Sheis 2 niepowodzenia 21 września 2016, 19:40

Powroty bywają ciężkie, ale przynoszą ukojenie. Pozwalają na chwilę zapomnieć, poczuć się jak dawniej. Przebywanie wśród znajmoych twarzy, które traktują Cię normalnie (bo nie wiedzą). Cieszę się, że wrócilam do pracy. Bo ją lubię i mogę oderwać się na te 8 godzin dziennie od rzeczywistości, która tak boli.

Nie moge zbadać kosmówki- zły materiał pobrany podczas zabiegu. Szczerze mówiąc to się spodziewałam. Musze odwiedzic ginekologa i zrobic ta dluga liste badan. Zbieram sie, ale jeszcze czekam na wyniki histop. W ogole czuje, ze musze cos zrobic.

Chce zalozyc Stowarzyszenie, od dawna o tym myslalam, ale brakowalo mi odwagi, bodźca. Teraz czuje ze dam rade, ze chce i ze moge. Pieprze wszystko. Tylko musze zaczac...

Siły, cierpliwości i dużo wsparcia tego sobie życzmy. Tak ważne to jest.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2016, 19:40

tracaca nadzieje juz brakuje mi sił 21 września 2016, 20:01

;(

4 dc ...czas odgruzować termometr tylko gdzie on jest??

chyba schudłam w palcach bo obrączka i pierścionek zaręczynowy tak luźno na palcu... :D

rada jak po kolacji chodzisz i szukasz coś jeszcze do schrupania to czas najwyższy iść spać :P:P


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2016, 21:44

anemic Wielkie chcenie ... 21 września 2016, 22:10

Obżeram się jak głupia. To pewnie organizm wyczuwa zimę i życzy sobie nabrać tkanki tłuszczowej, żeby podczas dreszczy kość nie obijała się o kość.
W pracy kijowo. Jestem przemęczona. Na szczeście od poniedziałku urlop.
Jakoś tak z D. dziwnie. Oboje jesteśmy zmęczeni i przepracowani. Czasu nie mamy dla siebie. Rozmowy z dupy. On chory, ja okres, nawet kochać się nam nie chce. W piątek odbieram wyniki badań, we wtorek klinika i zastrzyk.
Oby się udało bo pada mi znowu na mózg i wybieram już pokoj dziecięcy. Razem z zatrzymaniem wody w organizmie, zatrzymał mi się chyba również proces myślowy.
Czytam sobie pamiętniki i przybywa fioletów. Podnosi mnie to na duchu, że może i na mnie przyjdzie czas...

aknis każdy doczeka swojego szczęścia 21 września 2016, 23:17

Owulacja przebyta, teraz czekamy. Wiecie co, żałuję że jednak nie zapisałam sobie nigdzie objawów jakie towarzyszyły mi w ostatnim szczęśliwy cyklu bo Już ich prawie nie pamiętam. Później czytam historie dziewczyn i myślę sobie: tak! Tak miałam! Ale to dlatego że potrafię wyprzec z pamięci różne przykre rzeczy, zauważyłam to jeszcze za dzieciaka. Może to i lepiej.
Czasami nachodzą mnie takie myśli, że to jest ten szczęśliwy cykl, ale wciąż ustępują. Nie mam aż takiej pewności jak wtedy, ale zobaczymy. Za to denerwuje mnie mój, który Już traktuje mnie jak ciężarną. Chciałam wypić wino, na co słysze: a w twoim stanie możesz? Chciałam powieści firanki: a ty mądra jesteś?! Nie możesz podnosić rąk. Chciałam podnieśc karton, a ten już leci z tekstem: to ci może zaszkodzić! Jestem w mieście, dzwoni i pierwsze pytanie: uważasz na siebie? Nie kurde stoję na środku drogi czekam aż coś we mnie wjedzie. Jak mnie to drażni, dziś mu wygarnelam i myślicie że to co dało? Na 15 minut... Pytam dlaczego tak do mnie mówisz, nie ma żadnej ciąży, na co słyszę skąd wiesz? No nie przegadasz.

Teraz czekam. Ale spokojnie bez testów co drugi dzień, będę cierpliwa. Niech moja cierpliwość zostanie wynagrodzona...

Jeszcze miałam o czymś wspomnieć, od dwóch dni ciągle siedzi mi w głowie fragment jakiejś piosenki: to czego pragniesz jest już w tobie... I tylko te słowa haha, może to znak. :)

Także tak.
Jak się czuję?
Ciągle mi zimno. Najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Czuję się jakbym miała grypę. Jakby chwytała mnie jakaś choroba. Nie mogę znieść zapachów lodówki i kuchni w ogóle. Wolałabym ją omijać, i najlepiej przespać większość dnia. A z Zosią się nie da, wiadomo. Trzeba rano wstać i przewinąć śmierdzącego kupsztala, zrobić Małej śniadanko, podnieść i wsadzić do krzesełka, podnieść żeby wyjąć, podnieść na stołek do mycia rączek i ząbków, podnieść do wózka, przenieść wózek... Robię masę rzeczy których w pierwszej ciąży nie robiłam bo przecież "jestem w ciąży!" "muszę się oszczędzać!" "nie mogę dźwigać!" hahaha.
Teraz przecież nie tylko jestem w ciąży. Jestem też, a może przede wszystkim Mamą i po prostu muszę zajmować się Zosią.
Ale ad rem. Jak się czuję. Bardzo dużo siusiam. Mam mdłości, już nie takie straszne jak w pierwszym momencie, albo może nauczyłam się nad nimi trochę panować? Wymioty jeśli już to tylko rano. Mdłości rano i na wieczór. Apetytu zero. Wrażliwość na zapachy - 1000%. Ciągle mi się chce pić, a nie wiem co pić bo po wszystkim mi mdło i niedobrze. Wymioty też zasadniczo po napojach.
Okropnie wypadają mi włosy. Jestem słaba, śpiąca, wychudzona. Ciągle chudnę, wyglądam już wręcz niezdrowo, jak zaraz mi zacznie licznik nabijać te 20 kg (tyle obstawiam, z Zosią było chyba z 15) to będzie ciężko dla organizmu, nie wiem jak moje ciało sobie z tym szokiem poradzi:(
Mam też beznadziejną cerę. Mam nadzieję że ciąża to wszystko jednak odmieni. Cera się poprawi, włosy wzmocnią i nabiorą blasku, buzia i patyki rąk i nóg ładnie zaokrąglą... hehehe. Tak sobie marzę:) Że ta ciąża będzie miała same pozytywy, negatywów nie dopuszczam do myśli! żadnych rozstępów! żadnych hemoroidów! żadnych złych stron! same piękne sprawy!
i co najważniejsze
zdrowe dzieci.
Modlę się o to Nowenną Pompejańską. To już trzecia w moim życiu!, i chyba najtrudniejsza, ciężko mi idą te różańce, ciężko znaleźć czas...
Ale postanowiłam sobie już dawno że jeśli zajdę w ciążę odmówię pompejankę o zdrowie dzidziusia. W dniu w którym zrobiłam test ciążowy zaczęłam. Potem tylko zmieniałam treść intencji z "dziecka" na "dzieci":) (aaaaa! tam jest dwójka!!!!!!!!!!!!! wciąż nie dowierzam!)

Dziękuję wszystkim Dziewczynom za miłe słowa:) Za gratulacje i wsparcie:) jesteście kochane!

inaa Mama,Tata i ...? 21 września 2016, 23:33

Ojej... dawno mnie tu nie było.

Aktualizacja :

Praca na budowie wre , ale jak nie było ciaży tak nie ma i dzisiaj mam gorszy dzień. Tracę nadzieję całkiem. Chyba trzeba będzie wybrać się do jakiejś kliniki lub chociażby zbadać nasienie męża. Oczywiście ja tez nie bez winy bo nawet nie byłam na kontroli u gina po wyłyżeczkowaniu a minęło z pół roku. Dajcie mi kopa bo doły mnie łapią. Coś czuję, że nam akurat nigdy już się nie uda. Zresztą czy nas teraz stać na kliniki? Pffff


Panie Boże czemu to robisz...?


:(
:(
:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2016, 23:35

gozik "Miłość na szkle" po stracie 22 września 2016, 06:43

Czuję się dziś niesamowicie zdołowana...Dziś powinna przyjść @, a jej nie ma. Tempka wysoko, bo jakieś 37 stopni, a wczorajszy i dzisiejszy test nie pozostawiają złudzeń, że ciąży brak.

Tak się zastanawiam...jak ten czas leci...to 8 cykl starań. Nic się nie zmieniło w najmniejszym stopniu.Czas wręcz zapieprza (- pon - pt). Jedyne co dobre, to to,że mam swoją kochaną Kruszynkę.Wczoraj duma mnie rozpierała - dostała 5tkę ze sprawdzianu z matmy. Ostatnio nawet nie pyta już o rodzeństwo...widzi,że inne panie mają malutkie dzieci, a my nie możemy...Jakiś czas temu nawet zapytała - "Mamo, dlaczego te wszystkie panie są w ciąży a ty nie?", powiedziałam jej,"że najwyraźniej Pan Bóg widzi,że są inne bardziej potrzebujące kobiety, bo przecież mam już Ją i jest całym moim światem". Ale do cholery - serce mi pęka jak widzę,że co miesiąc jest to samo...a moje wyniki w normie.

Czekam już tylko na ten okres, niech już ta @ przychodzi i zapisuje się na HSG. Może w końcu to coś zmieni...Może to przez zrosty po cesarce...Tyle czasu po niej minęło - 7 lat...W przyszłym miesiącu M powtórzy badanie nasienia. Może teraz wyjdzie lepsze,w końcu bierze już 3 miesiąc Fertilman Plus.Modle się o to. Jak nie HSG, to inseminacja, po której jak słyszałam nie ma jakiś rewelacji w większości przypadków.A na in vitro nas nie stać.

Heh a Pani dr powiedziała,że mam niesamowicie wysoką płodność - rezerwę jajnikową, choć myślałam,że może to świadczyć o PCOS, ale powiedziała,że skoro mam owulację i biopsja wyszła pozytywnie (czyli endometrium było po owulacji), to z pewnością nie mam tego zespołu.No i co z tego...

Tracę już siły i nadzieję...

8 tygodni i 5 dni

No i dziś obchodzę miesięcznicę ;) To już miesiąc temu miała przyjść @ i nie przyszła :)

Wczoraj odebrałam wyniki badań z krwi i moczu. Wszystko jest w porządku i w normie, ale wyszedł mi pozytywny wskaźnik różyczki IgG. Niewiele ponad normę, ale jednak. Wychodzi na to że kiedyś chorowałam na różyczkę. Co jest dla mnie czystą abstrakcją, bo ponoć byłam mało chorowitym dzieckiem i wszyscy chorowali a ja do szkoły chodziłam, zawsze 100% frekfencji miałam na koniec roku szkolnego. Więc trochę zdziwiona jestem. Zobaczę co na to doktor powie.

Poza tym w pracy spokój. Szefowa w Holandii na zebraniu zarządu, więc rządzę ja :) Lenistwo mnie ogarnęło, ale dziś muszę się ogarnąć, bo niezrobiona robota ;)

Czuję się całkiem dobrze. Mam spory apetyt. Pogodziłam się już z tym, że jem więcej. Schudnę po ciąży. Brzuch mnie czasem pobolewa, ale uspokajam się, że przecież macica rośnie. Dużo odpoczywam. Wczoraj nie mogłam się popołudniu obudzić po drzemce. Ale to chyba też dobry objaw. Trochę męczą mnie wzdęcia i zaparcia. Ale trochę jabłek i będzie ok.

Zmykam do pracy :)

Dziś 22 dzień cyklu, idę zgodnie z dniem kalendarza. wczoraj robiłam badania na prolaktynę i progesteron. Wyniki bardzo mnie ucieszyły, bo progesteron bez żadnych wspomagaczy mam naturalnie u siebie ok. Prolaktyna z początku roku i wyniku prawie 70, teraz wynosi niecałe 10. Bardzo się cieszę. Mam taką ogromną nadzieję, że ten cykl okaże się szczęśliwy. Dzięki usg i pani doktor wiedziałam dokładnie kiedy była owu. Po prostu musi się udać. Chociaż przez brak jakichkolwiek nowych objawów w tym cyklu to obawiam się, że nic z tego. Żadnego bólu podbrzusza jak u większości dziewczyn było. Mnie tylko piersi swędzą, są wrażliwe i pełne. Czyli jak zawsze przed okresem. 10 października mam urodziny, Boże jak cudownie gdybym w tym miesiącu dostała taki cudowny prezent.

Marti... Goniąc czas 22 września 2016, 10:00

czuje drobne podekscytowanie.

@ poszla sobie juz na dobre. im blizej TYCH dni, tym bardziej czuje ze narastaja we mnie emocje.
zrobilam sie jakas taka bardziej wrazliwa, wzrusza mnie wszystko bardziej niz zawsze i zaczelam chodzic z usmiechem na twarzy.

ten weekend ... oby byl TYM upragnionym :)

z nowosci, dzis zrobilam ostatnie badanie podstawowe. USG sutka. ostatniraz na takim badaniu bylam 5 lat temu ... tak wiem - wstyd. szlam na badanie bez zadnego stresu, ale zlapalam sie na tym, ze rosnie we mnie uczucie paniki, jak tylko lekarz zaczal sie zatrzymywac i jezdzil po mnie w jednym miejscu... jakby sie czegos doszukal.

Ale nie. wszystko jest ok, nic nie wyszlo. jedynym badaniem jakie mnie martwi sa te wyniki cytologii i brak komórek endocervix. Naczytalam sie, ze w najgorszym wypadku endometrioza. masakra.... ale z drugiej strony moze trafilam na taki dzien cykly, ze sucho jak na saharze ;) lekarz powiedzial, ze nastepne badanie za 6 miesiecy. wiec nie bede sie narazie przejmowac. pozyjemy, zobaczymy.

zastanawia mnie dlaczego tak trudno jest odczytywac testy owulacyjne i czy one dzialaja. czytalam na forum, ze wiele z dziewczyn przestalo z nich korzystac... ja zorbilam pierwszy wczoraj i kurcze wydaje sie byc latwe w obsludze.

3 warianty, dwie kreski.... 10 min czekania. w pierwszym miesiacu bede robila je codziennie przez 20 dni, zeby zaobserwowac roznice w odczytach i potem moze bede robic wybiorczo. na szczescie koszt niewielki. 20 sztuk za 9.99 - kochane allegro.

martwi mnie troche moj Małż. ma teraz trudny okres w pracy, a latwo sie stresuje.. boje sie, zeby nie wplynelo to negatywnie na starania. On niby chce i deklaruje gotowosc. tylko czy jego cialo tez bedzie takie otwarte na nowe wyzwania?

milego dnia!

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 22 września 2016, 10:51

Już PO! Było widać! M. też był i też widział - jego reakcja bezcenna. GORZEJ NIŻ BABA :P
Jest maluszek tam gdzie powinien być, we właściwym miejscu. Okrąglutki, mały i ŚLICZNY (?) - o ile mogę tak powiedzieć :) Nasz mały cud ^^
Następne USG za tydzień :)
Oby było dobrze!
Przed następnym USG muszę zrobić następne badanie moczu (z racji mojego zapalenia) no i D-dimer ( z racji ANA). Musi być dobrze ^^ Póki co jest szczęście :)
Tempka się utrzymuje :)

Dzisiaj długi dzień w pracy, ale damy radę. Od rana miałam małe mdłości, ale szybko przeszły. Mąż zrobił przed pracą i zostawił mi śniadanko i herbatkę na podgrzewaczu ^^ Kochany jest. Dba o NAS :) Mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni.
Mój piesek też chyba coś wyczuł. To kobietka :) Tuli się bardziej niż zwykle i głowę na brzuch kładzie. Hmm... <3

Miłego dnia dziewczyny <3

Ależ ja jestem nienormalna. Tak bardzo wsłuchuję się w siebie, że już nie jestem w stanie stwierdzić czy faktycznie bolał mnie brzuch czy to tylko moje chore schizy. WARIUJĘ! Proszę cię odpuść. Przecież co ma być to będzie. Dobrze, że za niecałą godzinę jadę do pracy to przez chwilę nie będę myślała. Przez całe życie jestem niepoprawną optymistką, zazwyczaj staram się wszystko widzieć w kolorach, więc teraz też muszę. Jeśli nie uda się teraz to prędzej czy później na pewno będę mamą :) Może po prostu to nie ten moment. Dla każdego jest plan, ja wierzę, że dla mnie ten plan jest taki jaki sobie wymarzyłam. A nóż widelec może teraz mój plan powoli się realizuje?

ma_pi Demotywator 22 września 2016, 12:37

Zaczynam się martwić, gdy widzę, jak reaguje na tematy invitrowe. W zasadzie nie czuje nadziei, niczego specjalnie pozytywnego. To chyba nie powinno tak wyglądać. Nie wierzę w to, że się uda. To jest tak odległe dla mnie. Mogę to porównać z uczuciami człowieka, gdy kupuje los w totolotku. Ma nadzieję, że trafi szóstkę, ale wiadomo, jaka jest na to szansa. Dokładnie tak podchodzę do transferu. Taką widzę szansę na wygraną.

Jutro wkraczamy w 11 tydzień, huraaa !
To już niesamowity sukces, nigdy nie przypuszczałabym, że uda nam się zajść w ciążę bez pomocy lekarzy, a już na pewno nie przypuszczałam, że dotrwamy 11 tygodni razem.
Ciąża dla mnie to sama przyjemność, moje dziecko jest takie cudowne, że praktycznie poza zwiększonym apetytem i bolącymi sutkami ( no i przede wszystkim rosnącym brzuchem ) i brakiem miesiączki nawet nie wiedziałabym, że tam jest :)
Wczoraj długo myślałam nad imieniem dla naszego maluszka. Początkowo miał być Daniel a dziewczynka Dominika, ale później zaczęło się wymyślanie u wszystkich, nawet u nas. Więc po długich przemyśleniach postanowiłam zrobić tę przyjemność ukochanemu i zgodzić się na jego wymarzonego Kacperka - mimo, że mi do końca to imię się nie podoba, jest jakieś takie zbyt popularne, a ja takich imion nie lubię. Na szczęście imię dla dziewczynki wybrał takie, które i mi się podoba :) Także w razie dziewczynki będzie mała Kornelia. Jedno na co się uparłam to drugie imię. Ukochany twierdzi, że po co i na co to. A ja sama posiadam drugie imię i myślę, że to fajna sprawa ! Imię Kacperka jeszcze nie do końca jest pewne, ale chyba dam po tatusiu, natomiast Kornelii nie dam swojego imienia bo będzie miała zbyt długie imiona, więc skoro dziadkowie bardzo chcieli mieć wnuczkę Majkę będzie Kornelia Majka.

Ale już zapowiedziałam, że drugiemu maleństwu to ja wybieram imię i niech tylko ukochany spróbuje przekręcić, zapomnieć, albo niech tylko da po swojemu to zamorduje i osobiście pójdę to imię zmienić ! Rodzice zawsze nazywali za mnie moje zwierzaki a teraz nawet dziecka swojego nazwać sama nie mogę? O nie !!! :D

Jutro wizyta u doktora. Denerwuje się niesamowicie, ale to akurat żadna nowość. Jak tak dalej będzie to maluszek będzie miał niezłą kolekcję zdjęć USG jak będę latała co dwa tygodnie do lekarza haha :)

Ezia90 Akcja bobas! 22 października 2016, 10:10

7 tydz 5 dzien: czuje sie nadal dobrze:) Jedyne co to sennosc i zmeczenie, czasem zachcianki na kwasne, parcie na mocz, rozdraznienie, zmiennosc nastroju, baaardzo rzadko delikatne mdlosci, nad ranem o 5-6 czuje ze mnie troche mdli przez pusty zoladek i tak jakbym miala mdlec, ale wypijam łyk wody i przechodzi:)

To co mnie wkurza to paplająca tesciowa o mojej ciazy, moja matka troche i znajoma znajomej dowiedziala sie i juz paplała. Kurwa tak trudno utrzymac jezyk za zebami?! mąż zrobił wykład mojej tesciowej zeby tyle nie rozpowiadala bo ja o to prosilismy a ta ze ona sie cieszy i chce podzielic info. ja jej na to ze nie o to chodzi, bo my tez sie cieszymy i juz bysmy chcieli powiedziec wszystkim ale do 3 miesiaca nie mozna!!

Druga sprawa: jaki wczoraj mialam stres... robilam badania na te hiv-y, toxo, cmv rozyczke itp i poszlam odebrac wyniki... Jeszcze nie dotarly ale pani z laboratorium pozwoliła zebym spojrzala w komputer bo tam juz miala w systemie i zrobila wielkie oczy jak zobaczyla wysokie IGG toxoplazmozy i rozyczki! ja prawie zemdlałam z przerazenia... troche mnie uspokajała ze to jest klasa IGG a wiec choroba przebyta a nie obecna, ale narobiła paniki, dzwonila przy mnie to poloznej zeby spojrzala na to i tamta dupa wołowa nic z tych wynikow nie rozumiała..dopiero dzwonily przy mnie do mojego ginekologa i ten dopiero powiedzial ze wszystko dobrze... jak mi to powiedziały to az sie rozryczałam z tych emocji, Jezu tak strasznie sie bałam... Co sie okazało po pracy wyniki dotarly i tam zobaczylam dokladnie na wyniki i rzeczywiscie toxo IGG wysokie a Igm niskie a wiec cholerstwo przeszlam, ale obecnie jestem zdrowa, na rozyczke tez bylam chora w dziecinstwie. Cytomegali nie mam teraz, ale musze dorobic w poniedzialek czy w ogole chorowalam KIEDYS, ale mysle ze tak.
Badz co badz, okazuje sie najprawdpodobniej ze jak w lutym byłam chora NIBY na grype to bardzo prawdopodobne ze wtedy nie byla to grypa tylko toxoplazmoza. A i owszem nie czulam sie wtedy grypowo, nie byly to objawy typowo grypowe. Najwazniejsze ze wszystko dobrze :) DZIEKI BOGU :)

Kwiatecek *Gdzie jesteś Nasz Aniołku* 22 września 2016, 21:09

Bylam u ginekologa coz.. Podsmiechiwal mi sie , ze chyba ostro sie z mezem zabawialismy bo jajniki ok, badal recznie bo na usg trzeba sie umawiac po wizycie. No i stwierdzil, ze jest tez druga opcja , ze mi owu sie przesunela i , ze jak najbardziej moze tak bolec poki plyn sie nie wchlonie, w sumie dzis jest dobrze. Zapisal mi jeszcze clo na dwa cykle tylko zmienil dni w ktorych brac no i ogolnie tak sobie pogadalismy.
A raczej ja go przycisnelam czy robi ta laparo czy nie. No i zrobi po swietach jak do swiat nie zajde. Ale on jest dobrej mysli. I ja tez mam byc. Troche mi lzej po wizycie no u czekamy na okres .

Starając się Walka o 2 dziecko 6 marca 2017, 20:01

Wczorajszy zakup -testy owulacyjne. Powrót do termometra microlife. Wszystko przypomina mi starania o pierwsze dziecko i co miesięczny płacz. Jeszcze 4 dni temu myślałam że się udalo- w 3 dniu spóźnienia przyszło Red party...

Ło matko, mam takie kłucia jajników, że szok. Nie wiem czy to metformna czy miovarian czy zdrowieję. 19dc, temperatura nadal nisko, seksić się boimy, bo czasem jeszcze coś w tej cewce mnie zaboli. Ale te jajcory, szok, nie kłuły tak od dawna, jakby nagle zostały uwolnione ;) Zapisałam się też do dietetyka, żeby mi jakieś gotowce posiłków przygotowała, bo mam wrażenie, że w kółko jem to samo :) Najgorsze jest, że jak te jajniki tak dokazują, to non stop duszę się po podbrzuszu, czy to aby nie pęcherz znowu... takie zboczenie po tak długich przebojach, kiedy bolał niemal co miesiąc. Małż marudzi, że po antybiotykach pewnie jego wojsko zostało wybite doszczętnie, pewnie trochę zostało przetrzebione, no ale bez przesady ;) Nadal mam mieszane uczucia czy nam się uda, jestem leczona, mam fajnych lekarzy, ale cały czas obawiam się, czy jestem drożna, jednak na razie to o hsg nie może być mowy. Zastanawiam się, czy jak trzeba będzie jednak je zrobić, to czy mogłabym sobie opłacić znieczulenie ogólne? Ostatnio nawet nie przedstawili takiej możliwości. Dobra, dość rozkminek, ma się udać bez hsg!

Jak to dobrze, że dziś piątek weekend. Można odetchnąć. Niepokoi mnie jednak fakt że moja miesiączka trwa już 8 dzień i krwawienie zamiast kończyć to się rozkręca.Pewnie hormony znów się rozregulowały:(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)