2+... Nadzieja nie umiera! 3 grudnia 2015, 18:30

6 dc

A więc ciąg dalszy przeziębienia trwa. Mam jednak nadzieję, że nie wpłynie to na pomiar temperatury, bo bardzo chciałabym zaobserwować ten cykl, gdyż jest to pierwszy miesiąc z mierzeniem temp. Ten cykl zamierzam dobrze wykorzystać, gdyż perspektywa pozytywnego testu ciążowego na Święta jest bardzo atrakcyjna :-) zwłaszcza, że właśnie w okresie świątecznym wypadałby mi okres. Boże, tak bardzo bym chciała być już w ciąży. Pragnę dziecka, ale też bardzo chciałabym się przekonać, że jednak wszystko jest ok z nami w tym temacie..
Ostatnio jestem wykończona pracą w przedszkolu. Niektóre dzieci potrafią porządnie wykończyć i zniechęcić człowieka nawet do zajęcia, które się lubi. Osiem godzin na pełnych obrotach przy grupie dzieci zabiera wszystkie siły. A najbardziej denerwują mnie niektórzy rodzice, którzy nawet nie ukrywają, że mają dość własnego dziecka i z utęsknieniem wyczekują poniedziałku, bo dziecko pójdzie do przedszkola. MA-SA-KRA! Aha i jeszcze jedno. Dlaczego niektórzy rodzice traktują przedszkole jako przechowalnię i najważniejszą sprawą jest "czy moje dziecko dziś zjadło?" Zero pytań o rozwój, jak sobie radzi itp. Ja wiem, że kwestie żywieniowe są ważne, ale litości, w przedszkolu dziecko czymś się zajmuje, czegoś się uczy, rozwija, nie tylko je i się bawi. A no i jeszcze siusiu i kupka oczywiście :-)
Ok, trochę się wyżaliłam :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2015, 19:54

34t4d wg owu
35t2d wg OM


Nadal w dwupaku, chociaż akcja skurczowa nr 2 miała też już miejsce, 2 dni temu - zabawne, że byłam akurat za kółkiem, co oznacza, że była to prawdziwa jazda na krawędzi :)
Cukier od kilka dni ustabilizowany - nawet po niewielkich grzeszkach.
Zaczęło się czyszczenie organizmu.
Naprawdę zaczyna to wyglądać na początki CZEGOŚ ;)

Próbując obejść system umówiłam się w "moim" szpitalu (czyt. Żeromskiego, w tym, którym chciałam rodzić) na KTG na 18.12. Bo w Szpitalu Uniwersyteckim tylko ze skierowaniem i muszę się nasłuchać tyle ich marudzenia, że już mam dość. Zresztą ... w ogóle w SU czuję się jakoś tak przedmiotowo traktowana i upokarzana na każdym kroku. Nie w takich warunkach wyobrażam sobie przyjście na świat mojej Młodszej Córki. Więc może jeszcze nic straconego i uda się z Żeromskim. Byle do tego 18.12 wytrzymać. Byle mnie tam wtedy ktoś obejrzał i jakieś decyzje mądre podjął :)

gosia.86 never give up!!!! 3 grudnia 2015, 18:54

..a co, jesli sa jeszcze inne problemy? zrosty po zabiegu? lekarz oporny na histeroskopie..na nast, wizycie zmusze go zeby wystawil skierowanie.dosc sluchania ze tak juz jest, to sie zdarza itd.dosc. biore sprawy w swoje rece, bo jak w tytule..never give up..choc teraz jest mi strasznie ciezko, mam kryzys, ciagle placze, rano budze sie z wielkim stresem ze juz nigdy nie bede w ciazy, a nawet jak bede to tej ciazy nie utrzymam..moje najblizsze przyjaciolki w ciazy..wczoraj jedna z nich urodzila, wiec bylam z wizyta z wielkim usmiechem na twrzy,a w glowie mialam wyniki badan ktore w ten dzien odebralam..juz mnie meczy ciagle udawanie..tak,czas sie przyznac ze boli mnie to, ze udalo sie im,za pierwszym razem! a ja mam tyle problemow, tyle rzeczy naklada sie i wszystko w organizmie grac musi, zeby sie udalo..wiec nie dziwie sie ze nie rozumieja moich problemow, obaw, wiec juz im sie nie zale, tylko udaje ze nie ma tematu..a tematem przewodnim kazdej rozmowy jest ich ciaza..

gosia.86 never give up!!!! 3 grudnia 2015, 18:58

bardzo bym chciala znalezc tu bratnia dusze, ktora boryka lub borykala sie z problemami nieplodnosci immunologicznej, i udalo sie komus zajsc i utrzymac ciaze..tak bardzo tego potrzebuje! nadziei!
zyje z okresu na okres, fiksuje, mimo ze wczesniej z tym walczylam, bylam dobrej mysli, tak teraz nie mam juz sil.. nie mam sil wstac rano z lozka, usmiecha sie, pojsc do pracy z przyklejonym usmiechem..nikt mnie nie rozumie, bo nie mam w towarzystwie osoby z podobnymi problemami..

22cs
18dc
5dpo
1IUI
czwartek

Jeśli jednak jestem w ciąży (bądź zaczynam być) to pierwszym jej objawem jest ból piersi. Od tej nocy tak mnie cycki napierniczają, zrobiły się jak balony, ciągną mnie, bolą sutki, a jak leżę na boku (a one jedna na drugiej zgniecione moimi ramionami) to mogłabym wyć z bólu. Nawet teraz jak siedzę i to piszę to czuję piekący ból.

Owszem czasami (zwykle) mi się zdarza ból piersi, a o takim nasileniu to chyba pierwszy raz.

Dziś przyszła do mojej sali (pogadać) nowa wychowawczyni klasy, z którą mam ostatnio non stop zastępstwo. Zaczyna pracę od poniedziałku 7.12, a więc koniec gehenny w pracy. W końcu wróci normalny dzień pracy.

nie wierzę że miałam tak debilnego lekarza, nie wierzę!!!!
poszłam na wizytę do innego lekarza, bardzo polecanego w okolicy z dwoma specjalizacjami i po 30 sekundach USG miałam wyrok. PCOS.
Oczywiście zapewnienia lekarza, że jestem młoda, że damy sobie radę, że dzidziuś będzie, ale tylko wyszłam, zobaczyłam mojego, powiedziałam mu o tym i w ryk. I tu jego pocieszenia, że będziemy się już cały czasz leczyć, że do wiosny będzie dziecko. Ja na to, że to wszystko moja wina i przeze mnie nie będziemy mieli dzieci, on na to że może on też ma jakiś problem. 20 km jechaliśmy w milczeniu. Już dziś nie rozmawialiśmy. Ja dalej płaczę, nie mogę przestać. Mogłam się w ogóle nie urodzić, to byłoby lepsze niż przechodzenie od małego miliona chorób. Nie chcę żyć

230515 Powrót do punktu wyjścia. 3 grudnia 2015, 20:54

4 dc.

Jutro ostatni dzień Clo. W środę, w 10 dc monitoring. Oby coś nam pięknie urosło. Na razie obserwuję, że @ jakby mniej obfita, na pewno nie dokuczał mi tak PMS, brzuch mnie prawie nie boli. A odpowiada za to pewnie Duphaston.



Zabookowałam hotel w Czechach, za miesiąc pojedziemy ze znajomymi pośmigać na stoku. Ten sam hotel bookowałam rok temu, na luty - wtedy byłam w ciąży z Krzysiem, mieliśmy jechać, odpocząć... Ale w styczniu dowiedzieliśmy się, że nasz Krzysiu niestety jest chory i odechciało nam się gdziekolwiek jechać. Jakbym miała deja vu.
Cały czas się zastanawiam, czy próbować znowu uczyć się jeździć na desce, czy zostać przy nartach. I gdzieś z tyłu głowy tli się nadzieja: może nie będę na niczym jeździć, bo okaże się, że jestem w ciąży...? Gdyby nam się teraz udało, to właśnie na początku stycznia miałabym testować.
Zatem: mam nadzieję, że nie będę musiała wybierać ani nart, ani deski.

coliberek Działania..działania... 3 grudnia 2015, 21:13

Hej Kochane!
Witamy sie w drugim miesiacu zycia :) Wczoraj Maluchy mialy o 21:15 oraz 21:17 urodzinki.
Tak sobie ostatnio myslalam...ze znowu jestem na drugiuej stronie.
Najpierw byla rozowa strona a potem fioletowa tutaj a potem bylismy na oddziale czerwonym by teraz byc na oddziale zielonym.
Tutaj jets suuper bo mamy o wiele wiecej intymnosci oraz czasu dla siebie. Minionki leza eleganckie, w kupionych ubrankach rozm 44....ktore wlasnie wypralam i wysuszylam bo taki luksus ze jest dla pacjentek pralka z suszarka.....i..uuuuppps....wyszly trohce rozowe bo dorzucilam do tego kilka moich rzeczy haha biedny Christopher :D Bedzie mial teraz rozowo-zielone spioszki.
Jak sie mamy..?
Dzisiaj dobrze. Ciezkie byly osttanie 3 dni bo nagle ni stad ni zowad Chrisowi zaczela spadac saturacja..i to tak drastycznie do 20-30 chwilami. Duzo nerwow mnie to kosztowalo..zwlaszcza jak mu spadala np podczas kangurowania i trzeba go bylo pocierac po pleckach, szturchac i masowac zeby wyszedl z bezdechu. Zbiegaly si ewszytskie pielegniarki i byla stra akcja. W poniedziale 2-3 razy, we wtorek moze z 5 a wczoraj chyba z 8 czy 10 i poranna lekarka sie po moich monitach zainteresowala..laskawie zrobila badania krwi ale tylko oglne a nie pod katem infekcji...Natomiast popoludniowa lekarka od razu zarzadzila badanie na infekcje i Okazalo sie ze zlapal jakas infekcje. CRP bylo 38 i sie dziwila ze ma infekcje a nie ma zadnych objawow oprocz tych bezdechow no i buch, szybko antybiotyk do tego troche kwri bo hemoglobina byla nieco nizsza niz najnizsza norma i dzisiaj...nasz slodki Chris wrocil do formy. Ufff...z tego stresu ilosc mleczka zmalala mi o polowe. A szkoda bo wyrabialam juz dzienna norme na obydwa brzuszki czyli ok 650ml a teraz buuu posucha no ale licze ze w eekend, jak mezus bedzie z nami, dzieci w porzadku to i mleczko sie odstresuje.
Marzylam o karmieniu piersia ale tez zastanawiam sie czy jak wrocimy do domu to aby bede sie pewnie czula. Przeciez te nasze Malenstwa nie moga niedojadac, musza jest tyle ile powinny zeby dobrze rosnac a z piersi nigdy nie bedzie gwarancji ze zjadly tyle ile powinny..a moze bede miala gorszy dzien i bedzie mniej mleczka..Wiec moze to tez juz podswiadomosc zamyka kraniki z mleczkiem zeby juz tutaj przyzwyczajaly sie stopniowo do mieszanki. Jednka i tak..pociagne za cyce ile sie da. I tak jestem dumna ze wyzywilam je mleczkiem 2 mies. Wiekszosc mam tutaj na oddziale poddaje sie i dzieci jedza z banku mleka a potem wczesnie przechodza na mieszanke. Moze dlatego na moim mleczku..Misiaczki tak ladnie rosna.
Chris wazy juz 2100g a Sophie 1750g :)

minis5.jpg

minis6.jpg

A najfajniejsze w tym wszystkim jest to ze sa to nasze prawdzie Miniaturki!
Sophie jest troszke humorzasta - zupelniejak ja :P , wie czego chce i jak jej sie cos nie podoba to krzyczy. Nie lubi ciagle spac w jednej pozycji i juz teraz potrafi lezac na brzuszku przerzucic sobie glowke z lewej na prawa i odwrotnie.Jest tez ciagle glodna i kocha swojego smoczka. Do tego ma nieco jasniejszy odcien skory, jest totalnie rozowiutka.
A Chris, kopia tatusia ma nieco ciemniejsza karnacje..jest bardzo spokojny i zrownowazony. Jak spi to moze sie walic i palic, moze go siostra walic po glowie raczka a on i tak spi chwilami sie usmiechajac. :) A jak juz go cos wyprowadzi z rownowagi to pokrzyczy chwile grubszym niz siostra glosikiem, zrobi grozna mine a potem cyk - znowu idzie spac. Czyli cierpliwy do granic wytrzymalosci jak tato.
Hihi zobaczymy czy to sie zmieni czy takie charakterki juz Im zostana. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2015, 21:18

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 3 grudnia 2015, 21:30

Drugi test negatywny. Czekam na @. Już nawet nie mogę powiedzieć że jest mi smutno, ja po prostu już nie wierzę że się uda kiedykolwiek. Ale próbować będę.

coffee Czekajac na Ciebie... 4 grudnia 2015, 05:59

ovu wyznaczylo mi owu w dzien, ktory tez uwazam, ze mogla byc, nie nastawiam sie jednak... co ma byc to bedzie... a w koncu mam nadzeje, ze Bog da nam to szczescie :)

moonshine minionki rozrabiają 9 grudnia 2015, 06:50

28dc, temperatura znów trochę niższa, brzuch coraz częściej i mocniej pobolewa, ale przynajmniej nerw trochę mniejszy po wczorajszej siatce. Godzina wygłupów i wyżycie się na piłce w dobrym towarzystwie to to, czego potrzebowałam :)

Jeden dzień nicnierobienia to widać za długo bo zaczynam głupio myśleć.
Zaczęłam się bać różnych rzeczy, począwszy od tego że nie wyhoduję żadnych komórek do pobrania albo nie będą dobre, przez to że żadna się nie zapłodni aż do tego że się nie uda.
Z drugiej strony pocieszam się że moja historia jak do tej pory jest taka, że nie ma nic co by wskazywało na takie scenariusze. Dlaczego miałabym nie zareagować na leki albo dlaczego żadna komórka miałaby się nie zapłodnić? No i dlaczego miałoby się nie udać?
Dzisiaj 26 dc, dzisiaj zażywam 8 dupka i do małpy mam nadzieję, zostały mi 4/5 dni. Chciałabym żeby za miesiąc o tej porze już było po wszystkim.
Gorączka mi ustąpiła ale zaczęła się walka z żołądkiem. Ciążowe objawy, jak co miesiąc o tej porze :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2015, 07:09

20t5d

Hej :-) W poniedziałek miałam robioną krzywą cukrową i wszystko jest w porządku, nie mam cukrzycy :-) Wczoraj miałam wizytę która pozostawiała wiele do życzenia... Babka ewidentnie mnie spławiła bo miała dużo pacjentek... Nie zostało mi zrobione USG, nie zapytała nawet jak się czuje i czy czuję ruchy itp. Nie zleciła mi nawet badań na mocz i morfologię. To już będzie 2-gi miesiąc bez podstawowych badań... Upomniałam się o nie ale stwierdziła że zleci wszystko w styczniu... (?)
Jakby tego było mało to wieczorem dostałam smsa od koleżanki ze szkoły, która też jest w ciąży, 6 miesiąc, że szyjka jej się skraca i będzie szyta żeby za wcześnie nie urodzić... Nie ukrywam, że właśnie tego na tym etapie się obawiam, a nawet nie zostałam zbadana... To sprawiło że szukam lekarza prywatnie, z dobrym sprzętem żeby zobaczył czy z małym wszystko dobrze jeszcze przed świętami, a badania zrobię chyba na własną rękę w przyszłym tygodniu żeby spać spokojnie. Niech mnie dalej prowadzi ta babka, ale muszę mieć kogoś w zapasie żeby sprawdzić czy na pewno wszystko jest OK. Z doświadczenia wiem, że nie należy kierować się opinią jednego lekarza...
Modlę się o koleżankę... Musi być dobrze!

A tak jakby tych smutów było mało to mam żylaka na lewej nodze, bolą mnie nogi, kręgosłup, nie mogę spać i jak się przemęczę albo dużo chodzę to bolą mnie pachwiny. A z pozytywów to mały kopie i rooośnie :-D Dobrze, że go czuję bo inaczej już bym sfiksowała...

Pozdrawiam serdecznie i życzę sobie i Wam pozytywnego nastawienia. Mimo tego, że przez lekarzy ręce opadają czasem...

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 4 grudnia 2015, 08:36

<3 17 tydzień 6 dzień ciąży <3 <3 4 miesiąc - II TRYMESTR <3

<3 45% ciąży <3

<3 Do wizyty zostało: 18dni <3

Witajcie <3
Kłaniamy się po wizycie. Z synusiem wszystko ok, jest zdrowy, tzn. lekarz niczego złego się nie dopatrzył, ale ze względu na podwyższone ryzyko na pierwszych badaniach prenatalnych skierował nas na echo serduszka, ale jak dla niego jest wszystko ok.
Nio i widziałam siusiaczka naszego ptaszka małego <3
Ogólnie to mało się ruszał, ja oczywiście już przestraszona ale podobno dzieci tak mają że dużo śpią, położył się i pokazał nam tylko kręgosłupek. Ale wcześniej lekarzowi udało się dokonać reszty pomiarów także ok. Udko mojego synka ruszyło, jest teraz najstarsze hehehe, nie ma już przewagi 3dni jest praktycznie zgodnie z OM ale wierzę że teraz już będzie dobrze i spokojnie będziemy się cieszyli zdrową ciążą do końca.

Powiedzieliśmy też Klaudusii o braciszku, ucieszyła się strasznie, także czuje się wspaniale z myślą że moje dzieci są zdrowe i szczęśliwe, a ja czuje się spokojniejsza, przynajmniej troszkę.

A oto śmieszne zdjęcie mojego synusia, lepszego lekarz nie dał rady zrobić :)
df3035823c875768med.jpg

Teraz odliczamy do wizyty 22.12.2015 i do echa serduszka 23.12.2015 mam nadzieję, że w tym roku dostanę same najlepsze prezenty od Mikołaja czyli pozytywne wieści o zdrowo rosnącym syneczku <3

**************************************

Remont i remont, remont i szkoła,
jestem tym wszystkim bardzo zmęczona.
Sprzątanie, pranie i gotowanie,
dość mam już życia w tym bałaganie.

Dzień za dniem tak szybko umyka,
gdy w tle z pod wałka gra tylko muzyka.
Oczy pieką już z niewyspania,
a jeszcze mnie czeka tyle sprzątania.

**************************************

Tak właśnie upłynął czas mojej nieobecności tutaj, remontów koniec ale sprzątania mam jeszcze na kilka dni.
Gdyby nie to że sobota i niedziela znowu szkoła to ogarnęłabym to razem z mężem przez weekend, a tak to po niedzieli jeszcze będzie co robić.
W niedzielę już pierwsze egzaminy, proszę wiec o kciuki bo brak chęci i czasu na ślęczenie nad materiałami.

Ogromne podziękowania dla mojej mamy <3
Całe to sprzątanie poremontowe ogarnęła za mnie, mi zostało tylko posortować i poukładać w szafkach.
Kocham Cię MAMCIU <3

We wtorek wizyta, zobaczymy jak maluszek rośnie.
Nadal nie zdecydowaliśmy się na żadne imię dla synka,
może Oliwier ale jakoś jeszcze bez przekonania więc wszyscy mówimy dzidziuś :)
Zobaczymy... jest jeszcze trochę czasu.
W każdym razie maluch odzywa się do mamusi kilka razy na dzień, nadal najbardziej podoba mu się na wykładach z geografii bo potrafi szaleć wtedy przez 3h bez odpoczynku :)

Na dziś to tyle, mam nadzieję że teraz będę systematycznie pisała co u nas :)

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 4 grudnia 2015, 08:47

Wszystko już jasne z moim samopoczuciem z przedwczoraj.Dzisiaj w nocy zaczęły mi się problemy żołądkowe(rozwolnienie).Wczoraj czułam się ok do wieczora.Wieczorem znowu było mi mega zimno.Zasnęłam przed 22 i spałam półsnem,w którym odczuwałam dyskomfort samopoczucia do 1 w nocy.Obudziłam się wymęczona,spragniona i z brzuchem w którym się wszystko przelewało.Skończyłam w toalecie.Dzisiaj rano znowu.Tydzień temu córka miała grypę żołądkową(pół klasy u niej doswiadczyło tej przypadłości).Niestety załapałam od niej.Także odwołuję podejrzenia implantacji i oświadczam,że po prostu dopadł mnie wirus.Jak to wszystko można interpretować pod własne potrzeby:).Wczoraj znowu zrobiłam test ciążowy(tej samej firmy) żeby zobaczyć czy hormon z zastrzyku się utrzymuje.To był 6 dzień po podaniu.Test wyszedł pozytywny a kreska trochę ciemniejsza niż dzień wcześniej więc pierwsza moja myśl:pewnie hormon narasta.Po chwili dotarło do mnie,że po prostu mogłam mniej wypić niż dzień wcześniej przed testem(testy robię popołudniu) i stąd ta różnica.Na tą chwilę nie czuję się w ogóle ciążowo.Dzisiaj jest mój 17 dc,7 dzień po zastrzyku i 6 dzień po IUI.W pierwszej ciąży zrobiłam test bardzo szybko po stosunku,w którym doszło do zapłodnienia.To był 7 lub 8 dzień i żółty płytkowy bobotest wskazał II kreski.Do dziś pamiętam widok tego testu na parapecie w sypialni:)).Miłego dnia.

O ciąży dowiedzieliśmy się 11 listopada z testów ciążowych :) Najszczęśliwszy dzień w naszym życiu.
31 listopada mieliśmy transfer dwóch zarodków a 02 grudnia w 6 tyg 3 d ciąży zobaczyliśmy pięknie bijące serduszko:)
To są emocje nie do opisania :)
Początek był łaskawy senność senność po stokroć senność a od 6 tyg mdłości cały dzień mdłości ciężko ale mam nadzieję, że nasza fasolka pięknie się rozwija
Jutro zaczynamy 8 tydzień ciąży :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2015, 10:08

Na początku października byliśmy w klinice. Jajniki się oczyściły, poschodziło większość bąbelków. Lekarka była bardzo zadowolona z wizyty. Wyniki hormonalne cały czas się poprawiają, ostatnio parametry były blisko normy. Następna wizyta pod koniec stycznia, wtedy też kończę półroczną kurację metforminą. Pani Doktor zdecyduje wtedy co dalej, czy dajemy już hormony na owulację i zaczynamy pierwsze starania z monitoringiem, będzie też decyzja czy wspieramy się inseminacją czy najpierw naturalnie. Do stycznia mam czas przygotować się psychicznie i nabrać sił. Mam nadzieję, że rok 2015 będzie ostatnim, w którym jesteśmy z mężem tylko we dwójkę.

od 3 dni mam tą samą temperaturę, już myślałam, że termometr padł ale po jakimś czasie znów zmierzyłam i było 36,3 więc jest ok :) ale i tak dziwnie, zawsze mam góry i doliny :P
w pracy nudy, mąż nie wraca na noc, będzie dopiero jutro więc go dzisiaj rano przyatakowałam a co :)

kolejny dzień bolą mnie oczy, chyba za dużo przy komputerze siedzę, muszę sobie kupić coś do zakrapiania, koniecznie.
w ogóle jakaś taka przymulona jestem... ale za to jak ja się jutro wyśpię... :)
nikt mi w nocy nie będzie chrapał, ani wstawał.... jutro śpię do bólu :)
wypłata wyjdzie dopiero dziś... fuck... będę miała na koncie dopiero w poniedziałek... fuck fuck fuck
może trochę dzisiaj posprzątam, zrobię pranie. Kilka bluzek patrzy się już na mnie spode łba ale jakoś udaję, że tego nie widzę... może się w końcu doczekają... :P hehe

humor mam niezły, z mężem dogadujemy się od dłuższego czasu wspaniale, jest super :) dużo się przytulamy, głaskamy, wygłupiamy itp :) chyba jest z nami coraz lepiej :)

Ale jestem wkurwiona, masakra coś mi ostatnio zakupy przez internet nie wychodzą. Najpierw zamówiłam sobie spódnicę, barany wysłały mi nie tą co trzeba, dwa dni dzwonienia, wymieniania e-maili w końcu udało się zwrócić, oczywiście bez problemów się nie obyło.
We wtorek w księgarni matras dzamówiłam jeszcze parę rzeczy na Mikołaja dla dzieciaków. Napisali mi, że wysyłka nastąpi w czwartek. Dla upewnienia w środę do nich zadzwoniła i jakiś babsztyl zapewnił mnie, że w czwartek paczka opuszcza magazyn i w piątek będzie u mnie - no to git na niedzielę będzie. Jakież było moje zdziwienie jak dziś wchodzę na ich stronę, patrzę a tam paczka w realizacji - WTF myślę! Biorę za telefon dzwonię, streszczam sytuację, że dzwoniłam w środę, że paczka miała być u mnie na piątek itp., a tam jakaś dziunia mówi mi, że paczka będzie w poniedziałek!!! Jakie mnie nerwy wzięły, jak się babie dostało, wiem, że to może nie jej wina, ale takie mam nerwy, że masakra. Jakbym jeszcze wcześniej nie dzwoniła, to rozumie, ale zostałam zapewniona, mówi mi, że to magazyn nawalił, każe jej dać kogoś kompetentnego do rozmowy, a ta mówi, że nie może, powiedziałam jej tylko, że gdybym wiedziała, że tak to będzie wyglądać to w życiu bym tam nie zamawiała. Rozłączyłam się i w ryk. I co ja teraz powiem dzieciom??? Że Mikołaj nawalił :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)