Tak bardzo jest mi dzisiaj ciężko
czuję już wszystkie objawy @ i wiem, że zaraz przyjdzie ;/ Najgorsza jest ta niewiedza gdzie jest problem!!! Już sama nie wiem jakie leki czy witaminy mam jeszcze brać żeby się udało. Jestem tak strasznie niecierpliwa!!!. Coraz częściej myślę, żeby się poddać i do końca życia być tylko z mężem. A może lepiej być sama a jemu dać szanse na dziecko z inną kobietą? WARIUJĘ!!! 
I wynik..jeszcze czekam na cba
Subpopulacje limfocytów CD4/CD25 (Treg)
Ocena limfocytów CD4/CD25 bright (Treg) % 4,6 % Nieciężarne: 1,0 - 5,8 Ciężarne: 2,7 - 6,8
Ocena limfocytów CD4/CD25 dim (Treg) % 13,5 % Nieciężarne: 4,6 - 12,4 Ciężarne: 3,8 - 17,0
Ocena subpopulacji limfocytów T CD4+ % 45,8 % Nieciężarne: 26,0 - 48,0 Ciężarne: 35,0 - 49,0
Wieje silny wiatr ale jest piękne słoneczko
no i w miarę ciepło
a ja ?no cóż smutna bo nie udało się zobaczyć dwóch kresek 
Kij ma dwa końce i dlatego z drugiej strony cieszy mnie dzisiejsze plamienie bo czuję że @ przyjdzie -a skoro ona przyjdzie sama to nie jest tak źle
czyli jeszcze nie jestem taka najgorsza że muszę okresy wywoływać sztucznie 
A trudno taki mój los i taki mój krzyż-mówią że Bóg każdemu człowiekowi daje krzyż ale taki który jest w stanie udźwignąć, krzyż który pomoże mi dojść do Boga,bo ostatnie dni jakie minęły to była nieustanna przepychanka i walka z Bogiem
Ciągle miałam pretensje do Niego -dlaczego ja ?dlaczego nie da mi tej trzeciej
upragnionej miłości -czy ja tak dużo chcę ?
Dookoła panie w ciąży inne zaś chwalą się nowonarodzonymi maluszkami na fb -a ja ?nie mam tego szczęścia
Teraz już wiem dlaczego Bóg nie pozwolił mi spełnić mojego marzenia -mam poważniejszy problem w rodzinie i muszę walczyć o zdrowie mojego M -niby nic a jednocześnie może okazać się poważne -jeśli będzie tylko trzeba oddam mu nawet moje serce by tylko żył i kochał -bo jeśli go braknie obie z córką tego nie zniesiemy i koniec
Muszę walczyć o miłość mojego życia -nie tylko dla mnie ale dla naszej córki
( łzy leją się z oczu i serce bardzo boli kiedy to piszę )
No nic trzeba walczyć i koniec -nie poddam się i nie pozwolę poddać sie mojemu M razem mozemy góry przenosić osobno nie zdziałamy nic
Właśnie sobie zdalam sprawe z tego ze od wtorku od wizyty u gina bardzo zzylam sie z malenstwem. Juz nie jestem na dystans jak kiedys.
o matyldo ale dawno nic nie pisałam 
u nas Pszczółki są cudowne
jesteśmy zakochani, tak bardzo jestem wdzięczna że się udało że całe i zdrowe przyszły na świat
za tydzień kończą już 8 miesięcy, ten czas leci zdecydowanie za szybko
mąż bardzo mi pomaga no ale wiadomo że do pracy chodzić musi, wtedy sama jestem ale jest na prawdę cudownie, ciężej było jak byli mniejsi do 3m jak jeszcze kp, odkąd są na mm jest dużo lepiej, chciałam karmić jak najdłużej ale sami odrzucili UU więc nie zostało mi nic innego jak poddać się i w sumie może i dobrze bo wtedy odżyłam
i niech mnie za to zlinczują
maluchy rosną jak na drożdzach ważą już ok 9kg, ciągle słychać gadanie i śmiechy
Zuzi wszędzie pełno jeszcze nie pełza i nie raczkuje ale obraca się w kółko i przekręca z brzucha na plecy i wędruje tak po całym pokoju
Tomuś też potrafi ale on raczej zadowala się tym że ma zabawkę i może się nią bawić
gadają i śmieją się do siebie na wzajem
są przecudni, przekochani i wszystkie pozytywne prze i naj na świecie
my właśnie jesteśmy w trakcie remontu i już od miesiąca jestem bez kuchni bo mają poślizg
za ten czas zrobiliśmy salon, później jeszcze przedpokój, łazienka i wc a ja chce już mieć remont za sobą
buziaczki dla wszystkich 
35+5
Julian rano nadal placze w przedszkolu. Niby trwa to tylko moment i mamy tym sie nie stresowac ale zastanawiam sie jak dlugo to jeszcze potrwa. Jest brany na brutala i to mi sie nie podoba a z drugiej strony czas na przyzwyczajanie ( wtedy nie plakal) juz sie skonczyl wiec teraz nie moge nic z tym zrobic.
Maximilian pierwszy raz zarzyczyl sobie konkretna bluzke z ptakami. Kupilam mu dwie a ten sie bardzo z nich cieszy. Uwielbiam sprawiac dziecku radosc i licze sie z jego zdaniem bo nie chce zeby bylo tak jak u mnie w dziecinstwie ze o niczym nie moglam decydowac. Ok niby byly inne czasy ale uwazam ze dziecko tez ma prawo do swojego zdania i wyboru. Czas pokaze czy to bedzie dobre wychowanie...Wczoraj bylam na kontroli u poloznej. Wszystko jest dobrze, maly na ktg fikal a skurczy nie ma. Oj chyba przeniose kolejna ciaze a tak bym chciala urodzic chociaz o ten tydzien wczesniej. Przedwczoraj bylismy w szpitalu zapisac sie do porodu. Prawie bym nie miala gdzie rodzic bo na miejscu okazalo sie ze nie ma nas na liscie a Arek przeciez dzwonil jakos z dwa miesiace temu robic termin. Ale sie wystraszylam. Na szczescie nam uwierzyli i przyjeli. Moze przekonal ich fakt ze wczesniej tez u nich dwa razy rodzilam wiec dlaczego mialabym teraz nie robic terminu skoro wiemy jak ta procesura wyglada. No i powypelnialismy papierki, pare wzielismy do domu w tym o znieczuleniu PDA ( chce rodzic bez ale zapobiegawczo zaznaczylamze je chce), chcemy oddac tez krew pepowinowa do banku. Nie stac nas na trzymanie jej dla nas ale moze komus sie przyda....Chcialabym rodzic jak najbardziej naturalnie tak jak przy Julianie no moze nie tak szybko czyli bez znieczulenia, ciecia krocza i innych wspomagaczy ale czy mi sie uda to juz zycie pokaze.
Jakoś w tym wszystkim zapomniałam o luteinie...a jak już sobie przypomniałam to nie mogłam jej znaleźć
Mąż zrobił porządki w szafce z lekami i nie pamiętał gdzie mi ją dał. Znalazła się pogryziona pod łóżkiem w sypialni, pies podczas sprzątania musiał mu pojemniczek ukraść. Pogadanka jak z przedszkolakiem na temat "Dlaczego trzeba uważać żeby pies nie zjadł lekarstw" 
Wczoraj byłam u ginekologa poleconego przez kuzynkę...i żenada! Tak go zachwalała bo przygotował ich do drugiej ciąży(pierwszy cykl-złoty strzał)...a mnie obraził w ciągu pierwszych 5 minut kilkukrotnie. BUC! Powiedziałam o moich badaniach hormonalnych(wszystkie w normie), badaniach nasienia(idealne), pozytywnych testach i prawdopodobnie biochemicznych, plamieniach przed i po @...przerwał mi wpół zdania "A może by tak schudnąć? Grubaski zawsze mają problem z zajściem w ciążę." Myślałam, że mu strzelę w twarz. Ja rozumiem zasugerować odchudzenie się, ale nazywając mnie grubaską?! Tym bardziej, że wcale nie wyglądam mega grubo. Nie dorastam do pięt obecnym standardom plus size. Potem powiedział mi, że skoro nasienie jest ok to mamy pewność "że brak ciąży to tylko Pani wina". To kurwa też można chyba inaczej powiedzieć. Na koniec był szczyt. On mi nie pomoże. Może najwyżej zasugerować inseminację lub in-vitro. "Ale wie Pani...programu refundacji już nie ma, ale zawsze ewentualnie możecie próbować podchodzić do adopcji." Tu ewidentnie bił do mojego statusu społecznego. Podjechaliśmy na parking równocześnie, więc widział moją 13 letnią gwiazdę. Mój wygląd też mu nie pasował. Skomentował i dresowe spodnie(czy nie zdążyłam się przebrać...) i zabandażowany nadgarstek("na interesującej imprezie musiała Pani być" powiedziane z pełną powagą)...Dojechałam 50 km do niego, zapłaciłam 150 zł, nie doprosiłam się USG, nasłuchałam niemiłych komentarzy pod moim adresem i nic nie załatwiłam.
Zrażam się do lekarzy. Boję się pójść do kliniki...boję się naciągania na pieniądze, boję się, że pomimo wydawania u nich grubej gotówki będę zbywana i nikt nie zainteresuje się mną...nami...boję się, że nawet jak już zostawię im wszystko co mogę to się nie uda...i będę żałowała wydanych setek, tysięcy na porażkę...
Nie tak miało być, nas ten problem miał nie dotyczyć...mieliśmy już dawno mieć maluszka. Mieliśmy planować pierwsze święta we trójkę. Mieliśmy już myśleć o kolejnym. Mieliśmy już wydać majątek na urządzenie pokoju i kupienie mnóstwa zbędnych rzeczy, a nie zastanawiać się czy wydać majątek na próbę posiadania promyczka w naszym popieprzonym życiu. Tak miało być. Nie czuję tej fl, nie mam nadziei, nie mam siły skupiać się na głosach mojego ciała, nie umiem próbować się modlić. I tak się nie uda...
No i angina znów wróciła
kolejny antybiotyk i organizm cały osłabiony. Ciekawa jestem jak znów cykl się przesunie.
Mieszkam już na mojej wsi
na razie u rodziców ale w lipcu 2017 już u siebie
10 października rusza budowa 
No to było tak jak pisałam wcześniej... zero objawów - zero ciąży
Kolejny cykl w toku, za ok. 6 dni jajeczkowanie. Nie wiem, jak dokładnie to będzie wyglądało, bo pochorowałam się. Na szczęście bez temperatury!
Mój luby zadecydował, że w tym cyklu on przejmuje stery i będzie koordynował działania. Oddałam mu pałeczkę bez większego żalu, próbowałam już 8 razy, więc może faktycznie lepiej pójdzie jemu. Ja z liczeniem jestem na bakier, On - umysł ścisły 
Trzymajcie kciuki 
Zrobiłam wlasnie test owu.. Myslalam, ze skoro jest cien na ciazowym (pewnie z pregnylu) to bedzie i pozytywny owu. A tam jedynie cień kreseczki.. Więc słabo to wróży....
Chyba jednak nie pojde na bete, bo to nie ma sensu, za wczesnie jeszcze. W sobote najwczesniej powinnam zrobic, bedzie wtedy 11dpo, a najlepiej w poniedziałek 13dpo.

Wszystko prawie gotowe. Właśnie PRAWIE. Brakuje dwóch badań krwi, jedno moje drugie M. Swoje zrobię rano w poniedziałek a M w poniedziałek w NOVUM przed "startową" Jeśli ona w ogóle będzie startową ;( Wczoraj oddaliśmy nasienie do badania. Podeszliśmy do tego trochę po macoszemu, przecież i tak jest złe a posiew zawsze był jałowy więc czym się martwić. Zrobiliśmy dodatkową chromatynę DNA, jeśli byłaby zła miałabym argument do zapłodnienia większej ilości komórek. Chromatyna wyszła 24 % czyli nie jest źle. Argument przepadł ale mam nadzieję że uda się uzyskać 6 zdrowych zarodków. Wracając jednak do badania ogólnego nasienia. Masakra
Parametry super ale leukocyty 10 mln. Czekam na posiew ale przy takiej ilości leukocytów bakterie będą na pewno. Nie chcę nawet o tym myśleć.
Ciąża rozpoczęta 17 grudnia 2016
Hejo wszystkim.... Jak mija wam tak piekny słoneczny dzień kochane staraczki??? Ja dzisiaj troszke zabiegana. Okresu jeszcze nie ma ale niestety coś czuje że lada dzień przydzie bo jakiś dziwny ból brzucha już jest ale nie ma co mysleć na zapas co bedzie. Poprostu trzeba czekać. Pozdrawiam 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2016, 20:58
28dc. Cycki bolą jak cholera, w zasadzie to chyba raczej bardziej pieką sutki. Prawy jajnik to chyba mi sie chce wyrwać bo też boli. Ehh nienawidzę tych ostatnich dni cyklu. A po za tym to trochę się zdenerwowałam w pracy na koleżanki. Jakoś tak od słowa do słowa weszłyśmy na temat dzieci i ciąż. Gadtka szmatka wiadomo...no i jedna mówi że ona też się ociągała z dzieckiem jak ja...hmm no spoko. No ale druga mówi że ja nie mogę teraz zajść w ciąże, że dopiero za dwa lata jak mi umowe dadzą na stałe. A ta pierwsza mówi że w zasadzie to za rok możemy zacząć się starać....bla bla bla
No hełołł a ja siedzę i słucham co one gadają! No sory ale przecież nikt nie bedzie mi mówił kiedy mam dzieci robić i rodzić! Przecież nie bede czekała z założonymi rękami przez dwa lata! Bo przecież za dwa lata ja bede kończyć 29lat! Chciałam im to jakoś tak dyskretnie wytłumaczyć ale nie dało się! No to trudno. Ale to jest moje życie i moja decyzja! A niech sobie pogadają!
Mam juz wyniki tarczycy wynik 1.039 w zakresie od 0.380 do 4.3 wydaje sie byc dobrym wynikiem lekarz sie do niczego nie przyczepil morfologia tez super wiec tarczyce z listy mogacej utrudniac zajscie w ciaze moge wykluczyc
Wzielam sie ostro za walke nie chce stracic nawet chocby jednego miesiaca dzis zamawiam zel conceive plus maz nasivin wykupil i juz bierze jak ktos nie walczy to nie wygra w srode wizyta u gina
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 16:22
Żyłam w błogim przekonaniu, że wystarczy jeden seks bez zabezpieczenia i już, beng, ciąża, w końcu jesteśmy zdrowi, odżywiamy się, jak trzeba, przebadałam się w te i nazad, USG, krew, hormony, no nic, tylko rodzić.
W teorii :p
W praktyce wyglądało to tak:
CZERWIEC:
pełni zapału przystąpiliśmy do działania, przed 1 rozruchowym razem bez zabezpieczenia prawie oboje zeszliśmy na zawał, ja oczywiście dokształciłam się we wszystkim, co mogłam, płodność, suplementy, literatura fachowa, jak, co i gdzie, jakie lubrykanty, kupiłam zapas testów owulacyjnych i zaczęliśmy prokreację 
Poziom bycia sexy, zwłaszcza na samym początku, można porównać do mopowania podłogi, zdecydowanie nie nadajemy się do zadaniowości w sypialni 
No ale co tam, rach ciach i będzie dzieciak. Otóż NIE. Czerwiec był miesiącem megapecha, najpierw tuż przed moją owulacją Luby się rozchorował, ale tak, że ledwo dychał na antybiotykach. Jak tylko lekko stanął na nogi, to pochorowałam się ja, ale ok, RAZ mniej więcej wtedy co trzeba, więc jest szansa, że się udało. Kiedy wylądowałam na ostrym dyżurze na pilne szczepienie przeciwtężcowe po zaliczeniu nieładnej i bardzo brudnej rany. Mój poziom życiowego entuzjazmu chyba można sobie wyobrazić
Do tego oczywiście spędziłam godziny w googlach, sprawdzając potencjalny wpływ szczepienia na potencjalny zarodek i się stresowałam ;]
Kiedy ja dostałam okresu, moja przyjaciółka podzieliła się ze mną radosną nowiną, że wpadli. Oczywiście, się ucieszyłam, bo przecież w czerwcu tylko raz i w ogóle się nie liczy, zajdziemy w lipcu a ciąże przejdziemy z przyjaciółką praktycznie razem.
LIPIEC:
No tym razem wszystko poszło idealnie.
Do arsenału dodałam mierzenie temperatury, piękna owulacja potwierdzona USG, byłam absolutnie pewna, że się uda, 8dpo miałam spadek temperatury, bolał mnie też brzuch, wiadomo, na pewno zagnieżdżenie.
Absolutnie każde swoje pierdnięcie analizowałam pod kątem ciąży, patrzyłam na wszystko – co mogę jeść/pić/wdychać/ćwiczyć itp. Przez ostatni miesiąc przeczytałam cały ovufriend, obejrzałam wszystkie filmy o ciąży, dokument o akuszerkach i czekałam.
Hormony w 2 fazie cyklu wyszły mi bez szału (wysoki estradiol i progesteron) ale trudno, może to już ciąża, w końcu te hormony skaczą w ciąży! Tak samo, jak w czerwcu, miałam wszystkie możliwe objawy ciąży, mdliło mnie, wyczulenie na zapachy, cuda, wianki, no brakowało tylko mleka w piersiach i rozwarcia na 2 palce ;p
Ale przyszedł okres.
SIERPIEŃ:
Trochę mi opadł entuzjazm, nie ukrywam, postanowiłam podejść z większym luzem. Piłam, kiedy chciałam, ćwiczyłam co chciałam i kiedy chciałam, ograniczyłam czytanie i myślenie o ciąży z 99% czasu na jakieś 30% i uznałam, że luz na pewno mi da efekty, w końcu wszyscy międolą w kółko NIE MYŚL O TYM, ZRELAKSUJ SIĘ, ciekawe k@#$a jak?! Wspomagałam się dzięgielem chińskim (dong quai) ale niezbyt długo, bałam się, że mi to posypie hormony.
W międzyczasie pojechaliśmy na małe wakacje, po nich się okazało, że termometr się rozładował albo zepsuł i pokazywał dowolne wyniki, więc nie umiałam stwierdzić, kiedy miałam owulację, testy owulacyjne wyszły cały miesiąc negatywne (ale mój błąd, w czasie przewidywanej owu powinno się mierzyć więcej niż raz dziennie, żeby na 100% wyłapać pik LH).
Złapałam doła, nie ukrywam, w międzyczasie stada bocianów latały mi nad głową, moja przyjaciółka ekscytowała się swoją ciążą i każdy dookoła praktycznie, kto mógł, zaciążał. Poza mną.
Przyszedł okres.
WRZESIEŃ:
Najpierw byłam chora i temperatura mi chyba szalała, więc owu pokazywało np. owulację 8dc (kiedy leżałam jak zwłoki i żadne przytulanki nie wchodziły w grę), potem jednak owulacja się pojawiła (potwierdzona temperaturą i testem owulacyjnym), zdaniem ovufrienda trafiliśmy ze staraniami idealnie, co jest cudem, bo ogólnie z Lubym nie mogliśmy już dłużej prokreować na komendę a nasz styl życia uniemozliwia ‘spontaniczne’ Przytulanki co 2 dzień w okresie newralgicznym, więc bez wyliczeń możemy się starać do… no ;] długo.
Jestem w 25 dniu cyklu, 10 dni po wyznaczonej przed OF owulacji, rano test wyszedł negatywny. Wszelkie objawy mam dokładnie takie, jak zawsze przed okresem – bolesne piersi, lekkie mdłości. To też mój pierwszy cykl z ziołami o. Sroki (nr 3) ale zaczęłam je pić dopiero ok. 10dc. Widzę, ze mi ładnie wyrównały temperaturę w cyklu, więc mam nadzieję, że działają i jeśli nie teraz, to za miesiąc.
Nie miałabym takiego ciśnienia, gdyby nie przekroczona magiczna trzydziestka. To mnie spina i stresuje, bo chciałabym mieć więcej niż jedno dziecko (chyba, że od razu bliźniaki
) i nie wychowywać ich jako pani w średnim wieku.
No i wiadomo, z tyłu głowy zostaje myśl, czy na pewno wszystko jest ok.
Ale się rozpisałam 
Proszę o kciuki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 18:31
Monitoring: lewy jajnik ->2 dominujące pęcherzyki 2,21 i 2,11 [ nie za szybki przyrost ?
]
endometrium : 8mm
Pęcherzyki urosły i to sporo, mam stresa czy nie są za duże i czy nie pękną przed inseminacją.. sama nie wiem co lepiej.. bo idealnie trafić to byłoby ciężko.
Zastrzyk pregnylu dostałam o 14.50, niby owulacja powinna być do 36h.. Inseminacja zaplanowana na godzinę 16.00.. oj chyba dziś nie zasnę..
Jezu Ufam Tobie !
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 18:49
Podsumowanie mojego 32letniego życia...
Hmm..ciężko to zrobić..nie wiem nawet od czego zacząć..
Skończyłam podstawówkę..licceum..zdałam mature...chodziłam na studia 5 lat..i ich nie skończyłam..teraz zaczełam kolejne studia i je SKOŃCZĘ!
Mam męża którego bardzo kocham, jest największym szczęściem mojego życia..jest najlepszą"rzeczą" jaka mnie spotkała..
Mam wspaniałą rodzinę..super mamę..tatę (chociaż pije:( ), dwie siostry, brata..wszyscy mnie wspierają i kochają-> mam szczęście ze ich mam..Oprócz tego jestem sama jak palec..nawet nie mam się komu wypłakać
..
Mieszkamy z rodzicami..nie mam swoich własnych czterech kątów..gnieciemy sie w jednym pokoju...ale mamy samochód...to jedyna rzecz którą mamy oprócz siebie..aa i mam 1 kaktusa, 3 storczyki i aniołki 
jestem po szczepieniach immunologicznych..muszę jeszcze tyko sprawdzić czy cos zmieniły w moim organizmie..jestem rozbita psychicznie..jestem wykończona myśleniem o in vitro, o dziecku o tym ze nie zostanę mama..ale nie dam rady o tym nie myśleć..jest to dla mnie jak oddychanie..ale moze jak zakończę tą swoją przygodę z ivf to mi przejdzie? gryzie mnie to wszystko bardzo..i kościół..i ja sama...bo ja wierze..wierze ze mamy tam w górze napisany scenariusz na zycie..i wiem ze on sie dobrze skończy..tylko nie zawsze dla Boga i dla mnie słowo "dobrze" oznacza to samo..
Teraz podchodzimy do 3proby in vitro..nie ma na co czekać w tym chorym kraju gdzie wszyscy za mnie chcą decydować, chociaz i tak bym nie podeszła 4 raz bo juz kasy nie mam;/..także biorę tabletki anty do końca, czekam na okres i od 2dc zaczynam klucie gonalem 225j..ide krótkim protokołem..w7dc kontrola usg...boje się strasznie..boje się ze się nie uda a to nasze ostatnie podejście:( i ostatnia refundacja na leki:(
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2016, 07:32
Właśnie ujrzałam najbardziej pozytywny test owulacyjny jaki w życiu zrobiłam.Kreska,która oznacza owulację pokazała się w jednej chwili i jest dwa razy ciemniejsza niż testowa.Zazwyczaj wychodziła mi podobnej intensywności.Żeby tak jeszcze choć raz w zyciu zobaczyć taki test ciążowy.Na pierwszy test owu wykonany w tym miesiącu(gdzie były dwie kreski) patrzyłam i myslałam:gdyby to był ciążowy:))
Odwiedziłam dzisiaj moją pracownicę w szpitalu,we wtorek urodziła synka.Termin miałą na sam koniec października ale robili jej cc ze względu na cukrzycę i nadciśnienie.Chłopiec duży 3,5 kg i zdrowiutki.Dowiedziałam się o jej ciąży w tym samym czasie co o ciąży Rutelki:))Ależ będziecie miały wspaniałe święta dziewczyny z tymi maluszkami:)
38t6d
Dzisiejsze KTG wzorowe. Umęczyłam się wyprawą do Warszawy (bez samochodu, bo sprzedaliśmy, a mąż w pracy).
Jutro rano IP.
Jakaś jestem spokojna, ale pewnie przyjdzie czas na nerwy, a może i nie, może mnie to ominie.
Chwilowo w pamiętniku znikły zdjęcia, bo mam przekroczony limit miesięczny na fotosiku. Nie wiem jakim cudem, bo jak tylko dostałam info, że zbliżam się do limitu, to przestałam dodawać jakiekolwiek zdjęcia tam. A mimo to, limit został przekroczony. Chyba się na tym po prostu nie znam. Mam nadzieję, że od 1.10. odblokują te zdjęcia... ale nie wiem i nie wnikam. Są aktualnie ważniejsze sprawy. 
Dzięki dziewczyny za wasze kciuki, komentarze i uczestniczenie w moim życiu chociażby tak wirtualnie. Dostałam duże wsparcie najpierw na ovufriend, a potem również na BBF. Wiem, że to tylko sieć, świat wirtualny, ale dużo ciepłych słów, porad i wsparcia dostałam właśnie tu. Od was.
Nika77, Lenkaaa, Bikini, Kasia03 i Zabayonne trzymam mocno kciuki za udane cykle zakończone zieloną kropką na wykresie. Jestem całym sercem z wami i bardzo Wam kibicuję. Bardzo.

A jak będę w szpitalu, to w miarę możliwości będę informować różowe i fioletowe ciocie na bieżąco, co się dzieje.
Buziaki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2016, 20:22
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.