Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 15 października 2015, 18:58

Hej dziewczyny a w szczególności Kamilam8 :) Pytacie co u mnie... w sumie nic się nie dzieje. Od strony technicznej zostało mi 14 tabletek anty do wybrania. 26 października mam kontrolę w klinice i wtedy dowiem się co z transferem.

Cały czas obiecywałam sobie że mój kolejny wpis w pamiętniku będzie wpisem pozywanym... dlatego tak długo z nim zwlekałam ale chyba na obiecankach się skończy i to co napiszę za chwilę będzie hmmm w sumie sama nie wiem jakie, zostawiam wam ocenę. Coraz częściej nachodzą mnie myśli "po co mi to?" przecież jest dobrze tak jak jest teraz. Wracam z pracy nic mnie nie interesuje jedyny obowiązek to nakarmić pięknego później zostaje tylko leniuchowanie itp. jeżdżę gdzie chcę, robię co chcę w sumie nie mam obowiązków, odpowiedzialności. A jak będzie dziecko cały świat stanie na głowie przecież. Czy ja jestem na to gotowa? Czy jestem gotowa tak się dla kogoś poświęcić? Może po prostu nie nadaje się do tej roli dlatego nie wychodzi, może tak po prostu ma być bo tak będzie lepiej? Chyba nigdy nie poznam odpowiedzi na to pytanie... Wiem napiszecie mi że jeżeli nie spróbuje to nigdy się nie przekonam ale co jeśli nawet zajdę w ciąże, urodzę dziecko a go wystarczająco mocno nie pokocham i zrobię mu krzywdę będąc złą matką? Co będzie jeżeli usłyszę od dziecka "ja się na świat nie pchałem po co robiliście mnie na siłę?" może pierdzielnąć to wszystko, zapomnieć i dać sobie spokój bo może po prostu tak ma być...
Nie miejcie do mnie pretensji po prostu się pogubiłam w tym wszystkim za dużo tego wszystkiego... cały czas jakieś przeszkody po co je pokonywać jak można pójść na łatwiznę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2015, 19:00

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 15 października 2015, 19:05

Dziś zaczął się nowy cykl- a to oznacza nową szansę :) Oczywiście nadzieja jest przygaszona i taka bardzo ostrożna. Nie chcę aż tak dużego rozczarowania jak w ostatnim cyklu. Postanowiłam!- nie szukam objawów, nie wsłuchuję się w swój organizm- będę czekać na betę i to będzie jedyny wyznacznik. Żadne- coś mnie boli, piersi wrażliwe itp itd.

Podjęłam decyzję- podchodzę w tym cyklu do 4 inseminacji.Od jutra zaczynam brać aromek i IDĘ DALEJ!

jesienny-szlaczek.png
%C3%A4ngel.jpg


Perełeczko... nie ma Cię z nami, lecz my o Tobie cały czas pamiętamy.
Latasz wśród Aniołków ze swoim rodzeństwem i cioci E. słodkim maleństwem...
Perełeczko lataj sobie spokojna... w mamy serduszku już nie toczy się wojna...
Razem z Tatusiem, często o Was wspominamy i w sercach naszych na zawsze zachowamy <3


ChomikImage.jpg

Dziś dowiedziałam się, że jedna z moich przyjaciółek we wtorek również straciła dzieciątko...
To straszne, okropne, takie niezrozumiałe, niesprawiedliwe... Łączę się w bólu i będę wspierać jak tylko potrafię...

[*]


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2015, 19:40

No witam witam w nowym cyklu :)

Pierwszy cykl, a dziś pierwszy dzień z CLO. zastanawiałam się czy brać tabletkę na dzień czy na noc, i stwierdziłam, że aby nie zapomnieć (nie wiem w sumie jakim cudem mogłabym zapomnieć)wezmę z rana :) No i mnie dziewczyny z czata nastraszyły! Schizy, zwidy, mdłości, nudności, paranoje!
Czytam to w drodze do pracy i myślę sobie " No pięknie się kurwa załatwiłam! Ciekawe jak ja będę w tej recepcji wyglądać?" Na szczęście jak dotąd omijają mnie wszystko wspomniane wyżej dolegliwości :D Poza tym, że @ sprawia, że moje włosy wyglądają tragicznie, poza syfem-gigantem na brodzie i wzdęciami wszystko jest spoko. Rozumu nie tracę :D

Zrobiłam spore zakupy w aptece internetowej: Androvit i Flavamed dla Jacka, Femibion, Inofem, Oeparol femina, żel Conceive Plus, testy owulacyjne i siedem testów ciążowych Pin test Eco dla mnie.

Jacek jak zobaczył ilość testów to mówi do mnie " A po co Ci tyle? Przecież jeszcze tylko jeden wykorzystasz!" Mój optymista kochany :)

A wzięłam tak dużo, bo w tym cyklu mam tylko nadzieję na dojrzałe, pękające jajeczko :) I liczę na to, że monitoringi potwierdzą, że wszystko idzie dobrze :) Na ciążę się nie nastawiam, chociaż miło by było się pozytywnie zaskoczyć :)

Uciekam bo przyjechał Leszek Miller! :D

Moje słodkie maleństwo..
Dziś Twój dzień <3

Pamiętam o Tobie..
I będę pamiętać..
Tak bardzo tęsknie ;((

Dzień dziecka utraconego.
Tęsknie i pamiętam moj Aniołku.

coliberek Działania..działania... 15 października 2015, 21:38

Hej dziewczynki :)
Przepraszam za milczenie ale po prostu nie moge się wyrobić ze wszystkim. :) Ciagle mówią spać spać jak najwiecej spać i się relaksowac żeby było dużo dobrego mleczka, ale trudno tutaj spać i się relaksować jak po pierwsze martwię się maleństwami. Tak jak zapowiadali jest jak emocjonalny rollercoster - raz dobrze a raz gorzej. Na szczęście nie jeste jeszcze (chyba) bardzo źle ale też nie jest miodzio. Jednak wiem, że na miodzio trzeba jeszcze poczekać.

W zeszły piątek Christopher zostal odlączony od respiratorka, było super, ale jednak zaczął się męczyć i go w poniedzialek znowu podpięli. Wszystkiemu winien niedomknięty przewód Bottala...dostał juz 2 razy komplet dawek na zamknięcie ale nie pomoglo. Jutro najprawdopodobniej dadzą mu ostatni raz i jeśli nie to czeka nas operacja.

Boże..nie wiem skad ja biorę w sobie tą siłę, bo jeszcze ani razu się nie załamałam. Ale cóż..opiekę mamy tutaj fantastyczną, zarówno pilęgniarki jak i lekarze więc pewnie to mnie trzyma jeszcze w jednym kawałku. Najbardziej boję się tej operacji..taki jest malutki i słodki..No ale operacja jest robiona laparoskopowo i to nie jest operacja serca tylko okolic serca wiec tego musze sie trzymać.

A Sophie radzi sobie dobrze. Dwa dni temu bylo zagrożenie respiratorkiem bo CPAP tak ją zagazował, że brzuszek miala tak rozdęty ze przeszkadzał jej oddychać. jednak rureczka w pupkę, kilka bąków i trochę postękania poki co pomoglo i jest lepiej. To znaczy bylo..bo akurat od popołudnia jest trochę różnie...ale tylko w sferze poziomu CO2, na szczęście nie ma bradykardii.

Ale za to dziś o 14 odłaczyli Chrisa od respiratora i bylo super do godz 19 bo się zaczeły serie bradykardii i...no i myślą teraz czy go jednak znowu nie zaintubować.

Moje dwa słodkie maleństwa. Dobrze że jutro rano przyjeżdża do nas tatuś :) i zostanie do niedzieli wieczora lub poniedzialku 6 rano. Jako rodzice wcześniaczków mamy tuż obok oddziału taki pokój dla rodziców. Normalny luksus. Lodówka, mikrowela, łazienka...Nie do pomyslenia w Polsce czy w Hiszpanii. Pierwszy tydzień byłam na drugim końcu szpitala w takim hotelu dla pacjentów. Też bylo super no ale 5 razy dziennie latać przez caly szpital to dobre na linię, owszem..ale nie na próby jakichś drzemek czy rozplanowania sobie zmiany pieluszek o godz 8,12,16,20,24 oraz pompowanai mleczka na oddziale elektrycznym laktatorem co 3h + jedzenie... w rezultacie zamiast drzemac w wolnych chwilach wolałam poczekac już tą godzinę czy półtorej do następnej atrakcji dnia i potem chodziłam jak zombi.
Fajnie, ze jutro męzuś przyjeżdża, bo dzięki temu nie będę ciągle zadręczała się myślami...bo...no bo będę musiała pocieszac mojego panikarza. Boże..fakt ze jest lekarzem naprawdę nam nie pomaga bo jak tylko coś jest nei tak w wynikach krwi, czy jak tylko podskakuje CO2 czy cokolwiek to już rwie sobie włosy z głowy i z przerażeniem nie moze opędzić się od myśli do czego takie parametry moga doprowadzić i dlaczego są takie a nie inne itp... no i musze go uspokajać. :D Sam się dziwi ze tak histerycznie do wszytskiego podchodzi bo w pracy jest zrównoważonym lekarzem. No ale tutaj chodzi o jego własne dzieci. Malutkie, slodziakowate i kochane.
Musimy jednak być silni. Już jutro maluchy będą miały 2 TYGODNIE!
Pomimo tych wszystkich problemów poprzybieraly na wadze, zwłaszcza Sophie bo wcina 10ml co 2h.
Do wczoraj Chris zjadał 5ml do 2h , tak zeby nie rozdymać brzyszka i nie utrudniać oddychania uciskiem na płucka ale wczoraj podwyższyli mu na 7 i jest ok.

Pomimo tego, że Christopher ma znacznei wiecej problemów - od oddychania, przewodu Bottala po infekcję traktowaną antybiotykiem to i tak jest 200g większy. I bardzo widać tą róznicę. Ma bardziej krągłe nóżki, raczki a przede wszystkim buźkę. Kurcze...wstyd przyznac ale jest po prostu bardziej uroczy od pomarszczonej Sophie. :P
Ale mam nadzieję, że to te 200 gr i sophie też nabierze ładnych rysów. Hmm..no nie..nie czepiam się :D Napewno bedą obydwoje śliczni i piękni bo to nasze dzieci aaaale...no ale póki co słodziuchną twarzyczkę ma tylko Chris. Jednak czgeo można oczekiwać po takich wczesniaczkach w 14dniu ich życia. Sophie pozatym cały czas jest ponaciskana maskę z cpap-em i czapeczkę która go utrzymuje - więc dlatego jest poodgniatana i pomarszczona. :)
A Christopher 'dzięki' temu że ma rureczkę w nosku a nie maskę przytrzymywaną czapeczkę to ma okrąglutką buźkę.
Obydwoje mają długaśne rzęski i są tak cudowni, ze najchętniej bym wcisnęla się do tych inkubatorów i z nimi tam leżała.
Póki co pozostaje kangurowanie. Sophie miałam już 5 razy - bo jest w lepszej kondycji a Christophera tylko raz, bo z tym respiratorem bardzo cięzko go przenosić. Ważne przecież żeby nie zmienić ułożenia rureczki w płucach a pozatym mogloby to się okazać dla niego bolesne.

Uuuch...także dziś był znowu raczej stresujący dzień, zobaczymy co będzie jutro.
Już padam na nos ale wytrzymam do 23 na pompowanie mleczka a potem skok do łózka i dopiero kolejne pompowanie ok 3:00

Cały czas nie mogę się nacieszyć i nie moge uwierzyć, że tu w szpitalu jest taki dobry internet. W ultra krotkich chwilach zdążę nawet popracować i to ściąga nam z glowy problem róznych płatnosci w Polsce. Karty...kredyt jaki ciągnie się jeszcze do 2017. Chyba bym tu oszalała z nerwów wiedząć, że gonią płatności a nic nie mogę z tym zrobić. Nie wiem jak wtedy związalibysmy koniec z końcem musząc wysyłać kasę do Polski na opłaty. No ale na szczęście tego problemu nie ma. uff

Póki co mąż jest na 14miesiecznym kontrakcie z niską płacą - ale nie ma się co dziwić bo jedyna pracą jaką robi to nauka języka i chodzenie do przychodni słuchanie/interakcja z pacjentami itp A na normalną płacę wskoczy od stycznia 2017 HAHA czyli praktycznie równo z zakońzceniem ostatniego kredytu w Polsce. heeh Będziemy normalnie w szoku jak się okaże, że w końcu nie bedzie ciągłego stresu wydatkowego. ;D No ale...zanim to nastąpi trzeba przetrwać różne inne rzeczy.

A teraz najwazniejsze to dawać Minionkom dobrą energię, duzo dobrego mleczka i tak dobrnąć do końca grudnia, lub chociaz do początku grudnia...no albo połowy listopada. |Niech juz podrosną troche i niech juz będzie mniej rollercosterowo.

Buziaki!!

Dżejn Marzenia się spełniają :) Matylda ! 15 października 2015, 22:01

2 dc.

Zaczyny nowy cykl. Cykl z jednej strony totalnie bez nadziei na ciążę. Z drugiej jednak pełen obaw i trosk. Za 3 tygodnie będzie już po operacji. We wtorek badanie nasienia, jestem ciekawa czy coś sie zmieniło. Nie na pewno, to byłoby cudowne ozdrowienie.
Ostatnio miewam więcej gorszych dni, szczególnie wieczorami, kiedy jestem sama.
Wczoraj byłam u kosmetyczki i p. Iwonka powiedziała do mnie: uwielbiam kiedy pani do mnie przychodzi, bije od pani takie ciepło, szczęście, jest pani bardzo pozytywnym człowiekiem.
Cholera, gdyby ona wiedziała co siedzi mi w głowie...

Powoli zaczynam się niecierpliwić w oczekiwaniu na test. Do tej pory udawało mi się odwracać moją uwagę od tego - rozważałam wszystkie możliwe scenariusze co by było, gdybym rzeczywiście zaszła teraz w ciążę, ale udało mi się nie myśleć w ogóle o tym, który to dzień cyklu i ile do testowania. No, ale właśnie mi ta osiągnięta ciężką pracą obojętność przeszła i zaczynam się, niestety, nakręcać.

Wg ovu owulacja była w 17dc, więc jeszcze za wcześnie na testowanie. Powinnam poczekać przynajmniej do niedzieli, a jeszcze lepiej do wtorku. Ale wg aplikacji w telefonie owulacja była już 15dc, więc teoretycznie jutro mogłabym testować...

Mam ambitny plan, żeby wstrzymać się z testowaniem do niedzieli. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Chyba zaczyna do mnie docierać, że to jest mój cykl ostatniej szansy przed zmianą pracy. Jeżeli teraz się nie uda, musimy zawiesić starania na jakiś czas. Planowo do wiosny przynajmniej, bo jednak nie do końca wyobrażam sobie rozpoczęcie pracy i zajście w ciążę zaraz potem. Ale nie będę czekać roku na stałą umowę. Licho wie, ile potrwałyby te wznowione starania, bo w nowej pracy będę bardzo dużo podróżować służbowo i może być ciekawie ze wstrzeleniem się w dni płodne :/ Więc jeżeli teraz się nie uda, to pewnie do gry wrócimy marzec/kwiecień.

Wcześniej dostawałam lekkiej histerii na myśl o kolejnym opóźnieniu, ale chyba wyluzowałam. Jestem bardzo zmęczona psychicznie tym, jak całe moje życie kręci się dookoła tej jednej sprawy. Chciałabym się trochę oderwać, zająć myśli czym innym. Nowa praca w tym momencie brzmi fantastycznie. Do tego miałabym czas zrzucić parę kilo przed powrotem do starań, a to by mi się bardzo przydało, bo niestety przez tą depresję przybyło mi trochę :/ Więc ogólnie liczę, że podładuję baterie i wrócę za parę miesięcy z nowymi siłami do walki.

A jeżeli jednak uda się w tym cyklu? Byle wszystko skończyło się trzymaniem zdrowego maluszka w ramionach za 9 miesięcy, a płakać na pewno nie będę :)

My dalej walczymy z chorobami najpierw grypowo, teraz jelitowo :(
Zaczęło się w niedzielę z rana Filipek zaczął wymiotować i gorączkować prawie do 39*C w poniedziałek w miarę mu przeszło. W nocy zaczął Alanek całą noc się biedaczek męczył i kolejny dzień, wczoraj już było dobrze i myślałam że na tym koniec. Jednak bardzo się pomyliłam, właśnie siedzę i pilnuję go, bo znowu zaczął wymiotować :(

Z lepszych wieści to:

Umówiłam się na USG połówkowe na 6.11
Maleństwo nadal rzadko i słabo czuję, muszę się bardzo skupić na "głosach" z wewnątrz :)
Pewnie przez to że łożysko jest na przedniej ścianie, czekam już bardzo na takie konkretne kuksańce i mam nadzieję że niedługo będę maluszka czuła często i porządnie :P

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 16 października 2015, 07:06

jak ja tego termometru nienawidze, chyba przestanę mierzyć w ogóle temperaturę, bo to mnie tylko stresuje.
Dziś wyszło (mierzenie jedno po drugim): 37,0 36,7 36,8 37,0 36,8
do wyboru do koloru

KaijaUK Irlandzkie starania 16 października 2015, 08:09

Test negatywny. Szkoda :( Kolejne próby, kolejny miesiąc...aż się uda!

Bergo Bergo - nowa ja 16 października 2015, 08:31

Wczoraj minął rok :) Poczytałam ten pamiętnik i szkoda, że nie pisałam go dalej regularnie. Warto wracać do wspomnień. Dziś napiszę podsumowanie tego roku.
2uzqjpt.jpg

w piątek ma przyjsc @, brzuch mnie pobolewa więc pewnie nic z tego... przynajmniej pierwszy cykl z owulacją 2 poprzednie były bez albo testy po prostu nie pokazaly. Zrobilam badania progesteron i prolaktyne czekam na wyniki, jak @ przjdzie to dzwonie do gina podac mu wyniki..

Cały czas się łudzę że te bóle to może jednak ciąża, niektóre z was tu piszą, że tez miały na początku bole jak na @... a tam chciałabym żeby był już piątek...

Mamax Walka o Bobo. 16 października 2015, 08:45

Wszyscy wymeczylismy sie jelitowka ale juz dochodzimy do siebie. Arek byl wczoraj u lekarza bo niedalby rady pracowac i dostal zwolnienie. Darujemy sobie tez urodziny Tomka. Z dwojka zasmarkanych jeszcze dzieciakow zadna przyjemnasc isc do ludzi. W domu spokojniej a tego nam i dzieciom teraz potrzeba.
Julianek raczkuje juz od trzech tygodni. Biega po calym domu uciekajac Maximiliankowi a ten na kolanach go goni. A ile przy tym radosci :-) Lubia tez razem bawic sie pilka tak ze ciesze sie ze lapia kontakt. Julian robi juz kosi kosi, przebija piatke, podaje raczke na czesc i pokazuje jaki jest duzy. Uklada piramidke, probuje wkladac klocki do sortownika i ukladac ukladanke. To mu jeszcze nie wychodzi ale wie juz o co chodzi. Straszne we wszystkim nasladuje Maximilianka co mnie cieszy bo widze ze dzieki temu szybciej sie rozwija. Maximilian niestety momentami sie cofa nasladujac mlodszego brata no ale moze jakos to przetrwamy ;-)

iwi87 Wyczekuje i mam nadzieje, ze wyczekam. 16 października 2015, 09:00

Ale mam zajebisty wykres;D masakra!

Trochę mnie tu nie było ale nie miałam siły nic napisać, najchętniej to przespałabym całą dobę. Na wizycie wszystko ok, maleństwo rośnie i w poniedziałek miało 2.5 cm :) Kolejna wizyta 26 października. Miałam nadzieje, że ta wizyta przyniesie mi trochę spokoju ale nic z tego chyba już do końca ciąży będę umierać ze strachu przed kolejnym USG, nie wiem jak z tym walczyć...
Jestem na L4 od wtorku, moja kierowniczka w nowej pracy bardzo się ucieszyła że chce pomagać bo 90% mojej pracy mogłabym wykonywać z domu ale mój szef już nie był taki optymistyczny. Z tego co zauważyłam to bardzo chciał żebym przejęła większość jego obowiązków a do klientów jeździć już nie dam rady. Wydaje mi się, że nie będą chcieli mi przedłużyć umowy. Umowa kończy mi się po zakończeniu 12 tygodnia więc zgodnie z przepisami muszą mi przedłużyć umowę do dnia porodu. Chyba że coś źle liczę... Jak belly pokazuje 12 tygodni i 1 dzień to 12 tydzień już się skończył? Najważniejsze że wszystko z dzidzią idzie ku dobremu :)

Mąż jednak nie poszedł na badania bo się rozchorował. We wtorek rano nawet krew z nosa mu poszła;/ Chyba jest przemęczony :( no trudno. Może tak miało być? Może teraz się akurat uda? Owulacja podejrzewam będzie na dniach. Dzisiaj znowu jedziemy do babci R trzeba kończyć garaż. Mam nadzieję, że owulacja pojawi się koło poniedziałku, przez weekend nie wiadomo czy będzie jakiś sex bo słabe warunki więc akurat by się przydała przerwa.
Trzymajcie kciuki :)

Święty Janie Pawle II, prosimy wstaw się za nami przed tronem naszego Pana Jezusa Chrystusa, prosząc o dar upragnionego potomstwa dla nas. Ojcze Święty, Janie Pawle II, prosimy wypraszaj potrzebne nam łaski i spraw, aby w naszych sercach zagościło tak długo wyczekiwane szczęście.
Módl się za nami święty Janie Pawle II!

21+3
Męczy mnie bezsenność. Ale najdziwniejsze, że wcale nie czuję się zmęczona. Wręcz przeciwnie. Mam sporo energii, tylko muszę uważać żeby za bardzo nie szaleć. Poprałam wszystkie ciuszki, teraz czas na prasowanie. W sumie w listopadzie to ja już będę gotowa na przyjście Synka. I co ja później będę robić? :)

Kiedy Mąż pracuje te dni strasznie się wloką... Oby do wtorku. A w środę wizyta i pogawędka z moją lekarką. Chyba będę musiała zmienić lekarza bo ona właśnie się przeniosła do innej miejscowości...

Kopniaki Ignasia są coraz mocniejsze. Daje o sobie znać :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)