TOMUŚ WŁAŚNIE ZROBIŁ SAM TRZY KROCZKI W MOJĄ STRONĘ! :D ale się cieszę!!! <3 :D i sam jaki był szczęśliwy <3 jestem dumna :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2016, 08:10

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 28 stycznia 2016, 19:49

In the meantime wygnałam Męża żeby zrobił badania nasienia w konkurencyjnej klinice i zapomniałam pochwalić się wynikiem. 2% poprawnych plemników, ale też leukocyty. Podstawowy posiew też już został zrobiony i wizyta u sławnego dr W z novum umówiona. Jak się okaże, że morfologia jest kiepska przez bakterie i poprzedniemu lekarzowi nie przyszło do głowy, żeby posiew zrobić, to chyba pozwę tą klinikę, niezależnie od wyniku bety.

Wnioski dla przyszłych pokoleń:
1. badania nasienia w bocianie są dokładniejsze i mają więcej parametrów opisanych niż te z naszej kliniki
2. nie ufać, szukać i samemu wszystko dwa razy sprawdzać, tyczy się głównie tzw. niepłodności idiopatycznej

Tylko czy ja powinnam takie rzeczy wiedzieć z internetów, czy może na miłość boską od człowieka, który parę ładnych lat za moje podatki medycynę studiował? O PLNach za wizytę nie wspomnę

Zmęczona już jestem :(

36t4d

Do terminu zostały już tylko 22 dni!! A donoszona ciąża w niedzielę :) <3

Po dzisiejszej wizycie.. Nie jestem już użytkowniczką pessara ;) Ściąganie było podobnie nieprzyjemne co zakładanie, ale do przeżycia ;) Za to mój M. nie miał zbyt ciekawej miny jak na to patrzył :P Szyjka skrócona w 50%, miękka i rozwarcie na palec. Więc trudno powiedzieć, czy uda nam się dotrwać do terminu. Trochę mnie to wystraszyło! Nagle poczułam się tak bardzo nieprzygotowana do macierzyństwa! Mam już odstawić leki i mogę już zacząć normalnie funkcjonować :) A co u Naszego Synka? Na szczęście wszystko dobrze :) Filip waży już 3122g i było widać, że ma włoski!! Cudowny widok! Jak zwykle pokazał nam co ma między nóżkami, a buźkę zasłaniał ;) Nie ma owiniętej pępowiny wokół szyi - ODETCHNĘŁAM! Główką jest już bardzo nisko. Serduszko bije jak dzwon, a przepływy prawidłowe :D <3 Już nie mogę się Go doczekać!! <3

A moje samopoczucie? Chyba standardowe jak na koniec ciąży - bóle pleców, bóle miesiączkowe, pobolewanie w pachwinach. Tyle dobrego, że mój nastrój jest znacznie lepszy niż ostatnio :)

Czekamy na Ciebie Kochanie!! <3

33 tc (32+6)
50 dni do TP

Więc dzisiaj wizyta.
Synuś przybrał prawie 500g i waży niecałe 1900g. Lekarz kolejny raz powiedział że do porodu powinien ważyć ok 3500 zobaczymy czy się sprawdzi.
Szyjka ok, wody w normie i cała reszta też ok.
Następna wizyta za 3 tyg czyli 18.02
11.02 muszę jeszcze tylko podjechać po L4 które będzie już wystawione do końca
Ja widzę po sobie że dzidziulek nie będzie taki duży jak Alanek bo i ja mam mniejszy brzuch i mniej przybieram na wadze.
A tak, właśnie na doktorkowej wadze przybyło mi 1,3kg zobaczymy z rana ile na mojej przybyło bo jakoś mi się zdaje że ta gabinetowa waga mnie oszukuje :D

Coś się ostatnio nie mogę zabrać za pisanie i takie przerwy mam długie.
I tak jakoś mało zorganizowana jestem, leniwa i wg siedzę i nic nie robię całymi dniami.
Gadam tylko i myślę ile jeszcze do zrobienia zostało przed narodzinami synka i na tym się kończy :)
Mam nadzieję że niebawem leń z pleców zejdzie i wezmę się za to co czeka na ogarnięcie :)

A moje dzieciątko kochane to już chyba ma swój rytm dobowy i jeśli się to sprawdzi po porodzie to fajnie, bo nawet się będę wysypiała :)
Od kilku tygodni obserwuję że Oliwierek aktywny jest o konkretnych porach i już bez patrzenia na zegarek wiem która mniej więcej jest godzina.
Zaczyna buszować ok 9 później tak między 11-12, 15-16, 18-19 21-22 tak jak teraz :)
później w nocy ok 1 i 4 nad ranem i tak już się te godzinki sprawdzają od kilku tygodni

A teraz uciekam i mam nadzieję że się wreszcie ogarnę i zabiorę za robotę w domu i częściej coś naskrobię tu w pamiętniku :)

basia1614 wielkie nadzieje... 28 stycznia 2016, 22:06

Kolejne miesiące już za nami... Nic niestety się nie zmieniło.

Brtiii86 Czekam na Ciebie moja kruszynko:* 28 stycznia 2016, 22:06

Jakoś się trzymam ale jest ciężko. Chcę pójść na bete w poniedziałek. Martwie się że się nie udało.boje się. Czy moje maluchy są jeszcze że mną? Tak bardzo bym chciala zostać mama.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 28 stycznia 2016, 22:50

Jednak dobrze znam swój organizm.. 1dc.. ZACZYNAMY!!!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2016, 22:48

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 28 stycznia 2016, 22:51

Jednak dobrze znam swój organizm.. 1dc.. ZACZYNAMY!!!!!!

Ten na górze codziennie ze mną gada.. Znaczy ja do Niego.. Także wszystko wie.. Pytanie tylko czy uśmiecha się jak słyszy moje plany/marzenia czy tym razem pokrywają się z Jego planem na moje życie:)

Nie pisałam o tym wcześniej ale byliśmy z mężem zapisani na kwalifikację do artvimed do krakowa na 16 lutego. Przygotowywaliśmy się, mieliśmy iść zrobić cały komplet badań, już planowałam że w marcu będę miała transfer i na świeta BN będziemy mieć w domu małego krasnala. Czułam jednak że to się nie uda, coś mnie wczoraj tknęło żeby zadzwonić i zapytać czy temat nadal jest aktualny i czy dalej mają fundusze i czy warto jest przyjeżdżać do nich,okazało się że kwalifikacje zostały wstrzymane i nie dlatego że brakło im kasy tylko dlatego że MZ wydało taki rozkaz. Kliniki dostają teraz aneksy do umów mówiące o tym że nawet jeśli klinikom została kasa na refundowane IV to mają zaprzestać kwalifikacji. Załamałam się .... ciągle wiatr w oczy, ciągle kłody pod nogi... już się cieszyłam ... Co nam pozostało ? Wziąć pożyczkę na IV ? A jak się nie uda to zostaniemy z dlugiem , ja ze zrytą psychiką i depresją, bez kasy na dalsze leczenie. Nienawidzę PIS-u!!!! Dlaczego oni nas tak krzywdzą?

gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 29 stycznia 2016, 05:56

Dziękuję!

adrenalina . 29 stycznia 2016, 07:43

i


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 09:05

mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 29 stycznia 2016, 07:52

Do porodu zostało 5 dni! <3 <3 <3
Ogólnie jestem trochę nerwowa i denerwuje się jak ktoś mnie pyta o cokolwiek.
Czuję się naprawdę dobrze :)
Tylko bardzo bym nie chciała urodzić w tym tygodniu, w poniedziałek wyluzuje bo to będzie 1 luty :) Moim marzeniem było by urodzić 4 lutego w 10 te urodziny Aleksa.
Ale aż tak dobrze to chyba nie będzie :) Zresztą Leoś sam zadecyduje kiedy będzie gotowy <3
Zaczęłam ostatnio dużo czytać oto kilka ciekawych artykułów:
http://www.bliskodziecka.com.pl/kapiel-niemowlaka-czym-myc-niemowle-i-male-dziecko/

http://babyonline.pl/co-jesc-gdy-karmisz-piersia-lista-produktow-zalecanych-lista-produktow-zakazanych-podczas-karmienia-piersia,karmienie-piersia-artykul,1716,r1.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2016, 07:50

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 29 stycznia 2016, 08:27

5t1d

Nie mogę spac. Budzi mnie wszystko a juz zwłaszcza to ze jest mi nie wygodnie i goraco. Bez koca za zimno z kocem za gorąco. Odkryłam ze odsloniecie jednej stopy, jednej reki i jednego lokcia ratuje chociaz godzine snu :-P

Dzisiaj przy sniadaniu powital mnie spiew ptakow :-) jest styczen 0 stopni a one się wsciekaly. Miod na moje serce :-) sa jakies uroki mieszkania w lesie, poza chmara robactwa i stadzie dzikow :-P
Oj jak marzy mi sie juz wiosna! Mam nadzieje ze na swieta juz bedzie zielono.

Z wiadomosci ciazowych to nic sie nie dzieje. Nawet wyslalam meza po test ktory mnie uspokoil jak zobaczylan od razu 2 tluste krechy. Niestety dzisiejszego lekarza tez mi odwolali bo lekarz chory. Ja ide dalej i mysle ze to jakis spisek przeciwko mnie! No nic czekam grzecznie na usg..jeszcze 11 dni!

No i jestem już po kolejnej wizycie w klinice w Berlinie. Od początku kuracji schudłam 21 kg, poprawił się nieco obraz USG jajników. Pani Dr bardzo zadowolona, dała teraz sporo leków, które w ciągu najbliższych 3 miesięcy mają mnie już przygotować na ciążę :). Jeszcze od wyników moich i męża będzie zależeć czy wspieramy się inseminacją czy najpierw naturalnie, ale na wiosne w końcu coś się ruszy. Raczej nie obędzie się bez stymulacji, jajniki jak na razie podjęły pracę ale strasznie leniwie. Może po lekach się troszkę rozruszają. Dostałam receptę na jakiś nowy lek w Niemczech Clavella, ponoć nowość na PCO z hormonami i kwasem foliowym (czyli rodzaj jakiegoś kombo) do tego mam brać dalej metforminę oraz 2 razy dziennie zwiększone dawki wit. D oraz B. Mąż ma brać również 2 razy dziennie wit. D. Następna wizyta w kwietniu, wtedy też okaże się jaka będzie dalsza droga w walce o dziecko. Ogólnie samopoczucie psychiczne u mnie juz lepsze, widzę małe światełko w tunelu :).

LucyM Jednak to nie takie proste. 29 stycznia 2016, 09:09

Mój mąż stwierdził, że w tym miesiącu zrobi mi dziecko.

Spoko.

_analiza Przed laparoskopią dygam ciut. 29 stycznia 2016, 11:14

Śmieszy mnie troszkę podejście niektórych dziewczyn do pewnych okołociążowych spraw. Szanuje to, że ktoś może mieć inne zdanie, bo ile głów tyle opinii, każdy ma prawo myśleć inaczej. Ale.

Kiedy ja mówię otwarcie o tym, że chcę rodzic cesarką odzywają się głosy, które może nie wprost, ale podprogowo, mowia: jesteś dziwna, chcesz się ciąć, dla dziecka zdrowszy jest poród SN. Ale te same głosy kiedy słyszą o nadal palącej fajki w 4 miesiącu mamie - są wyrozumiałe, wspierające i ponad wszystko nie-krytykujące.

Mnie to tylko śmieszy. Po prostu.

Cesarka to przede wszystkim MOJE późniejsze niewygody, szwy itp. Moja własna decyzja która praktycznie nie szkodzi dziecku, a wręcz - w mojej opinii- oszczędza mu potencjalnych ewentualnych komplikacji po porodzie SN.

A palenie w ciąży? Sorry, ale świadome duszenie swojego dziecka, które naraża go na szereg problemów zdrowotnych po narodzeniu jest wysoce karygodne i, szczerze powiedziawszy, dla mnie niezrozumiałe. Po prostu nie.

Vaina Czekając na cud 29 stycznia 2016, 12:58

Oczywiście do wszystkiego doszło przeziębienie. Nie mam gorączki, ale głupia temperatura jest podwyższona, co ja oczywiście musiałam wziąć za oznakę ciąży. i poleciałam dziś na betę. Teraz przynajmniej wiem, na pewno nie jestem w ciąży besta 0,53.
Nie wytrzymałam i poleciałam do toalety popłakać - mi to pomaga. Niedługo potem szef mówi że zaraz wyjeżdża i czy mam coś do niego, no to sie pytam czy mogę się zwolnić bo do lekarza idę. na co on bardzo miło zapytał się czy są jakieś efekty, nie byłam w stanie odpowiedzieć, pokiwałam tylko głową. Na szczeście wtedy przyszła koleżanka spytac go o coś i ja po raz drugi poleciałam do toalety wypłakać się. Jak się ogarnełam i wróciłam do biurka mąż oddzownił. No i powiedziałam mu o wynikach, oczywiście mówiąc to ledwo powstrzymywałam płacz. Po rozmowie schowałam się w kuchni i po raz kolejny rozpłakałam. Po chwili koleżanka przyszła zrobić herbatę i jak się do niej odwróciłam spytała co ja taka czerwona, czy gorączki nie mam. Nie miałam ochoty po raz kolejny mówić na głos że nici z naszych starań. Więc tylko powiedziałam że z czegoś innego jestem czerwona. Na co przychodzi kolejna koleżanka i znów, co ja taka czerwona i że pewnie mam gorączkę. Nie powiedziałam im że to z płaczu, bo nic mi się nie udaje.
Tyle już przeżyłam roczarowań, prawie dwa lata ciągłych rozczarowań. Czy kiedyś rozczarowanie nie będzie aż tak bolało. Marzę żeby przytulic teraz męża..., no ale oboje w pracy...
Ważniejsze jednak pytanie niż czy kiedyś to będzie mniej bolało brzmi czy kiedyś po dwóch tygodniach od owulki będę skakała z radości?

Według Belly zaczęłam 6tc. Dalej nic żadnych objawów, samopoczucie takie jak zawsze, piersi zwyczajnie, nie bolą, nie jestem jakoś szczególnie senna, jem normalnie. Martwię się, czy to jest normalne. Koleżanki pocieszają, że na początku ciąży też nie miały jakiś szczególnych objawów, mdłości i bóle piersi przyszły później.Boże mniej moje maleństwo w swojej opiece, spraw by zdrowo rozwijało się i rosło. Chciałabym przyśpieszyć czas do usg. Kusi mnie, żeby iść na betę, ale mój lekarz kazał już nic nie badać tylko spokojnie czekać i się nie denerwować. Modlę się codziennie, żeby wszystko było dobrze i was proszę o modlitwę za mnie i mojego Kropusia. Jezu ufam Tobie.

Dzisiejszy dzień jest jakiś dziwny.. Wszystko mi jedno i obojetne mi wszystko. Dlaczego? Nie wiem nie chce mi się mierzyć temp i może przeztane po owulacji jeszcze nie wiem :) przyszły cykl bez mierzenia spróbuej chociaz to zrobić :) humor mnie nie opuszcza ale za to apetytu brak :/ Mój mąż staierdził, że mnie gdzieś zabiera może do kina uuu dawno nigdzie nie byliśmy a potem gdy będzie pogoda długi spacer :) oj jak ja Kocham mojego M <3 <3 :-* :-* a weekend spędzamy rodzinnie :) <3

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 29 stycznia 2016, 15:15

29.01.2016r. piątek, dzień 86, 14.20

Co za dzień! Jak wariatka latam, a to dopiero połowa! Koncert bardzo ok. Kazik jest cudowny niezaprzeczalnie i koniec. Dogodził mi maksymalnie gdy na bis zagrali z Kwartetem Proforma Tatę dilera. Bawiliśmy się dobrze, nawet humoru mi nie popsuła koleżanka, która pierwszy raz mnie widziała od porodu. Ponoć jestem "wysuszona". A i dałam się uwiązać, bo karmię piersią, a tak byłam do tego pomysłu nieprzychylna. To że jestem wysuszona to rzecz gustu. Dla jednych wyglądam atrakcyjnie, a dla innych jak wieszak. Nie ma o czym dyskutować, tym bardziej, że większego wpływu nie miałam na to co stało się ze mną po porodzie. Schudłam i tyle. Ale to uwiązanie przez cycka? Trochę nie rozumiem, bo wydaje mi się że mam sporo wolności. Przez odciąganie pokarmu zyskałam sporo wyjść. Chodzę do kosmetyczki, na zakupy, do koleżanek, na imprezy, na ćwiczenia, nawet skosztowałam alkoholu. Wcale nie czuję się jakaś ekstra ograniczona. Wszystko to kwestia charakteru i organizacji. Niektórzy lubią szukanie wymówek i dziury w całym. Zresztą czasem bardziej myślę, że jestem wyrodną matką, egoistką, że nie skupiam się tylko i wyłącznie na dziecku, że myślę o sobie... (na szczęście szybko mi przechodzi)

Nastka wieczór spędziła dość miło. Nawet butelka nie sprawiła jej trudności. A raczej dla opiekunki. Po pierwszym skrzywieniu nosa zrozumiała, że w innej formie jedzenia nie dostanie i zjadła co jej podano. Zasnęła około 20.30, tak samo jak wtedy gdy my jesteśmy w domu. Pospała godzinkę i hasała do 23 na macie i w bujaku aż do momentu, kiedy wróciliśmy. Potem szybko wzięłam prysznic i polożyłam się do łóżka na karmienie Małej. O 4 niestety obudziłam się z przepełnionymi piersiami (nie odciągnęłam pokarmu, a pora karmienia przecież minęła, gdy Młoda na butelce była). Miałam do wyboru laktator lub przytachanie Młodej na cycka. No i wybrałam Młodą. Weź po nocy jeszcze szykuj manatki do odciągania! Z pewnością potem nie mogłabym zasnąć. A co do opiekunki (polecona osoba ,dziewczyna kolegi z pracy , młoda przedszkolanka, wcześniej jej nie znałam) spoko. Szczerze mówiąc daleko mi do matki histeryczki, a myślałam że taką będę. Im dalej w las tym więcej luzu mam w stosunku do mojej córki. Dzieci są bardzo elastyczne, tylko trzeba dać im na to szansę. Moje drzemkę odbyło w kołysce. SZOK. Ja już dawno zrezygnowałam z odkładania jej do kołyski (poza nocnym spaniem), bo były protesty, a tu dostaję mmsa ze zdjęciem mojej Nastusi śpiącej w kołysce (chyba zasada mówiąca, że jeżeli się nie wie, że czegoś nie da się zrobi, to da się to zrobić)

Kolejna sprawa to dzisiejsza wizyta u pediatry. Mała waży ponad 6,5kg. Było mnóstwo dzieci na szczepienie zapisanych. I tak siedzę i słucham i patrzę i słucham. Dziecko również z 4 listopada - dziewczynka, równo kilogram mniejsza. Dziecko (dziewczynka) niecałe pół roku 7,5kg... Ja wiem, że wszystkie te dzieci urodziły się ze swoją własną masą, że rozwijają się w swoim tempie, tak samo moje... Ale tak popatrzyłam na to półroczne słodkie maleństwo i wyobraziłam sobie, że moja za 3 miesiące będzie wtedy wieeeelką krową... :P Z wymiarami to po tatusiu zdecydowanie poszła. Marysia pooglądała Małą i stwierdziła, że jednak wypisze skierowanie do neurologa, bo napięcie mięśniowe może być "ciut" za małe. Tym bardziej że Mała jest duża. Luźna ta nasza córka pomimo naszych ćwiczeń. Głowę ładnie trzyma, ładnie opuszcza, podciąga się do siadu z podniesioną głową (ale dopiero za drugim razem), no ale ogólnie bardzo spokojna jest. Prawie w ogóle nie płacze. Kurde, nie wiem, co myśleć, bo to był ewidentnie Nastusi wyjściowa wersja. Ona poza domem to spokojniejsza niż zawsze. Muszę podzwonić po neurologach i zapisać się na wizytę. Jeżeli ten też będzie kręcił nosem na obniżone napięcie to chyba zaproszę go do domu na wizytę. Poza tym zacznę szukać rehabilitanta. Nasz kolega co prawda przychodzi do nas, ale raz na dwa tygodnie, a częściej nie da rady. Ja potrzebuję częściej, bo muszę wyćwiczyć tego mojego Żulika. A tak w ogóle może podjadę do medicoverowskiego pediatry, ciekawe co on powie...?
Także zadania na przyszłe dni to :
- zasięgnięcie opinii jeszcze jednego pediatry
- zapisanie do neurologa (spróbuję na NFZ, ale nie wierzę, że się uda w jakimś fajnym terminie, najlepiej za trzy dnie :P )
- znalezienie rehabilitanta
- dalsze ćwiczenia córki w domu z nami i yt :) a z brzucha to moje dziecko nie zejdzie!

Pozacórkowe zajęcia:
Dziś muszę wyskoczyć na wybieranie pierścionka zaręczynowego dla mojej Siostry! Ach jak cudnie!
Dziś duże zakupy spożywcze, bo mąż mi rano obwieścił że tydzień temu to on zaprosił jakiś gości na wieczór. Także będzie i rehabilitant i impreza, a ja muszę przygotować żarło na szybko, bo w domu nic nie ma. Gdyby była taka wredna za jaką ma mnie mąż, to kazałabym mu samemu się wszystkim zająć, lecz ja jestem super wyrozumiałą żoną. Niech się nie waży o tym zapominać!
Jutro pozbywamy się w końcu choinki.
Jedziemy po łóżeczko ( o Boże to zajęcie związane z córką... wszystko mi się miesza).

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)