Cóż 18 tydzień czyli początek 5 miesiąca to dla nas kolejne nowości. Pojawiła się siara w piersiach, a do tego pojawiły się też skurcze przepowiadające !! 
Na wadze +7 kg... a wizyta tuż tuż... Już tylko niecałe 6 dni 
5+2
Tak blisko a jednak tak daleko do wizyty.
Nie mogę się doczekać 
Tak po cichutku liczę, że może usłyszę serduszko moje kochane 
Jutro planuję iść na ostatnią betę. Ciekawe ile wyniesie
chyba coś koło 1400-1500, jeżeli w poniedzialek wynosiła 718?
Jutro o 14:30 się wyjaśni 
A jak ja się czuję?
Zmęczona i obolała ale szczęśliwa 
Mdłości mnie męczą, piersi bolą no i dzisiaj troszkę mnie brzuszek boli ale mam nadzieję, że to minie i że nie wrózy to niczego złego...
Wogóle spodziewałam się że szybko się w pracy rozniesie wieść, że jestem w ciąży ale nie myślałam że AŻ tak szybko. Rano dostałam na messengera wiadomość od jednej dziewczyny z produkcji, która poszła w zeszłym tygodniu na L4, że mi gratuluje! o_O szok... ona na L4 i już wie... No takie te baby na tych zakładach wścibskie są...
A rodzice?
Chyba już wszystko przetrawili, zrozumieli. Mama już mi przygaduje, że mam z jedzeniem nie grymasić, jeść surówki, dużo nabiału. A tata? Rano wrócił z nocki a z racji, że już od 5 byłam na nogach to siedziałam w kuchni a on do mnie z hasłem czemu nie śpię, że muszę teraz się wysypiać 
Oj, no ja wiem, że jestem jego córeczką tatusia ale coś czuję, że on się nie może doczekać wnuka/wnuczki 
A co do płci:
nie wiem czemu, czuję że to będzie chłopczyk chociaż nie ukrywam, że chciałabym dziewczynkę :*
Zresztą nie ważne, byle by mój skarb był zdrowy :* :* :* 
A tak z innej beczki. Naprawdę dziewczyny miło mi się czyta komentarze, że któraś z Was przeczytała mój pamiętnik i była ze mną od samego początku
nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy 
Po dzisiejszym komentarzu aż mi się łezka w oczku zakręciła ze wzruszenia 
Tak, to prawda... staraliśmy się 3 lata, 16 cykli z OF a 17cykl okazał się tym szczęśliwym 
Wam również moje kochane życzę tego magicznego cudu. Abyście mogły nosić pod swoim sercem Wasze maleństwa. To, że ja już je noszę nie oznacza, że o Was zapomniałam
o nie! myślę i wspieram Was wirtualnie jak tylko się da 
i każdej z osobna przesyłam mnóóóóóóstwo fluidków

Mam nadzieję, że już nie długo spotkamy się wszystkie tutaj po fioletowej stronie mocy
:* :* :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 15:07
9t6d
Trzy tygodnie minęły od ostatniego USG , ciekawe czy dzisiaj mi zrobi, jak nie to będę nalegała, muszę wiedzieć co się dzieje czy wszystko w porządku, bo mam z mężem już problem z ukrywaniem tego czemu już 4 tydzień jestem w domu:) dzisiaj ostatni dzień urlopu więc mówiliśmy ze wykorzystuję zaległy urlop, ale już dalej to chyba nie będziemy kłamać raczej 
Więc jak dzisiaj usłyszę dobre wieści , oby były dobre, denerwuję się, to już będziemy powoli zdradzali naszą tajemnicę innym:)
10 dc
wizyta u gina na nfz.
urosły mi 2 pęcherzyki. sukces! na prawym 17mm na lewym 18mm
endo 7 brak sukcesu 
no nic zwiększe dawkę viagry na taką jak ostatnio i niech się dzieje wola nieba.
napisałam smsa do mojej gin z zapytaniem czy przyspieszamy wizytę , bo palnowo podglądanie mam dopiero za 2 dni. (czekam na odpowiedź). A dziś to poleciałam do waldka z ciekawości, bo mam taka dawkę letrozolu, że wszytko się mogło zdarzyć. No i moje przypuszczenia się sprawdziły jajca urosły wcześniej niż zazwyczaj.
Dzisiaj juz wychodze w koncu
... zgaga mnie meczy juz 4 dzien .. ciezko to zniesc bo lekow na zgage zadnych nie biore dzisiaj zjadlam tylko sniadanie lekkie.. czytalam ze zgage wywoluje progesteron wiec moze to przez duphaston ..
Dzisiaj chciałam wam się tylko pochwalić, że od wczoraj tj 29.10 jestem SZCZEŚLIWĄ NARZECZONĄ!! nie mogę w to uwierzyc, jestem najszczesliwsza na swiecie ❤❤❤❤
Byliśmy dzisiaj w pewnej prywatnej klinice, pięknie wymalowanej, kulturka, kwiaty w wazonach, ukłony od wejścia, jeszcze chwilka i zaczniemy robić misiaki i cmokać się na przywitanie
na początek położna przepytała nas z historii naszego związku i spotkań z lekarzami, kiedy co jak i dlaczego
potem przeszliśmy do gabinetu lekarza
lekarz rzeczowy, omówił naszą historię, wypisał stos badań do zrobienia
możemy podejść do ivf z moją komórką, ale długim protokołem lub z adopcją komórki
na koniec zrobił usg
czuję, że lekarz odpowiedział na wszystkie nasze pytania
potem poszliśmy z powrotem do położnej, która przekazała nam cenniki i koniec
mamy zgłosić się od nowego cyklu z wynikami badań
spędziliśmy w klinice prawie dwie godziny
najtańsza opcja ivf to 13 tysi
z lekami, ale szanse tylko 10%
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 15:42
Nie wiem czemu tu piszę, może będzie mi lepiej jak "wyleje" swoje emocje.. Może będzie mi lżej. Miałam zacząć pisać pamiętnik w ciąży, żeby wrócić do niego w kolejnej.. Nie zdążyłam. Jak już zaczęłam to chciałabym zapisywać tutaj wszystkie swoje przemyślenia, kierunki badań, drogę jaką będziemy przechodzić w walce o upragnione szczęście. Może moja historia komuś pomoże..
11.11.2016
Moje serce pękło, ktoś wyrwał mi duszę, a moja dusza rozpadła się na cztery części.. Jedna część duszy nadal jest w szpitalu, w gabinecie, w towarzystwie lekarza przerażonym wzrokiem wpatruje się w monitor i szuka niecierpliwie tej pulsującej kropeczki, nie znajduje jej.. w uszach nadal słyszy słowa lekarza "tak bardzo mi przykro".. Ten widok mam za każdym razem gdy zamykam oczy.. Druga część mojej duszy siedzi na korytarzu, czeka na wypis,a między nią chodzą kobiety w ciąży, uśmiechnięte, głaszczą się po brzuchu, jeżdżą pielęgniarki z dziećmi, niecierpliwy ojciec czeka na swoją żonę, która właśnie rodzi i po chwili wyjeżdża położna z jego dzieckiem, ta część duszy ma w pamięci wzrok Męża, który patrzy na tą najpiękniejszą chwilę w życiu mężczyzny, której ja nie mogę mu dać.. Trzecia część mojej duszy odeszła razem z Moim Góralem.. Jest teraz wysoko ponad nami, odprowadza go w bezpieczne miejsce, by mógł czekać aż znowu się spotkamy.. Czwarta, ostatnia część duszy siedzi niedaleko mnie i czeka. Czeka, aż serce będzie gotowe i wtedy ta wykona najważniejsze zadanie. Znajdzie pozostałe części, sklei je w całość i wróci na swoje miejsce do ciała.. By wraz z sercem walczyć dalej o szczęście. O szczęście jakim jest bycie MAMĄ.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 16:43
27 dc. Cycki mnie nawalają. Zgaduję, czy na ciążę, czy nie. Zakładam, że nie, bo bolą dokładnie tak samo jak po podaniu pregnylu. Główka jednak swoje robi. Skoro pregnyl podnosi poziom hcg, to bolą cycki, a skoro w tym cyklu jajco pękło samo, to może i cycki bolą, bo się hcg podnosi. Takie pokręcone rozumowanie staraczki, które pewnie zakończy się rozczarowaniem. Żal mi sikać na test, bo pewnie się wkręcam, więc poczekam jeszcze ze dwa dni i zobaczymy, co się wydarzy. Tempka na średnim poziomie, stąd prawdopodobieństwo ciąży znikome. Tak czy inaczej zakupiłam już clo do stymulacji przed IUI, no i Neoparin, który jest odpowiednikiem Clexane. Jeszcze nie wiem, jak się będę kłuć w ten brzuch - nie cierpię igieł, no ale dla upragnionego efektu człowiek zniesie wszystko.
Mamy 3 czwórkę
Prawa górna już jest, w końcu! I od wczoraj moje dziecko to 100% cukru w cukrze. Znów jest współpraca, więcej na tak niż na nie, nawet woła, że chce na kibelek (po fakcie w 99% przypadków, ale się liczy
) Ile ona gada! Ile wierszyków pamięta O_o Wczoraj wlazła mi na głowę, objęła rękoma i mówi "kocham". No bez łaski, powtarzam jej to milion razy dziennie, najwyższy czas
Ale serio, cudowne uczucie. A jak woła do mnie "mamusiu"
Nie mogę przeboleć tego, że istnieją kobiety, które nigdy tego "mamusiu" nie usłyszą, mimo, że tak bardzo by chciały
Ogólnie jest upgrade, bo pojawia się coraz więcej słów 3 sylabowych. Pani na rytmice mówi, że jest w szoku, że Zosia tak ogarnia, a dopiero co dołączyła do grupy, no i Zosi wczoraj też się bardzo podobało. Ponoć coraz więcej powtarza razem z dziećmi i reaguje już na polecenia
A jaka byłą dumna ze swoich stempelków na rączkach. Mówi "tatusia? w domu?", że pokaże tatusiowi w domu
Czym mnie zaskoczyła - podnosi pół sortera do góry (patyk na środku + półkole) i mówi do mnie "pasiol, kap kap", albo taki klocek z dłuższą rączką i kółkiem na końcu przykłada do oka i mówi "myś, myś" (myśl myśl) i udaje detektywa z bajki! Lalkom piska w nosek solą, misiowi zakrapia oczy, umie dopasować kształty w sorterze i jeszcze sobie sama gada "nie tu, nie tu... o!". No i deklinacja się pojawiła - jak mnie woła jest mamusiu, jak chce coś robić razem to jest z mamusią, a jak coś należy do mnie to jest mamusi. Tak samo z tatusiem i Zosią, didą (dziadek Darek, taki skrót), babą Ewą, ciocią Alą, babą Gosią, lalą itp. Na pytanie "chcesz?" odpowiada "chcesz!"
i papuguje, powtarza słowo, które jej się spodoba po milion razy. Tańcuje, zaczyna budować z klocków, śpi dość ładnie w swoim dużym łóżeczku, a do mnie przychodzi z rana i się ładuje pod kołdrę
Czasem w nocy też przychodzi, ale daje się odprowadzić bez problemu. A dzisiaj w przychodni puszczona wolno i pouczona, że musi być spokojnie i cicho patrzyła zafascynowana jak pielęgniarka pobiera mi krew i nie rozniosła gabinetu
Szkoda, że nie zawsze tak współpracuje i w sklepie puszczona wolno ściąga z półek absolutnie wszystko w zasięgu rąk...
Odpieluchowywanie wygląda tak: przewijam, 15 minut później "mamusiu!!! siku", idę, wysadzam na kibelek, zmieniam pieluchę na nową bo siku oczywiście już zrobione ale w pieluchę. 15 minut później "mamuuuuuuusiuuuuuu! Siku.", akcja powtarza się co do joty. 15 minut później "mamo, tatusiu, puj puj, siku", śmiem powątpiewać, ale lezę trzeci raz do kibla i pytam czy aby na pewno jej się chce. Pada odpowiedź "nie". No to wierzę na słowo, wychodzimy. 5 minut później "mamoooooo, puj puj". Tym razem chodzi o to, że jest już w pieluszce, ale oczywiście KUPA. Przecież ja zbankrutuję na pieluchach zanim się nauczy! A jakoś nie mam serca założyć obsikanej z powrotem...
Kupiłyśmy dzisiaj fanty w biedrze, a 26 mykamy na urodzinki do Pukusia
Teraz jeszcze muszę zakasać tyłek i w końcu umówić się do tego fryzjera...
Wspominałam już, że uwielbiam moje dziecko? I że jest najfajniejsze ze wszystkich i że jest jeszcze lepsza niż ją sobie wyobrażałam? Autentycznie spełniła wszystkie moje oczekiwania i wciąż mnie zaskakuje i duma mnie rozpiera, że ze mnie takie o wyszło
Ciekawe czy są jakieś matki które sobie myślą "wolałabym żeby było takie jak tej Jadzi spod piątki"
Miesiąc 4, dc 33
Nigdy nie myślałam, że spotka to akurat mnie.. Uwielbiam dzieci, więc dlaczego nie mogę mieć własnego.
Mamy mieszkanie, jesteśmy zaręczeni -ślub jest kwestią czasu, mamy siebie. Jesteśmy szczęśliwi mając siebie ale do pełni szczęścia brakuje nam tej jednej małej cząsteczki. Każdego dnia wyczekuje każdej choćby maleńkiej objawy, że mogę być w ciąży.
Bywają chwile w których nie jestem w stanie wytrzymać, płaczę. On jest obok mnie zawsze, zawsze kiedy Go potrzebuję. Pozwala mi na to, żebym się wypłakała, rozmawia ze mną, mówi że na pewno będzie dobrze. Żebym się zapisała na wizytę, że On pójdzie ze mną weźmie specjalnie wolne lub wróci wcześniej żeby być ze mną. Też pragnie maluszka.. widzę i czuję to.. Kocham Go i nasze jeszcze nie spełnione marzenie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2016, 09:28
zdecydowałam się na prywatną wizytę u gin. tak dla świętego spokoju. akurat babka przyjmuje w moim bloku, więc nie miałam daleko. nie było też tanio, ale i tak utargowałam bo na początku chciała mnie osobno policzyć za wizytę (160 zł), a osobno za USG (200 zł). natomiast w końcu stanęło na tym, że poniosłam tylko koszt wizyty, a USG i tak zrobiła, tylko bez wydruku i bez opisu. a ponieważ chodziło przede wszystkim o podejrzenie dzidziusia i co tam u niego to doszłyśmy do porozumienia.
ale czy wyszłam/jestem spokojniejsza? no może odrobinkę. wg gin. nie dzieje się nic niepokojącego, ale aparatura USG nie była zbyt nowoczesna, więc nie wiem na ile to wiarygodna ocena. niemniej postanawiam już dać sobie spokój z tym dopatrywaniem się wszędzie nieprawidłowości i pokornie wyczekać do USG anatomii płodu, tj. do przyszłej środy.
z dzidziusiowej wyprawki to dzisiaj przyszło łóżeczko, materac, przewijak i wkład pościelowy. Mąż jak go znam jak tylko wróci z pracy to będzie chciał od razu skręcać. no chyba że wcześniej padnie jak kawka, bo teoretycznie jest znowu w delegacji, a praktycznie to codziennie dojeżdża, co by go żona częściej w domu widywała i miała komu truć dupę, chociaż bardzo się staram, żeby nie.
przy okazji zgadnijcie komu jeszcze (oprócz mnie) podoba się leżenie w rogalu? no oczywiście, że Mężowi, chociaż jeszcze nie mogę do końca rozgryźć czy tylko się zgrywa, czy naprawdę tak mu wygodnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 15:37
Ostatnio zmieniam wiele w swoim życiu. Stwierdzilam, ze otacza mnie bardzo duzo falszywych osob. Wiec robie wszystko zeby skrocic z nimi kontakt. Uwazam, ze to duzy krok i bardzo wazny. Zaluje, ze wczesniej tego nie zrobilam.
Witamy cukrzycę ciążową.
Rano sikaniec mocna druga kreska:) później odebrałam wynik bety 166.8 mlU/ml
Malo ale niby w normie na 4-5 tydzień. Caly dzien boli mnie brzuch tak jak by za chwile miała przejsc @. Zaczęłam sie bać ze cos jest nie tak. Jutro wizyta o 18 30 bardzo się boje. Oczywiście moj mąż jak zawsze uważa ze będzie dobrze. Boje sie.....
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 18:16
Znowu to wszystko do mnie wróciło.
Tęsknie za moim aniołkiem . Błagam niech kolejna ciąża będzie wporządku,obym donosiła ciążę i dziecko było zdrowe.
Tak bardzo boję się kolejnej pozamacicznej, boję się że nie będę miała dziecka.Mam tyle miłości do przelania, kolejnej straty nie zniosę.
No i stało się -dziś nie będzie ten szczęśliwy dzień z dwoma kreskami na teście
ale to nic bedę walczyć ile dam radę
Piękna zima dziś za oknem
Dziś 13dc, chyba pierwszy raz nie jestem pewna czy owulacja wystąpiła. Niby większość symptomów wystąpiła ale jednak zazwyczaj mam większe kłucie w jajnikach, teraz prawie nic nie czułam. No nic będę czekać na to co przyniesie ten cykl.
Myślę sobie czasem, że chciałabym o tym zapomnieć, znów poczuć się tak jak się czułam przed staraniami. Żeby nie widzieć, że wszyscy na około mają dzieci albo są w ciąży. Żeby nie zastanawiać się czy coś jest ze mną nie tak. Żeby przestać o tym myśleć a może wtedy by się udało. Może to jest tylko w mojej głowie? Może to ja mam jakąś blokadę?
Nigdy nie wyobrażałam sobie życia bez dzieci, a teraz boję się myśleć co będzie jak się nie uda. Albo ile wytrzymam, jak długo dam radę żyć z miesiąca na miesiąc.
To już chyba paranoja. Nie ma dnia kiedy bym nie myślała o dziecku , o tym czy nam się uda.
Błagam szczęście przyjdź do mnie bo oszaleje!
Mimo starań wątpie,że ten cykl jest udany , czuję,że jest ze mną coś nie tak , a może sama sobie wymyślam niepokojące objawy.
14t2d
Jutro jadę na usg prenatalne, pobiorą mi też krew na test podwójny, czyli tzw. PAPPA. Jestem zestresowana dziś, co widać po podwyższonym ciśnieniu (140/90), a mierzę je codziennie (zalecenie lekarza) i już dawno takiego nie miałam.
Z mierzeniem cukrów nawet mi idzie. Nie przekraczam norm, jem dość często, sporo węglowodanów, ale tylko te złożone. Nie słodzę, czasem łyżeczka ksylitolu, nie jem słodyczy, dżemów i tym podobnych. Dobrze się czuję.
Kurczę, martwię się, co jutro usłyszę na usg, czy z dzieckiem wszystko dobrze, nie widziałam go 3 tygodnie już. Czy parametry budowy będą w normach. Czy może usłyszę jakieś sugestie odnośnie płci. A może czekają mnie niepomyślne wieści. Jakoś staram się nie nastawiać, ale jak już się nastawiam, to raczej negatywnie. Przez to poronienie nie umiem cieszyć się tą ciążą. Nie głaszczę brzucha, nie mówię do dziecka, nie wyobrażam sobie, jako ono będzie. Żyję tu i teraz. Od wizyty do wizyty. Szkoda mi, że tak się dzieje. Jakbym szła ciemną ulicą pełną dziur i cały czas obawiała się, że w którąś wpadnę i skręcę nogę.
Może jutro napiszę nowy post i będzie on optymistyczny? Chciałabym. Choć usg jeszcze o wszystkim nie mówi, pozwala wykluczyć te najoczywistsze wady. PAPPA, na którą będę czekała ok 10 dni oszacuje tylko ryzyko wad z pewnym prawdopodobieństwem, ponoć usg+PAPPA daje pewność 90%.
Mogę zrobić również test NIFTY, koszt 2500 i też jest to określanie ryzyka, a nie diagnoza, jak w przypadku amniopunkcji. Amnio to z kolei ryzyko poronienia, krwawienia, zakażenia, niewielkie (1-2%), ale zawsze. No i wskazaniem do niego są kiepskie wyniki po usg + PAPPA. Więc tak czy inaczej, muszę czekać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.