pati87 kolejne starania, czy warto? 17 grudnia 2015, 10:47

oboje z partnerem mamy
genotyp C/T polimorfizm c.677C/T genu MTHFR
heterozygotyczna postac genu mthfr

25% szans na wystapienie u pomomstwa homozygotycznego wariantu genu mthfr T/T

nie wiem czym sie roznią te warianty, a wogole w zalecianiach napisali ze mozliwosc oznaczenia wariantu A/T kontakt z poradnią, nie wiem czym sie roznia te 3 warianty?

22t4d

Już po wizycie :-D Lekarz niezwykle kompetentny. Wszystko nam pokazał i wytłumaczył.
Z szyjką wszystko OK, jest długa i na ten moment nic niespodziewanego nam nie grozi :-D
Dzieciątko zdrowe :-D Potwierdziło się, że Kacperek będzie Kacperkiem :-D Serduszko pięknie bije, a mały waży już 540g :-D Lekarzowi nie udało się zobaczyć jednej z rączek w całości bo mały spał i przygniótł ją sobie. Gin wyobracał mną na wszystkie strony, ale mały i tak się nie poruszył... Uparte dziecko, a śpi twardo jak jego tata i tak samo jak on, z rączką przy buzi :-D Ciekawe czy mu tak zostanie... Fajnie by było bo to taki słodki widok :-D No to teraz mogę spokojnie świętować ;-) a po świętach zrobię podstawowe badania bo coś ostatnio słabo się czuję, ale może to ta beznadziejna pogoda... :-/

Zdjęcia brzuszka i twarzyczki dzidziusia wstawię w przyszłym tygodniu albo dopiero po świętach bo ciężko mi znaleźć czas na cokolwiek... No i ta nieszczęsna praca magisterska :-/ ehhh

inaa Mama,Tata i ...? 17 grudnia 2015, 10:58

:-)

Lepszy nastał dzień,
Nie wiedziałam, że tutaj jest tyle mądrych, rozważnych i kochanych kobiet ! Jesteście cudowne !
Wczoraj dzień płaczu... pożarłam się z mężem... tzn on znowu wytykał a ja po kryjomu uroniłam łzy. Płakałam do późna. Nie mam w nim wsparcia. Nawet takie myśli jak " wyprowadze sie","wezme rozwód" - wczoraj mi po głowie chodziły. Już mam dość takiego traktowania, już miłość mija...

...

sylwia92 Starając się o bąbelka 17 grudnia 2015, 11:20

Dziś 22 dc, sama nie wiem czy owulacja była czy też nie. Robiłam testy owulacyjne tak jak to było wyjaśnione w ulotce i co? I wyszły wszystkie negatywne. Dopiero dwa dni po zakończeniu testowania pojawił się śluz rozciągliwy. Niby serduszkowanie było ale jakoś nie wierzę żeby się udało. Od kilku dni ciągle chodzę poddenerwowana, ze wszystkimi dookoła się kłócę, a już najbardziej z mężem. Denerwuje mnie dosłownie wszystko ... już sama nie wiem co się ze mną dzieje :-(

gabi544 moja historia 17 grudnia 2015, 12:00

Jedz dużo marchewki. Jest ona bogata w beta karoten i witaminę A, które mogą pozytywnie wpłynąć na zwiększenie ilości i jakości śluzu szyjkowego.


Tak dla przypomnienia :)

zamotana oczekiwanie na II 17 grudnia 2015, 12:47

Nie wiem o co chodzi...ostatnio w ciągu dnia dopada mnie straszna senność, nie do opanowania. Ostatnio zasypiam o 22 na stojącą, we wtorek zasnęłam jedząc kolację. Teraz siedzę w pracy i zaraz chyba położę się na biurku. Nie wiem co jest grane. Tym bardziej, że to dopiero początek cyklu...

alciak Plus i minus 21 grudnia 2015, 12:31

„To niemożliwe, że tym razem się nie udało.”

„Czemu niemożliwe?”

„No bo powinno się udać. Teraz akurat powinno”

Do tej pory od niego czerpałam siłę i wiarę w to, że kiedyś się uda! A teraz co?
Ja upadłam, On upadł, kto nas podniesie?

Święta będą wesołe… na swój sposób, chociaż miało być inaczej.

Będziemy czekać…

Dzisiaj miałam wizytę u mojej ulubionej hematolog:) Jak zwykle nie oszczędza na mnie:) Już po pierwszej ciąży zbadała mi pakiet na zespół antyfosfolipidowy,po drugiej powtórzyła,a teraz dała mi skierowanie na rezonans głowy bo twierdzi ,że mam mikrogruczolaka przysadki ...Zapisałam się. Na wrzesień pierwszy wolny termin,tylko wrzesień przecież już był :P
No nic poczekamy:)Tak poza tym mam nadal sporo roboty,bynajmniej nie związanej ze świętami...Ale prezenty mam już ogarnięte,jeszcze czekam na ostatniego kuriera,pakowanie prezentów,kupienie i ubranie choinki i mogą być święta:)

U mnie pierwsze rzyganko zaliczone, dzisiaj myślałam że wyrzygam cały żołądek, masakra poszło mi nawet nosem i łzy mi się lały :-( ciężko znoszę ciążę, z każdym dniem jest coraz gorzej, no ale dla maleństwa musze wytrzymać. Lekko nie jest mam wszystkie możliwe objawy :-(
No ale cóż jestem też szczęśliwa, wczoraj byłam pierwszy raz u ginekologa i usłyszałam serduszko mojego kochanego maleństwa, tak cudownie i silnie biło, coś pięknego, starałam się opanować łzy, ale widziałam u męża za szklone oczka, tez się wzruszył :-) moje kochane maleństwo ma 8 mm i prawidłowo się rozwija :-)
Oby tak było już do końca ciąży, bo mimo wszystko czuje strach, chyba to normalne tyle przeszliśmy z mężem, że już nie potrafimy się cieszyć tak bardzo bez strachu i obawy.
Bardzo go kocham, zawsze jeździ ze mną do lekarza i zawsze jest przy mnie :-)

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 17 grudnia 2015, 14:36

24 dzień cyklu i 10 dpo.

Bardzo się stresuję. Niby temperatura ładnie rośnie, czuję lekkie bóle w podbrzuszu, ale chyba wmawiam sobie inne objawy. Tym bardziej, że po 7 dpo przestałam odczuwać takie zmęczenie, cera mi się poprawiła, a to nie są chyba dobre sygnały. Choć wiem doskonale, że tak naprawdę kobieta może nic nie odczuwać i być w ciąży...

No nic, pozostaje mi tylko mocno wierzyć :) W sobotę zamierzam zrobić test, żeby przerwać te moje domysły.

Pozdrawiam Was :)

rybka Gdzie jesteś????? 17 grudnia 2015, 14:49

Dziś zaczęlam po raz setny już kolejny cykl...ile jeszcze razy będzie ten kolejny nowy cykl??? od rana było git nie było miesiączki była maleńka nadzieja pomimo negatywnego testu niedawno...tak była pomimo że cykl był olewkowy i miałam wszystko gdzieś..około11 zauważyłam że zaczynam plamić...kużwa jakie to wszystko nie ferr....mam żal bo...tak bardzo chcę tak bardzo pragnę...bo....upadłam psychicznie już parę miesięcy temu ale wsparcie i "kopniak" od męża dodał mi sił.W styczniu zaczynam ostatnie podejście,porobię badania zmieniam ginekologa i do kwietnia daje sobie czas...może....

O 17 wizyta...specjalnie na tę okazję nogi ogoliłam ;) nie zależy mi na tym by poznać płeć, chcę tylko usłyszeć że nasz Maluszek jest zdrowy <3 znowu schizuje że mogłam zrobić coś nie tak i go skrzywdzić...oby było dobrze. Trzymajcie kciuki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2015, 15:27

39dc i @ dalej nie ma, mam ochotę tylko usiąść i wyć. Jestem tym totalnie załamana, muszę jakoś wyluzować bo mam wrażenie, że to przez moje nerwy i stres i psychikę @ nie może się rozkręcić. Muszę jakoś wyluzować to może przylezie. Przecież hormony są w normie to co może być nie tak???? Dziś się pojawiło trochę krwi ale to bardziej podbarwiony śluz, w żadnym wypadku porządna @. Już mi totalnie nie zależy na tym co w który dzień wypadnie, czy będzie jakiś monitoring w święta albo punkcja w nowy rok, już mnie to nie obchodzi, niech ten cykl się tylko wreszcie skończy.

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 17 grudnia 2015, 15:36

17.12.2015r. Dzień 44, czwartek, godzina 15.20

Ależ leń mnie dopadł. I chyba Nastuśkę też. Od 23 do 10.30 (ja) i 11.30 (Nastia) spałyśmy. Z jedną przerwą o 8 rano na zmianę pieluchy i cyca. Jako że o tej godzinie jeszcze nie odsłaniam rolet ani zasłon (mam ekstrazaciemniające) to w sypialni panuje mrok i Nastii może wydawać się że jest noc i idzie w kimono. Nawet nie słyszałam jak mąż wstawał do pracy (e tamm, nie pierwszy raz). Obudził mnie dzwoniący telefon. Mój Tato tradycyjnie chciał zaktualizować dane o swojej pierworodnej i jedynej wnusi. W tracie rozmowy przygotowałam sobie śniadanko (ten mój K. kochany jak zawsze o pieczywko zadbał), a gdy włączyłam serial akurat Mała się obudziła. Ok, w takim razem obejrzymy go razem z cycem wywalonym na wierzch. Młodej się przysnęło, więc nabrałam apetytu na kolejny odcinek... I tak mi czas upłynął na leżeniu. Szczepienie na 16.50, a ja jeszcze w piżamie... Dobrze, że chociaż dziecko ubrane!

A i uśmiechy. Cudowne są. Bardziej cieszą niż te nieświadome. Nad tamtymi płakałam ze wzruszenia (ach te hormony!), a te.. napędzają spiralę dobrego nastawienia. Ona się uśmiecha, bo ja się uśmiecham, tym samym wywołując banana na mojej paszczy. I te rozbiegane oczęta dokładnie lustrujące otoczenie... Mój kochany chochlik. I "aaau" i "aakhhh" i "yyyh" i "eeeu" no wiecie, prawie z nią rozmawiać można :D

Coś wisi w powietrzu z tym spaniem i lenistwem. Uzi to dziś przechodzi sam siebie. Może raz tylko ruszył tyłek z kanapy. Chyba razem z Nastią biorą udział w jakimś sennym maratonie. Jak na razie idą łeb w łeb.

IMAG0902_jpg.jpg
adult image

ale popołudnie i wieczór intensywniejszy - szczepienie, spacer, mój ginekolog! I ciekawe co w związku z tym wymyśli mój mąż?!Aaaaaaaaa.....!!

25+2
Wróciłam z wizyty. Wszystko w porządku, Laura pozostaje Laurą i waży 713 gram. Lekarz mówi, że ok, ale ja schizuję, że jakoś mało (nawet w bbf na wykresie jest delikatnie pod najniższą kreską). Szyjka trzyma, jeśli chodzi o bakterie w moczu mam zrobić posiew, ale raczej na pewno nic tam złego się nie dzieje.
No i mam kolejne niewyraźne zdjęcie do kompletu, zawsze coś zasłania jak nie rączki to łożysko :D Ale cośtam widać ;)
Laura_17_12.jpg <3

Witam Was, dziś postanowiłam pisać pamiętnik. Zacznę może tak:
Od września zaczęłam się zdrowo odżywiać i schudłam już 11kg :) z czego jestem bardzo dumna i każde słowa rodziny w kierunku zmniejszenia się mojej wagi są dalszą motywacją.
Choruje na niedoczynność tarczycy i hiperprolaktynemię. Więc zmagam się z otyłością ale już nie II stopnia a I wiec dla mnie to już ogromny sukces. Mam cudowną prace którą kocham jest to też moje hobby i uwielbiam ludzi którzy ze mną pracują.. W styczniu wybieram się na Sono-HSG i będę działać dalej..

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 17 grudnia 2015, 17:10

Mam węża w brzuchu, dzięcioła, ośmiornice małą! Ktos mnie wiecznie stuka, puka i pełza z prawej do lewej! Przedwczoraj dostałam takiego kopa,ze aż mi łzy w oczach stanęły- nie, nie dlatego, ze bolało czy cos - dlatego, ze byłam juz w 100% pewna, ze to nie żadne jelita urządzają imprezę w moim brzuchu, a moj synuś :) czasami tylko, gdy tak mocno skacze, niepokoje sie, ze dzieje mu sie jakaś krzywda... Pozniej sie uspokaja i kopniaki sa juz mniej haotyczne.
Co do mojej diety... Pożeram słodycze jak głupia :) chociaż generalnie nie mam zbyt dużego apetytu. Odważyłabym sie nawet powiedzieć,ze jem mniej niż przed ciaza (zwłaszcza przed okresem). Jestem dumna z siebie,ze nie musze wstawać w nocy, by sie najeść i mam nadzieje,ze to sie nie zmieni.
Moja miłość do meża sięgnęła zenitu! I nie wiem czy to z powodu hormonów, czy moze dlatego,ze on tak bardzo sie stara, ale bardzo go kocham. Nie jest idealny, ale ja rownież nie jestem - najważniejsze to znać i akceptować swoje wady, lub tez starać sie je delikatnie "naprawić". Kiedy go poznałam prowadził życie wybitnego kawalera, ktory nie dba o nic prócz własnego wyglądu. Z czasem zaczął sie zmieniać. W tym momecie jest w stanie przełożyć nasze dobro nad własne, zrobic to o co go proszę i zyc według zasad (ktore uwielbiam). Mysle,ze pracujemy nad sobą na wzajem :) dając sobie miłość i zrozumienie.
Moi rodzice, a przyszli dziadkowie zupełnie zwariowali i zaczęli kupować ubranka TONAMI! Sa strasznie podekscytowani, w koncu to ich pierwszy wnuczek :) tesknie za Nimi... To juz dwa lata jak sie nie widzimy. Mieliśmy spotkać sie przed świetami, ale rodzice kategorycznie zakazali mi przylotu ze względu,ze cała podróż trwa zazwyczaj ok. 14 godzin. Mamy przylecieć w trójkę :) I jeszcze taka ciekawostka: ostatnim razem, gdy wychodziłam od rodzicow zazartowalam, ze moze wrócimy w dwójkę (rodzice nie wiedzieli o naszych ślubnych planach), a na to mama odpowiedziała: "cos jednak czuje,ze wrócicie w trójkę" :) no i miała racje! Juz nie mogę sie doczekać, aż ich zobaczę :)

85b9570d58b1b50cmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2015, 17:17

Campari Niekończąca się walka trwa... 17 grudnia 2015, 17:22

Od nieba do nieba
Z postojem na trud...


TYDZIEŃ DO WIGILII. SZOK!
W domu nic nie zrobione, nic nie kupione, nic nie przyszykowane. Masakra!
Jak nie jestem w pracy, to muszę coś załatwić! Mam już dość.
Tak bardzo potrzebuję odpoczynku: tydzień, miesiąc, a najlepiej 9-miesięcy. Cały czas zastanawiam się czy będzie mi to dane ? Czy będzie mi dane przytulić moje -Nasze upragnione Maleństwo?!
21.12 miałam mieć wizytę u bardzo dobrego lekarza ginekologa w Katowicach, ale niestety nawał obowiązków przed świętami zmusił mnie do odwołania wizyty. Poczekam do 10 stycznia i się umawiam. Zobaczymy co powie.
Małż w styczniu będzie robił badanie nasienia - nie jest przekonany, no ale nie ma nic do gadania. Chcemy dziecka, więc trzeba zrobić wszystko co w naszej mocy, aby je mieć!
Jak pomyślę ile mnie jutro czeka, to aż mnie boli głowa! Sprzątanie, zakupy!!! Marudny Małż!!! Wrr, nie wyobrażam sobie jutrzejszego dnia :(

4b22a200d0d88b4bmed.jpg

Po długim i wyczerpującym dniu ogłaszam że jesteśmy już w domu :) Dwa zarodki ładnie się rozmroziły więc dwa przytargałam ze sobą :) Jeden 8 a drugi 9 komórkowy pierwszej klasy... nic tylko w ciąże zachodzić!!! Dziękuję za wsparcie no i trzymajcie dalej te kciuki trzymajcie to ważne bo małe bąble czują pozytywną energię zachęćmy je do dalszej walki o życie <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)