Anika27 czekamy 19 października 2015, 12:46

Dziś od rana mam mdłości, właściwie mam je co kilka dni od zeszłego cyklu. Ale to pewnie z głodu bo nie jadam w domu śniadań przed pracą. Dopiero później jem paczka i pije kawę. I to pewnie przez to. Ale dziś nawet po jedzeniu mnie mdli.

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 19 października 2015, 13:03

Zostałam w domu. Tak sobie myślę, zastanawiam się... od dłuższego czasu nie ma dnia, nie ma godziny kiedy nie myślałabym o swoim przyszłym macierzyństwie. Czy kiedyś będę matką, czy kiedyś stanę przed lustrem i pogłaszczę swój brzuch. To wydaje mi się tak mało realne, tak mało możliwe. Kilka miesięcy temu miałam bardzo dużo wiary w sobie, teraz mam jej coraz mniej. W każdym miesiącu kiedy się nie udawało, kiedy test był ujemny szukałam przyczyny. I przyczyna była zawsze we mnie... bo jeździłam na rowerze, bo poszłam do parku linowego, bo byłam przeziębiona. Teraz bardzo świadomie planuje swój czas i po owulacji nie robię nic co mogłoby wpłynąć negatywnie na starania. Rezygnuję ze wszystkiego. I nadal nic... Mam w tym miesiącu kolejna szansę. Może teraz?
Mój mąż niewiele mówi, czasami wydaje mi się, że nie jest to dla niego ważne. Wiem jednak, że tak mu jest łatwiej, tak radzi sobie z tą sytuacją. Radzi sobie najlepiej jak potrafi. Nie chce i nie potrafi przeżywać tego tak jak ja ale wiem, że nie mogę go osądzać, muszę rozumieć. Ostatnio zapytał się: "Myślisz, że kiedyś będziemy rodzicami?" I wiem, że w tym pytaniu było ujęte wszystko- jego strach i obawy ale też pokazał mi- myślę o tym i czekam.

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 19 października 2015, 13:28

Dzisiaj dzien moich urodzin :) sa to poekne urodziny bo z naszym babelkiem pod sercem ❤ mamusia z tatusiem spedzili weekend we wroclawiu, odwiedzilismy zoo bylismy na rynku wspinalismy sie na wieze widokowa (prawie nie dalam rady :D) i szukalismy krasnali. Bylo cudownie ciesze sie ze spedzilismy razem czas a Robert byl taki kochany i opiekunczy ze mimo wysilku fizycznego byl to magiczny wyjazd. Bardzo go kocham jest dla mnie podpora w kazdej sytuacji jest taki czuly i dba tez o nasze malenstwo <3 ja czuje sie swietnie, czasami czuje jak maluch sie wierci ale tak "niewyraznie" nie sa to konkretne kopniaki tylko ogolne wrazenie kotlowania, na prawdziwe ruchy przyjdzie jeszcze czas :) jutro idziemy odebrac wyniki i po kontynuacje l4, moze podejrzymy znowu kto tam mieszka? Ale pewna bede dopiero bede za miesiac u gina prywatnego na lepszym sprzecie ;) kim kolwiek jestes i tak Cie kochamy szkrabie :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 listopada 2015, 10:49

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 19 października 2015, 13:52

Tak sobie siedze w pracy i rozkminiam, że ten cały proces zaciążania, to mega skomplikowany jest.
że to jajko musi sobie dojrzeć, pęknąć, że ten jajowód to musi być drożny, że jajko żyje tylko 1 dzień i te plemniki też zbyt dużo czasu nie maja żeby je "dorwać", a potem jeszcze ta macica i hormony i chromosomy muszą być OK, bo jak nie to lipa.

To i przy tym małym prawdopodobieństwie dorwania przez plemniki tego żywego jajka (1 dzień w miesiącu) jednak tak wieluuuuu ludziom się udaje!

A my tutaj takie skumulowane, w jednym miejscu, każda ze swoją, mniej lub bardziej smutną historią i to całe poczęcie wydaje się takie mega skomplikowane i niemożliwe.

A jednak dzieci się rodzą i to nie mało.

A może to nie jest aż TAAAK skomplikowane, tylko my tutaj, z tymi historiami, hormonami, takie stłoczone w jednym smutnym miejscu. Walczymy o to, żeby jednak wygrać z przeciwnościami losu.

Ja za Was wszystkie trzymam mocno kciuki (i za siebie też), bo te dzieci, to one przecież będą tak bardzo przez rodziców kochane, aż za bardzo nawet troche.

Tak... mam zdecydowanie za dużo czasu w pracy.

16 dc
Weekend, weekend i po weekendzie :)
Mąż przyjechał, mąż pojechał i znów zostałyśmy same.
Owulacji albo jeszcze nie było albo była ale temperatura jeszcze nie zaskoczyła, inne symptomy wystąpiły więc czekam aż OF wyznaczy owulkę.

Chyba dopadła mnie jesienna depresja.
Wczoraj wprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Fakt, jest o niebo lepsze niż te, które wynajmowaliśmy wcześniej, jednak widzę więcej minusów niż plusów. Nie potrafię się cieszyć, wszystko mnie tu wkurza, jakoś nie mogę się odnaleźć.
Przejrzałam masę stron z ogłoszeniami o pracę -NIC . Jak pomyślę sobie,że tak będę spędzać czas choćby przez następny tydzień, to mnie skręca.
Na dodatek ta dołująca pogoda, ciemny salon i zbliżająca się @ . Tempka spadła, pomału zaczyna się ból i wyskakują bolące syfy. Super .

no i "włala" owulacja nadchodzi, chyba mężowi zrobie zakaz dziś niech zbiera na jutro:D
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/400973edbfb3.jpg

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 19 października 2015, 15:02

21dc 10dpo
Weekend napędził mi jakiś taki smutek, wkurzenie i nie wiem co jeszcze, bez powodu.. Czuję się tak jakby za sekundę miała pojawić się @.. Rzadko mam PMS, ale tym razem chyba tak.. Spadająca tepmka tylko to potęguje, a dzisiaj rano bez sensu zrobiłam test.. Po to żeby przestać się łudzić, że tempka odbije.. Wiedziałam, co wyjdzie, ale mój smutek został tylko spotęgowany jedna kreseczką.. Nawet w pracy bez sensu się wydarłam.. Fakt zaraz się zreflektowałam i zaczęłam się pilnować.. Znów pojawiły się głupie myśli, że chce się poddać, że nigdy się nie uda, że jak ma się udać jak HSG pokazało niedrożne jajowody i tłumaczenia profesora w ogóle na mnie w tym momencie nie działają.. Niskie AMH i gra z czasem dobijają mnie jeszcze bardziej.. I wiem, że nowy cykl zabierze wszystkie głupie myśli, ale chwilowo czuję się okropnie.. Mam zamiar zabrać się za prace, może zapomnę.. Okropne jest to jak trzeba robić dobrą minę do złej gry..

MoNa_2603 Walka o Cud 21 października 2015, 13:16

No i mamy pierwszy dzień drugiego trymestru! HUUURAAA!! <3 Tak bardzo się cieszę :) Wczoraj były urodzinki mojego mężusia. Wieczór bardzo udany. Prezent przypasował, tort smakował. Dzisiaj się nie wyspałam, bo co chwilę miałam pobudkę, albo siku, albo do męża z pracy dzwonili, ahh masakra padam! Badania prenatalne przełożone na piątek, mam nadzieję, że się dowiemy co zmajstrowaliśmy :)

Kochany Bąbelku wszystkiego najlepszego z okazji drugiego trymestru! <3

MoNa_2603 Walka o Cud 19 października 2015, 15:52

Dzisiaj mam wyjątkowo dobry dzień. W sumie nie chciało mi się wychodzić z łóżka, ale na myśl o jutrzejszym dniu buzia sama mi się uśmiecha :) Jutro przełomowy dzień! Po pierwsze ostatni zastrzyk Jupi! Po drugie mój ukochany mąż ma jutro urodzinki, no i najważniejsze! Jutro ostatni dzień pierwszego trymestru <3 Tak bardzo się cieszę, że doczekałam tego dnia bez jakichkolwiek komplikacji!

Weekend też był bardzo pozytywny. W sobotę byliśmy w kinie ze znajomymi na "Hotel Transylwania 2" dużo śmiechu i relaks :) wczoraj byli u nas inni znajomi z córeczką taka kochana malutka dziewczynka :) Ma 15 miesięcy, ale bardzo mnie polubiła i ciągle ze mną się bawiła, nawet mój mężuś się przełamał i ją wziął na ręce i bawił się z nią, później przyznał, że nawet nie wiedział, że takie małe dzieci mogą być takie fajne :D

W sobotę na zakupach ekspedientka powiedziała, że następnym razem mam nie stać w kolejce tylko się pokazać i będę obsługiwana poza kolejnością, czyli już widać! :)

W czwartek badania prenatalne, mam nadzieję że dowiem się wtedy co noszę pod sercem, chciałabym już się zacząć normalnie zwracać do dzidziusia a nie tak bezosobowo.

Skarbusiu tak bardzo Cię kochamy! <3 <3 <3

Alicja83 Strach 19 października 2015, 16:25

19 pazdziernika-Ariana ma miesiac i dwa dni. Przez ostatnie 10 dni byla u nas moja mama-tak dobrze mi to zrobilo. Pokazala mi jak kapac jak dbac o mala i oczywiscie po babciowala :-)

Ja czuje sie dobrze, Ariana zdrowa to i ja jestem zdrowa, moje dzieciatko jest grzeczne, je i spi a jak tatus z pracy wraca to gadaja sobie , potem jest Skype bo dziadzo chce wnusie ogladac.

Dzisiaj byla polozna i Ariana zostala zmierzona i zwarzona i mamy cale 4 kg i 55 cm.

odcinek 27 - 12 dni po ponownym spotkaniu Temperatury i Progesterona

Jakby ktoś miał wątpliwości - JaKup dalej obrażony - mam nadzieję że na śmierć. Zaprosiłam go na kawę - i tak jakby mnie wysterował. Nie pojawił się ... O dziwo nie czuję się jak spuchnięta ropucha i waga w sumie pokazuje 1,5 kg mniej - co jest dziwne. Mam w sobie chyba JaKupa widmo .... O jaaaa wiem - on się już na Halołin przebrał i dlatego go nie ma :D

Mówię Wam masakra idzie oszaleć...

Druga sprawa - cierpię na chroniczny lęk przed szczaniem na patyka. Widok testu ciążowego powoduje u mnie atak paniki - zatem akcja sik na patyk zostaje anulowana do odwołania !!!

Dziś pomyślałam o znajomej która mieszka tu na końcu świata i na początku roku urodziła córkę. Zastanawiałam się co by było gdyby jakimś cudem okazało się że się udało ... Pierwsze co przeszyło mnie przerażenie jak ja ogarnę to tu na miejscu - i właśnie wtedy w myślach pojawiła się ona... Wszystko byłoby cudownie gdyby nie to że dawno jej nie widziałam a wysłane do niej zaproszenie na jednym z portali społecznościowych trwa w zawieszeniu od lutego b.r. - przed chwilką otrzymałam wiadomość że zaakceptowała je - znak?


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2015, 02:18

Niestety nie udało mi się dzisiaj zapisać na hsg bo się troszkę spóźniłam, ale jutro z samego rana będę próbować. Za to Pan Doktor stwierdził, że wyniki mam piękne:) no to chociaż tyle ale głupia Daria jednak to zrobiła i kupiła test ciążowy...masakra, oczywiście negatyw, Wiedziałam to od początku, ale musiałam zobaczyć to białe okienko bo inaczej myślałabym że może jednak by było. I to nic, że w tym cyklu lekarz dwukrotnie stwierdził, że nie było owulacji ale moja głupia logika jest taka, że mógł się pomylić albo nie wiem co nagle stanie się jakiś cud...naiwna jak zawsze:(

żałosna, naiwna...mogę tak n nieskończoność

A na dodatek jeszcze nie mogłam się powstrzymać i weszłam do smyka, ale piękne ubranka były:) takie słodziaki, że na koniec zrobiło mi się smutno i musiałam wyjść

Do tej pory z innymi porażkami jakoś się godziłam, to że nie mogłam znaleźć pracy na początku ale teraz to jest chyba dla mnie nie do przejścia.

Mam tylko nadzieje, że będzie drożność bo jak nie to chyba załamię się już totalnie.....nawet nie chce o tym myśleć:(

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 19 października 2015, 18:06

33t4dz

W czwartek wizyta u gina. Niestety do kardiologa po zaświadczenie o cc najprędzej w poniedziałek:/ na szczęście dzwoniłam do gina i ustalimy termin cięcia normalnie a zaświadczenie doniosę. Mogłam się za to zabrać wcześniej ale jak to ja... zawsze wszystko na ostatnią chwilę.

Wczoraj zagoniłam męża do pracy w Korelki pokoju. Zamontował abażur i okleił jedną szufladę okleiną. Zamówiłam też już imię małej na ścianę. Powoli zaczyna to wyglądać jak pokój dziecka :)

Dziś głupiutka postanowiłam zabrać letnie ubrania z naszej garderoby i wynieść je do innej, a z tamtej przynieść zimowe. Skończyło się to delikatnymi skurczami:/ jeszcze trochę i nic nie będę mogła robić :( O tym co mnie boli i jak bardzo już nawet pisać nie będę bo słów szkoda :(

Śniło mi się, że zaczęłam rodzić, miałam silne skurcze a znajomi zaglądali mi pod spódnicę czy główki nie widać:P

Jestem ostatnio rozchwiana emocjonalnie. Mąż tak często gada do brzucha i mówi, że kocha ją najmocniej na świecie, że jest najważniejszą kobietą w jego życiu itp. Jak się pytam co ze mną to się poprawia i mówi, że też... ale dopiero jak się spytam. To też moja córka, też mocno ją kocham ale czuję się trochę odtrącona... Tak jakby w mojej osobie liczył się tylko rosnący brzuch :(

<3 36 Tomusiowych tygodni <3

Tak sobie siedziałam i policzyłam. Tyle tygodni już za nami. Tyle dni pełnych miłości z moim synusiem <3 Oj jakbym chciała zatrzymać czas.. Łapię każdą chwilę z nim spędzoną, nim się obrócę zaraz będzie biegał :) Nie mogę się doczekać pierwszego "mama" :D

14 października zawitała do mnie @ . Po 8 miesiącach i 5 dniach po porodzie :)
Nie ukrywam, byłam trochę zaskoczona. Z tego co mi było wiadomo (czytałam w internecie, pytałam bratowej) okres przeważnie pojawia się po odstawieniu dziecka od piersi. Oczywiście wiadomym jest to, że zdarzajż się wyjątki no i właśnie ja nim jestem :P bo karmię piersią cały czas a tu taka niespodzianka!
Jako pierwszy okres po porodzie był on oczywiście trochę bardziej obfity ale na szczęście nic mnie nie bolało. Ciekawe jakie będą kolejne cykle. Okazało się teraz dlaczego sutki miałam wrażliwe. A dwa dnia przed @ bolaly mnie jajniki i przeczuwałam, że coś się dzieje. Postanowiłam że będę sobie robić cykle na ovu, chcę siebie poobserwować :)

Ta pogoda to mnie wykańcza! Na spacer wyjść nie można :( ciągle pada. A my tak lubimy chodzić na spacerki. Ostatnio przyszedł nasz śpiworek :) sprawdza się świetnie, niedługo wstawię zdjęcia.

Tomunio właśnie się budzi :) lęce go wycałować i się poprzytulamy! <3 <3 <3

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 19 października 2015, 18:46

20cs
25dc
11 lub 13 dpo
poniedziałek

Temp 36,64, ale zmierzona po nieprzespanej nocy (w ogóle nie spałam) i za wcześnie (bo o 6:00), więc nie wpisuję, bo popsuje mi widok. Strasznie źle spałam - tzn w ogóle nie spałam od godz. 0:00 - 6:00.

Gdy wróciłam dziś z pracy i zmierzyłam to miałam 37,10 (o godz. 17:00, prosto z dworu).

Test ciążowy sikaniec zrobiłam po pracy - negatyw. Nie plamię.

Czekam dalej, choć nadzieja trochę spadła na łeb na pysk.

Brzuch mnie pobolewa co jakiś czas okresowo.

No cóż... chyba jednak zapowiada się taki sam koniec jak co miesiąc.

Nadal pracuję na 2 etaty. Dziś miałam 9 lekcji. Znów głos mi wysiadł.

100krotka:) Czekając na druga kruszynkę... 19 października 2015, 19:02

Jestesmy po wizycie :) z szyjka wszystko dobrze:) nic sie nie skraca jest tak jak byc powinno:) morfologia jeszcze sie nie poprawila ale nie jest i gorzej wiec to najwazniejsze:)mam brac zelazo i witaminki i zdrowo jesc:)

Moje <3 ach kochane malenstwo:) przed wizyta dawala czadu:) myslalam ze dziure w brzuchy mi zrobi:) na wizycie spala smacznie tylko sie lekko krecila ruszala jak to powiedzial lekarz:) Apropos lekarza cos mu sie odmienilo:) juz poraz drugi ogladalismy lenke w 4d dal zdjecia tym razem 3 i policzyl jak za zwykla wizyte:) za to daje mu ,,lubie to,,
Lenka wazy 1200g:) i na dluga nozke:) smielismy sie z lekarzem bo maz ostatnio pytal sie o paluszki no to chyba specjalnie dla niego wyciagnela raczki i pokazala:) Slodziak maly:)
Luteine bede brala jeszcze przez ok 6tyg.Lekarz powiedzial ze lepiej brac jeszcze:)
No i po wizycie w drodze do domu Babelek sie obudzil i tak bszowal ze nie moglam sie skupic ja prowadzeniu auta:) dzieki Bogu szczesliwie dotarlysmy do domku:)
Jutro ciag dalszy prania i prasowania:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:05

Effa Zwariowane próby 27 października 2015, 15:17

dziekuje dziewczyny za Wasze wsparcie...tak bardzo chcialabym aby i u mnie pojawil sie zarodek...nadzieja umiera ostatnia...nie poddaje sie, w pon kolejne USG!!

Życie naprawdę może się wywrócić do góry nogami w zaledwie chwilę. Tydzień temu było wszystko ok, byłam dobrej myśli. Dzisiaj czeka nas przeprowadzka do mojej mamy i ogarnianie skołowanych nerwów. Masakra. A najlepsze, że to wszystko nie z naszej winy.
Już nie wierzę, że w tym cyklu mogło się udać. Pech jakiś nad nami wisi...

20.10. Pakujemy się. Bogu ufam, że dobrze nas prowadzi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2015, 16:38

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 19 października 2015, 20:04

28t1d - c.d.

Kurczę, moja ginka zniknęła bez wieści na kolejne 2 tygodnie - w sensie odwołała wszystkie wizyty w tym terminie. Zaklepałam sobie już termin na 2.11, ale czy będzie obecna? Któż to może wiedzieć?! A ja nie wzięłam od niej telefonu, no bo nie było do tej pory takiej potrzeby ... a teraz przydałoby się zdobyć poradę co dalej ...

Na wszelki wypadek zapisałam się na wizytę 29.10 do innej ginki - choćby po skierowania na kolejne badania krwi i sików, choćby po podstawowe ginekologiczne badanie i usg ... Cały czas jednak mam nadzieję, że moja ginka moją ciążę do końca poprowadzi ... no bo jakże by inaczej!? :/

Umówiłam się już też na przyszłą środę (28.10) z położną środowiskową na NFZ. Babeczka ma przyjść do mnie do domu i mamy sobie pogadać. Podobno głównym tematem spotkania ma być plan porodu - dobrze więc, że jej wizyta będzie już po konsultacjach w szpitalu nr 3 (23.10) - może już wtedy określą, czy mogę rodzić naturalnie czy jednak zlecą cesarkę. Nie chwaląc jednak dnia przed zachodem słońca mam wrażenie, że od kilku dni jest lepiej - w sensie bólowym. No chyba, że się przyzwyczaiłam :P Ale to znak, że się nie pogarsza, a to już coś, nie? ;)

Dziś to już sama nie wiem, której drogi porodu boję się bardziej. Ale chyba jednak mimo wszystko cc wpędza mnie w stan większego marazmu. SN przynajmniej znam i wiem z czym to się je :D

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)