Według ostatniej miesiączki 13t+3dni, wg usg 12+6 więc trochę maluszek nadrobił 
Chyba musze zmienić te dane na belly żeby liczyło wg ostatniej miesiączki bo sama się zgubię 
Relacja z wczoraj:
Wizyta z usg genetycznym. Spóźniłam się trochę bo oczywiście wypadek po drodze. Mąż już na mnie czekał. pani doktor od razu nas poprosiła. Wpierw badanie ( a miałam nadzieję że nie będę musiała się rozbierać bo ubrałam sukienkę na wigilię w pracy). Po badaniu wszystko ok. Szyjka długa - chyba dobrze zrozumiałam.
Mogłam się ubrać i badanie usg. Nasz skarbek oczywiście spał - jak tata - ręce pod głową
Taaaak słodko
Ma już 62 mm. Wszystko prawidłowo się rozwija. Widzieliśmy nóżki ( duże stópki) i rączki jak nam machało
Słyszeliśmy jak bije serduszko
174 uderzenia/min. Nasze kochane serduszko 
Widzieliśmy wszystko w efekcie 4D, mamy zdjęcia i nagraną płytkę. Jesteśmy przeszczęsliwi
Mąż tylko ciut zawiedziony bo myślał że dowie się płci, ale pani doktor nie mogła zobaczyć chociaż było dobrze ułożone. Nie chciała strzelać ale zasugerowała że u niej jest więcej chłopców.
Kwestia L4- panie doktor bez problemu dała mi do... 4.01! Mąż mówi że pracuje po 13 h i dojeżdżam 60 km. Pani doktor nawet się nie zastanawiała.
Po wizycie mąż zawiózł mnie na wigilię i zostawił samochód żebym mogła później wrócić do teściowej. Weszłam na salę - zostałam przywitana i załapałam się zanim wszyscy zaczęli jeść. Dziewczyny komentowały jak ładnie wyglądam ale nie jak matka. No fakt - ubrałam mega obcisłą czarną mini, czerwone usta i pazury. Jak pojadłam to brzuch wyszedł. Pani kierownik po kolacji podeszła do mnie i pyta jak tam. Mówię że w miarę wszystko ok i mam L4. Gały wystawiła i mówi mi: " A skorzystasz z niego? Zastanów się" Noż kurwa mać! Po to wzięłam żeby go nie dawać! Już jedno L4 leży w domu bo prosili żebym była a miałam biegunkę wtedy (jakiś rok temu). Nawet się nie zastanawiałam i dałam koleżance to L4 żeby zabrała dzisiaj.
Po wigilii zebrałyśmy się z dziewczynami i poszłyśmy na piwo - ja oczywiście soczek :)Tak się pośmiałyśmy że aż policzki bolały. Oczywiście jedna nie poszła z nami bo się obraziła o to moje L4 bo ma zaplanowany urlop od połowy grudnia i dogadywały jej dziewczyny że będzie musiała z niego zrezygnować.
Nie będę się tym przejmować, niech sobie radzą. A urlopów pani kierownik powiedziała że nie odwoła, tylko na szkolenie zamiast 2 pojedzie jedna. Ja od dziś odpoczywam i się relaksuję 
A tu zdjęcia mojego maleństwa 
całe:

jak macha łapką:

i w 4D:

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2015, 21:41
No i przyszedł małpol
Dziś rano na pierwszej lekcji oznajmił bólem brzucha, że właśnie nadchodzi. W sumie to się nawet ucieszyłam, bo przynajmniej ładny 29-dniowy cykl. No i dzień nie był jakiś straszny. Wzięłam tabletki i nawet za mocno brzuch nie bolał. Czas szybko mijał i przed 17 byłam w domu...a raczej na pętli mpk, bo tu się zaczęła jazda. Chyba ze 20 minut czekałam na autobus, a potem stwierdziłam, że lepiej pójść na piechotę, bo mi kolana zamarzały
Poza tym musiałam jeszcze zajść na pocztę, ale coś mi się po drodze popieprzyło, więc zamiast dojść do domu w pół godzinki, włóczyłam się w kółko jeszcze drugie tyle. Efekt - zmęczona, wkurzona, z bolącym brzuchem i pełnym pęcherzem dotarłam do domu o wpół do siódmej. Dobrze, że mąż zrobił obiad i skoczył po piwko. Teraz siedzę w ciepełku z pełnym brzuchem i się relaksuję 
Jutro rano pójdę zbadać czy mi prolaktyna po tym bromergonie trochę spadła. A na czwartek jesteśmy umówieni do naszej nowootwartej Olsztyńskiej kliniki leczenia niepłodności. Zobaczymy, co nam powiedzą 
12 dc.
Wczoraj myślałam, że jest śluz, szyjka otwarta... Dziś to już nic nie wiem.
Bromergon totalnie zaburzył mi wizje cyklu.
Temperatura raczej w dole i testy owu są masakrycznie negatywne, a w tym momencie cyklu były już zazwyczaj blade.
No nic. Dziś przyjemny, mam nadzieję, dzień we dwoje, więc luzuje dalej 
Miłej niedzieli Kochane.
21t6d akcja pierniki trwa:) ozdabiania strasznie męczące, ale jak skończę to pochwalę się efektami:)
Ogólnie taka refleksja mnie dzisiaj dopadła... jestem szczęśliwa. Co prawda jeszcze do końca nie mogę uwierzyć, że się udało z dzidzią, cały czas boję się w głębi duszy, że coś pójdzie nie tak, bo przecież za dużo szczęścia to wydaje się niemożliwe. W końcu mam kochającego męża, mieszkanie i ogólnie nie mogę narzekać... dlatego boje się że tyle szczęścia na raz jest niemożliwe, ale z drugiej strony wierzę że za 4 miesiące będę szczęśliwą mamą
Już w środę idę podglądnąć mojego dzieciaczka:)
Ogólnie ostatnio płaczliwa jestem. wystarczy pierdoła a ja mam już łzy w oczach. Wzrusza mnie wszystko - bajki, filmy itp... ach te hormony
39 tc (38t0d)
Wracam do żywych 
Dziękuję za wszystkie komentarze i prywatne wiadomości. Przyznaję, tęskniłam za Wami bardzo 
A teraz pora wyjaśnić, wytłumaczyć...
Powód mojej nieobecności był prozaiczny - oddałam smartfona z pracy i nie zakupiłam własnego... A komputer był poza moimi możliwościami (leżałam w łożku i faszerowalam sie progesteronem... Aż do dziś
). Wczoraj dostałam zielone światło od lekarki na odstawienie tabletek, wstanie z łóżka i normalne życie. Moja szyjka już praktycznie nie istnieje, rozwarcie na 2 cm... Skurczy brak. Synek zdrowy, waży w chwili obecnej około 3 kg 
To już końcówka, trzymajcie kciuki! 
Mam nadzieję, że Was kiedyś nadrobię, ale tyle się nazbierało, ze sama nie wiem kiedy...
uwierzcie mi, ze często o Was myślałam i miałam nadzieję, że u Was wszystko w jak najlepszym porządku (zarówno u tych dzieciatych, "napuchniętych", jak i tych starających).
P.S. Zna ktoś jakieś cudo na rozstępy? Mój brzuch niestety pozostawia sporo do życzenia... Mimo, ze przytyłam póki co 11 kg, więc niby nie jakoś dramatycznie...
No to po zawodach. Brzuch boli więc @ zbliża się wielkimi krokami. No dobra, trudno.
Dzidzia rosnie. 4,6cm serducho bije. A za tydzien prenatalne... Moze juz poznam plec:)
24dc
13 dni po IUI
Dzisiaj rano zrobiłam test ciążowy.Bez żadnej nadziei,chyba dla całkowitego potwierdzenia porażki.Podchodząc do IUI ma się przeświadczenie,że to taki wyjątkowo skuteczny "stosunek".Statystyki obiecują tylko 15% ale przecież mamy odpowiedni dc,wyselekcjonowane,uzdatnione nasienie zapodane dogłębnie.Nasz rozum z 15-u % wyolbrzymia to do co najmniej 80.Mówię oczywiście za siebie ale na pewno nie jedna z Was,która doświadczyła IUI miała podobne odczucia.Trzy dni po czułam się prawie jak w ciąży,miałam nawet urojoną implantację,która okazała się grypą żołądkową.
Dzisiejszy poranny test ciążowy nie pozostawia cienia złudzeń.Niewiadoma jest tylko jedna:kiedy nadejdzie @?Jeżeli uda się do niedzieli mamy nikłą szansę na 2IUI w grudniu.24 byłby 12 dc i można byłoby chyba wykonać IUI.Jeżeli będzie później nic się już nie da zrobić w magicznym grudniu.Możemy tylko liczyć na własne siły i szczodrość natury.Chyba już przestałam się łudzić i wiem,że taki cykl skazany będzie na niepowodzenie.W styczniu także może nam się nie udać.T ma kurs w Norwegii(nie widamo jeszcze w jakim terminie,pewnie w okolicach owulacji) i wyjazd na statek na 2,5 miesiąca.Tak więc sytuacja nie wygląda za różowo.
Myślę sobie,żeby w kwietniu podejść do in vitro.Pierwszy raz w życiu o tym myślę.Prawda jest taka:nie mamy czasu na starania w nieskończoność(mój wiek,słabe nasienie,tryb pracy T).Chyba pora zacząć na poważnie rozważać a nawet planować in vitro.
Przychodzi mi do głowy jeden plus tej sytuacji:może wszystko tak się układa zebyśmy doczekali się bliźniaków.Jeszcze kilka lat temu uważałam taką wersję zdarzeń za całkowicie masakryczną tzn.bliźniaki,bo in vitro nigdy w życiu nie brałam pod uwagę.Nie ze względów religijnych tylko nigdy nie podejrzewałam żebym miała jakiekolwiek problemy z płodnością.A tu taki zonk.W obecnej chwili kiedy wiem,że ewentualna ciąża będzie na pewno moją ostatnią a rozbrykany instynkt podsuwa coraz to nowe bodźce myslę że bliźniaki mogłby być kropką na "i".
Pewnie za jakiś czas kiedy przeczytam ten wpis zblednę ze zdumienia.To chyba efekt zawiedzenia IUI,magicznego czasu przedświątecznego bez ciąży,hormonów i nie wiem czego jeszcze.Dodam jeszcze,że pisząc to jestem całkowicie trzeźwa i mam nadzieję że zdrowa na umyśle jeszcze.
Tak podsumowuję nieudane IUI i zawiedzione oczekiwania.Cieszę się,że mam w sobie jeszcze sporo empatii i życzę wszystkim oczekującym na testowanie upragnionych II kresek na święta.Powodzenia dziewczyny!!!!!!!!!!!
To będzie zupełnie inny wpis ...
Dlaczego znów starasz się być kimś kim nie jesteś? Albo zacznijmy z drugiej strony ... Dlaczego chcesz być taka, jaką chcą postrzegać Cię inni?
Bądź sobą - niech się inni przyzwyczają do faktu, że jesteś jaka jesteś. Miej pojemną dupę, żeby zmieścić złą krytykę, ale sanuj tą konstruktywną. Żyj tak żebyś mogła się obejść bez świata, a żeby świat odczuwał lukę gdy Ciebie zabraknie. Kochaj i pozwól siebie kochać, szanuj i dbaj o to żeby
Ciebie szanowano. Nie bój się marzyć - człowiek bez marzeń nie istnieje. Uwierz w siebie, bo jesteś jedyna w swoim rodzaju. Jesteś wyjątkowa, piękna, mądra. Żyj, nie daj się pominąć życiu w całej jego wspaniałości... Bo żyje się raz ...
Od miesiąca przeżywam jakieś pierdolone Katharsis mojej przeszłości... Czuję się jak w opowieści wigilijnej - czemu to ma służyć ... dlaczego nagle przypomnieli sobie o mnie wszyscy którzy zaistnieli w moim życiu... To jest jakaś magia, nie tłumaczmy więc tego, poddajmy się biegowi wydarzeń ...
13 dc.
Jestem tak samo głupia, jak byłam. Na ocenie cyklu nie dowiedziałam się, czy na 100% była owulacja. Pęcherzyk w 10 dc był, a w 12 dc już go nie ma. Mało tego, lekarz stwierdził, że niewiele jest płynu w zatoce Douglasa... Możemy domniemywać, że owulacja już była, bo pęcherzyk mógł mieć około 19mm i miał prawo pęknąć. Gin przychyla się do tej właśnie wersji, raczej wyklucza możliwość, że pęcherzyk się wchłonął. Kazał brać Duphaston. A moja temperatura jak zaczarowana, nadal nisko... Ech.
To wszystko takie męczące, nic nie jest na pewno, nic nie jest 'na bank', wszystko jest tylko 'prawdopodobne', 'możliwe'...
Cóż mam zrobić, staram się nie nakręcać (hahahaha, bardzo śmieszne), ciągle na coś czekam - tym razem na wzrost temperatury i na czas testowania. Wszystko kręci się wokół jednego.
Nawet wczoraj kapsel od Tymbarka powiedział do mnie 'Chill out'!
No nic, muszę zatem chill the fuck out.
Czy od tych wszystkich prochow ktore w siebie wrzucam ovu sie przytrafila 11 dnia?
Ach olewam wpisy w wykres poza temp.
Jestem spokojna i sobie mowie tym razem sie uda.
Tak sobie postanowilam, dobry plan?
Nie wiem co i jak ale w glowie mam spokoj jakiego nie mialam od lat.
Podejrzewam, ze to z powodu decycji o ivf.
Albo cos w koncu przestawilo mi sie nie tylko w terminie ovu ale tez tam gdzie potrzeba. W GLOWIE.
Jak by ktos byl zainteresowany, u mnie wszystko ok.
Szukam pracy, Swieta beda w Polsce, a o ivf nikomu nikomu nikomu nie chce mowic kiedy co i jak.
Jestem niby normalna ale w tym temacie jestem jeden wielki przesadny zabobon.
Moje glowne leki:
Mineraly i witaminy
Maca
Mleczko pszczele
Ziola o. Grzegorza nr 3
Joga
Poczekamy zobaczymy.
Calusy dla wszystkich, jak sie modle to i o Was rowniez.
Ehhh/.... Szkoda gadac.
Dziś rano urodziła szwagierka...(Zona brata mężą mojego). Bardzo sie ciesze z tego i wiedzialam ze w koncu to nastapi. Super że maja kolejnego zdrowego slicznego chlopczyka.
Brat meza zadzwonil jak malutki sie urodzil a potem wyslal 2 zdjecia. jak odebralam zdjecia to sie poplakalam. Bylo mi tak przykro i smutno ze ja nie wiem.Plakalam i zastanawialam sie kiedy i czy wogule ja kiedys bede mogla sie cieszyc swoim malenstwem. Jak je urodze jakie by to bylo szczescie dla mnie. Ja nie wiem tak mi bylo przykro.Pozniej pojechalam przed poludniem do szpitala zobaczyc dzidziusia i byl taki sliczny taki malutki i słodziutki ze nie moglam sie napatrzyc. A jednoczesnie myslalam o tym kiedy mnie to spotka. Gdybym w koncu zaszla w ciaze i urodzila zdrowe dziecko bylabym najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi.
I tak mi wlasnie teraz przykro i smutno a jednoczesnie ciesze sie z ich szczescia.
Tak duzo teraz mamy z mezem spraw na glowie, brakuje w tym wszystkim czasu dla siebie. Widze ze dla meza nie jest teraz npriorytetem dziecko. Zalezy mu na tym wiem ale nie spieszy sie do tego tak, nie przejmuje sie tym ze nie wychodzi nam tak dlugo. Albo to ukrywa przede mna zebym ja sie jeszcze bardziej nie martwila.
A co do cyklu to dziś juz zaczal sie ból jakjnika.Zastanawia mnie tylko to ze zawsze prawie od kad pamietam boli mnie lewa strona zawsze na owulacje a prawa jakos nie bardzo. Czyzby cos z prawym jajnikiem bylo nie tak?
A wiec weekend..co z tego jak trzeba isc do pracy
doopa doopa...ale chociaz to,ze mamy tylko po 2 godzinki..dzisiaj i jutro..udalo mi sie przesunac jedna osobe zeby patryk mogl sobie odpoczac...jest prawie 8 u nas a mala nadal spi
kochane malenstwo...ostatio strasznie sie rozgadala...a na czterech zasuwa tak szybko jakby biegala!
Wczoraj tatus przytrzasnal paluszka!!!!! ile zalu bylo..a nam serce peklao doslownie bo ona nigdy nie placze tylko jak cos to kwili..a to byl placz....na szczescie paluszek weszedl w gume, mala sie tylko przestarszyla..nie ma czerwonego paluszka, nie ejst spuchniey...przestraszyla sie biedulka a tato prawie zeszedl na zawal 
robie notatki..waga dzisiejsza 98kg..mamy 3kg spadek!
pozdrawiam i zycze milego weekendu!!!!!!!!!!!
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa i zapomnialam napisac cos!
NASZA SARKA JUTRO KONCZY 8 MIESIECY!!!!!!!!!!!!!!! MOJE SERDUSZKO
aaaaaaaaaaaaaaaa znowu cos zapomnialam napisac! wczoraj dostalam list..patrze eon...mowie w duchu kurwa pewno jakis wydatek znow za prad..az balam sie otworzyc ,zeby nie zobaczyc jakiegos wyrowniania....a tam : przeprtaszamy bardzo..za niedopelnienie dobrego cutomer service....wg policy, jestesmy pani dluzni....i czek...nie duzo bo 45f
ale akurat tyle i place miesiecznie za prad

czyli jak to sie mowi
BARUCH HASZEM!!!!!!!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2015, 09:17
35t6d wg owu
36t4d wg OM
Noc w domu miała być taka piękna, a od 22:30 do 5 wymiotowałam, żeby o 7 zakończyć zabawę biegunką max. Naaaajs. Polecam wszystkim, którzy nie lubią spać 
A. się przefikała znowu w nocy i leży teraz dla odmiany poprzecznie. Czy ja już mówiłam, że wkurza mnie to Dziecko?
I tak, chcę urodzić w Święta, nawet przed Świętami, generalnie jak najszybciej, bo to ciśnienie mnie za chwilę zabije (w nocy doszło nawet do 146/98 - czułam się koszmarnie!), a nerwy mi strzelą i wyląduję w Kobierzynie, a oni tam ponoć klamek nie mają, więc nie lubię.
im więcej się o tym mówi tym mamy więcej szans na pomoc...
https://docs.google.com/forms/d/1PDLT9Pjq_IkrqPezaBAzOmN_Y-6yVilCX6lqWUq5n1o/viewform
wypełnienie zajmuję chwilę, ja wypełniłam, myślę że warto...
21 d.c.
Mam ogromną ilość białego śluzu/wydzieliny.
Już dawno tak nie miałam.
Wczoraj było jeszcze w miarę, ale dzisiaj... większa produkcja niż śluzu płodnego.
To chyba od tego progesteronu.
5 dc.
@ przylazła i po dwóch dniach jestem już po. Komedia. Szukam usprawiedliwienia i znajduję w cienkim endo, które sobie wyhodowałam (całe 3,9 w 15dc:P)...;P Cóż, już wpierdzielam migdały, mam nadzieję, że teraz wyhoduję grubaśne i tłuściutkie 
Od dzisiaj też pierwszy dzień z CLO. Jestem pełna obaw, naczytałam się o tym leku tyle, że sfiksować można. Moja ginekolożka nie chciała mnie obserwować podczas brania CLO więc łaski bez - umówiłam się do doktorka
Po raz pierwszy będzie to facet, jakoś tak mi dziwnie. Zawsze chodziłam do kobiety ginekologa. A ten jest do tego młody... w miarę... Ciekawe czy przystojny?
:P Nic tam, na wizycie poznamy się bliżej hehehe 
TSH - 2,173. Spadło od maja, ale dalej wysokie jak na starania. 
Z dobrych wiadomości- lutealna wydłużyła się o całe 2 dni, mam nadzieję, że to po magnezie i wit. b6
więc biorę dalej...
Kochane moje
podpisaliśmy dziś wszystkie dokumenty do in vitro. Oficjalnie zaczynamy.
Miesiączki nadal nie mam (32 dc) więc dostałam luteinę na wywołanie. Od 1 dnia cyklu zaczynam brać ovulastan i w 13-15 dniu brania wizyta. Czyli długi protokół. Zostanie mi podany tylko jeden zarodek- liczyłam na 2 ale nie pozostaje mi nic innego jak zaufać lekarzowi 
Jestem bardzo szczęśliwa bo w końcu coś ruszyło- coś robię
Tak bardzo się cieszę 
A teraz robię krem z dyni i papryki. Warzywa są w piekarniku i całe mieszkanie pachnie nimi 

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 grudnia 2015, 13:00
Wydawalo mi sie ze ostatnie tygodnie byly ciezkie- problemy z zajsciem w ciaze, problemy ze zdrowiem, z samochodem, mandaty, problemy w pracy no i choroba tesciowej. Myslalam glupia ze wszysstko mija az Bog pokazal ze to jeszcze nie wszystko co wyszykowal.
Minęło kilka dni od smierci tesciowej, a kilka godzin od pogrzebu..ja sie pytam jaka jest sprawiedliwosc co dla nas Bog wyszykowal? Mam nadzieje ze limit nieszczesc skonczyl sie na ten rok...
slyszalyscie kiedys wiosenne ptaki w grudniu? Ja dzisiaj slyszalam w kaplicy jak ostatni raz widzielismyvi zegnalismy mame. Ksiadz mowil ze Bog ochronil Ja w ten sposob od wiekszych cierpien...a jak nas planuje ochronic?
O, weszłam na drugą różową stronę pamiętnika...ciekawe ile jeszcze przede mną.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.