Haluszka Kiedy nadejdzie moja kolej? 16 października 2015, 10:06

Na schudnięcie polecam laparoskopie. Od poniedziałku -3 kg :)

11 tydzień ciąży 25%
10t0d <3 <3
Wczoraj tak bardzo źle się czułam ale myślałam że to maluchy takie wybredne i tak ostro mnie mdli i zrywa na wymioty , czas do wieczora szybko upływał a ja czułam się gorzej ... Przypomniałam wtedy sobie że miałam kontakt z chorymi dziećmi mojej siostry i jestem zła bo nie dość że jestem w ciąży to jeszcze musze przechodzić to świństwo !! :( i już sie martwie ... Cały wczorajszy dzień i noc spędzona przy białym księciu aż M mnie spod niego do łóżka zgarniał bo tak sie paskudnie czułam i byłam wyczerpana brakiem jedzenia , ból glowy katastrofa :( dziś boli brzuch i nie moge wstać z łóżka niby piłam wode i słabą herbate ale co one mogą zdziałać jak je zwracałam... Dziś zjadłam dwa wafle ryżowe i wypiłam prawie kubek herbaty ... I leże a mnie ciągle mdli ... M ma urlop ale załatwia sprawy bo zmienia prace dzieci też w domu... Bo ja nie jestem w stanie nawet przy sobie zrobić a co dopiero zaprowadzić do szkoły.Mam nadzieje ze do jutra wyzdrowieje bo ważną sprawe do załatwienia.

Lila2703 Czekamy... 16 października 2015, 12:54

Kochane moje dziękuję Wam za ciepłe słowa :D
Trzy testy ciążowe- wszystkie pozytywne, ale jak mówiłam dopóki nie usłyszę od lekarza ze wszystko jest OK, studzę emocje i trzymam je na wodzy. Tyle się naczytałam tutaj, że strach się cieszyć za szybko.
Poza tym moją maluteńką radość, że może się udało przyćmiewają zmartwienia i kłopoty, które dotknęły jedną z najważniejszych w moim życiu osób, więc nie potrafię nawet się cieszyć.
Czuję się ok, towarzyszy mi lekkie ciągnięcie dołem brzucha jak przed okresem i coś co mnie wkurza strasznie, pocę się w nocy jak szczur. Pościeli mi niedługo zabraknie bleeeee.
A jakie uczucia mi towarzyszą? Oprócz niepewności to głównie przerażenie....boję się zmian wszystkich, nawet takich głupich: to że będę musiała zrezygnować z ćwiczeń i roweru ( jestem, dosyć aktywna fizycznie), że przytyję dużo i tak mi zostanie o rozstępach i celulicie nie wspomnę :D, boję się mdłości, boję się że coś będzie nie tak, boję się o dzieciątko - to oczywiste, na myśl o porodzie zaczynam panikować, na końcu boję się jak damy radę z mężem finansowo, bo na pewno będziemy musieli zmienić mieszkanie na większe....także miliardy strasznych myśli przebiega mi teraz przez głowę. Zdaję sobie sprawę ze większość to totalne bzdury i głupotki, ale tak to teraz wygląda.


NovaM Małe Lwiątko 16 października 2015, 12:58

Powiem Wam że im bardziej się przyglądam i im bardziej analizuje ten swój cykl tym bardziej on mnie zaskakuje.

Jak się okazuje nawet OVU błędnie wylicza termin mojej owulacji, bo wg. niego tzn. wg. moich objawów i temperatury owulacja nastąpiła we wtorek tj. w 13 dniu cyklu.

No ale robiłam USG i to chyba jest 100% potwierdzenie że owulacja nie mogła nastąpić we wtorek bo w środę pęcherzyk miał się jeszcze całkiem dobrze 21,8 mm dopiero w czwartkowym USG wyszło że już pękł.

No i teraz znowu, jeśli owulacja nastąpiła w 15 dc to czemu moje cykle są takie długie?? 32 dni to znaczy że faza lutealna trwa 17 dni, a jeszcze przed wakacjami zanim brałam Duphaston cykle były po 36 - 38 dni, a owulacja chyba nadal w 15 -16 dc - faza lutealna 23 dni... trochę długo nieprawdaż?

No nic w tym cyklu nie biorę żadnych dodatkowych leków, z serduszkowaniem myślę że też się wstrzeliliśmy, ale zobaczymy czy i kiedy wystąpi @.

Mogła by nie wystąpić bo nie wiem czy chcę tą inseminację :(

I jeszcze jeden haczyk wczoraj trochę poserduszkowaliśmy ale mega na siłę bo mój Małżonek akurat się przeziębił... więc i nie bardzo szło mu w sypialni.

Pytanie co to serduszkowanie da jeśli on z gorączką to raczej i plemniki nie były bojowo nastawione...

No nic nie nastawiam się ale gdyby jednak się udało...

Buziaki :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2015, 13:01

paula654 Ostatnia umiera nadzieja 17 stycznia 2025, 16:53

1dc

Nareszcie dostałam okres. Cykl trwał aż 33 dni. Długo patrząc na ostatnie pół roku. Ale pech testu ciążowego zadziałał. Zawsze jak robiłam test to tego samego albo następnego dnia przychodziła @. Wczoraj test, dzisiaj okres.
A próbowałam różnych rzeczy: seks, ciepłe kąpiele, termofor, ćwiczenia. Wieczorem test i po problemie.
Dlatego oficjalnie jutro zaczynam stymulację. Denerwuje się. Mam nadzieję że mąż poradzi sobie z zastrzykami, bo ja nie dam rady.
Najgorzej mam z grupą krwi, bo wynik nie jednoznaczny czy Rh plus czy minus. I problem.
Albo szpital szybko udostępni dokumenty (miałam kiedyś wycinany wyrostek) albo zapłacę 500zl albo oddam krew. Biorę pod uwagę pierwszą albo trzecią opcję. Oby szpital się sprężył, bo boję się oddawać krew.
Jestem pełna nadziei 🤞

Little Frog Niekończące się oczekiwania 16 października 2015, 13:26

39+0

Do TP został tydzień....7 dni. A jak to będzie w praktyce? Mam tylko nadzieję, że mała nie okaże się być spóźnialską.

Dziś wizyta u położnej - wszystko pięknie. Z dodatkowych informacji jakie usłyszałam, a nie były na poprzednich wizytach, to że główka bardzo nisko, ale jeszcze nie gotowa. Chociaż żartowała, że może już w weekend. Ale ja nie robię sobie żadnych nadziei. Wciąż cierpliwie czekam.

Mąż będzie chyba zmuszony poćwiczyć swoją cierpliwość. Przedwczoraj był na lotnisku po znajomego, który przyjechał z żoną i dwójką dzieci. Mój mąż po przyjściu do domu stwierdził, że to nie są dzieci, tylko małe szatany :D To pytam się go co się stało. A on mówi, że tylko wkładali walizkę do bagażnika, a Ci dwaj już biegali po całym parkingu. Jak wsiedli do samochodu, to był jeden wielki krzyk, bo nie chcieli siedzieć na swoim miejscu i między sobą się kłócili. To się pytam czy mógłby je porównać do jakichś dzieci z naszego otoczenia, żebym mogła sobie to zobrazować, ale stwierdził że nie zna innych tak niegrzecznych.
Znajomy mu opowiadał, że w ciągu godziny po tym jak przyszli na mieszkanie, to przybiegł sąsiad i prosił, żeby byli ciszej, bo on już starszy. Podobno babka w samolocie aż zwróciła uwagę, bo jeden jej kopał po fotelu ;) Ogólnie to współczuję jego żonie, bo będzie musiała sama z nimi dwoma wracać w niedzielę, a samolot też ich nie zachwycił - wręcz przeciwnie.
Mieli do nas wpaść jeszcze wieczorem w środę i mąż mi kazał wszystko co cenne i kruche pochować :D Ale jednak nie wpadli, bo dzieci im pozasypiały. Może dziś przyjdą. Zobaczymy.

Rotenkopf Walka. 16 października 2015, 13:42

Tydzień 16 (15+3/16+0)

Jedna wielka masakra!
Chodzę jak bomba zegarowa, która w końcu wybuchnie.
Właściwie nie wiem na ile jest to depresja a na ile kurwica z nerwicą. Tylko bym leżała w łóżku i beczała, a skoro nie mogę leżeć i płakać to chodzę i klnę jak szewc.
Najgorzej było wczoraj. Zamiast wybierać zabawki dla Maleństwa kupowaliśmy mu znicz. Czym te wszystkie Aniołki zawiniły, że zamiast z ludźmi tutaj żyją w Niebie ?!

4 dni temu byliśmy kupić nc+, i do jasnej cholery do dzisiaj nie umiemy potrafić złapać sygnału. Kolejna kupa żelastwa, która wygrywa z ludzkim umysłem.
Do 22 zostałam sama na placu boju z moim ulubionym piecem. Chyba nie muszę dodawać, że w tej sprawie też jestem wkurwiona bo zamiast chwycić się porządnie roboty to będę tam musiała biegać co 30 minut. Ja nie wiem czy to żelastwo czuje kto siedzi przy nim czy jaki grzyb? Mąż wrzuci ot tak sobie łopatkę węgla i śmiga jak ta lala, ja wrzucę 1/5 i mi gaśnie kretyn.
Deszcz nie pada to chciałam iść do ogrodu przekopać te wszystkie chwasty zwane kwiatkami, no ale znając mnie raz mi coś pójdzie nie tak i się wkurwię i wrócę do domu :)
No ale ten ogród i całe podwórko trzeba doprowadzić do ładu i składu bo aż wstyd patrzeć na to, co te poprzednie lokatorki zrobiły. Wiecie jak to wygląda? Ja to widzę tak :
Pojechały sobie na zakupy. Znalazły kwiatek, który im się spodobał. Wzięły 10 sztuk. Jednego zasadziły tu, drugiego tam, ósmego jeszcze gdzie indziej. Mało tego, rajki pod płotami wyglądają jak by je tworzył (bez urazy) ktoś z parkinsonem albo zezem. W jednym miejscu rajka ma metr szerokości, za chwile raptem pół metra a za chwile 2m! Nie wiem czy taki był zamysł, ale wygląda to okropnie.

Psychicznie nastawiam się też na zjebkę na następnej wizycie z powodu mojej wagi. Wychodzi na to, że jem jak opętana a na wadze znowu -0,5 kg. Z jednej strony super, że nie będę musiała zrzucać dużo po porodzie ale z drugiej martwię się o Hankę. Z czego ona urośnie jak za chwilę będę miała tylko skórę na kościach ?

I weź tu dogódź kobiecie. Ciężarnej kobiecie.

Bergo Bergo - nowa ja 16 października 2015, 13:44

Filmik roczkowy :)
https://youtu.be/sOsTOwAbByA

Jakiś taki smętny dzień.
26 dc, 10 po. W niedzielę przyjdzie okres, czuję to w cyckach.

Byliśmy wczoraj oglądać mieszkanie do wynajęcia. Jest całkiem ok, chyba najlepsze z tych wszystkich, które wynajmowaliśmy. Niestety ogrzewanie jest na gaz, a ja tak bardzo boję się gazu... no nic, chyba przeżyję. No.. także wynajęliśmy je. Nie mieliśmy dużego wyboru, bo oprócz tego mieszkania było jeszcze jedno, bez umeblowania . To mieszkanie w sypialni ma ozdoby dziecięce na ścianach, gdzie wcześniej stały łóżeczka (bliźniaki) . Chyba to zamaluje... ani to ładne, ani potrzebne jak na razie.
Jest ładna łazienka, fajny prysznic. Kuchnia strasznie wąska ,ale za to ma dużo szafek , zmywarkę. Salon ok, tylko wypoczynek jakiś zielony, nie w moim typie, ale ponoć nowy. Udekorujemy, powiesimy obrazy, położymy dywan i będzie ok.
Szkoda mi trochę opuszczać dom ze względu na pokój, który niedawno sobie zrobiliśmy. Wszystko kupiliśmy nowe, takie jak chcieliśmy, ale trudno. Jak pomyślę o matce,która sapie o wszystko ,to mogę się wyprowadzić jeszcze dziś :). Pokój zostanie dla nas, gdy będziemy przyjeżdżać na noc, choć mam nadzieję że niezbyt często.
Pierwsze co chcę zrobić, to znaleźć pracę. Najlepiej na umowę o pracę w razie ciąży. Nie chcę siedzieć bezczynnie w domu i być znowu kurą domową. Sprzątanie, gotowanie , robienie wszystko za męża ,bo On pracuje a ja nie... nie tym razem :) . Mogę być kurą domową gdy przyjdzie dziecko, tylko i wyłącznie wtedy.
Do zakończenia suplementacji Miśka został miesiąc i dwa tygodnie. Po przeprowadzce pójdę do ginekologa. Jeśli wyniki moje i Miśka pozwolą na inseminację ,to podchodzimy. Coraz mocniejszy instynkt macierzyński czuję. Zaczynam sikać oczami na reklamie z niemowlakami, albo wkurzam się na dziewczyny z OF ,które zaczynają się starać i niemal od razu zachodzą w ciążę. Zadaję sobie pytanie, po co zakładały tu konto, skoro nie mają żadnych problemów ? Martwą się po pierwszej nieudanej próbie, płaczą , lamentują, a mi zaraz pyknie 3 lata i zaczyna być mi to obojętne. Gdy przychodzi okres nie płaczę, bo niczego innego się nie spodziewam. Jak zajdę w ciążę ,wątpię żebym w to uwierzyła.. Chyba posikam się ze szczęścia. Tak to widzę, nie inaczej .

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 16 października 2015, 14:45

34 TC (33+4)

Trochę mnie tu nie było, pamiętników na pewno nie nadrobię, bardzo dużo tych wpisów. Nawet nie wiem co pisać, bo dużo się działo, ale pomału wszystko się normuje.

Najważniejsze informacje to te ciążowe, a na tym froncie akurat wszystko dobrze na szczęście. Pomierzymy sie dokładnie w poniedziałek na ostatnim USG 3D, póki co mały siedzi główką do góry. Położna mówi, że powinien się przekręcić, bo niebawem będzie za duży i może czekać mnie cesarskie cięcie...ale jeszcze może się wywinąć, daje nam ze dwa tygodnie, potem podobno nikłe szanse, że się obróci, ale przecież dwa tyg to sporo czasu, jestem więc dobrej myśli :) wszystkie wyniki do tej pory mam super, będę robić morfologię niedługo to się okaże czy z czerwonymi krwinkami tez jest dobrze, bo zazwyczaj z tym mam kłopoty, ale to jeszcze sprzed czasów ciąży. Od jakiegoś czasu nie chodzę już do endokrynologa, co tez mnie cieszy, bo nie muszę pamiętać o terminach, badaniach, jeżdżeniu tam i z powrotem :) Dzieciaczek serce mam jak dzwon, wierci się jeszcze dosyć sporo. Mam obolały cały brzuch, zaczyna mnie pobolewać kręgosłup. Żebra obite dość mocno, poza tym ok. Zaczęłam zauważać, że częściej potrzebuję przerwy, po całych dniach biegania zdarzają mi się spuchnięte nogi, ale to chyba juz ten czas. Powinnam zwolnić i w końcu zacząć odpoczywać. Od początku października ogarniam się z pokoikiem małego i wszystkim co z tym związane. Ciuszki poprane, poprasowane. z art higieniczno-kosmetycznych brakuje mi chyba tylko preparat do pępuszka, no i pudełko mleka kupić. Jeszcze jest sporo czasu, ale bym do końca miesiąca chciała ogarnąć wszystko, by potem spokojnie zająć się sobą :P Brzusio mam już spory, to w końcu 8 miesiąc jest :) Przytyłam do tej pory 9kg, apetyt wrócił, więc pewnie teraz jeszcze sporo przybędzie :P ale co tam...z ciuchami nie mam kłopotu, nawet jak jeszcze trochę przytyję :P

wszystko idzie dobrze, no prawie. Sprzedaż auta nam się trochę przesunęła, a tym samym zakup nowego. Myślałam, że jesteśmy już zdecydowani na nowe, a potem pojawiły się hocki klocki, obecnie żyjemy bez auta, da się, ale jest ciężko. Ja sobie generalnie bardzo dobrze radzę z komunikacją miejską, tam gdzie muszę to spokojnie dojadę, ale wybrać się poza Gdańsk to już gorzej. My w okolicy nie mamy żadnej rodziny, przyjaciół, znajomych owszem, ale to nie to co inni. No nic, mam nadzieję, że szybko uda się w końcu coś znaleźć, bo mamy łóżeczko, wózek do przewiezienia, jakieś bibelotki do pokoju młodego chciałam dokupić... No ale może rodzice do nas jutro przyjadą z tym łóżeczkiem, bo od siostry tata miał zabrać. długo ich u nas nie było, mam nadzieję, że jednak się pojawią i namówię ich jeszcze na jakieś drobne zakupki :P tzn tatę, bo mamy nie trzeba namawiać aż tak :) tym bardziej, że o młodego chodzi.

Od października nie pracuję i wiem na pewno, że nie wrócę już do tej pracy. Moja firma nagle postanowiła się zamknąć, oczywiście każdy był świadomy, że tak może być, ale nikt się nie spodziewał tak nagle teraz kiedy sytuacja zaczęła wracać do normy. ale cóż, tak się stało, odwrotu nie ma. Moja sytuacja jest jasna, nie zostaje bez niczego, nadal mam prawo do swojego wynagrodzenia i urlopu macierzyńskiego, w zusie wszystko załatwione już :) Nawet nie mogę powiedzieć, że jest mi przykro, bo nie jest, myślałam,że gorzej to przeżyję, ale nie! Jestem bardzo szczęśliwa, teraz cała moja uwago krąży wokół nienarodzonego jeszcze dzieciątka, a potem to już w ogóle nie będę miała czasu się martwić. Owszem, nie będę miała gdzie wrócić, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, a zmiany są zazwyczaj dobre. W poprzedniej firmie zasiedziałam się, a teraz będzie okazja by zacząć coś nowego, może wrócę do pomysłu własnego biznesu, zobaczymy, coś wymyślę, może po prostu dłużej z dzieckiem w domu zostanę. Nie ma co wyrokować, ja jestem dobrej myśli. Na pewno wyjdę obronną ręką z tej sytuacji :)

Dużo jeszcze chciałam napisać, ale może nadrobię innym razem, właśnie znajoma wpadła, więc nie wypada siedzieć przy kompie :)

Pozdrowienia!!!!

Kuurde.. Zaczynam być płąaczliwa. Winę zwalam na CLO, bo innych powodów do płakania na reklamach nie widzę :D

Jestem dzis po wizycie u dentysty. Zdecydowanie zapamiętają moją osobę w tej klinice. Za każdym razem moja wizyta zaczyna się tak samo. Wchodzę do gabinetu, staję przy drzgwiach:

DENTYSTA- Dzień dobry!
JA- Dzień dobry. Ja poproszę znieczulenie...

Dentysta w śmiech, ja lekko skrępowana już na fotelu przypominam, że tego znieczulenia to tak jak dla konia, ale sporego konia. NO i kończę tak jak teraz, ze sparaliżowaną połową twarzy. Sparaliżowaną tak mocno, że nie jestem w stanie napić się czegokolwiek bo mi cieknie po brodzie. Mimo wszystko uważam, że o tak lepsze to niż borowanie na żywca.


Dzwoniłam dziś, żeby umówić się na monitoring i dupa blada. Ja potrzebuję iść na wizytę 23.10 w piątek, a lekarz będzie tylko 21.10 w środę lub 26.10 w poniedziałek. I nie wiem którą datę wybrać. Wydaje mi się, że poniedziałek byłby lepszy, bo oglądałąm cykle dziewczyn stymulowanych CLO i większoć owulowała w granicach 13-17 dc, więc może być za wcześnie w 9dc ( w środę) aby zlokalizować dominujące jajeczko/jajeczka, a w poniedziałek będzie 14dc, więc może uda się potwierdzić ewentualną owulkę? Lub będą jeszcze nie pęknięte jajka? Sama nie wiem.. Powiedziałam, że zadzwonię w poniedziałek, i pielęgniarka obiecała dopytac gina kiedy mam przyjść.

ma_pi Demotywator 16 października 2015, 15:26

W domu mam remont. Pozp.... na całego.
Skoro Dzieciak nie chce przyjść, to chociaż ładnie mieszkajmy. Mąż chodzi załamany, bo wymyśliłam błękit do sypialni. Ale to taki ładny, stalowy błękit, ładnie komponujący się z ciepłym odcieniem mebli. Zasada kontrastu. Facet tego nie rozumie.

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 16 października 2015, 16:53

Czuje że zaraz eksploduja mi piersi i brzuch rowniez tak mi babluje w środku..mam przeczucie ze cos sie zadzialo ale nawet nie wiem kiedy powinnam testowac. Wczoraj po powrocie z pracy padła m trupem na 2,5h. Bolala mnie glowa plecy i piersi. Trzeslo mna zimno do tego, zupelnie jakby na jakas grype sie zbieralo a dzisiaj jak reka odjal. Jest mi goraca humor dopisuje i poza cyckami nic nie boli. Przy okazji wczoraj odkrylam ze moj termometr mnie oszukal. Zawsze mierzylam temperature poki nie zaczal piszczec a wczoraj mierzylam i nie wierzylam ze tak szybko po paru sekundach zrobil pomiar wiec przetrzymalam jeszcze 2min az skala zupelnie sie nie zatrzymala. Prawie jeden stopien roznicy :/ zaczynam wariowac a to dopiero 26dc...

magic1 2 procedura ICSI, musi się udać! 16 października 2015, 17:04

Ciąża rozpoczęta 15 września 2015
yes yes yes hcg ruszyło :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2015, 18:18

KaijaUK Irlandzkie starania 16 października 2015, 15:49

Wiedziałam, że upublicznienie pamiętnika będzie prowadziło do niemiłych komentarzy,ale nie spodziewałam się że aż takich. Twierdzi Pani, że zapoznała się z moim pamiętnikiem i wykresem i ma prawo mnie oceniać. Otóż nie ma Pani. Rozumiem, że może niektórym Paniom przeszkadza mój wiek, mój styl pisania, to że nie mam męża czy to jak ja podchodzę do ciąży. Nie rozumiem tylko czemu od razu trzeba wylać swoją złość na mnie, a nie we własnym pamiętniku? Po paru latach starań nie upoważnia nikogo do bycia niemiłym. Ja naprawdę bardzo życzę wam abyście miały swoje upragnione dziecko. Właśnie wy zasługujecie na nie, bo widzę jak się staracie. Nie uważam że kobiety po 40 nie powinny próbować, czemu niby nie? Nie uważam też siebie za lepszą, po przez zakładanie w moim wieku konta na tym portalu. Przykro mi, że poprzez mój wykres czy pamiętnik niektórzy tak się źle czują. Mam nadzieję, że u Pani i u innych wszystko się ułoży. Trzymam nadal za Panią kciuki.

A tak z innej beczki. Zaprosiłam dzisiaj narzeczonego na randkę. Pierwszy raz tęsknie za @ :P Wysyłam wam dzisiaj dużo ciepła, dobrego humorku, więcej luzu i oby u wszystkich było zielono :) Głowa do góry! Świat jutro się nie kończy :)



No super :D Randka przerwana plamieniem, szkoda że nie normalną @...ciężko myśleć pozytywnie :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2015, 20:08

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 16 października 2015, 16:03

czuję się zmęczona od pasa w dół.
Nogi jak z ołowiu.

dzisiaj zaczynamy 10 Tydzień :)
(9t+0d)
obwód pasa 89cm czyli +5, waga z 55.5 na 56 wskoczyła. Warzą się codziennie rano na czczo :-)
a tak wyglądamy <3
PS. Jutro wizyta!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2016, 17:07

gabi544 moja historia 16 października 2015, 16:14

Witaj Aniołku,

Pisze do Ciebie Twoja mama. Piszę, bo wczoraj obchodzony był Dzień Dziecka Utraconego. Twój dzień. Twoje święto, choć wcale niewesołe.
Trochę rozmyślałam wczoraj o swoim życiu, o tym, jak minął ten )prawie) rok, od kiedy Cię z nami nie ma.
Pamiętam dzień, w którym nam się objawiłeś. Zwiedziłeś już trochę świata, bo było to w Holandii. 4 dni po moich urodzinach. Pamiętam, jak druga kreseczka pojawiła się ledwo widoczna na teście już po 10 sekundach, z czasem nabierała mocniejszej barwy. Pamiętasz, jak wtedy płakałam? To ze szczęścia. Ale też strachu. Bałam się, że to sen, że za chwilę się obudzę, a Ciebie nie będzie. Wtedy poznałeś tatę. Tak, tak - ten pan, który mnie wtedy uspokajał, to był on. Twój ojciec. Tak strasznie się cieszył. <3 Nie zapomnę tego.

Nigdy nie zapomnę też tych 2 miesięcy, które z nami spędziłeś. To był najpiękniejszy okres w naszym życiu, mimo, że codziennie od samego świtu biegałam do toalety, bo Ty fikałeś koziołki, a mnie przyprawiało to o mdłości. Ale wiedziałam wtedy, że wszystko z Tobą w porządku.
Od samego początku Cię kochaliśmy i nie mogliśmy się Ciebie doczekać. Mimo, że nas zaskoczyłeś, byłeś tak bardzo wyczekiwany. Każdego wieczoru, z Twoim ojcem wyobrażaliśmy sobie, jak będziesz wyglądał, czy będziesz blondynem po mnie, czy będziesz miał ciemne włoski, jak Twój ojciec. I od początku czułam, że jesteś chłopcem. Naszym ukochanym, pierworodnym synkiem. <3

A potem przyszedł ten dzień. Najgorszy dzień mojego życia. Dzień, w którym moje serce pękło na milion kawałków.
Wieczorem, jadąc na pogotowie, modliłam się całą drogę, żeby jednak okazało się, że to nie koniec. Kiedy lekarz zaczął Cię podglądać na usg i powiedział najpierw, że wszystko jest w porządku, byłam wniebowzięta. Jednak potem zaczął szukać Twojego serduszka, żebym mogła go posłuchać i się uspokoić - niestety, nie znalazł.
Czyli jednak - rozmyśliłeś się i wróciłeś na górę, do Aniołków. :(
Było mi tak ciężko. Płakałam jeszcze długo po powrocie do domu. Wtedy Twój tato tak bardzo mi pomógł, mimo, że jemu samemu było ciężko. Ale pewnie to wszystko wiesz, bo wszystko obserwowałeś z góry.
Teraz już nie płaczę tak często, jak wcześniej, choć to wcale nie oznacza, że za Tobą nie tęsknię. Po prostu musiałam nauczyć się żyć bez Ciebie.
Pamiętamy o Tobie. Niech ta świeca, która pali się co wieczór w naszym oknie będzie tego dowodem.
Kruszynko, proszę, nie każ nam długo na Ciebie czekać i wróć do nas. Tak bardzo chcemy w końcu Cię poczuć, przytulić. Jesteśmy w stanie zrobić wszystko, żeby powitać Cię na tym świecie. Jeśli tylko będziesz gotowy, przyjdź do nas spowrotem.
Kochamy Cię,
Mama i Tata <3

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 16 października 2015, 16:34

Z dnia na dzień coraz ciekawsze 'atrakcje'...

Po wstaniu tak mnie bolała przepona... chyba przepona albo płuca... 2-3 godziny masakra, teraz też czuję ale mniej. Miałam już coś takiego ale po porannym rozprostowaniu kości po 5 - 10 min przechodziło, a dziś nie chce puścić. Fakt, miałam dziś twardy sen może za długo spałam na prawym boku. Od mastka w prawą stronę aż mnie zatyka momentami. Cudownie więc.
Do tego jestem cały dzień sama. Mąż w pracy. Coś jeszcze net szwankuje (sprawka męża coś już kombinował, tak czuję). Pozostaje mi zaleganie na kanapie, czytanie, lukanie w tv... i przez okno ;) Nic mi się nie chce, toteż nic dziś nie robię. :)
A teraz idę ugotować sobie pierogi z serem polane później śmietanką.
Aha i psa muszę nakarmić.
Ot nuda październikowa.

Kolejny deszczowy dzień, ja chora pogoda za oknem okropna. Jak tu być zdrowym jak nawet pogoda nie pomaga. Można tylko doła złapać. Jeszcze 9 dni i przyjdzie @ moja ulubiona rzecz :) miejmy nadzieję, że tym razem będzie dobrze i tym razem pęcherzyk się pojawi.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)