gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 25 sierpnia 2015, 13:52

31dc a @ nie widać.
Rano skusiłam się na teściora i co... dupa blada!!!! Już mam serdecznie dość ciągłego myślenia co dalej. Jak teraz czekam na okres jak na zbawienie, żeby zacząć stymulację clo to go nie widać. Cykl ten miałam na 100% bezowulacyjny (potwierdzony monitoringiem)a za to śluzu, że ho,ho. Cały czas ostatnio gdzieś jeździmy, spotykamy się ze znajomymi. Jestem spokojna wyluzowana i co i g...o! Patrzę się jak szpak na wszystkie dziewczyny z brzuchami na ulicy i żal mi dupe ściska. Libido mi w ciągu ostatnich dni spadło do poziomu zerowego. S. do mnie mówi: Jak Ty chcesz mieć dziecko? A ja: i tak mam dni niepłodne. Jeszcze tylko brakuje, żebyśmy się pożarli. Wszystkim pomagam, opiekuje się, doradzam a samą mnie los nie oszczędza. Wszystkie dzieciaki w rodzinie do nas lgną. Najchętniej to by siedziały przez całe weekendy, ferie i wakacje. I co mam myśleć, że jestem za dobra, za troskliwa. Mam stać się wredną suką? Poprawi mi się?. Ale przecież ja tak nie potrafię!!!!!!!!!!!!!! Na nic nie mam ochoty, pracować mi się nie chce, sprzątać, spać, leżeć. Chcę być w ciąży i już!!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2015, 13:54

k,NDU2ODE0NTYsNzQzOTMy,f,linia73.gif

Płakać mi się chce, podły nastrój okrutnie. Podbrzusze boli i ciągnie od wczoraj z lewej strony. Ogromnie się boję. Niecierpliwie czekam do piątku. Nie wiem co myśleć...

Czekanie i strach - mieszanka wybuchowa...

Nieopanowany płacz ni stąd ni z owąd... niebo płacze ze mną.
Muszę się uspokoić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 21:51

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 26 sierpnia 2015, 12:54

Od rana straszne bóle małpowe :( Dopiero teraz poznaje smak prawdziwego strachu :(

Witam. Trochę nie pisałam dawno nic od siebie..
Jestem po owulacji. Czekam na @ (02.09) . 31 sierpnia termin porodu miał być.. To dziwne, bo tęsknie cały czas za swoim Aniołkiem, ale nie płaczę.. nie winię o to nikogo. Nic nie czuję. Czasem zastanawiam się czy Bóg istnieje.. Bardziej ze złości niż z żalu. Mam ochotę zrobić test tego 31-go może Bóg mi odda to co mi zabrał kilka miesięcy temu.
Teraz gdy myślę o przyszłej ciąży te 9 miesięcy wydaje mi się takie długie. A jak patrzę po sobie i po tych 9 miesiącach minęły bardzo szybko.. Wydawało mi się, że czas płynie wolniej, ale on gna nie ubłagalnie. Zastanawiam się jak bym wyglądała teraz przed samym porodem. Wiedziałabym już czy moja intuicja mnie nie myliła co do Anastazji. Znała bym już płeć, wszystko miałabym kupione dla dziecka. Może już bym w szpitalu była? Czułabym każdy ruch mojego dziecka.. Słyszałabym bicie jego serduszka, jego tętno. Widziałam bym na usg jego śliczną buzię, nóżki, rączki... Mam zły w oczach, ale nie płaczę. Nie jestem wyrodną matką, prawda? ... :( sama nie wiem. może nie nadaję się do tego..?????
Cale życie marzyłam o dziecku. Mimo, że jestem młoda instynkt mam już od dawna.. ale może to za mało? Może jednak moje przeznaczenie jest inne?? Już nawet mama mnie pociesza i mówi, że ona nie koniecznie musi mieć wnuki. Mówi mi że jest wiele par które żyją świetnie bez dzieci... ja takiej nie znam, ale niech jej będzie.. stara się mnie pocieszyć...

Jesteś w 8 tygodniu ciąży
(7 tyg. i 2 dni)
Miesiąc: 2
Trymestr: 1

No to sie zaczęło..nudności..mdłości..bez wymiotów..nie jakieś mega dokuczliwe ale jednak są i potrafia popsuć samopoczucie..i na siku w nocy kilka razy trzeba wstawać..
Poza tym ok, dalej senna jestem, zmęczona..ale jestem na urlopie więc mi to nie przeszkadza bo śpię ile chce :D

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 25 sierpnia 2015, 15:02

100dniówka !!!

Do narodzin zostało 100dni ;) ale ten czas leci ;)

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 25 sierpnia 2015, 15:02

100dniówka !!!

Do narodzin zostało 100dni ;) ale ten czas leci ;)

mk oczekiwanie 25 sierpnia 2015, 15:14

jestem strasznie zla o to zapalenie pecherza, no ale postanowilam sobie jakos umilic zycie i zrobilam owocowy deser. wiecie, to ze smietana, czyli oslonowo przy antybiotyku ;)

3fc5bfdd951343d9med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2015, 15:15

I po wizycie. Ten cykl bez stymulacji.
Sono hsg po @ bede sie umawiac. Czyli cykl stracony. Zapomnialam tylko spytac czy mam sie jakos przygotowac np nie jesc albo nie pic iles tam przed badaniem? I czy wziac sobie przed badaniem cos przeciwbolowego.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2015, 15:49

aniulka89 pragnę zostać mamą:) 25 sierpnia 2015, 15:52

jestem z siebie dzisiaj dumna, weszłam do sklepu z zamiarem zakupienia czegoś słodkiego a wyszłam z ziarnami dyni:) które własnie przegryzam
a tak z innej beczki, dzisiaj zaczęłam prace, siedziałam bite 4 godziny na radzie a potem na zebraniu zespołu. jutro znowu na zebranie i tak cały tydzień... w sumie to się nawet cieszę że wracam do pracy:)
Po wypłacie zakupie sobie strój sportowy i namówię koleżankę z pracy na jakąś zumbę, już przed wakacjami miałyśmy taki plan ale jakoś tak nam nie wyszło, nie było mocnej motywacji z mojej strony i z jej chyba też ale całe szczęście ja mam jej od jakiegos czasu tyle ze z 10 osób spokojnie mogłabym obdarować i jeszcze by mi sporo zostało

"Jedno słowo, jeden miły uśmiech wystarczają często, aby rozweselić jakąś smutną duszę."
- św. Teresa z Lisieux

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 26 sierpnia 2015, 20:48

Wizyta i po wizycie... kilka słów ku pamięci warto zapisać...

Ooooo... widać już... widać, widać, lekarka patrzy na mój brzuch... siadam, rozmawiamy... pani doktor ja już się nastawiłam na tych dwóch chłopaków, a wie pani czemu, od dwóch tygodni chce mi się piwa... to kto tam może być w środku... i do tego ciągle bym piła napoje gazowane... możesz pić ale tylko piwo bezalkoholowe... wiesz po czym ja zawsze wiedziałam, że jestem w ciąży... jak przechodziłam koło sklepu, zawsze chciało mi się śledzi... ciąża to jednak dziwny stan, no może nie dziwny ale inny... rozbieraj się... zdejmuje gacie... i pytam gdzie, czy na leżankę, czy na super extra fotel... oczywiście na fotel i nogi trzeba rozkładać ale zanim zaczęło się badanie, badałyśmy a raczej macałyśmy mój brzuch, lekarka wzięła mnie za rękę kazała aby stała się bezwładna i tak oto gdzieś ok 2 cm pod pępkiem kończy się moja macica. Gdyby to była ciąża pojedyncza to tak wysoko byłaby w 18-19 tyg, że bliźniacza to już teraz jest tak wysoko. Faktycznie bezwładna ręka dobrze maca. :) Pomimo, że po raz setny się już rozkładam przed tą moją panią doktor ale zawsze czuję się z lekka zawstydzona (nie wiem czy to tylko ja tak mam, czy inne dziewczyny też tak mają) musiałam czymś zagadać, więc zagadałam jak to w poniedziałek nie zmieściłam się w spodnie, które na dodatek mają gumę, a nie są na suwak. Dostałam przykaz, że mam się ubierać komfortowo i zacząć nosić ubrania ciążowe. To jak ja będę wyglądać za kilka tygodni... ano będziesz taaaka gruba. W każdym razie badanie zostało wykonane, potem jeszcze USG, maluchy żyją i mają się całkiem dobrze. Fikają koziołki. Alicja... jest wszystko dobrze...szyja długa i zamknięta, nie ma powodu do jakichkolwiek obaw. Idziesz na zwolnienie... tak, ale dziwnie iść na zwolnienie jak się 9 lat bez przerwy pracowało. Znów siadamy... fajnie, że to bliźniaki, podwójny wózek, podwójne ubranka... pani doktor, a kto tak wykombinował, że to bliźniaki, toż to pani sprawka. ;) Zapinam w trakcie buty, takie sprzączki, jestem pochylona... aaa i możesz już pomalować włosy... no właśnie miałam o to zapytać, przecież wyglądam jak półtora nieszczęścia. Nawet lekarka zauważyła, że moja siwizna wylazła na wierzch. Jak to się stało, że nie zleciłam Ci żadnych badań... ano nie wiem... to pani tu rozporządza... bo mnie zagadujesz zawsze i zapomniałam... pani doktor ostatnio to ja mało mówię. :) Tak o to dostałam cały zestaw badań na następną wizytę. Pani doktor, żeby ta kolejna wizyta nie była za nie wiadomo ile... bo to tyle czekania i ten czas się tak dłuży. Będzie wtedy, kiedy będzie potrzebna, czyli za całe dłuuugie 3tyg. Lekarka zapisuje coś w swoim komputerze... a ja w trakcie pytam... czy to normalne, że boli mnie tak nisko, nisko w dole brzucha... czyli jakby w pochwie i masz wrażenie jakby miało wylecieć... dokładnie tak... normalne... tak myślałam. Kończy się nasze spotkanie, dostaję skierowanie, receptę... wszystko jest w porządku, dotrwamy do końca... tak ale czy to od nas zależy... nie od nas ale jak do tej pory wszystko jest dobrze to tak będzie... dotrwamy do 37 tyg... pani doktor ja tu liczę, żeby dotrwać chociaż do początku stycznia... eee dotrwamy do końca... przy czym już stoimy, a moja pani doktor klepie mnie po ramieniu i życzy wszystkiego dobrego... pani mnie zawsze nastraja optymistycznie... Farta miałam z tą lekarką...

A w pracy dziś dostałam od mojej koleżanki małe co nie co... czyli dwa komplety pościeli, przy czym jeden nówka nieużywka i niebieski mięciutki kocyk. Te dwie pozostałe rzeczy wyglądają jak nowe. Sama na tym etapie bym jeszcze nie kupiła, ale jeśli to prezent, więc niech będzie zapowiedzią samych pozytywnych zdarzeń w mojej ciąży.

Aaaa... naprawdę jestem w ciąży... to takie mało realne wydaje mi się momentami. ;)
A i jeszcze coś... dopiero za 3 tygodnie zobaczymy kto się ukrywa pod nr 2 :)

09b87885627ea6c0med.jpg

roletka Łódką do Groszka... 25 sierpnia 2015, 17:03

11t2d

kolejna wizyta :)zobaczyliśmy dziś tak piękny widok że aż dech zapiera :) jeden maluch spał, drugi dał nam piękny pokaz machał, skakał normalnie aż mnie oczy piekły tylko nie chciałam płakać żeby przypadkiem obraz mi się nie zamazał i żeby nie stracić ani sekundy tego pięknego widoku <3 <3 jeden maluch ma 5cm, a drugi 4,4cm nie były mierzone dokładnie bo w piątek mamy genetyczne i tam będą dokładnie pomierzone :)

roletka Łódką do Groszka... 25 sierpnia 2015, 17:03

11t2d

kolejna wizyta :)zobaczyliśmy dziś tak piękny widok że aż dech zapiera :) jeden maluch spał, drugi dał nam piękny pokaz machał, skakał normalnie aż mnie oczy piekły tylko nie chciałam płakać żeby przypadkiem obraz mi się nie zamazał i żeby nie stracić ani sekundy tego pięknego widoku <3 <3 jeden maluch ma 5cm, a drugi 4,4cm nie były mierzone dokładnie bo w piątek mamy genetyczne i tam będą dokładnie pomierzone :)

Jeszcze tylko dwie nocki w pracy i czeka nas przeprowadzka.. nie mogę się doczekać...
a akurat jutro jest też 3 lata jak jestem w UK. i po 3 latach (i jednym dniu) na "swoim"
no fakt faktem wynajmowane od kogoś, ale tylko MY.. nikt nie będzie gderać za uszami..
nawet nie wiecie jak się cieszę.. może wtedy uspokoję się troszkę, bo mieszkając z ludźmi
to pełno nerwów i stresu...

a jak tam u Was??

Asana mój pamiętnik 25 sierpnia 2015, 17:11

w piątek mam wizyte u gina.
ciekawe co mi powie.
będę tuż przed owu

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 25 sierpnia 2015, 17:55

18dc
Wróciłam!!! Było naprawdę spoko.. Trochę odskocznia od codzienności.. Teraz szybki ogar i powrót do normalnej pracy..
Co do starań to nadal wstrzymane i tempka taka skacząca.. Sama nie wiem czy cokolwiek się tam dzieje.. A dziś bolał mnie brzuch tak miesiączkowo także może @ wcześniej zawita.. I dobrze, od razu niech robią kolejne badania:)

Dobra, dzisiaj zacznę od dobrych wieści.
Mam pracę na następny rok. W nawet fajnym wymiarze godzin. Kolejne osoby interesują się korepetycjami więc na luzie żegnam się ze szkołą językową. Ta rozmowa jeszcze przede mną. Na początku trochę się stresowałam na tą myśl ale teraz w sumie nie mogę się doczekać.
Mąż rano poszedł na hormony z krwi. Wyniki w piątek. Coś się dzieje. Fajnie.

Dobra,a teraz przechodzę do złych informacji. Do bardzo złych.
Byłam u ginekologa. Na żadnym jajniku nie widać pęcherzyka ale to nie problem bo owulację w moim wypadku będzie łatwo wywołać lekami. Tylko no właśnie, trochę nie ma po co.
Po zobaczeniu wyniku mojego męża mój lekarz optymista zmarszczył czoło okrutnie i twarz przybrał pochmurną. Młody mężczyzna takiego wyniku mieć nie może. Oczywiście kazał badanie powtórzyć i do androloga się udać ale cóż, do szkoły chodziłam, wiem jak jest. Jak plemników nie ma to ciąży nie ma. No i powiedział, że to przypadek bardzo ciężki i raczej "klapa", i jeśli następny seminogram będzie miał zer tyle samo to naturalna ciąża nie wchodzi w grę.
No i tu się zaczyna ciekawa historia, w dalszym ciągu zła.
Mój mąż jako dziecko miał JAKĄŚ operację, przed którą brzuch go bolał a po której ma dwie blizny na podbrzuszu. Teściowie nigdy o tym nie wspomnieli, temat tabu, a póki nie trzeba było to mąż tego mimo moich usilnych próśb nie ruszał. Dzisiaj rano miał poruszyć ale się jeszcze z nim nie widziałam i nie wiem co tam się wywiedział. Jak nie porozmawiał dalej to biorę telefon i dzwonię do teściowej. Bo jeżeli to było wnętrostwo, czyli jądra nie zstąpiły same do moszny i teściowie to przeoczyli, to być może spowodowało to w jądrach nieodwracalne i nieuleczalne zmiany. Jeśli okaże się, że to faktycznie to, i zostanie to potwierdzone seminogramem i badaniem u androloga to tutaj kończy się moja przygoda z owu, bo cóż, muszę to powiedzieć bo to i tak prawda, bez względu na to czy się z tym godzę czy nie. Być może nigdy nie będziemy mogli mieć dzieci. Zawsze zostaje to być może bo może tamto badanie było błędne (taką prawdopodobność ginekolog też zaznaczył), może to wcale nie wnętrostwo tylko jakieś inne cholerstwo. I będę gorąco wierzyć póki ktoś mi tego "być może" nie zabierze.
Heh, kiedy powiedziałam lekarzowi że rodzice nigdy mężowi o tej operacji nie powiedzieli to wywalił oczy i zapytał "Dlaczego? Nie żyją?". Jeszcze bardziej był zdziwiony jak mu powiedziałam że mają się dobrze.
Jeśli to faktycznie to to nie wiem czy będę w stanie ich jeszcze kiedyś spotkać, po prostu nie wiem. Mój teść spłodził czwórkę dzieci a mój mąż miał prawo wiedzieć że on może nie spłodzi ani jednego.


Edit
Yep, wnętrostwo. Teściowa szuka wypisu ze szpitala, ja jutro dzwonię dowiedzieć się czy mają jeszcze dokumentację sprzed ponad 20 lat. Nie mam pojęcia ile lat miał mąż w momencie operacji, ale pamięta pobyt w szpitalu. Jądra same schodzą do 3 miesiąca życia.
Teściowie nie wiedzą, mąż tylko zapytał i nie wyjaśnił im naszej sytuacji. No i dobrze.
Kiedy mąż mi powiedział, to ja powiedziałam mu co usłyszałam u ginekologa. Popłakałam sobie ze dwie minuty i to by było na tyle.
Teraz nie czuję już kompletnie nic. Jestem cała odrętwiała, chwilowo bez emocji.
Jednak gdzieś we mnie nieśmiało zaczyna wzbierać gniew.

Ale cóż, trzeba jechać do tego androloga i zobaczyć co on ma do powiedzenia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2015, 20:15

24 TYDZIEŃ ( 23t0d)

" Dobre samopoczucie jest coraz to jeszcze lepsze "

Musze się pochwalić, że dawno już tak dobrze się w ciąży nie czułam :) Być może to zasługa zmniejszenia dawki duphastonu ( do końca opakowania i spokój ) i większej dawki ruchu jaką sobie ostatnio funduję :D :D :D A, że zawsze byłam osobą "nadaktywną" to jestem teraz w swoim żywiole :) Rano podjechałam do przychodni, do mojej lekarki ogólnej poprosić o skierowanie na badanie elektrolitów, kochana kobita dała mi te i jeszcze jedno na jakieś enzymy wątrobowe, pewnie ze względu na moje wcześniejsze osłabienia ;). Potem szybkie drugie śniadanko i znów hop do autka pojechałam załatwić jedną rzecz dla mojej mamy a następnie musiałam jeszcze skoczyć do sklepu po małe zakupy i do administracji naszej wspólnoty co by mi wyjaśnili skąd taka duża dopłata do rachunku. Dowiedziałam się tyle, że i tak muszę zapłacić nie tylko za ciepła wodę z licznika w domu ale i wyrównanie z licznika zbiorczego w całym bloku. Kpina. Także tegooo...

Nie omieszkam jeszcze Wam się pochwalić kochane koleżanki( wiem że to może głupio zabrzmi ale dla mnie w ciąży to wyczyn), że moje cudne samopoczucie zawdzięczam mojemu kochanemu mężulkowi. Ale do sedna...Od początku ciąży nie miałam ochoty na seks, strasznie bałam się o naszego maluszka po stracie jego rodzeństwa, o szyjkę, o łożysko teraz o tego polipa i twardnienie brzucha i o milion innych rzeczy, do tego czuje że dupek też mi obniżał libido skutecznie... Wczoraj nastąpił przełom. Normalnie złapała mnie taka chcica, że gdyby P. nie wrócił z pracy pewnie tarłabym się d.... po dywanie :D Jak go dopadłam, to aż iskry szły...zupełnie jak kiedyś ;) faktycznie seks w ciąży jest smaaaakowity.Tylko brzuszek się napiął, bo i macica się napięła ale podobno to normalne po podnieceniu, nie bolał i zaraz puścił. Cały czas chodzę z bananem na ryju i oczka mi się podobno świecą, przynajmniej tak twierdzi mój P. Naszemu synkowi po chyba też się podobało bo endorfinek dostał, skakał i fikał w brzuszku :-)

Kolorowo-tęczowo, to tyle u mnie. A co u mojego Dziecia - a no od kilku dni uskuteczniamy wieczorne rytuały, co by syncio dawał się mamie wyspać. Wieczorkiem staram się nie jeść słodkiego, a jak mały zaczyna fikać tak koło 20-21 puszczam mu spokojną, klasyczną muzyczkę na brzuszek i dodatkowo bujam bioderkami rytmicznie i wiecie co chyba działa :):)
Jak jeszcze nie piję na noc to w ogóle wstanę z raz a potem smacznie sobie śpię :)
Ok. Uciekam zrobić listę zakupów, bo w lodówce światło dosłownie i musim udać się na jakieś większe zakupki :):) PA

Mijają dni cyklu (dziś 12 dc),a ja staram się nastawiac pozytywnie,że się uda...że na pewno to ten miesiąc...że skoro oboje jestesmy zdrowi,kochamy się regularnie,to za pierwszym razem „zaskoczy”.
Przestawiam swój organimz na regularność. Codzienna obserwacja temperatury już o 5 rano,obserwacja śluzu,każdy objaw,nawet ten banalny zapisuje na wykresie,bo tak ważna jest REGULARNOŚĆ.
Ilośc stron w internecie odnośnie ciąży przytłoczyła mnie,dlatego rozsądek wziąl górę i zdecydowałam się na 1 strone i 1 kalendarzyk miesiączkowy ,który stosuje już od 4 lat :) ...
Ovu zbliża się wielkimi krokami,ból jajnika,głowy i uczucie gorąca zawsze zwiastowało jajeczko :).
Dziś jest fantastyczny dzień,rocznica naszych zaręczyn <3 mój Mąż oczywiście o niej pamietał,dostałam kosz czerwonych róż i wiecie co kochane,czuje się wspaniale,naładowana pozytywną energią,uda nam się mimo wszystko :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2015, 06:46

dzien 31
boli brzuch, cycki.. humor do dupy. Od kilku wpisow zaznaczam, ze cwicze (w domu przed Youtube). Postanowilam dodac moje zdjecie. A co. Moze kogos zmotywuje, moze mnie zmotywuje. Moze sie posmiejecie. Roznica na zdjeciach to 3 Tygodnie.
0fb4ccfd357a2aebmed.jpg

A no i wolalabym, zeby mi ten brzuch rosl z dzidziusiem w srodku .. ale jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi, co sie ma lub wypracuje w tym przypadku...


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2015, 19:20

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)