 ng/ml norma 0,084-0,481
Tsh pownno byc niższe no i niesty martwi mnie 15 krotny wzrost prolaktyny po obciążeniu. Moze byc max 5 krotny. Obawiam sie ze znowu dostinex bede musiala brac... bralam 3 lata temu i nie czylam sie najlepiej...
Lekarz na wizycie powiedzil mi ze torbieli nie ma. Wchlonela się!!! Jestem przeszczesliwa. Mozemy wrocic do starań. No ale oczywiscie potwierdziły sie moje obawy. Dostałam dostinex 1/4 dawki raz w ryg. Az do zajscia w ciążę... masakra. No ale czego sie nie zrobi dla dziesiątka. Przezwycięże wszystko zeby zobaczyc 2 kreski na teście. Chce mnie zobaczyc w połowie cyklu zeby sprawdzić czy mam owulacje.
Zaraz po @ zrobilam kolejne badania:
LH - 8.97 mlU/ml
- faza pecherzykowa - 2,4-12,6
- faza owulacyjna - 14-95,6
- faza lutealna 1,0-11,4
FSH - 6.72 mlU/ml
- faza pecherzykowa - 3,5-12,5
- faza owulacyjna - 4,7-21,5
- faza lutealna 1,7-7,7
Estradiol - 36 pg/ml
- faza pecherzykowa - 12,5-166
- faza owulacyjna - 85,8-498
- faza lutealna 43,8-211
Niby wszystko w normie ale stosunek LH do FSH jest 1.33 a powinien być koło 1... obawiam się że uslysze jedno..poczatek PCOS
Zobaczymy co gin powie jestem do niego umowiona 13 sierpnia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2015, 22:35
Bóg mnie chyba nienawidzi. Kiedy tylko pojawia się u mnie cień nadziei, jakaś drobna myśl, że może tym razem się uda, że zajdę w ciążę, to zaraz potem dostaje obuchem w łeb... Kolejna ciąża w rodzinie, tym razem kuzynka męża, na której ślubie byliśmy 20 czerwca (w 8 tygodniu jest). To jak szyderczy śmiech... znowu sobie zrobiłaś nadzieje, głupia ty, głupia...
Czuję się dziś wyraźnie do d....jestem zmęczona już a to dopiero początek dnia, spać mi się niemiłosiernie chce. W związku z tym złamałam się dziś i po przyjeździe do pracy zrobiłam sobie kawę
Małą ale za to z duuużą ilością spienionego mleka, myślę że 3/4 kubka to mleko. Nie wiem na ile to wina tych upałów, a na ile może hipotetyczno-teoretycznie to coś na co czekamy
Siedzę w pracy , piję tę kawę i zastanawiam się jak tu dziś wytrzymam do 15, zwłaszcza, że pracuję w dużym biurowcu, a wczoraj ze względu na 20 stopień zasilania, wyłączyli całkowicie oświetlenie na korytarzach i w biurach, najgorsze jednak, że wyłączyli klimatyzację i jest całkowity zakaz korzystania z wiatraków....koszmar...tak naprawdę to ta klimatyzacja w ostatnich dniach była jedynym motywatorem żeby tu przyjść 
Wczoraj poszłam na fitness, bo tam jest suuuper klimatyzacja
i przez pierwsze 15 minut ćwiczenia miałam ochotę wyjść i uciec, zero energii i siły, wydawało mi się momentami że ruszam się w zwolnionym tempie...heheh...ale spięłam się w sobie i dałam radę.
Dziś jest 23dc, miałam już takie cykle w których dostawałam okres w tym dniu, z drugiej strony ovu pokazuje mi @ na 28 dzień, więc na dwoje babka wróżyła....na dodatek ta osłabiająca pogoda może wpływać na to jak się czuję i mylnie mogę interpretować to jako objawy ciąży....Już sama nie wiem co o tym myśleć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2015, 07:15

Pan ananas już czeka
przygotowania do transferu pełną gębą
Plus ananaska dorzucamy luteinę i duphaston... Mam nadzieję że te upały nie wpłyną na wchłanianie luteiny bo mam wrażenie że ona przez to gorąco się po prostu rozpuści i wypłynie zanim cokolwiek zacznie działać... A i zapomniałam jeszcze się pochwalić że właśnie stuka nam 5 lat razem, nie wiem czy to dużo czy mało, to nie ważne, ważne że razem
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2015, 08:08
27 dc i cóż ja mogę napisać. Siedzę w pracy taka jakaś wymiętolona, zmęczona i smutna. Do tego w nocy miałam dziwne sny, które bardzo mnie umęczyły. Głowa mnie boli i najlepiej to bym się uwaliła i leżała brzuchem do góry. Może później humorek dopisze, pożyjemy, zobaczymy.
2dc
@ zawitała wczoraj
nigdy się z niej tak nie cieszyłam 
ostatni cykl z CLO zakończony. teraz trochę luzu, potem lecimy z mężem na badania kontrolne i zobaczymy jak wygląda sytuacja. nie wiem co dalej. na IUI się nie zdecyduję, szkoda nerwów, nadziei i kasy.
moźe potrzeba więcej czasu!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.