35 tydzień <3
34+0

1orey1.jpg

3442nhc.jpg

2rzqskj.jpg

2e1vqq9.jpg

6ztshy.jpg

14btgko.jpg

qplc0i.jpg

0202oliwcia ŻYCIOWE ZAWIROWANIA 17 stycznia 2017, 12:55

Nadchodzi Kolejna @ mam nadzieje że szybko minie ten czas w zawieszeniu i będziemy mogli zacząć starania o maluszka jak na razie wstępnie starania mamy zacząć od początku marca a jak wyjdzie zobaczymy wszystko zależy od decyzji ginekologa . Homocysteina 1 grudnia wynosiła 14,50 teraz na początku stycznia 6,14 co mnie bardzo cieszy jedynie kwas foliowy podwyższony dawka przyjmowanego kwasu zmniejszona czekamy na ponowne badania na początku lutego i umawiam się na wizytę do swojego gina zobaczymy co mi powie no i ciekawe jak wyniki......
Wczoraj miałam USG Dopplera lekarz mało rozmowny wyniki mają być 28 lutego na wizycie kontrolnej niby powiedział że jest ok. Co do kliniki genetycznej i wyników badań nadal niema wszystkich dzwoniła ostatnio wizyta w klinice 16 lutego ale PODOBNO KARIOTYP JEST OK <3

Dobija mnie to czekanie. Dopiero 7 dpo.
Niedlugo chcemy jechać na krótki urlop a ja szukam ofert przypadajacych na następną owulację. Nie chcę podporządkować calego naszego życia staraniom. To się wymyka spod kontroli. Może szum oceanu i puste plaże nas pozytywnie nastroją i wyluzujemy.
Tymczasem zatestuję próbnie w niedzielę, to będzie 12 dpo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2017, 06:31

Ciąża zakończona 17 stycznia 2017

bertha Drzewo nadzei... 17 stycznia 2017, 15:33

U mnie nic sie nie dzieje... cykl spokojny, bez stymulacji, zeby zobaczyc jak sobie organizm sam owulke wykombinuje.
Przygotowujemy sie do in vitro. Nie wiem czy w tym cyklu w ogole beda przytulanki..

W Medicover zlecone mam juz wiekszosc badan do in vitro - choc w zasadzie nieplodnoscia sie nie zajmuja, ale zgodzili sie zeby mi te badania zrobic. M umowiony do internisty, mam nadzieje, ze jemu tez uda sie zeby zlecili badania do in vitro..
Pytanie kiedy pojsc na badanie nasienia, skoro na poczatku stycznia M mial goraczke wiec pewnie armia wybita... z jednej strony chcialabym jak najszybciej, aby nic nas nie blokowalo przed rozpoczeciem procedury, ale z drugiej strony, jak wyjda slabe wyniki, to moze w ogole procedura nie bedzie mozliwa.. wiec chyba lepiej poczekac. Monitoring u gina mam 20.01., juz za 3 dni, takze dopytam.

27 dc. OWULACJA wg. OF

Dziwne, szyjka macicy w ogóle się nie obniża i nadal jest otwarta, chyba nawet bardziej niż wcześniej... do tego zalewa mnie ciągnący się śluz... wtf?? Co jest kurcze grane???

Wchodząc na forum, zobaczyłam bardzo przykrą wiadomość... kobietka straciła ciążę w 13 tygodniu, to było jej czwarte poronienie. Dlaczego?! Dlaczego los jest tak bardzo okrutny, dlaczego gdy upadamy i próbujemy się podnieść, dostajemy ponownie w twarz i znowu upadamy?

Dzisiejszy dzień miał być lepszy. Nie jest.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2017, 01:35

25dc,7dpo
Dobre wiadomości są takie,że wyniki kariofypów są prawidłowe.
Uff, jaka ulga. Cieszę się, ze nie ma żadnych błędów genetycznych i nie to jest powodem braku ciąży.
Chciałam moją Panią genetyk poprosić o dodatkowe badania na MTHFR, ale stwierdziła, że nie może mnie skierować, bo wskazaniem by zrobić te badania na NFZ są 3 udokumentowane poronienia. Ciekawa jestem, czy immunolog, którego mam umówionego za tydzień będzie w stanie mnie skierować, zobaczymy. Jeśli nie, to pani genetyk dała namiar gdzie zrobić badania najtaniej (200zł mniej niż u nich w poradni), no i powiedziała, że gdyby z wynikami nie wszystko było ok, to mam przyjść do niej ponownie. W przypadku wystąpienia tej mutacji, będą mi się należały refundowane leki, również w trakcie ewentualnej ciąży.
Udało się dla męża wysępić badanie AZF z uwagi na jego słabą morfologię. Wyniki rozstrzygną, czy bez technik wspomaganego rozrodu czyli in vitro jest szansa na potomstwo. Od razu wczoraj mąż miał pobrana krew i teraz czekamy na wyniki. CFTR również mu się nie należy, nie wiedzieć dlaczego...
Poza tym jeśli chodzi o moje samopoczucie, to jest lepiej. Organizm chyba powoli oswaja się z nowym lekiem i poza ciągłą sennością specjalnie nic mi nie dolega. Czasem zaboli podbrzusze, ale to raczej normalne. O dziwo nawet cycki jeszcze nie bolą, a zawsze już nieźle dawały w kość w tym momencie cyklu. Jeszcze kilka dni i wszystko będzie jasne. Prawdę mówiąc łapię się na tym, że rozmyślam o tym, że jednak lepiej byłoby teraz nie zachodzić. Czuję się taka gruba, że wolałabym choć 5 kg wcześniej zrzucić... Mój tok myślenia i te wszystkie emocje, które towarzyszą staraniom są dla mnie nie do wyjaśnienia w sposób logiczny. Totalna huśtawka...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2017, 20:24

Ciąża rozpoczęta 14 grudnia 2016

Wow... Ciężko mi w to uwierzyć, ale jednak... wierzę :) Czyli symptomy zbliajacego sie okresu moga oznaczac... jego nie przyjscie. Wszystkim tutaj z calego serca tego zycze!!! :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2017, 19:10

4 cs
19 dc

22.08 22.09 22.10 22.11 22.12
Dziś 22.01
Minęło 5 miesięcy. Od 5 miesięcy jestem pusta. Za 2 miesiące mogłabym już rodzić. A ja nawet jeszcze nie jestem w ciąży.

Nie chce mi się nawet nic tu pisać.
Czuję zawód, ale nie będę pogłębiać swojego smutku. Jest tyle rzeczy do zrobienia. Tyle na głowie. Wystarczająco się już stresowałam.

Zastanawia mnie tylko, co zrobiliśmy wtedy inaczej, że udało mi się tak szybko zajść?

10tc+4 (usg 9tc+3)

Czas leci jak szalony. Jeszcze trochę i kończę I trymestr i minie ten najgorszy czas zagrożenia. Nadal ciężko uwierzyć mi w to, że jestem w ciąży, mimo, że maluch mocno daje mi w kość i czuję się naprawdę kiepsko.

Dzisiaj byliśmy na usg podglądnąć dziecia. Wszystko jest w porządku, maluch ma blisko 3cm i fikał wesoło koziołki, a durna matka wariatka ryczała ze wzruszenia (moje hormony mnie ostatnio przerażają). Jestem absolutnie zakochana w tej małej istotce i każdego dnia dziękuję za to, że Bóg nam ją dał ❤

Chwilo trwaj!! Jestem taka szczęśliwa ❤


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2018, 21:21

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 17 stycznia 2017, 19:27

29t4d
Dzisiaj tak dla odmiany tchnęło optymizmem.
Mieliśmy USG III trymestru, niestety wykonywał je inny lekarz niż ten który robił USG II trymestru, panie w rejestracji udawały że nie wiedzą o co chodzi, a przecież wyraźnie prosiłam... Anyway - Małgorzata waży już 1554 g. Nadal jest dziewczynką, do tego wyraźnie okazującą niezadowolenie gdy ją podglądamy. W porównaniu z USG II trymestru nie zmieniło się praktycznie nic, poza oczywiście wielkością naszej panny, bo urosła prawie 3-krotnie :) Wada serca nie jest widoczna, lekarz określił to jako "ewentualna wada subtelna". Co do mózgu, to komora lewa powiększyła się o 2,5mm w porównaniu z pierwszym badaniem, ale w tym samym czasie mózg Gosi powiększył się o 300%. Tak więc to jest dobra wiadomość - nie jest lepiej, ale nie jest też gorzej, przestrzeń wypełniona płynem nie powiększa się proporcjonalnie do wzrostu główki. W opisie badania lekarz zapisał - obraz stacjonarny zmiany.
To oczywiście nie świadczy jeszcze o niczym, prawdziwy obraz główki i serduszka będziemy mieli po porodzie. Ale po tylu wylanych łzach usłyszeć że zmiany się zatrzymały, to jak miód na moje serduszko.
Teraz tylko uspokoić ciśnienie i cukier, są nie do opanowania od kilku dni. A wydaje mi się że jestem spokojna...

Dooti Czekając na cud... 17 stycznia 2017, 19:49

17 dc
Super, rozłożyło mnie na całego, wczoraj nie mogłam się ruszyć, dziś już trochę jakby lepiej ale niestety bez leków się nie obyło. Kaszel i bolące gardło, do tego stan podgorączkowy, no po prostu rewelacja...choroba nadeszła tuż po owulce (tak mi się wydaje)...I co teraz...heh...

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 17 stycznia 2017, 20:02

I po wizycie:) dzidzia jest zdrowa:) lekarz zmierzył główkę pokazał kość nosową, żołądek i resztę:) maluszek jest silny i zdrowy:) serduszko pięknie bije:). Co do płci lekarz nie chcial powiedziec bo nie był pewny także więc czekamy do 7.02 wtedy juz mam nadzieje maleństwo ujawni co skrywa miedzy nóżkami:)


Kocham ❤

U nas sinusoida.

Wczoraj poukładałam sobie wszystko w głowie i stwierdziłam, że jakoś damy radę, że przecież dostanę stypendium i póki co wystarczy nam na przetrwanie, a za kilka miesięcy sytuacja się poprawi i będzie dobrze. Trzeba myśleć pozytywnie i się ułoży.

Dziś dowiedziałam się, że stypendium nie dostanę, żadnego, nawet marnego na przetrwanie :( Zaczynam się bać każdego kolejnego dnia, bo co wydaje mi się że już gorzej być nie może to wyskakuje kolejny "kwiatek". Promotor się sfochał jak mu powiedziałam, że w tej sytuacji myślę o pójściu do pracy i zaczął mi wymyślać, że jak tak zrobię to będzie najgorsza opcja, że mam przecież tyle eksperymentów do zrobienia i jak ja sobie to wyobrażam... W tych nerwach powiedziałam mu że "doktoratem się nie najem". Mąż twierdzi że powinnam iść go (promotora) jutro przeprosić ale ja się nie czuję winna. Zawsze nam wytykał każdą złotówkę i że jak ktoś z doktorantów poszedł do pracy to od razu pazerny na pieniądze. Nie będę go przepraszała.

Co do starań... bo przecież po to piszę ten pamiętnik to nie wiem czy coś będzie z tego w tym miesiącu. Tyle stresów, że owu chyba przez następne pół roku nie będzie. Póki co nic specjalnie nie czuję żeby się działo w jajcorkach, w majtach susza totalna ale zobaczymy na wizycie - nie mam na to wpływu więc nie mogę się tym stresować. Mąż ma badanie w czwartek, także wszystko się wyjaśni.

Zaczynam szukać "pozytywów" tych wszystkich sytuacji które nas ostatnio spotkały, co mogę z nich wyciągnąć, czego się nauczyć.... Dziś akurat mieliśmy na grupie o stresie i sposobach walki z nim. Najważniejsze to myśleć pozytywnie, nie katować siebie i nie czarnowidzić ale zawsze w teorii to to wszystko takie banalne jest a jak przychodzi praktyka to już gorzej. W każdym razie - staram się.

27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
6 dc

Przebrzydłe zastrzyki Gonapeptylu nareszcie za mną! Od 3 dni przyjmuję już tylko zastrzyki Gonal F i dzięki kontrastowi wobec pierwszych, palących - mogłabym nawet powiedzieć, że polubiłam te nowe (nie wierzę, że napisałam coś takiego o zastrzykach!). Nadal nie mogę patrzeć na igłę, nadal zamieram w momencie jej wbicia w fałdkę, ale jestem już o niebo spokojniejsza niż byłam na początku:)

Pojechaliśmy dzisiaj do kliniki podejrzeć jak tam rosną moje pęcherzyki. Wstępnie naliczono ich 10 (4 w lewym jajniku, 6 w prawym jajniku), z czego jedynie 3 przekroczyły rozmiar 10mm. Czy to dobrze??? Pani dr powiedziała, że może się jeszcze wyhodować więcej, ale równie dobrze część z obecnych może przestać (tfu tfu tfu!) rosnąć... Generalnie jest raczej zadowolona. Ja za to podejrzałam sobie w międzyczasie wyniki monitoringu z 7 dnia cyklu z 1IUI, stymulowanego Lamettą. Tam pani dr naliczyła 9 pęcherzyków, z czego aż 8 miało już wtedy powyżej 10mm, a 3 z 9 miały aż powyżej 14mm! Nie nastraja mnie to optymistycznie... Kurczowo będę sobie powtarzać komentarz Elarii o jej znajomej co to wyhodowała tylko 3, przyjął się 1 i już jest w ciąży... Skoro jej się udało to nam tez musi! Może jakoś przetrwam.

Poza monitoringiem zrobiono mi także dzisiaj badanie progesteronu i estradiolu, ale na tym etapie chyba i tak niewiele powiedzą skoro pęcherzyki są jeszcze takie maleńkie... W każdym razie na ich podstawie zostanie podjęta decyzja czy zwiększamy dawkę Gonalu, czy pozostajemy przy obecnej.

Następne podglądanie już w czwartek... Czekamy w napięciu!

Edit: Mam wyniki...

Progesteron 0,05 ng/ml (norma faza pecherzykowa: 0,2 - 1,5) - dlaczego cholera mam tak mało?!:(
Estradiol 61,79 pg/ml (faza pecherzykowa: 12,4 - 233) - pęcherzyki są maleńkie, trudno, żeby Estradiol był wysoki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2017, 19:57

Myszka 26 moja duża rodzina 17 stycznia 2017, 23:01

Ciekawa jestem czy miałam samoistną owulację ostatnia samoistna owulacja o której wiem zdarzyła mi się ok 3,5 roku temu. Ciekawe czy była czy nie.

Witaj córeczko.
To ja - Twoja mama.
To nie jest tak, że ja Cię nie kocham, że się z Ciebie malutka nie cieszę, tylko wiesz... zawsze marzyło mi się mieć pierwszego synka, takiego starszego braciszka dla Ciebie, który by Cię bronił tak, jak Twój chrzestny zawsze bronił mnie. Z tatusiem całe 27 tygodni żyliśmy w przekonaniu, że jesteś naszym synkiem. Wiele razy mówiłam do Ciebie synku albo Kasperku po cichu.
Ale jesteś naszą córeczką, jedyną w swoim rodzaju, jesteś owocem naszej miłości - mojej i tatusia. Czekaliśmy na Ciebie tyle miesięcy skarbie. I obiecuję Ci, że dam Ci wszystko co tylko będę mogła!
Wychowam Cię na mądrą, i wspaniałą dziewczynkę, na odpowiedzialną starszą siostrę, na córkę, której każdy będzie mi zazdrościł.
Kornelko moja malutka kocham Cię z całego serca !!

Mamax Walka o Bobo. 17 stycznia 2017, 23:39

Piec lat temu o godznie 8:45 po raz pierwszy zostalam mama. Moje pierwsze dlugo oczekiwane dzieciatko o ktore tak bardzo sie modlilam dzis ma urodziny. Ten czas tak szybko polecial. Jeszcze niedawno pzeszczesliwa tulilam w ramionach moje ukochane bobo a dzisiaj moj chlopczyk ma juz piec lat. W ciagu tych pieciu lat cieszylismy sie naszym szkrabem a w miedzy czasie doczekalismy sie kolejnej dwojki. Kto by pmyslal ze w przeciagu piecu lat tyle sie u nas wydarzy . Nie sypiam po nocach od pieciu lat. Nie mam wolnych weekendow ani urlopu. Jestem pelno etatowa mama i dobrze mi z tym. Moje dzieci sa najlepszym co mi sie w zyciu przydarzylo. Bez nich moje zycie bylo takie puste....

Mielismy miec dzisiaj urodzinowa impreze ale wszyscy jestesmy chorzy. Urodziny wyprawimy wiec w niedziele a teraz sie kurujemy z kaszli, katarow i goraczek. Chlopcy od czwartku nie chodza do przedszkola. Najpierw rozchorowal sie Julian. Potem Christian a na koniec Maximilian. Ja tez jestem zasmarkana a i Arek nie czuje sie dobrze. Zawsze co rok od stycznia zaczynaja sie u nas choroby i ciagna az do wiosny. Niecierpliwie wiec na nia juz czekamy...Mam teraz w domu trojke dzieci a mimo to nie jest ciezko. Mam posprzatane, poprane, dzieciaki sa grzeczne a ja nawet znalazlam dzisiaj czas na przemalowanie ramki. Nie musimy rano wstawac do orzedszkola wiec spimy jak dlugo chcemy, ogladamy bajki, bawimy sie i nigdzie sie nie spieszymy. Uwielbiam takie dni ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2017, 23:57

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 18 stycznia 2017, 07:27

chwilowo mam wiecej czasu w pracy i zagladam na forum milion razy dziennie
i czytam i czytam i czytam ...

Byłam dziś na Facebooku świadkiem dwóch ciekawych spraw/dyskusji. FB to prawdziwa kopalnia absurdów.
Rano zauważyłam wpis znajomej o treści wskazującej na zaciążenie. Bezmyślnie polajkowałam i zostawiłam gratulacje. Minęło ledwie kilka minut, a w prawym górnym rogu migocze info o kolejnym komentarzu. Z ciekawości wchodzę, a tam istna burza słów :D Jej najlepsza przyjaciółka dość trafnie wytknęła jej fakt, że chwalenie się ciążą chwilę po zrobieniu testu zakrawa o kuszenie losu. I nie gratulowała jej jak wszyscy tylko życzliwie pożyczyła, aby zdrowo dotrwała do magicznego momentu kiedy ryzyko spada. Świeża ciężarówka nie mogła znieść tej zniewagi i poleciały inwektywy. Łącznie z wytykaniem zazdrości bo sama zajść nie może. Po powrocie męża z pracy dowiedziałam się, że to nie jest dziecko(jak podejrzewałam) prawie-ex-męża, tylko faceta(kochanka?) z którym spotyka się ledwie 1,5 m-ca. I który na jej nieszczęście kopnął ją w tyłek jeszcze dziś. No cóż. Karma za to, że zdradzała męża? Może.

Przed chwilą zaś, znajoma pochwaliła się rozpoczęciem starań o bobasa. Po chwili dodała kolejny wpis z mini-modlitwą coby się udało. Polajkowała już milion stron o zachodzeniu, byciu w ciąży i innych okołoporodowych. Jej facet napisał jej żeby ochłonęła bo przecież dalej jest na pigułkach. Które odstawić ma po ślubie...w kwietniu. Czyżby Pan Młody miał mieć niespodziankę? Czy tylko panna nadgorliwa? :D

Ja nie wiem czy to czasy są dziwne czy ja? O naszych staraniach wiedzą rodzice i kilku przyjaciół. O ciąży przed magicznym 3 m-cem dowiedzą się tylko rodzice i zainteresowany małżonek. Ewentualnie przyjaciele jeśli będzie impreza i nie damy rady tego ukryć. A wyciąganie każdego aspektu życia na fb? Po to żeby się chwalić setkom znajomych? Żeby ktoś pozazdrościł czy tylko dla gratulacji?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)