Akinom59 Przedłużyć młodość 19 czerwca 2016, 11:10

Wczoraj kupiliśmy dzieciaczkom Shih Tzu ma 7 tygodni i jest przecudny!!

efta historia jak ich wiele... 19 czerwca 2016, 14:43

15dc
Jutro jade do kliniki. Strasznie mnie ciekawi, męczy i niepokoi wynik leukocytów B. Poczytałam w internecie i jestem przerażona. Tak niski wynik może świadczyć o poważnej chorobie... Oczywiście nie musi tak być może to być zwykłe przeziębienie (którego nie miałam od miesięcy) czy zwykła bakteryjna czy wirusowa choroba nie dająca objawów. Tak czy siak przezywam ją mocno. I tu już nie chodzi tylko o leczenie bezpłodności tylko o moje zdrowie ogólnie...
Jutro z samego rana jade do Gdańska. tam oddam krew na badanie LH i 4 godzin pozniej mam wizyte w Gdyni. Oby mój niepokój się nie potwierdził.... Nigdy nie lubiłam "diagnozować się " szukać i dowiadywać się medycznych rzeczy przez internet. Teraz było to ode mnie silniejsze. I błąd...

Termmometr byl dobry, to organizm swiruje..

21t6d
Zaczęło się wciskanie w pachwiny, duszenie matki i kopanie po pęcherzu. Czyli córcia ma się dobrze :) Na wizycie ok, więc mężu wrócił do pracy, a my rządzimy z Zosią.
Zosia składa już bardzo skomplikowane zdania typu : pan doktor zbadał Izę w brzuszku (pan dotoj badał Isię w bziuśku), mówi bardzo dużo, ale bardzo niewyraźnie, często pomija zbitki spółgłosek, mówi np. tylko końcówkę wyrazu i czasem się trudno domyślić o co chodzi. W końcu jest zdrowa, ale pogoda i tak do kitu, więc najczęściej siedzi w domu. Zwłaszcza, że ja z nią nie wyjdę nigdzie w sumie :/ Wyszła druga górna 3, dolna jest tuż tuż. Jest wielką fanką orkiestry i chóru. Jak jej puszczę na youtubie to siedzi wpatrzona i słucha <3 Kolędy też jej się podobają.
Święta!!
Były ok. Najwspanialsze bo Zosia wiedziała o co kaman. Średnie, bo ja nie bardzo mogłam przygotowywać i zdana na łaskę teściowej nie jestem zadowolona z jedzenia, bo co innego ustaliłyśmy, co innego wyszło. Ponadto teściowa i babka były chore. No ale przyjechali moi rodzice z siorą. Ojciec się przebrał za Mikołaja, Zosia była przerażona :D Ale nie płakała, tylko się wczepiała w trzymającego i nie chciała podejść za blisko. Wszyscy życzyli mi żebym donosiła ciążę. Zosia dostała masę prezentów, ale w sumie pierwszy i ostatni raz aż tak, od przyszłego roku ten sam budżet do podziału z siostrą :P Dostała 4 zestawy duplo, puzzle, drewnianą pizzę, barbiepodobną lalkę, książkę, naklejki i ubranka. Bardzo jej się podobało rozpakowywanie i prezentami też była zachwycona. Ja dostałam trochę ciuchów ciążowych i elektryczną szczoteczkę do zębów, Paweł dostał sweter, film i narzędzia różne. Na drugi dzień pojechaliśmy do moich rodziców na spotkanie rodzinne z ciociami i wujkami i Zosia dostała jeszcze taką fajną grająco gadającą ciuchcię polsko angielską. Strzał w 10, bo moje dziecko uwielbia pociągi :) A po świętach pojawił się chrzestny i sprezentował małej piasek kinetyczny. Więc moje dziecko ma WSZYSTKO. Ja natomiast wolałabym chyba dostać kosmetyki i książkę jakąś fajną...
Myślę, że następne święta będą cudowne. Z totalnie ogarniającą Zosią (teraz robienie pierniczków i pierogów z nią bardziej mnie frustrowało niż cieszyło) i z małą Izą. I każde następne potem będą już moje ulubione <3 No niestety, tak się złożyło, że w całej rodzinie najbliższym wiekowo towarzyszem mojej córeczki będzie jej siostra. Kuzyni od strony męża mają głupich rodziców, którzy nie chcą z nami trzymać kontaktu, a po mojej stronie nikt jeszcze nie ma dzieci. Tzn mają, ale takie dalekie kuzynostwo z linii babci, więc większości tych dzieci nawet na żywo jeszcze nie widziałam. A wiem, że jedna mała jest z tego samego roku co Zosia, chyba 2 miesiące różnicy. Także święta pełne dzieci będą tylko jak sobie sama naprodukuję ;) I szczerze... Gdybym dobrze przechodziła ciążę, to myślę, że za kolejne 2 lata byśmy się skusili na 3... Ale tak, to ja jestem przerażona, nie wiem czy w ogóle się zdecydujemy, a jeśli już, to dziewczyny muszą być na tyle duże, żeby mogły się mniej więcej same poogarniać w razie w. Poza tym wypada w końcu ogarnąć jakąś pracę i poprawić sytuację materialno-mieszkaniową zanim się jeszcze bardziej powiększy rodzina. Bo na ten moment marzę o 4 dzieci ;) I gdybyśmy mieli fajne lokum, dobre zaplecze materialne, a ja bym przez pół ciąży nie rzygała a następne pół nie musiała leżeć/oszczędzać się, to pewnie mąż dałby się namówić bez problemu ;)

I będę walczyć o Ciebie, choćbym miała sobie to szczęście narysować!
każdego dnia dopada mnie strach i pytania dlaczego Ja? dlaczego My? Przecież wszystkim w koło się udaje, przecież wystarczy że sobie zamarzą i ich marzenie się spełnia. A my? Wydaje mi się że jesteśmy dobrymi ludzmi, zawsze chętnie wszystkim pomagamy, prowadzimy zdrowy tryb życia. W koło wszędzie ciąże, w pracy, w śród rodziny, znajomych. Czasem brakuje już sił. kiedy widzę dziewczynę która kilkakrotnie usuneła ciąże jak chwali się zdjęciami brzuszka, gdy znajoma z podwórka, która pali, imprezuje, narzeka na co jej teraz "to dziecko". Gdy widzę te wszystkie dzieciaki w koło i szukam w nich odbicia swojego Maleństwa.
Czasem nie mam już sił aby żyć, ten strach, czy będzie nam dane zostać rodzicami tak bardzo paraliżuje, sprawia, że nie mogę oddychać. I te raniące słowa rodziny, kiedy coraz częściej wychodzą z tekstem że to już czas, że pora na dziecko.. ale przecież nie wiedzą, gdyby wiedzieli, nie raniliby słowami. To była nasza decyzja, że nikomu nie powiemy, miało być lżej, miało mniej boleć. Gdyby wiedzieli, że jesteśmy rodzicami dwóch Aniołków w niebie..
Mimo wszystko nie poddaje się, walczę o Nasze szczęście każdego dnia.. musi się kiedyś udać. Jeszcze będę ziemską MAMĄ!

Sheis 2 niepowodzenia 19 czerwca 2016, 20:53

On dzis wyjechal. Kilka dni sama. Musze sie czyms zajac po powrotach z pracy, bo inaczej bede pograzac sie w czarnych myslach.
Przed chwila mam dzwonila. Zaczela opowiadac o cudownych dzialaniach brukselki dla kobiet starajacych sie o dziecko. Odrazu zachcialo mi sie ryczec nad moim marnym losem. Ostatnie czego pragne, to rozmawiac na temat mojego starania sie o dziecko i to z wlasna matka :/ Poprostu z nikim nie chce o tym rozmawiac. Odrazu chce mi sie ryczec.
Od dwoch dni boli mnie TAM po stosunku. Bol jest taki ściągający, jakby promieniujacy. Od niedawna taki odczuwam przez chwile podczas okresu. Ale ten po stosunku wczoraj i dzis trwal kilka godzin. Za kilka dni bede miala dni plodne, ale niestety ten cykl stracony, bo bez faceta to sie nie da :P
Jak cos robie i nie mam czasu myslec to potrafie przez cala dobe nie plakac! Sukces, co nie? Ide ogladac mecz. Pa

Buko Wrzucić na luz i czekać na cud 19 czerwca 2016, 21:12

Czas na kolejny wpis w moim pamiętniczku :) przymierzałam się do niego już od kilku dni, ale ciągle coś mi przeszkadzało :)
U mnie mała odmiana od codzienności. Zrobiliśmy sobie z mężem długi, 4-dniowy, weekend, na romantyczny wyjazd do Krakowa, niby jeszcze kilka dni do owu, ale gdzieś z tyłu głowy krążyły myśli, że to dobry czas na starania. Zawsze taki wyjazd to jakaś odmiana od typowych starań sypialnianych. Nie przewidziałam tylko jednego...całodzienne zwiedzanie, przemierzone kilometry, spowodowały, że jedyne o czym marzyliśmy wieczorem, to słodki sen. Jednak to już nie są lata młodości, <3 "przed ślubem", że energia była zawsze, a szczególnie na "wakacjach". Jakieś siły udało się am wykrzesać, zobaczymy czy dało to jakiś efekt...za 2 tygodnie. Mogę stwierdzić, że starania o dziecko potrafią odrzeć <3 z romantyzmu i namiętności :(
I to co mnie zdziwiło, dziś of wyznaczyło mi owu na pierwszy dzień naszego wyjazdu, a 9 dc. Dość dziwne, bo zawsze miałam owu 13-14 dc. Podejrzewam, ze jest to jedynie efektem braku regularności, ciągłym budzeniem się w nocy i te moje temperatury z ostatnich 4 dni, to nie są ani trochę wiarygodne.
Zobaczę przez kolejne dni co się będzie działo z temp., chociaż nie pogniewałabym się jakby już było po owu :D
I to co wiem na pewno: chciałabym aby to mój mąż zajął się wyliczaniem dni, celowaniem z <3 w owu, tak abym ja mogła wyłączyć głowę, czyli to kochane przez wszystkich: wrzucić na luz.

peppapig co ma być to będzie ... 19 czerwca 2016, 22:21

Ciąża zakończona 19 czerwca 2016

pendzel Muszę się wygadać 19 czerwca 2016, 22:30

@ spóźniona 1 dzień = mega nadzieja, że to już!!!!!
A gówno!
Tak bardzo chciałam zajść w ciążę przed tymi badaniami.
Jestem zła, że muszę je robić, nie chcę ich robić.
Boję się tej cholernej drożności jajowodów. Naczytałam się, że boli i się boję.
Teraz cały miesiąc bez przytulania bo mam być przygotowana do badania i nie wolno.... więc urlop odpada, wyjazd odpada, i kolejny miesiąc na straty...
no nic, kolejne badania hormonów za mną, teraz za tygodnie kolejne i znowu posiew, wiyta u endokrynologa (zobaczymy co nam poleci robić) i drożność a potem planu brak.

Moja córka jest tak cudowna, że brak mi słów:) Nie wiedziałam, że można tak zwariować na czyimś punkcie. Serducho się cieszy jak tylko na nią spojrzę. Coraz częściej zaczyna gugać. Takie śmieszne to jest jak mnie obserwuje i składa usteczka jak ja i próbuje wydobyć jakiś dźwięk. A jak się uda, to się uśmiecha. A mnie ogarnia taka duma:)Kocham tą kruszynkę jak jeszcze nikogo<3

Za parę godzin powrót do pracy po chorobowym. Ostatnie 5 dni i... zobaczymy, co nowa szefowa wymyśli, bo pewnie tak dobrze nie będzie, że 24 czerwca po prostu powiemy sobie "Do zobaczenia za 2 miesiące".

anemic Wielkie chcenie ... 19 czerwca 2016, 23:32

Kłótnia z D. Czasami mam ochotę zabić go, poćwiartować i wsadzić do beczki. Do kilku beczek bo człek z niego nie mały. Na szczęście pojechał na dyżur więc nie muszę oglądać jego pyskatej paszczy.
Przeprowadzka w trakcie. Po co człowiek gromadzi tyle pierdolników?? A żeby było śmiesznie nie mam np. dwóch jednakowych kubków :D Za to 14 ramek na zdjecia...
Po dniach płodnych. Szczerze mówiąc straciłam nadzieję. Ciąże moich przyjaciółek uświadamiają mi, że pewnie nigdy nie będzie dane mi zostać matką.

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 28 grudnia 2016, 19:04

I jesteśmy po wizycie:) Maleństwo ma już 3,8 cm a serduszko pięknie bije. Na USG było widać jak się rusza kręciło się i machało rączka:) cudowne uczucie:)

Następna wizyta 17.01 lekarz powiedział że jak dobrze się ułoży to zobaczymy płeć:) nie mogę się doczekać. Tak bardzo kocham to moje małe serduszko<3

Dzisiaj odnotowałam pierwsze ciążowe wymioty, całe śniadanie wylądowało w ubikacji. A już myślałam że skończy się okres mdłości...;/ ale cóż dla tego maleństwa warto się poświęcić.

KOCHAM <3

Mijaja dwa lata..oby nowy rok przyniósł nam wiecej radości..

Zyje.ale jest chujowo. Mialam jakas dupiata macice z 1,5cm przegroda w dodatku bardziej prostokatna i musieli mi ja na bokach naciąc czy cos. W dodatku tak jak myslalam i czułam mam endometrioze II stopnia.... Czuje sie słabo. Reszta na dniach.

Dopadł mnie jakiś głupi kryzys :/
Trzeba się za coś wziąć i odpędzić te głupie myśli. Co gorsza, ja głupia wczoraj w rossmannie kupiłam dwupak testów, teraz mnie będą kusić :( W piątek pewnie zatestuję z myślą że ewentualnie pojadę na betę, ale ciągle z dużą rezerwą że pewnie jest za wcześnie.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 20 czerwca 2016, 10:02

Weekend u rodziców. Niby spory kawałek drogi do przejechania, ale czuję się zrelaksowana i wypoczęta. Poza małymi wyjątkami...
Ano właśnie, chyba mi się dawki gonapeptylu skumulowały już i zaczynam coraz mocniej odczuwać. W sobotę sporadyczne zawroty głowy i uderzenia gorąca. Wczoraj powtórka z rozrywki w wersji hard, malo nie odleciałam 2 razy. Dzisiaj rano zanim wyszykowałam się do pracy to ze 3 razy odlot.
Teraz (10 rano) czuję się ok, na 16 umówiłam wizytę u lekarza ogólnego, będę prosić o L4 chociaż do końca tygodnia. Tak jak powiedziała Agnieszka - to nie tortury, tu nie chodzi o to żeby za wszelką cenę dać radę. Odrobina odpoczynku mi nie zaszkodzi. Tym bardziej ze dzisiaj plamienie, jutro @ i od piątku przystępujemy do właściwej stymulacji.

Wczoraj pojawiły się takie lekko różowe plamienia, takie jak zwykle mam przed @ :( ehh :(

13 dc - 1 IUI

Czyżbym sobie wykrakała? Ale o tym za chwilę...

Inseminacja już za mną. Tak się opiłam wodą (kazali zatankować 1l przed zabiegiem), że bardziej skupiałam się na tym, żeby utrzymać w ryzach pęcherz, niż na tym co oni mi właściwie robią;) Gdy zapytałam ile cała procedura będzie trwała - okazało się, że już po wszystkim:> Potem jedne z najdłuższych 10 minut leżenia jakie pamiętam (nadal pełny pęcherz!) i nareszcie mogłam "zjechać do poziomu 0" jak to określiła pielęgniarka:>

Wracając do krakania... USG przed inseminacją pokazało, że z 3 dominujących pęcherzyków zostały już tylko 2. Jeden musiał pęknąć samoistnie w sobotę lub niedzielę. To by się zgadzało, bo od wczoraj już zupełnie nic mnie nie bolało. Gorzej, że pozostałe 2 pęcherzyki trochę mało podrosły w porównaniu do piątku. Wcześniej rosły ok 2mm na dobę, a tym razem przez 2.5 doby urosły jedynie 2mm (1 do 20mm i 1 do 21mm). Wygląda na to jakby progesteron uwalniany po pęknięciu 1 pęcherzyka, zablokował wzrost pozostałych. Teraz pytanie czy zastrzyk, który brałam w nocy z soboty/niedzielę zadziała na te 2, które zostały? Niespecjalnie coś czuję w jajnikach, a minęło już 37h. Pani dr wspominała dzisiaj coś o 40h, więc jeszcze w miarę spokojnie czekam, ale za wielkiego entuzjazmu nie potrafię z siebie wykrzesać. Jeśli zastrzyk nie zadziała to mogą się spełnić moje obawy dot. torbieli, a tego bardzo bym nie chciała. Pękajcie zatem pęcherzyki! Bardzo was proszę!


Edit 16:30:
40-ta godzina mijała już od kilkudziesięciu minut, kiedy to z błogiej drzemki wyrwał mnie straszliwy ból brzucha jak na okres. Aż mnie zemdliło i mdli nadal. W dodatku odezwał się prawy jajnik. Czyżby choć jeden pęcherzyk pękł? A może dopiero teraz ujawniły się jakieś skutki uboczne po Ovitrellu? Chyba jednak zbyt nagłe. Obstawiam pierwszą opcję i nieco optymistyczniej zaczynam patrzeć na dzisiejszą IUI:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2016, 17:18

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 20 czerwca 2016, 13:53

22dc 7dpo
Ostatnio wzięło mnie zwątpienie czy dobrze robię, że tak łatwo się poddaliśmy.. Że może powinniśmy starać się stymulować jednak mnie.. Dlatego wraz z nowym cyklem pójdę zrobić sobie AMH, niech wynik po raz kolejny strzeli mnie w twarz.. Może wtedy zwątpienie odejdzie.. Może głowa zrozumie..

Poza tym tyyyyyyyle pracy, taaaaaaaaaaaka zmęczona i taaaaaaaaaaaki ból głowy, ta pogoda mnie wykończy.. Ale jeszcze trochę ponad tydzień i urlop, a potem w pracy luz, także będzie ok:)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)