Nadal brak apetytu i nudności 
- chleb orkiszowy, masło, sałata, szynka, żółty ser, pomidor, ketchup
- koktajl truskawkowo-bananowy + mleko
- jogurt naturalny
- domowa zapiekanka (miałam smaka ale później czułam się źle)
- przy robieniu placków ziemniaczanych dla męża zjadłam 5 małych 
- marchewka
- słonecznik, pestki dynii
- woda z nektarem z granatu i porzeczki, woda z sokiem z jagód, duuużo wody mineralnej
28 dc, 10 dpo
Czekam sobie na @... nie wiem jak przezyje ją po raz kolejny w tym upale.
I nawet nie robię sobie jakich kolwiek złudzeń że mooooże jednak się udało. Nie uda się wiem to. Oprócz tego że mam wszystkie przed @ objawy czyli - PMS, trądzik, ból podbrzusza i obzeram się na potęgę normalnie jak jakoś prosiek- jem ciągle i wszystko co mi wpadnie w ręce... (ale mimo to chudnę- bo stres, brzuch tylko ciążowy, szkoda ze od ciązy spożywczej)
Do tego naprawdę mam jakiś małżeński kryzys, nie mam sił się o nas starać, odsuwam się na bok a mąż tak na mnie z boku patrzy, nie ma pocałunków na dobranoc, nie patrzymy na siebie tak jak kiedyś, nie dotyka mnie, widze ze mnie nie pożąda... nie powie mi nawet ale pieknie wygladasz, czy sexi, ostatnio mi tylko pojechał "czemu sie tak ciagle garbisz"?
Nie wiem co dalej bedzie, kocham go bardzo chce miec z nim to dziecko, a on znowu ostatnio wymyslil ze sie zwalnia z pracy, bierze kredyt i otwiera biznes, a ja mówie - aha a jak nie zrobimy rządowo n vitro, to skad wezmiemy kase na nie jak Ty juz kredytow nabierzesz? on nie mysli o tym W OGOLE.
Do tego nic nie mogłam znaleźć na temat tych jego mikrozwapnienien, napisalam na naszym bocianie do eksperta - dr Wolskiego i dostałam taka odpowiedz:
"Witam!
Nasienie jest złe, a paradoksalnie dobry poziom testosteronu oraz mikrozwapnienia sugerują, że leczenie będzie nieskuteczne.
Dodatkowo układ "niepłodność + mikrozwapnienia" zwiększają szansę na raka jąder co najmniej o 17%.
Kierunki:
1. IVF
2. Stały nadzór urologa. Koniecznie trzeba jeszcze wykonać oznaczenie kolejnych markerów nowotworowych: bhCG i LDH.
Można rozważyć biopsję jąder pod kątem zagrożenia onkologicznego.
Pozdrawiam
JK Wolski"
Jak nasz androlog to potwierdzi to mój maz juz chyba calkiem sie załamie, podejrzenie nowotworu? masakra..
Dodatkowo nie wiem na ile wierzyc tej opinii jak np androlog zaproponuje jakies leczenie? czy jest sens to robic czy to wyłudzanie kasy?
Mam Leb jak sklep + masa innych zyciowych problemów które sypią się jak z rekawa...
Boże dziewczyny to już jutro... umieram ze stresu
czy wszystko będzie ok? czy synuś będzie zdrowy? świat jutro nam stanie na głowie. Ja nie wiem ja jeszcze nie wierzę... idę wziąć zimą kąpiel a potem postaram się zasnąć... Nasza ostatnia noc we dwoje. o 5.30 pobudka na 7 do szpitala. Proszę Was trzymajcie kciuki!
Znów kolejna samotna noc pełna przemyśleń... @ oczywiście przyszła...
Jedna rzecz zaczęła mnie zastanawiać... Większość dziewczyn w moim wieku zalicza wpadki, nie chce dzieci, ma inne priorytety... A ja? Leczę się na niepłodność (nie lubię tego słowa)..
Nigdy nie przypuszczałam że 19letnia dziewczyna może mieć problem z zajściem w ciążę... Jeszcze niedawno wydawało mi się to takie łatwe.. Przecież jakby nie było to tyle osób by nie miało niechcianych dzieci.. A teraz?
Najbardziej bolą mnie pytania innych kiedy będziemy się starać o dziecko... W końcu już długo jesteśmy razem, od 1,5 roku mieszkamy razem... Niektórzy nawet twierdzą że My tak naprawdę się nie kochamy i nie chcemy dzieci.. Jako że mieszkamy w małej wiosce ciągle widzę wzrok ludzi za sobą.. Oczywiście jak byłam w ciąży to plotki też się szybko rozsiały.. Najbardziej się zdenerwowałam po powrocie ze szpitala jak nawet sąsiadki wiedziały... I znów miały przez miesiąc o czym gadać... A ja płakałam za każdym razem jak musiałam koło nich przejść i słuchać szeptów na mój temat...
Zresztą teraz nic się nie zmieniło.. Niedawno jedna z sąsiadek do mnie podeszła i zaczęła rozprawiać na temat że mam się już postarać o dziecko bo potem będą z tym problemy.. Już nie wiem co na to odpowiadać..
Śluz wgl nie odpuszcza, baaardzo się ciesze, ale lewa strona boli mnie jak nigdy.. Lewy jajnik dał o sobie w końcu znać, że też jest. DZIAŁAMY ! :*
Dzisiaj mamuście ściągałam kolorek z pazurków, zakładałam jej neonowy róż, a miała taki pudrowy, ślicznie wszystko, zadowolona, załatwiła mi już klientke, swoją koleżankę, która kocha robienie pazurków i będzie (mam nadzieję) moją stałą klientką
.
Siostra narzeczonego, u której kiedyś pracował w piekarni i która traktowała go jak śmiecia, po pół roku zauważyła, że ma jednak kochanego brata, bo pomoże im na piekarni od czasu do czasu.. oczywiście nie za darmo.. I przełom.. Mamy do nich zaproszenie. Aż jestem w szoku. A to może wypad na basen razem, albo na kajaki.. Jeszcze w szoku jestem.
Mam nadzieję, że świadectwo mężulka się znajdzie aby mógł iść do szkoły i starać się dostać do wojska
I mam nadzieję, że wakację zakończymy fasolką
Jejku jakby wszystko było pięknie :
1. Sistra narzeczonego odzyskała serce i rozum.
2. Meżuś idzie do szkoły i stara się dostać do woja
3. Wakacje zakończone fasolcią
4. otwieramy w końcu firmę 
TAK BARDZO BYM CHCIAŁA.
A najbardziej punkt 3 mnie nurtuje.. Ten miesiąc jest obiecujący, ten śluz, bóle jajniczka.. Jak myślicie ? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2015, 22:07
Od trzech dni boli mnie w okolicach prawego jajnika. Dzisiaj bol byl na tyle mocny, ze zdecydowalam sie urwac z pracy i udac sie do lekarza. Obawialam sie ataku wyrostka. Naprawde zle sie czulam. Bylam blada, trzeslo mnie z zimna. Musialam wygladac zle, bo wszyscy w pracy pytali czy sie dobrze czuje. Jakiez bylo nasze(maz byl ze mna) zdziwienie kiedy lekarz oznamil nam, ze test ciazowy wyszedl pozytywny!!! No tego sie nie spodziewalam!!! Osmego sierpnia skonczylam okres, ktory niczym nie roznil sie od poprzednich. Trzeciego robilam test, ktory wyszedl negatywny. Wiec naprawde nie przyszlo mi do glowy, ze to moze byc ciaza. Tym bardziej, ze zadnych objawow nie zauwazylam.
Czekam na wyniki krwi i informacje o dacie usg. Tak wiec cieszyc sie nie ciesze w stu procentach. Poza tym trzeba sprawdzic czy zagniezdzenie nastapilo w prawidlowym miejscu. Bo bol bywa naprawde mocny. Dostalam mocne tabletki,ale nie biore poki co. Chce wytrwac bez.
Naprawde nie sadzilam, ze uslysze dzisiaj taka nowine☺ Mezowi podobno przeszlo to rano przez mysl☺
Co chwila edytuje ten wpis, bo mi sie przypominaja nowe informacje☺ W lipcu pojawialam sie na ovu wylacznie zeby poczytac pamietniki i ewentualnie dodac krotki wpis w swoim. Temperatury nie mierzylam, olalam. To prawda, ze przerwa w intensywnych staraniach pomaga.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2015, 22:13
Dziś przechodząc obok rossmana kusilo mnie aby wziąć test. Potem przyszło opamiętanie- a po co? Ostatecznie się powstrzymalam. Ten cykl jest trochę inny niż dotychczasowe. Od owulacji czuje takie chwilowe klucie jajnikow- głównie prawego, w piersiach chwilami tez coś czuje czego nie potrafię opisać i mam wrażenie ze żyłki na nich bardziej widać. A może mam tak zawsze przed okresem? Może podświadomość doszukuje się objawów? Nie jestem pewna co czuje a co jest wytworem mojej wyobraźni. Dlaczego od razu po owulacji nie można wiedzieć czy udało się czy nie. Czuje się jak wariatka. Boje się rozczarowania, tak ciężko to znoszę. Jeszcze tydzień
19dc
Spojrzalam na wykres, tylko dlatego, ze dzisiaj mam taki lepki sluz i troche zabarwiony tak jakby lekko plamienie. sama nie wiem. mokro. dziwne, ze tak szybko przed okresem plamienie? a moze to spozniona owulacja? a moze cos mi sie podzialo w srodku ? moze od cwiczen ? sama nie wiem
Chce sie zapaść pod ziemie:/ wchłonąć sie tam gdzieś głęboko wszyscy do około w ciazy nawet najgorsze ćpuny w we wsi zaraz bedą mieli dziecko! A my mój P mówi ze wierzy w BOga ale do kościoła nie będzie chodził bo to co oni mówią o invitro to jest paranoja!!! I dno
Dzisiaj widzialm Cie po raz pierwszy i choc jestes jeszcze mala kropka dla mnie juz jestes calym swiatem. Zasypiam myslac o Tobie i budze sie cieszac ze zemna jestes 
Pierwsza wizyta krotka ale pelna radosci "Pani Maju jest ciaza widzi Pani ta kropke?" Pewnie ze widze! Dostalam nawet wydruk
wszystko ok widzimy sie za 2 tygodnie do tego czasu zyc normalnie tylko bardziej uwazac na siebie. Ile szczescia moze dac mala kropka? Tego zadna miara nie da sie zmierzyc!
Zamówiłam testy owulacyjne
zamówiłam zestaw 50 owu + 5 ciążowych co teoretycznie powinno mi wystarczyć na 5/6 miesięcy ale mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby
w tym miesiącu idę do gina w 17dc a moje cykle wskazują na to, że owulka może być wcześniej, więc je kupiłam, bo tak jak teraz nie zawsze mam możliwość iść wtedy kiedy jest najlepiej. Teraz idę we wtorek 25.08, najlepiej byłoby iśc w sobotę 22.08 ale wtedy jedziemy z mężem na jego badanie i moglibyśmy nie zdążyć do mojego lekarza bo musimy czekać na wyniki.
Postanowiłam, że skoro zaczynamy starania z pomocą lekarzy to musimy być pewni, że wyczerpiemy wszystkie możliwe opcje zaczynając od tych najmniej inwazyjnych, jak spadek wagi i testy owu 
18cs
10dc
piątek
Parę dni temu przyszły wyniki ANA1.
WYNIK: Nie wykryto przeciwciał przeciwjądrowych (ANA).
ufff... przynajmniej w tej dziedzinie nie jestem zepsuta.
Od kilku dni jesteśmy u teściowej. Upały mnie wykończają. Całymi dniami siedzę pod wiatrakiem i się chłodzę.
Remont mieszkania rodziców zakończyliśmy w poniedziałek. Zeszło się równo miesiąc. Jeździłam z rodzicami prawie codziennie. Mnóstwo roboty było, ale efekt piorunujący. Mieszkanie wygląda ślicznie, aż szkoda go wynajmować. W poniedziałek kończyliśmy pracę w mieszkaniu, porobiłam zdjęcia i wrzuciłam w sieć ogłoszenie o wynajmie. Od razu rozdzwoniły się telefony no i rodzice mają lokatorki. Od września w końcu mieszkanie przyniesie jakieś zyski rodzicom i będzie im lżej.
O dziwo zaczynam tęsknić za pracą, tzn. miałam nadzieję, że już do pracy nie wrócę po wakacjach (bo miałam nadzieję, że jednak się uda zajść w ciążę), no ale skoro jednak się nie udało, to porobiło mi się tak dziwnie, że znów myślę o nowej klasie, o pracy. Układam sobie w głowie całą organizację pracy z maluchami, chciałabym dać z siebie 100%. Ostatnio przeczytałam po raz kolejny nową podstawę programową, żeby zwrócić uwagę na te obszary, które w pracy z dzieciakami dość często pomijam. Wypisałam sobie z podstawy to, co ważne, a czego zwykle nie robię i zamierzam wdrożyć to w życie szkolne. Marzy mi się też blog szkolny. Blog już jest od kilku lat, ale jeszcze nie udało mi się go regularnie pisać, więc nie udostępniam nikomu, rodzice o nim nie wiedzą. Może w tym roku się uda?
1 września rozpoczęcie roku szkolnego. Nowa klasa, nawet nie wiem czy 6-cio czy 7-latki mi się trafią. Oprócz edukacji wczesnoszkolnej będę ich uczyć zajęć komputerowych i języka angielskiego. Będę też mieć kilka godzin angielskiego w dwóch innych klasach pierwszych.
Z mojego postanowienia zdrowego stylu życia (które to powzięłam na początku lipca) nic nie wyszło. Najpierw remont, potem upały. Generalnie w ogóle się od 3 tygodni nie ruszam (poza pracą przy remoncie). Może od poniedziałku zacznę, bo w końcu ma być chłodniej.
24 sierpnia, a więc za 10 dni mam pierwszą wizytę w poradni leczenia niepłodności (na nfz). Coś czuję, że się rozczaruję. Staram się nie napalać, że nie wiadomo jak mi pomogą, ale chyba się nie da... Jednak coś tam w sercu się tli, jakaś nadzieja, że wezmą się na diagnostykę i porządne leczenie mojej niepłodności. Przerażają mnie tylko wizyty (po kilka razy w miesiącu). Na NFZ nie ma dopasowywania wizyt do pracy, a w pracy nie mogę wziąć wolnego (bo przecież pracuję w szkole). Zwolnienia pewnie też mi nie dadzą, więc nie wiem jak, ale będę musiała kombinować. Najwyżej będę brała zwolnienia od mojej lekarz rodzinnej. Idiotyczne jest to, że nauczyciele no po prostu nie mają formalnej możliwości do wolnego z powodu wizyty lekarskiej (dzień wolny z urlopu). Oczywiście mogę wziąć urlop bezpłatny, ale wystarczy jeden dzień w miesiącu urlopu bezpłatnego, aby cały miesiąc nie liczył się emerytury. W przypadku bezpłodności są to miesiące wizyt, a co za tym idzie, kupa straconej kasy (bo urlop bezpłatny) i przedłużony czas pracy o te miesiące. Może teraz nie ma to większego znaczenia, ale na pewno będzie to miało dla mnie znaczenie jak będę miała 67 lat.
We wtorek odwiedzam moją kochaną przyjaciółkę. Nie widziałyśmy się od mojego ślubu, a więc prawie 3 lata. Matko, chyba muszę się poprawić. Zaniedbuję relacje.
A wracając do dziś. Temperatura ciała o 5:00 wyniosła 36,41. To dużo jak na moje możliwości (wczoraj o 6:00 miałam 36,28). Jeśli ta tendencja się utrzyma jutro i pojutrze, to znaczy, że owulację miałam 9 dc, co jest dość wcześnie.
4t5d
Boże jak mnie wczoraj mój okruszek wystraszył... Jestem teraz strzępkiem nerwów... ale od początku... Wczoraj nie było już ekscesów z mdłościami, czułam się dobrze. O 20:00 zamiast mdłości pojawił się ogromny, ssący głód. Zjadłam kolację, pokłóciłam się z mężem i poszłam się kąpać
standard... ehh zdenerwowałam się bardzo. Nagle poczułam dziwne uczucie w brzuszku. Po wzięciu prysznica zaczęłam się wycierać. Do okolic intymnych mam osobny ręcznik ze względu na częste, nawracające niegdyś infekcje. No i po wytarciu się, zauważyłam na tym ręczniczku bardzo małą, brązowe strużkę, małą, ale jednak... Ubrałam się szybko, roztrzęsiona i zrozpaczona, poszłam do ubikacji, ale na papierze nie było nic, nawet kropelki... Nie wiem co o tym myśleć, ale boję się cholernie. Od razu się położyłam, zmówiłam różaniec i jak już byłam trochę spokojniejsza, poszłam spać. Bardzo się boję...
Dzisiaj wizyta u lekarza... Powiem mu o tym. Pewnie powie żeby się nie stresowała i odpoczywała... Przeginam trochę, ale tak bardzo chce mojego dzidziusia... Od zawsze czekałam na tą chwilę, a tu każdy dzień przynosi coś innego...
Test ciążowy negatywny.
Sama nie wiem czy lepiej robić test i nie robić sobie nadziei przed końcem cyklu czy jednak czekać do miesiączki. Teoretycznie sa bardzo czule a praktycznie każdy ogranizm jest inny. Aczkolwiek chyba nie mam złudzeń? Mimo tych bolących piersi.
Zastanawiałam się czy może któraś z Was Dziewczyny może polecić dobrego lekarza we Wrocławiu? ❤️ byłabym bardzo wdzięczna 🍀
Dzisiaj Dzień Dziecka Utraconego.
Zostanie pewnie dość mocno zepchnięty na drugi plan przez wybory. Ale może to dobrze?
Myślałam, że w tym dniu będę zawsze wspominać moje dwie utracone ciąże, ale w tym roku dorzuciłam trzecią. Bardzo chciałabym żeby to już była ostatnia.
Dzisiaj również biel na teście - tego byłam pewna, mąż był w tym miesiącu na szkoleniu i starania odbyły się po owulacji, więc po ptokach. To cierpliwe czekanie zaczyna mnie powoli irytować xD Bardzo nie chciałabym urodzić drugiego dziecka kiedy młody zacznie adaptację w przedszkolu, ale wszystko zbliża się w tym kierunku... Wiem, że nic nie zależy ode mnie, więc tak czy siak nie będę się tym teraz zamartwiać, co ma być to będzie i tyle.
Zostały niecałe 2 miesiące do urodzin Miśka. Kiedy to zleciało? Zawsze chciałam mieć dzieci z różnicą wieku 2 lat, ale teraz stwierdzam, że wszystko jest po coś i nawet się cieszę na myśl o większej różnicy. O ile w ogóle się kiedyś uda 
Pan S wrócił z pracy i śpi.. Próbowałam z nim porozmawiać by poszedł do urologa z Tym wędrującym jądrem.. Oczywiście się nie zgadza... Co ja mam zrobić??? Jak teściowa mogła to tak zaniedbać???... On ma 26lat!!! Jakim cudem do tego czasu można było to ignorować? Pan S do dziś nie wiedziałby co to jest gdyby nie to że mój młodszy brat to miał...
Jak go namówić na leczenie.. Już nawet nie chodzi o tą bezpłodność, bo przypuszczam się że właśnie tego się boi. Że dostanie wyniki i będzie napisane że to jego wina. Ale ja się po prostu o niego martwię... To może powodować raka... A nowotwory to coś co mnie przeraża.. Moja mama zmarła na raka.. Ja dziś też jadę po skierowanie na badania... Bo ostatnio dzieję się ze mną coś niedobrego i Pan S się martwi..
Pan S wrócił z pracy i śpi.. Próbowałam z nim porozmawiać by poszedł do urologa z Tym wędrującym jądrem.. Oczywiście się nie zgadza... Co ja mam zrobić??? Jak teściowa mogła to tak zaniedbać???... On ma 26lat!!! Jakim cudem do tego czasu można było to ignorować? Pan S do dziś nie wiedziałby co to jest gdyby nie to że mój młodszy brat to miał...
Jak go namówić na leczenie.. Już nawet nie chodzi o tą bezpłodność, bo przypuszczam się że właśnie tego się boi. Że dostanie wyniki i będzie napisane że to jego wina. Ale ja się po prostu o niego martwię... To może powodować raka... A nowotwory to coś co mnie przeraża.. Moja mama zmarła na raka.. Ja dziś też jadę po skierowanie na badania... Bo ostatnio dzieję się ze mną coś niedobrego i Pan S się martwi..
Niedługo będę miała 8 stron w pamiętniku... czas najwyższy stąd uciekać a nie tworzyć coś w stylu Moda na sukces czy inny Klan
Noc spokojna cała przespana. Trochę się obawiałam bo przy pierwszym transferze miałam straszne skurcze czułam jak organizm pozbywa się "intruza". Tym groszkom chyba się podoba, niech rosną sobie spokojnie
I ale mi się czytelniczek narobiło
To miłe że poświęcacie swój czas na czytanie moich głupot, nic ciekawego się tutaj nie dowiecie jedyne co mogę was zarażać moim chorym wręcz optymizmem
http://www.tvn24.pl/poznan,43/ciezarna-kobieta-codziennie-sie-upija-sluzby-nie-reaguja,568370.html
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/lomza-ze-stawu-wylowiono-zwloki-noworodka-policja-prosi-o-pomoc,568455.html
jak widze takie rzeczy to zupelnie nie wiem co mam robic. to jest niewyobrazalne ze sa matki, ktore traktuja tak swoje dzieci. i niewyobrazalne jest to, ze takim matkom trafiaja sie dzieci, a prawie- mamy, takie jak my, musza czekac miesiacami na szanse na malenstwo.
21t(20t0d)..50%!!! huura
50% ciazy za mna..jak ten czas leci, we wtorek mam usg wiec tradycyjnie sie martwie ale ide prywatnie I podobno babka jest dobra I skrupulatna wiec wszystko bedzie wiadomo.
Fasol sie rusza, raz wiecej raz mniej wydaje mi sie ze bardziej czuje ruchy niz z adasiem ale wtedy mialam lozysko na przedniej scianie I nie czulam absolutnie nic.
Pracuje tylko 2 dni w tygodniu, nawet sie ciesze z tego bo Adas idze do szkoly wiec spedze z nim wiecej czasu a pozatym troche sobie odpoczne co na pewno zle mi nie zrobi.Dzis przypada moj dzien wolny co nie przeszkodzilo P. w wygnaniu mnie z lozka o 7.30 bo ktos musial ubrac Adasia na przyjazd ciezarowki z cementem...tak ..moj P. buduje garaz, bardzo nam potrzebny zwlaszcza ze nie mamy jeszcze nic do dziecka a ja na macierzynskim nie bede dostawac ani gorsza I do tego mamy mase wydatkow..ale przeciez nie mozna zyc bez garazu....Faceci, czasami sie zastanawiam czy on zyje w tej samej rzeczywistosci co ja.
W pracy jako tako, nie bede o tym pisac zeby sie nie denerwowac w dzien wolny.
Adas nakarmil psa I dal mu cala paczke suchej karmy a Labrador oczywiscie wszystko zjadl..mam nadzieje ze nnie dostanie skretu kiszek od tego zarcia.
A co do mojej siostry to wczoraj dostala krwawienia, nie wiem jakkiego mocnego tylko wczoraj mi pisala ze dzis idzie do lekarza, wiem jaki to bol. Przechodzic przez cos takiego.
W przyszly czwartek lece z adasiem do uk na kilka dni zeby sie z nimi zobaczyc.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.