7 dpt, nie wytrzymałam i beta zrobiona, 21,61
prg 40,88
byle do środy 
1 dzien cyklu
boooooooooolii
leciiiiiiiiiiii
No i po weselu.. Wszystko co dobre szybko sie konczy. Moj cel osiagniety wygladalam bosko..Mialam taki cudny makijaz ze co niektorzy mnie nie poznali. Z fryzury tez zadowolona:-))Wytancowalam sie na maxa!!I ostatni opuszczalismy sale...Mloda para wymyslila sobie wizytowki gdzie kto ma siedziec no i posadzili mnie wsrod kobiet majacych male dzieci. Wiec domyslcie sie jak ja sie czulam:-(((( Malo tego rodzina sugerowala ze mamy sie wziac do roboty bo dziadkowie na wnuki czekaja. Poprostu jak dzis to wspominam to ryczec sie chce. ALe ja musialam byc twarda i udawac ze jeszcze nie jestesmy gotowi na dziecko..Przykrosc. Ja chyba wyladuje w psychiatryku jak tak dalej pojdzie.. Zaczynam tracic sens zycia. Nadzieja odchodzi wiara w Boga i jego milosierdzie staje pod znakiem zapytania. Najgorszy jest ten strach ze my w ogole nie bedziemy miec dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To wszystko co mi siedzi w glowie zaczyna zle dzialac na moj organizm. Jak sie denerwuje trzesa mi sie rece. Juz sie zastanawialam czy to nie jakas nerwica???
7 tydz., 5 dz.
Autentyczna rozmowa z moją mamuśką:
- Ojciec mowi,ze to będzie chłopak.-
- Powiedz w takim razie ojcu, ze nic z tego bo to dziewczynka.-
- Nie ma takiej opcji. My chcemy chłopaka, wiec to będzie chłopak.-
- Jak to będzie chłopak to zapakuje go w kartonik i prześle go do was na wychowanie.-
- No i bardzo dobrze! Wykarmimy go, wybawimy i nazwiemy go Łesli!
-
Rany, jak ja kocham tych moich staruszków.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 00:48
Wróciłam z inwentury i spać nie mogę, mimo że zmęczona jestem okrutnie... Męża nie ma to też źle mi w łóżku- SAMEJ
w dodatku męczą mnie mdłości i zawroty głowy, i to co mnie martwi to ciągnięcie w prawej pachwinie, albo bardziej w okolicy jajnika... Spędza mi to sen z powiek bo boję się, że może to jakaś torbiel a ja się nakręcam na ciążę
Dam radę, na pewno dam radę. Jutro wolne, odpocznę i zbiorę siły
i porozmawiam z mężem. To mnie uspokoi 
I muszę coś zrobić z tą okropną pokrzywką!!! 
8 tydzień 3 dzień ciąży 
21% ciąży 
Do drugiej wizyty zostało: 9 dni 
No i stało się wczoraj moja mama dowiedziała się o mojej ciąży tzn, sama przeprowadziła dochodzenie 
Powiedziała mi że jakiś nos mam inny, ogólnie wyraz twarzy mam inny i mówi jakbyś w ciąży była a ja na to: No tak jestem 
Jej reakcja była taka jak się spodziewałam czyli żaden szał i radość. W przypadku Wiki też tak było, ale dla mnie najważniejsze jest to że ja się cieszę i mój mąż, córka to na pewno się ucieszy, ale jej nie chce jeszcze mówić bo przeżyła odejście Wikuni. Poczekam aż będzie mi brzuszek widać i wtedy jej powiem.
Dziś rano mama przyszła do mnie i mówi że ciekawe co będzie pierwsze poród czy komunia. Liczyła pewnie wczoraj z tatą kiedy urodzę, bo ja jej nic nie powiedziałam na jakim etapie jestem ale przed rodzicami nic się nie ukryje, oni jednak znają swoje dziecko bardzo dobrze. Mam nadzieje, że rodzice pokażą mi jeszcze że bardzo się cieszą że będziemy mieli maleństwo.
Moje koleżanki w forum wczoraj miały wizytę, kolejne powolutku się będą rozpakowywać, 2 już się rozpakowały i powiem Wam, że są to dziewczyny po przejściach tak samo jak ja, niektóre w wysokiej ciąży straciły swoje maleństwa i one dają mi nadzieję, że mogę jeszcze szczęśliwie urodzić
Podchodzę bardzo emocjonalnie do każdej z ich wizyt, zdjęć USG, czasem czuje jakby to mnie dotyczyło. Dziękuje im za wszystko za wsparcie które od nich otrzymałam po stracie mojej córeczki, jesteście kochane wszystkie

Rośnij moja mała biedroneczko 

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 06:51
27dc
Jutro powinna się zjawić @.. Cieszę się bo to zbliża do wizyty u profesora i ustalania planu działań.. A ostatnio lubię go mieć.. Wiem, że G. też nie może się już doczekać bo często dopytuje o wizytę..
Z rzeczy innych to powolutku ogarniam pracę.. Dwa tygodnie luźniejsze, potem tylko intensywny weekend i będzie trochę spokoju przez pewien czas.. I tradycyjnie jak każdego miesiąca w tym roku musi nam coś przysporzyć zmartwień i pochłaniać pieniądze, które są przeznaczone na inny cel.. Tym razem to auto, które popsuło się w taki sposób, że już miałam wizję, że zginę.. Na szczęście nic się nie stało, ale przez dwa dni chodziłam i rozmyślałam nad kruchością życia.. Nawet zastanawiałam się czy nie spisać testamentu..
dziś wybieram się na bete, zobaczymy co to będzie, ale jestem najszczęśliwsza na świecie...
moja beta 269,4! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2015, 08:05
jeszcze jakieś 4 dni do naszego spotkania.
Narazie to żyję od wizyty do wizyty a im bliżej tym bardziej się stresuję...
Mam nadzieję że zobaczę już serduszko pulsujące i dowiem się że wszystko będzie dobrze. Strasznie się boję ale chyba po stacie tak już jest.
Samopoczucie ogólnie nie jest złe. Brzuch nie boli (stressss)bo bolał do niedawna.
Mdłości są raz silniejsze raz lżejsze, zaparć nie mam, ogólnie senna i zmęczona jestem.
Wczoraj wróciłam ze szkolenia o 16, zrobiłam szybki obiadek bo taką miałam chęć na mielone podduszane z pietruchą, ziemniaczki i mizeryjkę i o 19 jak padłam to spałam całą noc...
Boże miej nas w swej opiece...
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 08:03
Jutro mam pierwszą wizytę u ginekologa. Nie wiem czy chcę na nią iść. Mam krótkie ale okropnie bolesne bole brzucha, conajmniej raz dziennie, objawów nie mam albo sa bardzo liche. Bardzo boję się porażki. Chyba wolałabym dalej żyć w niepewności. Tak bardzo boję się że zawiodę męża, on nie bierze już pod uwagę tego że może się nie udać... Panie Boże nie odbieraj nam naszego szczęścia. Chciałabym dać życie nowemu człowiekowi. Chciałabym móc zobaczyć jak będzie wyglądać to Maleństwo, zobaczyć jak rośnie, tak bardzo chciałabym by poczuło naszą ogromną miłość. Kochamy Cię! Panie Boże pomóż nam...
No więc zaczynamy nowy cykl. Drugi po ciąży biochemicznej. Wróciło pozytywne myślenie, że to będzie ten szczęśliwy cykl 
I zaczynam walkę z kilogramami. Koniec opierdzielania i wymówek
Od dziś ćwiczenia 
4 dpo kiepsko sie czuje bola plecy i jajnik az promieniuje na pachwine
byli znajomi.z rowno miesieczna Zuzanna
znowu moglam potrzymac i po przytulać maluszka:) maz tez.mial ja na rekach ach co za piękny widok 
Znowu mnie paskudnie wysypalo na twarzy. Pytanie tylko czy na @ czy przez granulaty w pracy... Chociaz raczej to drugie bo nigdy az tak mocno na okres mnie nie wysypywalo... Ech ogolnie ostatnie 1,5 tygodnia to koszmar. Chodze wsciekla jak osa, nie mam ochoty z nikim gadac, nie potrafie sie skupic ani zmobilizowac... Co sie dzieje ze mna? Czy ja sie starzeje? Czy o co chodzi bo zaczynam sie gubic.. Brzuch pobolewa czasem delikatnie, mdli mnie mocniej gdy jestem glodna. To nie mozliwe aby sie udalo bo
bylo tylko raz ale jakos dzien, dwa dni po nim mialam chyba owulke bo jajniki dawaly znac o sobie czyli bylw wczesniej niz zwykle... No nic. Czekamy dalej...
Ciąża zakończona 26 września 2015
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2016, 13:40
Moje samopoczucie ? Fatalne! Czuję się jakby ktoś wysysał ze mnie wszelką energię... Jak siedzę w pracy to tylko myślę o tym jak się położę spać po pracy.
Byłam wczoraj na 2 wizytach. Najpierw na kontroli o nowego który stwierdził że ciąża rozwija się prawidło i że zastrzyki które mam już od 3 tygodni nie są potrzebne (440 zł za tydzień), podobno to są leki często stosowane przy in vitro. Wg. niego powinnam wszystko odstawić i tylko wprowadzić duphason. Ten lekarz ma tytuł dr hab. n.med. profesor nadzwyczajny czegoś tam więc powinien wiedzieć co mówi.
Mój "stary" lekarz potwierdził, że ciąża rozwija się prawidłowo, nie ma już krwiaka i płód jest w odpowiednich wymiarach. Problem mam taki, że lekarz sprzedaje te zastrzyki u siebie w gabinecie, najpierw miałam je brać do czasu zobaczenia tętna, następnie mimo prawidłowego tętna mam brać dalej zastrzyki bo widzi krwiaka, teraz nie ma krwiaka ale powinnam brać zastrzyki przez kolejne 2 tygodnie. Zgodziłam się bo boje się nagle zmieniać leków, progesteronu podobno nie można przedawkować tylko szkoda mojego tyłka i kasy ale z drugiej strony gdyby coś się stało to będę myśleć że mogłam nie zmieniać.
Podsumowując, dzidzia ma się super ale czuje się naciągana przez mojego obecnego lekarza i nie wiem czy będę w stanie mu zaufać.
Muszę to na chłodno przeanalizować.
Dziekuje dziewczeta za wsparcie, mam lzy za kazdym razem gdy czytam komenty. Ja chyba bardzo w zyciu zawiodlam sie na ludziach a dzis odkrywam szczera zyczliwosc i serce mi mieknie.
Caluski
Już po wizycie u doktórka doktórek miły sympatyczny chociaż bardzo specyficzny. Jest jajeczko a właściwie dwa jedno 10mm i drugie 14 mm endo 8mm takze juz mi sie mordka uśmiechneła. w czwartek mam rano zrobic estradiol jeszcze raz i wtedy zastrzyk z pregnylu na spotkaniu o 11.... miejmy nadzieje ze sie nie wchlonie..... trzymajcie kciuki prosze
Wczorajsza wizyta lekarska była zadowalająca 
Wszystko jest w porządku. Szyjka macicy z 4 cm wydłużyła się na 45 mm.
Maleństwo ruszało się niesamowicie. Fikało, obracało się, wyciągało nóżki by natychmiast skrzyżować je z sobą. Cudowne wrażenia. Maluszek ma 77 ,5 mm a wiec rośnie jak na drożdżach. Serduszko bije 147-150 uderzeń na minutę.
Prawdopodobnie dziewczynka. Jednak nadal mam nie przyzwyczajać się do tej myśli ale ukradkiem się cieszę. 
Jestem mega szczęśliwa.
A o to nasze trzecie wspaniałe szczęście 

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 09:50
I po wizycie...
Na clo niestety mój organizm nie zareagował. Mam mega doła teraz. Poza tym wszystko piękne, ładne, endometrium 9,66. Potwierdzam orzechy i czerwone winko naprawdę działają. Plan na następny cykl to 2x1 clo od 3-5 dc. Jeśli to dalej nic nie da to czeka mnie laparoskopia z elektrokauteryzacją jajników. Czuje, że to moja ostatnia deska ratunku. Ryczeć mi się chce a czas mi ucieka...
Proszę Was dziewczyny niech która z Was napisze, jeśli to już przechodziła.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.