Elaria W poczekalni do pełni szczęścia :) 25 listopada 2016, 19:08

Byłam dziś u swojego gina na kontroli. Wszystko wygląda dobrze. Szyjka macicy długości 5 cm. Powoli mogę odstawiać luteinę. Następna wizyta 20 grudnia. Mam dalej zwolnienie.

Musiałam powiedzieć o ciąży córce, bo już w szkole usłyszała pytania, czy jej mama jest w ciąży. Kurczę, a chciałam powiedzieć w grudniu, po połówkowym usg.
Córcia bardzo się ucieszyła, pokazałam jej zdjęcie usg. Później je wkleję.

16t2d

Wczoraj (16t1d) bylismy na drugiej wizycie u poloznej. Wazenie, pobranie krwi, probki moczu. Od ostaniej wizyty minelo 2 miesiace, przybralam 3 kilogramy.
Czuje sie wspaniale. Naprawde drugi trymestr jest dla mnie laskawy. Brzuszek juz jest widoczny. Uwielbiam na niego zerkac.
Sluchalismy rowniez bicia serduszka. Moge to robic rowniez sama w domu, bo siostra sprezentowala mi detektor tetna plodu.
Czekam na termin usg polowkowego.

8 tydzień 4 dzień
Wczoraj zaliczyłam pierwszego ciążowego pawia..oj był konkretny. Dzisiaj już mi trochę lepiej.
Poza tym od rana od przyjścia do pracy zostałam zdenerwowana. Szefowa oczywiście myśli, że do końca ciąży będę jeździć po 40 km w jedną stronę i pracowała u niej. Oj zdziwi się jak zobaczy zwolnienie. Zdecydowałam, że na zwolnienie pójdę już od stycznia. Nie ma sensu mieć skrupułów skoro nikt na mnie nie patrzy, a zwolnienie zwyczajnie mi się należy i mam prawo z niego skorzystać. Tylko zastanawiam się jak jej o tym powiedzieć..

Jestem już po wizycie u nowego/innego ginekologa. Nie wiem nawet od czego zacząć, bo w gabinecie spędziłam ponad godzinę. Lekarz na prawdę miły i serdeczny, a przy tym konkretny i rzeczowy. Dokładnie przeprowadził wywiad i badanie (serio, nikt nigdy tak długo nie przeprowadzał u mnie badania w gabinecie ginekologicznym). Wysłuchał moich obaw i spokojnie wszystko wyjaśniał. Powiedział, że nie widzi niczego niepokojącego w wynikach męża ani moich, ani też niczego niepokojącego nie stwierdził w wywiadzie ani w badaniu. A fakt, że zaszłam w ciążę w listopadzie zeszłego roku, potwierdza tylko, że razem z mężem możemy dziecko spłodzić. Powiedział, że jego zdaniem powinniśmy dać sobie jeszcze chwilę i próbować starać się naturalnie. Bez wspomagania, bez leków, wykresów. Generalnie bez myślenia o tym. Powiedział też - patrząc na moją teczkę z wynikami, wykresami i tabelami- że jego zdaniem jestem zbyt uporządkowana, zbyt "pod kreskę" a to nie pomaga w zachodzeniu w ciążę. Wręcz przeszkadza. Zapytałam go czy może powinnam coś jeszcze przebadać? Np. drożność jajowodów czy śluz. Odparł, że jego zdaniem nie. Z kilku powodów: po pierwsze- w wywiadzie nie stwierdził żeby były podstawy podejrzewać niedrożność jajowodów no i juz raz zaszłam w ciążę, po drugie badanie drożności jajowodów często daje fałszywe wyniki (jeżeli przeprowadzane jest bez znieczulenia- a zazwyczaj jest- ból może powodować, że wszystko się po prostu zaciska i wynik wychodzi fałszywy, że jajowody są niedrożne), po trzecie- jeśli wyjdzie, że są drożne to i tak nadal nie wiem czemu nie ma ciąży, i po czwarte- jeżeli nawet okazałoby się, że jajowody są niedrożne to i tak nie można nic z tym zrobić. Nie ma na to leku. Pozostaje tylko in vitro. A nas- czy zrobię milion badań czy nie, jak każdą inną parę starającą się o dziecko czekają trzy etapy: naturalne starania, inseminacja, in vitro. Nie ma innych rozwiązań. Dlatego jego zdaniem, powinniśmy dać sobie jeszcze czas do wiosny. Na spokojnie. Jeżeli do wiosny nie uda nam się zajść w ciążę, zaczniemy działać w kierunku inseminacji. Bez miliona niepotrzebnych badań, bez wielu godzin spędzonych w gabinetach, bez wydanych gór pieniędzy. To jest po prostu następny krok. Tłumaczył, że bez sensu robić ze mnie stałą bywalczynię gabinetów i przychodni. Że to na pewno nie pomoże.
No i w sumie wyszłam z wizyty nastawiona pozytywnie.

Biała Azlia Co przyniesie los 25 listopada 2016, 19:47

Kurczę, ale ten czas wolno płynie. Teraz czekam do owulacji, potem będę czekać do testu i tak w kółko. Wciągnęłam się w te obserwacje na maksa. Patrzę na ten mój wykres jakbym miała go zaczarować. Wiem, że to nic nie da i czasu nie przyspieszę. Tylko niepotrzebnie się nakręcam. Wkurza mnie, że jak ma się pojawić owulacja to spada mi odporność i zaburza się temperatura. Ostatnio zapalenie pęcherza, teraz przeziębienie. I znowu czosnek idzie w ruch :D

Kocham mojego męża :* :D

kropka_ myśloodsiewnia 25 listopada 2016, 19:50

powiedzenie "jak nie urok to sraczka" pięknie wpisuje się ostatnio w mój życiorys. dziś wzięłam się za sprzątanie i skończyło się to zbitym małym palcem u nogi. jak? ano człowiek się schyla (kuca), potem się podnosi, a przynajmniej taki ma zamiar, żeby w ostatniej chwili jednak polecieć do tyłu (na dupę), ale i przy okazji na ten mały palce, co teraz boli jak... (nie powiem co).

tym niemniej dzień uznaję za bardzo udany, bo w końcu nie złamałam palca, ani nie zwichnęłam (tylko zbiłam!), a co posprzątałam to moje. co prawda jeszcze nie zrealizowałam planów porządkowych w 100% i prawdopodobnie nie zdążę do końca listopada (taki sobie dałam deadline), ale na bank będę obrobiona do końca przyszłego tygodnia. potem to już tylko takie standardowe sprzątanie, że tak powiem "z wierzchu", no i wiadomo trzeba pamiętać, żeby wszystko wracało na swoje miejsce bo z tego się bierze największy bałagan. w porządkach bardzo, ale to bardzo przydały się kartonowe składane pudełka (4 zł za 1 szt.), do których skompresowałam wszystko to co wcześniej zalegało na półkach. dzięki temu niektóre są teraz wręcz puste i będą jak znalazł na dzidziusiowe "akcesoria", bo absolutnie nie byłoby gdzie wstawić nawet najmniejszej komódki.

i a propo akcesoriów, to wczoraj dotarła paczka z (używanymi) ubrankami. z miejsca odrzuciłam 10%, ale ponad połowę tego "uratował" Mąż, w sensie żeby dać im szansę dopóki nie upiorę. natomiast pozostałe ok. 50 szt. jest po prostu przesłodkie, więc w naszym przypadku ryzyko się opłaciło. teraz już wszystko się pięknie suszy i jeszcze piękniej wygląda na suszarkach (i tylko czeka, żeby zdjąć i uprasować). oczywiście mam świadomość, że jeszcze będę rzygała praniem dzidziusiowych rzeczy i prasowaniem, ale na tym etapie to rzygam najwyżej tęczą i sobie na to pozwalam, a co.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2016, 19:48

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 25 listopada 2016, 20:09

Jest mi bardzo smutno, ok, dziś jest już lepiej ale wczorajszy dzień, to znaczy wczorajsza noc była niesamowicie przygnębiająca :(


Miewałam juz duże nadzieje i wielokrotnie podejrzewałam u siebie ciążę ale jeszcze nigdy tak bardzo jak tym razem. Byłam pewna.
Objaw za objawem potwierdzał moje przypuszczenia, tym bardziej że nie występowały one w poprzednich cyklach.

Przez własną głupotę dałam się też oszukać testom, które jeden za drugim (3 sztuki) z samego początku były niewyraźne, na upartego miały w sobie bardzo rozmyty cień cienia a przetrzymane ponad czasem wszystkie (!!!) pokazały drugą kreskę. Zawsze przetrzymuję testy przez kilka dni ale nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja, były białe do końca. Ani śladu drugiej kreski.
Ok, jestem sobie winna bo po czasie nie powinno sie oczekiwać na wynik ale zdążyłam się naczytać historii kobiet które miały takie same przypadki i były w ciąży.


Szczęśliwa i pewna zrobiłam betę, z niecierpliwością czekałam na wyniki i krokodylowymi łzami przepłakałam cały wieczór. Raczej nie robie rzeczy na zapas, ale wczoraj zaczęłam pisać nawet pamiętnik dla przyszłego dziecka - że dziś zrobiłam badania i czekam żeby dowiedzieć się że jest z nami....

Dziś, chcąc się oszukać zaczęłam wyszukiwać histrii o kobietach którym wynik pokazywał brak ciąży a ona mimo wszystko była, o wynikach błędnych, źle wyliczonych, podmienionych...

Beta poniżej 2 jest jednak bezduszna i bezlitosna.....


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2016, 20:07

Mimi86 No więc ivf 25 listopada 2016, 21:35

100 DNI DO PORODU ! ! ! :)

jutro sie okaze czy @ czy moze II kreski. i okaże sie ile objawow potrafi sobie wmowic kobieta pragnaca dziecka :) nawet kiedy nie chce i mimo tego ze duzo pracuje teoretycznie malo czasu na zastanawianie to ciagle wsluchuje sie w swoj organizm. jedyny objaw którego sobie na pewno nie wmawiam to bol piersi ale zawsze bola tez przed okresem wiec w sumie nie sa wyznacznikiem niczego. jajniki czuje czasami lekko zakluja ale tak chyba kazda z nas ma zadne uklucia nie powtarzaja sie czesto i nie sa mocno intensywne. niestety troche czuje sie okresowo brzuch jest taki ciezki czulam dzis nawet lekkie bole jak na @ ale poki co nic sie nie dzieje. no prawie nic poza ta mala plamka krwi na bieliznie. jak ja zobaczylam bylam pewna ze to juz okres ale poza tym to czysto. sluz jest lepki kremowy chwilami rozciagliwy do konca nie moge nim sie sugerowac bo wcześniej az tak go nie obserwowalam ale wydaje mi sie ze lepki mam zawsze w 2 fazie. poza tym inne jest jedynie moje samopoczucie dzis. chwilami robilo mi sie nawet slabo nie mdlalam nie krecilo mi sie w glowie ale czulam sie troche jak przy naglej zmianie pozycji. przyspieszony puls szum w glowie uszach no nic fajnego ale moze to tez przemeczenie. wzielam dzis zelazo moze czegos mi brakuje. zawsze dzien przed okresem mam straszne bulgotanie w podbrzuszu nie wiem jak to nazwac do konca ale czuje i slysze czesto jak sie tam przelewa. teraz natomiast czuje tez ze cos tam sie przelewa więc objawy mocno @. boje sie troche jutra prawdopodobnie okresu przez noc nie dostane i rano wstane i zrobię test ujrze jedna kreske i bedzie mi przykro. normalne. niby malo prawdopodobnie wydaje sie to ze moglabym byc w ciazy ale zawsze jest taka glupia nadzieja.

20 dc a u mnie owulacji nie ma. Prawy jajnik pracował ponieważ przez dwa dni mnie bolał. Temperatura nie wzrasta i jestem mocno rozczarowana. Najgorzej poczułam się wczoraj kiedy się dowiedziałam, że siostrzenica mojego męża jest w drugiej ciąży a ja mam taki problem żeby mieć chociaż jedno dziecko!!!! Chciało mi się płakać i kiedy tylko o tym pomyśle to bym wyła!!!! Uważam, że jest to NIESPRAWIEDLIWE!!! W głębi serca bardzo mnie to boli ale udaje przed mężem, że jest wszystko ok. Mam nadzieję, że w końcu mi się uda cieszyć małym szczęściem. Pracuję już drugi tydzień przez przerwy. Czuję zmęczenie i wściekłość na mojego Dyrektora, że żeby zarobić to muszę pracować w weekendy. Wiem, że są ludzie, którzy zarabiają mniej niż ja i dają radę ale ja myślę o kredycie, który będę spłacać przez 30 lat. Wniosek już został złożony teraz tylko czekać na wieści. Może będą dobre i będę się cieszyć podwójnie :) - oby. Jeżeli teraz mi się nie uda to chyba odpuszczę jeden cykl z ovu i zobaczę co się stanie. Nie będę mierzyć temperatury, obserwować śluzu i objawów. Po prostu stwierdzę, że co ma być to będzie. Mam doła :(

6+6


Ja wiem, ze ciąża to nie choroba ale... umieram.
Od wczoraj mam takie mdłości, ze nie wiem sama czy mam jesc, czy pic wode czy kubusia... Bleeee...

Wczoraj przyjechalam do swojego. W busie to myslalam ze zwymiotuje. Ale jakos dojechałam. Jak tak dalej pojdzie to sie z domu nie bede ruszac :/

A dzisiaj korzystam, ze moj jest w pracy i okupuje lozko :) żadna siła mnie z niego nie wyciagnie ;)

Ale przez te wszystkie objawy i moje przeczucia moge stwierdzic jedno: BEDZIE DOBRZE :)
Zreszta musi byc. Dlugo czekalismy na ten maly cud wiec musi byc dobrze.


Znajomi tez zostali poinformowani o mojej ciazy. Fakt faktem, czarodziejska droga facebooka no ale poszlismy na latwizne :)

Wiekszosc osob w szoku, czesc osob ode mnie z pracy to sie domyslalo a teraz juz maja pewnosc :)

A moj? Taki szczesliwy, ze mowi zebym rodzila juz :D nie moze doczekac sie malenstwa ;)

A co mi dzisiaj belly mowi?

Ze 17% ciazy za mna a jutro zaczniemy 8tc (7+0) <3 <3 <3

lilienne czekamy na nowego człowieka 1 IVF 26 listopada 2016, 17:47

Czekoladowe plamienia i czarny okres jaki mi się zdarza mieć w pierwszych dniach, najczęściej zwiastuje endometriozę.
Tak właśnie padło podejrzenie endometriozy. We wrześniu na wizycie u ginekologa (podczas wakacji w Polsce) wykryto torbiel na lewym jajniku. Dostałam skierowanie do szpitala, być może na operację. Odmówiłam. Spakowałam i się i po powrocie do domu, do Holandii poszłam z tą opinią do lekarza rodzinnego. Oczywiście dostałam skierowanie do ginekologa na dalsze badania. Przeprowadzono szereg jakiś badań krwi, ale nie wiele wiem jakie były wyniki, bo to tutaj wszystko jest tajemnicą dla lekarza. Pacjentce mówi się tylko, czy jest dobrze, czy źle. Zrobiono mi również rezonans magnetyczny, który potwierdził torbiel czekoladową. Decyzją lekarza była antykoncepcja przez kilka miesięcy i w następnej kolejności badanie nasienia męża :/ Lekarka nie zbytnio zainteresowała się torbielą i leczeniem jej, a skupiła się na niepłodności. No OK, może ta lekarka w Polsce panikowała bez potrzeby. Okaże się co dalej. Czekam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2017, 12:01

Sheis 2 niepowodzenia 26 listopada 2016, 17:50

Odpoczywalam od mysli o dziecku, staran i od tego portalu. Staram sie zeby moj swiat sie nie krecil tylko wokol tego wszystkiego. I wiecie co jest najgorsze? Ze w pracy czuje sie najlepiej. A w weekendy siedze w.domu i sie zadreczam.myslami.

Tydzień temu bylam u mojego gin. Pierwszy raz po poronieniu. Poszlam grzecznie tak.jak dr kazal po pierwszym okresie. Siedzialam pol godziny (cieszylam sie ze.wykorzystalam ta wizyte maksymalnie a nie jak zawsze 10-15min). Dr wypisal mi skierowanie na badania. Tylko 3 lub 4 podstawowe na nfz a reszta prywatnie bylam troche rozczarowana ze tak malo mi badan wypisal. Myslalam ze mnie jakos pokoeruje a to ja naciskalam ze chce badania.

Poszlam na drugi dzien do laboratorium przed 7 rano zeby do pracy zdazyc. Ludzie juz w kolejce stali. Dzien wczesniej poczytalam co.warto.zbadac i dopisalam na kartce. Wyszlo z 20 pozycji. a to nie wszystko. Zostawilam w.laboratorium 480zl O malo sie nie przewrocilam z wrazenia. Ale potem sobie wytłumaczylam ze te badania sa wazniejsze niz nowe buty czy ciuchy. Swoja droga dobrze ze mamy oszczednosci. Warto odkladac na.czarna godzine.

Teraz mam czekac do 2 tyg na wyniki. Wiec czekam. Aaa jeszcze.czekam.na.kariotyp. minęło 6 tyg o ile sie nie myle i cisza. W przyszlym tyg chyba tam zadzwonie.

Na mysl o swietach dopada mnie smutek. Nawet jak to pisze to czuje klucie w srodku. Nie tak mialy one wygladac.

kamika23 Zale niecierpliwego trolla 26 listopada 2016, 18:43

5t5d

Hah poproszę o ten dobry humor sprzed 2 dni ! Oczywiście ciąża mnie dalej cieszy :)

Mój humor psuje zbliżająca się niebezpiecznie szybko obrona magistra. Uczę się całymi dniami, już od jakiegoś czasu, teoretycznie powinnam być obkuta jak nigdy na nic, a tu dupa.... mam wrażenie że co przeczytam czy napiszę to zapominam.... próbuje sobie przypomnieć, odpowiedzieć w myślach i co? PUSTKA !!!!

Gdyby to jeszcze była tylko prezentacja pracy magisterskiej i pytania do niej od komisji to luz...ale te pytania z całych 5 lat studiów ? W dodatku losowane ... i nie wiadomo czy się trafi szczęśliwy los...z fajnymi pytaniami, czy takie które będą gwoździem do trumny mojego MGR przed nazwiskiem :/

Kurde najlepsze jest to że na chwilę obecną to ten magister nie wiem do czego mi się przyda, skoro ni stąd ni zowąd dziwnym zrządzeniem losu zostanę matką polką .... teraz to by się przydał magister z przetrwania ciąży i zmiany pieluch.... eh szlak mnie dziś trafi, mam ochotę to rzucić w cholere i iść spać :( :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2016, 18:41

DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 26 listopada 2016, 19:08

Wszystko w porzadku, mlode buszuje po brzuchu.
Bylam u endokrynologa, ktora okazala sie polka z pochodzenia. Bardzo mila, pobrali mi krew.
W pon jedziemy na USG polowkowe.
Nie moge uwierzyc ze to juz 20ty tydzien. To juz polowa!!!
Mam typowe leki o przyszlosc, czy bede dobra matka, czy bede umiala urodzic, czy wszystko pojdzie pomyslnie och.
No i humory okropne mna targaja, cos strasznego :)
Nawet mnie nie zwazyli, ani polozne ani lekarze...

mam dziś doła najchętniej to bym uciekła gdzieś na jakiś czas gdzie bym miała spokój i bym mogła się o tego wszystkiego odciąć.

ale to jet rzeczywistość i nie można się tak odciąć trzeba wziąć wszystko na klatę i żyć dalej z tym wszystkim.

no nic wyrzuciłam co mnie bolało to kończę

2016 28 listopad 33 dc (gdzie @ ty jesteś?)
Tyle myśli, tyle emocji we mnie siedzi.. 6dp a ja tak bardzo chcę żeby @ przyszła. Paradoks w końcu powinnam chcieć 2 kresek? Jasne pragnę ich ale za kilka miesięcy, w końcu do ślubu zostało nam 8 miesięcy.
P. mam wrażenie że jest z innej bajki, albo to ja mam ochotę coraz częściej go udusić. Coraz więcej niedomówień, kłótni, problemów. Niby nic takiego ale jednak. Kolejna brudna para skarpetek na podłodze potrafi wywołać burzę z niczego. Totalnie dwa różne światy. Przynajmniej się nie nudzimy. Psiapsiółka coraz częściej powtarza że musimy się dotrzeć (jak ja nie lubię tego sformułowania) ale jak z kim ? Z komputerem haha? (kiedyś wytłumaczę)

Buziaki

atena1987 Wszystko po 10.07.2016 26 listopada 2016, 21:56

1 dc

no i dupa. A miało być tak super, przecież wszystko wskazywało na ciąże, temperatura, objawy (teraz wiem że urojone)
Kolejne testowania wypada mi na 23.12 może Bożonarodzeniowy prezent... może to a może tamto, męczy mnie trochę to inicjowanie przytulanek w dni płodne, czuję się wtedy winna że robię z mojego M jakiegoś ogiera rozpłodowego. On nie kuma że to ten czas, dla faceta sex to sex. Mało o tym rozmawiamy, oboje jesteśmy skorpionami a skorpiony chowają swoje uczucia i myśli głęboko w sobie, wiem że to źle ale boję się że usłyszę od niego: odpuść, kiedyś jak przyjdzie odpowiednia pora to nam się uda. Ale odpowiednia pora już minęła, powinnam być już mamą od conajmniej tygodnia...
Kiedy jak nie teraz? Czemu w każdym cyklu nie może się udać. Gdzieś czytałam że jest ok 11% szans (albo sobie znowu to uroiłam) czemu nie chociaż 70%...

Podczas kolejnej miesiączki po mojej (naszej) stracie myślę o moim dziecku. Hmm czy kiedyś przestanę o tym myśleć, raczej nie, dziś przyszło mi do głowy że może Bóg miał dla mnie taki plan że nie jest mi dane zostać mamą tu na ziemi, tylko dał mi odczuć jak to jest być w ciąży, jak to jest mieć mdłości, zachcianki i najpiękniejsze uczucie, jak to jest czuć w sobie nowe życie, które kochasz od dnia zrobienia testu.

Pamiętam jak zadzwoniła do męża po ujrzeniu dwóch kreseczek, był wtedy za granicą, pamiętam sms jakiego wysłał mi po naszej zakończonej rozmowie "Kocham Was" ta miłość również w nim pojawiła się od razu.

Wypiłam lampkę wina, idealne na mój nastrój.

Tak bardzo chciałabym żeby Martynka urodziła się cała i zdrowa...
Tęsknię za Tobą córeczko <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2016, 21:55

Dzis bylam u dentysty i usunelam zeba pierwszy raz usuwalam zeba stalego myslalam ze fikne maz mowil ze jak wyszlam z gabinetu bylam biala jak kartka no ale porzadek z zebami trzeba zrobic

Teraz cala glowa mnie boli:(

inaa Mama,Tata i ...? 26 listopada 2016, 22:05

Pisałam Wam już jak bardzo kocham moją pracę? Nie? BARDZO :-) !
I dzisiaj po zakończeniu zajęć zdałam sobie sprawę, że.. halo jestem w ciąży- jak to będzie z robota? Przecież mam zleceniówkę, dopiero zaczynam karierę jako wykładowca , nie chcę zostawiać moim dziewczyn!

OMG

Muszę to jakoś sprytnie pogodzić ! Groszku... niie martw się ;-) Ciebie kocham dużo bardziej, choć jeszcze się nie znamy i nie widzieliśmy się <3 !!


Zaczęły się chyba lekkie poranne mdłości, w tamtej ciąży ich nie było i niech to zwiastun zdrowej ciąży :* !

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)