20 dc

Eh ja to mam pecha:( Tak czekałam na potwierdzenie owulacji temperaturą, a dzisiaj skoczyła mi z 36.22 na 37.28... Do tego od wczorajszego późnego wieczora potwornie łamie mnie w kościach i boli mnie głowa:( Całą noc się męczyłam i ledwo zmrużyłam oczy. Wzięłam dzisiaj urlop na żądanie. Próbuję jakoś się przemęczyć, bo boję się brać paracetamol, jeśli faktycznie owulacja wystąpiła. Co tu robić? Czy jeszcze mam szansę by coś z tego cyklu wyniknęło skoro w takim momencie dopadło mnie jakieś choróbsko?:((

10 dc. Co za głupie babsko!!! Oczywiście chodzi o teściową. Fałszywa baba! Otóż mylam naczynia po obiedzie, tak po wszystkich. Ułożyłam na suszarce do naczyń. Poszłam spać, cały dzień padało wszystko pozamykane to nie było co robić bo na spacerze byliśmy już. Położyłam się spać z moim M. Przed chwilą się obudziłam. Z takiej racji ze suszarkę na naczynia mamy w łazience, wielka dama mówi sama do siebie "czy ja zawsze muszę sprzątać te gary " mówię sobie osz ty jędzo, kur#@! Nagle słyszę idzie do pokoju obok i mówi do swojego męża "zawsze muszę sprzątać tw gary do cholery ", Wściekłam się!!! Nie dość że sprzątam i myje po kobiecie gary nawet popielniczke jej wyproznilam, ostatni raz!!!! to ona doczepi się ze susza się na suszarce i nie są poukładane! Halo halo!!! Ona tu mieszka czy ja? Wchodzę do kuchni, a ona na beszczelnego gary położyła na stole,a na samym czubku kieliszek od jej wczorajszego popijania, ciekawe kto teraz je ułoży. Szlak mnie trafia, wredna fałszywa baba!!!! Niech jedzie lepiej stąd już, nie zaniose jej obecności. Nawet w sypialni nie mogę poleżeć sobie bez stanika czy koszulki na samych majtkach bo wchodzi sobie kiedy chce... Trzy razy zapuka i szybko otwiera drzwi. Mój M mówi ze mam się nie przejmować i tych garow teraz nie sprzątać. Sam ma jej dość.Dajcie spokój,nie znam jeszcze takiej głupiej baby jak ona i jej córki, bo oczywiście córka jej ma charakterek po mamusi. Ahh!!!!!!!! Wrrrrr!!!! Dziś padało, ciulowa pogoda, cały dzień w domu, umrę z nudów kiedyś już mam dość tego. Przestałam ćwiczyć i pić siemię lniane. Nie mam silnej woli.... Wczoraj było <3, nawet całkiem fajnie było. Ale to pierwszy raz od czasu miesiączki. Nie myślę na razie kiedy mam owu, jakoś to chyba będzie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2016, 22:23

Kaczuszka86 Aniołkowa mama 6 marca 2016, 22:21

Niedawno wróciłam...młoda bardzo się cieszyła z prezentu-tak jak się spodziewałam.całe popołudnie paradowala w kurteczce,chwaląc się domownikom ;) głowa mi pęka zjechaly się dzieciaki harmider na całego. Objadlam się jak niewiem co, brzucho pełny. Czasem mam wrażenie że nie mam cierpliwości do takich lobuziakow. Mąż też wrócił nie dawno do domu. Naszlo go coś na marudzenie, aż niechce mi się już tego słuchać. Lecę spać bo rano do pracy a ostatnio mam tak ze jak nie zasnę wcześniej to nie mogę pół nocy spać :( drogi pamiętniku odezwę się w czwartek po wizycie u doktorka

inzynierka 1 7 marca 2016, 09:47

Pogoda... To ona ostatnio wyznacza mój humor i samopoczucie. Dziś niestety jest ten dzień kiedy jest źle. Ból głowy, ucisk na oczy, zawsze kiedy jest niskie ciśnienie to tak się czuję. Pije kawę. Pije zwykła właśnie w takich momentach. Przerzucilam się na kawę z cykorii. Jest smaczna i delikatna i nie boję się sięgnąć po kolejna filiżankę. Przed ciąża piłam nawet 4 kawy dziennie, mocne z ekspresu.

Chciałabym się dowiedzieć czy to syn czy córunia ;-)
Postanowiłam, że kupię takie uniwersalne body z Primark. Bardzo mi się podobają i wiem, że są dobrej jakości, nie to co nasz polskie szmatki :-( znalazłam białe w misie i kremowe... Kupię, ale po genetycznych... Trochę się jeszcze boję.
ubranka będę firmowe, tzn, Carter's Mothercare, net, hm... Widziałam ich "zużycie" u siostry i wiem, że warto, a w internecie ceny i tak nie są wyższe niż zwykłych ciuszków w sklepach.

Cos mnie od kilku dni boli brzuch, troche zoladek a troche jak na okres, moze organizm zaczyna miec dosc wszystkich lekow ktore biore


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2016, 00:07

Almanah Wznawiamy starania 21 marca 2016, 15:47

Obejrzyjcie sobie, mnie po prostu ch*j strzela, że tacy ludzie się rozmnażają i jeszcze mają czelność czegoś takiego żądać. :/ Co za bzdury ta dziewucha opowiada, przecież ona podczas udzielania tego wywiadu ledwie składa zdania. Nie wie gdzie mieszka. Kłamie, że była trzeźwa, a dziecko urodziło się z 0,5 promila. :/ A tylu porządnych ludzi stara się latami i kuźwa nic. Co to za życie. :/

http://www.fakt.pl/poznan/magdalena-kurek-pila-w-ciazy-na-umor-teraz-chce-odzyskac-mikolajka,film,619450.html

Dziś 5 dzień cyklu :) @ się kończy a temp bliska 37 ale to u mnie normalne. zawsze mam wysokie tempki na początku cyklu.
3 dzień z CLO. W sumie jak narazie dobrze go znoszę. nie mam żadnych skutków ubocznych. 30 marca umówiłam sie do innego gina żeby zobaczyć czy jakieś pęcherzyki urosły bo mojego tydzień po świętach nie ma.

teraz mamy remont sypialni :) kładziemy cegłę na ścianie naprzeciwko łóżka i robimy na niej lampki które będą oświetlać obrazy i zdjęcia :) obawiam się ze na święta będę miała burdel w w domu ale co tam :P wyjątkowe święta będą :D

No wiec tempka dzis pstro podskoczyla w górę 37,00 stopni;) a dopiero 3 dni po;)

Jestem pelna nadziei że sie udalo;) tak wysokiej temki nie mialam jeszcze tak szybko po owulacji;) z innych objawow to gesty bardzo obfity śluz.

Nie chce sie nakrecac znowu bo w zeszlym cyklu tez niby mnie podbrzusze bolalo pod koniec cylku tempka byla ponad 37 a jakos nic z tego nie wyszlo...
Dlatego tez w tym cyklu boje sie rozczarowania, chociaz mysle ze skoro wczesniej sie nie udawalo to dlaczego akurat teraz by sie mialo udac.

No nic, zostaje tylko czekac. Planuje w niedziele zrobic test ciazowy. bedzie 10 dni po. Myslicie ze cos pokaze? Czy to nie za wczesnie? Nie wiem ale wiem ze go zrobie bo nie wytrzymam do @.Ktora zreszta przypada na 17.03. czyli test bedzie 4dni przed spodziewana @.

Bedzie co ma byc;) Tylko sie modlic o cud mi pozostalo;)

Momentami mam dosyć mieszkania pod jednym dachem z teściową. Czy ona naprawdę myśli ze jestem głucha. To ze mam zamknięty pokój to nie znaczy ze nie słyszę, chociaż czasami chyba wolałabym nie słyszeć tego co mówi. Ściany są cienkie w bloku a ja mam idealny słuch, wszystko słyszę. Gdyby nie to ze krucho z kasą to bym się nawet nie zastanawiała tylko razem z mężem bym się wyprowadziła. O niczym innym teraz już nie marzę jak być na swoim. Trochę się obawiam co będzie jak urodzi się córeczka, teraz już narzeka z byle powodu a jak będzie dziecko i coś nie będzie po jej myśli, to oczywiście mnie tego nie powie tylko za plecami gada.
Dzisiaj była taka sytuacja, zmarł dziadek męża i dzisiaj jechali na pogrzeb. Ja wolałam nie ryzykować i nie jechać, teściowa szła po wiązankę do kwiaciarni wiec powiedziałam mężowi by powiedział mamie żeby kupiła za mnie znicz a ja potem kasę zwrócę, w końcu i tak szła do kwiaciarni to przy okazji mogła kupić, oczywiście z gębą ze siedzę z dupa w domu. Miałam kupić w piątek ale wypadło mi z głowy a w weekend juz nie miałam gdzie kupić, zresztą korona z głowy jej spadła. Czasami dobija mnie ta kobieta.

Ostatnio śniły mi się zęby. To jedyna rzecz,która mi przewiduje jakieś kłopoty.
Miało być dziś hsg. Pojechałam i się okazało ,że sprzęt się padł...Tyle przygotowań,stresu,a aparat postanowił się popsuć. W sumie dobrze,że to tylko to....takie kłopoty to nie kłopoty,zabieg przesunięty na następny miesiąc.
A ja w końcu tak naprawdę postanowiłam przestać myśleć o staraniach. Temperaturę nadal będę mierzyć,ale nie będę już świrować po owulacji ,tzn. nie pić alkoholu,nie ćwiczyć,nie brać tabletek przeciwbólowych itd.Stworzyłam sobie siłownię u mamy w mieszkaniu. Mieliśmy z mężem trochę sprzętu bo kiedyś sporo w prezencie dostaliśmy,trochę kupiliśmy i tak mam air walkera,ławeczkę ze sztangą,wioślarza,rowerek, takie kółko na talię, kołyskę do brzuszków,piłkę, taśmy,hula hop i będę teraz fit :) Mam zamiar ćwiczyć i nie myśleć o owulacjach sracjach. Poza tym postanowiłam kupić działkę, taką żeby móc sobie na niej zrobić grilla i zasiać jakieś warzywka. Byłam już oglądać,teraz czekam do połowy kwietnia na mamę, żeby mi pomogła się zdecydować na którąś konkretnie.Tego lata nie mam zamiaru się nudzić.
Oczywiście w międzyczasie będę się badać,mężowi armię też mam zamiar sprawdzić,ale chce też trochę odpocząć od tych starań dlatego myślę ,że i tu mnie mniej będzie.
Teraz na pierwszym miejscu będzie portal SFD :) Już zapomniałam jak to jest mieć zakwasy:))
Uciekam do pracy ,nie będę się lenić z powodu popsutego aparatu,trzeba zarabiać na działkę:)
Edit. Dzisiaj mi dwie osoby wytknęły ,że nie mam dzieci. Jak na jeden dzień to za dużo...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2016, 17:28

34+1 (35tc)

Tak długo mnie nie było, a tu tyle informacji... Tych smutnych i tych radosnych... Boże, odmień los tych, którzy teraz tak cierpią... :-(

U nas wszystko w porządku :-) Kacper kopie, jest zdrowy, ułożony główką w dół, rośnie... Jak dla mnie powinien więcej ważyć, ale ginka nie mówiła, że waży źle, a wg norm, to jest po prostu przeciętniakiem. Byliśmy na wizycie w 33t+4d mały ważył wtedy 2100g. Nie mam żadnych skurczy. Nic nie zapowiada żeby małemu się spieszyło. Z dolegliwości ciążowych to mam żylaki, szczególnie jednego na lewej nodze i na lewej wardze sromowej i ten właśnie jest bolesny i sprawia najwięcej kłopotu :-(. Nogę smaruję hirudoidem (żel/maść) i noga wygląda dużo lepiej. Z tym drugim boję się cokolwiek robić. Poza tym, mam rozstępy. Bardzo duże mam na prawym pośladku, a na lewym maleńkie. Niestety smarowanie nic nie dało :-/ Dziwne to bo pośladki mi prawie nic nie urosły... W ogóle ja mało urosłam. Wszystko idzie w brzuch i piersi. No i twarz spuchła. Od początku ciąży przytyłam 16kg. A propo puchnięcia to puchną mi kostki i dłonie, a szczególnie palce u dłoni. Mam też problemy z oddychaniem, które nie pozwalają mi nawet na posprzątanie w domu. Jak tylko zaczynam to zaraz mam zadyszkę i jestem wykończona :-/ Nie próbuję oczywiście narzekać. Przecież to wszystko niedługo się skończy i będę miała swoją kruszynkę wreszcie w ramionach :-D Chciałam tylko opisać jak to u mnie na tym etapie wygląda :-) Mimo tego wszystkiego, radość jest niewyobrażalna :-D

Poza tym boję się porodu :-/ Ale nie aż tak jak tego, że nie poradzę sobie z maleństwem :-( Myślę pozytywnie, ale czasem oblatuje mnie strach... Na pewno wszystko będzie dobrze :-) Mały ma już wszystko kupione. Mnie brakuje jeszcze staników do karmienia. Bardzo zależy mi na karmieniu małego piersią. Torba prawie spakowana. Ubranka, pościel, kocyki itp. już uprałam. Czeka mnie jeszcze jedno pranie ubranek i wtedy wszystko małemu poprasuję :-)

Muszę się zmobilizować i wstawić zaległe zdjęcia :-/ Mąż je gdzieś zgrał, ale nie mogę ich znaleźć :-/ Brak czasu mnie wykańcza... A co będzie za miesiąc albo półtora :-O

Pozdrawiam Was wszystkie :-* Trzymajcie się cieplutko :-*

Wiecie co oglądam właśnie dzień dobry tvn i usłyszałam tekst, że bolesna miesiączka jest zjawiskiem pozytywnym bo występuje tylko w cyklach owulacyjnych. Coś mi się nie chce wierzyć... Jakie macie zdanie?
U mnie owulacyjny wczoraj pozytywny, znowu w 12 dc mimo że mam dosyć długie cykle zazwyczaj :)

Jutro bedzie moj 10dpt wiec dopiero jutro pojade na bete...boje sie masakrycznie...mam takiego stracha jak chyba przed matura..albo i nawet wiekszego..jak pojade rano to ok 15-16 bede miala wynik..chyba..strasznie to długo u mnie trwa :(

Dziekuje bardzo z a kciuki!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2016, 10:40

No i co? No i 11 miesięcy minęło nie wiadomo kiedy. Sto lat księżniczko <3

Zosia: zlitowała się w końcu i robi papa na polecenie, ale nie zawsze chce. Próbuje sama puszczać bączka (bez puszczania oczywiście ;) ), zasuwa coraz szybciej i rozumie coraz więcej. Rozwój na prawdę pędzi teraz!! Nadal jest niemal ciągle uśmiechnięta, oby jej tak zostało na zawsze. Z mojej strony zrobię wszystko, żeby była szczęśliwa <3

Ja? Kijowo jak zazwyczaj. Brak chęci. Jedyne co, to postanowiłam, że sama zrobię jej sukienkę i tort na roczek, jak to wyjdzie? Pewnie nijak, ale spróbować warto. Z pracą brak postępów, bo nawet nie szukam! Sama wiem, że to durne... Z mężem się kłócę co chwilę. Eh. I jak ja ogarnę jakiegoś kolejnego berbecia?

Dziwne ale jestem jakas spokojniejsza po tym Norprolacu tylko glowa mnie boli caly czas.

Moj czyba sie spodziewa, ze powazna rozmowa sie zbliza bo jest jak do rany przyloz. Juz man dosc jak on sie wcale nie angazuje w te starania, do wszystkiego trzeba zmuszac, przypominac... Chyba zrobie mini awanture ze juz mam dosc jego zachowania i uda mi sie tez zmusic do powtorki badan nasienia. No zobaczymy co z tego wyjdzie, wiecznie tylko trzeba o wszystko walczyc

Nie spodziewalismy sie, ze wszystko tak szybko sie potoczy. Co za tym idzie, nie bylismy przygotowani finansowo.. w domu atmosfera conajmniej napieta. Ciagle slucham pretensji, ze to przezemnie. Ze pracuje tylko na pol etatu, ze nic nie robie. Pracuje, ucze sie, sprzatam, gotuje.. ale zdaniem mojego meza to jest nic. Wczoraj kupilam sobie nasionka kwiatkow, zeby posadzic, zeby nie kupowac gotowych sadzonek na balkon. Co uslyszalam. Tyle pieniedzy wydalas... Ja na to, a ty wczoraj kupiles whisky i wydales wiecej.Co na to maz - ALE JA ZARABIAM WIECEJ. Rozumiecie ? Wychodzi na to, ze mam zyc jak pustelnik a maz jak pan i wladca. Caly czas jest wojna o pieniadze. Wczoraj caly dzien mowil, ze polozymy sie wczesniej do lozka no i .. No i co sie stalo, polozylismy sie do lozka. Ale nic z tych rzeczy. M patrzyl w telefon, w kalkulator i kalendarz az zasnelam... Nadal pije piwo.. Chociaz morfologie ma 4% i jak bedzie gorzej to dyskwalifikuje nas z inseminacji. Oczywiscie M nie przejal sie slowami pani doktor. On ma w glowie tylko kase i prace...caly czas jestem z tym wszystkim sama..
W ogole ciekawe czy mi wyrosnie cos z tych nasionek, bo robilam to pierwszy raz i nawet nie wiem czy dobrze. Nasza sypialnia wyglada jak mala szklarnia :) aaa i na dzien kobiet, a co ty chcesz robic , nie mamy pieniedzy. Kwiatka tez nie, nie ma pieniedzy na takie pierdoly..........................

Niestety powrót na różową stronę mocy

Miałam dziś zły sen, śnił mi się szpital i różne głupoty i jakoś to wszystko wróciło na chwilę. Ale jestem z siebie dumna, nie dałam się. Pooddychałam sobie głęboko, powmawiałam sobie, że wszystko będzie dobrze i jest lepiej :)

Nie chcę rozbudzać w sobie tych negatywnych uczuć,które mnie niszczą, czyli tego zwątpienia, rozpaczy i takiej strasznej złości na tą wielką niesprawiedliwość jaka spotyka nas kobietki pragnące dziecka całym sercem. Staram się otaczać pozytywnymi myślami, cieszyć się drobiazgami dnia codziennego tak jest na pewno lżej...

Do pracy wracam dopiero po świętach. Na początku przerażała mnie taka bezczynność, bo przecież po tej operacji nie za wiele mogę robić, ale są też pozytywne strony tej sytuacji. Wreszcie mogę odpocząć, bo ostatni czas był bardzo intensywny, dużo się działo. A teraz cisza, spokój. Mamy z mężem więcej czasu dla siebie, a to było nam bardzo potrzebne, mam też dużo czasu dla siebie na czytanie, słuchanie muzyki, oglądanie filmów. Powoli odzyskuję siły i zabieram się za domowe prace. Posprzątałam półki i szuflady w których miałam zrobić porządek kiedyś tam jak będę mieć więcej czasu, więc przyszła odpowiednia pora.

Postanowiłam też, że będę spędzać tu mniej czasu. Będę prowadzić wykres, tak dla obserwacji swojego ciała po tym wszystkim, będę pisać pamiętnik, bo mi to pomaga, oczyszcza. No i oczywiście będę zaglądać do moich przyjaciółek, o których często myślę i nie wyobrażam sobie nie wiedzieć co u nich słychać :)
Ale nie będę wczytywać się we wszystkie możliwe pamiętniki, fora. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby zawalczyć o bycie mamą, ale i tak co ma być to będzie, choćbym zrobiła nie wiem co i tak nie mam na to wpływu. Porównywanie się z innymi nic nie daje, każdy organizm jest inny, każdy inaczej reaguje, czegoś innego potrzebuje. Nie wiem czy ciąża jest wynikiem idealnych wyników, to raczej wielka niewiadoma, cud, szczęście i myślę, że jest możliwa mimo wielu przeciwności. Przecież nam się udało mimo mojej niedowagi, niedoczynności, tarczycy, Hashimoto, krótkich cyklów, plamień, niskiego progesteronu i kiepskiego nasienia mojego męża. Niestety nie będzie szczęśliwego finału, ale ważne, że coś zaskoczyło, coś się zadziało. Mojego Aniołka zawsze będę miała w sercu. Chyba prawdą jest, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Ciężko mi jest, ale mimo wszystko czuję się jakaś tak silniejsza. Chyba to, że byłam w ciąży przez chwilę dało mi nadzieję, że w ogóle w tej ciąży mogę być.

Będę mamą, tak jestem pewna, że będę kiedyś mamą...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2016, 18:35

llallka Kolejna runda- przegrana... 8 marca 2016, 20:14

Wypełniłam dzisiaj ankietę z kliniki. To jakaś paranoja! 28 stron powtarzających się bzdurnych pytań. Ale przebrnęłam do końca choć nie jestem pewna czy to ma ręce i nogi. Mój m też swoją wypełnił nie szczędząc sarkastycznych uwag (bo wiedza o zaburzeniach miesiączkowania w rodzinie, to podstawowa wiedza każdego faceta) Ja płakałam ze śmiechu. Ale i jemu udało się dobrnąć do ostatniej strony...

Zdecydowalam się karmić cycem co jest dla mnie mega wyzwanie bo syn zjadł ki sutki i natychmiast odstawilam go od cyca
Z Sara miało być inaczej i jest ładnie ssie sutki także mi je ale da się wytrzymać. Ale czy to takie pięknie niepowtarzalne i przeurocze tfu właśnie dla mnie NIE... Nie czuję tej więzi jak piszą czy mówia z małą wolę na nią patrzeć delektować się jej uśmiechem zapachem tulic i być z nią ale żeby dać cyca osz cholera no nie jestem jakaś dziwna walnieta czy co.. Wszyscy w rodzinie męża MASZ karmić piersią mąż także ze choć troszkę a ja do cholery nie chce wyć mi się chce jak pomyślę o tym...
Karmić na rządzenie osz cholera przecież ja od Tygodnia nie spalam 30 min ciągiem hahahah tylko kto to rozumie mój mąż który chrapie okrutnie a ja siedzę mała doi głową leci i gdy odkładam ja bo miała odlot od piersi sama go puściła zadowolona z siebie kładę głowę do poduszki już chce odleciac i co nagle jelenie kwilenie mówię dobra przeczekam i nagle co krzyk wstaje jak opętany choć to nie łatwie po cc łapie ja w biegu by nie obudziła Mi Marcela który śpi z nami i co.znow cyc ciumka ciumka ciumka 30 min i tak w kółko o 4 znudziło mi się bawienie się z nią w taki sposób podałam jej pierś i dokarmilam z butelki i więcie ile wypiłam szok 50 ml ona po prostu była głodna zasnelam na 3 h Boże jaki był to mój wspaniały sen przespać 3 h lał....
Jestem rozdarta bi chciałabym ja karmić dla niej by miła odporność bo inny i lekarze położne mówiła że to najlepsze dla dziecka. Ale gdzie w tym wszystkim ja jako matka co? Cieszę się tylko z zabawy z Marcelem tylko to dziecko cieszy moje sere gdy przychodzi pora jej kwilenie znów myślę rany mój cyc... Nie wiem ile dam rade ale dam muszę dla niej min 3 miesiące by wzięła ode mnie co najlepsze...
Więc różne będą mnie ganic co ja wypisuje ale tak czuję takie są moje emocje i słowa krytyki tego nie zmienia niestety...
Chciałabym by było inaczej ale nie jest :-(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)