Jak dzisiaj rano zobaczylam mala zielona kropke u Ren to az mi sie lza w oku zakrecila. Nie jestem jakos specjalnie religijna ale wiara czyni cuda. Teraz wierze, ze mi sie uda i nam wszystkim, ktore maja wytrwalosc probowac.
Za godzine ide na cytologie do lekarza rodzinnego brrrrrrr ale glatko poszlo, dostalam tez wyniki prolaktyny (210 przy normie 100-510 hura Norprolac! pierwszy raz mieszcze sie w normie) a progesteron tez duzo wyzszy bo 74nmol i to z 5 dpo!
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2016, 21:44
W pon. niestety test - , a @ brak. Jeśli do rana nie będzie zrobię test jeszcze raz. Chociaż moje cykle czasami trwały długo (około 35 dni) dziś 33 dzień. Nie nastawiam się na nic, chociaż moj m. ma mi za złe że jestem pesymistką, trzeba czasu itd. Powinien mieć pseudonim "spokojnie", ZAWSZE KIEDY MÓWIE MU O CZYMŚ CZEGO PRAGNE ON ODPOWIADA SPOKOJNIE, TRZEBA CZASU, NIE OD RAZU... aaa mnie krew wtedy zalewa. I tak czekam spokojnie od października 2014r. na maleństwo, spokojnie bo m. badań robić nie chce. Boi się że to z jego strony coś nie tak i wtedy nie będzie mu się chciało już starać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2016, 20:34
2 trymestr
14 tydzień ciąży
13t2d
wtorek
Mniej więcej od tygodnia czuję się lepiej. Po pierwsze nie boli mnie brzuch, co jest nowością dla mnie, bo bolał mnie codziennie od 5tc do 13tc. Mdłości znacznie mniejsze niż w ostatnich ośmiu tygodniach, ale mimo to trochę jeszcze mi dokuczają. Do toalety chodzę często. W nocy wstaję 2-3, a czasem 4 razy. Trochę to męczące, ale to taki przedsmak wstawania do dziecka.
Zazwyczaj jestem śpiąca i nic mi się nie chce. Brzuch już wielki, naprawdę. Widać go. Nie mogę go wciągnąć na płasko. Nie tyję. W I trymestrze schudłam 3-4 kg i waga na razie stoi w miejscu. Mam ochotę i na kwaśne i na słodkie. Ze słodyczy od paru dni pozwalam sobie jedynie na czekoladę w bardzo małych ilościach (1-2 kawałeczki dziennie). Mam wstręt do czosnku i do cebuli. Wędliny jem, bo wiem, że trochę muszę, ale najchętniej w ogóle bym mięso wykluczyła z diety. Kawy nie piję od 1.02.
Dziś miałam wizytę u ginekologa na NFZ w szpitalu na Inflanckiej. Nic szczególnego, bo bez usg.
Badania: mocz, morfologia, posiew, glukoza, przeciwciała odpornościowe - PRAWIDŁOWE.
Ciśnienie niskie, bo 110/70, co jest nietypowe dla mnie, bo zwykle miałam dużo wyższe.
Dostałam kontynuację zwolnienia, recepty i kolejną wizytę mam 20.04.
Dalej mam brać końską dawkę progesteronu (a myślałam, że powoli będziemy z niej schodzić). Końska dawka czyli 2x1 Duphaston oraz 2x1 Luteina 100.
Miał mnie doktorek zapisać na usg kontrolne (w związku z tym, że nie było widać dokładnie serduszka ostatnio, bo za małe) za tydzień lub dwa, ale zanim skończyła się wizyta, zapomniał o tym. A i ja zapomniałam. Eh. No nic, wrócę do tematu 20.04.
Generalnie w między czasie mam pierwszą wizytę u patologa ciąży w szpitalu na Karowej, dokładnie 19.04. Być może przeskoczę na prowadzenie ciąży na Karową. Wszystko zależy od tego jakie wrażenie zrobi na mnie pani patolog ciąży. Ten doktor z Inflanckiej może być: recepty na ryczałt na Clexane daje i ze zwolnieniem nie ma problemu, zleca wszystkie badania. Zobaczę.
Cały czas się też waham, czy mam rodzić na Karowej czy na Inflanckiej. Na Karowej jest super opieka dla noworodków, szpital ładny, karmią dobrze (wiem, bo byłam przecież w 5tc). Nie będę też miała tam problemu z przyjęciem mnie do porodu, bo po pierwsze moja prywatna ginekolog, a po drugie patolog ciąży na NFZ pracują w tym szpitalu.
Na Inflanckiej kusi wanna do porodu. Chciałabym mieć możliwość korzystania z wanny w czasie porodu.
Wiem, to odległe rozmyślania, ale już się gdzieś tam pojawiają w mojej głowie.
Kończąc ten długi wpis (ja chyba nie potrafię krótko), pod koniec lutego zasiałam pomidorki. Pierwszy raz w życiu. Nie spodziewałam się, że tyle krzaczków mi wyrośnie. MASAKRA.
Rozsadzam i rozsadzam i końca nie widać. Już dogadałam się z babcią, teściową, bratanicą, że im trochę pomidorków oddam, bo nie mam hektara ziemi, żeby to wszystko zasadzić w ogrodzie.

Generalnie się cieszę, ale trochę jest z tym roboty. Część oddam, część posadzę w ogrodzie, a część wyląduje na tarasie w doniczkach. Czeka mnie pomidorowe lato. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2016, 13:09
11 dpo beta 30,25 , za dwa dni zobaczymy jaki przyrost, z objawów to co jakiś czas pobolewają mnie piersi w okolicy sutków, a tak nadal mam brązowe upławy
Ciąża rozpoczęta 29 lutego 2016[/b
Jest blada druga kreska! Jutro beta a za dwa tygodnie ginekolog. Z obliczeń wynika 5 tydzień.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2016, 14:25
No to rozpoczął się 9 tydzień
leżę w domku i odpoczywam
objawy nasilają się ale na szczęście są do przeżycia
za 3 tyg wizyta już nie mogę się doczekać usg
zobaczę naszego bąbelka
Dziś znów temperatura w dół. Mam ochotę połamać ten termometr.
38+6
Po dzisiejszej wizycie nie wiele sie zmienilo
szyjki prawie nie ma, ale wyjscie nadal zamkniete
na ktg pojedyncze skurcze nawet na 100% ale porodu przed terminem mam sie nie spodziewac, zobaczymy co polozna na to, wizyta 12.04 czyli dzien przed terminem, a Iwona mowila ze 11 mam wypic jakies magicne ziolka i moze po tym urodze
sprzatam, jem wiesiolka, chodze na spacery bo jest tak pieknie! Synus choc juz to pojdziemy sobie na spacerek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2016, 06:52
okrągły 60dc na wykresie...
ale coś się dzieje (może skoczył progesteron) bo wyskoczyły mi jakieś pryszcze i jestem zdenerwowana i mogę być niebezpieczna.... 
już miałam telefon w ręce żeby umówić się do gina na dzisiaj, ale stwierdziłam, że nie mam ochoty słuchać, że będzie dobrze, albo tym bardziej, że okres sam przyjdzie. w nosie to mam wszystko. a brzuch mam tak wzdęty że dziewiąty miesiąc jak nic
miłego dnia! 
12dc
Wiem Adora, pamietam szczegolnie Twoj przypadek:-) I jest we mnie wiara, ze wkrotce sie i mnie poszczesci:-) Wystarczy raz;-) Pamietam rowniez, ze Cie nie bolalo HSG. I tez tego sie trzymalam. A swoja droga jest wiele dziewczyn w UK, ktore mialy to robione i nie czuly bolu. A moze tutaj uzywany jest inny plyn? Moze to jakos wplywa? Tak sobie gdybam.
Bardzo Wam wszystkim dziekuje za slowa wsparcia przed i po badaniu. Naprawde wiele to dla mnie znaczy:-) Podnosi na duchu. Milo wiedziec, ze ktos kibicuje i wspiera. Ciesze sie, ze trafilam na ovu 11 miesiecy temu. Wiele sie dowiedzialam. Kto wie w jakim punkcie bym byla gdybym nie posiadala obecnej wiedzy. Moze nie zrobilam ogromnego kroku do przodu, ale kikla malych juz zaliczylam☺
I jeszcze wspomiec musze o cudzie. Wiara czyni cuda! Tak, wystarczy spojrzec na historie Ren. Dzisiaj ten cud sie spelnil. Na wykresie Ewelinki33 przeczytalam z rana wpis, ktory sugerowal ciaze Ren. Czym predzej poszlam na jej wykres i jest zielona kropka. Znam jej historie, dlatego tak bardzo mnie uradowala ta wiadomosc. Do tego stopnia, ze w pracy myslami wedrowalam tylko do tego tematu. No i Ren jest swiezo po HSG. Wiec i ja nadzieje mam;-)
Pozdrawiam Was wszystkie:-)
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2016, 15:46
Dziękuję Dziewczyny za wszystkie dobre słowa. Wiem, że jestem maruda ostatnio, ale nic na to nie poradzę. Serio wolałabym wymiotować dalej niż widzę, ale chyba mnie to właśnie minie, bo ani moje siostry, ani Mama, ani nawet ja w poprzednich ciążach mdłości żadnych nie miałam. Mam nadzieję, że inne objawy jeszcze przyjdą, a nawet jeśli nie to, że moje dziecko spokojnie sobie rośnie w brzuszku i już za kilka dni zobaczę jego bijące serduszko 
4 kwietnia byłam z mężem u endokrynologa i do gabinetu weszliśmy razem na pierwszy ogień poszedł mąż i tak: przepisał mu Clostilbegyt, bo trochę ma za słaby testosteron,FSH i LH, dał skierowanie na rezonans magnetyczny głowy w związku z wysoką prolaktyną i skierowanie na densytometrię kręgosłupa i kości udowej, następnie badania krwi morfologię pełną, glukozę, lipidogram, cholesterol całkowity, żelazo, FSH, LH, estradiol, prolaktyna, beta-HCG, testosteron, testosteron wolny, HB A1c, witamina D3, AFP. Teraz moje: vigantol krople (wit.D3), Glucophage (na podwyższony cukier i PCOS), badania krwi to glukoza i insulina przed zażyciem leków i mam się ważyć co tydzień i zapisywać wyniki, ponoć po tym leku mam chudnąć
Super lekarz, od razu stwierdził mi PCOS i widać, że się zna na swoim fachu. Dzisiaj mam wizytę w napro, ale jestem ciekawa co powie doktorka.

Niby wiedziałam. Niby się spodziewałam. Ale nie da się na to przygotować. Dostałam wypowiedzenie. Pracę mam do końca lipca. I co teraz...?
34dc według programu 6dpo.. Liczę, że jednak nie i cykl się wydłuży.. Jeszcze tylko tydzień i mogę iść po tabletki..
Jestem bardzo zabiegana, zapracowana i zmęczona.. Niesamowicie zmęczona.. liczę, że po weekendzie trochę się uspokoi i w pracy i w domu.. Mimo tego jestem uśmiechnięta.. Wiosna dodaje mi skrzydeł..
Te uciekające strony pamiętnika trochę mnie wkurzają.. Mam wrażenie, że nikt nie ma takiego tasiemca.. Albo tu tyle siędzę albo za dużo piszę
Jest fioletowa strona... jest ciąża. A przynajmniej ciążowa beta. Pewność będę miała po badaniu.
Myślałam, że jak kiedyś pojawi się pozytywny test to świat się zmieni, będę czuła tylko radość a lęk i strach odejdzie daleko. Nic podobnego- nigdy nie bałam się tak jak teraz. Czekam na mojego skarba tyle czasu, zrobiłam tak dużo jak mogłam. Myśl, że mogę go stracić, że może go tam nie być jest okropna, paraliżująca, powodująca łzy. W moim sercu jest niepokój... ale i ogrom miłości.
Starania ruszyły
od wczoraj notuje bardzo rozciągliwy śluz ale.. Mój M jest chory bierze antybiotyk i ma wielkie obawy czy powinniśmy ale zarażam go podejściem co ma być to będzie. W pracy cisną na wyniki sprzedaży procedury i coraz większa presja
zaczynam czuć oddech na placach i selekcję personelu.jestem wręcz przekonana że jak kolejna ciąża nie wypali na zasadzie ciąża i poronienie to będzie można szukać sobie innej pracy ;( niestety specyfika pracy nie pozwalała by ukrywać ciąży.jestem między innymi odpowiedzialna za dostawy a to wiąże się z przerzuceniem pudełko o wadze 20 kg każda a potrafi być i 100 takich w jednej chwili.czas pokaże nie ma się co dołować. Jednak staram się myśleć pozytywnie aby przyciągać szczęście. Marzę aby zobaczone kreski na teście dały szczęśliwe i zdrowe rozwiązanie o czasie
wczoraj...
2 godziny gry w siatke...
30 brzuszków..reszty nie dałam rady zrobic bo wszystko mnie bolalo po siatce..
Dziewczęta, tak jest:
1. Dziś przyszła @ po 27 dniach - hurra! (Wczoraj już temp spadła przepowiadająco)
2. Zrobiłam progesteron - potwierdził owu - hurra!
3. Czekam na wynik AMH - jeszcze tydzień. Trochę się boję... :-!
Plany:
1. Reszta badań razem z tsh, ft 3 i ft 4 w piątek (po 4 tyg. eutyrox 25 - dłużej nie wytrzymam!) 
2. Potem wizyty gin mój, gin endo i endo
Na jogę nie chodzę, na spacery też, zebrać się nie mogę... ale wyjazd rodzinny zaliczyłam w niedzielę - model rodziny 4 + 2
czyli my + siostra + szwagier + chrześnica.
Co do pracy - szału nie ma... ale daję radę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 kwietnia 2016, 13:01
Po usg gin...
No i podejrzenie polipa endometrialnego...No kurde...czy ciagle musi być cos...?
Kontrol po nastepnej @. Mam wrażenie że mam Dzień świstaka...w kólko tylko kontrole...Ja bym chiała chodzic na kontrole-ale w ciąży...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.