Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 27 stycznia 2016, 19:28

27.01.2016r. dzień 84, środa, 18.18

12 tygodni Anastazji


Kolejna środa, kolejny tydzień... Trudno uwierzyć, że to już dwunasty tydzień odkąd Karaluch jest z nami. Niesamowite jak ten czas leci. Ostatnio to nawet mnie taka nostalgia ogarnia, że za szybko. Szkoda, bo mam wrażenie, że to najlepszy czas jaki możemy dla siebie mieć. Ale najprawdopodobniej tak nie jest. Często wydaje mi się, że szczęśliwsza już być nie mogę, ale pewnie i tu się mylę. I bardzo dobrze. Tak mylić to ja się mogę.
Anastazja przez te dwanaście tygodni zmieniła się nie do poznania. Gdy wracam wspomnieniami do dnia porodu trudno mi uwierzyć, że trzymam w ramionach to samo dziecko. Ze spokojnego, wiecznie śpiącego noworodka zamieniła się w małą gwiazdę towarzystwa. Gada, reaguje głośnym śmiechem na zagadywanie, uśmiechem na uśmiech, przewraca się z boczku na boczek udając krewwetkę. Kąpiel kończy się wycieraniem wody ze ścian, podłóg i komody na której stoi wanienka. Ostatnio podczas podciągania się do siadania zauważyła, że swoje nogi. Po pierwotnym zdziwieniu (uniesione brwi plus ściągnięty) zarechotała w głos. Ropuszka moja. Dzisiaj spotkałyśmy się z koleżanką i ta śmiała się, że może wizualnie córka nie jest do mnie podobna, ale niedaleko pada jabłko od jabłoni. Ponoć Młoda wygadana po mnie. Ech, zresztą i ojcu nic w tej kwestii nie brakuje. Małomówność raczej nie będzie dominującą rysą charakteru Anastazji. Jest też dość żywa, chętnie podejmuje wyzwania fizyczne, ktore przed nią stawiamy. W piątek mamy wizytę u Marysi i zobaczymy jak ona ocenia postępy Małej. Mam nadzieje, że zaproponuje nowe ćwiczenia dla Małej, bo podciąganie się ze sztywnie trzymaną główką Anastazja opanowała bardzo dobrze. Albo tylko mi się tak wydaje. W piątek wieczorem również przyjdzie kolega fizjoterapeuta, by spojrzeć na Małą. Poza tym Nastka nadal lubi spędzać czas na macie. Bawi się na niej sama nawet godzinkę, lecz od czasu do czasu towarzyszę jej ja w zabawie, bo co innego mam robić? Gdy dziecko śpi przez całą do 11-12 to ja zazwyczaj około 9-10 robię sobie pobudkę, ściągam pokarm z jednej piersi do zamrożenia (od 130 do 170 ml) w tym czasie oglądając serial, biorę szybki prysznic, ubieram się, jem śniadanie (mąż zazwyczaj mi je zostawia przed wyjściem do pracy) i robię szybką rundkę na miotle po mieszkaniu. Czasem uda mi się przygotować jeszcze obiad (tak jak dzisiaj) i wtedy praktycznie cały dzień mogę poświęcić córce. Prasowanie robię przy niej(lub robi to mąż wieczorem), pranie rozwieszam w jej towarzystwie, podobnie jest z rozładowywaniem zmywarki. Ze wszystkimi tymi zajęciami staram się wyrobić do 17.15-17.30, kiedy to wraca K. do domu. I ze spacerem też. Od progu mąż zazwyczaj przejmuje Nastkę i on się nią zajmuje. Zmienia pieluchy, kąpie, przebiera w piżamkę, podaje witaminki, czesze włoski, śpiewa pioseneczki swojego autorstwa, przytula i bawi się z nią na macie. Ja wtedy odpoczywam (tzn. od Małej, bo albo wychodzę w swoich sprawach, albo zajmuję się domem) i dostaję Nastusię tylko na karmienie. Czasem wychodzimy razem na zakupy, albo do znajomych. Wszystko oczywiście z Małą. Wczoraj np. wróciliśmy od znajomych chwilę przed 23. Trochę obawiałam się jak Mała zareaguje na około godzinne przesunięcie w wieczornym rytuale (w dzień u nas wolna amerykanka...), ale na szczęście Mała poszła normalnie spać o 23.30 (zasypiając sama w kołysce), po 8 zbudziła się na cyckanie i spała równo do 11. Czyli dziecko me ma sporą tolerancję na zmiany (jak na takiego niemowlaka), ale i to myślę, że odziedziczyła po rodzicach w gorącej wodzie kąpanych. W dzień spanie to zagadnienie dosyć trudne. Mała często przysypia podczas karmienia, budzi się odkładana na kanapę, łóżko czy leżaczek (do kołyski nawet nie próbuję), także śpi tylko przy cycu (ja wtedy leżę i czytam książkę lub kłapię przez telefon) i na spacerze. Teraz co prawda śpi, ale jestem szczerze tym zaskoczona. Tyle w temacie spania. Kamienie. Nastka przez całe swoje dwunastotygodniowe życie nie dostała innego pokarmu niż mój. Stan taki chciałabym utrzymać do 5-6 miesiąca. Chociaż moja Mama już mnie dopytuje, kiedy podam Nastusi chociażby butelkę z wodą. A no nie podam. Kiedyś próbowałam i nie chciała, a ja nie widzę większego sensu. W ogóle żeby podać jej cokolwiek innego Anastazja musiałaby tego chcieć, a dziecko moje z trudem toleruje butelkę. Marchewki, dynie, jabłuszka i inne wynalazki potem. POTEM. Jutro wieczorem idę z mężem i znajomymi na koncert w Teatrze Szekspiroswkim. Pewnie trochę nam zejdzie i Młoda najprawdopodobniej będzie musiała schować dumę do kieszeni i z butelką się pogodzić.

O i tak nam te 12 tygodni minęło... Ja w roli matki czuję się coraz pewniej. Dogadujemy się z Małą wyśmienicie, jesteśmy dla siebie stworzone. Ona mało płacze, ja się mało denerwuję.. Mąż bardzo dużo pomaga i przy Małej i w domu, chociaż ja staram się, by w domu miał do zrobienia jak najmniej i to nam poświęcał czas. Pozostawiłam mu tradycyjnie łazienkę do sprzątania. Z kulinariów to on zajmuje się śniadaniem (którego i tak nie jemy razem, bo zazwyczaj ja jeszcze śpię o 9) i kolacją. Ja robię obiad lub wymyślam wyjście gdzieś na obiad :)

Pod koniec tygodnia lub w przyszłym przestawiamy Anastazję na łóżeczko. W kołysce ledwo się mieści. Mam nadzieję, że bezstresowo tą zamianę przeżyjemy :)

Jedyne co mnie martwi to nasz kot. I nie chodzi o to, że coś nie tak z nim w kontakcie z Anastazją.. Tu o dziwo wszystko gra. Po powrocie z Mazur pierwsze co zrobił Uzi to ugryzł mnie kostkę, gdy próbowałam usiąść na kanapie. Myślałam o tym intensywnie. I faktycznie widzę, że kot trzyma mnie na dystans. Chyba widzi, że w naszym domu to mąż nosi pantofle i przynosi do domu żarcie karmiąc mnie i jego. Przed ciążą i cały czas jej trwania ja się nie zajmowałam nim. To mąż go karmił, zmieniał żwirek w kuwecie, podawał wodę. Głupio się przyznać ale ostatnio nic się nie zmieniło plus to że mi z głowy zupełnie wypadło, żeby go pogłaskać lub się z nim pobawić. I efekt jest taki, że teraz w oczach Uziego to K. jest ten wspaniały. On go karmi, chodzi z nim się kąpać, rzuca zabawkę i bawi się patyczkami. A ja tylko chodzę i syczę przeganiając go żeby za bardzo się nie zbliżał do Anastazji. I to w najlepszym wypadku, bo zazwyczaj gdy nie jest w obrębie pół metra od Małej to nawet go nie zauważam.. Więc jestem intruz. Bo on wszystkich uznaje za intruzów. Z pozycji Pani stałam się intruzem, nawet zaczęłam się go bać. Muszę teraz popracować nad swoimi relacjami z kotem, bo nikomu to nie służy. Mąż się denerwuje, bo uważa, że nie powinnam tak dygotać na widok kota i Nastki obok siebie i że kot to czuje. Widzi w tym szansę i próbuje mnie ustawić pod siebie w hierarchii... Może coś w tym jest? Dzisiaj już zajęłam się karmieniem Uziego, zdarzyło mi się nawet go kilka razy pogłaskać (mruczał pięknie i wcale mnie nie ugryzł). Nawet wodę mu odkręciłam w wannie, by się pobawił (ojej ojej cała łazienka mokra). Liczę, że powoli odzyskam swoją pozycję w domu i przestanę być celem polowania Uziego numer jeden (tyle razy już mnie wystraszył wyskakując na mnie z suszącego się prania lub spod choinki!).
Matko kochana, nie dość mi myślenia nad "wychowanie" i pielęgnacją niemowlaka, a tu jeszcze rozkminy z sierściuchem dochodzą. Ale co zrobić? Trzeba i z tym się uporać :)

26tc
Glukoza w porządku, ale... Coś zaswędziało na brzuchu, wiec mówię pani doktor. Myślę, pewnie nic, krostka jakaś, nic wielkiego. Przecież nie cholestaza, myślę. A co jeśli jednak? Różne schizy w głowie. Powiedziałam, pokazałam, a tam oprócz jednej którą widziałam kilka następnych. O żesz ty orzeszku! Skierowanie do dermatologa od razu. Mało tego, gdyby to nie jego działka była, to na dokładkę do poradni chorób zakaźnych. Przestraszyła mnie nie na żarty. I tak kilka godzin spędziłam w Poradni Dermatologii w szpitalu, bo jak na złość w mojej przychodni akurat lekarza nie było. I tak cała w stresie siedziałam wśród mam nadzieję nie zagrzybionych i nie zaświerzbionych ludzi. Po czym gdy wreszcie weszłam do gabinetu, to krosty zniknęły. Mam nawilżać, nawilżać i jeszcze raz nawilżać. Oczywiście najlepiej balsamem polecanym przez pana doktora. Za 80 zł. Dziękuję, oliwka mi wystarczy.

Dostałam od pani doktor plan porodu. O rany, abstrakcja jakaś... To już? Teraz mam go wypełnić? Przecież jeszcze tyyle czasu. Mam nadzieję... Kornelko siedź grzecznie w brzuszku, mama jeszcze nie jest gotowa:)

Kornelko? A może Natalko? Zuziu? Agatko? Nie wiem... To taka trudna decyzja. Będzie problem z imieniem biorąc pod uwagę moje niezdecydowanie.

9 dc lub 6 dc (czort wie jak potraktować początkowe krwawienia!)

To już jutro... Hsg, którego panicznie się boję. Ostatnimi tygodniami myślałam, że strach już minął, że się oswoiłam z koniecznością odbycia badania, ale to guzik prawda! Kogo ja oszukiwałam? Od kilku dni mam problemy z zasypianiem z powodu atakujących mnie scenariuszy jak to się wszystko potoczy, a na samą myśl o badaniu serce zaczyna mi walić jak oszalałe! Niby szpital, w którym się odbędzie robi całkowite znieczulenie, ale co z tego skoro przeraża mnie sama wizja wenflonu? Co jeśli znowu zemdleję z jego powodu i całe badanie szlag trafi? Dręczą mnie również myśli pt.: "a jeśli się nie obudzę po badaniu"?:P Trochę mi wstyd, ale cóż zrobić, jeśli chodzi o wszelkie zabiegi medyczne - panikara ze mnie straszna. Tak straszna, że mając 31 lat jeszcze nigdy nie byłam w szpitalu (nie licząc oczywiście narodzin:>), mimo iż kilka razy chciano mnie tam z różnych powodów odstawić.

Piżama i klapki już spakowane. Coś do czytania również. Pozostaje tylko dotrwać do rana i zmusić się do wyjścia z mieszkania!

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 27 stycznia 2016, 21:41

Młoda znowu złapała jakiegoś bakcyla,masakra u nas od grudnia.Dziecko,które w ubiegłym roku nie opuściło żadnego dnia szkoły z powodu choroby.Dwa razy w tygodniu basen i raz tenis w niedogrzanym balonie i żadnych przeziębień w związku z tym przez 3 lata.A teraz,od grudnia:kaszel,katar,chrząkanie,gardło i tak w kółko.Muszę ją chyba zostawić jutro u rodziców,bo słabo nadaje się do szkoły.U mnie w pracy także pomór:chorzy pracownicy i ich dzieci:(WIOSNO PRZYBYWAJ!!!
Poza tym 18dc i ból jajnika z którego miała być/była owulacja.mam nadzieję,że nie zrobiła mi się żadna torbiel.
Fajnie macie dziewczynki,że codziennie wieczorem macie swoich mężów/partnerów koło siebie.Mi pozostaje pomarzyć i liczyć czas do połowy marca:(
Miłej nocki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2016, 21:39

ma_pi Demotywator 28 stycznia 2016, 14:38

Jestem w domku. Od razu wyskoczyłam do łóżeczka. Poczułam taką potrzebę :)
Jutro pewnie będę już więcej chodzić. Dziś mi się nie chce po prostu ;) Wysiedziałam się właśnie 4 godz w samochodzie, to teraz mogę poleżeć.

emmac Kiedyś będziemy rodziną 27 stycznia 2016, 21:46

Mija dzień za dniem. Jeszcze tylko miesiąc i ponownie zaczniemy walkę. Cieszę się niezmiernie ale też mam wiele obaw. Ostatnio źle się czuje, lekarz podejrzewa początki dyskopati z rwą kulszową, wyapdania zastawki mitralnej serca i jeszcze na dodatek kamienie na nerce ( mam nadzieje że to jednak piasek) Od kilku dni mam odrętwiałe pół dłoni oraz stopy lewej. Czekam aż przejdzie i leki pomogą.

Zdenerwowałam się dzisiaj niezmiernie. Potrzebuje wizyty u kardiologa, neurologa i urologa a to co proponuje mi szpital to wizyty w lipcu, pażdzierniku i wrześniu. Człowiek co miesiąc płaci ogromy ZUS za firmę a do lekarza i tak musi iść prywatnie. Co za chory kraj!!

Za tydzień w końcu wizyta u ginekologa, wyczekana od 3 mies. na NFZ. Ostatnim razem ( będąc w ciąży), na pierwszą wizytę musiałam czekać dwa miesiące, tydzień przed nią poroniłam. Brawo Polska!

:D
Witam wszystkie dziewczyny, po drugiej stronie mocy ;). Ogromnie się cieszę, że mogę tu być, a jednocześnie jeszcze w to wszytko nie wierzę, to wydaje mi się takie abstrakcyjne. Mimo, że staraliśmy się o ciążę prawie 2 lata czuję wielkie zaskoczenie, że w końcu się udało, że coś zaskoczyło :)
Może napiszę trochę jak to było. To był zwyczajny cykl, taki sam jak 20 poprzednich, nie wyluzowałam, nie odpuściłam, nie miałam żadnych objawów, ani przeczuć, że się udało i gdy temperatura spadła i pojawiło się plamienie byłam pewna na 100% że zaraz przyjdzie @. Ale na szczęście nie przyszła plamienie ustało i temperatura odbiła w górę. Zrobiłam pierwszy test, ale naprawdę na nic nie liczyłam. Po kilku minutach pojawił się cień, cienia, cienia, ledwo widoczny pod światło.Pomyślałam, że to pewnie jakiś błąd, bo przecież to niemożliwe żebym ja była w ciąży. Drugiego dnia zrobiłam następny test i znów pojawiła się druga kreska bladziutka, ale ciut mocniejsza niż wczoraj. Serce biło mi jak oszalałe, myślałam, że zemdleję, to był najpiękniejszy widok na jaki czekałam dwie wymarzone kreski. Zaraz pobiegłam do męża, żeby zapytać czy on też to widzi, był równie zaskoczony jak ja ;)
Kolejnego dnia druga kreska znów byłą odrobinę wyraźniejsza, więc poszłam na betę. Wynik 54,5 mlU/ml, po 48 godzinach kolejna beta 145,0 mlU/ml. Jestem w ciąży :)
Boże bądź wychwalony, bądź uwielbiony na wieki za cud jaki dla mnie uczyniłeś. Dziękuję Matce Boże i św. Ricie patronce od spraw trudnych i beznadziejnych za których wstawiennictwem Bóg mnie wysłuchał. Jest mi bardzo głupio, że wątpiłam, ale mam nadzieję, że Bóg wybaczy mi tą zwyczajną ludzką słabość.
Jestem szczęśliwa, ale nie umiem się tak w pełni cieszyć, jest we mnie wiele obaw, chyba się uspokoję jak zobaczę dzidziusia i serduszko. Byłam w poniedziałek na pierwszej wizycie u profesora, ale niestety jeszcze jest bardzo wcześnie i nic nie widać, ale endometrium grube, wszystko wygląda jak na ciążę. Dostałam profilaktycznie luteinę dopochwową. Następna wizyta dopiero 15 lutego, nie wiem jak tyle wytrzymam. Ale staram się być dobrej myśli i ufać, że jak Bóg uczynił dla mnie ten cud, to on będzie trwał cudowne 9 miesięcy.

Martwi mnie trochę, że nie mam żadnych objawów, czuję się zupełnie normalnie, nawet piersi mnie nie bolą, są tylko trochę pełniejsze. Mam nadzieję, że objawy przyjdą, byłabym spokojniejsza :) Wczoraj pojawiła mi się opryszczka na ustach, wystraszyłam się, ale przeczytałam, że opryszczka często pojawia się w ciąży na skutek osłabienia organizmu i jeśli nie pojawia się po raz pierwszy ( a ja wcześniej często je miałam) to nie ma się czym martwić bo w organizmie są przeciwciała na ten wirus. Leczę ją czosnkiem i już dziś mi przyschła.

Chciałam jeszcze raz podziękować wszystkim moim Ovu Przyjaciółkom, które wspierały mnie w trakcie starań, za ciepłe słowa, podnoszenie mnie na duchu i wiarę, że mi się uda. Cały czas będę o Was pamiętać, wierzę teraz jeszcze mocniej, że każdej z Was się wkrótce uda i wszystkie się tu spotkamy :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2016, 22:40

Leksa Ile jeszcze ? :( 12 marca 2021, 21:55

22 dc 15 cs

Łapie mnie kryzys. W pracy dwie koleżanki w ciąży. Nie zazdroszczę. Jedna się starała ponad dwa lata, ale to jest takie dobijające 🤦🏼‍♀️ :( marze o tym żeby znów zobaczyć dwie kreski, usłyszeć serduszko na usg i urodzić zdrowe dziecko. Dlaczego to takie trudne ? :( a na dodatek wyniki żelaza zle. Jak na złość mam go w nadmiarze i i nie wiem czemu. Norma to 37-147, a ja mam 152. Oczywiście już zdążyłam się naczytac, ze nadmiar tez powoduje niepłodność :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2021, 21:56

inaa Mama,Tata i ...? 27 stycznia 2016, 23:08

...

nowotwór

...

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 28 stycznia 2016, 07:00

Jesteśmy po wizycie. Oliwka ma się dobrze, waży nieco ponad 2kg. Jedyne co mnie martwi to to, że nie obróciła się jeszcze główką w dół. Lekarz jednak uspokaja że ma czas i może to zrobić nawet kilka dni przed porodem. Szyjkę mam długą, zamkniętą raczej przechodzę termin-tak stwierdził.

No fajnie gdyby Malutka się obróciła, bo jak nie to wiadomo-cesarka :-/

Poza tym zaczęliśmy szkołę rodzenia. Póki co były 3 spotkania. Prowadzi je naprawdę kompetentna położna. Dużo ciekawostek się dowiedziałam, cieszę się że mąż zdecydował sie chodzić ze mną. Każda ciężarna dostała fajne prezenty: próbki płynów do kąpieli, różnych kremów, pieluszek a nawet butelkę i dwa smoczki ;)

Dostałam od szwagierki sporo ubranek, cieszę się bo to zawsze duże odciążenie, ale wiadomo że coś tam i tak dokupię nowego.

Buszowałam w internecie za wnioskiem na urlop macierzyński roczny. Nie znalazłam gotowca więc stworzyłam własny projekt :) Wydrukuję i już będzie. Nie będę się tym martwić po porodzie.

A dziś muszę kupić deskę do prasowania i powoli zacząć ogarniać pranie i szykowanie ubranek dla córeczki. Ale to sama przyjemność :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2016, 06:59

Zaraz wsiadam w samochód i w drogę do szpitala! Panic mode! Panic mode! Panic mode!

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 28 stycznia 2016, 08:59

Boże dziewczyny, jestem w szoku jaki ogromny cud mnie spotkał <3 zalewa mnie taka ogromna fala miłości do tego brzuszka że aż nie da się tego opisać:) dzisiaj w nocy, jakaś rozczulona się obudziłam i jak Kamiś zaczął się przeciągać prawie się popłakałam ze wzruszenia... Nie mogę uwierzyć że te problemy z zajściem w ciążę są już za mną. Może już nigdy się nie uda z fasolkami które na nas czekają (oby się udało, bo je też kochamy), może nie uda się naturalnie ale za to będę mieć swojego Synka, wymarzonego, wyśnionego... Cały czas jestem myślami ze znajomymi z ovu które dalej walczą, ze staraczkami bo wiem co przechodzą. Przeżyłam to. Walczcie, nie poddawajcie się. Wierzę że na końcu tej trudnej drogi na każdą z Was czeka ten ogromny dar! Zawsze jestem z Wami.

gabi544 moja historia 19 stycznia 2017, 14:05

15 t + 6 d
Do wizyty: 14 dni
Długo mnie coś nie było. Jakoś nie mam weny, żeby pisać. Mdłości minęły jakoś na początku drugiego trymestru, choć zdarza się jeszcze, że czasem łapie mnie taki nagły napad wymiotów. Ale teraz doskwiera senność. Wstaję rano - zmęczona. Mąż wychodzi do pracy na 9:00, ja posprzątam mieszkanie w ciągu godziny i już oczy mi się zamykają. Ciężko tak funkcjonować. I gdzie ten przypływ energii w drugim trymestrze? :D Mam nadzieję, że uzyskam jej trochę więcej, kiedy przyjdzie wiosna :)
wczoraj zostałam ciocią po raz 11 :) Moja siostra urodziła synka. Mały ma 57 cm i waży 3500 g. Dostał 10 pkt Apgar. Siostra co prawda troszkę pokiereszowana, bo to była jej druga cesarka, poza tym podczas operacji zaczęło jej gwałtownie ciśnienie spadać, były jakieś komplikacje, na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Niestety nie widziałam jeszcze małego bo u nas w szpitalu jest zakaz odwiedzin z powodu sezonu grypowego, poza tym też nie chciałabym się pchać do świeżo upieczonej mamuśki. Ja sama nie chciałabym, żeby ktoś mnie nachodził świeżo po porodzie, kiedy wszystko mnie boli, jestem zmęczona i nie do życia.
Ja nadal czekam na pierwsze ruchy i smyrnięcia od małego (małej ?).
Miałam cykać zdjęcia co 4 tygodnie i jak zwykle, przez moją niesysytematyczność - nie wyszło :/
Muszę się poorawić :D waga w końcu ruszyła powoli w górę, a już zaczynałam się martwić. Dziś pokazała 64 kg - nadrobiłam 1 ;)
a oto my dzisiaj :)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/63f168ba5c95.jpg

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 28 stycznia 2016, 09:44

3 dzień plamienia i co i co!!?? I nic... Chyba najbardziej irytujący cykl ze wszystkich poprzednich. Nigdy nie czekałam na miesiączkę z taką niecierpliwością i z takim nerwem. Boli mnie krzyż, cycki, podbrzusze... No niby wszystko wskazuje że okres powinien zacząć się już-już, a tu jakoś tak sucho... A ma to być bardzo mocny okres, już dwa tygodnie temu rozmiar endometrium był powalający. Czekam. Czekam. Dajcie mi odrobinę cierpliwości!!

Byłam wczoraj u gina. Tragedii nie było :) . Nawet lepiej niż u dentysty .

A więc tak. Pani doktor kazała zrobić wyniki na chlamydie .IgA,IgM, IgG . Mało mi to mówi , w ogóle nic nie ogarniam ...wiem tylko że to jest dosyć drogie,a nie dostałam skierowania. Jeśli będzie ok to hsg . O tym słyszałam dużo tutaj z ovu i powiem szczerze ,że nie spodziewałam się że każde mi to zrobić. Myślałam prędzej o prolaktynie i tych innych, ale doktor mówiła że miesiączkuje regularnie, wykresy mam ładne, więc nie ma potrzeby.
Przed hsg mam zrobić też CRP . O tym to nigdy nie słyszałam . Poczytałam w necie i proszę :

Podwyższone stężenie CRP we krwi występuje w:

zakażeniach bakteryjnych,
stanach zapalnych, związanymi z chorobami autoimmunologicznymi i zapalnymi,
urazach,
zawale serca,
chorobach nowotworowych.

po kiego to?
Doktor pytała, czy w rodzinie są jakieś choroby . Nic mi nie przyszło do głowy i mówię że nie, ale dr zapytała czy np nadciśnienie. No tak mówię, tata ma nadciśnienie, miał robioną koronografie i założone standy czy jakoś tak. Może to dlatego ?

i mam jakiegoś grzybka :/ . Nic mnie nie swędzi, żadnego śmierdzącego, żółtego śluzu nie zauważyłam i niby jakiś grzyb ?
Dostałam globulki.

a i zrobiła mi cytologie . Za dwa tygodnie mają być wyniki.
Nie wiecie czy na chlamydie dostanę skierowanie, jeśli poproszę ?

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 28 stycznia 2016, 09:59

<3 25 tydzień 5 dzień ciąży <3 <3 6 miesiąc - II TRYMESTR <3

<3 64% ciąży <3

<3 Do wizyty zostało: 15 dni <3

Dzień Doberek witamy się naszą 100-dnióweczkę <3

Ten czas bardzo szybko leci, teraz mam ciężki okres związany ze wspomnieniami z Wikunią, własnie w podobnym czasie straciłam moją kochaną córeczkę. Tak bardzo kocham Kacperka ale tak mi jej mocno brakuje, o niego boję się każdego dnia, w każdej minucie, sekundzie, Tak bardzo chciałabym żeby było wszystko ok i żebym szczęśliwie mogła urodzić Kacperka albo w kwietniu albo po komunii w maju.
Mały tydzień temu ważył 730g czyli już minęliśmy próg 634g Wikunii, troszkę mnie to uspkoiło ale fajnie by było jakby już ważył ponad 1kg ale to jescze troszkę. Wierzę że Bóg czuwa nad nami i nie pozwoli nas już skrzywdzić <3

14 tc (13 tyg. + 0)

Już po usg prenatalnym. Wszystko w porządku! Brzdąc przez godzinę się wypinał nie dając się porządnie pomierzyć. Dopiero jak matka wstała, poskakała to zmienił zdanie. Pani doktor powiedziała, że wszystko ok, ryzyko trisomii niskie. Dziecię ma dłuugaśne nogi- po tacie :)I śmieszne stópki- już nie mogę się doczekać kiedy będę je całować :)

Na 80% będzie chłopak :)))))

Witamy się w II trymestrze :) Tak już II trymestr nie mogę w to uwierzyć, że zaszliśmy tak już daleko... bo dla nas liczy się każdy dzień, każda chwila.
Serduszko puka pięknie 155-158 :)

Od kilku dni zastanawiam się kto zamieszkuje mój brzuszek. Imię dla Chłopca mamy wybrane- Tymon. Dla dziewczynki wahamy się pomiędzy- Laurą, Michaliną, Tosią, Alicją, Nicolą.

Ostatnio po usg mąż mówił, że widział chłopczyka- poznał po twarzy :D Uśmiałam się do łez :)

Ostatnie dwa dni chodzę zmęczona, w nocy nie śpię, tragedia, nie pomaga nic, mleko, melisa, mleko z miodem. Oczy jak 5 zł i koniec nie ma spania. Dzidzia nie da się matce wyspać, a co niech trenuje do sierpnia bezsenne noce.

A swoją drogę chyba bierze mnie strach, że nie poradzę sobie z dzieckiem :(

Mama.Ktosia Nasza Walka o Tęczowy Cud 27 kwietnia 2021, 15:58

Jeśli w tym cyklu się nie uda, robię sobie przerwę, mam dość...

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 28 stycznia 2016, 11:09

5t0d

Siedze sobie w domu i zajadam się tostami z łososiem. Tak to mozna dzien zaczynac :-) szkoda ze to tylko 2 dni urlopu. W domu wszysct chorzy i stwierdzilam ze na pewni nie zaszkodzi polezec troche zajadajac sie czosnkien. Na wszelki wypadek.

Rodzice juz wiedza. Ucieszyli sie bardzo ale nastepnego dnia nie obylo sie od konentarzy mojej mamy.
"A czy ty na pewno jestes w ciazy, bylas na usg?"
"Ty to raczej urodzisz w sierpniu, cos ci sie przy liczeniu pomyliło"
"BYLAM W CIAZY 3X TO CHYBA WIEM"

No i zaczelo sie. Wiem ze sie martwia ale potrzebuje dodatkowych nakladow cierpliwosci teraz.

Poza tym....nic. meczy mnie tylko wszechogarniajace zmeczenie, piersi juz urosly. Nie wiem co ti bedzie. Jestem wysoka z wielkim biustem. Na slub kupowalam E a niedlugo chyba jakies G? Poki brzuch plaski to jeszcze trzymam pion. Jak brzuch urosnie zaczne nosic chyba plecak dla przeciwrownowagi :-P

Dobra koniec tego, bo mogłabym pisac i pisac.

Milego dnia!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)