mój Mąż ciągle znosi do domu słodycze, a ja zamiast protestować siadam i zajadam. najgorsze, że sama z siebie bym nie poszła i nie kupiła, ale jak słodycze "same" zawitają do domu to nie mam żadnych oporów, żeby po nie sięgnąć (taką mam "silną" wolę!). no dobra, przedwczoraj to jeszcze były mikołajki to nawet nie wypadało robić Mężowi wyrzutów (tym bardziej, że kupił mi bezę!), ale wczoraj nie było żadnej okazji, a mimo to, też zachowałam zimną krew i grzecznie zjadłam swój przydział. przeżywam to wszystko, bo coraz częściej słyszę od lekarzy, że Synek będzie "większy niż mniejszy", a ja mu tu jeszcze dokładam do pieca. niby moja waga ostatnio jakby stanęła w miejscu (62 kg), ale może to tylko kolejny dowód na to, że teraz wszystko idzie przede wszystkim w moje Dziecko. duże dziecko!
ostatnio wrócił do nas temat wykupienia tzw. usługi okołoporodowej. wcześniej byłam bardzo zdecydowana, żeby to zrobić (bo pierwsze dziecko, pierwszy poród itp.), ale potem jak (przez chwilę) pojawiły się komplikacje i do końca nie było wiadomo, czy nie będę miała skierowania do jakiegoś szpitala referencyjnego to zaczęłam się zastanawiać jaki to ma sens. zresztą tak do końca to ja nie rozumiem tej idei, no bo przecież położne pracują w szpitalu i mają dyżury w ramach których ogarniają (powinny ogarniać?) pacjentki. dlatego nie bardzo wiem/rozumiem co więcej może mi dać opłacona położna i na jakich zasadach? jak trafię na jej dyżur to będzie zaniedbywała inne pacjentki, żeby koło mnie skakać, czy właśnie wtedy nie będzie mogła "pracować dla mnie", tylko dopiero po swoim dyżurze, a wtedy na ile ona będzie wydajna i kiedy ona w takim razie śpi?/odpoczywa? w szkole rodzenia mówili, że jak kobieta rodzi z Mężem (tudzież z inną osobą towarzyszącą), to w zasadzie nie ma potrzeby opłacania kogoś dodatkowego, bo ta osoba towarzysząca w wystarczający sposób o nas zadba i będzie na bank non stop tylko dla nas, a położna żeby miała stanąć na głowie to i tak będzie trochę tu trochę tam. to samo powiedziała mi wczoraj położna w mojej przychodni, tzn. że odradza płatne usługi, bo teraz są takie czasy że położne muszą (tak czy inaczej) się starać, bo ciąży na nich duża odpowiedzialność i jeśli pacjentki są "w porządku" (cokolwiek to nie znaczy), to położne też są "w porządku" (i znowu cokolwiek to nie znaczy). dodatkowo położna z przychodni "pouczyła" mnie, żebym absolutnie! nie dopuszczała Męża do (że się tak bezpośrednio wyrażę) krocza, bo może mieć później traumę i się ze mną rozwiedzie. ja sama z siebie nie chciałabym, żeby Mąż "tam" zaglądał, ale żeby od razu trauma? rozwód? zabrzmiało to wszystko jakoś tak no nie wiem "po warszawsku"?, "nowocześnie"?
z innych tematów to święta coraz bliżej. my planujemy większe zakupy (w tym prezentowe) domknąć w tym tygodniu, bo później to będzie istny armagedon. poza tym mam już pomysły na dania, które przygotuję/przygotujemy, bo bardzo nie lubię tak "na gotowe". zresztą wtedy w ogóle człowiek nie ma szans odczuć, że są święta. oczywiście nie będzie to jakieś wielkie halo, bo w zasadzie to niemal powtórzę zestaw smakowy z ubiegłego roku (i poprzednich), ale dodam do niego murzynka (bo w ostatnim czasie upiekłam już w sumie trzy! i za każdym razem taaaaakie były dobre), więc już niech będzie.
na całe szczęście mamy już domkniętą kwestię wyprawki, bo to był mój największy ból głowy. a w zasadzie to będziemy mieli domkniętą, jak tylko dotrą do nas wszystkie zamówione paczki (w sumie czekam jeszcze na 6!). specjalnie zrobiłam sobie listę na co jeszcze czekam, bo już przestawałam ogarniać. a tu człowiek nie może być spokojny bo zamówił, tylko trzeba poczekać aż przyjdzie do domu, dotknąć i dopiero wtedy że załatwione/odhaczone, o!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2016, 10:16
Stymulacja idzie chyba nieźle. Aż boję się tak powiedzieć, żeby nie zapeszyć. Dr dała mi małe dawki leków (łacznie 112,5j. menopuru i gonalu), mam jakieś 10-11 rokujących pęcherzyków, estradiol ponad 3tys, więc jest dobrze. Tym razem idziemy na jakość a nie na ilość
Jak będzie co, to może przetransferujemy coś jeszcze w tym cyklu. Tak bym chciała...
Leki mnie wykańczają. Jestem śpiąca, kręci mi się w głowie i jest mi strasznie niedobrze 
Do tego nie udało mi się pokonać przeziębienia, zatoki wróciły, więc laryngolog zalecił antybiotyk, a gin się na niego zgodziła. A ja od siebie poprosiłam o taki bezpieczny dla ciężarnych, bo kto wie, jak to może wpłynąć na moje jajka. Może przesadzam, ale nie chcę później mieć do siebie pretensji.
Witam się po II spotkaniu w OA
Wizyta w OA była odłożona z powodu pracy, długa historia..ale w każdym razie 2 wizyta odbyła się 9.02.2017.
Było ciężko..rozmowa z P. Basia i Asia (Basia notowała)
Pytania dotyczyły wychowania dzieci, jakimi chcemy być rodzicami, co byśmy chcieli im przekazać, co byśmy chcieli przekazać z tego jak wychowali nas nasi rodzice. Były to mega ciężkie pytania..co innego jak ja sobie po cichutku w głowie wymyślam jaką chciałabym być matką, co bym zrobiła w różnych sytuacjach, a co innego to wypowiedzieć na głos, przy wszystkich, przy D, przy Paniach z ośrodka- które to zapisują..Jak zadawały niektóre pytanie to nie wiedziałam o co pytają byłam w takim nie wiem czy szoku..może stresie..a może jestem tak głupia? Nawet do tej pory nie wiem co się działo na spotkaniu, następnym razem będę nagrywała nasze rozmowy.
Panie pytały czy wiemy skąd są dzieci tzn. że z rodzin trudnych, patologicznych, z problemami alkoholowymi, z upośledzonych społecznie rodzin itp. Mówiły o Fas i pytały jakie chcemy dziecko, na ile zdrowe, na ile chore. Powiedzieliśmy ze chcemy dziecko do 2 lat, Panie potwierdziły że możemy mieć maluszka
, ale powiedzieliśmy ze może być starsze do 2 max 3 latek, i że nie chcemy rozdzielać rodzeństwa. Powiedzieliśmy też, ze chcemy dziecko zdrowe, nieupośledzone. Jak sobie teraz myślę to lepiej było by od razu zabrać dwójkę – we dwójkę raźniej jest....Plus dwa testy..następne spotkanie z psychologiem mamy 23.02.2017. Niestety Pan Psycholog nie wywarł na mnie dobrego wrażenia..wręcz przeciwnie..gburowaty, surowy, nieprzystępny..strach się bać..ale nie nakręcam się zobaczymy co będzie.
Po tym wszystkim w samochodzie się rozpłakałam, wyłam mężowi w ramie, że nie umiałem odpowiadać na pytania, ze jestem do niczego i nawet nie wiem jaka matka chce być..i tak dalej, ale mój wspaniały, dzielny mąż mówił, że super odpowiadałam, pocieszał mnie, powiedział ze było ok, że właśnie na niektóre pytania trak fajnie, mądrze odpowiadałam..ale dalej mam mieszane uczucia co do moich odpowiedzi..zrobiłam zdjęcia testów..dla potomnych 
Mamy nr 2/17 i niestety warsztaty dopiero będą dla nas za rok
. Chciałabym żeby się nam udało wcześniej z tymi warsztatami, ale to chyba nie możliwe 
A poza tym kupuje książki i staram się czytać o adopcji jak najwięcej. Skończyłam sesje- został mi jeszcze jeden semestr i obrona- masakra..muszę pisać prace, a nie mam nic
ja nie wiem jak się mam zabrać za pisanie 

najchętniej poprosiłabym kogoś za kasę żeby mi to napisał
. Do końca lutego muszę oddać pierwszy rozdział.
Na początku pomogła mi moja kochana siostra..nawet napisała mi większość rozdziału..ale Pani moja promotor całkowicie zmieniła koncepcje pracy i spisu treści..wymieszała wszystko i teraz nic nie pasuje nigdzie
a czas ucieka tik tak..tik tak..
Powoli mija czas na zrzeczenie się spadku..ale ostatnio mój mąż powiedział, ze trzeba to zrobić..wiec poczekam jeszcze trochę. Boje się co zdecydują ze spadkiem po teściu bo ostatnio jak gadaliśmy to odniosłam wrażenie że chcą walczyć o wszystko, boje się że rodzeństwo mojego męża wmanewruje go we wszystko. Szwagierka przyjeżdża 21.02, a szwagier 22.02. Zobaczymy co wymyślą.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego 2017, 12:53
10 dc
Nic nie wskazuje na to, żeby owulacja miała się zbliżać. Śluz raczej kremowy, dobrze, że w ogóle jest. Staram się więcej pić, no i piję siemię lniane. Tak bym chciała, żeby śluz był dobry w tym cyklu. Nawet jeśli się nie uda, przynajmniej będę miała poczucie, że z tym jest w porządku.
Postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment. Korzystam na co dzień z dwóch "kalendarzykowych" aplikacji. W jednej z nich, tej na telefon, postanowiłam nie notować wyniku testu owulacyjnego. Jestem ciekawa, czy bez tego wyznaczy mi owulację tego samego dnia, co OF. To dałoby mi jakiś pogląd na to, czy mój organizm działa w miarę sensownie, to znaczy, czy wzrost temperatury jest wystarczający, aby można było uznać, że owulka się odbyła, bez wyniku testu, który przecież nie określa przebytej owu, a tylko skok LH.
Będziemy mieli ... Niespodziankę aż do porodu !! 
Dzisiaj miałam wizytę, ale bez USG. Słyszałam Twoje serduszko, biło 137 u/min 
Następna wizyta 02.01, jeśli będziemy mieli USG zapytam po raz ostatni o Twoją płeć, ale jeśli nie będzie widać. Już sama jej nie chcę znać. Kim masz być tym będziesz, jedno jest pewne, jesteś najwspanialszym dzieckiem na ziemi
Jesteś moim dzieckiem 
AMH- 3,5 czyli jest niezle, progesteron za to niski ale chociaz prolaktyna w normie, zobaczymy co z tego bedzie:) poki co tempki niskie, chyba w tym mies nic z tego ale no cos, moze bedzie dobrze:)
Postaraj się nie być zbyt niecierpliwa w stosunku do terminu zajścia w ciążę. Według eksperta doktora Raymond Chang z Kliniki leczenia problemów z płodnością (Center for Reproductive Medicine and Infertility) dobrze jest traktować zachodzenie w ciąże jak los wygrany na loterii - ucieszyć się jeśli się zdarzy, ale nie oczekiwać, że od razu na pewno wygrasz. A zatem zoptymalizuj wszystkie możliwe czynniki sprzyjające zajściu w ciążę (upewnij się, że oboje z partnerem jesteście zdrowi i że wiesz kiedy jest najlepszy czas maksymalizujący Wasze szanse na poczęcie), a następnie „stań z boku”, bądź otwarta i pozwól naturze robić swoje.
16 dc
Skończyły mi się testy owulacyjne, zleciałam pół miasta powiatowego aby kupić następny komplet. I na darmo bo u mnie testy nie wychodzą, mimo że robię je o godz 12, nie piję i nie sikam 3 godziny przed testem i co? I nic. Zawsze jaśniejsza kreska. Śluz płodny się skończył. Zero objawów ze strony jajników. No nic. Dupa.
Do tego chciałam kupić 2 komplety różnych firm, a okazało się że z tego wszystkiego wzięłam jeden komplet testów ovu i 1 test ciążowy. cholera
Chyba nie ma sensu tracić nerwy na te testy.
I libido mam jakieś nie teges. Może to ze zmęczenia. Gdyby mąż mnie zachęci to serduszkowanie już bardzoo mi się podobna ale z inicjacją serio jestem skaputniała. Wiem, że za dużo pracuję ale to dla mnie obecnie sposób żeby za dużo nie myśleć i nie frustrować się pewną prywatną sytuacją. Wierzę, że pewne problemy są przejściowe.
Niemniej ostatnio ciąglę czuję, że wciąż muszę sama zbierać się do kupy garść, bo ogrania mnie brak motywacji i zniechęcenie. Ale tak już było wiele razy w momentach przełomowych w moim życiu i wiem, że kiedyś będzie lepiej, dużo lepiej.
A dziś w pracy do 19. Od 9.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2016, 13:35
Witaj mój maluszku, jesteśmy już 147 dni w dwupaku. Za 4 dni widzimy się u pana doktora. Zobaczę jak urosłeś przez ostatnie 3 tygodnie, znów zobaczę jak pięknie fikasz koziołki w swoim apartamencie. Chciałabym, żebyś w końcu pokazał co masz między nóżkami, bo ciężko mi się do Ciebie odzywać tak bezimiennie ...
Już za 16 dni nasze pierwsze wspólne święta a za 23 dni przywitamy razem nowy rok - rok, w którym przyjdziesz na świat.
Tak bardzo chciałabym już móc Cię przytulić, usłyszeć Twój pierwszy płacz i śmiech. Ale musimy jeszcze poczekać przynajmniej 16 tygodni! Musisz mieć dość siły zanim się przywitamy.
Wiesz wydawałoby się, że wczoraj poczułam pierwszego prawdziwego kopniaczka, a dzisiaj minęło już dwa tygodnie odkąd codziennie mnie uspokajasz, że u Ciebie wszystko dobrze. Powiem Ci, że czas oczekiwania na Ciebie ucieka niesamowicie szybko, te 9 miesięcy to tak jakby może ze 3 miesiące czekania. Lada moment będzie trzeba kupić Ci Twoje łóżeczko, urządzić Ci Twój pokoik, trzeba będzie kupić Ci Twój wózeczek, w który będę Ciebie wkładała na wspólne spacery. Jesteś najlepszym co mogło mnie spotkać.
8+4
Dzien dobry ciocie 
Wg USG mam 7+6 i mierze 1,50cm!
Pokazalem dzisiaj mamusi jak bije mi serduszko!
Bezcenny widok
a mamusi sie łezka zakrecila w oku 
Lekarka nazwala mnie Smerfusiem 
Rosne jak na drożdżach i kolejny raz mamusia zobaczy mnie na badaniach prenatalnych 5 stycznia 2017r.
Krwiak mi nie zagraża, jest obok.
Ale mamusia musi duuuzo odpoczywać i dbac o siebie. Dostała również skierowanie na badania, które musi zrobić miedzy swietami aby pani doktor pokazac na wizycie 
Oczywiscie mamusia dostala rowniez karte ciazy z data moich narodzin na 16 lipca 2017r.
Do tego czasu zastanowie sie czy szybciej nie wyjść na świat do moich rodziców :* :* :*

Nic nie widać na usg...jutro powtórka bety i w sobotę znów usg.....módlcie się za nas ...
Regeneruje się, regeneruje:) jutro idę do pracy. Wiem, oszalałam ale nie mam wyjścia...Dyrekcja już chodzi podminowana, że musi zastępstwa załatwiać - oj nie ma lekko w dzisiejszym świecie.
Może jakoś dam radę, i nic poważnego się nie stanie.... 
9dpo
temp 37,02
Uwaga uwaga, ktokolwiek czyta i martwi sie że temperatura u niego spada czy sie waha, to niniejszym mowie, ze dzisiaj zmierzylam temp 2x pod rząd, bo po pierwszym pomiarze było chyba jakies 36,95, wiec nie spodobala mi sie ta temperatura i postanowilam lepiej się przyłożyć i po tej kolejnej minucie temp wyskoczyla 37,02! także takie spadki, skoki o 0,5 czy nawet wiecej, mogą wynikac po prostu z niedokladnosci pomiaru, niedokladnosci termometru...
W kazdym badz razie z tej drugiej temp bylam zadowolona wiec zakonczylam pomiary 
Szyjka nisko, twarda, ale mam wrazenie że nie jest szczelnie zamknieta.. dziwne 
Dzisiaj chyba mniej jestem juz pewna że sie udalo.. test dzisiaj na wykrycie pregnylu juz prawie bialy (facelle bialy, nordtest z miiiiiikro cienistym cieniem), takze jak teraz cokolwiek zacznie sie pojawiac to bedzie juz nadzieja ze to moja kijanka!
Moj M wczoraj sie nakrecil, ze jestesmy juz w ciazy, ze jest Julka w brzuszku juz. Akcja Lewandowskiego mu sie spodobala, zrobilo to na nim wrażenie 
A mama rano mi napisala niesamowita wiadomosc! Śniło jej sie dzisiaj, że trzyma mnie małą na rękach, potem patrzy na tatę leżącego na łóżku i on też mnie trzyma na rękach.. Wraca wzrokiem na swoje ręce, ale trzyma mnie dalej na rękach! Dwie dziewczynki! I mi pisze, że to znak - bliźniaki!!!!
:D:D
ależ byloby cudnie! 

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2016, 15:46
Jak wiem co mi przeszkadza w zajściu w ciaze to lepiej się z tym czuje. Jestem spokojniejsza. Nawet za bardzo nie wiem kiedy mam mieć okres. Trochę tak jak było kiedyś. Na tą chwilę jestem umowiona za tydzień na czwartek na wstępne konsultacje. Podobno terminy są na styczeń. Mam nadzieję że po usunięciu juz będzie dobrze i się uda.
22 dc. Oczekuje na @ powolutku.
I kolejny rok się rozpoczął. Do łatwych się nie zapowiada, bo w pracy dojdą mi nowe obowiązki, a kolejne być może w maju. Obym tylko dała radę i nie zwariowała 
Dzisiaj troszkę leniwie, pracy nie mam zbyt dużo. Dzisiaj odpoczywam i oby do 15:15. Nic mi się nie che, a pracować to już w ogóle.
15dc...
Byliśmy dziś u genetyka.
Zebrała wywiad i tyle. Mamy czekać na wiadomość, póki co jesteśmy zapisani w kolejce do badań kariotypów. Badania prawdopodobnie odbędą się w lutym, może w marcu. Na wyniki czekać będziemy kolejne 6 tygodni. No cóż, dobre i to. Lepiej sobie grzecznie czekać w kolejce na badania, niż siedzieć na laurach w tym czasie. Zobaczymy co będzie dalej.
W weekend nie będę się odzywać, bo wyjeżdżam do znajomych do Wrocławia. Też mi się coś od życia należy 
Poza tym jestem zadowolona bo skompletowałam już prawie wszystkie prezenty świąteczne. Dziś nawet je popakowałam
Jeszcze tylko dzieciom chciałabym cos kupić. O rocznym synku przyjaciółki myślałam, by kupić mu fajnego świecącego bączka. To takie fajne, ponadczasowe zabawki
Do tego jakaś książeczka, bo młody je uwielbia
Jeszcze mamy siedmiolatka od przyjaciół, to chyba skończy się na jakiejś grze planszowej, żeby młody się cieszył i zadręczał rodzinę zabawą
Czasem wyjeżdżamy wspólnie na kilka dni (tak jak teraz do Wrocławia), wtedy młody mógłby zabierać grę ze sobą i wszyscy mieliby fajną zabawę. Chodzi o symboliczny podarunek, więc myślę, że takie drobnostki wystarczą. Zresztą uważam, że dzieciom wiele do szczęścia nie potrzeba, a te wszystkie drogie zabawki zajmują czas tylko na chwilę.
Zabieram się za pieczenie szarlotki, bo zamierzam zabrać do przyjaciół. Odezwę się po weekendzie
16 % ciąży za nami 
Jutro wizyta, ale dopiero na 20.30 i już dzisiaj się denerwuje co tam zobaczę. Mąż idzie z nami i po cichu liczymy na to, że zobaczymy serduszko :*
Jeśli tak się stanie postanowiliśmy poinformować rodziców 
Z dolegliwości to mam tylko wieczne zmęczenie, ból cycków dzisiaj przeszedł co wprawia mnie w lekkie nerwy.
Wszystko będzie ok. Musi
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2016, 18:57
Mam wyniki:
- progesteron 37,74 ng/ml,
- beta HCG 47,6 mIU
Lekarz powiedział, żeby byc ostrożna, ale wygląda na to, ze sie udalo...
Musze powtórzyć badanie w sobotę. Dzisiejszy ddzien to totalne wariactwo...
Marker Ca125 61 U/ml
Zaczelam pic ziola Ojca Klimuszki na niedrozne jajowody.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.