Leżę właśnie na szpitalnym łóżku i czekam na hsg. Wczoraj spędziłam w szpitalu pół dnia bo badania i konsultacje. Ciekawe ile dziś czasu tu spędzę.. chciałabym być juz po.. trzymajcie kciuki żebywszystko bbyło drozne.
Jutro żłobek. Prowadze go na 9, zostawie na 2,5h... Odbiorę po zupce ale przed spaniem.
25 dc
To będzie dłuugi cykl.
Póki co nic się nie dzieje, tylko fale na wykresie i śluz rozciągliwy się pojawia co jakiś czas. Nie denerwuję się już. Co będzie to będzie.
Mój brat następnego dnia chyba sobie przemyślał co zrobił i zaczął prosić bratową żeby z Małą przyjechały do niego do Hiszpanii. Ona nie wie już co powinna zrobić, ale widzę, że strasznie ją zniechęciło jego ostatnie zachowanie. Ale nie ma się co dziwić? Ile razy można być ranionym i nie reagować? Zobaczymy jak to będzie. W niedzielę wraca na urlop, więc pewnie będzie zabawnie. 
Wczoraj byłyśmy na długim spacerze, potem w domu sobie poćwiczyłam z Chodakowską. Dzisiaj też muszę się wziąć za siebie i poćwiczyć. Nie ma zakwasów jak tydzień temu, więc nie ma przeszkód. W dodatku zamówiłam sobie w sobotę bieliznę sportową Calvina Kleina w ramach motywacji do ćwiczeń.
Jestem bardzo ciekawa jak to wygląda w rzeczywistości, bo cena nie była mała. Jak to powiedziała moja przyjaciółka - majtki kościołowe.
Nazamawiałam też sobie kosmetyki naturalne. W ogóle strasznie dużo pieniędzy wydaję ostatnio na siebie. Ale poprawia mi to humor, więc jest dobrze. A przy tym nie głodujemy. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2016, 10:18
26 dni po odstawieniu Visanne
od kilku dni mdli mnie.. ale mam tez bóle brzucha typowo @-owe...czasem jajniki na zmiane zakłuja...mam już dosc...niech albo beda na teście te 2 krechy albo niech juz @ przyłazi bo teraz owszem objawy zastanawiają szczególnie mdlosci ale nie chce sie nakręcać bo nie wiem nawet jaki mam dzien cyklu bo nie wiem czy 26 dni po odstawieniu leku jest w jakiś sposób miarodajne z normalnym cyklem...
a poza tym kiedyś juz mdłości miałam i @ przyłaziła...
no wiec tak..."kochana miesiączko" zdecyduj sie w końcu...bo chce wiedzieć na czym stoje...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2016, 11:04
W poniedziałek miałam punkcję. Wszystko bardzo szybko się potoczyło- lekarz w piątek zmienił lek z bemfoli na menopur i estradiol skoczył o 2000 w ciągu jednej doby(z 1500 na 3500). Skok jak to określił lekarz był za szybki więc zdecydował o szybkiej punkcji już w poniedziałek. O ile poprzednią punkcję przeszłam bardzo dobrze tak tą będę źle wspominać.
Niestety wybudziłam się jeszcze na fotelu i poczułam bardzo silny ból. Zapytałam anestezjologa co się dzieje a on powiedział, że jest krwawienie ale doktor już tamuje. Czułam ból i chyba znowu zasnęłam ale już "jęcząc" z bólu. Obudziłam się zapłakana jak mówili żebym wstawała i wracamy na salę. Sama nie wiem co do końca się stało... Na sali przyszła pielęgniarka i podała mi zastrzyk z ketonalu bo cały czas płakałam z bólu. Po nim było trochę lepiej. Po ok godzinie zbadał mnie jeszcze mój lekarz prowadzący- powiedział, że krwawienie ustało i jest ok i po tym zebraliśmy się do domu.
Pobrano 20 komórek- dużo więcej niż ostatnio. Nie wiem jeszcze co z nimi, ile jest dojrzałych i czy są jakieś zarodki. Dziś ma dzwonić embriolog. To jest dla mnie najważniejsze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2016, 11:30
I mam już wiadomość
Mam 4 zarodki. Trzy silniejsze, jeden słabszy. Modlę się żeby wytrzymały 
Transfer jutro 
Sytuacja w domu rodzinnym zaczyna się klarować... Po blisko dwóch tygodniach nerwów, płaczów, błagań ojciec pękł. Jednak ma trochę serca gdzieś głęboko schowanego. Ile mama się od niego nasłuchała, ile ja mu do głowy nawbijałam... ehh... jest taki trudny, że myślałam że to nic nie da. Dało na szczęście. Jeszcze nie jest dobrze, ale już na tyle są postępy, że widzę światełko w tunelu. Teraz mogę spać spokojnie, że on nic sobie nie zrobi, że małżeństwo będzie uratowane, że wybaczy siostrze, że pokocha do szaleństwa swojego wnuka/wnuczkę.
Siostra ma się dobrze, jeśli można tak powiedzieć, chodzi do szkoły, wypytuje, siedzi i czyta cały czas o dzieciątku, przykro jej z powodu całej zaistniałej sytuacji, głupio jej przede mną. Jest zdrowa ale ciąża jej doskwiera. Dzidziuś ślicznie rośnie, ma wszystko co trzeba, pomiary ok.
A ja zmagam się z przeziębieniem, jestem szczęśliwa bo opanowałam tarczycę, teraz wynosi 1,8 więc jest super na starania. Jeszcze tylko trochę trzeba zbić prolaktynę, ale nad tym też zapanuję. Uregulowały mi się cykle (nie zapeszając), więc możemy pomału wznowić starania. Spróbujemy po raz ostatni, dajemy sobie pół roku, jeśli się nie uda nie będziemy się psychicznie męczyć. Jak skończymy budowę, postaramy się o adopcję. Zobaczymy co czas pokaże.
Wyniki odebrane. Nic specjalnie zaskakującego. Moje raczej w normie jedynie AMH trochę mnie nurtuje bo wyniosło 9 co jest dość wysoko aczkolwiek na rozpisce mam, że wszystko co jest powyżej 1.2 to norma. Poczytałam trochę na ten temat i często jest sugerowane PCO przy takim AMH. Wcześniej jak się leczyłam, mój gin też wspominał, że mimo iż same wyniki hormonów mam w normie to stosunek czegoś tam do czegoś (już zapomniałam konkrety) sugeruje PCO i zapisywał mi metforminę. Podwyższoną też mam oczywiście prolaktynę, ale tu zaskoczenia nie było. To co może dawać do myślenia to fakty, że nawet jeśli mam to pco, to wszystkie moniotoringi jakie przechodziłam (a było ich mnóstwo)zawsze wykazywały owulację z jednym dominującym pęcherzykiem, który pękał podręcznikowo wręcz. Bądź tu mądry...
Wyniki mojego m też raczej bez trzęsienia ziemi. Nie są one za dobre (zwłaszcza ruchliwość 13%), ale nie ma znowu jakiejś tragedii.
Gdybym miała zabawić się w doktora, to muszę stwierdzić, że trochę tu nie tak, trochę tam, a rezultat taki, że od ponad 5 lat potomka brak.
Sara 11:45 2540 g 54 cm jest piękna Nasza kochana
Nie umiem wrzucić foto 
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
umowiłam sie do stylisty..czekamy na ciecie 
w poniedziałek ide do immunologa ciekawe co mi powie..az sie boje 
13 dc.
Od rana jajniki dają o sobie znać (bardziej prawy)
skok temperatury więc owulka była, jest albo zaraz będzie
dziś niestety nie będzie
, bo miniemy się z moim M.
będzie jutro 
Wyniki morfologii są w normie choć przy dolnej granicy:
Hemoglobina 12,7 (norma: 12-16)
Hematokryt 37,6 ( norma: 37-51)
Żelazo: 78,3 (norma: 37-145)
i trochę za mało neutrofili i za dużo limfocytów - ale tylko minimalnie.
Wieczorem dostanę wyniki badań tarczycy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2016, 14:45
Wróciłam z Pragi
Fajny weekend, choć było trochę zimno.
Trochę było przytulanek, wreszcie takich spontanicznych, niewymuszonych.
Ale dziś zaczynają się dni płodne i już czuję presję.
Chciałabym, żeby dzieci robiło się przy pomocy tabletek. O owulacja, to łykam tabletkę i czekam na ciążę.
Dziecko to "owoc miłości". Haha, jasne, jeśli uda się zajść w ciążę naturalnie do roku czasu to może tak. Potem to już tylko robota jak na taśmie produkcyjnej...Beznadzieja...
Roczek się zbliża wielkimi krokami 
Mała zasuwa, przewraca się, wstaje, zasuwa i tak dalej 
Byłyśmy dzisiaj na placu zabaw
Jaki ten piasek jest super fascynujący!! Bujała się na huśtawce, chodziła po drewnianym statku, grzebała w ziemi, próbowała zjadać uschnięte listki, znalazła patyk i grzebała nim w drewnianym statku (? że naprawiała coś? zostanie mechanikiem?), była całkiem zadowolona. Słonko ładnie świeci, nie mogę się doczekać aż się zrobi ciepło!!! Ja chcę wiosnę i lato!!!!!
Byłam na usg tarczycy, chyba jest na tyle ok na ile może być, mała została z teściową i została przez teściową uśpiona
A ja zapomniałam telefonu i siedziałam jak na szpilkach 
Szczeka. Robi takie bubububu jak usłyszy, że za oknem szczeka pies. Zna coraz więcej słów. Podaje bardzo dużo różnych rzeczy o które proszę. Ma jakieś swoje pomysły, np. każe wsadzić się na parapet jak słyszy karetkę, jak chce żeby jej poczytać książeczkę, to prawie nią zęby wybija
Ostatnio zasypiała na drzemkę z kapciami w rączkach, bo nie chciała ich oddać
Odetchnęłam...
Nie, nadla czuję złość na to, co się dzieje a właściwie co się NIE-DZIEJE, ale chyba klimat świąt zaczął mi się udzielać.
Wczoraj miało miejsce, ważne dla mnie wydarzenie. Dla mnie jako człowieka, człowieka wierzącego - przystąpiłam do spowiedzi - najcięższej od wielu lat, spowiedzi w której musiałam wyznać, że moja miłość, że moje pragnienia, że droga którą nam została to błąd i grzech. Bardzo dużo nerwów mnie to kosztowało, przygotowywałam się tydzień, czułam się tak jak przed rozmową z rodzicami kiedy mówiłam im o inV.
I wiecie co się stało, ksiądz delikatnie "zignorował" moje wyznanie, a mówiąc o pokucie powiedział tylko "teraz po tylu latach Bóg będzie Wam tylko błogosławił". Bardzo potrzebowałam takich słów, mimo że nastawiałam się na dużą krytykę, a tu takie coś....
I poczułam ulgę, teraz wiem, że mogę być spokojna i w zgodzie ze sobą i w to co wierzę podjąć walkę o rok 2022! Zacne grono ciężarówek się szykuje a i team Mamuśki 2022 mają świetna ekipę i dziś całym sercem pragnę jak najszybciej dołączyć do pierwszej ekipy i po 9m-cach do drugiej ✊🏻
Ps. Powoli rozkręca się okres... Uff.... Boję się, że będzie kosmiczny ale cieszę się, że będę miała go za sobą w święta... I nareszcie minie zakaz "na męża" 🔥❤️🔥
Witam się już prawie wiosennie..
słonko za oknem ptaszki ćwierkają, że za moment Paula będzie w ciąży 
Taki żarcik
u mnie bardzo długi cykl. Brałam lutke na wywołanie okresu a wywołałam owulację hahaha . jeszcze tydzień i powinna przyjść @.
No i chyba zaczniemy starania. Chociaż biorę to sobie wszystko na pełen luz. Bo już nie mam siły, żeby walczyć, poddać się nie zamierzam, ale skoro żadnego konkretnego działania nie mogę podjąć przez jeszcze 3 cykle, bo tyle brakuje mi właśnie do pełnych 12 cykli starań.. więc wolę sobie wyluzować i co ma być to będzie. Powiedzmy, że robię sobie taką przerwę, że i tak pewnie się nie uda bez leczenia
i jestem na pewno bezpłodna i w ogóle wszystko co najgorsze więc przynajmniej mogę korzystać z seksu bez ograniczeń, bo i tak nie zajde w ciążę 
hmmmmmmm no i chyba na tym skończę swój entuzjastyczny wpis odnośnie wiosny .!
Chyba dawno mnie tu nie było ;P mamy dziś 12t i 3d...
Od 3 dni dokucza mi niskie ciśnienie i ból głowy, szum w uszach. Rozważałam przejscie na l4, ale doszłam do wniosku, że zaczekam. Aż dziś ekstra wiadomość, w końcu znalazł się ktoś na moje zastępstwo! tylko ją poduczę i wio na zwolnienie 
Jestem już strasznie zmęczona, atmosfera w pracy zrobiła się ciężka, męczy mnie to siedzenie przed komputerem. Trzyma mnie tam jedynie kasa, bo umowa malutka, a na rękę wiadomo inaczej... W planach jeszcze remont, nie mówiąc o zakupach dla maluszka.
Za tydzień mamy badania genetyczne
nie boję się, bo wiem, że będzie dobrze.
31dc.
Czemu te koncówki cykli są takie stresujące? Gdzie ta @?
Czuję się dziś kiepsko.Znów boli mnie ząb.Z lewej na dole.Do tego gardło itd.
7 dpo - progesteron 16,5 ng/ml. Nie jest źle, ale w poprzednich cyklach miałam koło 19. Nie czuję się nic ciążowo chociaż dzisiaj piersi jakby bardziej jędrne. Ostatnio koleżanka mi powiedziała, że ból piersi i ogólnie PMS przed @ może świadczyć o za małej ilości progesteronu. Przed pierwszą ciążą miałam mega objawy przed @. Paliły mnie piersi, bolał kręgosłup, byłam wściekła na wszystko i wiecznie głodna. Z tego wszystkiego po poronieniu została mi tylko ogromna chęć na słodycze. Czasami się zastanawiam czy mojego pierwszego dziecka nie dało się uratować... Może wystarczyło brać progesteron?
Czasem, jak czytam pamiętniki na ovu to nachodzi mnie myśl,że bardzo dużo już od Ciebie Panie Boże dostałam, może nawet więcej niż zasługuję - wiem jak to jest kochać i być kochaną, wiem jak cudowna jest miłość macierzyńska i wiem też jaka jednocześnie bywa trudna... i zastanawiam się czy mam prawo prosić o coś jeszcze? Czy nie powinnm zostawić wszystko w Twoich rękach? Może mój limit szczęścia to właśnie tyle ile mam i swoim smutmami, łzami ściągane na siebie coś...
14dc
Zastanawiałam się zawsze ile tak naprawdę wydajemy na lekarzy itd.. Zrobiłam dzisiaj podsumowanie od 17 kwietnia 2015 roku, czyli niecały rok
na lekarza 2400 (myślę, że więcej ale nie mam zapisanych wszystkich wizyt)
na leki 5500 (4300zł na stymulację ivf, tu też myślę, że więcej ale nie mam paragonów)
na badania 1869,80
razem: 9769,80 złotych
Pomyślałam, że wrzucę tę informację, może komuś się przyda:)
Pogoda ładna to i humor od razu lepiej.. Odwracam myśli w stronę ogrodu i kończenia remontu.. Dzisiaj wpadłam na pomysł jak skończyć, żeby było oki.. W wielkim tygodniu będę ogarniać, kończyć i może w końcu zapanuje tu porządek:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2016, 17:23
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.