mam wypis ze szpitala: wczoraj moj wybral:
RBC-4,31
Hb-14,1
HCT-40,3
LEUK-4,9
PLT-243
HSG: po zalozeniu aparatu Schultza do szyjki macicy podano kontrast w dwoch frakcjach.Uzyskano obraz prawidlowej jamy macicy i swobodny wyciek kontrastu przez oba jajowody do jamy otrzewnowej
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2013, 20:09
Tak bardzo chciałabym powiedzieć mojemu mężowi, że się udało....
To chyba moje jedyne największe marzenie
Wiem, że potrzebujemy czasu
I mam nadzieje, że przyjdzie ten czas....
Jesteście cudowne;) Miłego Dnia
Dziękuję dziewczyny, jesteście cudowne!!!
No więc imię wybrane, we wtorek byłam na wizycie, doktor potwierdził:to dziewczynka.
Nasza Alicja- Luśka, Aluśka ,Aliska, Alunia, Alutka- słowem miłość nasza:)
Od dzisiaj zaczynam odliczanie, kalkulator podpowiada mi,że jeszcze 99 dni do porodu, ale ja wiem,że mniej...jakoś sprawdza się w mojej rodzinie czas pierwszego ruchu, to najdokładniejszy w/g mnie termin. W pierwszej ciąży sprawdził się doskonale...19 kwietnia poczułam pierwszego kopniaczka, i 19 września , punktualnie o północy, zaczęło się...
.
Boże, to najcudowniejsze wspomnienia w całym moim życiu...nigdy tego nie zapomnę...zawsze wszystkich zamęczam tą opowieścią,ale Was lubię, więc daruję...
))
Mam tylko nadzieję,że ten poród będzie taki sam...
Ja i Lusia, umówiłyśmy się na 29 września, godzinę pozostawiam jej do wyboru...
A ja, już dziś zaczynam szykowanie torby do szpitala...która na chwilę obecną pierze się w automacie! Z rzeczy które zamierzam skompletować , a które okazały się niezbędne pierwszym razem (może się komuś przyda;):
-na pierwszym miejscu Tantum rosa (z buteleczką z rozpylaczem)
-tabletki p/bólowe , tylko paracetamol!!!
-czopki Proctohemolan(te były na wagę złota, parcie w czas porodu robi swoje;)
-Bepanthen maść, co prawda kupiona była na brodawki, ale używana tylko dla dziecka(rewelka!)
- Herbatka na laktację+ laktator
- piżamki szt. 3
- ręcznik szt. 3
- woda mineralna
-obowiązkowo "Ania z zielonego Wzgórza"
-pampersy, chusteczki nawilżane dla Ali, ciuszki do domku ( dla siebie też, nigdy nie wiadomo jak chłop Cię wystroi;)
-kosmetyki(+ lokówka, prostownica, suszarka:)
- dokumenty+ karta ciąży
To z rzeczy niezbędnych, reszta "wyjdzie w praniu"
Nie ukrywam, jak za pierwszym razem w ogóle nie brałam pod uwagę,że coś może iść nie tak, że mogą pojawić się jakieś komplikacje( ani jedna myśl nie dotyczyła mnie, ciągle tylko myślałam o synku, o jego bezpieczeństwie, o tym co on czuje w danej chwili), tak teraz nie wiem czy to będzie możliwe...
Strach to nie jest, na razie delikatna obawa...99 dni, nawet trochę mniej...
Test krwi POZYTYWNY 4 tydzien +1!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nastepna wizyta 08.07.2013!
Nic nie musze brac (oprocz kwasu foliowego), narazie jest wszystko OK.
DZIEKUJE Wam wszystkim za modlitwe, trzymanie kciukow i wsparcie - bylyscie mi bardzo potrzebne. Teraz wasza kolei!
PS Lekarka zadzwonila, bo powiedziala ze jak widziala wynik to do 15 tez sie jej nie chcialo czekac z dobra wiadomoscia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2013, 12:17
Tego nie wiedziałam 
Boli Cię brzuch i musisz sięgnąć po lek przeciwbólowy? Unikaj niesterydowych leków przeciwzapalnych, tych które zawierają ibuprofen. Mogą one hamować owulację oraz utrudniać zagnieżdżenie się zarodka w macicy, ponieważ niekorzystnie wpływają na wzrost endometrium. Dlatego w czasie starania o dziecko zażywaj tylko te środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, które nie posiadają w swoim składzie ibuprofenu.
Dalajlama, zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości, odpowiedział:
„Człowiek. Ponieważ poświęca
swoje zdrowie, by zarabiać
pieniądze. Następnie poświęca
pieniądze, by odzyskać zdrowie.
Oprócz tego jest tak zaniepokojony
swoją przyszłością, że nie cieszy
się z teraźniejszości; w rezultacie
nie żyje ani w teraźniejszości, ani w
przyszłości; żyje tak, jakby nigdy
nie miał umrzeć, po czym umiera,
tak na prawdę nie żyjąc."
Podoba mi się, bo jest na prawdę prawdziwe. To że trafiło to wczoraj w moje oczy, traktuję jako bodziec, do tego, żeby nie zamartwiać się przyszłością - kiedy się uda, jak się uda, czy nie będę za stara, nie chcąc być babcią dla własnego dziecka..itp
Żeby nie zamartwiać się przeszłością co zrobilam źle, co mogłam zrobić lepiej, czy może niektórym rzeczom można było zapobiedz...bo w zasadzie niczego nie żałuję i uważam, że wszystko musiało się wydarzyć, żebyśmy z mężem odnaleźli się w tym wielkim świecie 
Więc bardziej zaczynam cieszyć się tym co jest, pokornie oczekując na rozwój wydarzeń, ktory pokaże "co będzie" 
Na zupełnym luzie 5 tableteczek Clo zostało łykniętych. No i zobaczymy co przyniesie czas.
Już po wizycie u lekarza. Badania robione jeszcze podczas ciąży są bardzo dobre. Więc wszystko bylo dobrze i lekarz powiedział że z medycznego punktu widzenia mogla to byc wada genetyczna bo przyczyna jest nie znana. O dziecko mozemy starac sie po 3miesiacach i mam lykac kwas foliowy. A we wtorek badanie dzis tylko byl wywiad.
Rozpoczynam dłuuuuugi weekend
zero stresu, zero pracy tylko relaksik z moim M. i przytulanko 
powodzonka kochane dla każdej z Was!!
Cieszę się z każdej nowej zielonej kropeczki!! :*
Miłego weekendu
Test zrobiony ale kolo 14-tej po południu(wynik negatywny) gdyż rano bylam pewna ze zaraz mnie zaleje. Znow silny bol miesiączkowy i ketonal.. Wieczorem musiala powiedzieć mezowi ze mi się okres spoznia bo od razu się pytal co jest bo na mojej twzry ciagla radość-mimo braku potwierdzenia. Oczywiście wciąż boje się chodzic do toalety by się nie rozczarować. Niewiem czemu ale powoli mysle ze może faktycznie przyszla nasza pora..
Brzuch mam bardzo wzdęty,piersi pelne i ciężkie,jestem trochę senna. Musialam zarzyc ketonal bo żadne leki mi nie pomagają a tak bynajmniej nie musze się zwijac z bolu. Pare dni temu pilam alkohol i bylam pijana. Teraz mam wyrzuty sumienia ale po prostu się wyluzowałam i przestalam ciagle myslec. ZA to teraz o niczym innym nie potrafie myslec jak czy nam się udało. TO CZEKANIE MNIE WYKONCZY!!!!! JA JUZ BYM SIE CHCIALA CIESZYC!!!!!
Ehhhh.... I znów pod górkę.
Mąż miał jutro wracać ale niestety na lot wepchał się ktoś "ważniejszy" i ten mój bidulek musi czekać tydzień na kolejny lot. Ten cykl i tak był stracony ponieważ owulkę miałam wczoraj, może dzisiaj ale jednak miło by było się znów do kogoś poprzytulać. Tak bez stresu i nacisków.
Więc .. wyniki męża są dobre. Plemników trochę mniej niż 100% bo 80 ale to i tak nieźle ,za to ruchliwość mają nieziemsko sprintowską ;)więc problemem jestem ja ,zresztą moje przeczucie po raz kolejny mnie nie zawiodło,wiedziałam ,że to będzie coś ze mną nie tak. No więc biorę duphaston od 16 ego dnia cyklu czyli od środy .. pozostaje mi tylko czekać. Moje 2 najlepsze kumpele zaszły w ciąże prawie w tym samym czasie ,starały się o dzidziusia ok.10 lat .. i tak po prostu zaszły , kiedy przestały planować .. Zajścia w ciąże,moim zdaniem ,nie da się wytłumaczyć racjonalnie ..
Po tych wszystkich humorkowych górach i dolinach , nagle wstąpił we mnie spokój, może dlatego że pierwszy raz czuję że mam nad tym jakąś kontrolę. Wiem że wiele zależy ode mnie , i nabrałam takiej energii jak jeszcze nigdy.Czekam ze spokojem na kolejną @. W poniedziałek jadę zbadać Tsh, bo tego hormonu akurat jeszcze nigdy nie badałam, umawiam się też na mój pierwszy monitoring cyklu. Najlepsze w tym jest to że nie czuję presji , jeszcze nie
czuję właśnie spokój. Jeśli nawet się nie uda, to z pewnością zrobię wielki krok do rozpoznania problemu. Gdzieś mi już tam w głowie świta,że następnym badaniem będzie hsg, to na wypadek niepowodzenia. I nawet nie mam w sobie tej niechęci jak dotąd do robienia testów ciążowych. Wcześniej Moje Słońce musiał mnie do tego niemal zmuszać a ja robiłam to z oporami i negatywnym nastawieniem,będąc święcie przekonana że wynik będzie negatywny. Teraz sama będę niecierpliwie czekać dnia, w którym będę mogła sprawdzić czy się udało. Endo_kobietko kochana tak się cieszę Twoim szczęściem, i życzę Ci żeby wszystko przebiegało wzorcowo
część mojego nastawienia to Twoja zasługa , jeszcze raz gratulacje
Dziękuję Wam bardzo kochane i przepraszam jednocześnie za moje jęki.. Wiem, że każda z nas ma takie problemy i nie powinnam tak się nad sobą użalać, dlatego tym bardziej dziękuje Wam za dobre słowo 
U mnie zbliżają się dni płodne a ja mogę spać i spać - ale tak w sumie było zawsze, mam niskie ciśnienie, dość mało śpię. We wtorek idę do lekarza. Dużo o nim myślałam, nawet czy go nie zmienić - jest młody, nie ma takiego doświadczenia, ale on ma kilka cech, które dziś rzadko spotyka się u lekarzy:
- duże zaangażowanie - dla swojej pacjentki jest w stanie bardzo wiele "załatwić" i dać z siebie: przyjąć po godzinach w szpitalu (bezpłatnie), ustalić "odpowiednią" osobą do przeprowadzenia zabiegów czy badań - i robi to sam z siebie, bez namawiania i próśb ze strony pacjentki;
- szczerość, konkretność i jasność, nawet w tłumaczeniu spraw niemedycznych, ustalaniu terminów itd.;
- nie liczenie na pieniądze nawet w chwilach, gdy robi więcej, niż musiałby. Po tym jak pierwszy raz byłam u niego na wizycie prywatnej odesłał mnie do przychodni, w której przyjmuje w ramach NFZ.
Nie wiem jak dalej będzie, może czas kiedyś będzie go zmienić. Na razie jest miedzy nami nić porozumienia.
AAAA i jeszcze - facet cały czas się dokształca i widać, że go to kręci 
Zapisałam się na kwalifikacje do rządowego programu in vitro. Nie wiem czy w tym momencie będziemy mogli z niego skorzystać (mamy jeden zarodeczek w klinice). Według ustawy wiem, że muszą być przed programem wykorzystane wszystkie zarodki jeżeli program był z refundacji, żeby skorzystać z następnego całego programu. Ale mój zarodek jest z procedury całkowicie przez nas opłaconej. I tak siedzę i się zastanawiam czy będziemy mogli przystąpić do programu czy też nas odrzucą?
Byłam dziś u jakieś całkiem przypadkowej pani ginekolog. Chciałam skierowanie na badanie. Wchodzę do gabinetu i pani pyta się mnie: co dziś będziemy robiły? Patrzę na nią i mówię, że w gruncie rzeczy to tylko chcę skierowanie i nic nie musimy innego robić. A myślę sobie babo przecież widzimy się dziś pierwszy raz w życiu, a odezwała się do mnie jak byśmy znały się od jakiegoś czasu. Po czym mówi mi: ja byłam przy pani porodzie. Że mnie pamięta ze szpitala, że zdaje sobie sprawę, że jest mi ciężko pogodzić się z tym co się stało. A ja patrzę się na nią i wcale ale to wcale nie kojarzę by ta kobieta była gdzieś w sali na której rodziłam. I mówię jej, że ja rodziłam z innym lekarzem i może ona kojarzy inną pacjentkę. Przyszłam do domu i pytam się męża (mieliśmy poród rodzinny) jacy lekarze byli przy porodzie i on też jej nie kojarzy. Ale ta pani podała mi tyle szczegółów, odwołań do mojego pobytu w szpitalu, że raczej to niemożliwe by mówiła o kimś innym. I siedzę i zastanawiam się czy ta pani mówiła o mnie czy o kimś innym. Fakt bez żadnego gadania wypisała skierowanie i udzieliła wiele cennych wskazówek jak mam uważać w kolejnej ciąży. I z góry powiedziała, że nikt mi nie zagwarantuje, że następnym razem nie skończy się ciąża tak samo.
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2013, 12:02
Dopiero 4 dc i bedziemy zaczynac wszystko od poczatku....
Czasami mam ochote sie poddac, skoro i tak znow nic nie wyjdzie. Hmmm... cos jest chyba za mna nie tak. Zawsze wieczna optymistka, a jezeli chodzi o ciaze to poddaje sie w przedbiegach...I zawsze widze wszystko w ciemnych kolorach.
Nie wiem dlaczego ale ten cykl jest inny niz poprzednie, bardziej "ubogi" I strasznie bola mnie lydki, jak nigdy.
"Nafaszerowalam" sie juz witaminkami i nawet mojemu mezowi dostal sie kwas foliowy. Wyczytalam gdzies, ze nie zaszkodzi...
)
A teraz czas na relaks, weekend sie zaczal a to ponoc bardzo pomaga gdy sie czlowiek stara. Wypoczynek I relaks, to jest to...
)
Od poniedzialku nie bedzie relaksu....tesciowa przyjezdza...
)
Nie pisałam dług ale jestem smutna 
Psuje się coś .oddalamy się od siebie z eM a on coraz bardziej przenosi emocje z pracy do domu.Stres brak ochoty na seks z jego strony sprawia że czuję się przygnębiona,z powodu że nie potrafię mu pomóć. Przecież jeśli jest CI źle z jakiegoś powodu a masz przy sobie osobę którą kochasz to ona jest w stanie Ci pomóc poprawić chociaż tyci tyci nastrój..... Co robię nie tak? Jest cały czas smutny i mówi że go wykańcza robota. nawet mu załatwiam żeby się do nas przeniósł ale nie wiem.Jestem totalnie rozbita bo nie wiem jak do niego trafić. Np teraz piękna pogoda a on w ciągu dnia śpi juz 2h
prosiłam żebysmy poszli na spacer cokolwiek dla poprawy nastroju. ale nie.
Ja też pracuję i to w tej samej branży co on ale to nie znaczy że w Sobotę trzeba się odstresować albo alkoholem albo spać. EM mnie wkurzył... Mam dość.
Może coś się psuje innego nie wiem. Poszłam się przejśc i sobie poryczałam. Beznadzieja. Jk grochem o ścianę nie pogada nie nic tylko gnije....
Jak się trochę poprawi sytuacja to zajrzę na ovu
Powiedział mi że przez robotę nie ma ochoty na nic na "mnie" na spacery na wycieczkę na nic. Przecież to się mozna pogrążyć. ja chyba mam silniejsza psychee... Jak mu pomoc?? Ani prośbą ani groźbą...
Edit: Wiecie starasz się pierzesz sprzątasz gotujesz mówisz zawsze z miłością do drugiej osoby. Kochasz ponad życie a ona się zamyka przed tobą. Nie chcę tak eh
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 czerwca 2013, 17:25
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.