17.12.2015r 
Dziś minął rok...
Rok temu o tej porze leżałam w szpitalu i byłam przerażona:( Już było "po"..
Nie chcę o tym pamiętać
Z drugiej strony nie mogę i nie chcę o TOBIE zapomnieć ❤ Cały czas się zastanawiam czy zrobiłam, czy zrobiliśmy wszystko, żeby Ciebie uratować?? 
Wiem, że po ludzku może i nie było szans, po ludzku ciąża pozamaciczna jest skazana na porażkę
Wiem....ale wiem też, że były przypadki na świecie, że takie ciąże jakimś CUDEM były donoszone. I właśnie o ten CUD mi chodzi.... może za mało w niego wierzyłam:( może za mało się modliłam:( za słabo ufałam:( za szybko zrezygnowałam:( za szybko się poddałam:( Te pytania już zawsze pozostaną bez odpowiedzi... przynajmniej tu na ziemi. Bo wiem, że kiedyś tam u Boga dowiem się wszystkiego... i mam tylko jedno pragnienie..Chciałbym usłyszeć, że tak miało być, że to była Twoja wola Panie, ja jej nie rozumiem...ale wierzę i ufam, że Twoja wola jest najlepszą rzeczą w danej sytuacji, jaka może nas spotkać. I nawet jeśli jest tak bolesna dla nas to jest po coś...i ma swój głęboki cel i sens.
Mikołaj [*]
.......
Jezu ufam Tobie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2016, 23:51
Ciąża rozpoczęta 20 listopada 2016
No pieknie;) jestem umowiona na usg na wtorek 20 grudnia, zobaczymy czy juz cos bedzie widac:)
Wczoraj bylam u endokrynologa. Wszystko Ok. Pokazałam kartoteke, wszystkie wyniki badan i jedyne co kazała zrobic to w III trymestrze tak do 30 tyg ciazy TSH i FT4. Także z tym spokoj.
Jutro rano jedziemy zawiesc do szpitala probke na posiew moczu a na 13:30 razem z mezusiem idziemy na wizyte prywatnie, zeby cos wiecej sie dowiedziec o dzidziusiu bo po tych wizytach na NFZ niewiele wiem. No i to na czym mi zalezy to ze mąż w końcu bedzie mógl zobaczyc swoje dzieło
ciekawa jestem jego reakcji. Przypuszczam że albo nie da po sobie poznac co czuje albo specjalnie go to nie wzruszy bo taki już jest.. Póki nie ujrzy na żywo, nie dotknie swojego dziecka i dopoki nie bedzie trzymal go na swoich rekach to nie dotrze do niego ze bedzie ojcem 

No i może poznamy płec! Aaaa jestem ciekawa
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2016, 12:26
Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta... z jednej strony się cieszę, a z drugiej mi tak bardzo smutno,że kolejny rok odchodzi w przeszłość a w Naszym życiu za wiele się nie zmieniło.
Po ostatnim zabiegu nadal nie mogę dość do siebie, stanowczo za dużo pracuję... ostatni tydzień siedziałam codziennie w przedszkolu od 7.00 do 18.00 ... i mam dość..wczoraj zamiast odpoczywać sprzątałam gotowałam, biegałam po sklepach. Z tego wszystkiego nawet nie wiem co i jak, a zrobił mi się na brzuchu krwiak... lekarz dobrej myśli, ja niby także - ale przerażenie jest 
Szwy mam ściągnięte - ranki się goją, antybiotyk nadal łykam ale nie mam spokojnego odpoczynku i nie umiem się zregenerować. Dziś dostałam planowo @
chyba się w tym cyklu wykrwawię...po operacji praktycznie tydzień krwawiłam (zaraz po wybudzeniu dostałam krwotok)..ogólnie nie mogli mnie wybudzić....po rozintubowaniu nie byłam wstanie złapać samoistnie powietrza..przez 15 minut pielęgniarki i lekarze starali mi się pomóc...przez 3 razy wkładali mi rurę do gardła i odsysali flegmy, którymi się dławiłam a tym samym nie umiałam zacząć oddychać...w ogóle masa rzeczy się działa ale nie mam sił po prostu już o tym pisać - grunt, że żyję... 
Boli mnie prawa strona, bolą mnie "krzyża" i wogóle znów zaczynam mieć dziś czarne wizje 
czy zaświeci w końcu dla mnie prawdziwe słońca?
idę na obiad ! 
14 dc sobota
Jestem po IUI.
Tym razem o dziwo nie było opóźnienia , IUI było nawet przed czasem, a ja licząc na to, że znów bede miała podane nasienie z godzinnym opóźnieniem zrobiłam sobie zastrzyk na pęknięcie ciut późńiej (pol godziny) niż miałam.
Efektem było IUI na niepękniętych 3 pęcherzykach j. prawy 26,5mm 27,1mm, j lewy 22,7mm
endometrium 11,3mm
nasienie 204mln po preparatyce 57,6mln/300ul o ruchu postepowym 90%
Owulacja przynajmniej jednego pęcherzyka była z godzinę/dwie po IUI. W drodze powrotnej do domu zaczęły mnie mocno bolec jajniki, zawsze tak mam przy ovitrelle. Normalnie wysiedzieć w samochodzie nie mogłam. Bardzo mocny ból trwał aż do wieczora, (pewnie pękały po kolei w znacznych odstępach czasu).
Późnym wieczorem zrobiliśmy poprawkę. Mi się nie chciało ale gin kazała, a mąż to słyszał, wiec nie mogłam się wykręcić 
Pęcherzyki super, nasienie idealne tylko, że ostatnio też tak było i nic z tego nie wyszło.
Oby tym razem było inaczej.
Co prawda przywykłam do niepowodzeń no ale kurcze niech to już jest ten cudowny , wyczekany czas!!!
Aby uniknąc nieporozumień przy becie (bo ovitrelle jest u mnie wykrywalne 10dpo ) mam zrobić bete 11 dpo czyli 28 grudnia.
Wczoraj się doigrałam... na własne życzenie zatrułam się alko. Umierałam w nocy, ale rano na szczęście chciało mi się jedyni pić. Pierwszy raz w życiu, bo nigdy jeszcze nie miałam kaca, nie urwał mi się film, nie upiłam się. A więc mam nowe doświadczenie.
Dla ścisłości, mam to szczęście, że M. nie przepada za alko i prawie zawsze to ja jestem prowodyrem i oczywiście pijemy alkohol tylko okazyjnie i w małych ilościach. Ale wczoraj po butelce jakiegoś afrykańskiego wina zachciało mi się likieru, który przywieźliśmy z Włoch... po dwóch kieliszkach było po mnie
Wszystko pamiętam, ale czułam się fatalnie
M. się śmieje, że to pewnie znak od losu, żebym wiedziała jak to jest przedobrzyć, zanim zajdę w ciążę
Teraz nie będę żałować 
Wczoraj też zadzwoniła do mnie chrzestna ze spóźnionymi życzeniami urodzinowymi. Powiedziała mi, że jej córka ma operację - usunięcie torbieli z jajnika. Trzymam mocno kciuki, że będzie dobrze, ale... odetchnęłam z ulga... wiem to straszne. Ta moja kuzynka jest poza mną jedyną młodą mężatką w rodzinie, młodszą ode mnie 5 lat... Panicznie bałam się, że podczas rodzinnego świątecznego zjazdu ogłoszą, że zostaną rodzicami. Po wczorajszej złej nowinie ta zmora chyba się oddala. Nie, ja oczywiście życzę młodym jak najlepiej i nie życzę im tego, co sami przechodzimy, ale znam siebie. Wiem, że ciężko zniosłabym psychicznie taką informację. Jestem najstarsza, więc chciałabym pierwsza też przysporzyć babci prawnuków. Chciałabym nie być zazdrosna, ale chyba nie potrafię.
Poza tym zrobiło mi się smutno, bo ciotka wie co u jej córki, a ja nawet mamie nie mogę powiedzieć, że się staramy, że HSG było straszne, że się boję, że się nie uda. Nie potrafię, nie mam w mamie przyjaciółki, chociaż dzwonimy do siebie prawie codziennie... i gadamy przysłowiowo o pogodzie. Ot, pozory rodziny. Będę inną mamą, o ile będę...
Ciąża zakończona 18 grudnia 2016
Macierzyństwo jest piękne ale jak czasami ciezko na poczatku kolki pozniej zęby ale i tak jestem bardzo szczesliwa pomimo to...aTeraz pierwsze swięta synka nigdy sie tak nie mogłam doczekać Świąt jak teraz z moimi łobuzami:) JAk narazie mamy remont naszego pokoju bo synek juz ma gotowy jak w ciazy byłam eh ile roboty ma mąż bo sam robi tata mu pomoze jego z sufitem bo podwieszany robimy. Musze kończyc bo synek marudny do spania trzeba połozyc a maz zaraz jedzie po chleb do tescia bo piecze:|P
11dc
Mój organizm płata figle, jak pisałam wcześniej trzecia @ z rzędu skąpa, jak nie u mnie.. Dodatkowo tym razem: 11dc, a ja cały czas plamię.. I żeby było weselej codziennie boli mnie brzuch, tak małpowo:( liczę na to, że minie.. nie ogarniam o co chodzi..
Organizm wariuje to psychicznie lepiej.. Analizowałam w swojej głowie czas przedświąteczny lata wstecz.. Trzy lata temu byłam zupełnie rozbita, urodziła wtedy moja koleżanka, która wcale nie chciała dziecka i okazywała to na każdym kroku, serce mi się krajało.. Dwa lata temu byłam wrakiem człowieka, życzenia najbliższych, prezenty itd to był czas kiedy chciałam zapaść się pod ziemię i zniknąć.. W zeszłym roku, bolesny czas po laparoskopii, bolesna diagnoza, a jednocześnie ulga, o wszystkim dowiedzieli się najbliżsi, nie było niechcianych życzeń, przykrych słów.. Ten rok jestem bardzo spokojna, nie boję się świąt, wiem, że nie będzie życzeń, których nie chcę usłyszeć.. Być może mój spokój wynika z faktu, że z nadzieją czekam na operację.. Być może z faktu, że psycholog pomaga mi to wszystko sobie poukładać w głowie.. A może tak po ludzku, mija czas i zaczynam godzić się z pewnymi sprawami..
W pracy jestem zabiegana, udało mi się zorganizować kilka ważnych "kontraktów".. Pochorował się kilka osób także przed świętami będzie gorąco.. Za to wytchnienie w święta będzie lepiej smakowało:)
Czytam Wasze pamiętniki i tak bardzo chciałabym przesłać trochę mojego spokoju tym, które obawiają się świąt, zamknąć usta tym, którzy w tym czasie głupio pytają lub składają życzenia bez zastanowienia i empatii. Całuję Was dziewczyny i życzę spokojnego czasu przedświątecznego i świąt. Oczekującym na upragnioną ciążę spokoju w gronie najbliższych, chwili wytchnienia i zapomnienia o naszym problemie. Ciężaróweczka spokoju i radości w cieszeniu się ciążą bez komplikacji i stresów, pięknych chwil oczekiwania i marzenia o nadchodzącym do Was szczęściu. Wszystkim spełnienia marzeń, rozwiązania problemów i miłości:*
W takim czasie jak ten jeszcze bardziej doceniam, że jesteście:*
Dziennik pokładowy:
72dc, 10 tydzień trwa w najlepsze (czyli 9+ileś tam)
Dość o badaniach, objawach itp. Pochwalę Wam się moimi pierwszymi zakupami ciążowymi. Wbrew pozorom nie są to ubranka, buciki czy grzechotki.
1. Profesjonalne stanowisko biurowe do pracy zdalnej 
http://allegro.pl/show_item.php?item=6637356613
Czyli bambusowy stołeczek na laptopa bądź posiłek do łóżka. Jutro wracam do pracy, właśnie korzystam z mebelka i powiem Wam, że to był strzał w dziesiątkę. Nie powiem, trochę stękam na myśl o powrocie z L4, ale i tak wydaje mi się, że jestem dość sporą szczęściarą, że mogę pracować spod kołdry i dowolnej lokalizacji.
2. Książka - "Ciężarówką przez 9 miesięcy"
Lektura, nie powiem - wciągająca.
Wiecie, co mnie urzekło najbardziej? "Dziennik pokładowy..."
. Nie myślcie, że to była inspiracja na moje wpisy, bo książkę dostałam do ręki dopiero wczoraj. Jak dotąd nie dowiedziałam się zbyt wielu nowych rzeczy, choć dojechałam do 18 tygodnia, ale trzeba przyznać, że potrzebowałam takiej lektury - ze śmiesznymi obrazkami, rozwalającymi rzeczywistość komentarzami (ulubiony: "Ze względu na silne ukrwienie narządów płciowych, w tym łechtaczki, nie zaleca się noszenia obcisłej bielizny. Chociaż w sumie..." - jakoś tak to szło
), no i przede wszystkim - z pozytywnym podejściem do ciąży, która fakt, o problemach wspomina i opisuje je dość wyczerpująco, lecz raczej skupia się na tym, że wszystko będzie dobrze. Mi z moim krwiakiem potrzeba wieści, że będzie dobrze.
3. Książka - "W oczekiwaniu na dziecko"
Plusy książki - BIBLIA! Tu jest wszystko. Cieszę się, że mam tą pozycję w domu, gdyż wiem, że jeżeli coś będzie mnie trapiło, to na pewno znajdę tam odpowiedź. W dodatku autoryzowaną przez specjalistów. Koniec for i czytania smutnych historii. Nope!
Minusy książki - BIBLIA! Pierwszych parędziesiąt stron to przedmowy do przedmów przedmów. A potem ciągną się opisy najróżniejszych przypadłości, słowem - nie da się tego tak czytać jak "Ciężarówki..." po prostu do herbatki i kocyka. Ale nie zamierzam lektury odpuszczać mimo wszystko, choć napędziła mi pierwszego stresa. Uświadomiła mi sprawę konfliktu serologicznego, gdyż faktem jest, że mam grupę A Rh- a mąż grupę 0. Przeciwciał całe szczęście nie mam, bo to już badałam. Ale kto wie... TFU! Nie może być źle.
Prywata time!
W sobotę ruszyliśmy machinę kredytową - wnioski poszły do 4 banków. Co nas niestety zmartwiło - nie uda nam się wziąć kredytu uwzględniającego dodatkowe 30 kafelków na pierwszy remont, gdyż MDM na to nie pozwala. Co oznacza ni mniej ni więcej jak to, że trochę u rodziców pomieszkamy, zanim doprowadzimy lokum do stanu używalności (a stan jest goluteńki, developerski). Ja przewidywałam taką okoliczność, wychowałam się na placu budowy, gdyż moi rodzice podobnie jak ja i mąż dorabiali się od łyżeczki do herbaty i minęło sporo lat od wykopania fundamentów po pierwszy nocleg. Żadne obsuwy w czasie mnie nie dziwią. Mąż jednak ciężko to znosi, widzę to po nim. Staram się go przekonywać, że to nie tak źle, w końcu mamy mniejszy kredyt i mniejszą ratę, a na remont uzbieramy sobie w pół roku i nie będzie się to za nami ciągnęło w postaci odsetek aż oboje kipniemy. Nie przekonuje go to chyba. Ych. Życie. Jestem bardziej spokojna, choć nie ukrywam, że kredytem się brzydzę. Ale nie mamy zwyczajnie innego wyjścia. Wynajmować do końca życia nie zamierzam - obecnie zajmujemy już 3 lokum, i na każdym wynajmujący to istny frajer! Opowieści bym Wam mogła o tym pisać. Ale to może nie tu. 
A propos tego mieszkania - już w nadchodzącym tygodniu definitywnie je opuszczamy! Jest to odrobinkę ekscytujące, gdyż poza pozytywnym testem ciążowym (i tym, co go poprzedziło :>) nie mamy tu żadnych dobrych wspomnień a do tego sąsiedzi to jakaś patologia intelektualna. Miło będzie oddać klucze i mieć to miejsce totalnie w pompie. Z drugiej strony... ruszamy do rodziców. Pierwszy raz od trzech lat wracam na "stałe" do mamy - wyczuwam konflikty i totalny brak prywatności. Mój mąż jest załamany - gdzieś wyczytał, że w drugim trymestrze seks może być bardziej bezpieczny niż w pierwszym, a ja go zepchnęłam na ziemię jednym tekstem: "Moja matka będzie pod nami". Zapał uleciał. Ja nie wiem, jak jego libido to wytrzyma. Chociaż co ja gadam - pomimo moich dolegliwości moje też ledwo daje się ugasić. No ale zakaz to zakaz...
Hm... dobra, powiem Wam trochę o ciąży. CHYBA przechodzą mi smrodliwe przeboje. Mąż jest w szoku, że smaży swoją ulubioną kiełbasę i nie marudzę. Chociaż w dalszym ciągu mielone na patelni wali mi zepsutym trupem i muszę chować nos w jakiś kawałek materiału, żeby przeżyć. Aaale... jest poprawa.
Całuję, moje kochane Ciężarówki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2016, 21:14
No i jak zwykle dupa blada jedna krech na teście nie będzie wesolych swiat z mojej strony troche sie podlamalam wczoraj caly dzien wrzeszczalam na męża i syna hormony chyba mi szalały bo takiego nerwa na wszystko miałam i chyba już wiedziałam że się nie udało temperatura spadała a po spadku nie chciała już przekroczyć granicy 37.00 wiec to jednak nie było zagnieżdzenie w nowym roku muszę się wziąść za mężą trzeba go jeszcze raz przebadać ale już z posiewem ma żylaki na jednym jądrze no ale drugie podobno dobre to skąd takie złe wyniki jakby oba źle działały dlatego trzeba szukać przyczyny jeszcze gdzieś indziej za siebie też muszę się wziąść wizyta u gina 18 styczeń zobaczymy czy będzie miał jakiś plan na nas.
A tak poza tym przed zrobieniem testu mialam oczywiście sen w ktorym robie test i wychodzą dwie kreski obudziłam się z takim bananem na twarzy a dopiero potem zrozumialam że to jednak tylko sen.mój umysł jest już jednak popsuty i w nim nastawiony jest taki wskaznik na myslenie tylko o ciązy:(
No dziś badanie drożności jajowodów... Czekam właśnie na badanie w klinice. Wczoraj wypełnialiśmy dokumenty dotyczące inseminacji oraz dawcy.. No już coraz bliżej jest to nasze szczęście 😍 może to nie tak jak byśmy tego pragnęli... Ale będziemy rodzicami choćby nie wiem co... Będziemy MAMĄ iTATĄ ♥️♥️♥️ musi się udać...
Dziękuję za życzenia! 
6dc
Czas troche zaktualizowac informacje.. Bylam u gina w 2dc. jajniki czyste, endo jakies 4,5mm.
Clo i Nolvadex przepisany. Cykl bedzie naturalny bo owu wypada w okresie swiatecznym i jestemy z dala od domu.
Temp przestalam mierzyc, cykl staram sie na luzaka, bo naturals to bylby jak wygrana w totka.
M. ładnie bierze tabsy na rozrzedzenie spermy - Flavamed oraz swoje nowe witaminki - Parenton. Tyle zmian.
A w styczniu wybierzemy sie z M do urologa, zeby zbadał czy z mechanizmem wszystko ok.
Długofalowy plan jest taki, że jak do końca marca nie zajdziemy to zaczynamy przygotowania do in-vitro.
Takze ciesze sie ze jakis cel mam przed oczami i działamy.
okres chyba potrwa jedynie 3 dni i całe te 3 dni to nie był okres, który znam.
skąpy, to najlepsze słowo go opisujące.
martwie się.
bo to znaczy, że endometrium pewnie było małe, że inaczej działa, że znów muszę poznawać cykl?
tak się na niego cieszyłam, a teraz analizuje.

małaU takie samo wrażenie odnoszę czytając Twoj pamiętnik:). Jesteśmy do siebie wszystkie podobne bo łączy nas to samo..chcemy zostac rodzicami..
Wczoraj z moim mezem powiedzieliśmy u nas w domu ze wybieramy sie do OA..moi rodzice i siostra sie popłakali ze szczęścia..i powiedzieli ze trzymają kciuki i ze jeżeli będziemy potrzebować pomocy to oni nam pomoga:) miłe to. Jeszcze został moj brat i druga siostra i rodzeństwo męza..ale to później..juz przez świeta:)
dalej mam banana na twarzy jak myślę o moim DZIECKU:) które gdzieś juz tam jest:)
Grudniowy cykl - 14 dzień. OvuFriend już wyznaczył mi owulacje, choć przerywaną linią, to owulacji jeszcze nie było. Byłam dziś u mojego lekarza i pęcherzyk jest dominujący w prawym jajniku i owulacja dopiero będzie. Czyli staranka dalej w toku, choć troszkę utrudnione, bo P. ma 2 zmianę, ale damy radę jakoś to pogodzić.
Maksymalizujemy swoje szanse na ciążę, ale nie nastawiam się, że teraz zaraz ma się udać. Co będzie, to będzie i same starania mnie cieszą, a jak zdarzy się mały cud to będziemy szczęśliwi.
26 dzień cyklu.
Dziś po południu mam USG tarczycy. Biorę już Euthyrox od dwóch tygodni, a w styczniu powtórzę badania i mam wizytę u endokrynologa.
Na ten rok już nie liczę - to byłoby zbyt piękne, gdyby się tak na końcówce udało. Powoli zbliża się okres i w zasadzie pogodziłam się z tym. Mam motywację, mam cel i to jest najważniejsze w tej chwili.
Dodatkowo jakby tak wszystko zaczęło się układać w tym grudniu.
- Wrócił mój kierownik dzięki czemu po dwoch miesiącach intensywnej pracy, zastępstwach i wdrażaniu nowych pracowników w końcu mogę odetchnąć.
- Kierownik wysłał mnie na urlop, bo mam sporo zaległego i właśnie od dziś do końca roku nie muszę już myśleć o pracy 
- Słyszałam, że chce mnie nagrodzić jakąś dobrą premią za ten czas. Myślę, że warto było tak zaplusować mimo ciężkiej pracy 
- Ciocia mojego Męża, która wróciła z Ameryki, jakoś nas polubiła. Byliśmy u niej na herbacie ze dwa razy i rozmawiało nam się bardzo dobrze, pytała też o nasze starania i przed nią nie miałam oporów żeby się trochę pozwierzać. Ostatnio zaprosiła nas, żeby dać nam prezencik pod choinkę - dała nam w kopercie sporo kasy! I powiedziała, że kibicuje nam, a że nie ma za bardzo swojej rodziny, to żebyśmy zrobili jej tę przyjemność i przyjęli prezent.
Ogólnie uważam, że ten rok się bardzo dobrze kończy, więc może będzie dobrym wstępem do nowego roku?
Tymczasem, w oczekiwaniu na okres i Święta pozdrawiam Was serdecznie 
Bylam wczoraj w Kosciele, ale bylam tak naprawde i cialem i dusza, ostatnio moja obecnosc tam przestala miec dla mnie znaczenie ale poszlam. Wyrzucilam z siebie zale, lzy lecialy po policzkach...
Chcialam Boze zebys widzial moje lzy, moje cierpienie.. gdzie jestes? Dlaczego na to pozwalasz? Znow zepchnales mnie na koniec kolejki. Odebrano mi nadzieje a Ciebie przy mnie nie ma, dlaczego? Kocham Cie ogromnie a z niewiadomej mi przyczyny nie sluchasz moich prosb, mam do Ciebie zal ze tak zostawiasz mnie sama... jesli nie potrafisz mi pomoc z poczeciem to chociaz dotknij mnie swoja laska zeby zycie dla mnie znow mialo sens, czuje sie tak jakbym juz nie byla potrzebna na tym swiecie, na co po co dla kogo... tchnij we mnie zycie bo sama sobie nie radze. Codziennie jestem wystawiana na probe, walcze z wlasnymi emocjami, zazdroscia, lzami, musze udawac. Taki masz dla mnie plan?
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 grudnia 2016, 11:15
Zapomniałam zrobić wpis 5.12 - miałam mieć wtedy HSG, ale go nie miałam, bo po badaniu ginekologicznym lekarz stwierdził, że dalej plamię. Więc do badania nie doszło, a wyniki były ok. Masakra ! Nie mniej jednak dziś jadę po południu do mojej Pani dr, która zrobi mi wymaz. Jeśli w pt przed Świętami znów coś wyjdzie, to spróbujemy ze stymulacją cyklu, przez 2-3 miesiące. A potem najwyżej weźmiemy się znów za próbę podejścia do HSG.
Dziś rano robiłam test ciążowy - oczywiście negatywny....fakt,że wg owu jest 10 dni po owulacji, ale temp na razie jest wysoko i nie spada, więc test wykonam w dniu spodziewanej miesiączki.
A i coś dziwnego - od dwóch dni (dziś jeszcze nie sprawdzałam), mam prawie pozytywny test owulacyjny, więc pewnie znów coś się posypało w gospodarce hormonalnej...
Jestem dziwnie spokojna - nie ryczałam, może tylko się wkurzam, że tyle to trwa.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.