sosenka80 Czekając na... ten dzień... 9 listopada 2015, 16:58

Rozpoczęliśmy 26t. I mało, i dużo. Teraz cieszę się z każdego dnia i każdej nocy. Każda godzina jest na korzyść maluchów.
Czas mija od posiłku do posiłku, od badania cukru do kolejnego badania cukru. Czytam książki, rozwiązuję krzyżówki, modlę się, chwilkę na necie coś poczytam i czas mija. W ciągu dnia mogę wstać tylko raz na krótki prysznic. Czyli 23g45min jestem w łóżku. :) Czasem mi jest ciężko, wtedy wyobrażam sobie dzień kiedy z moim mężem i dzieciakami wracamy do domu, a nasz piesio skacze jak szalony. Tak bardzo za mną tęskni :( Ja też tęsknię za mężem, bliskimi, domem, wszystkim... ale wiem i zdaję sobie sprawę, że to dla dobra dzieciaków.

Po raz kolejny zadzwoniła do mnie moja pani doktor... jakie to miłe, gdy człowiek przez telefon słyszy, że dalej będzie dzwonić, a ja jestem jej szczególną pacjentką. Takie słowa podnoszą na duchu.

ps Czytam Wasze wpisy, nie każdy jestem w stanie skomentować ale wiedzcie, że również o Was pamiętam :)

Czas leci szybciutko, w poniedziałek byłam u lekarza, żeby sprawdzić czy z prawej strony też są pęcherzyki, bo miałam wrażenie, że nie. Za każdym razem jak byłam u gin słyszałam tylko że z lewej. No ale okazało się na szczęście, że z prawej też jest ok. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że już po ovu. Czyli miałam tym razem 14dc, o całe 6 dni szybciej niż poprzednio. Sama już nie wiem co się dzieje.
Wczorajszy dzień był dla mnie koszmarem. Wstałam rano a tu wymioty biegunka czułam się bardzo źle a musiałam iść do pracy. Na szczęście jakoś przeżyłam. Dziś już jest o niebo lepiej.
No cóż nie pozostało mi nic innego jak życzyć Wam zdrowych, wesołych Świąt Bożego Narodzenia prawdziwie rodzinnych.

Wszystkim Ciociom czytający nasz powiernik zyczymy zdrowych wesołych świat Bożego Narodzenia :-) niech się spełnia wszystkie wasze marzenia :*

12dc

Ał ał ał ał ał... W nocy obudziłam się z takim cholernym bólem zęba, że aż mnie zgięło w pół i pociemniało mi przed oczami. Myślałam, że to dolna piątka/szóstka. Pobiegłam dziś do dentysty (innego niż ostatnim razem!). Obejrzała mnie, zrobiła zdjęcia zębów i... powiedziała, że nie widzi podstaw żeby to one tak bolały. Że to raczej promieniujący ból od ósemki. I co? Idę rwać w przyszłym tygodniu :< Wiedziałam, że to w końcu musi nastąpić, ale boję się jak cholera. Jest zniszczona i jak się rozleci pod szczypcami, to będzie dłutowanko. Już robię w gacie na myśl o tym. Bo z resztą zębów wszystko jest ok. Siódemka do leczenia, ale dentystka powiedziała mi że nie możliwe że ona tak boli. Boję się cokolwiek jeść, żeby znów nie zaczęło mnie boleć :< Przez cały dzień zjadłam jedną parówkę i dwie kromki chleba tostowego (na miękko). Teraz dopiero "wciągnęłam" Danio i kisiel. Co ja mam z tymi zębami... Całe życie było ok to teraz jak się nagromadziło to masakra :/
Jutro idę na monitoring, więc przy okazji podpytam moją gin czy będzie to miało wpływ na sprawy ciążowe. Bo przecież dostanę końską dawkę znieczulenia i pewnie antybiotyk :/ Ehh... :(

cześć :)
Na początku witam wszystkie dziewczyny, długo tu zaglądałam, aż w końcu stwierdziłam, że sama zacznę pisać przynajmniej będę miała się komu wyżalić i wygadać. Widzę, że jest tu mnóstwo dziewczyn, które tak jak ja każdego miesiąca mają nadzieję, która w jednej chwili pęka jak bańka mydlana. Ja do dzisiaj też miałam nadzieję, że w końcu się udało. Moja @ praktycznie zawsze przychodzi jak w zegarku. Raz mi się spóźniła 2 tygodnie przez zjedzenie urofuraginy, a tak ażdego miesiąca jest dokładnie w 30 dniu cyklu, a ostatnie dwa nawet w 29 dniu. Miesiąc temu leżałam chora, mimo to była punktualnie. Od tamtego cyklu za namową kuzynki piję inofolic (dzięki, któremu ona rzekomo zaszła w ciążę, po 2 latach starań). Dziś jest 33 dzień cyklu i czasem mnie coś zakłuje w podbrzuszu i tyle. Zrobiłam dziś test - negatywny. Nie wiem czy za wcześnie, czy znowu nic z tego i mam czekać, aż mnie krew zaleje. Tylko, że ten cykl był inny niż wszystkie, od owulacji ciągle bolał mnie lewy jajnik i to dosyć mocno, podbrzusze pobolewało jak na @, jednak do tej pory a nie przyszła, czasami boli mnie głowa, a to dziwne, bo nigdy, przenigdy mnie głowa nie boli, no i te piersi. Zawsze trochę bolą 2-4 dni przed @ i tyle. Tym razem bolą od dawna i to czasem nawet ubranie bluzy, czy kurtki sprawia mi ból. Chyba się za bardzo nakręcam, a potem znowu będzie rozpacz...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada 2015, 17:38

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 9 listopada 2015, 17:59

Sa wyniki.
Mowie, Macho drukuj! (ja juz przebieram nogami jak dziecko, zoladek skrecony). Komp sie zawiesza, drukarka nie drukuje. Wychodze z pokoju, bo zaraz zwymiotuje z nerwow.
OK, dziala drukuje sie, Macho bierze do reki, czyta pierwsze 3 (z 20) linijki. Oznajmia ze jest OK, rzuca karte na klawiature i wychodzi.

LOL, nie wiem czemu on taki zazenowany ... i poszedl auto myc, na dworze, na zimnie, po ciemku.
To jakis powrot do jaskiniowcow, dodatkowy wyrzut testosteronu albo cos mu bije.


Diagnoza: Normospermia, cokolwiek to znaczy.
ale chyba dobrze, co nie?

W sumie ulzylo mi, bo jednak probka jak poszla do badania to miala juz prawie dwie godziny polowe czasu stala w zimnie, a tam zywotnosc 66%. Mobilnosc 57%. Morfologia na granicy, ale jednak pelne 4%
Uffffff
Jedyne, co odbiega od normy to objetosc 1ml <1,5ml
i komorki okragle 2mln, co chyba swiadczy o jakiejs infekcji bakteryjnej.

Rotenkopf Walka. 9 listopada 2015, 18:58

Tydzień 19 (18+6) -> teoretycznie, praktycznie sama już nie wiem, ale o tym później ;)

Witam się ze szpitalnego łóżka. Z Hanką jest wszystko okej ;) Po prostu w sobotę od samego rana mnie dusiło, myślałam, że o to od tego smogu bo w piątek miałam trochę spraw do pozałatwiania na mieście. Ale całe popołudnie nie było zmian, no to pomyślałam, że znowu łapie mnie zapalenie tchawicy. Mimo tego pojechaliśmy do brata i bratowej męża a w drodze powrotnej jako że im było bliżej nocy tym było gorzej - na nocny dyżur. Oczywiście jeszcze serce dawało swój popis więc pani doktor stwierdziła, że to od serca i wypisała mi skierowanie do szpitala. W szpitalu sajgon bo lekarka zamiast skierowanie na kardiologię dała mi skierowanie na ginekologię - swoją drogą gdybym wiedziała to bym ją upomniała. Potem o 1:30 miałam konsultacje internisty i z całej wizyty badanie trwało 10 minut a tłumaczeń i ryków lekarza ("no bo przecież jest 1:30 w nocy! ja diagnozy żadnej nie postawię!" - czy lekarz nie powinien być 'ogarnięty' przez cały dyżur? ) chyba z 20 min.
Ogółem dziś dali mi holter, mam nadzieję, że jutro już wyjdę a jak nie to się wypiszę na własne żądanie bo mam kontrole u kardiologa w Zabrzu.

Z Hanki taka wiercipiętka, że lekarz nie umiał jej złapać do mierzenia. Wystraszyłam się, że tak długo jeździł głowicą i spytałam czy wszystko okej więc mi wyjaśnił, że mała jest ruchliwa bardzo ;) Ale udało się! I wyszło, że jestem kolejne 7 dni do przodu więc dzisiaj wg OM mam 18+6 a wg usg 20+5 ;] i teoretycznie termin porodu zmienił się na 23.03.16.
Zobaczymy jak to wyjdzie przy prenatalnych.
Dziś się trochę wystraszyłam, bo Mała tylko rano raz czy dwa razy dała mi kopniaka i do 16 był spokój, poszłam do położnej żeby znalazła serducho. Po prostu chyba Mała dziś jest senna jak i ja bo serducho wali tak jak powinno ;)

21cs
20dc
poniedziałek

Miałam dziś robione echo serca. Wynik bardzo dobry. ufff
Mój wysoki plus to na pewno nie wynik wady serca, bo i echo serca i ekg wyszło wzorowo.
Podejrzewam, że po prostu mam nerwicę - praca w szkole w trudnej klasie przez 3 lata mnie załatwiła.
W styczniu jeszcze wizyta u kardiologa, badania. Jak się okaże, że kardiologicznie jest ok, to idę do psychologa.

Zrobiłam też dziś wymaz z gardła i nosa, bo gardło mnie boli non stop, a w nosie mam jakąś bakterię, która od wakacji odnawia mi się co kilka tygodni.

Jutro nasza wizyta w Poradni Leczenia Niepłodności. Ciekawa jestem co nam jutro powiedzą.

Od 2 dni chodzę z kijami (nordic-walking). Średnio robię 4,5 km. :)

No i kolejny dzien 12 cs. Mąż ma nakaz picia dużo wody i ma brać wit C i jeszcze będę mu zapodawać teraz flegaminę, podobno rozrzedza nasienie i powinno pomóc na problem lepkości i upłynnienia. Trochę mnie podłamały te wyniki, a raczej wizja tego, że jeżeli się nie poprawi czeka nas inseminacja, bo z takimi wynikami się klasyfikujemy. Wiadomo, jak trzeba będzie to tak zrobimy, ale jeżeli jest cień szanssy, że uda się naturalnie, to chcę ją wykorzystać.

muminka83 My 10 listopada 2015, 08:44

Doczekałam się <3
Badanie połówkowe już za nami.
Malutka jest zdrowa. Wszystkie parametry w porządku. Płeć się nie zmienia. Nadal Judytka. <3
Szczęśliwa <3

Wczoraj malutka na badaniu była bardzo spokojna ale za to wieczorem dała popis :P

Cytat dnia: Mój wspaniały syneczek : " A pokarze Pani jej czachę?" i czacha została pokazana :P

Znowu uciekło kilka dni...

Byłam na tych warsztatach i jestem zadowolona bo sporo się dowiedziałam.
Ale ważniejsze było połówkowe więc tak...
Synuś pozostaje synusiem, siurek nie odpadł :P Wszystkie pomiary wyszły prawidłowe, a maluszek ważył 365g także kawał chłopa. Badanie trwało ok 10min ale P.dr bardzo miła mówiła co widzi i na koniec powiedziała że teraz się już nie martwić bo na tym etapie jest wszystko w jak najlepszym porządku. Chyba wyczuła moje zdenerwowanie, i kiedy spytała czemu się tak denerwuję to już wymiękłam totalnie i oczywiście zryczałam się jak głupia ze szczęścia rzecz jasna, bo strasznie się stresowałam tą wizytą.

W weekend byłam w szkole i na wykładach z geografii maluszek się uaktywnił i zapodał mi trzy kopniaki takie prawdziwe nie bąbelki czy bulgotki. I właśnie od tego czasu zapodaje mi na pociechę kilka takich boksów dziennie, a ja jestem o niebo spokojniejsza o swoje słoneczko <3 <3 <3

Dzisiaj byłam na USG tarczycy i wychodzi na to że z tarczycą jest wszystko ok.
Obraz prawidłowy tarczyca i węzły chłonne nie powiększone.
Zobaczymy co w takim razie powie endo w czwartek.

Jutro kolejne podglądanie synka, ale u mojego gina ciekawa jestem czy sprawdzi wagę maluszka, a jeśli tak to ile przybrała moja kruszynka.

Niedługo postaram się wrzucić jakieś fotki synka i aktualnego brzuszka, ale na chwilę obecną nie mam zupełnie czasu :)

27.11. wizyta o 13:00

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 9 listopada 2015, 19:49

Maz odebral wyniki i nie jest dobrze..
ilość plemnikow 6,46mln (norma>=39mln) z czego tylko 4% o budowie prawidlowej :-( zanizony jest jeszcze ruch postepowy i koncentracja.

Od razu polecilismy do apteki. Zamowilam dla meza salfazin i kupilam selen a dla siebie w koncu pregne. Jutro umawiam meza do androloga.

Ironia dnia dzisiejszego jest to ze u mnie pojawil sie pierwszy raz od ponad roku piekny rozciagliwy sluz.

Dlaczego nie mozna poprostu kochac sie i zachodzic w ciaze od razu?

No nic grunt ze jestesmy o kolejny krok do przodu. Ja jutro pomykam na swoje badania i mam nadzieje ze bedzie dobrze. Bo bedzie prawda? :-(

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 9 listopada 2015, 20:08

Jestem po wizycie. Lekarz powiedział żeby nie powtarzać bety- chyba, że okres nie przyjdzie. Zrobiłam dziś rano test domowy- negatywny.

Zaczynamy badania do in vitro. Dostaliśmy masę skierowań na badania. Genetyczne musimy zrobić szybko bo miesiąc czekamy na wyniki.
Zaczynamy stymulację od kolejnego cyklu a w styczniu pierwsze i mam nadzieję jedyne podejście.
Już dawno nie miałam cyklu wolnego od leków do stymulacji. Od stycznia tylko jeden, więc moje jajniki odpoczną :)
Czuję się dobrze z tą myślą chociaż trochę stresuję się procedurą ale przede wszystkim tym, że to już ostatnia rzecz jaką mogę zrobić.

BabyMama Udało się! Czekamy na groszka:) 9 listopada 2015, 20:10

Oh jak nas dawno tu nie było! Ale czas leci jak zaczarowany a ja mimo iż już na zwolnieniu to wiecznie jestem czymś zajęta. :) Poza tym nie dzieje się u nas nic o czym musielibyśmy opowiadać- jest super! Dzidziuś zdrowo rośnie i to sprawia mi największą radość życia. Czekamy z niecierpliwością z mężem aż będziemy mogli tulić naszą małą córeczkę. A teraz dodatkowo to oczekiwanie przybrało na sile bo u szwagra równo tydzień temu urodził się synek :) :) Nam zostało 69 dni (według bellybestfriend) , ale tak myślę i czuję że zobaczymy się troszkę wcześniej. W karcie mam wpisany 32 tydzień. USG pokazuje termin na sam początek stycznia. W domku już wszystko gotowe. Kącik dla niuni gotowy, wyprawka kupiona. Zostały jakieś pierdółki którymi można się zająć już po narodzinach.

Najwspanialsze jednak jest to uczucie kiedy uświadamiam sobie że już niedługo będę dla kogoś kimś najważniejszym na świecie i będę osobą którą ktoś będzie kochał bezgranicznie.
Wszystkim Wam tego życzę!

A tymczasem całuję <3 .

Wyniki 17-OHP na innym aparacie wyszło 0,60 lekarz powiedział że idealne. Panel wątrobowy pełny ana2, ama, asma, anty LKM, anty LSP, anty SLA wszystkie ujemne. Mam jeszcze zrobić ft3 i ft4.

Dziś 18dc czekamy do @ i walczymy dalej :-))

Przymierzam się do diety o niskim indeksie glikemicznym, zero słodyczy, alkoholu, białego pieczywa, ziemniaków. Wszystko to co ja najbardziej lubie, będzie ciężko jeszcze nie zaczęłam a to wiem ale jak postanowie to dam rade nie ma bata! :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada 2015, 22:07

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 9 listopada 2015, 20:38

cd. dnia szóstego

Mała dziś spędziła swoje pierwsze 25 minut na świeżym powietrzu. Tak jak przypuszczałam, przespała to z typowym dla niej stoickim spokojem. Obudziłam ją na ubieranie w kombinezon i pakowanie do wózka, przed tym moja Mama podała jej butelkę i Mała wraz z położeniem do gondoli zasnęła :) moje szczęśliwe dziecko... mąż dzisiaj był zarejestrować Nastię i nadanie PESELU trzeba było jakoś uczcić :) słoneczko, świeże powietrze, nowe przeżycie to dobry sposób :)
Przed 19 zapowiedziała się Ciocia E., że wpadnie i wykąpie Anastazję na ochotnika. Nie wiem, czy to maniakalne zamiłowanie do kąpieli mojego męża przypadkiem nie udzieliło się córce. Tego wydarzenia nie przespała, w zamian za to rozluźniona rozglądała się z zaciekawieniem po łazience i twarzach dookoła niej. Wykąpana, ubrana w świeżutkie ubranka i wycałowana przez zakochaną Ciotkę i Babcię zasnęła w kołysce. Ja nie mogę się napatrzeć i nadziwić ile miłości jest wokół nas. Na każdym kroku. Bardzo dobrze na mnie to działa. Czuję się bardzo spełniona i szczęśliwa. Dziś moja Babcia ma urodziny, zadzwoniłam z życzeniami, a ona mi relacjonuje jak to już pół dnia siedzą z Dziadkiem i wpatrują się w wydrukowane zdjęcia swojej pierwszej prawnuczki. Kochani są.

Ja też nie mogę się napatrzeć.
Same zresztą zobaczcie... <3

DSC_9601_jpg.jpg
photo share

Tracąca nadzieję. cel do osiągnięcia 9 listopada 2015, 20:40

Ale mnie boli macica normalnie jak na @. Ale czy to możliwe? Ovu miałam w sobotę Lu niedziele wiec to 8-9 dzień czy nie za wcześnie? No ale czas pokaże. Na jutro wzięłam sobie wolne a wieczorem spotkanie z dziewczynami z pracy. Mam nadzieję że @ nie pokrzyżuje ni planów :)

http://metodamontignac.republika.pl/opis.html#kofeina

coffee Czekajac na Ciebie... 9 listopada 2015, 21:08

dzis spedzilismy bardzo milo czas... nie, nie bylo seksu ale milo;) hehe bez patrzena w monitor telewizora czy komutera... rozmawialismy o wielu rzeczach i poczulam taki jakis wewnetrzny spokoj :) juz dawno tak nie bylo, postanowilismy, ze czesciej bedziemy takie dni urzadzac bez jakiejkolwiek elektroniki ;)
co do staran to nie mam zadnych przeczuc i najwazniejsze nie czuje wewnetrznej presji, ze juz musze testowac ;) co bedzie to bedzie :) jedna rzecz, ktora zawdzieczam staraniom to, to ze zaczelam od kilku mesiecy odzywiac sie o wiele, wiele zdrowiej i jest mi z tym naprawde dobrze :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)