juz zadzwonili...2 były dojrzałe, 1 sie zapłodniła druga obserwuja..jade na 11..bede miala klej..ehhh:(
9 FL
Ależ mnie korci żeby testować... Nigdy nie zmądrzeje, choć zawsze powtarzam sobie, że jakby coś to i tak się dowiem:)
Dear God,
Please grant me the strength …
To take one day at a time
To refrain from obsessing about each twinge and ache I experience in my body
To be kind to myself
To understand the difference between healthy hope and unhealthy expectation
To accept success and failure as if they are one and the same
To preserve my original self amidst all this craziness
To abstain from hurting others during my stressful times
To hide my pain and wear a smile on my lips always …
To use my pain to grow even better without getting bitter
To stay positive so that my loved ones remain happy and tranquil
To be serene amidst all the uncertainity
To be content for all my blessings
To be grateful for the blessings I possess
To bear the disappointment in my partner’s face if the result is negative
To understand life is not all about winning but about trying
To accept that life can be very unfair at times
To realize that many others have to bear much more pain than I have to
To love and appreciate life even more ...
To hold on to hope yet have the wisdom to know when to quit
To trust that whatever the outcome, I will emerge a stronger and a better person
To gain the ability to achieve peace of mind that I did my best
And .....
If the pregnancy test turns out to be positive ...
Let me have the goodness to accept my blessing with humility
To hope for the best yet be prepared for the worst
And to continue to live life with utmost gratitude
With love,
http://myselfishgenes.blogspot.com/search?q=2ww+prayer
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2016, 16:46
4 dzień cyklu
Założyłam pamiętnik żeby mieć gdzie "się wygadać" a od niemal tygodnia nic nie napisałam. Okres przyszedł- to dobrze, kończymy bezowocny cykl i zaczynamy nowy. Różnić się będzie tym od poprzednich, że po owulacji włączam duphaston. Co prawda jego przeznaczenie jest takie, żeby następna @ nie wypadła na moim własnym ślubie ale może przy okazji zwiększy on szanse na zagnieżdżenie jeśli by się udało i doszłoby do zapłodnienia? Kto wie
Minus jest taki, że muszę dokładnie śledzić cykl żeby wiedzieć kiedy będzie owulka, żeby w razie czego jej nie przyblokować duphastonem. A to minus bo śledzenie cyklu mnie stresuje. Jak zaznaczam na wykresie temperaturę i czas współżycia to potem ciągle się w ten wykres gapię jakbym od samego gapienia miała zajść w ciążę. Ale trzeba to trzeba.
Dziś mój zaraz-mąż poszedł na ogólne badanie nasienia. Tak jakoś sam z siebie. Stwierdził, że po pierwsze szkoda czasu, tym bardziej, że ja już kilka badań zrobiłam, a poza tym jak wynik będzie dobry to może doda nam to psychicznie skrzydeł. I pewnie ma rację
więc czekamy na wyniki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2016, 17:46
Testuje za 9 dni. Boli mnie podbrzusze i czuje jajniki.Na Cyckach pękają mi naczynka i zaczynają boleć. Dzisiaj miałam dzień na sprzątanie i dużo energii. W nocy nie mogłam spać a teraz jestem padnięta.
Zauważyłam, że czuję się o wiele lepiej niż jeszcze dwa tygodnie temu. Mam więcej energii, jestem mniej zdołowana, nie mam już takich huśtawek nastrojów, mam generalnie lepsze samopoczucie. Nawet mój M. to zauważył. Zastanawia mnie z czego to wynika, bo jedyne co się zmieniło to odstawienie pigułek i wprowadzenie żelaza, ale tu akurat za szybko żeby to mogło mieć aż taki wpływ.
Ale jest dobrze. 
Witaj ponownie,
wrocilam od lekarza. Od rana mialam zle przeczucia. Zostalam niedokladnie oczyszczona po lyzeczkowaniu i dostalam skierowanie na kolejny zabieg
Czuje sie jakbym znowu poronila. Mialam w poniedzialek zaczac starania o dziecko, a ide do szpitala (tym razem do innego) na drugie lyzeczkowanie. Mam juz wszystkiego dosyc, dziecka, lekarzy... Znowu bede musiala czekac kilka tyg. na okres i nie wiem co bedzie dalej. Chcialabym przestac czuc i myslec. Nie wierze w Boga i w nic. Chce umrzec, ale nie niestety nie moge
((
69 dni do TP
Nawiedzają mnie ostatnimi wieczorami bóle miesiączkowe. To chyba skurcze BH. Tak mi się wydaje przynajmniej. Mam nadzieję, że to nic poważniejszego. Na szczęście wizyta u lekarki za 4 dni. Niech to zleci szybko, bo ciekawa jestem co tam u mojej dziewuszki słychać. Tak dawno jej nie podglądałam.
W pracy ruszyła lawina. W sobotę rozmowy kwalifikacyjne, a w poniedziałek juz ktoś ma być. Dziwnie mi było, jak tak dziś o tym rozmawiali. Smutek? Zazdrość? Sama nie wiem. A moze obawy, że ktoś zajmie moje miejsce, moje biurko, mój komputer? Może polubią ją bardziej niż mnie, może będzie lepsza w pracy? Chciała bym mieć gdzie wrócić, bo lubię tą pracę, a ludzie z załogi są niesamowici. Będę tęsknić, tego jestem pewna. A cała ta sytuacja zawodowa jest namacalnym dowodem mających zajść w moim życiu zmian. I chyba tego się właśnie boję.
Zaczęłam śpiewać sobie kosi kosi łapki, patrzę, a moje dziecko klaszcze
A zrezygnowałam z uczenia jej tego, stwierdziłam, że brawo wystarczy, a tu proszę. No i niechcący wydało się, że umie zrobić papa. Kazałam jej pomachać babci na dowidzenia (jak zawsze)i pomachała. A potem nie chciała już tego ani razu powtórzyć
Mało tego, babcia groziła jej palcem mówiąc, nu nu, nie nie nie, nie wolno, a ta mała gadzina zaczęła ją przedrzeźniać
Nie nie nie i też rączką z wystawionym paluszkiem macha. Padłam.
Uwielbiam się z nią wygłupiać
Nie wiem która z nas ma większą radochę 
18 tc (17 tyg.+1)
Szybki wpis.
Jestem już niemalże pewna, że od kilku dni czuję jak Felek mi się rozpycha w brzuchu, zazwyczaj wieczorami 
Najpierw lekkie kopniaki i uczucie smyrania od wewnątrz, a teraz Młody szaleje (zjadłam trochę czekolady), czuję takie urocze bulgotki, przelewanie, bąbelki. I nie, to raczej nie moje jelita
Oprócz czekolady, pobudzająco na Synusia działają lekkie ćwiczenia (pilates dla ciężarnych) i smażony dorsz jedzony przez matkę hehehehe 
Ehh, kocham nad życie tego mojego małego Bąbla

28dc - 10dpo - 5 dni do @
Obstawialam, ze tempka dzisiaj bedzie cos taka jak wczoraj i niewiele sie pomylilam - 36,60.
Spadla o 0,06.
Nas szczescie jutro wracam do normalnej godziny mierzenia i duzo sie w kwestii tempki wyjasni.
Chociaz juz podczas mierzenia o 4:00 ta tempka rosla co dla mnie jest dziwne 
Sikance tez nie odpuszczaja, niby cos tam widze ale nie widac 
Jak tempka bedzie dziwna ide w poniedzialek na betke, ktora 13dpo powinna ostatecznie stwierdzic czy to fasolka czy tez glupota

A i dzisiaj szanse na pozytywny test: 35%
To tak jakby wygrac w toto lotka
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2016, 04:36
ale mi ta tepmeratura skacze... nie moze sie zdecydowac... owu przybadz prosze najlepiej w sobote wieczorem lub niedziele rano
hehe
Dzień zacz się cudownie. Kłótnia z M. Ah brak mi słów... Małpy nie ma, to mój najdłuższy cykl kiedykolwiek pamiętam.
9dpo
progesteron 7dpo 47.58 ng/ml szkoda że to nie mój tylko sztuczny po luteinie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2016, 20:49
byłam wczoraj u mojej gin, dostałam w końcu skierowanie na HSG, mam się stawić do szpitala 1 lub 2 dc w celu ustalenia terminu zabiegu. uśpią mnie w tym czasie więc luzik
nie będzie na żywca... ufff.. powiedziała, że sama mi zrobi to HSG, żebym zrozumiała, że nie jest ze mną aż tak źle...
chciałam, żeby dała mi jeszcze skierowanie na badanie prolaktyny z obciążeniem ale powiedziała, że mi nie da, że nie widzi potrzeby i że mam zwolnić, przestać myśleć o ciąży, że widzi, że jestem zbyt mocno zdeterminowana i że może powinnam zająć się czymś innym, odpuścić na razie i że zna bardzo dużo przypadków, że ludzi odpuszczają, nawet przestają brać leki a za jakiś czas wracają w ciąży...
ale ja nie umiem... ustaliłam sobie kiedyś, że zajdę do 30stki a 30stka już w lipcu, opcja z urodzeniem dziecka przed 30stką też już mi nie wyszła...
7 dni po odstawianiu Visanne.
Heh moje wyniki na kilka dni po odstawieniu Visanne...
FT4 - 26.25 pmol/l norma - 12.0-22.0
TSH - 0.032 mIU/l norma - 0.27-4.20
PRL - 83.25 uIU/ml norma - 102-490
Lekarz powiedział ze z niedoczynności robi sie nadczynność... super...
kazal odstawić eutyrox i w przyszłym tyg powtarzamy wyniki i jak sie poprawia choc troche to ok to poprostu znaczy ze bylo przedobrzone z lekami na tarczyce...a jak sie nie poprawia to znaczy ze jest to choroba autoimunologiczna i dostane antykoncepcje...bo leczy sie to produktami które szkodza na wczesny etap ciazy....
balam sie spytac na jak dlgo te leki... nie mam juz sily...poprostu nie mam...ile mozna sie tak blokowac lekami... 
oby wyniki sie poprawily...
moje samopoczucie tez jest do bani...oslabienie, zmeczenie, uderzenia goraca, ciezkie oczy, rozkojarzenie, wahania nastroju...
a dzis mam bol brzucha...oby @ sie zblizala....
Kur** żyję 
Dawno na takim haju nie byłam jak wczoraj 
Ładny polew miały współtowarzyszki na sali 
Gadałam jak potłuczona 
Zastrzyk w dupę z pochodnym morfiny - było cool 
Samo HSG ...obleśne ...dziwne-bolesne-nienaturalne uczucie.Jakby ktoś rozsadzał mi macicę i jajowody - czułam nawet jajniki
...na szczęście kilka minut to trwało 
No i wszystko drożne i piękne 
Potem dostałam obiadek i mąż przyjechał bo miałam zawroty głowy po zastrzyku. Zaczęłam też krwawić ale mi powiedziano że to normalne.
Dostałam antybiotyk na 5 dni - proforma- jakby się jakieś jednak bakterie tam dostały.
Wczoraj po powrocie przespałam cały wieczór i noc.
Dupsko trochę boli po zastrzyku.Ręka po wenflonie i mam jakby parcie na pęcherz ...bo kontrast przeleciał do otrzewnej i pewnie tam jeszcze jest.
W sumie bardzo miły szpital i ludzie i atmosfera miła. Samo badanie blee ale powtórzyłabym go - jeśli musiałabym 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2016, 11:52
Katastrofa nie wzięło się znikąd:/ miałam dostać @ w sobotę,czyli jak w zegarku po 14 dniach fazy lutealnej,wtedy hsg przypadałoby na 10 dc, ale nie katastrofa musiała raz w życiu mieć 12 dni fazy lutealnej! Tak na marginesie wychodzi na to że trzeba się przeprosić z duphastonem...albo to inofolic tak namieszał
Dzwonilam do szpitala,zeby zapytac czy 12 dc nadal sie nadaje,ale pan doktor stwierdzil,ze hsg robi sie tuz po krwawieniu i zeby zadzwonic po poludniu ustalic z lekarzem kierujacym inny termin...zadzwonilam do swojego gina (czyli kierujacego) a ten ze spoko moze byc bo z tego co kojarzy to u mnie byly problemy z plodnoscia...to tu chodzi tylko i wylacznie o to ,ze obawiaja sie ciazy? Toc przecie ja nie musze sie seksic i po problemie! Barany z tych doktorów!
Ciąża zakończona 26 lutego 2016
Noo i po porodzie 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.