I zaczęłam 12 cs.
Nie udało się kolejny raz, trudno się mówi, zaczynamy nowy miesiąc. Teraz miesiąc liczy się od pierwszego dnia cyklu i dzieli się na dwa, do owulacji i po owulacji. Cóż, pewnie kiedyś mi to minie, skoro jest tzw. mózg ciążowy, to pewnie jest i mózg staraczkowy 
Z pozytywnych rzeczy dzisiaj: odebrałam wyniki badań męża i po prostu wow, 60 mln/ml plemników, morfologia nadal poniżej normy, ale podskoczyła do 3%. Tzn, że w każdym mililitrze mamy prawie 2 miliony małych zdrowych plemniczków
a podobno wystarczy tylko jeden 
Życie, ty suko!
Jajnik mnie od wczoraj pobolewa, dziś miałam taki śluz, jakby mi ktoś zrobił irygację z kurzego jaja, kreska na owuteście ciemniejsza niż przez ostatnie 28 dni, a do tego przyszła dziś paczka, a w niej sexy, jak mi się wydawało, czerwona koszulka z prześwitami. Udałam się do sypialni wyprzedzając męża, wskoczyłam w koronki, prężę się seksownie (?) przy szafie, a mąż pyta, co to jest, to ja mówię, że nowy zakup, co dziś przyszedł i żeby mi pomógł zdecydować, czy zostawić, czy odesłać. Po minie widzę, że dla mojego męża sytuacja jest raczej do śmiechu niż pożądania, położyliśmy się koło siebie, porozmawialiśmy chwilę, ale widzę, że jemu raczej nie chodzi o to samo, co mnie. To mówię "dobranoc, widzę, że chcesz spać". A on, "a nie obrazisz się na mnie?". No nie. Nie obrażę się. Ale jest mi przykro. Zgasiłam światło, ubrałam NORMALNĄ koszulę nocną i przyszłam do kompa. Czuję się, jak po przełknięciu gorzkiej pigułki, dławi mnie w gardle. Nie robiłam tego specjalnie, miałam nastrój, chciałam zobaczyć błysk pożądania w oku, poczuć się sexy, poczułam się... nieciekawa, nudna, nieapetyczna.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2016, 23:04
Nie mam już złudzeń. Popołudniu pojawiło się plamienia i już dokucza mi ból miesiączkowy. Płakać mi się chcę cały dzień. Czuję się beznadziejnie. Nie raz mam ochoty rzucić to wszystko w pieruny, ale ciągle w głowie kołaczę się myśl, że to wszystko jest po COŚ, a raczej dla KOGOŚ, przyszłego maleńkiego KOGOŚ. Kiedy będzie mi dane usłyszeć to małe bijące serduszko? Zobaczymy
Dziś odebrałam kolejną betę, po 48 godzinach. Jest ok - 1171
Dobrze wzrasta, więc się nie martwię.
Powiem szczerze, że nie czuję się jak w ciąży. Mdłości tylko gdy jestem głodna.. senność raczej nie. Muszę na siłę odpoczywać, a tak naprawdę nie jestem zmęczona. Są gorsze dni, kiedy mam zły humor, ale raczej rozpiera mnie energia.
Jedyny minus to zaparcia. Ale pasę się błonnikiem i zaraz sięgnę po śliwki.
Do szczupłych nigdy nie należałam, a więc brzuszek na razie nic się nie zmieniła - 5 t i 5 dni 

Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2016, 09:02
Ciężka noc, ciężko mi znaleźć pozycje do spania, i znów brak oddechu, spacery w nocy do toalety i pobudka z bólem głowy, ale to nic bo piękna nas nagroda czeka już coraz bliżej.
Dziś samopoczucie do dupy, chyba zostanę w domu, bo kiepsko się czuję, oprócz bólu głowy to mam zawroty i jakbym miała zemdleć... chyba czas najwyższy ciś sobie zbadać.
A tak właśnie, zapomniałam dodać, że zaczynamy 33 tydz (32+0) 
Ciężka noc, ciężko mi znaleźć pozycje do spania, i znów brak oddechu, spacery w nocy do toalety i pobudka z bólem głowy, ale to nic bo piękna nas nagroda czeka już coraz bliżej.
Dziś samopoczucie do dupy, chyba zostanę w domu, bo kiepsko się czuję, oprócz bólu głowy to mam zawroty i jakbym miała zemdleć... chyba czas najwyższy ciś sobie zbadać.
A tak właśnie, zapomniałam dodać, że zaczynamy 33 tydz (32+0) 
Wizyta u genetyka
Mutacja genu C677T heterozygota, reszta ujemna. Zalecenia to tylko zwiększona dawka kwasu foliowego 5mg i wit.B6 50mg, Femibion dalej brać, do tego jeszcze Prewenit Intensiv. Genetyk powiedziała, że nie widzi przeciwwskazań do ciąży. Zaleciła zrobić tylko homocysteinę. Zrobiłam wynik 7.40 wart.ref.4.9-15.0. Dziś mój 32dc i miesiączki nie widać. Znowu będzie walka z Luteiną
3 cykl z CLO i Dupkiem stracony. taki piękny wykres....czekam na @ a po @ idę do gina na dalsze działania bo kazał się pokazać po 3 nieudanym cyklu. jestem ciekawa co teraz zaleci.
Mężowi nic nie mówiłam ze idę na betę...miała być niespodzianka i spóźniony prezent na 30-te ur...a skończyło się tym ze ryczałam mu w ramie... mam dość...
zaczynamy poważnie myśleć o IUI...
Sobacze jeszcze co gin powie ale najpóźniej wrzesień październik chcemy o tym pomyśleć. bo to już najwyższa pora..po 3 latach..
11 tydz (10tydz i 0dni)
Wiec wczorajsza wizyta w szpitalu 4godziny czekania w poczekalni
stresu co nie miara. Zbadali mi cisnienie zrobili wywiad, pobrali krew i mialam usg ktore trwalo minute. Nic sie szczegolnego nie dowiedzialam! Dzidzius ma okolo 3.17cm i powiedziala, ze wyglada idealnie na swoj wiek. Wszystko ok. Serduszka nie slyszelismy tym razem tylko widzielismy malenka roszajaca sie kropeczke. Mialam nadzieje,ze po tym usg bede troszke spokojniejsza, ale dalej sie martwie i bardzo boje!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2016, 09:25
Wiele się wydarzyło w moim życiu ostatnio.
Dwa tygodnie temu we wtorek mój mąż miał wypadek w pracy, paleta zmiażdżyła mu nogę. Już jest ciut lepiej ale nadal nie wiadomo co dalej. Czekamy na kolejną konsultację tym razem z głównym ordynatorem chirurgii. Od tego czasu mam masę rzeczy na głowie, bo wszystkim zajmuję się sama a mąż dopiero niedawno zaczął być mobilny, choć nadal trzeba pomagać mu we wszystkim.
@ ma być u mnie w środę. I czuję, że będzie, wydaje mi się że wgl nie występuje u mnie takie zjawisko jak owulacja. Co prawda wykres coś tam wyznaczył ale nie wydaje mi się, żeby to było wiarygodne. Dzisiaj choć przez chwilę chciałam się poczuć jak szczęśliwie zafasolkowana w związku z czym po wciągnięciu talerza ryżu z truskawkami zjadłam śledzia z ogórkami. Obłęd
Ale jedyne czym to się skończy to pewnie wielką sraką 
Dziwnie się czuje przez ostatnie dni, wczoraj czułam się tak koszmarnie jak dawno. Bolały mnie jajniki, nic nie pomagało, żadnej ulgi zupełnie. Chodziłam zgięta i odbijałam się od ścian. Dopiero po 3-4h puściło też nie całkiem, w sumie lepiej było jak w końcu zasnęłam dopiero. Nie mam pojęcia z czego mogą brać się takie bóle w trakcie cyklu- choć za wcześnie by zwiastowały @.
Jeśli jakimś cudem małpa nie pojawi się 15 to w piątek-sobotę może zatestuję. Choć jestem właściwie pewna, że mam jakieś problemy z prl i nic z tego nie będzie póki co.
A w ramach zajebiście dobrych wieści w niedziele dowiedziałam się, że siostra mojego jest w ciąży. Starali się 2 cykle tylko. Dzisiaj lekarz potwierdził- 7 tydzień. A ja doła złapałam jak nie wiem. Co prawda nie jestem zazdrosną suką- wydaje mi się, że daleko mi do tego, w końcu ja mam już dwuletniego syneczka. A jednak... chwilowo czuję spadek formy, po prostu.
Ale jaja
Dobrze, że jednak poprzez brak konsekwencji we własnych postanowieniach nadal mierzyłam temperaturę, bo powindowała dziś w górę a OF zaznaczył owulację. Najlepsze, że myślałam, że owu się zatrzymała przez antybiotyki, a one ją wydłużyły. Chciałam Synkowi pokazać jak się robi fikołka na trzepaku, naskoczyłam na podbrzusze i zobaczyłam gwiazdy, myślałam, że coś sobie uszkodziłam, brzuch bolał, nie mogłam spać cała pobudzona. Myślałam, że znów jakiś piasek stacza się z nerek, a to była owu taka bolesna. Szkoda, że starania zawieszone, ale przynajmniej obserwuję się "na zimno". Znalazłam w necie mieszankę ziół na drugą fazę cyklu :
(wzmacniające prod. progesteronu):
przywrotnik 40g
pokrzywa 40g
krwawnik 40g
Łyżkę zaparzyć szklanką wrzątku, pić 3 szklanki dziennie (można na zapas w termosie).
Może warto wspomóc fazę lut. od następnego cyklu?
Piła któraś? Jakiś efekt był (najlepiej w postaci ciąży 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2016, 07:36
Kochane!!! Czy test owulacyjny wykrywa ciążę???
Wczoraj miałam kolejną wizytę u doktora Ch. Pęcherzyk na szczęście pękł wiec zaczynami starania z lekami. Clostilbegyt na początek, jak pęcherzyk urośnie to zastrzyk na pęknięcie.
Strasznie się stresuję, skutkami ubocznymi i w ogóle całym tym miesiącem. Gdyby nie to, Że A. jedzie do szpitala to może byłabym trochę spokojniejsza. Jakoś nie robię sobie nadziei w tym miesiącu. Oczywiście bardzo bym chciała, ale już tyle razy robiłam sobie nadzieję, że teraz już po woli tracę wiarę, że będzie nam dane posiadać dziecko.
Cukier to zło- dziad uzależnia mózg działa jak narkotyk, sieje spustoszenie w organizmie i na dodatek nie daje nam nic poza chwila przyjemności i nie daje żadnych wartości odżywczych. Wiec można się bez niego obyć . Ja mogę ... tak sobie tłumacze ostatnio jak mnie nachodzi na słodkie. ..
Ciąża rozpoczęta 13 maja 2016
Im bliżej testowania, tym humor coraz gorszy. Chyba bardzo boję się rozczarowania
tak bardzo się boję i tak bardzo bym chciała.
W wykresach się jakoś nie ogarniam jeszcze. Czyżby spadek temperatury był oznakiem @? Brzuch boli tak jakoś inaczej. Nadzieja jeszcze jest.
Z koleżanką jednak okazał się niepotrzebny alarm, dzidzia jest pięknie widoczna na usg, a krwawienie to tylko jakiś pękniety krwiak. Bardzo się cieszę jej szczęściem i liczę, że mi go trochę udzieli
10dc
Czy aż tak po mnie widać, że marzę o dziecku? Spotkałam znajomą na ulicy i ni z gruszki ni z pietruszki wywaliła do mnie czy się zastanawialiśmy nad inseminacją bo tyle czasu i nic.. A ja nigdy jej nie powiedziałam nic na temat naszych starań, to taka znajoma twarz, od tyle.. Nic nie odpowiedziałam bo byłam w szoku.. A ona pogadała chwilę, pożegnała się i poszła..
Wczoraj zrobiliśmy resztę badań.. Mam nadzieję, że wszytko będzie dobrze bo babka, która pobierała wymazy sprawiała wrażenie, że nie wie co robić.. Wkurzę się jak się okaże, że przez jej błąd badania trzeba powtórzyć..
I teraz zostaje czekać na telefon..
Beta:
06.06----> 244,5
08.06----> 590,9
Przyrost o 141,8% 
Jestem tak senna, że o 18 w pracy chodzę jak zombie...
@ przyszła wczoraj, dzisiaj mam potop! Jestem zmęczona strasznie, a mąż sobie jedzie na 3 dni na wyjazd "integracyjny". A Zosia pół dnia mega marud 
Ale nie o tym.
O drugim. Dziecku. Czy ja właściwie jestem pewna? W sumie nie koniecznie. Jakoś sobie nie wyobrażam kolejnego maluszka w naszym życiu. Jak będzie trudno. Jak będę mieć mało czasu na wszystko. Ale najbardziej nie wyobrażam sobie, że będę w stanie pokochać kogoś tak samo jak Zosię. I tego, że będę jej musiała ograniczyć mój czas i uwagę. Że będę ją zaniedbywać. Boję się tego strasznie. I z jednej strony bardzo chcę maluszka, właśnie dla niej, żeby nie była sama. A z drugiej strony boję się, że ją to jakoś skrzywdzi... Czy będę umiała być sprawiedliwa? Wychować swoje dzieci tak, żeby kochały siebie nawzajem i miały ze sobą dobry kontakt? Czy odnajdę wewnętrzne zen, żeby nie zamordować wszystkich dookoła? No i tak chciałabym i boję się... Więc chyba te starania będą dużo bardziej na spokojnie... Będzie co ma być, w sumie dobrze, że ostateczna decyzja należy do kogoś innego. Wiem, że On wie, co robi 
stal sie cud czy co?????? ovu wyznaczylo mi owulacje przerywana linia w 18 dniu cyklu !!!!!!!!!!!!!!!!!! nie wiadomo czy owulacja tam na 100 % byla, ale jestem taka szczesliwa ze tym razem lzy polecialy mi nie ze smutku !!!!
))))) ohhh radosc mnie rozpiera
moze nic straconego
))wiem ze to tylko przerywana linia ale juz wyobraznia zaczela robic swoje
))przez to ze ovu ocenil moje wsolzycie na 5-tke to moze juz tam leci malutkie zaplodnione jajeczko zeby sie zagniezdzic
))))) hahahha
w przyszlum miesiacu musze sprawdzac wszystko i na wszystko zwracac uwage ..moze i nadzieja matka glupich ..niech i tak bedzie glupia jestem okrutnie ale ta przerywana linia dodala mi dzisiaj skrzydel
) Niech zyja walczacy !!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.