9dpt

Negatyw, więc już chyba po wszystkim. W poniedziałek i tak powtórzę betę ale tylko po to w zasadzie żeby odstawić leki z czystym sumieniem.
Cóż, nie my pierwsi, nie ostatni. Trochę pochlipałam ale już się zbieram. Zastanawiam się tylko czy do następnej procedury będzie się dało podejść w wakacje czy trzeba od razu. Nie chcę się znowu zwalniać z pracy, chociaż z drugiej strony w maju mam być w szkole podobno tylko 3 dni bo klasy maturalne odejdą więc może dałoby się to jakoś zrobić. Teraz i tak nie mam żadnych recept a i nie wiem ile trzeba czekać po crio, czy jeden cykl czy dwa. Pewnie trzeba też będzie powtórzyć część badań, bo do pierwszej procedury robiliśmy w październiku, a wolałabym to zrobić po majowej wypłacie. Mam też plan wrócić na solidną dietę i zacząć ćwiczyć.
Czasem mi tylko przykro że nie będziemy mogli począć dziecka "normalnie", po prostu uprawiając seks. Czasami zazdroszczę dziewczynom, które nie widziały na usg jak lekarz aplikuje im powstałą w laboratorium blastocystę, tylko były same z mężem w swoich sypialniach czy gdzieś tam gdzie się to akurat miało stać. Ale co zrobię, c'est la vie.

archeolog Walka o dziecko rozpoczęta 7 kwietnia 2016, 06:57

Jestem już po wizycie, ogólnie mamy wszystko dobrze, doktorka zwiększyła mi luteinę z 50 na 100 i mamy sobie zrobić badania bakteriologiczne- mykologiczne, mamy się zgłosić za 3, 4 miesiące i w tedy jeżeli wszystko będzie dobrze, będziemy ustalać wizytę HSG, chyba go nie zrobię, jakoś jestem wrogo do tego nastawiona, pytałam się o laparoskopię to powiedziała, że jestem za młoda i nie potrzeba mnie kroić, więc musimy tylko działać i czekać. Może po tych lekach coś zakiełkuje, doktorka powiedziała, że mam trochę rozchwiane hormony i wystarczy je tylko ustabilizować, więc czekamy, ciekawe jak długo i czy starczy nam siły na tą wielką walkę o nasze dzieciątko <3 <3

Pola1987 Planowanie córeczki 7 kwietnia 2016, 08:21

W tym miesiącu znowu nic z tego nie będzie... Gin mówi, że wszystko wygląda ok. W 17 dniu cyklu pęcherzyk 14mm, na moje oko owulacja późno o ile w ogóle będzie. Mówi, że zaczyna pękać jak ma 18mm (ja tam swoje wiem, że raczej musi mieć trochę więcej) Przepisał Duphaston. Kazał od razu łykać 2 tabletki dziennie przez 10 dni i za miesiąc znów od 16 dnia cyklu przed 10 dni. Łykłam jak to fachowiec kazał (od 17 dnia cyklu) i łykam, ale nie wiem czy dobrze robię. Serio mam masę wątpliwości. Powinnam chyba po ow, ale on upierał się, że już. Od dwóch dni od kiedy to biorę temperatura skoczyła, zrobiło się sucho. Aż płakać mi się chce! Podobno ten lek nie hamuje owulacji, ale kurcze dziwne to dla mnie. Spisać ten cykl na straty?

No i przyczłapała się! Zaskoczyła mnie w pracy, na szczęście byłam przygotowana. Założyłam nowy wykres i z optymizmem patrzę w przyszłość - w chwili obecnej.

bz2qc2aj47b8.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2016, 18:48

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 7 kwietnia 2016, 08:46

Nic nie piszę,nie komentuję,czasami tu zaglądam.Nie mam właściwie po co.Myśleliśmy o in vitro w maju ale chyba odłożymy na wakacje albo na nigdy.T jest na 28 dniowym antybiotyku,miał zapalenie pęcherza z gorączką.Wydaje mi się,że podchodzenie do in vitro po takich zdarzeniach to wyrzucanie pieniędzy w błoto.Poza tym pierwszy raz od dawien dawna nie mam tego ciśnienia.Zajęłam się sobą,jest wiosna i wszystko jakoś wygląda inaczej.Chyba nawet pierwszy raz od stu lat nie mam owulacji.Jajnik odczuwałam tylko w pierwszych dniach cyklu,teraz nic,nawet sluzu płodnego nie mam.Może prze clo w poprzednich cyklach coś się rozregulowało.Nie wiem.Wydaje mi się,że mam cykl bezowulacyjny.Chyba pierwszy taki,który w ogóle w życiu zaobserwowałam(na pewno były ale może nie zauważyłam).Tak więc nie ma za bardzo o czym pisać i dzieci z tego cyklu nie będzie.

Kocia kociowy pamiętnik 7 kwietnia 2016, 09:08

Kiedy mnie obejmuje w nocy czuję wokół serca ciepło, które rozchodzi się falą aż do samych czubków palców.


<3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2016, 07:19

Test tak ujemny, ze nawet nie mam zludzen. Teraz tylko czekamy na @.
Pracy mam juz serdecznie dosc, robota nie przerobiona i wiecznie tylko kombinuje jak sie do lekarza albo na badania urwac, gdzie nie pojde to wszedzie albo dzieci albo kobiety w ciazy, mlodsze ode mnie a po troje maja. No tak zrobienie dziecka to prosta sprawa dla niektorych...

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 7 kwietnia 2016, 09:28

39+1

Dzisiaj mamy wielka podroz ;) jedziemy pociagiem do leszna kupic samochod! Mam nadzieje synku ze nie zrobisz nam psikusa i nie zaczniesz sie rodzic ;) musisz poczekac az wrocimy do domku, taka jest umowa! Nie wiadomo jeszcze czy bedziemy mogli od razu odebrac autko, zalezy czy w serwisie zrobili juz wszystko co trzeba bylo przy nim zrobic, ale najwazniejsze ze jest i ze jest nasz! Moja mama przewiduje ze urodze w sobote w swoje imieniny, kiedy ona byla ze mna w ciazy i pod koniec pojechala do Leszna tak jak my teraz to nastepnego dnia w sobote urodzila, mowi ze historia lubi sie powtarzac, no zobaczymy :D
Troche trzesie, halasuje, buja i trzeszczy co nie syn? To wlasnie nasze pkp choc i tak jedziemy nowym i ladnym pociagiem ;)

20 dc

Wczoraj nareszcie moja temperatura zaliczyła wyraźniejszy skok! Hurra! Z 36.25 przeszła w 36.38 i Ovufriend mógł w końcu wyznaczyć dzień ovu:) Gorzej, że wyznaczył go na sobotę. My za to stosując się do instrukcji pani dr z kliniki, nie serduszkowaliśmy w sobotę w ogóle, a dopiero w niedzielę rano. Za to wcześniejsze serduszkowanie nastąpiło około północy z czwartku na piątek, co było z kolei spowodowane wytycznymi do badania PCT. Wychodzi więc na to, że plemniki czekały od ok. 24-48h w niesprzyjającym środowisku (potwierdzone podczas badania), a przecież są w kiepskim stanie, więc nie miały dużych szans na przetrwanie:( Strasznie mi się smutno zrobiło, gdy to odkryłam. Prawdopodobnie cykl jest stracony, choć dopóki temperatura będzie rosnąć - będzie się we mnie tliła nadzieja.

Wczoraj zamówiłam też w końcu zalecone w klinice suplementy dla mnie, spory zapas preparatów żurowinowych we wszelkiej postaci aby rozwiązać problem infekcji pęcherza oraz zapas Fertilmen Plusa dla m. Dla siebie miałam do wyboru Inofolic lub Ovarin. Ostatecznie, po porównaniu cen oraz składu zdecydowałam się na ten drugi. Ovarin zawiera to samo co Inofolic, a dodatkowo także witaminę D 12, witaminę B6, kwas pantotenowy oraz witaminę B12. Co prawda witaminę D oraz B6 przyjmuję już w innej postaci, ale pozostałych jednak nie. Jeśli więc kosztuje prawie o połowę mniej niż Inofolic, a można coś dodatkowo zyskać to po co przepłacać?;) Mam nadzieję, że dotrze jak najszybciej! Chciałabym się jak najlepiej przygotować do kolejnego cyklu...

Dziś 28dc @ brak wczoraj miałam lekkie plamienia ale nie rozbuchały się na @. Trochę jestem wkurzona bo już powinna być a ja mogłabym zacząć nowy cykl starań. A tu trzeba czekać.

Tak Jak wcześniej pisałam byłam na 90% pewna że w tym cyklu jednak mi się udało zawroty głowy mdłości jak w pierwszej ciąży no ale tes negatywny więc czekam na tę wredną @

Czuję ją już w kościach tempka codzień coraz niższa ale nie aż tak niska jak na @. jak na razie nie plamię tak jak wczoraj więc nie wiem co się dzieje. Piersi zaczęły mnie boleć jak na @ a brzuch raz boli a raz nie. Dobija mnie to już jak nie wiem co.

emmac Kiedyś będziemy rodziną 7 kwietnia 2016, 12:34

"Znowu w życiu mi nie wyszło..." :(

Do ropiejacego oka, no powiedzmy - zdrowiejacego, doszedl katar, kaszel... zyc nie umierac...
Pewnie zlapal w przychodni cos ;/

świeżnka sinusoida uczuć 7 kwietnia 2016, 21:36

w poniedziałek wizyta... jaka ja niecierpliwa, czuję jakbym miała czekać wieki.

Ostatnio przechodzę jakiś etap buntu, złości, wściekłości, a nawet wkurwienia.
Denerwują mnie prawa jakie rządzą tym światem, niesprawiedliwość,ludzka głupota, chamstwo, znieczulica i obłuda. Szkoda słów, nie będę tego wszystkiego opisywać, choć usiadłam tu z takim zamiarem.

Znów mam kryzys modlitwy, nie potrafię się modlić, jestem zła na Pana Boga, że on zgadza się na taką niesprawiedliwość. Czemu jednym błogosławi, daje kilkoro dzieci, nawet jak go nie proszą, nie wierzą, a drugich tak bardzo doświadcza mimo, że starali się dobrze i uczciwie żyć i proszą całym sercem chociaż o jeden maleńki cud. Nie potrafię tego zrozumieć, ani wytłumaczyć sobie w żaden sposób. I to mnie tak bardzo denerwuje, frustruje. Byłoby mi łatwiej, jak znałabym odpowiedzi na pytania, co zmienić, poprawić, jak zasłużyć na dziecko.

Dlaczego jednym się udaje tak od razu, zgodnie z ich planem, a innym nie, mimo walki i wielkiego poświęcenia.

Przeżywam to wszystko strasznie gdzieś głęboko w sobie. Tak bardzo się boję, że nie uda mi się znowu zajść w ciążę, a jak się uda, to znowu coś się stanie, że stracę drugi jajowód, że stracę szansę, cel, chęć życia, resztki wiary, nadziei...

Czasem są lepsze dni, uśmiech, nadzieja, wiara. Kładę się do łóżka z uśmiechem, spokojem. Ale te moje lęki są bardzo mocno zakorzenione gdzieś w podświadomości. Często przeżywam to wszystko w nocy, śnią mi się głupoty, rano budzę się od razu z niepokojem i natłokiem myśli w głowie. Dwa lata starań zrobiły swoje, dwa lata żyję w ciągłym napięciu, oczekiwaniu, podporządkowaniu życia tak, aby stworzyć jak najlepsze warunki dla ewentualnej ciąży. Tylko Wy wiecie jakie to jest wielkie obciążenie psychiczne, jakie cierpienie, nikt inny tego nie rozumie i nigdy nie zrozumie. Dwa lata stoję w miejscu i czekam rezygnując z wielu rzeczy, ze swoich ambicji, planów. Nie żałuję tego, zrezygnowałabym ze wszystkiego, żeby tylko zostać mamą.

Chciałabym zmienić pracę, tą obecna lubię, ale warunki na jakich jestem nie do końca mi odpowiadają. Ale cały czas mam w głowie, że jak zmienię pracę, to nie wiem jak tam będzie, może będzie za ciężko, może będzie duży stres, a jak będę się przemęczać, denerwować to nie zajdę w ciążę. A jak zajdę w ciążę na samym początku i zaraz będę musiała iść na zwolnienie, to szef pomyśli, że tylko go chciałam naciągnąć. A to znów, że nie będę mogła wziąć wolnego jak będę chciała pojechać do lekarza, na badania itp. A w obecnej pracy mam taki komfort, że mogę sobie poustawiać godziny pracy tak jak mi pasuje. Myślę też czasem o własnej działalności, mam pomysły, marzenia, ale też cały czas skupiam się na ciąży, że jak się uda, to co z tym dalej, kto to poprowadzi. Nie wiem co robić, miotam się, w głowie tysiąc myśli, obaw, niepewności. A prawda jest taka, że czas ucieka, a ja nie mam ani dziecka, ani fajnej satysfakcjonującej pracy. Może gdybym ją miała byłoby lżej, przynajmniej mogłabym się w pełni realizować zawodowo, skoro nie mogę jako matka.

Druga sprawa to nasz przyszły, wymarzony dom. Urządzanie nowego gniazdka też byłoby fajnym zajęciem, odskocznią. Na razie mamy nie za duże mieszkanie. Myślimy o czymś własnym, ale też nie chcemy wyciągać wszystkich oszczędności, brać kredytów. A jeśli naszą ostatnią szansą okaże się in vitro, to skąd później na to weźmiemy pieniądze, przecież na rządowe już nie ma co liczyć. Przecież dla tych co mają swoje dzieci bez problemu, nasza choroba i cierpienie jest tylko fanaberią. Prawda jest taka, że zawiesiliśmy swoje życie w oczekiwaniu na nasz cud, na to co jest dla nas najpiękniejsze i najważniejsze. Bo co nam z pięknego domu jak będzie pusty i tak nie będzie nas cieszył.

Inni radzą, żeby wyluzować , zainwestować w siebie, jakieś kursy, spa, egzotyczne wakacje, tylko ja się pytam skąd ja mam brać na to wszystko pieniądze. Praktycznie cała moja wypłata idzie na leczenie. Ginekolog, endokrynolog, badania , leki , suplementy, dojazdy do tych lekarzy. Niestety leczenie niepłodności na NFZ jest żadne, szczególnie jak się mieszka w małej miejscowości i nie ma w w czym wybierać. Ale nie żal mi kasy, to tylko pieniądze, wolę sobie czegoś odmówić aby mieć pewność, że zrobiłam co w mojej mocy, żeby zawalczyć o swoje szczęście.

I tak te wszystkie myśli, rozterki, dylematy kłębią się w mojej głowie, nie dając mi spokoju. Bardzo bym chciała umieć to wszystko odrzucić od siebie i cieszyć się chwilą obecną, danym dniem. Czasem tak się udaje i jest dobrze, ale czasem jest bardzo, bardzo ciężko...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2016, 23:44

Kochane, 03.04.2016 o godzinie 14.55 przyszła na świat nasza kochana córeczka Laura. Poród SN, 10 pkt apgar,54cm, 3460gr.
02.04 pojechałam na kontrolne ktg, bo słabo czułam ruchy i wyszły juz małe skurcze. Zostawili mnie na patologii. Ok 2 w nocy skurcze zaczęły przybierać na sile, ale był to jakby mocny ból @. Rano na badaniu rozwarcie tylko na palec a skurcze juz ok 120. Położna wzięła mnie na fotel i przebiła pęcherz. Wtedy skurcze jeszcze bardziej się nasiliły, były już bardzo bolesne, a rozwarcie nadal na palec. W końcu dostałam czopki, potem robiono mi chyba masaż tej szyjki (masakra), aż w końcu podali oksytocyne. Wtedy się dopiero zaczęło... Krzyczalam tak strasznie, że mało szpital się nie zwalil :p Po niedługim czasie poczulam skurcze parte i po chwili tulilam juz swojego Aniołka. Uczucie nie do opisania, w momencie kocha się szkraba całym sercem <3
Teraz jesteśmy już w domku, jestem bardzo szczęśliwa i uczę się być mamą :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2016, 13:52

10 dni po owulacji tempka nadal dość wysoko. czyżby czyżby?? aż boje się pomyśleć.. objawami sie nie sugeruje bo jestem na dupku a on może dawać objawy ciążowe.
zobaczymy co będzie jutro :P

Dzis ide po pracy odwiedzić Weronikę i jej córeczkę Nastkę (mam być jej Mamą chrzestną) :P

12+6
Dzisiaj drugie prenatalne u innego lekarza 😊
Wszystko z Lilianką w porządku, z USG dzisiaj 13+1 💜
Uraczyła nas zdjęciem na USG uroczej stopki 💜💜💜

BC1-D64-A0-A572-47-AB-9-F3-D-CEC70-C138005.jpg

Jestem taka szczęśliwa, że będziemy mieli dwie córeczki! 💜💜💜

mmarzenak Tak bardzo chce.. 7 kwietnia 2016, 14:37

32 tydzień 1 dzień

We wtorek tj. 5 kwietnia byłam na prenatalnych III trymestru. Moja Lilka urosła i waży już 1504g, nadal jest malutka, ale najważniejsze, że rośnie:)Serduszko ładnie biło, wszystkie organy w jak najlepszym porządku. Nawet było widać, że z tyłu główki ma włoski:) A na zdjęciu usg nawet przypomina mi mojego męża:D:D

Tak poza tym to codziennie przychodzi do nas jakiś kurier z paczkami, brakuje już nam tylko wózka. A ja powoli chyba muszę, zacząć pakować torbę do szpitala.

A taką pościel i kocyk z poduszka kupiłam:
8cff007a94181993med.jpg
0dcc3767a69c2397med.jpg

ewelinka3673 Wierzę w cuda 7 kwietnia 2016, 15:31

No i podjęłam decyzję, oby słuszną. umówiłam się na wizytę do dr Szlachcica. Klinika Macierzyństwo

Poczatek 10 tygodnia i jak na razie to bardzo dobrze sie czuje, bylo doslownie tylko kilka dni kiedy wymiotowalam i zle sie czulam, lub bolala mnie glowa.

Jak na razie nic jeszcze nie zauwazam w zmianie sylwetki a juz bym chciala maly widoczny brzuszek:)

Denerwuje mnie tylko moja mama bo od razu zaklada ze sobie nie poradzimy, ze sama nie wyjde z dzieciakami na spacer i mam sobie juz szukac osoby do pomocy:/
No zero wiary w ludzi...wiem, a raczej domyslam sie ze nie bedzie latwo ale od razu ze sobie nie poradze? To nie dodaje mi skrzydel a wrecz przeciwnie, doluje:(

W poniedzialek wizyta i juz sie nie moge doczekac:*

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)