34 tydzień
Wczoraj byłam na zakupach. Takiego buca jak w tym sklepie już dawno nie spotkałam... Nigdy nie domagałam się specjalnych przywilejów dla ciężarnych. Grzecznie czekam na badania czy w sklepie w kolejce (no dobra raz w Rossmannie przed świętami się wepchnęłam - była okropna kolejka, a mnie znów chciało się iść do łazienki), ale uznałam, że to przesada. Zrobiłam spokojnie zakupy - od czasu do czasu oddychając głośniej, bo chwytają mnie skurcze. Do kasy była kolejka, ale pomyślałam - wyszłam z domu - dam radę. Przede mną były jeszcze trzy osoby, gdy za mną stanął jakiś facet. Oczywiście zapytał czy go nie przepuszczę, bo on ma tylko kilka rzeczy, a ja pół koszyka (choć oczywiście przesadził). Popatrzyłam na niego spod byka - really? Nie dość, że nikt dotychczas nie był uprzejmy mnie przepuścić w kolejce to ja mam kogoś puścić i to będąc w ciąży?! Jakbym stanie w kolejce było dla mnie przyjemnością, relaksem... jakbym nie była w połowie 8 miesiąca, nie puchły mi nogi, nie bolał kręgosłup i nie chciałabym się jak najszybciej położyć. Byłam wkurzona... bo przecież nie będę facetowi wszystkiego opowiadać, mówić, że mi też się spieszy, bo zaraz M kończy pracę,a syn szkołę. Że też mam dość... Ale to nic - mężczyzna uznał, że w takim razie on nie potrzebuje zakupów, odłożył wszystko koło lady, a następnie próbując przejść popchnął i przycisnął mnie do wózka!! Rzucił przepraszam, a ja poczułam się okropnie... nie potrafię przecież wciągnąć brzucha gdyby dał mi czas przepuściłam go! Najgorszy był strach o dziecko - mi się nic nie stało, ale przycisnął mnie za mocno do wózka... nikt oczywiście nie zareagował!I tak ostatnim czasy uważam, że wychodzenie z domu jest dla mnie kłopotliwe - muszę uważać, aby się nie przewrócić (już to w końcu zrobiłam) i aby mnie nikt nie staranował (o to znacznie trudniej!).
7DC
Półmetek za nami 5 zastrzyków zrobione
jeszcze dwa i wizyta u lekarza.. raz bywa lepiej raz gorzej chyba zależy też od miejsc w które dajemy.. ostatnio miałam trochę pracy więc nawet nie myślałam o tym :)ostatni zjazd na studiach w tym semestrze więc w weekend nie będzie łatwo będzie trzeba trochę się postresować... od wczoraj siedze w ksiazkach.. jak narazie dietę przechodzę bardzo dobrze nie czuję zupełnie głodu chyba mój metabolizm strasznie zwolnił bo jjem jak ptaszek a nie jestem głodna..dziwne. Dziś WALENTYNKI
wieczorkiem zrobię M niespodziankę i obwiążę się czerwoną wstążką
ajjj trzeba podgrzać troszkę atmosferę w naszym związku
mam nadzieję że podziała na niego
no cóż czas wracać do książek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2018, 12:06
16 dc. Podbrzusze boli nadal.
Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale odczuwam nagłą potrzebę zrobienia testu ciążowego.
Dziś, nie czekając na nic.
Choć wiem, że bez sensu, że przecież niemożliwe...
Wczoraj się znów popłakałam, w sumie nie wiem dlaczego. Czułam jakbym miała gorączkę, ale termometr pokazywał 36,1. Od kilku dni odczuwam zmęczenie, gdy wracam po pracy mam siłę tylko by zrobić obiad i z przymusu pozmywać. Łózko to mój przyjaciel, nie śpię, ale siedzę tam lub leżę, z kompem albo czytając. Za to w nocy śpię spokojniej, nie budzę się co chwilę. A w dzień nie mogę się skupić...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2018, 14:03
12+6
Zaraz będę w II trymestrze! Fajnie 
Rano powitało mnie walentynkowe rzyganko. Na czczo, znowu z nicości. Potem ze smakiem zjadłam śniadanie. Zadziwia mnie to. A co ciekawe - nie mam już mdłości, a mimo to co jakoś czas zbiera mnie na poranne pawie. Oby II trymestr przyniósł to co obiecują wszystkie poradniki - że to taki złoty okres ciąży. Pewnie nie licząc bólu kręgosłupa 
Miałam problem co kupić mężowi na walentynki. Bo to, że on mi coś kupi, jest więcej niż pewne. Mimo, że prosiłam, aby się powstrzymał.
I tak postawiłam na coś symbolicznego, kubek z nadrukiem (kubków nigdy za wiele, zwłaszcza że się wprawdzamy wkrótce do nowego domu), zdrowsze wersje słodyczy z działu eko żarcia (czekolada z surowego kakao o smaku capucciono z migdałami) i batony z liofilozowanych truskawek. Dla równowagi piwo mu dorzuciłam, jakiś amerykańskie Apache z nutką pomarańczy. Żeby nie mówił, że żona zła.
Nie mogę doczekać się przeprowadzki. Uważam, że 2-3 dorosłe samice homo sapiens na terenie jednego gospodarstwa domowego, a nie daj Bóg kuchni to przepis na katastrofę. Różnica pokoleniowa i wyzwaniowa. Wyznaję podejście praktycznie a seniorki rodu - matki polki super star wiecznie udręczonej, poświęcającej się dla wszystkich, ociekające frustracją i brakiem pasji w życiu innej, niż sprzątanie. Gdzie garnek po zupie leżący godzinę w zlewie to katastrofa.
Wytrzymam jeszcze trochę.
Mąż powiedział mi 3 dni temu, że będzie teraz trochę więcej pracował, bo chciałby odłożyć dodatkowe pieniądze. Wiąże się to z tym, że częściej będzie jeździł w delegacje i nie będzie nocował w domu. Tak 1 - 2 noce w tygodniu, niekoniecznie co tydzień. Obiecał, że jeśli będzie potrzebny w związku z transferami, to nadal będę mogła zawsze na niego liczyć. Ja na to, że spoko, bo przecież rozumiem, że cztery procedury in vitro i te wszystkie badania pożarły sporo kasy. Podreperowanie oszczędności zawsze ma dla mnie sens. A Mąż mi powiedział, że chce odłożyć pieniądze... NA KOLEJNĄ PROCEDURĘ IVF
Aż mi się słabo zrobiło. Nie wiedziałam co powiedzieć. Wyszeptałam tylko coś w stylu, że kolejna procedura nie ma sensu... Nie wiem, co mam o tym myśleć. Chyba znów zastosuję znany mi już wybieg - nie myśleć!.
Widzę, że Mąż mój pokłada tyle samo wiary w nasze mrożaki, ile ja, czyli niewiele.
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2018, 15:04
Rozmawiałam z dr prowadzącym w novum. Mam do niego dzwonić po pierwszym monitoringu, czyli 20 lutego. Niby chce się ze mną wtedy umówić na kolejną wizytę poglądową, że niby monitoring mi on zrobi, no i że trzeba papiery do rozmrażania podpisać wtedy. Myślę, iż chodzi o to, że novum wprowadziło teraz podwójną opłatę za krio. Kiedyś płaciło się raz w dniu krio 2 tys. Teraz 800 zł należy zapłacić przed rozpoczęciem rozmrażania zarodków, a jeśli transfer dojdzie do skutku to 1,2 tys. Niby wychodzi na to samo, ale nie do końca, bo jeśli zarodek nie przetrwa rozmnażania, to tych 800 zł nie oddadzą.
Bez sensu, żebym po to tylko jechała do Warszawy. Ten monitoring u dr L też mi nie jest potrzebny. Taniej i szybciej zrobię u siebie w Krakowie. Zadzwonię jutro do konsultantki telefonicznej i spróbuje zapytać, czy można to jakoś rozwiązać. Przelewem, albo Mąż jest teraz w Warszawie, to może tam pojechać i zapłacić na zaś.
Właśnie się położyłam. Posprzątałam trochę w domu, wytarłam kurze, umyłam szafki w kuchni, ogarnęłam w łazience i pozamiatałam. Strasznie mam brudną podłogę w salonie przez Ersa
Jak ma nią patrzę to się zastanawiam czy dobrze zrobiliśmy biorąc go do siebie. Ale przecież jest taki kochany i mądry, już prawie w ogóle nie zostawia niespodzianek w domu. Teraz sobie tak słodko śpi w swoim legowisku
Ech, ciężko się przyzwyczaić do takiego towarzysza w domu.
Dzisiaj znowu mi się śniło, że jestem w ciąży. A właściwie to śnił mi się mój pozytywny test ciążowy. A potem byłam w jakimś sklepie z mamą i swoim bratem i w trakcie rozmowy ze sprzedawcą mama powiedziała, że "córka jest w ciąży". A ja wtedy taka dumna odwróciłam się do nich z wielkim uśmiechem i podniesioną głową...
Czy to kiedykolwiek się spełni?
Coraz częściej wątpię i już nie mam sił. Nie ma dla mnie szans na naturalną owulację
Zobaczymy co ginekolog powie, wizyta niebawem, na początku marca.
17t0d
Witamy sie w 5 miesiacu!!!
Ruchów nie czuje jeszcze, mimo ze łozysko umieszczone jest na tylniej ścianie macicy. Mam nadzieje ze to juz niedlugo 
Po wizycie dobrze, ale takie troche usg na kolanie robione. Nie znam wymiarow dzidziusia ani wagi.. na nastepna jedziemy 26.02 a pozniej 20.03 i wtedy tez bedziemy miec polowkowe
zapytalam o plec bo inny lekarz w 12 tyg stwierdzil ze chyba dziewczynka wiec pomyslalam sobie ze w 16 tyg bedzie juz lepiej widac to lekarz odpowiedzial ze on tak szybko nie ocenia bo latwo sie pomylic ale jakby musial to po budowie ciala mysli ze chlopczyk. Tak wiec nie wiemy jeszcze.
Dostalam od siostry karton malutkich uniwersalnych ciuszkow, zabawek, kocykow takie od 0-3 m-cy. Narazie tylko ogladalam, czekaja na pranie i prasowanie.
Juz nie moge sie doczekac pierwszych zakupow, wybieranie wozka, poscieli itd 
Mam do zrobienia kilka badan, standardowo morfologie i mocz oraz na grupe krwi, aa i progesteron bo schodze z luteiny z 3x2 do 2x1.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2018, 21:02
Byłam dziś u tego nowego gina. Już więcej do niego nie pójdę. Przyjechałam do domu z płaczem. Nie powiedział mi w którym jestem tygodniu ciąży, na kiedy ewentualny termin porodu. Jak usłyszał, że wcześniejszą ciążę poroniłam, to stwierdził, że z tą będzie to samo, bo nie znam przyczyn tamtego poronienia. Hello ile jest matek, które poroniły dziecko a później donosiły kolejną ciąże i też nie znały przyczyn poronienia. Chociaż beta cały czas ładnie mi przyrasta w niedziele było 1127 dziś 3280 to stwierdził, że mam ją powtórzyć w poniedziałek i jeśli nie będzie miała min 10 tyś to pewnie nic z tego nie będzie. Na usg najpierw twierdził, że jest tylko pęcherzyk a później przyciągnął obraz i było widać lekki zarys głowy i tzw ogonek. Ciąża umiejscowiona w macicy. Czepiał się mojej macicy, że jej nie widział przed zapłodnieniem i on nie wie czy tam się wszystko wygoiło jak należy po łyżeczkowaniu z czerwca 2017. Mówię mu że byłam we wrześniu u dwóch niezależnych lekarzy i każdy powiedział, że pięknie się wygoiła i można się starać a on dalej swoje. Dał mi receptę dupka i na tym się skończyło.Powiem wam nigdy nie byłam na takiej dupiatej wizycie i żeby ktoś mnie tak nastraszył, że na pewno poronię.
Ciąża rozpoczęta 15 stycznia 2018
Nie wiarygodne...Udało się...

Jestem najszczęśliwsza na świecie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2018, 09:19
-22 dc-
Przez przypadek weszłam na temat Szczęśliwy cykl- co robiłyście inaczej? (https://bellybestfriend.pl/forum/w-ciazy-ogolne/szczesliwy-cykl-co-robilyscie-inaczej,14396,1.html) i 99% dziewczyn napisało, że po prostu WYLUZOWAŁO!. Coś w tym musi być. Przebadam się, żeby wiedzieć co i jak i wtedy chyba odpuszczę. Mam nadzieję, że będę potrafiła 
Jakieś dziadostwo męczy moją córcie:( chyba coś na wzór rota bo wymiotuje-dzwoniono ze żłobka-ale w domu już tylko mówi że ją brzuszek boli. czyli ciężką noc,czuwajaca będzie.
Mnie synek w brzuszku uspokaja bo czuje go codziennie już.Alw nie są to kopniaki tylko delikatne pukniecia albo rozciaganie. Ja czuje się ok choć i mnie coś wierci w żołądku:/
Po przemyśleniach jednak się cieszę że będzie drugi synek. Że moja Lilcia zostanie moja jedyną corcią. Mimo iż za raz będzie mieć 3 latka ja dopiero nie dawno patrze na nią inaczej tak dogłębnie. Inaczej:) ja wiem że będzie jedyną z którą będę rozmawiać o chłopakach itp
że będzie moim oczkiem w głowie. Mam straszny przypływ emocji pod jej kierunkiem. Zawsze będzie moją kochaną małą Lilianką. Tą która wprowadziła mnie w świat matki pokazała że macierzyństwo to coś pięknego. SKoda że nie będzie mi dane mieć córci jeszcze jednej ale wiem na ta chwilę że nie podzieliła bym się na nie dwie. Mam przeogromną chęć otulenia jej czyms co będzie ja chronić przed złem tego świata.
To chyba wina hormonów:) ale podkreślę coś co pewnie wielość mam wie. Z wiekiem i chyba w moim przypadku ilość dzieci wpływa pozytywnie na moje nastawienie do dzieci i rozumienia ich świata. Nieoczywiatwgo dla dorosłych. Wiem że po Oliśku mam jednak większa wiedzę,cierpliwości mam więcej i zrozumiałam że dziecko patrzy oczami Rodzice, ważne by dziecku dać klucz aby samo otwierał kolejne drzwi. Mam nadzieję że jak urodzi się nasz drugi syn będę dalej tak optymistycznie pisać
bo jednak Oliwier zburzył mi ten piękny świat jaki przedstawiła mi Lilcia. Ale staram się myśleć że nie rodzi się dwójką takich samych dzieci.
Pozostało 15 dni do naszego spotkania
ciekawe co teraz nam pokażesz;) rośnij zdrowi i do zobaczenia
10dc
Byłam dziś u ginekologa, chciałam zrobić USG i sprawdzić czy wszystko ok. Gin.twierdzi, że jest ok. Trzon macicy przodozgięty, wym. 27x60 mm. Endometrium gr 5 mm. Pęcherzyk 1,51 cm w prawym jajniku.
Morfologia- w normie
Mocz- w normie
OB-9;
ALT-39;
AST-22;
TSH- 1,220;
FT3- 2,81;
FT4- 1,03;
Prolaktyna- 14,65;
Wit.D3 25( OH)- 47,80;
Żelazo- 21,8;
Magnez-0,81;
Wapń- 2,46;
Sód-139;
Potas-4,25;
Kreatynina 69,50;
CRP- 1,44;
Estadriol- 88,00;
anty-TPO- 0,37;
anty- TG 1,10;
LH- 8,20;
18dc
Cykl zaliczam do straconych. Nie dość, ze ani jeden test owulacyjny nie wyszedł pozytywny po hsg, nie było nawet bardzo bladej drugiej kreski (pierwszy raz miałam taka sytuacje), to jeszcze jakoś tak malo ❤️ jak na nas. Ale myśle, ze to dobrze i tak miało być. Będziemy walczyć w marcu
Tak jak podejrzewałam gin mnie zbył kazał się starać i cierpliwie czekać bo jak mam już dziecko i zaszłam w ciążę to nie ma dużego problemu zlecił tylko USG kontrolne( nie ma w gabinecie)
Gdybym nie była bliska łez jak rozmawialiśmy o poronieniu i że po nim minęło już pół roku i dalej nic to bym się z nim kłóciła no ale ja już nie mam sił by jeszcze z ginem walczyć
Mąż mówi ze jak się juz przeprowadzimy ( a przeprowadzamy się jeszcze przed świętami) to wrócimy do kliniki w której byliśmy na jednej wizycie bo potem zaszłam w ciążę tylko że zdaje sobie sprawę że to będzie kosztowac...a ja bym się bardzo w koszty pchać nie chciała mając tyle kredytów no ale jak nie będzie innego wyjścia to trzeba będzie
0liwka jest juz z Nami
14.02
6t 4d usg pokazało dzidzie i bijące serduszko. Kolejny krok milowy do szczęścia 
Zrobiłam test obciążenia glukozą i oprócz tego, że wyniki dobre to nie dość, że wcale nie było strasznie to nawet mi ta glukoza smakowała
takie przyjemności ma człowiek na diecie bez cukru 
4t+2d (wg belly)
Dzisiaj jest pierwszy dzień po spodziewanej miesiączce (16dpo). O tym, że jestem w ciąży wiem od 5 dni. Całkiem szybko. Zaczynam twierdzić, że jak się jest w ciąży, to ten test w 12dpo powinien już być pozytywny.
Wszyscy, którzy będą czytać ten post pewnie myślą, że będzie mega pozytywny, będę tu prawie śpiewać pod niebiosa. Z jednej strony tak - jestem w ciąży!!! Ale z drugiej strony mam chorego na depresję męża, co już takie kolorowe nie jest. Jest ciężko i to cholernie. Zwłaszcza, że jemu jako facetowi uderza ego, że powinien być mega super głową rodziny, a czasem nie daje rady. Ja go nie winię. To choroba, a nie on. Nie mniej ma 8 miesięcy, żeby mieć dobrą pracę (w obecnej już niedługo umowa sama powinna przejść na czas nieokreślony wedle ustawy) i zrobić prawo jazdy, bo nadal jakoś się nie zebrał, żeby je zrobić...Eh, ciężkie to życie. Dobrze, że mamy dużo oszczędności i mieszkamy z teściami (masakra, ale chociaż nie płacimy czynszu). Kuchnię zrobimy, jeśli będzie wiadomo, że mąż ma stałą pracę.
No to teraz troszkę o ciąży 
Nie czułam jej aż do 12dpo (pozytywny test ciążowy z allegro o 19:00). Dopiero następnego dnia, gdy głowa już wiedziała o ciąży, czułam w pracy mdłości, trochę bolał mnie brzuch. Wszystko ze stresu, bo w poniedziałek (13dpo) i w środę (15dpo) robiłam betę. Na szczęście przyrost jest prawidłowy. Teraz znów martwię się, czy ciąża jest wewnątrzmaciczna...Och oby, jutro pierwsza wizyta, bo mam dużo pytań...
W następnym poście napiszę, co wg mnie pomogło w tym cyklu. Ale wydaje mi się, że każda z nas potrzebuje jakiegoś indywidualnego zapalnika do swojej ciąży...
Mam nadzieję, że wszystkie z was, które to czytają, a nie są jeszcze w ciąży, to niedługo będą 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2018, 09:10
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.