Długo tu nie zaglądałam.... hmmm, powód - totalny brak czasu. W pracy urwanie głowy... Jak ja mam żyć bez stresu?! Chyba jedyne wyjście to rzucić wszystko i wynieść się na jakąś piękną wyspę 
Ale tam pewnie bym się stresowała, ze nić nie robię..... Oj, kobito opanuj się !!!!
Choć długo mnie nie było to wiele fajnych rzeczy sie wydarzyło zarówno u mnie, jak i u mojego K. U niego przede wszystkim nowa praca
i mega poprawa wyników.... Wszystkie parametry w normie!!! Test z hialuronianem super, fragmentacja DNA też w normie... Skaczemy z radości. Dr Dziadecki z Fertmedici jest wspaniały.
Ja w między czasie zdążyłam zaliczyć wyprawę na Tajwan. Było super
Stąd mój pomysł żeby wyprowadzić się na jakąś wyspę ;)Dużo stresu w pracy. Kuracja antybiotykowa przed badaniem drożności, teraz leczenie candidozy poantybiotykowej. I niestety kolejny cykl zapowiada sie bezowulacyjny bo w sobotnim usg nie było widać dominującego pęcherzyka.
TSH też wysokie bo 2.6 i lekko podwyższone antyTpo (norma 35 a ja mam 43), ale dziś idę do endokrynologa i zobaczymy co z tym robić. Zarówno mój gin jak i dr Dziadecki mówią, ze króciutka kuracja tarczycy powinna zbić TSH do pożądanego poziomu 1 a lekko podwyższone antyTPO może być zwyczajnie efektem stresu i przemęczenia (tu akurat czas był fatalny bo nawet w Wielką Sobotę pracowałam do 23).
ALe.... mamy plan działania. Dr Dziadecki wypuścił mojego K z gabinetu z całą listą skierowań. Robimy badania, potem drożność, a potem inseminacja i czekamy na efekty
Być może w jednym cyklu wspomaganym da się zrobić i drożnośc i inseminację. Och jaka ta wiosna cudowna 
Intuicja mnie nie myliła będzie chłopak
Jupi
.
http://pl.tinypic.com/r/2qcqw/9
Nasz wielki mały cud
. Kocham ;*
➚ 15 dc, 2 cykl po HSG, 19 cs, 1 cykl z Inofemem
Właśnie mija 8 lat ❣ odkąd jestem z moim facetem 
Najpiękniejszy czas... Ale szkoda, że wciąż tylko we dwoje. ♡ ♡
Kiedyś upatrywałabym się znaków... 8 to moja ulubiona cyfra, więc miałabym nadzieję, że w taki dzień będzie "złoty strzał" . Jakoś teraz powinna być owulacja, ale nie spinam się, nie sprawdzam. Co ma być to będzie. Powoli żyję już kolejnym cyklem, w którym startuję z CLO. Nie będę czekać, tak jak planował mój gin, żeby zacząć je brać dopiero po 3 cyklu po HSG. Nie mam na co czekać.
Po ostatniej chorobie nie spodziewam się cudów, oboje jechaliśmy na syropach (taa.. rozrzedzanie śluzu i te sprawy), oboje mieliśmy gorączkę (37,8 ), ciągle gotowe żarcie, bo żadne nie miało siły stać przy garach... Nic dobrego z tego już nie wyjdzie.
Jakoś tak mi się wszystko pomieszało.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2018, 09:50
I przyszła @. Więc cykl wreszcie normalny, 30to-dniowy.
Teraz pytanie, brac aromka znowu? Nie wiem co się stało w tymi pęcherzykami, które nie pękły... żebym sobie tym aromkiem nie zaszkodziła...
Chciałam, aby pamiętnik staraniowy był jak najkrótszy, a teraz żeby za szybko się nie skończył. Czy dam radę donosić dziecko? Tyle słyszy się o wczesnych poronieniach...
Ciąża rozpoczęta 18 marca 2018
28 dc 11dpo ...
Nie wytrzymałam i zrobiłam test.
Biel... biel... biel... I tyle w temacie 
Smuteczek. Czekam na okres. Cycki przestały mnie jakby boleć. Dziś jedynie czuje lekkie kłucie w brzuchu i lekki ból pęcherza przy sikaniu. Jakby się jakaś infekcja pęcherza zbliżała. Oby nie .
Nie chce tego okresu... chce 2 kreski.
40 tc (39tc3d)
Hej, wczoraj miałam ostatnią wizytę u swojego gin w gabinecie. Mały okazał się klockiem i waży już ponad 4 kg! I niestety plan porodu naturalnego i wybranego szpitala diabli wzięli. Muszę jednak rodzić w szpitalu mojego gina który mam o wiele dalej niż ten który wybrałam i do tego cc. W sob mam się stawić na ktg i badanie usg i wtedy decyzja ale mam być na czczo i już spakowana więc pewnie w sob maleństwo będzie już z nami
o ile coś się nie zacznie wcześniej samo, ale po badaniu na fotelu lekarz powiedział że się nie zanosi. Teściowa mówi że brzuch mam jeszcze wysoko a na badaniu główka jest jeszcze nie wstawiona w kanał rodny. Także pewnie czekam do soboty i się kroimy.
Po wizycie w klinice. Hanka już zostanie Hanką
Ma 15 cm i 320g
Przepływy w porządku, serducho mocne. Łożysko ładnie się cofnęło, już nie haczy o szyjkę. Sama szyjka ładna i zamknięta.
Hemoglobina dalej spada, ale w związku z zaparciami nie chce podawać więcej żelaza. Za to dała syrop właśnie na te zaparcia
W prawej nerce pojawił się zator.
W moczu pojawiły się bakterie, więc mam zrobić posiew. Jeżeli nie wyjdą jakies paskuctwa to będę się leczyć furaginą.
Weekend minął super, w sobote poogarniałam chałpę, zaprosiłam wiosnę na balkon
W niedzielę zrobiliśmy sobie wycieczkę, dawno nie mieliśmy tak fajnego dnia.
Ciąża rozpoczęta 11 marca 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2018, 17:14
Co ja tu robię? Nie wiem czy to jest dobry pomysł, że zaczynam coś tu pisać. Czy ze mną naprawdę jest już aż tak źle? Czy to pisanie i czytanie innych mi pomoże czy wręcz przeciwnie, bardziej się wkręcę? Bo nie ma godziny żebym nie myślała o naszych staraniach, o tym że nie wychodzi, o tym że to moja wina... Czasami mam wrażenie że wariuje... A teraz... Nie mogę się skupić na pracy...
35+6
Wczoraj byliśmy na wizycie u nowego prowadzącego (jeśli jeszcze kiedyś będę w ciąży, zdecydowanie będę chodzić do niego! Bez porównania z poprzednim prowadzącym!). Jest postęp. Tośka nieco przybrała od ostatniej wizyty, także do szpitala na razie się nie wybieramy, całe szczęście. Mamy dać szansę kruszynce urosnąć, więc lekarz cofa poprzednie słowa i na razie nie będziemy wywoływać wcześniej porodu. Także obecna waga Tosinki to 2050g
Osiągnęliśmy dwójkę z przodu
Pan doktor mówił, że gdyby nie ta mała waga, to nie przejmowałby się moją szyjką, która ma tylko 16mm i rozwarcie na palec, bo gdyby Tośka ważyła te 2,5kg to mogłabym już rodzić. A tak, to krzyżować nogi i trzymać jak najdłużej
Czyli leżę jeszcze więcej niż do tej pory. Też myślałam, że się nie da, a jednak. Ostatni miesiąc spędzimy w domu, a pogoda taka ładna się robi. Ale lepiej w domu niż w szpitalu. Następną wizytę mamy właśnie w szpitalu, bo lekarz nie miał nas już gdzie wcisnąć w gabinecie, bo jesteśmy na dostawkę. Także 23.04 jedziemy do Chorzowa. Boję się tego Chorzowa jak cholera. Daleko trochę
27dc 10dpo?
Nie lubię tego czekania.. Chce mi się płakać, bo muszę jutro zatestować przez te urodziny! Tak to bym czekała spokojnie na @.. naprawdę jakoś w tym miesiącu nie ciągnie mnie do tego, nie mam ochoty widzieć bieli vizira. Wolę zostawić test na szczęśliwy cykl.
Do tego nie mam epy, jestem mega senna i co chwilę mi powieka skacze! Magnez, magnez..
Wszystko świadczy o @.
Wczoraj widziałam się z koleżanką i jej 4mies synkiem. Słodkości i dziecko Aniołek. Naprawdę.. 
Dziewczyny Kochane, powodzenia w testowaniu w tym miesiącu :*
A dla Zafasolkowanych duuużo zdrówka :* 
Dzisiaj rano kojelny test. Znowu pojawia sie blada kreseczka. Ciekawe czy wykrywa on stezenie ponizej 10.
Dobrze ze mam skierowania, w pon ide na brte i reszte badan krwi.
Mysle ze po wynikach bedzie juz jasne, co sie dzieje.
Dzisiaj czuje sie podobnie jak od kilku dni. Bol plecow, male klucia podbrzusza, poersi nie bola.
36 tydzień (35t5d)
Kilka dni temu przyslano mi wyniki.badan kwasow.zolciowych calkowitych. Wyszly przekroczone 6,8, a norma jest do 6,0. Napisalam do mojego gina, napisal ze przesle mi liste lekow jakie mam.brać i cisza. Wczoraj mu sie przypomnialam i zapytalam czy mam może powtorzyc.badanie bo tylko troche podwyzszone i mialam.krew.pobierana popoludniu po jedzeniu, a czytalam.ze.powinno sie na.czczo,.bo.wynik moze.byc zawyzony. Nic mi nie odpisal, wieczorem.naczytalam.sie o choleostazie i sie wystraszyłam. Dzis rano poszlam na.powtórne badanie, niestety na.wyniki czeka sie dlugo bo.nawet do 10 dni roboczych, ale moze uda sie szybciej. Czasem mnie zaswedzi skora, ale wiem ze w ciazy tak sie zdarza, mam nadzieje ze teraz wyniki beda dobre. Boje sie, ze dziecko moze.byc.niedotlenione albo jeszcze gorzej. Wkurza mnie to, ze dr.nic nie daje znac.
IV sesja kursu - emocje
Dwa tygodnie przerwy szybko minęło. Nadszedł kolejny wtorek, kolejna sesja. Wyczekiwana, byłam wczoraj bardzo zmęczona (wszyscy jakoś byliśmy) ale cieszyłam się na kolejne spotkanie.
Temat emocje. Ciężko było, teraz już tak chyba będzie, im dalej tym ciężej. Emocje jak okazywać, jakie są co powodują w nas, jak się ich pozbyć. Absolutnie nie wolno tłumić w sobie emocji, to najgorsze co możemy zrobić. Nie sądziłam jak wiele emocji nam towarzyszy na co dzień, jak wielu nie umiemy nazwać. Dzieci przekazane do adopcji nie wiedzą co to emocja, nie umieją jej nazwać, okazać, przekazać, mówić o nich, pozbyć się i rozładować je. Dużo przykładów z życia nam przekazano. Jeszcze dwa spotkania i zaczną się wizyty w domu. Mamy zaległości w pracach domowych to musimy nadrobić i jeszcze dostaliśmy nowe. Z tymi pracami domowymi to ciężka sprawa. Bardzo trudne są pytania, trzeba się uzewnętrzniać. Części z nich to ja w ogóle nie rozumiem, za głupia jestem. Trenerki twierdzą, że za bardzo wnikamy w te pytania, trzeba prosto. Szkolenie pride jest proste. Dla mnie chyba za proste. Marcin się złości jak to wypełniamy bo nie wie co mamy tam wpisać. Ale zrobić to wszystko musimy. Był też na chwilę ojciec adopcyjny i powiedział nam że warto, że na końcu tej drogi czeka ogromna uśmiechnięta niespodzianka
Ot i tak minął nam kolejny wtorek
Coraz bliżej...
Dzień Kobiet.
Ze mnie taka kobieta jest co nie może zajść w ciążę, nie może urodzić dziecka. Nawet własne zarodki odrzuca.
Zero dziś radości. Niech ten dzień się szybko skończy.
W tym roku wypada nam pierwszy raz rocznica ślubu w sobotę. Chcę wyjechać na weekend, jak ze starych czasów, wycieczka po kosztach. Jakiś mały pensjonat, kanapki robione sobie na drogę, zjedzone gdzieś na szlaku. Chcę chodzić, chcę się zmęczyć, mieć zakwasy i zobaczyć góry.
A mąż mówi, że nie wypada, bo wojna. I że nie, bo zawsze przeciez mamy gości na rocznicy. No właśnie dlatego, nie chce gości, chcę spędzić ten czas we dwoje.
Mam wrażenie, że czegoś nie spakowałam. Może ktoś zerknie i zauważy coś czego ja nie widzę 
TORBA DOSIA:
-3 zmiany ubranek + 1 awaryjna (w każdej krótkie body, pajac, czapeczka, niedrapki i skarpetki)
-bluza na wyjście
-3 pieluchy tetra i 2 flanela
-ręczniczek
-Sudocrem care&protect - nie wiem czy brać zwykły też?
-chusteczki nawilżane
-pampersy 22 szt. paczka + 5 szt. luzem bo koleżance ten mini rozmiar został 
-miękki rożek
-W razie "w" smok 0+
Pan tata dowiezie na wyjście nosidło z kocykiem 
WALIZKA DO KTÓREJ MATKA SIĘ NIE MOŻE ZMIEŚCIĆ 
-Kosmetyczka(pasta+szczoteczka, żel, szampon, odżywka w małych buteleczka z Rossmanna
, żel do higieny intymnej LACTACYD plus, ocenisept, dezodorant w kulce, szczotka do włosów i gumki, płatki kosmetyczne, krem do rąk, pomadka, może przed wyjazdem dołożę jakiś korektor pod oczy
)
-2 koszule do karmienia
-majtki poporodowe jednorazowe
-podkłady poporodowe
-podkłady na łóżko 4 szt.
-3 pary skarpetek
-szlafrok
-klapki
-2 ręczniki duży i mały + ręczniki papierowe(gdzieś wyczytałam, że łatwiejsze do osuszania podwozia jak cieknie
)
-2 staniki do karmienia (jak już je kupię)
-laktator + wkładki laktacyjne
Na samej górze to co potrzebne na samym początku przy porodzie. Koszulka, jakaś tetra żeby przetrzeć twarz, grubsze skarpetki, woda+snacki, picie+snacki dla małża, może jakaś książka (bardziej dla niego).
Zaczynam kolejny cykl, a konkretnie 12.
18 listopada mam umówiona wizytę u lekarza (pierwszy raz u mężczyzny 🙈), to akurat 2/3 dni przed owulacja.
Do tego czasu mam jeszcze dwa cykle, które mam nadzieję zakończą się sukcesem.
Dziś moje nastawienie jedynego pozytywne, uda nam się, mamy plan działania, będziemy mieć lekarza z naprawdę rewelacyjnymi opiniami, dodatkowo na NFZ. Lekarz prowadzi swój gabinet, ale ma tam również wizyty na NFZ. Prywatnie wizyta mogła być pod koniec października, ale zdecydowaliśmy jednak zapisać się na fundusz.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.