20 dzień cyklu.

nie umiem być silna.
co robić? jak żyć?

nie wiem nawet co tu pisać..
jestem sama z wszystkimi problemami....


maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 29 grudnia 2015, 23:47

38t2d wg owu - 12 dni do TP
39t0d wg OM - 7 dni do TP


Uprzedzając wszelkie pytania - my nadal razem. KTG w normie, przepływy w normie, ilość wód w normie. Tylko ja już zaczynam wariować. Mam chwilowo dość diety, zastrzyków w brzuch i wbijania mi się w kość ogonową.
Do stycznia 48h i nic się nie zapowiada, żebyśmy się zobaczyli z A. w tym roku.

Zobojętniałam. Wszystko mi jedno, kiedy się urodzi ...
Chwilowo nawet się jakby mniej cieszę.
Apatia i bezsilność.

I nawet nie wiem jak tu Sylwestrować ... w takim nastroju. S. będzie zawiedziona na maxa - kilka ostatnich Sylwestrów spędzała u Babci, a ta stawała na wysokości zadania - stroiły się, pichciły, przystrajały mieszkanie. A mnie się nie chce. Najchętniej bym po prostu przespała tę północ. Może się jeszcze ogarnę?

Tak wiem, że serwuje mojemu dziecku stres, bo jak mama czuje się dobrze to i dziecko, ale od kilku dni miewam koszary, tak strasznie się boję, że moje dziecko nie żyje.
Mam też złe wyniki moczu, pojawiły się nieliczne bakterie i białko. Dziś powtórzyłam mocz i jak wyniki będą podobne dzwonię do lekarza, co ja mam z tym zrobić :(

Ogólnie też czuje się źle, cały czas się martwię jak moje dziecko, do wizyty pozostał tydzień, a może uda mi się pojechać wcześniej z tymi wynikami :(

Maaaniczka Bóg Nam da. Albo i nie. 30 grudnia 2015, 11:29

Spanikowałam i nie zrobiłam dziś testu.

Po prostu rano czułam się tak jakbym właściwie już dostała miesiączki. Dodatkowo TSH 4,12 też nie napawa mnie optymizmem.

Po prostu boję się rozczarowania i wolę go uniknąć.

Ogólnie ciężko mi uwierzyć w niedoczynność tarczycy. Mam 161 cm wzrostu i ważę niecałe 49 kg, więc SORRY, ALE NIE ...

Test zrobię jutro, jeżeli temperatura utrzyma się na poziomie 36,9. Będzie to 16 dzień po owulacji, czyli moja najdłuższa faza lutealna.

Przynajmniej będę wiedzieć na ile mogę świętować Nowy Rok.

Caroline Czekam na dwie kreski 30 grudnia 2015, 12:00

24t4d od dziś przechodzimy na zdrowszą dietę, aby naturalnie obniżyć ciśnienie. Wczoraj się trochę przeraziłam, bo ciśnienie raz wychodziło przy granicy normy, a czasami rozkurczowe pow 90 np. 91, 92. Fakt że wczoraj zjadłam sporo słodkości i ogólnie kiepsko się czułam. Dziś jest już lepiej.

Postanowienia żywieniowe:
- mniej słodyczy, najlepiej wcale
- pijemy dużo wody
- jemy warzywa i owoce w większych ilościach
- jemy orzechy aby zwiększyć podaż magnezu

i dalej cieszymy się z ciąży i rosnącego synka:)

Zadzwonili wczoraj o 16.00 - z 6 komórek 4 nadawały się do zapłodnienia, zapłodniło się 3 ale jedna od razu odpadła- na wczoraj na 16 miałam dwa zarodki, cała truchlejąca czekam na dalszy rozwój wydarzeń i pomyślne dla nas wiadomości. Boję się bardzo.

2+... Nadzieja nie umiera! 30 grudnia 2015, 13:01

2 dc

Zupełnie nie wiem skąd mam w sobie pozytywne emocje i myśli. Z jednej strony smutno i źle, że znów się nie udało, a z drugiej nowy cykl, nowa szansa, nadzieja. Nawet cieszę się na to, że znów można będzie się starać a potem czekać w napięciu, czy @ przyjdzie czy nie. Chyba podejdę do tego na luzie. Może coś to pomoże. Oprócz tego czekania czas na badania mojego A. Trzeba wreszcie to zrobić żeby wiedzieć na czym się stoi. Od tego cyklu włączam olej z wiesiołka, dużo wody i żel Conceive Plus. Zaszkodzić nie zaszkodzi, a może akurat pomoże. Nie zamierzam też rezygnować z monitoringu i mierzenia temp. Zwłaszcza, że w tym cyklu wszystko się potwierdziło, więc chyba jednak ma to sens.
Rok jest długi i wierzę, że w końcu się uda. Oby tylko badania wyszły dobre. Tylko tym trochę się martwię...

No i kolejne nieudane testowanie dzisiaj, postanowiłam zatestować dzisiaj, bo jutro nie chciałam sobie humoru psuć a w nowy rok nie wiadomo jak będzie. Albo raczej wiadomo, dostane okres i zacznie się 15 cs.

Przerwa w sprzątaniu przed wizytą duszpasterską. Ale nie lubię kurka, wy tez? ;/

Jutro dużo do zrobienia, najpierw zakupy a potem muszę zrobić pastę serową i sałatkę a na 17 do znajomych i imprezka, ciekawe jak będzie. Ekipa albo 6 albo 8 osób. Każdy coś przynosi do jedzenia i picia a do tego zamawiamy koryto mięsne, mniam :D I znowu będę mogła sobie Zuzu poprzytulać wycałować i ponosić ach!

W sobotę mam umówione spotkanie z moim przyszłym szefem, mamy podpisać umowę.

No to chyba na tyle, nie wiem kiedy się odezwę tak więc wszystkim członkiniom ovufriend życzę:
-szczęścia
-miłości
-wsparcia bliskich
-sukcesów
-radości
- II kresek (szybko!) bezproblemowych ciąż , szybkich porodów i zdrowych pięknych dzieciaczków!

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 1 stycznia 2016, 16:43

38t5d wg owu - 9 dni do TP
39t3d wg OM - 4 dni do TP


No i kto by pomyślał, że dotrwamy w dwupaku do stycznia? To moje Dziecię tak się już przecież wierciło od dłuższego czasu, tyle już było przebojów, że wydawało się, że to grudzień będzie Jej miesiącem, a tu ... proszę. 1.01 dobiega końca, a Ona nadal w brzuchu ... ;)

Chyba Jej tam za ciepło, za dobrze. Zadomowiła się na cacy i ani myśli opuszczać bezpiecznego miejsca. W sumie to się Jej nie dziwię ... też bym się popluskała w jakimś ciepłym baseniku :D

Siedzę teraz w poczekalni i czekam na swoją kolej.Postanowiłam działać tzn wypytać co i jak,może trzeba by już posprawdzać co się u mnie dzieje.Zaczynam na sam koniec starego roku,ale może to da efekt w nowym,lepiej działać niż przeczekać znowu tyle miesięcy i myśleć,że kiedyś się uda,tak samo z siebie,zmieniłam lekarza,więc zmieniam też podejście do sprawy...



Wizyta w gabinecie u mojej gin:
- Chciałabym w nowym roku zajść w ciążę,
- super, proszę zachodzić
- ale właśnie jestem w drugim cyklu prób ( po odczekaniu trzech miesięcy po łyżeczkowaniu),w pierwszym się nie udało chociaż czułam owulację, teraz nic nie czuję, nie mam nawet śluzu, może trzeba by porobić badania,
- zaraz sprawdzimy, jak nie będzie mi się podobało to zlecę badania
badanie
- ma pani piękne endometrium, śluz płodny przy szyjce,rewelacyjny pęcherzyk w lewym jajniku, proszę dziś i po jutrze działać ( w sensie co drugi dzień), jak nie zajdzie pani przez pół roku to proszę przyjść
i coooo??? nie czuję tego,a jednak coś się tam wewnątrz mnie dzieje...więc trzeba działać, jak powiedziała gin - nie liczyć, nie sprawdzać, iść na całość, szaleć:)więc tak chcę...



Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2015, 23:24

Na dzien dzisiejszy mam 14 sensownych pęcherzyków :) największy 18mm, dużo po 16 i 17. Jutro ostatni puregon i cetrotide, na noc ovitrelle i w sobotę klucie :) jutro rano musze jeszcze raz zbadać progesteron i estradiol i zobaczymy czy do transferu dojdzie w tym miesiącu, ale mam nadzieje, ze tak :) no i przede wszystkim mam nadzieje ze będziemy mieli chociaż jeden ladny zarodek zeby bylo co transferowac. Ale myślimy pozytywnie, na razie nic nie wskazuje na zle nowiny :)

Dopiero teraz odespalam nocke. Bylam rano w szpitalu. W nocy miałam okropne bóle brzucha i pleców a rano delikatne plamienie. Na szczescie wszystko ok. Bóle brzucha mogą wynikać z osłabionego i obolalego kregoslupa który od kilku tyg mi dokucza. A plamienie przez infekcje w pochwie. Na szczescie z Kamisiem wszystko ok. Jest sliczny, zdrowy <3 i o 7 dni starszy niż z OM, szyjka dluga, zamknieta, łożysko wysoko :) miałam szczęście bo trafiłam na lekarza z kliniki w której się leczyłam. Bałam się że będą mnie wyzywac od panikar tym bardziej ze jak na złość podczas badania śluz był czysty. Jednak wszyscy byli bardzo mili. I juz wiem gdzie będę rodzić :) W tym samym szpitalu miałam w styczniu laparoskopię i też nie narzekałam. Nie wiem jak tej nocy będę spać...A lekarz powiedział że z bólami pleców będzie jeszcze gorzej :l

jonka91 Małe co nieco o Nas.. 30 grudnia 2015, 15:26

Ciąża zakończona 10 stycznia 2015


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2016, 13:54

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 30 grudnia 2015, 15:30

Chyba Agata i Sosenka mają rację, jestem taki wielozadaniowiec co na tyłku nie usiedzi. Taki temperament, w takiej konfiguracji czuję się najlepiej i najlepiej mi się wtedy funkcjonuje. Nie wszyscy przecież muszą latać jak szaleni i wynajdować sobie coraz to nowsze zajęcia. To zależy jaki kto ma charakter, potrzeby, ale też od dziecka. My z Nastką dobrałyśmy się idealnie. I zawsze byłam nieszczęśliwa jak musiałam przystopować, teraz nabrałam wiatru w żagle i płynę.... I to szczęśliwsza niż kiedykolwiek :)

Pozdrawiamy serdecznie :)

29.12.2015r. dzień 56, wtorek, godzina 22.10

Och Nasti, Nasti. Obcy na pogotowie psychiatryczne nie dzwonią na Twojego ojca, ale chyba ja się zdecyduję na ten krok. Co to będzie, gdy podrośniesz i zaczniesz wysyłać więcej sygnałów zwrotnych dla niego. Przecież to nakręci go jeszcze bardziej i da siłę do wymyślania coraz to inszych rymowanek, piosenek i tańców. Wczoraj wracam do domu po dwóch godzinach nieobecności. Ojciec nawet nie usłyszał, że weszłam. Muzyka dość głośno, wy w drugim pokoju. Zaglądam z ciekawością przez uchylone drzwi, a tam uwaga, uwaga... Ojciec przebrany za różową świnkę. Ryjem świńskim przyczepionym do kaptura smyra Cię po buziulce, a Ty uśmiechasz się do niego. Żeby było ciekawiej i bardziej stymulująco szeleszczące woreczki przyczepił sobie do świńskich uszu. Kot biega za ojcem i próbuje złapać dyndający mu z tyłu ogonek. Łoooo matko i córko, dom wariatów!
Ja jednak spokojniejsze rozrywki Ci zapewniam. Dziś Kochana byłyśmy na spacerze w ramach spotkań z naszą wózkową mafią (gdy idziemy chodnikiem na kilka wózków wszyscy schodzą nam z drogi :D ). Mroźny zimowy dzień w końcu nastał. Co prawda bez śniegu jeszcze, ale nie można mieć wszystkiego. Na razie te minus trzy stopnie wystarczają, potem będziemy prosić o więcej. Idealnie byłoby jakby śniegu trochę na Wigilię nam spadło. W kawiarni z matką i koleżankami byłaś dziecko. Ogłady nabierasz. Gdy pierwszy raz raczyliśmy się z Ojcem tą przyjemnością, wolałaś być na rękach i wszystko obserwować. A dzisiaj pełna kultura! Cisza i spokój z Twojego wózka aż bił po oczach :D

30.12.2015r. dzień 57, środa, 14.36

Dziś już przestraszyłam się nie na żarty. Kurcze, ja rozumiem nieprzerwane spanie na ponad 8 godzin, ale to co dziś Młoda odstawiła to już przesada. Rano obudziłam się po 9. Połaziłam po domu, nałykałam się leków i witamin, szybki prysznic, śniadanko przygotowane przez męża skonsumowane. Wzięłam się nawet za odkurzanie. Gdy Młoda nawet nie drgnęła podczas mojego wejścia do sypialni oraz stukania odkurzacza o jej kołyskę to stwierdziłam, że coś jest nie tak - Mała tak śpi od 23. Jednak moja naczelna zasada to "Nie histeryzuj! Nie panikuj!". Sprawdziłam, czy Anastazja jest ciepła oraz czy oddycha (jejku jak to brzmi..) i zadzwoniłam do męża by zapytać, czy przed wyjściem do pracy może dawał jej coś jeść... Nie, bo spała, a co nadal śpi? No śpi. Myślę sobie, budzić-nie budzić? Dzwonię do Ciotki Położnej. Ta każe mi się streszczać, bo idzie na cesarkę. Nie jest zachwycona faktem, że Młoda śpi już 10 i pół godziny... Każe mi ją rozebrać i w zlewie zlać chłodną wodą. Potem zmierzyć temperaturę i napisać smsa. Pochodzę do łóżeczka lekko zaniepokojona. Otwieram zamek śpiworka, robię dostęp do pieluchy rozpinając body, moje dziecko ciągle zamknięte oczy i nie reaguje. Rozbieram ją do golasa. I próbuję wyciągnąć z łóżeczka (ciągle do niej gadam), a ta skubanica jakby nigdy nic oczy otwiera szeroko na 5 złotych i strzela wielkim wieeeelgaśnym uśmiechem. Cała ryjówka się cieszy w uśmiechu, że aż uszy jej zmieniły położenie o kilka milimetrów :D Tak jakby jakiś prześmieszny żart zrobiła. Przyglądam się jej uważnie.. No czy tak wygląda dziecko, któremu coś dolega? Chybaaa niee :) zmartwienia odchodzą w kąt, ale tak na wszelki wielki wypadek chłodna woda idzie w ruch. I mierzenie temperatury też, równo 37 st. Ciotka dzwoni, że mimo wszystko obserwować (szczególnie jej apetyt i temperaturę), mąż wyrwał się z roboty, żeby sprawdzić, czy na pewno jest ok... A Nasti zadowolona przy cycu. Pierwszy raz się nie domagała płaczem po tak długim śnie. I znów zastanawianie się, czy to dobrze, czy może jednak skoro po ponad 8 godzinach się drze o cyca, to teraz powinna bardziej?
Och Nastia, matce na prawdę nie dogodzisz! Śpisz po 8 godzin- źle, bo potem się głodna drzesz; obudzisz się raz w nocy na jedzenie - źle, bo matka już się przyzwyczaiła do niewstawania ani razu w nocy; śpisz 10,5 godziny i nie drzesz się jeszcze gorzej, bo tego się matka nie spodziewała.

A i jeszcze dziś Anastazja kończy 8 tygodni!

IMAG1442_jpg.jpg
img host

Słodziak mój dawno nieważony był, ale 17 grudnia było 5242g i przybrała w 8 dni sporo ponad 400g. Nawet jeżeli zwolniła lekko to wydaje mi się, że powoli dobijamy do 6 kilogramów. Klocek z niej jest niezły. Ręce i ramiona wieczorem to mi wysiadają, chociaż noszę ją tylko tyle co przy karmieniu (często już nawet w dzień na leżąco ją karmię) i przy przenoszeniu z łóżeczka na przewijak lub do leżaczka.

Pozycja na brzuchu nadal uwielbiana.

Karuzela nadal uwielbiana.

Pan Królik ulubiona zabawka.

Słuchanie czytanych książeczek i muzyki, a także naszych opowieści konstruowanych specjalnie dla niej nadal uwielbiane.

Uśmiechy są prawie cały czas. Głównie w odpowiedzi na uśmiech i mowę skierowaną specjalnie do Anastazji.

Butelkowe postępy. Wczoraj udało się komuś ją nakarmić butelką! Jupi! Jest nadzieja na większe sukcesy :)

Głużenie i inne wokalizacje nadal obecne, szczególnie gdy Nastka zadowolona, bo wszystkie potrzeby zaspokojone.

Sukces przewrócenia się w plecków na boczek nadal niepowtórzony. Czekamy na postępy :)

Kąpiel wciąż ubóstwiana, Nastka kąpie się w dużej ilości wody, a że od jakiegoś czasu (wraz z pojawieniem się głużenia) Młoda wymachuje bardzo rączkami i nóżkami (no przecież trzeba wszystko lepiej wyjaśniać, bo same samogłoski średnio przemawiają do dorosłych!) to coraz więcej frajdy jest, bo woda chlapie i pluska. Coraz bardziej jestem przekonana, że basen będzie dla niej przyjemnością. Jeszcze miesiąc i będziemy mogli sprawdzić na własnej skórze :)



edit.

Dzwoniła moja Siostra, rozmawiała z Marysią o tym spaniu mojej córki. Pediatra stwierdziła, że skoro to się raz tak zdarzyło to nie martwić się, ale gdyby się powtórzyło to najlepiej byłoby sprawdzić jej poziom cukru. O właśnie! To brzmi rozsądnie, bo ja już coś o ciśnieniu myślałam...


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2015, 15:50

Dzisiaj było powtarzanie bety stres niesamowity ale jest dobrze przyrost o 160 % (853,7)
Trochę mi ulżyło z chęcią bym więcej nie robiła tego badania ale pewnie lekarz sobie zażyczy jakoś będę musiała to przeżyć ;) na razie czekam na info od niego w sumie jest chyba jedyną osobą której się jeszcze nie pochwaliłam :P durna ja ;)
Progesteron szału nie robi jak zawsze z resztą 18,3 wiem wiem tak na prawdę mam go więcej tylko część nie wychodzi w badaniu. Najważniejsze że nie ma krwawienia ani nawet plamienia mimo tego że nie mogę na dupie usiąść i pączkować przecież ja długo nie wytrzymam muszę coś robić biedne te dzieci ;)
No nic uciekam napawać się moim szczęściem <3

moonshine minionki rozrabiają 30 grudnia 2015, 15:57

Już kiedyś pisałam, że nie lubię osoby, którą się stałam. Mam ferie świąteczne i nie potrafię robić nic konstruktywnego, tylko całe dnie wlepiam oczy w monitor jakby to coś miało zmienić. Przeciwnie, pewnie jeszcze pogarsza, o zamiast zrelaksować się przy dobrej książce czy rysowaniu ja siedzę i się nakręcam, co tu jeszcze można zrobić, żeby zajść w ciążę. Niech to się już skończy, niech się wreszcie uda albo nie, tylko niech ten czas szybciej mija między kolejnymi cyklami, żebym wiedziała na czym stoję. Niech przyjdzie miesiączka, żebym mogła umówić się na tę jebaną inseminację i dać się "zapłodnić jak krowa" (jak to ostatnio ujęła moja bratowa, która zresztą sama to przechodziła).

Nastrój chwiejny, podbrzusze boli, nic mi się nie chce. Wczoraj na poprawę humoru wybraliśmy się na "Przebudzenie Mocy". Mogłaby się i w nas przebudzić...

No nic, jutro sylwester we dwoje, bo nie chce nam się nigdzie wychodzić ani nikogo zapraszać. Pomysł męża żeby spędzić ten wieczór bezalkoholowo bardzo mi się podoba. Chyba wreszcie dotarło do niego, że nie tylko ja nie powinnam pić. Mam za to zamiar przygotować jakieś fajne zdrowe przekąski i napoje. Może trochę popsocimy przy okazji...Przydałoby mi się trochę nieprokreacyjnego przytulania ;)

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 23 stycznia 2016, 15:49

Już jesteśmy w domu. Ja i moja kruszynka <3
Została tylko jedna- druga nie dotrwała. Smutno trochę.

Sam transfer był dla mnie cudowną chwilą, czułam się jakoś tak wyjątkowo. Nie tak jak zawsze w klinice- tak typowo medycznie tylko jak jakieś święto :)

Od dziś przez kilka dni biorę relanium- bardzo się cieszę bo jestem mocno zestresowana a po lekach jakoś słabiej czuje emocje.



9dc temp. 36,85 . chyba mnie coś bierze bo ogolnie się słabo czuje i zaczął mnie męczyć suchy kaszel...

Byłam dziś u mojej gin i dostałam zwiększoną dawke SiofoR 850 2x1

Żona mojego szwagra urodziła dziś przez cesarkę 2 syna. A ja jakoś nie umiem się cieszyć ... jest mi smutno. Tym bardziej żę ona na poczatku swojej ciąży robiła beszczelne aluzje że oni już drugie w drodze maja a my nic :/

teraz zacznie się oh i ah aż będzie można się porzygać ....:/ i nie stosowne przytyki w nasza stronę tez będą.

23cs
19dc
7dpo i po 2IUI

Czuję się napuchnięta, brzuch ćmi nadal.

Byłam przed chwilą u internisty po skierowanie na badania przed pierwszą wizytą do kardiologa (14 stycznia).
W przyszłym tygodniu idę na badania:

OB, morfologia, glukoza, mocznik, kreatynina, transaminazy, lipidogram, potas, magnez, kwas moczowy, mocz i EKG.

Przynajmniej tu nie zapłacę ani złotówki. A pakiet badań dobrze zrobić z początkiem roku. :)

moonshine minionki rozrabiają 30 grudnia 2015, 17:36

Heh, no i po spacerku i rozmowie z mężem wszystko się popierdoliło. No bo co z tego, że będę jeździć na monitoring owulacji i wyznaczymy z panem doktorem najlepszy moment na podanie nasienia, jak mój mężulo za Chiny ludowe się z roboty nie wyrwie. Nie dość że pracuje tam dopiero nieco ponad miesiąc, to jeszcze zmienił mu się kierownik i już nie jest nie jest nim znajoma.

No nic, kombinujemy dalej. Wymyśliłam, że może skoro ja będę musiała wziąć zwolnienie na parę dni, to w takim razie może mąż też mógłby tak zrobić. Nie musiałby wtedy kombinować w robocie. Stwierdził, że to może być dobry pomysł, a potem rozwalił mnie pytaniem: "To w tym miesiącu już chcesz". NIE, KURWA, ZA ROK. ALBO JESZCZE PARĘ LAT POCZEKAJMY AŻ DO KOŃCA ZEŚWIRUJĘ!!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)