Właśnie grzeszę i to bardzo bardzo mocno... jem chipsy... już mam wyrzuty sumienia ale kuzwa dawno mi nic tak nie smakowało po 3 miesiącach odwyku smakują naprawdę wybornie... słodycze mogą dla mnie nie istnieć ale za chipsy mogę zabić ...
Dzisiaj pierwszy dzień cyklu, TEGO cyklu
od jutra łykam estrofem a na 23.03 jestem umówiona na usg, będzie to 10dc i zobaczymy jak tam wygląda sytuacja, czy będzie owulacja. Pierwszy raz od dawna mam ogromną nadzieję, że tak
zawitał optymizm
Po stracie mojego maleństwa miałam kryzys wiary, kryzys modlitwy. Tak się zastanawiałam, czy modlitwa ma w ogóle jakiś sens, czy rzeczywiście może nam pomóc. Przecież tak modliłam się o to by moje maleństwo dobrze się rozwijało, tak wierzyłam, że będzie dobrze i moje prośby nie zostały wysłuchane. Myślę, że niektórzy nie odmówili ani jednej modlitwy żeby mieć potomstwo a jednak mają tyle dzieci ile chcą i kiedy chcą. Czasem trudno to tak po ludzku ogarnąć, zrozumieć.
Powoli odzyskuję siły by znów się modlić. Dziś byłam na rekolekcjach i u spowiedzi. Trafił mi się całkiem fajny ksiądz, który powiedział mi kilka ciepłych słów i naprawdę był przejęty tym, co mówiłam.
Poczytałam też trochę ewangelii wg św. Marka i oto jaki cytat mi się trafił:
,,Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: "Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło". Jezus im odpowiedział: "Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze".
Czy ja wierzę w to, o co się modlę? Tak wierzę, w głębi serca bardzo wierzę, że wysłuchasz moich próśb, ale czasem jak znowu się nie udaje i znowu i znowu przychodzi zwątpienie, przygnębienie. Będę się starać, ale pewnie nie raz jeszcze upadnę, bo czasem tak zwyczajnie, po ludzku brakuje sił...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2016, 21:04
12dc
Po pierwsze dziękuję dziewczyny, że jesteście.. Przez ostatnie kilka tygodni wasze słowa były dla mnie dużym wsparciem.. Bardzo się cieszę, że znalazłam ovu, gdyby nie ta strona mam wrażenie, że dawno bym zwariowała.. Jeszcze raz dziękuję
Kolejne pytanie do proesora:
6. od laparoskopii mam dziwne cykle, krótsze, a przecież już poprzednie były krótkie, faza lutealna zupełnie rozwalona i najważniejsze, zupełny brak śluzu płodnego
Jak moja psychika to do końca nie wiem, raz jest dobrze, za chwilę się zawieszę i myślami odpływam Bóg wie gdzie.. Generalnie jestem smutna i to widać, apatyczna, w pracy zgoniłam na pogodę, że mam już dość tego szaro burego świata.. I po części tak jest, tęsknię za słońcem, wiosną, chciałabym dbać o ogród i moje ukochane kwiatki.. W niedzielę już myślałam, że pomysł z psychologiem uciekł w niepamięć, wypłakałam się mamie, rozważałam z Nią za i przeciw w każdym możliwym rozwiązaniu.. Postanowiłam, że będę myśleć o dawcy jak o innej formie adopcji, adoptujemy czyjąś komórkę, ale to ja dam życie maleństwu.. Ale dzisiaj miałam taka huśtawkę nastroju, że nawet G. zdenerwowałam, a wiem, że ostatnio stara się być tolerancyjny, i na pewno wytrzymał kilka minut dłużej.. I tak myślę, czy iść do tego psychologa czy nie.. Nigdy nie byłam w takim miejscu, nie wiem jak to wygląda, nie wiem co miałabym mu powiedzieć.. Bo wydaje mi się, że rzecz z która sobie nie radze to niesprawiedliwość świata.. Mam w sobie mnóstwo jadu w stosunku do patologii, niechcianych lub niezadbanych ciąż.. W ogóle jak po złości kiedy ja mam takie rozterki, przychodzi do mnie koleżanka i opowiada sytuację z jej sąsiadami, że nie wie co robić, bo urodziło się u nich dziecko, a u nich w chacie mega bałagan, dziecko aż śmierdzi.. Rozumiecie Maleństwo, w które zazwyczaj wtulasz się czując jego przemiły zapach, śmierdzi i czy ona ma powiadomić opiekę społeczna i co ja bym zrobiła.. A w mojej głowie, że porwałabym, do nas, do domu w którym czekamy na takie Maleństwo.. I chyba z tym sobie nie radze najbardziej.. Z niesprawiedliwością świata..
Nie lubię też wścibskich ludzi, obcych, którzy zadają pytanie przy każdym złym samopoczuciu A może w ciąży jesteś? Bo rodzinę to rozumiem, że pyta, widzą, że uwielbiam dzieci i pytają z troskliwości.. Ale co to obchodzi znajome twarze z mojej pracy..
Nie radze sobie z sytuacja finansową.. Dołuje mnie, że to wszystko tyle kosztuje.. Nie panikuje i czekam co powie profesor w poniedziałek.. Ale wkurza mnie to, ze cały czas coś, jak nie na lekarza to znów dzisiaj się coś rozpieprzyło, aż mi się pisać o tym nie chce, ale jeszcze z jednego remontu nie wyszliśmy, a kolejny się szykuje? I to trzeba zrobić przed następną zimą! Kasa, kasa, kasa, mam wrażenie, że gdyby była mielibyśmy o połowę spokojniejsze głowy, a tak to cały czas się martwimy.. Ostatnio pomyślałam, że podsumuje ten rok naszych starań z pomocą medyczną, pewnie leków i wizyt nie zliczę wszystkich, ale dla samej siebie chciałabym wiedzieć o jakich mniej więcej kwotach mówimy..
Ale czy na to pomoże mi psycholog.. Zobaczę jak jutrzejszy dzień.. Może się przejdę po pracy na oddział, może nie..
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2016, 21:28
bezsilna.
Katar nie pozwala mi spać, uszy swędzą, przygłuchłam, jak to zwykle przy katarze. Już daaawno nie miałam takiego okropnego przeziębienia. Oczy mi łzawią, w gardle ciągle czuję gulę, jakby mi utknęła tabletka. Dziś wzięłam następujące medykamenty:
2x antybiotyk (połyżeczkowy od gina)
2x rutinoscorbin
2x gripex max (saszetka do rozpuszczania)
2x spraj do nosa na katar
2x probiotyk (między antybiotykami)
2 saszetki Miovarinu.
Chyba będę świecić, albo wątroba ogłosi strajk.
Podczytuję forum, zaglądam do pamiętników, a tak w ogóle to od zeszłego tygodnia lecę 4 (!!!) raz wszystkie sezony Sherlocka z Benedictem Cumberbatchem. Ło Jezusicku! Ale z niego ciacho... zwłaszcza w tej roli.

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2016, 01:57
Kolejna ciąża w rodzinie eM...
W wakacje ślub i już dziecko. A tak przeżywali, że nie mogą bo im w pierwszym miesiącu nie wyszło a tu o, nawet pół roku się nie starali, a co my mamy powiedzieć?! Półtora roku!
W ogóle mam dziwny cykl, owulacyjny wskazał że owulacja znowu w 12 dniu cyklu, co by się zgadzało bo w styczniu było tak samo, a tu od kilku dni mam TAAAAAKI śluz, wczoraj był normalnie płodny, mega rozciągliwy przeźroczysto mleczny, dziś to normalnie woda, strasznie dużo. No ale nie wiem, owulacyjny mnie oszukał i dopiero teraz będzie owulacja? Nie no przecież to 21 dzień cyklu, co o tym myśleć?
Poza tym jestem chora, ale to chyba nie ma wpływu na powstanie płodnego śluzu po owulacji?
O rany... Ale zapuściłam się... No ale normalnie mam ostatnio czas na wpisanie temperatury w wykres i tyle. Nie czytam, nie komentuję, nie odwiedzam nikogo.
Z rzeczy najważniejszych - starania zawieszone. Na jak długo?? Nie mam pojęcia.
Mąż wyjechał za granicę. Trafiła się okazja lepszego zarobku. Ciężko mi z tym, ale rozumiem jego decyzję.
Ja zostałam z całym majdanem. Trochę mnie to przeraża, bo problemy się piętrzą i czasami nie ogarniam wszystkiego. Dziadki obiecali pomoc, opiekunka sprawdza się, jedynie praca pochłania dużo czasu i sił. Olbrzymia ilość popołudniowych zmian, często do 24.00 wykańcza.
Na szczęście po zmianie leków syn miał spokój od chorowania przez miesiąc. Teraz łapnęło go przeziębienie, ale za sukces trzeba uznać długi okres bez choroby.
Podania do przedszkoli złożone, teraz tylko liczyć trzeba na cud miejscówki. Może jakoś się uda.
Zmian innych brak, i poproszę jeśli już, to zmiany mają być na lepsze! O!
Wróciłam z miasta lżejsza o prawie 400 zł. 319 za badania i 50 za parkowanie bez biletu (nie zauważyłam parkometru!). Zniżka, jaką dostałam w labie pójdzie na opłacenie mandatu wrrr!!!
Do tego coś mnie ząb poćmiewa (???) Niemożliwe! W październiku byłam na kontroli i było wszystko w porzo. Trzeba dziada obserwować i jak nie odpuści to do dentysty. Wiecie, dobrze, że 13tka była w marcu, bo bym nie wyrobiła finansowo. Ginekolog, badania, jutro endo...
Nie mam chęci myśleć o świętach. Nie, żebym miała depresję, ale zwyczajnie mi się NIE CHCE. Po pierwsze, nie mam siły, jestem sponiewierana fizycznie i myśli zaprzątają mi inne sprawy. Po drugie, udało mi się schudnąć 3 kg w 2 tygodnie (długie spacery + głodowe porcje) i nie chcę tego zaprzepaścić sporządzając góry tuczącego żarcia, a taką masochistką, że gotuję, a nie jem - nie jestem.
Moja mama "pocieszyła" mnie dziś, że marnie wyglądam, że zmarszczki mam i powinnam zacząć regularnie chodzić do kosmetyczki. Chyba ma rację. Wyglądam jak kupa. Włosy w strąkach, poobcierany nos, załzawione oczy, a mój ślepy mąż, jak po drodze zajechałam do niego do pracy powiedział, że ślicznie wyglądam. Miłość jest ślepa. Całe szczęście!
Są już moje wyniki, podaję ich część:
TSH - 2,3600 (styczeń 3,3800)
FT4- 16,34 ( w normie, bez większych zmian)
FT3 - 4,92 (w normie)
Beta HCG spada, w dniu poronienia miałam ponad 5000, dziś 19.
Glukoza na czczo 95 (w styczniu 80) - norma do 99.
Morfologia nie najgorzej, trochę ponad normę bazofile i eozynofile, ale zwalam na razie na chorobę.
Zleciłam też badania w kierunku zespołu antyfosfolipidowego.
Podpytam, czy nie byłoby warto zrobić krzywej cukrowej, bo z tą otyłością to może być coś na rzeczy, a jeszcze się naczytałam na forum ovu, że dziewczyny biorą Metforminę i ładnie po tym chudną i cykle się poprawiają/ zachodzą lepiej w ciążę. Może mam insulinooporność? No i jeszcze prolaktynę warto byłoby zmierzyć, ale nie wiem, czy byłby dziś sens, może po ciąży jeszcze jest podwyższona. W sumie zapomniałam go dziś zlecić, drogo by nie wyszedł.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2016, 18:44
Dziś miałam dzień pod znakiem lekarzy. Wizyta u endokrynologa dość owocna
Pani doktor zobaczyła moje wyniki i stwierdziła, że konieczna jest operacja. Obawiałam się terminu na jesień, a tu niespodzianka powinniśmy się wyrobić do wakacji

Potem kontrola u patomorfologa po zabiegu. Wszystko jest fajnie zagojone i prawie wyleczone 
Nasz doguś jutro ma badania słuchu. Już się o niego niepokoję, bo będzie miał wykonywany ten zabieg w znieczuleniu ogólnym
Mam nadzieję, że przejdzie to bezboleśnie i bez nieprzyjemności
Odezwę się tu do Was jutro... U mnie okropnie. Wiadomo. Mama. Synek nadal cudowny
a ja zakochana 
19 dc. Nie czuję tego ciśnienia że muszę być w ciąży, że musi być to teraz. Staram się uciekać od tej myśli. Dowiedziałam się że za tydzień jak zjedziemy do Polski zabieramy kotka. Juz się nie mogę doczekać, ciesze się jak małe dziecko. Będę dobrą kocią mamusią
. Z M jest o wiele lepiej, od 8 marca czyli nieszczęsnego dnia kobiet, wcale się nie kłócimy. Oby tak dalej. Bo wcześniej klocilismy się codziennie bądź co dwa dni... Idę zaraz na zakupy i idę spać dalej, nie ma co robić wiec nic innego mi nie pozostaje.
Wyników histopatologicznych wciąż nie ma.
Badanie nasienia męża zrobione
Czas upłynnienia próbki (t. 37 °C) 25min. Norm.< 60 min
pH 8.1 Norm.pH 7.2 - 8.0
Objętość 3.00 ml Norm.> 1.5 ml
Konsystencja lepkość ob.[++}
Aglutynacja 0% Norm.nieobecna
Liczba leukocytów 0 x10 /ml6 Norm.< 1.0x10 /ml6
Liczba plemników 27.30 x10 /ml 6 Norm.> 15 x10 /ml 6
Liczba plemników w ejakulacie 81.90 x106 Norm.> 39 x10^6
Ruchliwość plemników:
* ruch szybki postępowy (typ a) 33% Norm.typ a + b > 32 %
ruch wolny postępowy (typ b) 9%
* ruch inny niż postępowy (typ c) 15% Norm.typ a + b +c > 40 %
* plemniki nieruchome 43%
Żywotność (% plemników żywych) 70% Norm.> 58 %
Spermiogram:
Plemniki o prawidłowej budowie 16% Norm.> 4 % plemników o prawidłowej budowie
Plemniki z kroplą cytoplazmatyczną (niedojrzałe) 0%
Plemniki o patologicznej budowie 84%
Z tego co pytałam dziewczyn na forum to jest ok, tylko lepkość zła. Musimy iść na konsultacje do laboratorium.
Byłam też na wizycie u endokrynologa i totalna porażka. Ja nie wiem czy w tym kraju ciężko o dobrych lekarzy? Dr to starszy pan, jest też seksuologiem. Kilka tytułów przed nazwiskiem. Nie wątpię w jego wiedzę, ale ... wizyta trwała z 4 min (łącznie z wylaniem herbaty przez panią z recepcji). Żadnego wywiadu, żadnego usg. Tylko powiedział, że ginekolodzy przesadzają z tym TSH i że moje mieści się w normie (mam powyżej 3), a że przeciwciała mam bardzo wysokie (grubo ponad normę) to mam jakiś stan zapalny. Ale dopiero po 2 latach starań będzie się dochodzić co to. Coooooo? Dwa lata? Oszalał? I jeszcze mi USG nawet nie zrobił, bo on nie robi i trzeba osobno i przyjść ponownie. Czyli znowu 150 zł za wizytę + 100 za USG, żeby znowu się dowiedzieć, że wszystko ok i że panikuję. PORAŻKA!
Koleżanka poleciła mi endokrynologa z Wrocławia, na szczęście na wizytę czekam tylko miesiąc. Ordynator Endokrynologii.
Trwa 1cs po laparoskopii. Po owulacji. Brak serduszek. Kłótnia z mężem. Jeszcze przed kłótnią mówił, że czuje, że już jestem w ciąży, a ja mu mówię, że jeszcze mam okres płodny ... to się umówiliśmy na randkę łóżkową, no ale nie wyszło.
Zaraz święta i po 8.04 jedziemy na dechy, zahaczymy też w jeden dzień Wenecję. I co mnie bardzo cieszy zabieramy naszego pieska ze sobą
. Rodzinka w komplecie.
Czas pedzi. Juz dwa tygodnie minely id wypisu ze szpitala. Za tydzien powinny byc juz wyniki badan i zobacze czy cos sie wyjasni..
A co u mnie?
Odzyskuje sily, humor i sama siebie. Jest mi ciezko ale wierze ze wszystko jest po cos i ze to doswiadczenie mnie wzmocni..kiedys. teraz czuje sie tak bardO krucha. Mam czasem wrazenie ze pod jednym krzywym spojrzeniem moge sie rozsypac.
Ale nie poddaje sie. Teraz starania wstrzymane. Mysle ze jest szansa ze zaczniemy znowu gdzies w lato chociaż boje sie ze to dla mnie bedzie za wczesnie.
Poki co najblizsze miesiace beda dla nas. Dla mnie. Jestem na diecie i zaczelam juz cwiczyc. Przez te 2 tygodnie schudlam ok 3kg. Z piersi zeszlo 5cm. Planuje nowy tatuaz. Wakacje. Nowe projekty. Czyms musze sie zajac latwiej wtedy zajac mysli.
Generalnie nieliczne osoby ktore wiedzialy o ciazy juz o tym nie wspominaja. W zasadzie od samego poczatku bylo unikanie tematu.
W domu to sami temat byl przez pierwsze 2-3 dni teraz nikt o tym nie mowi. W zasadzie cala sytuacja pokazala kto jest najblizszy mojemu sercu i kto sie martwi. Maz stanal na wysokosci zadania chociaz tez juz przeszedl do porzadku dziennego. Przyjaciel z pracy zabiera mnie codziennie na "sesje terapeutyczne", czyli spacer na wygadanie się. Nawet nie sadzilam ze tak to przezywa. Jest kochany ze tak sie martwi.
I slow kilka o of...nawet przez glowe nie przeszlo mi nigdy ile wsparcia i slow otuchy moge dostac od osob ktorych nigdy nawet nie widzialam. Dziekuje Wam kochane za kazdy komentarz, za kazda wiadomosc. Jestescie najlepsze :*:*:*
Ciąża zakończona 15 marca 2016
I ponownie doczekałam się falstartu....
Wczoraj rano byłam na USG w klinice, ten sam sprzęt na którym tydzień wcześniej było widać mały zarodek w pęcherzyku tym razem pokazał puste jajo... Zarodek się prawdopodobnie wchłonął.
Wieczorem wróciłam do dr Bystrzejewskiego, zrobił mi jeszcze raz USG na lepszym sprzęcie, ale jajo dalej puste, a Doppler nie wykazywał żadnych oznak życia.
Dostałam tabletki na poronienie, dopochwowo. To była jedna z najgorszych nocy - nigdy mnie jeszcze tak nie bolało i nigdy nie miałam tak ogromnych skrzepów... Dziś jadę na kontrolę zobaczyć jak się tam oczyszcza i czy będzie konieczne łyżeczkowanie czy nie...
Jak na ironię tę ciążę również straciłam przed świętami Wielkanocnymi. Święta których symbolem jest jajko, czyli życie, a u mnie to życie po raz kolejny umiera... Ironia losu, co nie?
Prawdę powiedziawszy to nawet nie jest mi smutno. Popadłam w taki dziwny letarg i nie czuję nic, całkowicie na tę sytuację zobojętniałam. Jedyne co wiem to to że mam już dość. Dość przerabiania czarnych scenariuszy. Dość odbierania mi nadziei. Po prostu dość...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2016, 10:32
Mały problem z internetem, coś mi się zacięło i zaczęłam nie potrzebnie klikać w zapisz.. eh
Jeszcze @nie przyszła.
Mam wrażenie, że jestem coraz bliżej czegoś pięknego, ale to za chwilę wypadnie mi z rąk.
Z badaniami to na pewno nie odpuszczę, za daleko sprawy zaszły, po za tym za długo to trwa, żeby teraz się poddać. Wizytę u gin mam dopiero pod koniec kwietnia:/ ale myślę o zmianie bo obecna gin mam wrażenie, że ma gdzieś cała moją ciążę a właściwie jej brak, dla niej wszystko jest naturalne i normalne. A poza tym 'inne kobiety zachodzą w ciążę prędzej czy później więc to nie ma wielkiego znaczenia, w końcu ten moment nastąpi". JAkby urodziła się wczoraj ?
Otóż dla mnie ma znaczenie czy będę w ciąży i kiedy. Po za tym niepłodność występuje w naszym gatunku i na pewno uczyli ją tego na studiach, szkoda tylko, że zrozumienie i empatia nie są dawane każdemu lekarzowi wraz z pierwszą pieczątką z tytułem lekarza...I mówię tu o odrobinie empatii, nie każę nikomu wylewać morza łez przez to, że jeszcze nie zaszłam.
Myśl na dziś - Trza być twardym nie miętkim

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2016, 12:08
AAAA Powiedzcie jak to jest Jak człowiek czegoś mega chce to w życiu tego nie dostanie A jak się nie starasz to wychodzi nawet jak nie chcesz.
Pewnie w naszym przypadku wydarzy się wersja nr 1
, ale z niedzieli na poniedziałek i w poniedziałek rano troszkę poszaleliśmy
i teraz mam lekką niepewność Owulacja powinna być w kolejny weekend, ale... dziś śluz zrobił się rozciągliwy i może wyjść że wcelujemy w ten czas A jak chcę mieć operację to w ciąży być nie mogę
JAK NIE UROK TO .... 
Z jednej strony bardzo bym się cieszyła tym, ze nam się udało, ale... czy to nie było by troszkę nieodpowiedzialne
Niby wiedzieliśmy, ale jakoś tak wyszło 
12 dc.
Pojawił się rozciągliwy śluz i tempka poszła w dół, szyjka wysoko i otwarta, ale jeszcze twarda więc pewnie owu za jakieś 2 dni będzie
zobaczymy 
teraz rozpoczynamy starania ale do wszystkiego podchodzę na spokojnie
co ma być to będzie 
Jutro odbiór wyników z morfologii i reszta badań w.w 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.