Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Znów 2 dni pełne "nie" i "nie ciem".
Z wyników wyszło, że jest ok do szczepienia. Za to wskazują na alergię lub, co wdg lekarza bardziej prawdopodobne na robaki. Dostaliśmy skierowanie na badanie kału. Zaszczepiona Zosia nawet nie pisnęła, mój mały masochista. Ale nóżka spuchła i była czerwona. Teraz już tylko spuchnięta, zobaczymy co będzie jutro... Dzisiaj 3 dzień bez drzemki, masakra dla mnie, bo nie wyrabiam, a w brzuchu to mam kamień zamiast macicy. Pojutrze wizyta. A w sobotę mąż zabiera mnie na randkę, a z Zosią zostaje teściowa i będą się usypiać. Zobaczymy jak im pójdzie. Bo mi to się zapaliła czerwona lampka mówiąca "jak ty sobie wyobrażasz zostawienie Zosi z kimś na czas porodu jak zacznie się wieczorem lub w nocy"? W dzień zostawię ją u przyjaciółki, ale na noc chyba będę ściągać moją matkę, zobaczymy. Chyba, że młoda weźmie przykład z siostry i wylezie w okolicach świąt, wtedy będą wszyscy na miejscu i wszyscy dostępni
Zosia zaczęła w lany poniedziałek, to był 36tc, także Izoldo, namawiam gorąco na tę opcję, lany poniedziałek tym razem będzie jakoś 37t4d, wdg mnie idealnie
Dzisiaj chyba zrobiłam ostatnią bete, oto wyniki:
beta HCG - 3329 U/l
progesteron - 90,26 nnmo/l
Jutro pierwsza wizyta u lekarza
Już nie mogę się doczekać, a co to będzie jutro 
Mój mąż wybiera się z nami oglądać naszą wyczekaną Kruszynkę
Za 24 h wszystko będzie jasne.
Po wizycie.
Wszystko w jak najlepszym porządku. Ładnie się zagoiło i wyczyściło.
Dodatkowe skierowanie na badanie:
1. Przeciwciała przeciwko beta2-glikoproteinie IgM
2. Przeciwciała przeciwko beta2-glikoproteinie IgG
Aby całkowicie wyeliminować zespół antyfosfolipidowy. Potem będziemy działać dalej.
Dostałam też skierowanie do poradni genetycznej dla mnie i dla Małża. Jutro będę dzwonić po całej Polsce heh. Już mi naprawdę wszystko jedno.
Zalecenia: nie zachodzić w ciążę przez ok 2/3 miesiące i dla "wyrównania" włączyć Ovarin.
Noo dobrze, ale mimo wszystko "wpadki" się zdarzają, a i takiej nie wykluczam hehe (ej, zażartowałam, noo nieźle). Mam dobry humor. Małż jutro do mnie wraca. 4 dni urlopu tylko dla Nas 
Kolejna wizyta 13.12, potem mam jedną chytrą na NFZ 28.12. żeby powyciągać skierowania na badania. Także będzie miał mnie dość heh. Noo o jeszcze endo 28.12. Ahh.. Czuję się jak staruszka.
Pierwszy cykl stymulowany - clo, bromergon i duphaston. I w końcu, po 12 miesiącach zaskoczyło! To moja trzecia ciąża. Jak na razie jest jeden syn i jeden Aniołek. Synuś w Mikołajki obchodzi siódme urodziny. Tydzień później świętujemy naszą rocznicę ślubu
oby w końcu było dobrze... Pierwszy test 26.11 był negatywny. Drugi (i 4 kolejne) w poniedziałek 28.11. Bladziochy ale widoczne
dzisiaj kreska widoczna, a beta wyniosła 51,2.
Kolejne beznadziejne wiesci od gin, pecherzyk dom. 13mm a to juz 14dc, to nie wrozy dobrze-.- eh jeszcze moj maz zachowuje sie jak kretyn (za kogo ja wyszlam...), jesli tak bedzie wygladalo nastepne pol roku to sie chyba powiesze;(
Hejo hejo hejo...
5+2
Kurcze wczoraj nie pisałam... a niby nic nie robię :* !
Beta wczorajsza 537,300 
Przyrost ok 152 % JUHU !
Mdłości brak
Senność okropna
Cyce bolące
Mimo wszystko jakos strasznie sie boję ;( !!
EJJJ czy z tej pokazywarki znikają zdjecia? widzicie zdjecia z tych testów? Bo ja nie.. a chciałabym żeby było na zawsze. Kurcze powinni tu zrobić takie jak wstaw foto !
PS> Jestem opuchnięta i mam zatrzymaną mimo czestego siu siu wodę. Wszystko mi się odbija na ciele. Czym to może być spowodowane?
1dpo
Temp 36,7
Wczorajszy dzień zakończony ogromnym bólem głowy... Chyba wszystkie stresy tego dnia puściły i tak się uzewnętrzniły. Musiałam wziąć 2 apapy, zeby nad tym zapanować. Ciężko bylo mi czytać, ogladac TV, takze zasnęłam szybciutko przed 22-gą.
IUI trochę się przesunęło. Pani laborantka przyszła 40 minut po tym jak przywieźlismy chłopaków.. myslalam, ze bedzie czekac na nas, a tu taki rozjazd... mam nadzieje, ze to nie zaszkodzilo żołnierzom... Na szczęście czekal pojemniczek w cieplarce, w warunkach odpowiednich, wiec mam nadzieje, ze to czekanie im nie zaszkodzilo.
W każdym bądź razie, z armią było słabo. Zbyt duza lepkosc - jak pol roku temu, duzo patologicznych i nieruchliwych. I Pani laborantka i dr troche tak krecili glowa, ze nie jest najlepiej. Ale ponoc udalo sie wyselekcjonowac ok 2mln mocnych okazów.
Nie wiem co poradzici na to, zeby plemniory byly zdrowsze. Gin zapytał czy dieta jest trzymana, czy nie je za duzo cukru, ale nie je zadnego cukru prostego, nie pije soków, coli, pieczywo jemy raz na 2 tyg..
Jedyna rzecz ktora mozna jeszcze zrobic, to suplementacja - którą robimy od pół roku, oraz picie syropku na rozrzedzenie spermy, np Mucosolvan. Juz o tym czytalam pol roku temu i dawalam mojemu M do picia, ale popil to 2 cykle kilka dni przed owu i sie zbuntował. Teraz jak doktor o tym powiedzial, to juz ten sposób zyskał wyższą rangę, i bedzie syrop pił nagle... Dobre i to.
USG podczas, przed, czy po IUI nie robilismy.. Dr powiedzial, ze nie ma co mnie stresować, że mimo wypuszczenia przez pecherzyk jajca, pecherzyk moze zachowac swoja okragla forme jeszcze przez jakis czas nawet, i nawet jeszcze urosnąć, wiec zebym sie nie stresowala, ze np nie pękł.
Podczas IUI ponoc podaje sie ok 1cm wyfiltrowanego nasienia. Dr podał mi - jak powiedział - "trochę więcej". Cieszę się, bo moze to zwieksza szanse
Wkładanie rureczki do szyjki było odrobinkę tylko nieprzyjemne. Ale wszystko szybciutko poszło. M siedzial w gabinecie, za kotarką. Takze w tym "magicznym" momencie byłam ja, moj M, i dr 
Dr kochany, uścisnął mi dłoń, życzył powodzenia. 
Dr kazal serduszkowac sie jeszcze tego samego dnia najlepiej. Mowimy ze M wyjezdza zaraz i nie da rady, a ze przeciez moze nie ma co dokladac tam wiecej tej złej spermy. A dr wyjasnil, ze to bardziej chodzi o pobudzenie mnie, zeby hormony zaczely sie odpowiednio u mnie wytwarzac... To ciekawe, nie wiedzialam tego.
Od dzisiaj mam brać 2x2 dupka. Ale zacznę chyba od wieczora dopiero, jakby tam jeszcze jakies jajco chcialo peknac, to żeby go nie zablokować.
Żyć teraz mam normalnie. Dobrze jesc, ruszać sie, spac w moim kokonie (takim uszytym jakby śpiworku, żeby nogi prosto trzyamc, nie zginac, nie blokowac przepływów krwi) i brac leki, w tym czopki.
Teraz wystarczy sie nie stresowac, i wytrzymac w spokoju (...jasne, juz to widze...) min 10 dni do testów.
Pierwszy test planuje 9.12. Tu jeszcze moze byc widac pregnyl na tescie, takze nie bede sie do wyniku testu przywiazywać. Potem codziennie bede sprawdzac jak zmienia sie sytuacja...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2016, 10:12
Hej kochane. Stres mnie zje prze tym testowaniem . zdecydowałam ze zatestuje 06.12....co ma być to będzie ...jakoś nadzieja ze mnie zeszła....żadnych objawów....bo może jedynie guma orbit wczoraj jakoś dziwnie smakowała....I jakoś dziewny posmak w buzi.....wątpię jednak ze to akurat okruszek....chociaż jeśli będzie to będę najszczesliwsza na świecie ☺!
Panie Boże niej nas w swojej opiece !
7dc, 6 dni do histeroskopii...
No i 6 dni do L4, a mi już tak bardzo nie chce się pracować 
Wpadłam się pochwalić wynikami krzywej cukrowej. Nosz kurde jak nie moje
Glukoza na czczo 91, po godzinie 105, po 2 godzinach 70. Wygląda na to, że metformina działa cuda, choć przez ostatnie 10 dni nie stosowałam, bo lekarka kazała odstawić przed badaniem.
Zaliczyłam też wczoraj wizytę u anestezjologa, dostarczyłam wszystkie wyniki i w dniu zabiegu mam się zgłosić już o 7:30. Przy okazji jak byłam w klinice to przełożyłam wizytę z 13tego na 15.12 bo mam poważne obawy, że nie dojdą wyniki. Te dwa dni więcej mogą dużo zmienić. Dziś zapiszę sobie na ten dzień urlopik.
Niech ten czas biegnie szybciej. Cykl mam tak czy siak stracony, a chciałabym już coś działać, bo takie poczucie stagnacji i nic nierobienia mnie dopadło, a bardzo tego nie lubię. Jeszcze tydzień. Potem zabieg, wizyta u genetyka a następnie wizyta w klinice w sprawie IUI.
A z rzeczy ciekawych, tzw. zabijaczy czasu: rozpoczynam dziś naukę języka hiszpańskiego
Może się kiedyś przyda (czyt. podróż do Barcelony), a nawet jeśli nie, to przynajmniej czymś zajmę głowę
@ już sobie dwa dni temu poszła gdzieś indziej mam nadzieję że frańca nie wróci a my wczoraj rozpoczęliśmy serduszka tak więc sezon godowy grudzień 2016 uważam za otwarty:)
Dziś rano podczas korzystania z toalety zobaczyłam na podpasce śluz plodny piękny rozciagliwy i lśniący tylko jakim cudem w 4dc?gdzie jeszcze @ się nie skończyła bo na pewno dziś będzie jeszcze plamienie... strasznie to dziwne i nigdy wcześniej się z tym nie spotkałam czyżby znowu szykował się jakiś popieprzony cykl...
18 tydzień 4 dzień
Dziś obudziłam się o 5 rano wyspana, bez bólu, który towarzyszył mi przez ostatnie dni. Nie, nie, ja wiem, że to jeszcze nie koniec infekcji, ale cieszę się że ból powoli ustępuje.
Wczoraj byłam na badaniach w laboratorium. Dostałam wynik ogólny, który zaraz przesłałam do mojego doktora. Zadzwonił że po wyniku widać że chyba piasek schodzi z nerek lub pęcherza, stąd ból. Mam dużo pić i łykać to co do tej pory. Uważać żeby nie zaziębić. Z tym nie ma problemu. Tylko ten ból wczoraj to był najgorszy. Ze wszystkich dni wczoraj bolało najbardziej. Myślałam że zejdę...
Dziś troszkę jeszcze brzuch się spina, trochę boli ale to już jest wielka ulga.
T. dziś pojedzie popołudniu do Warszawy na szkolenie, Antek ma dyskotekę andrzejkową, wiec będę miała czas żeby poodpoczywać.
Nasze maleństwo dziś czuję bardzo. Co mnie cieszy
przez ostatnie dni czułam słabe ruchy ze względu na ból. Mam nadzieję że do końca tygodnia całkiem przejdzie i będę mogła funkcjonować normalnie.
A i jeszcze jedna wspaniała wiadomość. Wczoraj Ola do mnie napisała że była u doktora i ma ciążę potwierdzoną. Na Usg było widać serduszko
termin ma na 14 lipca. Na razie w pracy nie powie. Może to i dobrze. Aż strach pomyśleć co będzie jak się dowiedzą. Obie jesteśmy w ciąży w tym samym czasie
tak wyszło
trzymam kciuki za to maleństwo 
Miłego dnia :-*
Dziennik pokładowy:
54 dc, 6t z hakiem
Dziś krótko.
Rano przywitało mnie brązowe plamienie.
Jutro ginekolog na 14:30.
Kolejny raz jestem przerażona.
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
dzisiaj 8 dpo myślę,że i tak pewnie nić nie będzie oprócz @ ..
eh niedługo rok czasu od momentu kiedy podjęliśmy pierwsza próbę starań..
Kto by pomyślał,że to tak długo będzie trwało. Moja mama nie miała problemu z zajściem w ciąże.
wgl.to przez ten rok tyle koleżanek i 2 kuzynki zaszły w ciąże.
a MY tak bardzo pragniemy tak bardzo czekamy na ten cud ale czy on kiedykolwiek do nas przyjdzie??
jest mi czasami smutno że nie mogę mojemu partnerowi dać tego upragnionego szczęścia:(
Rodzina ? Rodzina wie i wspiera ale jednocześnie mówi żebym się wyluzowała odpuściłam trochę,tylko że to takie nie łatwe, mam charakter taki że jak nawet postanowię sobie ,że dam na luz przestane tak myśleć to to nie wychodzi.;/
Najchętniej zapytałabym tego u góry dlaczego znowu nie my ? no dlaczego 
eh losie kochany bądz dla nas i łaskawy i podaruj nam te wyczekane upragnione szcześcię.
Grudzień tak piękny świąteczny okres taka magia. Chciałabym żeby ta magia była dla mnie.
no i jest! TORBIEL NA PRAWYM JAJNIKU 3,8CM X 5,6CM
znowu leki.. tym razem jednak bez hormonów..
czopki dwa razy dziennie...
poza tym mam się sprężyć i zrobić sobie prezent z okazji Mikołajków
Oczywiście wsparcie mojego M. nieocenione. "Będzie dobrze, nie czekaj z obiadem będę później"
FUCK!
Cześć cześć
rozczaruje was - wiem miałam pisać jak zaczniemy się starać, a jeszcze się nie staramy. Dziś o wierze, nadziei ogromnym strachu i wielkiej miłości. Moja koleżanka od 1 dnia ciąży miała mega problemy, pierwszy raz w ciąży wylądowała w szpitalu w 6tc z krwawieniem! Gdzieś między pierwszym a drugim trymestrem zaczęły się u niej mocne bóle miesiączkowao-skurczowe! W ciąży krwawiła żywą czerwoną krwią w ilości miesiączkowej, gdzie nawet jej lekarz w pewnym momencie myślał że to już po wszystkim... Leżała prawie całą ciążę a ja ze strachem liczyłam tygodnie aż wybiła magiczna granica 23... 25... skurcze nie mijały, nie raz całą noc przecierpiała... aż w końcu urodziła! Mimo wszelkich trudów i strachów i achów urodziła, nie zgadniecie - w 39tc! To jest niesamowite, niemożliwe wręcz i mało kto wierzył że tak się stanie
oczywiście łykała pół tablicy Mendelejewa - ale trzeba wierzyć i mieć nadzieje, no i przede wszystkim walczyć - bo jest o kogo
Plan? Jakiekolwiek działalności dopiero w styczniu:
- może skuszę się w styczniowym cyklu na rozpoczęcie brania orgametrilu. Zależy kiedy przyjdzie małpiszcze. Nie chcę mieć punkcji czy transferu w święta wielkanocne. Jeśli małpa zjawi się na samym początku stycznia, to jest szansa, że się wyrobię.
I wtedy orgametril przez trzy cykle, wizyta startowa ze scratchingiem w drugiej połowie marca, start protokołu krótkiego.
- muszę w styczniu zbadać prolaktynę!!!!
- mężuś między, powiedzmy, 9-13 stycznia na seminogram!!!!.
Żegnam się z pamiętnikiem na miesiąc zapewne , ale ogólnie będę zaglądać.
3 CS
1 DC
"Zawsze kiedy robię plany na przyszłość, zaskakuje mnie teraźniejszość."
https://www.youtube.com/watch?v=v5y3VomnDPA
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2016, 17:46
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.