mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 13 listopada 2016, 17:59

Ech ...muszę się wyżalić, dziś 6dpo, miałam podaną 5 dniową blastkę więc generalnie przy naturalnych cyklach byłby to 11dpo. Niestety od dnia transferu nie czuje nic, nawet na moment nie zakuł mnie brzuch, nie poczułam żadnych skurczy, czegokolwiek. Czuje się jak w każdym innym nieudanym cyklu. Jestem na 90% pewna, że się nie udało..najbardziej szkoda mi mojego męża, który widzę że ma nadzieję...a ja boję mu się tą nadzieję odebrać..

Nie mogę się ogarnąć. Dawno tak bardzo nie przeżywałam nadciągającego okresu. Czy to przez to, że kończę kolejny rok bez ciąży? Czy przez ostatnie informacje o zdrowych, zaawansowanych, szybkich ciążach w otoczeniu bliższym i dalszym? Pewnie jedno i drugie.
Jest mi strasznie źle, smutno. Czuję się potwornie i najchętniej cały czas bym płakała. Jak sobie z tym poradzić..?

23dc, 11dpi

No i temperatura poleciała na łeb na szyję, a wraz z nią nadeszło mocne plamienie... Zaznaczyłam jako niepewną, bo wstawałam z łóżka 1.5h przed godziną pomiaru, trochę źle mierzyłam i przez to pomiar mógł zostać zafałszowany, ale kogo ja oszukuję? To tylko beznadziejne naciąganie rzeczywistości w obliczu niewygodnej prawdy... Zgodnie z przewidywaniami 3 IUI także się nie powiodła:( Na nic zdało się dmuchanie i chuchanie na moją osobę. M. tak się starał by mnie przy wielu rzeczach wyręczać, by tylko się udało...:( Eh. Nie pomogło także kilkudniowe odstresowanie się w górskim domku, z dala od naszych miejskich hałasów, smrodu spalin i wszystkich problemów. Brutalna prawda w końcu do nas dotarła. Z IUI dzieci nie będzie. Straciliśmy wiarę w tę metodę. Dalsze próby nie mają już sensu. Rezygnujemy z czwartej IUI. Wychodzi na to, że jedyną szansą jest dla nas in vitro. Na dniach zamierzam ustalić termin wizyty w klinice, byśmy mogli przedyskutować z naszą lekarką kwestię estradiolu oraz ewentualnego scratchingu przed zabiegiem. Wywalając multum kasy na in vitro, musimy zrobić wszystko by zwiększyć szanse na powodzenie całej operacji. Tymczasem zaciskamy pasa i staramy się jak najwięcej odłożyć, by jak najmniej uszczuplać oszczędności, które miały pójść na inny cel...

Przeglądam udostępniane wykresy na ovufriend i jakże się cieszę,gdy widzę zieloną kropeczkę. Nachodzi mnie wtedy myśl jaka to musi być radość ujrzeć tak wyczekiwane dwie kreseczki na teście. Cieszę się bardzo szczęściem innych. Ciągle mam nadzieję, że mnie ta radość też spotka i to niebawem....

Zastanawiam się czemu zaczęłam pisać pamietnik? Chyba przeważyla chęć podzielenia się swoimi troskami i obawiami z innymi kobietami, które napewno mnie doskonale rozumieją.Każda z nas, która tu jest oczekuje szczęśliwego zakończenia. Każda ma obawy, przeżywa radość i rozczarowanie. Ale gdy porozmawiasz z kimś, kto doświadcza tego samego czujesz ulgę, że nie jesteś sama.....

Razem jest łatwiej.....

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 13 listopada 2016, 19:17

Ciąża rozpoczęta 18 października 2016


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2016, 19:28

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 13 listopada 2016, 19:30

Nie wiem czy dobrze robię przenosząc się na fioletową stronę gdyż mam tylko na potwierdzenie test z moczu zwykły domowy:)

W sobotę mieliśmy wesele, miałam nie robić testów w tym miesiącu nie nastawiać się, czekać na okres ale stwierdziłam że chce mieć potwierdzenie żebym mogła napić się alkoholu bezpiecznie. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy test pokazał cień drugiej kreski. Nie uwierzyłam. Wesele minęło....po odespaniu i "nagromadzeniu" moczu:) zrobiłam kolejny test na tym już widoczna druga kreska gołym okiem...mój mąż się popłakał:) tak długo czekaliśmy:)....Proszę Cię Boże żeby to na prawd była ciąża.

Jutro rano pójdę na betę:)

jedyny ból na który nie narzekam... to ból owulacyjny. wczoraj juz czulam uklucia w jajnikach ale byly delikatne i test owu pozytywny sluz plodny tez byl a wiec dzialalismy. dzis test nadal pozytywny ale troche slabszy za to bol duzo mocniejszy. sluz nadal jest. ale chyba owulacja tuz tuz bo ból juz mnie trochę unieruchomil ale wykorzystalismy jeszcze ten dzien na działania bo jutro juz nie bedzie za bardzo jak. i teraz zacznie sie najdluuuuzszy czas oczekiwania zeby tym razem okres nie przyszedl. i na pewno wsluchiwanie sie w swój organizm chociaż nie chcialabym tego robic ale na pewno bede. mysle ze ok 26/11 zatestuje.

Karo-Linka My też chcemy być rodzicami 12 grudnia 2016, 15:46

po wykresie wnioskuję że owulacji nie było, mam nadzieję że mimo to @ przyjdzie o czasie

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

Mamax Walka o Bobo. 13 listopada 2016, 20:21

Wczoraj Christianek zostal pierwszy raz wykapany i tutaj zrobil mi mega niespodzianke bo nie plakal. A bylam pewna ze tak bedzie ale sie pomylilam. Oczywiscie prz ybalsamowaniu juz byl ryk i to mnie zastanawia czy go to boli czyco???? Niestety wieczor byl ciezki Christian tak bardzo plakal ze szok. Oczywiscie bolal go brzuszek. Pierwszy raz moje dziecko tak plakalo a czlowiek w tej sytuacji praktycznie byl bezradny. Zmienilismymu mleko ma pre ha, na kolki dajemy lefax a wczoraj jak tak plakal to ogrzewalam mu brzuszek poduszeczka z pesrkami i bol po dwoch godzinach placzu i prezenia sie odszedl. Nocka byla juz ladnie przespana. Caly dzien maly byl jakby rozbity i nie mogl spac. Na cycach zasypial ale co byl odlozony do kolyski to sie budzil. Wrescie poslismy z dziecmi na spacer i tam dopiero zasnol i spal nawet gdy wrocilismy do domu dobre trzy godziny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 listopada 2016, 20:22

Roza86 NIEZAPISANA KARTA 13 listopada 2016, 20:46

Nawet mojemu M. nie wyszło liczenie, wrześniowe plany również spaliły na panewce. Teraz to ja już sama nie wiem... jak nie on, to kto? ;)
Październikowy cykl rozstrzygnie się lada moment... Ale nie mam wielkich nadziei, a jak mam być szczera, to moje nadzieje są minimalne. Dwa dni temu robiłam test i NIC. PUSTO!!!!!!!! Do tego pojawiły się, jak zawsze, plamienia. Ale okres jeszcze się nie pojawił, stąd ten cień niepewności u mnie.

A tak ogólnie to, nie mam ochoty się rozpisywać...

Może kiedyś, może w niedalekiej przyszłości będę się śmiałą z tych wpisów. Na razie jestem zdołowana, bez energii, bez nadziei na zmianę w życiu.

Pozdrawiam Was dziewczyny te optymistycznie nastawione, te nerwuski zniecierpliwione, te realistki cierpliwie czekające i te pesymistki niewierzące w sukces również. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku!

cachaarel długa droga po szczęście 13 listopada 2016, 20:55

za dwa dni badanie progesteronu + 17-OH progesteron. wynik AMH 3,07. Nie wiem czy to dobrze czy zle ale o tym dowiem sie juz w klinice. wizyta 28.11 :)

Tort z kupą jakoś przeszedł, wszyscy zgodnie uznali że przynajmniej był smaczny. Na swoją obronę przypomniałam Mężowi, że to on mi polecał tę cukiernię. I po temacie.
Na szczęście ucieszył się z prezentu. Planował jechać w to miejsce, a wejściówkę trzeba wykorzystać do końca grudnia.

Generalnie ten weekend był imprezowy. Następnego dnia była impreza u znajomych, gdzie wypiłam kilka drinków (nie zamierzam ścigać się z facetami). Zastanawiam się, czy ten tryb życie nie wpływa niekorzystnie na interpretacje cyklu, ale i tak je notuję. Dziś np. poszłam spać przed godz 4, o 7 zrobiłam pomiar tempki i poszłam dalej spać. Z reguły mierzę o 6 rano, bo tak w tygodniu najczęściej wstaję.

Ovu wyznaczyło mi owulację -nieco wcześniej, niż sądziłam. W ogóle to zastanawiałam się, czy w ogóle mi ją wyznaczy, bo ostatnie dni były nieco zachwiane.

Niedziela płynie leniwie. Na dworze było cholernie zimno, ale nie powstrzymało nas to przed spacerem do nowego domu. Dom jest jeszcze pusty i ponoć dobrze go przepalać, aby wszystko schło jak trzeba. W sensie materiały, z których został zbudowany. I nawet nam to poszło, nawet bardzo - aż podpalił się jeden klocek ułożony przy kozie. Oj tam, oj tam.

No więc staram się dalej wypełniać sobie czas, aby stłumić swoją niecierpliwość na tym etapie życia. Bo mam takie proste marzenia: rodzina, dom, praca zawodowa (wtedy już z umiarem, nie takim wariactwem) i cieszenie się życiem :)

Ania85 Walka o rodzeństwo 14 listopada 2016, 06:58

Jeśli marzysz o chłopcu planuj współżycie jak najbliżej owulacji, tak aby lekkie, szybkie plemniki z chromosomem Y („chłopcy”) dotarły do komórki jajowej jako pierwsze. Jeśli natomiast myślisz o dziewczynce, kochaj się jak najdalej owulacji, tak aby zapłodnienie wciąż było możliwe, ale aby oczekując na komórkę jajową przetrwały tylko plemniki silniejsze i bardziej żywotne, czyli „dziewczynki”.
Bardzo przydatne :-)

13dc
Zapowiada się kolejny zaskakujący cykl. Jak przejrzałam cykle odkąd prowadzę je w OF, żaden nie był podobny do siebie, trwały różnie, faza lutealna raz krótka, raz prawidłowa, a ostatni cykl to już przeszedł sam siebie z plamieniami.
Teraz też organizm postanowił mnie zaskoczyć. Od trzech dni śluz meeeega płodny, bóle jajników, które aż w plecy idą, pobudzenie i lekkie mdłości. W ostatnim czasie owulacja pojawiała się około 18-20 dc. Wczorajszy test owulacyjny bardzo pozytywny, druga krecha aż ciemniejsza od kontrolnej. A zrobiłam tak z ciekawości i aż oczy wybałuszyłam. Na teście z Rossmanna piękna krecha i na tym z Allegro również. Coś się dzieje. Ale co, to dowiemy się na jutrzejszej wizycie u ginekologa. Już nie mogę się doczekać, bo wiele w niej pokładam nadziei na dalszą diagnostykę. Czekam nadal na wyniki posiewu moczu, bo jeśli znów tam coś wyhodowali, to wymięknę. Wówczas trzeba będzie odwołać wizytę i znów zmienić plany. Jeśli mocz będzie ok, to spieszymy się z diagnostyką póki jestem zdrowa. Poczytałam trochę o chlamydii, bo przypuszczam cichutko, że to ona mogła u mnie siedzieć i antybiotyk dożylny podany w szpitalu teoretyczne powinien ją przegonić. Mąż winien nie jest moim zapaleniom, bo w badaniu nasienia nie wyszły leukocyty, zatem u niego infekcji nie ma. Dobra, wszystko zależy od tego jednego, jedynego wyniku. Boże błagam, żeby był jałowy, tak bardzo Cię proszę.
Jakiś czas temu zamówiłam pasek św Dominika, trochę go nosiłam, potem schowałam do szuflady. Jakoś ostatnio poczułam, że dopiero teraz nastał czas, żeby go założyć. Mam go na sobie, modlę się.
Musi być dobrze.
Księżyc w nocy dziś tak bardzo świecił, obudziłam się przed budzikiem i tak sobie patrzyłam na tą wspaniałą, świetlistą kulę. Ponoć pełnia sprzyja płodności ;) Najważniejszy jest ten spokój, jakoś wyluzowaliśmy bardzo. Wiem już, że bez badania drożności, którego tak się boję, się nie obędzie i bez tego nie zajdę w ciążę, może stąd to wyciszenie i odpuszczenie, sex smakuje lepiej :)

Agar88 Czekając na największy skarb 14 listopada 2016, 08:47

Jestem już pod koniec cyklu następnego.
Nie wiem, w którym dniu - jest mi smutno i źle :(

anet_ Operacja: Rodzina 14 listopada 2016, 08:57

Wczoraj byłam cały dzień na szkoleniu w Poznaniu, podróż w jedną stronę trwała trzy godziny. Na miejscu odkryłam plamienie. Nigdy wcześniej nie miałam. Brązowa plama na gaciach. Poprosiłam jakąś dziewczynę o podpaskę, ale więcej krwi nie było.
A dziś chyba dostałam okresu. Za wcześnie.
Będę dziś załatwiać sprawy, to wejdę do gina przyjaciółki, muszę zmienić bo ta moja jest dziwna, obojętna, nie rozmawia. Kurczę.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 31 października 2017, 10:38

Ostatni tydzień to mnóstwo emocji.. Telefon z kliniki (niepodziewłam sie) że mają dla Nas komórki! Kilka dodatkowych pytań o procedury i mój świat zawirował.. Niesamowite, ale udało się zaplodnić wszystkie 6 komórek.. To już dla Nas nowość.. Podali mi super zarodek 8AA.. Świat wiruje.. Nie wiem co z moją pracą ale staram się nie myśleć o tym teraz.. Teraz tylko pozytywnie.. Kciuki i modlitwa;-)

zapachmalin Malinowy pamiętnik. 31 października 2017, 10:41

31t4d (do tp pozostało...59dni)

Matko i córko jak ten czas leci. A tyle nadal nie zrobione. Ogarnęłam szafę na rzeczy Misia choć mam wrażenie, że ze dwa razy za małą :D Ale jest, ubranka na 50-62 poprane i poprasowane, na 68-74 poprane i schowane osobno. ;) Jeśli chodzi o ubranka mamy wszystko, zabawki już nawet mamy, wózek będzie myślę na dniach, za tydzień jakoś będziemy ogarniać kuriera. Zostało łóżeczko i to coraz bardziej mnie wkurwia, nie wiem na czym stoję a mega niezręcznie mi pytać się o to chrzestnego, mimo że obiecał. Ja go nie prosiłam, sami wyszli z propozycją a jednak czuje się niezręcznie mając zapytać ej, co z naszym łóżeczkiem bo już trochę późno.! Więc się martwię. Sytuacja z opieką nad starszakiem na czas porodu troszkę się unormowała, bo siostra męża prawdopodobnie zostaje w niemczech, nie jadą do pl na święta, plus nasza znajoma się zdeklarowała, że jak coś to o każdej porze dnia i nocy weźmie go, nie ma problemu. Także myślę, że jakoś ogarniemy. Myślę, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni dokupię brakujące kosmetyki, podkłady, podpaski itp., wanienkę i zostaje nam na grudzień fotelik. Nie kupiliśmy go do tej pory, bo nie wiemy jeszcze czy siostra nie odda nam swojego. Jeśli nie, to mamy kupony do sklepu internetowego na świetne zniżki, dzięki pakietom od położnej i gin, więc myślę, że się skusimy. Za maxi cosi citi wychodzi nas coś około 70 euro. Także mega się opłaca. Na razie ciągle wierzę, że Miś grzecznie wytrwa do połowy grudnia a ja za miesiąc pisząc posta będę mogła w końcu powiedzieć, wszystko gotowe. :D Już mnie to trochę przeraża.

Po wizycie nie wiem nic w sumie, bo nie miałam usg tylko ktg i wywiad. Dostałam też zastrzyk z immunoglobuliną bo mam A- grupę. Jezu jakie to gówno jest bolesne! haha. Dobrze, że już po. Teraz następna wizyta 3 listopada u endo a 6 u gin, to ma być usg i może dowiem się czy Miś się odwrócił i ile waży. Może też uda się zrobić mu zdjęcie buźki, bo nie mam dosłownie żadnego. Powoli mnie to denerwuje, ta lekarka jest pod tym względem mega zachowawcza. No oby poza była taka, że będzie coś widać.

A z innych nowości u nas ciągle choroby. Kapsel kaszle, byliśmy z nim w piątek u lekarza bo to już dwa tygodnie ponad się ciągnie, przepisał leki i na razie walczymy. Siedzi w domu, ale może jutro uda się już go puścić do przedszkola. Oby. Ja tak samo, katar i okropny kaszel, całe żebra mnie bolą bo często po kilka razy odkrztuszam a nie mogę, i mam już tam wszystko poobijane w środku. Leków żadnych mi nie wolno, więc się tak męczę. Mąż póki co dzielnie się trzyma, choć podobno w nocy w pracy zmarzł na kość, nie mógł nawet rękami ruszać i obawiam się, że to się odbije za chwilę na zdrowiu. Oby nie.

Chciałabym strasznie żeby już był grudzień a wszystko było gotowe i czekało, bo naprawdę zaczyna mnie denerwować takie trwanie w zawieszeniu. No cóż, trzeba czekać.

Panie Boże miej nas w Swojej opiece <3
Misiu rośnij zdrowo Kochanie, czekamy na Ciebie <3

Tulipanka Przytulić Marzenie 14 listopada 2016, 09:12

@ trochę się zaczęła spóźniać w tym msc i dzisiaj rano miałam iść na betę. Rano po obudzeniu przyszła zołza, więc na betę nie poszłam. Dramatu nie ma, nie spodziewałam się, w końcu test ciążowy o wysokiej czułości nic nie pokazał. I tak się cieszę, że małpa nie przyszła np. tuż po pobraniu krwi - byłabym zła. 25 zł w błoto.
Nowy cykl, walka o lepsze endometrium i o więcej śluzu :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)