Ilona20 Znów się nie udało 27 grudnia 2015, 23:06

Ciąża rozpoczęta 10 listopada 2015

No i dzikus. Ja do usypiania, daję przepełnionego cyca, a ta gangrena mnie użarła. Ja w pisk, ona w ryk, co się okazało, cyca nie chciała. Przytuliła się do mnie i... nieeee, nie zasnęła tak po prostu. Kitmasiła się we wszystkie strony. Prawo, lewo, wyżej, niżej, tu noga, tam noga, ręka tu, ręka gdzie indziej, w te, wewte aaaaaaaaa. No ale w końcu się ułożyła, chociaż trwało to z dobre 20min i zasnęła <3 Czyżby podsłuchała że chcę ją odstawić??? Dla mnie robota podwójna, bo 30min usypiania (przy cycu max 10) i 20min odciągania :P

I zapomniałam napisać, że robi kroczki. Wcześniej spadała kontrolowanie na tyłek, przeczworakowywała tam, gdzie chciała i wstawała jeszcze raz. A teraz zaczyna przesuwać się w pionie. I dalej ryczy jak ją facet na ręce weźmie :D Na chrzestnego to prawie w histerię wpadła...

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 28 grudnia 2015, 00:01

Dziś zrobiłam już drugi zastrzyk. Ogólnie idą całkiem nieźle. Nabrałam wprawy robiąc co miesiąc pregnyl więc mam małe doświadczenie.
Jutro idę zrobić kolejne badania- również te konieczne do wizyty u anestezjologa. Ale tego wszystkiego jest naprawdę duuuużo.
Do tego zrobiła mi się jakieś dziwne "coś" na dolnej wardze i jutro chcę zapisać się do chirurga na usunięcie. Mam nadzieję, że przyjmie mnie już w najbliższą środę. Chcę mieć to z głowy. Już raz z nią byłam ale kazał poczekać aż podrośnie bo łatwiej się usuwa. Podobno to jakaś torbiel zastoinowa. Zawsze coś :)

Mam nadzieję, że Święta minęły Wam spokojnie i rodzinnie :)

PS Moja teściowa powitała mnie tak: " Ooooo Kamilka chyba przytyłaś? To mogę już gratulować?" Wie, że jestem w trakcie przygotowań do iv... Tylko walnąć!

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 28 grudnia 2015, 01:14

38t1d wg owu - 13 dni do TP
38t6d wg OM - 8 dni do TP


Zaliczyłam właśnie nocną wycieczkę karetką do szpitala, bo po mega-intensywnym dniu ruszania się A. nagle zamarła w bezruchu i zaczęłam panikować, płakać itd ... Wpadłam w histerię, więc M. zadzwonił po pogotowie, bo sam nie bardzo mnie miał jak zawieźć, nie budząc S.

Pojechałam - zrobili mi USG (przepływy w normie, owinięcia pępowiną brak), KTG (tętno OK, ruchy OK, skurcze się piszą) i badanie dopochwowe (rozwarcie na opuszek palca) i na moje życzenie wypuścili. Mam wrócić jutro (gdyby było mniej ruchów) lub na umówione wtorkowe KTG. Chociaż niewykluczone, że akcja porodowa zacznie się w ciągu najbliższych godzin / najpóźniej dni.

Tak więc tych 95h, które zostały do Nowego Roku, wcale nie musimy w dwupaku doczekać ;) Zaczynam chyba lekką panikę ;) I chcę, żeby akcja zaczęła się jednak w dzień, a nie w nocy ...

Jeśli od roku (a jeśli masz powyżej 35 lat od 6 miesięcy) bezskutecznie starasz się o dziecko nie zwlekaj dłużej, zgłoś się do lekarza i poproś o zlecenie wykonania badań ogólnych zarówno przez Ciebie jak i Twojego partnera. Minimum badań, które powinniście wykonać to: analiza nasienia (badanie plemników), monitoring owulacji (sprawdzenie czy owulacja występuje), pomiar stężenia głównych hormonów we krwi (określenie rezerwy jajnikowej), badanie ultrasonograficzne macicy i jajników oraz histerosalpingografię (HSG – badanie drożności jajowodów i jamy macicy).

Witajcie dziewczyny,
od tej porady z ovu zaczynam dzisiejszy dzień i od kubka kawki i siemienia lnianego.
co do porady...wprawdzie zaczynam 2 cykl po stracie maluszka - 2 cykl starań, ale...mam powyżej 35 lat, przed ostatnią ciążą tych starań było bardzooo dużooo, więc myślę, że nie ma na co czekać, w środę mam wizytę, więc popytam co i jak, co mogłabym zrobić już, nie czekając nawet do 6 cyklu, nie chciałabym stracić tych miesięcy, w moim wieku myślę, że bardzo ważnych, może będzie coś można jeszcze wzmocnić, podleczyć jeśli by coś, nie chcę tak stać w miejscu
I jeszcze jedno, tak sobie czytam te wasze pamiętniki, gdzieś w kilku znalazłam wpis, o kalendarzu księżycowym...poszukam i jego, może właśnie to księżyc decyduje o tym kiedy i czy w ogóle mogę. Gdyby, któraś z Was czytała to co piszę, a cokolwiek wiedziała o tym kalendarzu, to proszę dajcie znać.

31+6
Święta, święta i po... Było miło i rodzinnie ale tak naprawdę dopiero za rok będą cudowne, już z Ignasiem buszującym pod choinką. :D
Oj jak ten czas się momentami wlecze. Już bym chciała tulić Synusia w ramionach.
A tu nasz piękny, idealny pojazd :D
a7dffc6df9d4dc10med.jpg

1894f7cbe09e63c5med.jpg

0eb0edcda2fa2849med.jpg

76e63a509164d466med.jpg

7351d5b1b6b07608med.jpg

Hej dawno nie pisalam ;) 2 transfer mialam 10.12.2015 byl to criotransfer mialam zamrozonych 5 jajeczek po czym okazalo sie ze 4 sa do wyrzucenia i tylko jeden sie nadawal do transferu ale tez tylko wylacznie z moja decyzja bo byl tez bardzo slaby lekarka powiedziala ze mam mniej niz 10% szans na powodzenie i ze wiekszosc par rezygnuje z takiego embrionu.. Ale ja sie podjelam ;) 22.12.2015 mialam okropny bol nawet jeszcze troche mocniejszy jak na @ trwal 6 godz juz bylam pewna ze @ przyjdzie ale nie przyszla ;) 24.12.2015 zrobilam test jak zwykle negatyw ale jakos sie tym nie przejelam ;) dzisiaj 28.12.2015 dalej @ nie ma oddalam krew na bete hcg ;) wiec zobaczymy czy jednak test sie pomylil mam wielka nadzieje ze tak !! Ale tez ciagle biore 2×1 Progynowe i 3×2 utrogestan .. Moze to te leki wstrzymuja mi @ i robia zludne nadzieje ? Oby tak nie bylo ;) wyniki bede przed 15 az boje sie je odebrac ale jak narazie jestem ciagle dobrej mysli ;)... Jedyne co zauwazylam to to ze lekko zaczely mnie od wczoraj bolec cycki :P i dzisiaj jak dopochowo wkladalam progesteron to strasznie czula zrobila sie szyjka macicy pierwszy raz od kad wkladam prpgesteron mocno zabolala. Ale juz dobra nie bede juz szukac zadnych objawow wynik rozwiaze wszysykie watpliwosci ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2015, 08:25

moonshine minionki rozrabiają 28 grudnia 2015, 09:00

Jakiś czas przed wizytą w klinice śniła mi się koleżanka z pracy, która zmarła we wrześniu. Potem dowiedziałam się, że leżała w szpitalu, przy którym ta klinika działa. Dziś znów mi się śniła. Czyżby chciała mi dać do zrozumienia, że jeszcze tam wrócę?

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 28 grudnia 2015, 09:02

Jak już nieraz zaczynałam moje wpisy - kolejny cykl, kolejna nadzieja
Tym razem może bez przesadnego optymizmu, w końcu to nie cykl staraniowy, ale smutek i przygnębienie nie mają już do mnie dostępu.
Stało się co się miało się stać, czasu nie cofnę a jedynie mądrość mogę wynieść ze swoich przeżyć.

Dzisiaj lub jutro ostatnia wizyta kontrolna, na moje oko wszystko jest w porządku, boleści, skurcze - wszystko już minęło. Krwawienie delikatne.
Na zwolnieniu posiedzę jeszcze pierwszy tydzień stycznia, muszę ogarnąć i zorganizować na nowo życie swojej rodziny.

A wiadomość najświeższa - mąż rozważa wyjazd do pracy za granicę. Chociaż na kilka miesięcy, aby w końcu popchnąć kilka remontów w mieszkaniu. Ma chłop chęci - a niech jedzie. I tak pewnie na kilka cykli będziemy musieli odłożyć starania. A skoro ma nam to poprawić co nieco w życiu, bronić mu nie będę. Przecież dam sobie rady ze wszystkim, zawsze daję...

Nowy dzień... Staram się, by byl dobry..muszę się trzymać dla mojej córeczki-nie może widziec swojej mamy ciagle szlochającej po kątach...To trudne, bardzo trudne, ale muszę...
Wieczorem szukałam wynikow badan TSH sprzed ciąży i...wypadły mi zdjecia z usg mojego Aniolka...Rozryczałam się jak bóbr...
Co zrobć by być silną..? Staram się jak mogę, bo wierzę, że szczęście do nas wróci i juz nie bedzie łez, bólu...będzie nasza kolejna mała-wielka miłość i tym razem z nami zostanie!

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 28 grudnia 2015, 09:42

Święta, święta i po świętach i bardzo dobrze, bo ileż można siedzieć przy stole i mieć nadzieję, że nikt nie zapyta kiedy powiększy się nasza rodzina. Jeśli chodzi o ten cykl to jestem na siebie zła. Jakoś tak bardzo nastawiłam się, że w tym miesiącu nam się uda i co no i pewnie nic. Temperatura spada, brzuch pobolewa już od kilka dni, więc @ się zbliża. Tylko czemu akurat na Sylwestra? Mój organizm to wie jakie prezenty mi robić.... To chyba nie będzie dobry początek roku... I w dodatku w koło ciągle rodzą się dzieci i powraca pytanie dlaczego inni mogą mieć dwoje, troje i więcej, a ja nie mogę mieć nawet jednego?

Już nie daję rady...
Całe święta na ketonalu, ból kości ogonowej i jelita nie dawał mi żyć. Ta piepszona endo atakuje mi już wszystko, ból nie do zniesienia, nie mogę normalnie funkcjonować już, jestem załamana.... co dalej ze mna będzie? Ten ból nie daje mi spokoju od zeszłej miesiączki, ale to co było w święta to już był szczyt... do tego byliśmy u brata męża byli teście, szwagierka, rodzice bratowej męża wszyscy oczywiście przyjechali do dziecka... i wtedy poczułam taki smutek taki żal jak zobaczyłam jacy oni są szczęśliwi a my nie możemy tego mieć !!! Jakie to jest niesprawiedliwe. Jak wróciliśmy do naszego domu to uświadomiłam sobie że jest on taki pusty, bez życia, taki zimny... bo nie ma w nim dziecka. Wiecie co naprawdę nie chce mi się już żyć !!!

Kochane chciałam się z Wami pożegnać i bardzo podziękować Wam za wsparcie, rady, dobre słowo, które od was otrzymałam.
Ja muszę zniknąć z forum. Jak wiecie w środę miałam wizytę u innego lekarza. Chciałam sprawdzić, porównać, jak ktoś inny spojrzy na nasz problem. Lekarz okazał się fantastyczny. Powiedział mi to samo, co mój stały lekarz, tylko bardziej dosadnie i bardziej wprost. On był jak psycholog. Powiedział wszystko to, co siedzi we mnie gdzieś głęboko i co mnie męczy. Pierwszy raz zdarzyło mi się przepłakać całą wizytę. W ogóle pierwszy raz płakałam na wizycie. Powiedział, że jak tylko na mnie spojrzał od razu wiedział z czym przychodzę. Stwierdził, że naszym problemem jest nasienie męża, które wg niego było też powodem poronienia, i moja głowa. I że wg niego większym problemem jest moja głowa, bo moja psychika po tym czasie jest wypruta na maksa. Powiedział, że pewnie nawet gdybym przespała się z facetem z 98% prawidłowych plemników to nie zaszłabym w ciążę. Tak ma ogromną rację, ja sama stwierdziłam, że mam z tym ogromny problem. Jednak te 2 lata starań i poronienie, które mnie spotkało zostawiło ogromną dziurę w mojej głowie i sercu. Pomijam, że odbiło się to też na wyglądzie. Bo która 26-letnia dziewczyna ma więcej siwych włosów niż jej 61-letnia teściowa. Nawet fryzjer ostatnio zapytał ile mam lat i stwierdził że musimy dobrać zimny odcień farby żeby przykryło moje sreberka. Ale to akurat mniej ważny aspekt tego wszystkiego. Lekarz zabronił mi mierzyć temperaturę, myśleć o tym, liczyć dni płodne, analizować cokolwiek i robić jakiekolwiek badania, bo jestem zdrowa i to widać. Odciąć się od wszystkiego co z tym związane i co mi się kojarzy ze staraniami o dziecko. Kochać się tylko wtedy kiedy mamy ochotę a nie kiedy trzeba. Wyluzować się i cieszyć się życiem. Dać działać biologii. Powiedział, że jestem jeszcze młoda i mam czas żeby jeszcze trochę poczekać. Zaproponował abym dała sobie czas do września. Jak się nie uda to inseminacja, potem in vitro. Potwierdził że stymulacja nie ma sensu.
Nie wiem sama czy będę umiała wyluzować, zapomnieć na moment o moim wielkim niespełnionym pragnieniu zostania matką. Ale nie pozostało mi nic innego niż spróbować. Nie wiem też czy będę umiała zdecydować się na in vitro. To mnie przeraża, to dla mnie za dużo. Inseminacja jak najbardziej. Trudno też będzie mi przestać wszystko kontrolować. Do tej pory byłam świadoma swojego organizmu, wiedziałam kiedy jest owulacja. Teraz mam to wszystko rzucić i zacząć od zera, starać się na luzie. Nie wiem tylko czy jest to możliwe po takim czasie. Mąż zapytał czy sama sobie z tym poradzę. Też jestem ciekawa, ale co da mi psycholog, który tylko będzie rozgrzebywał ranę, a ja mam przecież zapomnieć. Mam wiele dylematów, ale nie będę szukać na nie odpowiedzi. Po prostu spróbuję mieć jak najmniej czasu i jak najmniej myśleć. Reszta niech się sama dzieje. Nie wiadomo czy będzie mi dane zostać mamą, chociaż lekarz zapewniał mnie że będę żebym się nie martwiła. Pocieszał że w drugą ciążę zajdę od razu że nawet nie będę wiedzieć kiedy. Chciałabym, ale wiem że nie każdemu jest dane zostać rodzicem.

Dziękuję wam jeszcze raz z całego serca i życzę przede wszystkim spełnienia tego największego marzenia. Trzymam za was kciuki <3

gosia89 udało się po 9 latach 28 grudnia 2015, 09:59

10dc

HSG przełożyli mi na jutro, mam być o 7 w szpitalu.

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 28 grudnia 2015, 10:02

Wczoraj zaczęłam nowy cykl. Poprzedni ciągnął się i ciągnął, pobił rekord w długości moich cykli - 29 dni. Brałam witaminę C na przedłużenie cyklu i wygląda na to, że się udało :). Ale tak jak pisałam zaczęłam już nowy cykl, cykl w którym robimy kolejny krok do przodu - laparoskopia i histeroskopia. Za parę dni wybieram się do szpitala a 07.01 powinnam mieć już zabieg, będzie to mój 12 dc. Wow, bardzo szybko leci ten czas. Trochę boję się zabiegu, boję się tego co może wykryć. No bo z jakiego powodu przy IUI są takie problemy z wprowadzeniem cewnika? Dlaczego moje @ są takie bolesne w pierwszym dniu (wczoraj miałam chyba najbardziej bolesną @ w życiu), dlaczego mam plamienia przed @ ???
Może w końcu poznam odpowiedzi na te pytania :)

_analiza Przed laparoskopią dygam ciut. 28 grudnia 2015, 10:20

Oficjalnie ukończony 10tc.

Ostatnie kilka dni nie było najciekawsze. Od niemal migrenowego bólu głowy po kłucie w szyjce i podbrzuszu zakrawające na bóle menstruacyjne. Kończyło się na nospie.

Objawów typowo ciążowych ciągle brak i chyba ich już nie zaznam, winą za ten fakt obarczam niski progesteron. W sumie to powinnam się cieszyć. Wiem. Ale nie umiem. Winna jest w tym przypadku moja głupia psychika, która potrafi się martwić nawet kiedy jest dobrze.

Tak czy siak zamiast wywnętrzać się w notatkach przy wykresie będę tu zaglądać i wylewać swoje żale;D

Gdybym mogła podpielabym sobie usg codziennie rano i wieczorem i podglądała, podglądała, podglądała...

Zastanawiam się bardzo nad detektorem tętna.... czy już usłyszę serducho?

No to tak. Po długim oczekiwaniu mam wszystkie wyniki badań. Wyszła insulinoodporność, ale z tym zawalczę dietą. Dodatkowo mam mutacje MTHFR A1298 C Heterozygota i wychodzi na to, że chyba zespół antyfosfolipidowy bo jedno z badań wyszło dodatnie. Czyli nadal zostaje przypisana do żelaznego zestawu: progesteron, clexane, acard i może encorton + dodatkowo ze względu na mutację 5-15 mg kwasu foliowego. Sama nie wiem. Jeszcze 10 dni do lekarza, tej profesor z Warszawy. Zobaczymy co mi powie...

Na razie pochwalę sie Wam, że dieta i ćwiczenia przynoszą rezultaty. Dziś Waga o 3 kg mniej :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 09:13

Święta święta i po świętach czas znowu do pracy... Od rana jestem cała w nerwach, piersi raz bolą raz nie, tak samo brzuch. Przed 17 mam wizytę u lekarza, tak bardzo się boję, że moje marzenia legną w gruzach :(

I po świetach:(
jeszcze zostały mi 4 dni zwolnienia lekarskiego po operacji i powrót do mojej rzeczywistości
Z jednej strony ciesze sie bo zajmę sie praca codziennymi obowiązkami co pozwoli mi zapomnieć o ciągłym myśleniu czy będzie miesiączka i czy wkoncu moje cykle się unormują.
Jakos po nowym roku wybiorę się do mojej ginekolog bo znów moje TSH jest powyżej normy i muszę doprowadzać się do stanu użyteczności. Mam nadzieje ze nowy rok przyniesie mojemu małżeństwu wiele pozytywnych zmian i takich zmian życze każdej z was

9dpo i duzy spadek na wykresie..taki sam jak w cyklu ciazowym..albo po prostu idzie malpiszon :D czekamy..moze jutro zaczne robic testy :D

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)