andzia86 Starania i ta niepewność 25 listopada 2016, 09:44

No i dziś nie wytrzymałam i zrobiłam test. Oczywiście negatywny. Nie mogę przestać płakać od rana.
Czekam tylko na styczeń żeby pójść do lekarza żeby zrobił nam jakieś badania bo powiedział, żeby wcześniej nie przychodzić tylko się starać :( Ale jak tu się starać jak ciągle nie wychodzi? Jak mieć na to wszystko siłę?

rzepakowepole Nasza decyzja, plany, starania 25 listopada 2016, 10:41

30 dc, 9 dpo

Test negatywny. Może jakoś spróbuję wytrzymać do poniedziałku z kolejnym testem. Zwłaszcza, że czuję, że nic z tego. Szyjka się uniosła, jest bardziej miękka i chyba trochę bardziej otwarta. Cały czas ciągnie mnie w dole brzucha, po prawej stronie, ale nie tak jak na okres.

W kolejnym cyklu zaczynam brać wiesiołek. Mam nadzieję, że nie będę już chora. Będziemy się częściej kochać. Zobaczymy jak będzie.

Smutno mi dzisiaj.

kropka_ myśloodsiewnia 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

etola Runął mi świat... 25 listopada 2016, 12:01

Czasami czuję, że jestem w ciąży, a czasami, jakbym nie była.
Czasem mam mdłości, zawroty głowy i chyba zapadnę zaraz w sen zimowy:D
Piersi bolą jak oszalałe, a toaleta to mój drugi pokój.

Może dziwnie to zabrzmi - cieszę się z ciąży, ale nie tak całkiem do końca.
Boję się, że znowu może coś pójść nie tak.

Czuję też obecność Matki Bożej. Dziękuję Ci o Wielka Pani:)

Mam też cichutką nadzieję, że na kolejnej wizycie usłyszę bijące serduszko maleńkiego cudu:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2016, 11:59

Kopniaków część dalsza a tym czasem połowa ciąży za nami !

20 TYDZIEŃ !!!
Ta dwójka z przodu wygląda o wiele wiele ładniej :)

Alicja 28 Niepłodna wtórnie 25 listopada 2016, 12:17

dzisiaj 17 dc, testy owulacyjne negatywne- czemu je robie?
Przecież doskonale wiem że poziom TSH jest za wysoki i podchodząc racjonalnie to nie mam szans na ciążę.
Martwi mnie to że nawet po CLO nie mam tej pieprzonej owulacji :(

rosax3 Nadal wierze.... 25 listopada 2016, 12:25

6+2

Zostalo 7 miesiecy 3 tygodnie i 3 dni do mojego porodu <3
Wieze ze razem dotrwamy te kilka miesiecy i choc wydaje sie, ze to kupa czasu to pewnie zleci raz dwa!
Dni szybko leca <3
Z dnia na dzien jestem coraz bardziej zmeczona. Sennosc mi doskwiera! Ale z dnia na dziej bardziej kocham tego ktosia <3
Jestem szczesliwa! Jestem w ciazy!
Musze co dzien sobie to powtarzac bym nie miala smuutnych mysli! Jest dobrze a ja, a ja jestem w ciazy!! <3

Nastał ten magiczny dzień w którym skończyłam 35 lat. Długo obawiałam się tej medycznej granicy wyznaczającej spadek kobiecej płodności, ale już się nie obawiam, bo moja płodność spadła wcześniej ;-)

Dzisiaj badania na zespół antyfosfolipidowy i krzepliwość i kolejne 200 zł (albo więcej) nie moje... A może w Diagnostyce też będzie Black Friday ;-)

zapachmalin Malinowy pamiętnik. 25 listopada 2016, 13:46

Ciąża rozpoczęta 25 października 2016

Chciałabym aby moje szczęście tym razem potwierdziło się ;) w pon mam betę ale uwierzę chyba dopiero gdy usłyszę serduszko.

No i nie wiem. Udało się?


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2016, 13:45

omii Maluszek 25 listopada 2016, 13:54

Miesiąc 4, dc 43

Luteina. Jeszcze 9 dni.

Mój K w domku, na pewno czeka już na mnie z obiadkiem. Ah, jak ja go kocham.

Ostatnio jestem wiecznie zmęczona. Wczoraj usnęłam o 20 i wstałam dopiero dziś do pracy. Starzeję się już czy jak ?
Nie ważne, ważne że mam dobry humor od rana i mam nadzieję że nikt ani nic mi go dziś nie zepsuje.

Życzę miłego oraz owocnego weekendu wszystkim :)

Poczekalnia Czy w końcu wydarzy się cud ? 30 stycznia 2017, 21:21

Oczywiście ciąży brak... jak nie było tak nie ma .... Czuje ogromną bezsilność. W środę mąż idzie na badanie nasienia i wieczorem będą wyniki. Ciekawa jestem co będzie. Już sama nie wiem co by wolała, żeby u niego wyszedł problem czy u mnie. Cóż za okropne myśli !

Mamax Walka o Bobo. 25 listopada 2016, 14:03

Polecialo i mamy cztery tygodnie :-) To byl ciezki miesiac bo nie dosyc ze ja dlugo sie zbieralam po cc to i Christianek nalezy do tych ciezkich noworotkow. A widze ze to dopiero sie zaczyna i z tygonia na tydzien jest coraz trudniej. Malutki nadal nie lapie rytmu co mnie martwi bo nigdy nie wiem co bedzie, czy zdolam przyszykowac chlopcow do przedszkola, czy zrobie obiad, posprzatam itd... Christian ma kolki, ulewa a teraz mecza go zaparcia. Oczywiscie robie wszystko co tylko mozliwe zeby pomoc maluszkowi ale na niektore sprawy potrzeba czasu.... Christianek coraz mniej spi a wtedy chce byc noszony co fajne nie jest bo rece mi juz opadaja . Jak spac to najchetnej na cycuchach a tu trzeba posprzatac, poprasowac, obiad zrobic czy zajac sie starszakami. Bywam tez zmeczona bo jak maly duzo spi w dzien to nie spi w nocy. Z chlopcami tego nie przerabialam a teraz na rzesach chodze ale nie mam kiedy odespac :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2016, 21:06

Sunny Staraczka 25 listopada 2016, 14:14

Wczoraj miałam 3 IUI. Był problem z włożeniem cewnika bo szyjka macicy była zamknięta, na tyle, że cewnik się wyginał i nie chciał przejść dalej. Dopiero po użyciu 'sondy' się udało. Ale bardzo, bardzo bolało.
Pani Doktor była trochę zdziwiona ale powiedziała, że czasem tak się zdarza. Chociaż w poprzednich 2 IUI nie było problemu.

Co mogło być przyczyną? Strasznie się stresowałam przed i jeszcze bardziej zestresowałam jak cewnik nie chciał przejść ale podobno to nie wina stresu.

Obawiam się, że coś jest nie tak :(

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 25 listopada 2016, 15:16

Załamka! Powtórzone ANA miano 1:1000! Typ ziarnisty. :(

Hashimoto, mthfr, pai-1, teraz te ana... jeszcze coś? :(

Boję się, że to jest przyczyna nieszczęść.

Dzisiejszy dzień w liczbach:

21 listopada
1 dzień cyklu
27 cykl starań
30 miesiąc starań

1/2 dnia przepłakane :(
1/2 wypłaty idzie na przetracenie na zakupy.


Ingwer Mam swoją historię. 25 listopada 2016, 20:31

Ten cykl ma być przełomowy. Po tylu pozytywnych komentarzach co się naczytałam na temat Ziółek Ojca Sroki wspomagających pracę jajników postanowiłam też spróbować. Oboje z Mężem pijemy mieszankę od pierwszego dnia mojego cyklu i choć w smaku jest całkiem spoko, czuję się po niej świetnie, dobrze mi się śpi i jestem mniej nerwowa to mam w sobie niepokój, że sobie nimi zaszkodzę. Wszystko przez przygodę z ziołami Ojca Klimuszko, wizja cysty z niepękniętego pęcherzyka cały czas mi towarzyszy. Tym razem jednak nie zamierzam wpadać do mojego Pana Gina na rutynową kontrolę żeby się nie denerwować, będziemy pili tak jak zostało nakazane - 3 cykle bez przerwy, choć mam cichą nadzieję, że tak długo nie będzie to konieczne :D
Póki co mam 8 dzień cyklu, co jakiś czas czuje któryś jajnik, ale ogólnie dają mi spokojnie żyć. Z lepszych rzeczy to zajebiście cieszę się, że dziś piątek :)))

Marisa Czekająca na ten mały cud:) 25 listopada 2016, 17:05

11+1
Aby unikać monotonii siedzenia w domu co najmniej raz w tygodniu jedziemy z koleżanką na zakupy. Trochę budżet się kurczy ale cóż poradzić :P Niby to "rozsądne zakupy" ale wczoraj lekką rączką puściłam 200 złotych. Miałam pojechać pooglądać spodnie ciążowe w H&M i na tym się skończyło, ze je kupiłam (129 zł dla zainteresowanych). Nie było zbyt dużego wyboru, bo wszystkie spodnie w czarnym kolorze, ale coś znalazłam i okazało się że idealnie leżą i takie wygodne że zaniosłam do kasy :) i oczywiście kupiłam książkę poradnik co należy robić z maluchem przez pierwsze pół roku. I tak się nudzę w domu to będę się powoli uświadamiała. Musiałam kupić , to mi pozwala cieszyć się faktem bycia w ciąży. Nie mogę się dręczyć , i myśleć, że będzie źle. Jak donoszę ciążę to przynajmniej będę wspominać że nią się cieszyłam, a jak ma być źle to i tak będzie.
Już tydzień po ostatnim USG a ja najchętniej bym je znów i zaraz znów powtórzyła... Jeszcze 2 tygodnie do penetralnych, liczę na to że będzie dobrze. I muszę sobie coś wymyślić do roboty żeby czas szybko zleciał i nie musiała zaprzątać sobie głowy głupotami ...

9 dzień maluszka
Nie miałam kiedy pisać, bo ostatnie dni były bardzo wyczerpujące.
W środę zadzwoniłam do szpitala. Jak się obawiałam trudno było się dodzwonić. W końcu kazałam mojemu zadzwonić. Jemu się udało. Porozmawiałam z doktor i stwierdziła że mały wyjdzie w czwartek. Dostal 2 dni więcej antybiotyku.
Bardzo się ucieszyłam. Tym bardziej że miałam w czwartek odebrać akt urodzenia i PESEL małego i dostałam od do tej znajomej 2 wielkie torebki ubranek.
Nikomu nic nie mówiliśmy aby nie zapeszyc. Bo ostatnio się pochwaliliśmy że maly wraca we wtorek i wyszło jak wyszło.

W czwartek nie mogliśmy się doczekać małego. Z domu wyjechaliśmy rano by pozałatwiać sprawy. Bardzo się bałam że znów czeka mnie rozczarowanie i małego mi nie dadzą bo znów coś wymyśla.
Pełna nadziei poszłam po malucha na szczęście doktor już czekala na mnie.

1 dzień i noc była straszna. W wypisie pisało że mały zjada 70 ml mleka a u nas zjadał tylko 20-15 ml. Testowaliśmy butelki i nic. Noc nie przespana mały często sie budził. Próbowaliśmy go często karmić bo jak mało je. I dylemat od czego. Czy klimatyzacja czy coś innego. Kolejna nic była podobna byliśmy padnięci na maksa. Dobrze że nam mama trochę pomogła i w dzień troszkę posłaliśmy.
Wczoraj coś mnie olsnilo. Przypomniałam sobie że że szpitala wzięłam kilka pustych butelek na pokarm i mały smoczek. W nocy podaliśmy mu mleczko z tego smoczka i co wypił aż 60 ml.
Dziś te smoczki zamówiliśmy więc już jeden stres za nami.
2 problem kupka od 2 dni nic nie robił.
Odciagam mleko a znów biorę żelazo 2*1 więc też może być problem.
Choć pokarmu mam mało i jest dokarmiany Babilonem. Ale ważne że te 50-60 ml mleka na dzień ściągnę. Szkoda że nie umie ssac. Byłoby łatwiej.
Maluszek jest taki kochany. Mimo nie wysłania jest super.
Mój też wczuł się w rolę ojca, bardzo dużo mi pomaga. Zamieniamy się raz on śpi a ja pilnuję i na odwrót. Nie myślałam że będzie za małym.
Nigdy nie myślałam że będę mieć instynkt macierzyński. Jakoś dam przyszedł, ubieranie małego itd od razu przyszło a tak się bałam. Nawet mój kot stał się matka opiekunka. Jak mały zapłacze to ten biega i miauczy jakby chciał pomóc. Widać że małego zaakceptował choć czasem jest zazdrosny. Ale tak robimy żeby nie czuł się odrzucony.
Na noc nie wpuszczany go bo wiadomo to jest zwierzę a on robi wszystko by z nami spać.moze kiedyś. Narazie musi spać na dole. A rano chodzi i śpi gdzie chce.


5 dc ufff nareszcie nowy cykl

we wtorek byłam u endokrynologa . Dala jeszcze kilka badań do zrobienia w tym prolaktynę z obciążeniem miedzy 3 a 10 dc. Musze iśc do szpitala żeby dali mi krzywa cukrowa i insulinowa bo wypisie nie było ..... a potrzeba żeby dobra dawkę leku dostosować ... Rozpisała mi wszystko wyjaśniła na czym polega hiperinsulim

Dam czas działać siofor i diecie.....

Podjęłam decyzję, że w szpitalu skłamię i powiem, że mam 12dc, datę miesiączki podam o dzień późniejszą niż w rzeczywistości wystąpiła. Myślę tak jak napisała Miśkowa, że ta data jest raczej umowna i wydaje mi się, że bardziej chodzi o to, żeby po owulacji nie grzebać w macicy. To jest dla mnie rozsądne i logiczne, ale z drugiej strony są przecież dziewczyny, które przed 12 dc miewają owulacje i co? Wyrzucą ich z zabiegu? Prawdę mówiąc oni najpierw usypiają a dopiero potem robią już na spaniu usg i cały zabieg, nie badają wcześniej. Przyjaciółka miała zabieg w 5dc, a robią od 6tego i tez nic się nie stało. Powiedziała, że jeszcze plami po miesiączce i powiedzieli, że ok. Ja powinnam w niemal 100% być przed owulacją. Nie miewam owulek aż tak szybko, choć wiecie, czasem ze stresu coś się poprzesuwa... No mam nadzieję jednak, że tak nie będzie i wszystko skończy się dobrze, a jak nie, to najwyżej cofną mnie z zabiegu i tyle, pójdę w marcu i już. W końcu to tylko kontrola, co mieli usunąć to już usunęli, dla pewności tylko trzeba sprawdzić, czy coś z tej przegrody jeszcze nie zostało do docięcia. Myślę, że tak będzie lepiej, niż narażać się na to, że po antykach totalnie rozjadą mi się cykle. Tego boję się najbardziej. Wiem, że cykl raczej będzie stracony, bo po grzebaniu w macicy nie spodziewam się grubego endometrium, więc ciężko byłoby z ewentualnym zagnieżdżeniem, choć na <3 siły pewnie będą, bo to krótki zabieg i mniej inwazyjny niż laparoskopia. Obudzę się, dzień czy dwa odpocznę i potem nie będzie raczej przeszkód do seksowania ;) Zapytam jednak lekarza czy nie lepiej się zabezpieczyć w tym cyklu, zobaczymy co powie, ale pewnie będzie zależało od tego czy będzie coś trzeba poprawiać i docinać czy tylko popatrzą, zobaczą, że macica ładnie się zagoiła i po sprawie.


Jeszcze kilka słów o moich wynikach badań.
Odebrałam je wczoraj popołudniu, zapomniałam wczoraj napisać.
Tak więc wszystko wygląda ok, choć nie ukrywam, że najbardziej bałam się badania na HCV i HIV. Jak zobaczyłam, że jeden z wyników jest w zamkniętej kopercie, to niemal zawału nie dostałam ;) Moja wyobraźnia podsuwała dziwne scenariusze, coś w stylu, że jestem nosicielem, a w kopercie jest wiadomość, że muszę się pilnie skontaktować z lekarzem. Wyszłam ze szpitala i od razu usiadłam na ławeczce żeby otworzyć tą kopertę i poczułam wielką ulgę gdy przeczytałam, że wynik jest negatywny ;) Chyba maja takie procedury, że oddają wyniki w zamkniętych kopertach, żeby nikt niepowołany tak czasem nie przeczytał.
Martwi mnie trochę moje TSH. Od marca biorę 50 eutyrox-u i chyba powinnam zwiększyć dawkę. W sierpniu moje TSH było 1,86 a teraz znów 2,13. Niewiele wzrosło, ale miałam zbić jak najbliżej 1 a coś mi nie wychodzi. Na początku tarczyca pięknie spadała, a teraz zaczyna się wymykać spod kontroli. Może powinnam co 2 dzień brać dawkę 75? Nie chcę tego jednak robić bez konsultacji z lekarzem, więc jeszcze trochę wytrzymam. Zobaczę co moja gin powie, jak to zbagatelizuje to zapiszę się do mojej endokrynolog. Szkoda, że nie mam do niej telefonu...
No i jeszcze jedna sprawa. Zbadałam prolaktynę. Norma jest do 23, mój wynik 21,5. Niby norma, ale wyczytałam, że dla kobiet starających się powinna być niższa, najlepiej w okolicach 10. Nie wiem czy nie powinnam zacząć brać choć castagnusa? Macie jakieś doświadczenia w tej materii? Ja mam wszystkie objawy PMS i podwyższonej prolaktyny w II fazie cyklu, choć wyniki zawsze miałam w normie. Okropne, migrenowe bóle głowy, bóle i skurcze brzucha, ból piersi niemal zaraz po owulacji, bardzo zmienne nastroje od euforii do rozpaczy, rozdrażnienie, a tak naprawdę to okropny wqrw o byle co. Nigdy nie badałam prolaktyny po obciążeniu, ale słyszałam różne opinie. Jedni od tego badania odchodzą, inni je zalecają. Tą kwestię również mam zapisaną na liście pytań do mojej ginki, ewentualnie do endokrynologa. Wszystko wyjaśni się już niedługo.


Zaczynam odliczać do zabiegu... jeszcze 11 dni.
Trzymajcie kciuki by odbył się zgodnie z planem!


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2016, 18:39

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)