hura2017 Zaczęlo się 29 marca 2017, 11:54

Noooo.... i po HSG. Jajowody drożne. Badanie samo w sobie nie jest bolesne. Czułam się nawet dobrze. Ale po samym badaniu zakreciło mi sie w głowie i było niedobrze. przez jakas godzinę. Pozniej juz w porzadku. Także uważam że warto przeboleć, dla wyższego celu. do dwóch dni po miałam krwawienie, nawet ze skprzepami ale mniejsze niż podzczas @. Zaczęliśmy starania zaraz po. Owulacja wykryta, wiec pora czekać na efekty :) testowanie 10 kwietnia 2017 r.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2017, 11:49

Odebrałam badania i są ok :) coś tam w morfologii niektóre parametry są większe, inne trochę mniejsze, ale myślę, że to nic takiego. Także git!

Mial ktoś podobną sytuację? Czy jest szansa?

6t 2dni
Dziś była wizyta u lekarza w medicoverze, zarodek jest teraz wielkości 3,3 mm :) urósł 1mm przez 3 dni:D serducho bije jest ok.
Lekarz jest ... specyficzny,nie jest najlepszy... zapytałam go testowo z którego jajnika miałam owulacje.Najpierw popatrzal na mnie jak sroka w gnat, po czym wyczulam lekka krępację z jego strony i powiedział mi, że nie jest w stanie mi tego powiedzieć na tym etapie ciąży:D
Masakra:D
Spytałem jakie badania mi zleci, odpowiedź: wszystkie zalecane przez who do 1 trymestru ciąży. Ok... czyli jakie:D? Musiałam sprawdzić w aplikacji co mi tam zlecił,bo bym nie wiedziała. Zwróciłam mu uwagę żeby mi glukoze wpisał... Bo mi skacze. Stwierdził, że badanie z kwietnia... jest aktualne... I wpisze mi to z kwietnia... Ok... Ale w kwietniu i tak mam podwyższone! I to było przed ciąża a nie trraz:/
Sprawdziłam w aplikacji nie zlecił mi glukozy... I tak muszę zrobić prywatnie. Zlecił p/ciala hcv,hiv,kila rozyczka, Toxo,morfologia,mocz itd ale glukozy nie. Prywatny gin kazał mi też kreatynine zrobić.
No nic przynajmniej większość badań będę miała. Ale dwa razy kłucie. I jeszcze test obciążenia glukoza jak wyjdzie nie tak.
Gin z medicoveru ignoruje ewidentnie moja podwyższona glukoze. Ale założył mi kartę ciąży, zaświadczenia nie da do pracy,bo za wcześnie. Grunt, że ciaze wykrył:D bo co by to było,gdyby nic nie zauwazyl:D


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2018, 20:22

Balladyna Małe szczęście!! 30 marca 2017, 19:22

Ciąża zakończona 25 marca 2017


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2017, 19:18

20dc

Owulacji jak nie było tak nie ma no, chyba że rzeczywiście była 10dc !

Angielska pogoda mnie dobiła, boli mnie gardło i łamie w kościach... Po prostu świetnie !

Wczoraj miałam kiepski wieczór. Zawsze staram się być silna przy moim K, ale wczoraj... Pękło we mnie wszystko, wypłakałam się, wręcz wylałam wszystkie żale... Na szczęście mam wspaniałego faceta i tak bardzo mnie wspiera <3

Na majówkę jedziemy do Polski i troche boje zobaczyć się z rodziną. Odkąd się staramy mam wrażenie że wszyscy wyczekują aż powiemy szczęśliwą nowinę. Nienawidzę tych spojrzeń!

A jeżeli ktoś zna Naszą historie używa znienawidzonego przeze mnie zwrotu : Za dużo o tym myślisz, przestań się przejmować ! Nożżż az mi się przewraca w środku wszystko!!!

Więc jeżeli nie wybuchnę i przeżyje majówke w spokoju brawa dla mnie !

Bardzo chce zobaczyć się ze wszystkimi ale mam wrażenie, że nie rozumieją przez co przechodzimy:(




... <3 Dzwoneczku masz świadomość, że jak się pojawisz będziesz najbardziej Kochanym Dzieckiem na świecie! Mamy w sobie tyle miłości, której nie możemy przelać i cały czas rośnie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2017, 15:02

efta historia jak ich wiele... 29 marca 2017, 18:01

17 tydzien (16+3) ciąg dalszy

jestem po wizycie u nowego lekarza, na usg wszytko idealnie. Lekarz zdziwił się , że ktoś mnie pokierował na nifty przy takim wyniku pappy i przy idealnym usg.
spojrzał na pappa i mówi: przeciez poczatkowe 1:300 a skorygowane 1:400 to nie ma się czego czepiać, wszytko ok. Na takie słowa czekałam, gdyby to genetyczka tak powiedziała, nie miałabym takiego stresu. stwierdził, że naciągnęli mnie na 2,5 tys. (czy naciagneli to sie jeszcze okaze) On by z takim wynikiem nic nie robił, bo jest dobry.
Pierwsze co jak przyłożył sondę do brzucha powiedział , kość nosowa jest! kosc udowa ok, główka także. serduszko wymiarowe 148 uderzeń.
No i między nogami na 99% cipcia :)
ten 1% zostawił na potwierdzenie na połówkowych. Faktycznie miedzy nogami na pewno nie ma siusiaka (wiem jak wygląda siusior na usg, bo naoglądałam się go u synka) a tym razem wyraźne 2 kreski.
Zdecydowałam, że ten lekarz bedzie moim lekarzem prowadzącym, a że przyjmuje prywatnie to na nfz też bede chodzić do swojego starego lekarza, aby mieć badania za darmo , no i dodatkowa opinia tez się przyda.
Dziś jestem bardzo zadowolona i uspokojona.
I tego się bede trzymać, mam w brzuchu ZDROWĄ DZIEWCZYNKĘ:) !!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2017, 17:55

Mamax Walka o Bobo. 29 marca 2017, 21:26

No i mamy juz wiosne. Dlugo nie pisalam ale duzo sie dzialo a czasu malo. Trudno mi teraz bedzie nadgonic te dni. Ale w sumie to byly podobne. Ot dzien za dniem i tylko dzieci urosly.... Maximilian nadal chodzi do logopedy za to zrobilismy mu przerwe z karate bo za duzo tego ma a w dodatku w jeden dzie te dwa zajecia wiec jedno narazie odpadlo.. W lutym skonczylam 40 lat. Tak ze juz jestem starsza pania hehe. Arek tez jest juz 40-latkiem. Z tej okazji urzadzilismy w restauracji male przyjecie. Rodzice specjalnie po to przyjechali do nas na tydzien zeby jak my bedziemy swietowc zajeli nam sie dziecmi. Tak ze spokojnie moglismy sobie posiedziec i porozmawiac z przyjaciolmi i uczcic ten nasze 40- stki. Bylo super, spokojnie i bez stresow. Bez latania za dziecmi i jedzenia w biegu. To nam bylo potrzebne...Kto ma dzieci ten zrozumie o czym teraz pisze ;-) Super ze rodzice mieszkaja teraz blizej nas i ze gdy sa mi potrzebni moge liczyc na ich pomoc. Dzieki ich pobytowi co nieco odpoczelam a nawet zaliczylam randke z mezem :-) Mam tez nowe hobby. Zaczelam szyc ( Maszyne dostalam na urodziny) i przemalowywac polki i inne drewniane rzeczy. Kupuje je za grosze a potem robie z nich cudenka....To jest taka moja odskocznia od dnia codziennego....

Niestety mielismy tez spore problemy z Christiankiem. Jego skora zaczela wygladac coraz gorzej do tego stopnia ze rany sie otwierały i brzydo saczyly... Maly byl bardzo niespokojny, nic tylko trzeba bylo go nosic.... Co tydzien jezdzilismy do lekarza. Dostawalismy kremy, specyfiki do kapieli, antybiotyki i nic na dlugo nie przynosilo poprawy. Wrescie lekarz pobral malemu krew do badania i wyszlo ze mamy alergie na mleko. . Co podejrzewalam od niemal poczatku ale kto sie liczy z matka...Tak cźy siak od tygodnia zamiast mm mamy zamiennik z apteki. Troche z tym teraz lataniny bedzie bo co tydzien bede musiala jezdzic po recepte ale najwazniejsze zeby Christiankowi pomoglo. A christianek ma juz skonczone 5 miesiecy tak ze chlopczyk nam rosnie szybko. Mam nadzieje ze teraz gdy brzuszek nie bedzie tak doswieral bedzie bardziej pogodńym dzieckiem i bedzie nieco lzejszy w opiece bo poki co to nic tylko nosicgo trzeba bylo. Drzemki mial krotkie i nadal byl nie wyregulowany dopiero od tygodnia zaczyna sie to zmieniac. Maly zabawi sie juz na dluzej zabawkami. Kreci sie wokol osi, polezy na brzuszki a lezac na plecach odpycha sie nozkami przemieszczajac sie do gory. Zaczyna przekrecac sie na boki wiec pewnie lada moment zaczna sie kolowrotki. Zwraca duza uwage na chlopcow. Chichra sie na ich widok i ich wesole zabawy. Chce siedziec i domaga sie byc w takiej pozycji chociaz na dlugo mu nie pozwalam bo na to majeszcze czas...Julian rożgaduje sie coraz ladniej. Nauczyl sie sam zdejmowac buty. Jeszcze nie umie ich nakladac ale dobrze mu idzie. Chcialabym wziasc sie za jego odpieluchowanie ale czekam na ladna pgode i jakas dluzsza przerwe w przedszkolu. Moze wielkanoc chociaz wtedy bedziemy w pl u Kasi i rodzicow i komu sie bedzie chcialo zawracac tym glowe jak mi sie marzy odpczynek i wypad do fryzjera i kosmetyczki... No ale przed nami cale lato :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2017, 21:33

No i za 2,5 godziny kończymy tydzień nr 35.
Akurat dzisiaj czuję się totalnie fatalnie. Mam nadzieję, że jeszcze przejdzie...
Zaklęłam rzeczywistość, wizytę mam przeniesioną na 10, bo 12 lekarza nie będzie ;) Czyli 36 dni do terminu a 12 do wizyty :) Akurat zdążę młodej zrobić urodzinki, a potem niech się co chce dzieje ;) Oby nie wcześniej...
Przyszła kuchenka na urodzinki zamówiona, goście potwierdzili przybycie. Zakupy mam po części dokonane. Brakujące itemy dla Izy chyba też już wszystkie... Jakoś i tak nie czuję się gotowa. Tu nie dosprzątane, tu nie dopakowane, nie doprane, nie doprasowane, tu urodziny, tu święta... Z pierwszym było zdecydowanie łatwiej ;)

Jak to miskowa napisała jak nie urok to sraczka syn przywlokl z przedszkola ospę tak się chwaliłam wszystkim że jest odporny a tu dziś mój m mówi że mały ma potówki na szyi no to jak potówki to się nie przejmuje ale pod wieczór coś mnie tknęło no i zaglądam na jego plecki a tam już z 10ropnych krostek potem go całego ogladnelam i już miał wszędzie pojedyncze
No więc za telefon i dzwonię do koleżanek że mnie nie będzie do końca tygodnia a do szefa zadzwonię jutro a jutro z młodym do lekarza
Nawet bym się cieszyła z tej ospy bo wiadomo że dzieci lepiej przechodzą gdyby nie fakt że mój m ospy jeszcze nie miał bo ja już chorowałam
I teraz strasznie się boję że mój m zachoruje i że to się odbije na staraniach:( wie ktoś może czy ospa u dorosłego faceta wpływa na płodność?

7 DPO

Tak, jak do wczoraj byłam całkowicie na nie, tak dziś znów uwierzyłam, że mogło się udać. A już bym chyba wolała tej wiary nie mieć. I nie rozczarować się, jak zawsze.

Ale koniec tych smętów! I tak długo wytrzymałam bez robienia sobie nadziei, bo dziś już 7 dzień po owulacji. Niedługo wszystko będzie jasne i tyle.

Siedzenie na l4 nie sprzyja oderwaniu myśli od starań. Choć weekend pewnie będzie ku temu lepszy :)

Objawy? Zawsze tak bardzo staram się ich sobie nie wkręcać. Ale ten dzisiejszy skok na wykresie i wyraźnie wrażliwsze piersi...

No nic, idziemy dalej, czekamy, cieszymy się wiosną :)

Dc15
W tym cyklu na pewno się nie uda bo dostałam leki na infekcje od mojej gin w poniedziałek i mamy się wstrzymać że staraniami w tym cyklu. Jest ciężko zwłaszcza jak widziałam na usg takie ładne pęcherzyki wśród nich na pewno jest szczęśliwiec który za 4 dni urośnie i będzie z niego ładne jajeczko a z jajeczka mogłaby być moja kochana dzidzia na którą tak długo czekamy. I która już uczy nas cierpliwość. Hasło na ten cykl " Byle do 20.04"*
Ad* termin spodziewanej @


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 marca 2017, 22:58

laira już wiemy, że chcemy ;-) 30 marca 2017, 01:14

zdaje sie, że dziś dzień owulacji. W serduszkowaniu była mała przerwa, ale mój ogier już powoli nie wyrabia. Ślizgo jak nie wiem...Dziś wyjątkowo rozciągliwy śluz po badaniu szyjki. Na teście ovucontrol piękne paprocie (ale tylko na kawałku szkiełka) i tylko raz, kolejne ślinienie nie pokazało już tak spektakularnego wyniku, chociaż małe paprotki były... Dziwne, że ten efekt (szczyt) na monitorze ovucontrol pokazał taki wynik dwa razy w tym cyklu w odstępie ok 10 dni. Testy hcg robione od 5 dni negatywne. W pracy dziś urlop na żądanie - tak byłam rano zła na męża, że nie mogłam sie zwlec z łóżka. Po cichu liczyłam, że jak zostanę w domu to mnie "weźmie" ;-) zebrał się dopiero ok 19ej. Dziś śpie sama - mąż w pracy na nockę, potem jedzie z teściową moją sprawy łatwić, potem na 11 umówił się swoje sprawy łatwić, więc jak nie dziś to kiedy... P tej zmianie czasu z zimowego na letni nie mogę sie odnaleźć, ale czuje że jutro będzie lepiej. Tule łępek do poduchy.

Emily89 W oczekiwaniu na Kropka 30 marca 2017, 08:17

Dziś samopoczucie dużo gorsze.
Wiosna trochę się schowała, nie otula już swoim ciepłym wietrzykiem...

Od wczoraj bolą plecy, ciągnie brzuch... organizm daje jasne znaki, że coś się dzieje :)

Nie ukrywam - fajnie byłoby być w ciąży w naszą 1szą rocznicę ślubu, ale staram się nie nastawiać.

Jeżeli teraz nie wyjdzie, to będziemy działąć dalej :)
Najważniejsze, żeby kiedyś po prostu pojawiło się to dzieciątko <3

Jeszcze 2 tygodnie oczekiwania :)
Chociaż bardziej nie mogę doczekać się badań progesteronu i prolaktyny. One już w przyszły czwartek :) :) :)
Lubię poznawać swój organizm, lubię wiedzieć, ze wszystko z nim w porządku :)

Plany na weekend - odpoczywanie z Małżem!
Kwiecień zapowiada się bardzo pracowicie :) Więc trzeba na zapas naładować akumulatory :)

Iw-onka Starania po 40-tce 30 marca 2017, 08:35

STres stres stres normalnie nie panuję nad sobą....

Nie wiem co robić...
Jestem załamana.....
Dostałam skierowanie do szpitala aż do Warszawy na zabieg histeroskpii, do konkretnego lekarza jednak pewnosc ze na niego trafię z zabiegiem jest jak jeden do stu... Prywatnie w gabinecie koszt 2.750 zdecydowanie przewyższający w tej chwili moje mozliwości finansowe :-(
Potem drożność jajowodów
Nie wiem co robić...
Jestem rozbita, zdołowana i zła. Nie moge uwierzyć ze mnie to spotyka.
Nie wiem co będzie.

Koralinka Wiara i zaufanie. 30 marca 2017, 10:21

13 dc.

Prawdziwa ironia losu-mam ksiazkowy plodny sluz. Od kilku ladnych lat takiego nie mialam! I po co to wszystko..?
We wtorek ide na konsultacje so innego lekarza. Mam dosyc tych wizyt w klinice-kazda u kogos innego,kazdy zegna sie z nadzieja "tylko jak pani wroci,to nie do mnie". Kazdy ma inny pomysl,kazdy mruczy cos pod nosem i ogolnie..nie pasuje im tam. Bo nie jestem standardowa. Nie zroba mi in vitro (bo i tak sie nie uda!) i nie odfajkują kolejnego "sukcesu". Bylam zalamana. Ta lekarka nawet nie przeczytala mojej historii..4kartki. Wystarczylo przejrzec,zanim zawalilo soe czyja swiat. Nie mam zalu,ze nie wychodzi. Mam zal o brak zaangazowania. O brak zainteresowania. O brak wsparcia.
"Jesli pacjent podczas rozmowy ze swoim lekarzem nie poczuł się lepiej,to znaczy,że trafił na złego lekarza".

we wtorek wizyta u nowego lekarza. Nie nastawiam sie na nic. Nie oczekuje (maz mowi,ze ja za duzo oczekuje od ludzi..). Chcialabym tylko,zeby powiedzial co mi jest. I dlaczego jestem taka popsuta.

26 tydzień 6 dzień
92 dni
71 dni
Wczoraj byłam na wizycie. Dzięki Bogu szyjka jest w dalszym ciągu tej samej długości, czyli się nie skraca. Oczywiście też jest zamknięta. Ale co do zaleceń niestety musimy dalej leżeć. Gin stwierdziła, że po 30 tygodniu będziemy mogły odetchnąć, bo w razie czego niunia będzie większa. Ale hola, hola ja nie zamierzam kończyć swojej ciąży za wczasu! Także wytrzymamy do 36 tygodnia, a później niech się dzieje co chce.
Nie mogę się doczekać kiedy przeziębienie minie, muszę wystrzegać się kaszlu, bo on lubi powodować skurcze. W razie czego jak to moja gin powiedziała: Nie bać się brać No-Spy! Z racji tego, że wczoraj i tak już byłam na nogach to podjechaliśmy do Tesco na te zakupy. I najgorsze było to, że brzuch mi dziwnie twardniał jak tak chodziłam, także pieprzę takie chodzenie. Tak w ogóle nie zdawałam sobie sprawy, że będę tęsknić za tym żeby się położyć. No normalnie po chwili chodzenia i siedzenia mój kręgosłup odpadał :( Więc stad moje pytanie, jak ja dam radę urodzić? Ale z drugiej strony to jest nie ważne. Najważniejsza jest ONA <3
Poza tym mam brać jeszcze Natamycyne, bo jakiś delikatny stan zapalny mam. Najgorsze jest to, że przez to, że biorę luteinę 2x2 nie mam już tego gdzie wkładać! Jestem już tak tam napakowana, że masakra..
Jaki wniosek z wizyty? Mimo leżenia to na plus, bo wszystko jest bez zmian i mamy to pod kontrolą! :)

W tym miesiącu moja cierpliwość jest testowana, dosłownie i w przenośni. Wczoraj rano obudziłam się i spojrzałam na test ciążowy zrobiony poprzedniego dnia wieczorem, gołym okiem widoczna jasna różowa kreska, jako że miałam już taką sytuację to wiem, ze po czasie może się takie coś pojawić, następnie zrobiłam test z porannego moczu, po jakiś 2 h pojawiła się znowu druga jasno różowa kreska ( w regulaminowym czasie nic). Hmm, z popołudniowego moczu zrobiłam kolejny test ( wszystkie trzy tej samej firmy, jakieś płytkowe z allegro) i jeden żółty bobotest. Znowu na obu testach w regulaminowych czasie nic, dopiero dziś rano jak na nie spojrzałam znowu jasne kreski, na boboteście też. No to znowu zrobiłam z porannego moczu ten allegrowy i znowu w regulminowaym czasie nic. Teraz jestem w pracy i nie wzięłam tego testu żeby go podejrzeć więc dopiero jak będę w domu sprawdzę czy coś na nim wylazło. No kurde, nigdy wcześniej, poza jedną sytuacją w zeszłym miesiąc nic takiego mi się nie zdarzało, moja cierpliwość jest na granicy. Dziś mam 9 dpo, nie chce katować się betą, bo boje się kolejnej porażki więc grzecznie poczekam na okres do wtorku.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 30 marca 2017, 09:57

Wieczorem, przed zaśnięciem, myślałam jak to jest nie musieć się tak męczyć jak my, jak to jest nie biegać po lekarzach, nie czekać na wyniki badań, nie liczyć, na jakie badania/zabiegi jeszcze mamy kasę, a kiedy się skończy. Wyobrażałam sobie, że leczenie się skończyło. I bardzo tak chcę. Chcę czuć taką wolność i radość. Chcę przestać myśleć o niepłodności, komórkach, plemnikach, macicach, lekach i innych rzeczach. Nie wiem jaki będzie efekt, czy będziemy mieli dziecko czy nie, ale czuję, że powoli mam dosyć, że nie chcę całej młodości żyć jakby mnie ktoś przycisnął do gleby i nie chciał puścić. To życie w zawieszeniu rujnuje całe moje poukładane życiem, wszystkie nasze plany na przyszłość i nie pozwala ruszyć z miejsca. A mi się marzy dom pod Tatrami i sypialnia z widokiem na góry. I święty spokój...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)