No to drugi dzien dzialania:
- kupilam utrogestan (droga luteina) ale udalo mi sie na panstwowa recepte jakos, nawet nie wiem jak, zaczne brac od dzisiaj
- maz umowiony na powtorke badan nasienia na koniec przyszlego tygodnia, ale mam jakies zle przeczucie ze bardzo sie pogorszylo przez wszystkie te stresy a poprzednie robil ponad dwa lata temu, nawet porozmawialam z kobietka o mrozeniu i andrologach jakby cos bylo nie tak bo lata ma juz swoje
- prolaktyne i progesteron zbadalam dzisiaj, chcialam w poniedzialek ale z pracy sie nie wyrwe
- zapisalam sie na cytologie na przyszly tydzien panstwowo, ciekawe czy szyjke mi znajda bo jakis czas temu mieli problemy
- endokrynologa mam 11 kwietnia, poradze sie jeszcze w sprawie nadal niskiej wit D
- lekarz rodzinny uwowiony na 11 kwietnia, musze wyrwac list do kliniki, powtorke wit D, prolaktyny i wit B12, bez tego nie wyjde! Nawet jakbym sie do drzwi musiala przykuc
- musze kupic bilet do Polski zeby zrobic wymaz szczegolowy, homocysteine, ANA 1 i mutacje MTHFR, znowu kasa no ale juz dwoch lekarzy mi o tym wspminalo
- na monitoring od 2 dnia cyklu tez juz sie zapisalam, ciekawe czy trafie z malpa
- od wczoraj scisla dieta, zupa ze szparagow i domowe wegetarianskie sushi, dzisiaj losos z warzywami
- wczoraj biegalam a jutro oboje na rower bo pagoda piekna
- a dzisiaj sie jeszcze wezme sie za bulion warzywny, zebym mogla pomrozic

Maz sie mnie boi bo powiedzialam, ze sie za niego biore na powaznie, 7kg musi zgubic i wiecej sie ruszac, kot tez na diecie bo nie bede sie wiecej tlumaczyc u weterynarza dlaczego gruby, no i warzywka i kwiaty popikuje, to z braku zajec grupoty sie mnie nie beda trzymac


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2016, 11:58

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 1 kwietnia 2016, 12:05

Ciąża rozpoczęta 3 lutego 2016

Moje kochane serduszko! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2016, 12:09

3dpt

Progesteron daje o sobie znac coraz bardziej. Piersi robią sie coraz bardziej bolesne a sutki wrażliwe. Od wczoraj czuje wyraźnie jajniki a dzisiaj doszlo podbrzusze. Nie sa to skurcze tylko takie uczucie ciężkości i spuchniecia. Plecy w okolicach krzyża tez troche czuje. W sumie chyba jestem spokojniejsza niz gdyby nie dzialo sie nic.
Dzisiaj na zakupach mąż kupił sobie książkę "Jak zostac fajnym tata i nie zwariować" :) kiedys na pewno się przyda :)

Właśnie zadzwoniła do mnie kuzynka, z informacją że nie wie czy wiem, ale ona jest w ciąży w 11 tygodniu. Że długo się nie starali, że wróciła z pracy i powiedziała do męża, że wydaje się jej że to jest ten dzień. I udało się.



Jakby nie wiem, co mam jej powiedzieć. Serio!!! 🤬

Od weekendu wracam do pracy :) Fizycznie czuję się już bardzo dobrze. Cieszę się, bo dość już siedzenia w domu. Nie był to oczywiście czas zmarnowany. Wypoczęłam, zregenerowałam się, zbliżyliśmy się z mężem do siebie i razem przetrwaliśmy trudne chwile. Ale życie toczy się dalej, trzeba iść naprzód. Zdecydowanie zbyt dużo wolnego czasu mi nie służy, bo za dużo myślę, zastanawiam się, analizuję.

Cały czas jestem na takiej huśtawce emocjonalnej od wiary, nadziei, pozytywnych myśli, modlitwy po straszne doły, strach i zwątpienie. Ale tak po prostu będzie i trzeba z tym żyć. Wszystkie tak mamy, wiem, że nie jestem sama z tymi uczuciami, wiem, że mam dużo dobrych duszyczek, które wszystko rozumieją w 100% i wspierają całym serduchem <3

Tak sobie czytałam ten pamiętnik i myślę sobie, że to jest raczej anty pamiętnik. Zwykle w pamiętniku zapisuję się wszystko, czego nie chce się zapomnieć. Ja zdecydowanie chciałabym zapomnieć większość tego, co tu zapisuję, chciałabym, żeby te wszystkie smutki i negatywne uczucia zniknęły. Niestety nie znikają, ale czasem opisanie ich, wyrzucenie z siebie przynosi ulgę. Prawdziwy pamiętnik jest dopiero na Belly, gdzie każda z nas chce pamiętać każdą chwilę tego najpiękniejszego okresu w życiu. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę i zostanę na dłużej.

Dziś 5dc, mam nadzieję, że będzie trwał chociaż te 24 dni tak, jak przed operacją. Od operacji minęło już ponad 6 tygodni, czyli czas, jaki lekarze kazali odczekać przed współżyciem. Wczoraj odbyło się więc pierwsze serduszko po długiej przerwie :) Generalnie mamy się teraz nie starać, więc starać się nie będziemy, ale zastanawiam się czy mamy się w ogóle w jakiś sposób zabezpieczać. Śmieszne to trochę dla mnie, prawie dwa lata starań i nic i co nagle teraz mam uważać, żeby nie zajść w ciążę,dobre sobie :) To raczej niemożliwe, żeby udało się tak po prostu, bez żadnych leków i wspomagaczy. Chyba daruje sobie te wszystkie zabezpieczenia, w naszym przypadku najskuteczniejszą metodą antykoncepcyjną jest ogromne pragnienie dziecka - ot taki paradoks :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2016, 13:51

s1985 walcząc 1 kwietnia 2016, 14:37

Niby na popoludniowym teście jakiś zarys się pojawił

Magdi Jak się robi dzieci? 1 kwietnia 2016, 16:01

Zaczęło się!!! Działamy pełna parą ☺
Jestem taka podekscytowana, ze aż nie wiem! Piękna pogoda wiosna budzi się do życia i życie budzi się we mnie. Czego chcieć więcej?

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 1 kwietnia 2016, 17:35

Znowu spałeś na ktg syneczku :) lekarz sie śmieje że może będziesz spokojnym dzieckiem ;) zapisał nam się piękny, mocny skurcz... szkoda że tylko jeden :D
Z wizytyu położnej: szyjka na 1-2cm ale twarda i zamknięta ze wszysstkich stron ;) jednak Maksiu jest pięknie ułożony w miednicy i dosyć mocno napiera co jest dobrym objawem, ale nie wróży porodu szybciej niż w terminie ;) mając jeszcze dwa tygodnie może się zmobilizuje i zdam jeszcze jakiś egzamin.. ? Poza tym mówi że nie będę miała problemu żeby urodzić naturalnie z czego bardzo się ciesze i synuś będzie wagowo bliżej 3kg niż 3,5 według niej ;) zaleciła brać wiesiołka i dużo seksu :P ogólnie wiem że będę pod dobrą opieką i ze spokojem czekam aż coś się zacznie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2016, 09:25

14 dc

No to dzień "pełen wrażeń" już za mną. Badania TSH, FT4, anty TPO i anty TGO zrobione (okazało się, że wszystko mam w pakiecie - hurra!). W klinice załatwiłam też sprawę AMH oraz testu PCT. Okazało się że ten drugi w cenie ma także konsultację oraz USG, dzięki czemu dowiedziałam się, że moje endometrium ma tym razem 9mm (hurra! czyżby dieta zadziałała?), pęcherzyk 20,7mm i ovu nastąpi prawdopodobnie w ciągu najbliższych 24h! Zatem dzisiaj działamy!

Wyniki wszystkich testów poza AMH powinnam dostać już w poniedziałek. Na wynik PCT będę musiała poczekać około tygodnia...

No dziś oczywiście zmierzzyłam tempke żeby sprawdzic czy juz po owu czy nie. i temp. 37 z hakiem wiec juz napewno po owu, chociaz dzis mnie brzuch pobolewal wiec moze dzis jest?

No nie wiem. W kazdym badz razie mam spokój duchowy. Nie musze sie spinać żeby sie kochać że dni płodne a my tylko śpimy nie działamy. Teraz tylko czekać. Jak za tydzien zaczną sie plamienia to znaczy ze nic z tego i nie ma co robić testu. A jak bedzie w miare czysto to kilka dni przed @ zrobie test. ale to dopiero gdzies za 2 tygodnie wiec luzik narazie i nie myslec o tym.

Tylko czy to takie łatwe nie myslec? Bede miec teraz duzo roboty to nie bede miala czasu na myslenie o "głupotach". ;) Chociaż w niedziele zawsze w kosciele modle sie juz od bardzo dawna o to aby ten cykl był szczesliwy.Jak narazie moje modlitwy nie pomagaja ale nie tracę nadziei. Wiem że kiedyś Bóg mnie wysłucha.

Dziś OF zmienił mi termin owulacji o jeden dzień, Myślę, że mogła być w nocy z 16-17dc. Wtedy nie mogłam spać. W każdym razie najważniejsze, że owulka była, zaczęłam w to gorąco wierzyć i ufać temu, że nie jest ze mną aż tak źle skoro bez stymulacji jestem w stanie wyhodować jakieś jajo :)

Jeżeli jakiś silny żołnierzyk zapłodnił moje jajeczko, to zdążę urodzić jeszcze w tym roku. Byłby to wspaniały prezent na Święta :D
Nie chcę się nakręcać, że tak szybko po ponownym rozpoczęciu leczenia by się udało, ale nadzieja jest zawsze :) A moje pozytywne nastawienia od wczoraj nie uległo zmianie :D

Co ma być to będzie.

Dziś byłam wykonać kontrolnie badanie TSH i ładnie spadła tarczyca do 2,03 :) Przeciwciała ANTY-TPO-14, ANTY-TG-17, na moje oko jest dobrze :D

W nagrodę zjadłam dziś napoleonkę z kremem - pyszna była :) Nigdy nie lubiłam żadnych ciast z kremem, ale ta napoleonka tak się w piekarni do mnie uśmiechała, że musiałam :)

inzynierka 1 1 kwietnia 2016, 21:34

Nie mogę jeść. Nic mi nie smakuje. Jestem głodna, ale nic nie przełknę, nie zjem- jest mi nie dobrze. Koło się zamyka. Mam jakieś załamanie. Siedzę i płacze.

Oczywiście nie wytrzymałam i zrobiłam test. No i głupia ja dostrzegłam tam jakiś cień cienia... Jestem na siebie zła, nawet nie wiecie jak... Po co mi to było? Chyba tylko po to, żeby sobie narobić bałaganu w głowie :D

Piersi mam dzisiaj wrażliwe jak diabli. Jestem cholernie zmęczona i rozdrażniona. Jajniki bolą jak na @ więc oczywiście już jestem przekonana, że nadchodzi.

I tym oto optymistycznym akcentem kończę i idę zawinięta w kocyk przytulić się do M. Tylko Jego obecność jest w stanie mnie uspokoić <3

No to jesteśmy po badaniach prenatalnych :-) Wczoraj usłyszałam po raz pierwszy bicie serduszka mojego maleństwa - uczucie nie do opisania... oczywiście łezka poleciała... cudnie... Maleństwo rośnie jak na drożdżach ma 387g (+/-57g) wiek z usg pokrywa się z tym z OM... Naprawdę niewielkie różnice były przy pomiarach poszczególnych narządów czy części ciała, więc jestem mega zadowolona :-) Przeplywy w porządku, wody płodowe również (AFI=120ml)...
Widzieliśmy to nasze słodziutkie maleństwo, choć na początku miało buźkę zakrytą to później jednak ją odkryło... Lekarzowi udało się zrobić wszystkie pomiary... Poza jednym - nie poznaliśmy płci szkraba... mimo zaczepianek lekarza tak miało zaciśnięte nóżki, że nie dało się nijak podejrzeć...
Lekarz-pewnie na podstawie swojego doświadczenia-powiedział, że obstawia małego mężczyznę, jednak nie dał pewności i na opisie badania również płci nie zaznaczył... Nawet nie określił na ile procent obstawia chłopaka... także ciagła niewiedza u nas pod tym względem... szkoda, bo mamusia już tyle czekała i już jest tak zniecierpliwiona... Tatuś też chciałby wiedzieć... Babcie również...
Niestety mamusia musi wykazać się ponadnormatywną cierpliwością... co nie jest w ogóle proste, bo nerwy robią swoje...

Następna wizyta już u swojego lekarza prowadzącego 5 kwietnia, ale znając jego podejście znów nie zrobi nam usg :( Bo to bedzie niecały tydzień po prenatalnych, a na poprzedniej wizycie, kiedy do prenatalnych było ponad 3 tyg. to też nie zrobił... i mi smutno... Znowu czekać kolejne tygdonie...

Okruszku nasz rośnij zdrowy:* :*
Mamusia i tatuś ogromnie Cię kochają i czekają na Ciebie:-) już mniej niż połowa została :)

Dobra kochane, dzień się kończy :P Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa :P dzidzia będzie (mam nadzieje!) ale jeszcze nie teraz :) jak na razie

an-PRIMAF20APRILIS-000033ffffffxxxxxx40013-1-1-200-red006.gif

A zdjęcie z Maksem istnieje :P pół godziny je photoshopowałam :P
Uwielbiam was i nie gniewajcie się :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2016, 22:17

gabi544 moja historia 1 kwietnia 2016, 22:40

U mnie nic nowego.
Dziś naszła mnie nagła myśl o moim straconym dziecku. Dla mnie to było DZIECKO, a nie zlepek komórek. Mimo, że ledwie 12 tydzień. I nie tłumaczcie matce, która straciła dziecko, że będzie mieć następne, bo to wcale nie pomaga.
Naszła mnie myśl o nim, czemu tak mało myśle o nim? Bo to bardzo boli. Bo nawet wspomnienie tego dnia, kiedy zrobiłam test i zobaczyłam dwie kreski, sprowadza się do tego bolesnego momentu w szpitalu na kozetce i najgorszych słow z ust lekarza, jakie kiedykolwiek mogłam usłyszeć. I nagle ogarnęły mnie wyrzuty sumienia. Przecież nie mogę o nim zapomnieć :( nie mogę wyprzeć ze swojej pamięci wspomninenia o nim, oprócz tego nic nie mam, żadnej pamiątki po nim :( nawet karty ciąży mi nie oddali, została w szpitalu :(

KOchamy Cię Skarbie. Tak bardzo chcemy, żebyś do nas wrócił. Czekamy na Ciebie..

PIEKNY film!!!
https://m.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=0gAsdEUNUJY

świeżnka sinusoida uczuć 2 kwietnia 2016, 16:34

ach nie napisałam: testy z krwi też ok :-) super oby tak dalej :-).

Czuję się pełna energii, jeszcze to słońce, ach jaka ja szczęśliwa!!! :-) .
Tylko mam czasem strach o malucha a to coś zakłuje, a to coś zaboli i już strach :-(. Ale muszę uwierzyć lekarce że wszystko dobrze. Wizyta 11-tego.
Dolegliwości które mineły: slinotok, mdłości(odpukać-niech nie wracają!) i senność
pojawiły się: ochota na seks, lepszy humor, energia no i zaparcia oraz wzdęcia i gazy na potęgę (pomaga herbata koperkowa).
Widać każdy tydzień ciąży ma swoje plusy i minusy.
brzusio rośnie, taka kulka się zrobiła:-). Nie mogę się doczekac pierwszych ruchów...

Wczoraj ratowalam moje ddziecko... zzakrztusil sie kawalkiem parówki... :( nie wiem skad wzielam sile, zeby walic go w plecy, nie wiem. Ale wiem, ze chyba umarlabym gdyby mu się cos stalo... On juz pewnie nie pamieta...a ja nie zapomne :( potem trzeslam sie jak osika...

To jestem i ja. Dziś pełna nadziei,przecież przetrwalam sporo. Będzie dobrze. T. dał nam szansę i w końcu się uda! Mam 35 lat, kiedy jak nie teraz?
Z zazdrością patrzę na brzuchy kobiet z mojego bloku. Ale wiem że ja też będę w ciąży jeszcze :-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)