Od ostatniej wizyty w "pamiętniku" zdążyłam odwiedzić endokrynologa. Wyniki okazały się, być zupełnie w normie i kolejne potwierdzenie, że antyTPO lekko podwyższone mogło być efektem stresu i zmęczenia. Dowiedziałam się również, że wysoki poziom TSH jest problematyczny nie ze względu na problemy z zajściem w ciąże ale ze względu na negatywny wpływ na rozwój układu nerwowego u płodu. Będziemy zatem zbijać te ponad TSH=2.6 Euthyroxem z myślą o Przyszłym Dzidziusiu. Poza tym zlecone badanie USG. Udało się w ciągu 3 dni dostać termin :)Tarczyca zbadana. W obrazie usg wyszło jakieś niemal prehistoryczne (z okresu dojrzewania) zwalczone zapalenie. Lekarz badający powiedział, że wygląda ona lepiej niż średnia dla mojego wieku w Polsce więc jest się z czego cieszyć.
Zaczęłam już łykać Euthyrox, zrobiło się ciepło, rower wyjechał z ukrycia piwnicznego
i więcej energii we mnie wstąpiło.
W sobotę przekopaliśmy działkę, wystrzygliśmy tuje i iglaki, a w niedzielę prawie 30 km na rowerach. Dużo we mnie optymizmu
i mam nadzieje, ze to nie minie.
15 dpo - beta 866,4
progesteron 47,72
na razie wszystko ok
8tc+2
To już podobno 3 miesiąc?!
Radość miesza się ze strachem, bardzo czekamy na wizytę za 14 dni. To będzie dokładnie ten etap ciąży, gdy ostatnio już były widoczne na usg nieprawidłowości.
Bardzo liczę na to i bardzo chcę w to wierzyć, że tym razem usłyszymy same dobre wieści o naszym Maluchu i rozpoczniemy majówkę z uśmiechani na twarzy.
A potem zaczniemy się stresować prenatalnymi 
Maluszku, pewnie już powoli dobijasz do 2cm, rośnij zdrowo!
Po Konsultacji zalecenia dla męża: brac antyoksydanty wit c 1000mg,wit e 400mgx3(recepta),koenzym q 10 100mg, resveratrol 250x3
o Matko jak mie tu dawno nie było 
w moich życiu od ostatniego wpisu sporo zmian tylko II kresek nadal brak.
Prawo jazdy zdane 14 lutego za pierwszym razem . Własny samochód od 3 marca - staram się jeździć jak najczęściej
8 marca obroniłam w końcu licencjat 
11 kwietnia stuknęła mi 30 .
Staramy się dalej chociaż ja już tak obsesyjnie o tym nie myślę.....
Dawno mnie tu nie bylo, troche sie dzialo w tym czasie. Kupno domu, kilka tygodni remontu na odleglosc, przeprowadzka, w koncu po raz pierwszy mieszkamy sami tylko ja i On. To na pewno wpynie korzystnie na starania:) Ale nie mowie ze w tym czasie bylismy bezczynni.
Teraz juz zaczelam 7 cykl. W lutym poszlam sobie zrobic pare badan na wlasna reke, tak dla siebie. Zrobilam profil plodnosciowy w 5 dc i progesteron w 7dpo. Wszystko ok. Martwil mnie tylko ten androstedion ktory badalam rok temu z innych przyczyn i byl ponad dwukrotnie wiekszy ale nie moglam zrobic tym razem bo w tym lab nie robili.
4ty cykl wydawal sie normaly ale mialam bardzo sile bole przed @ jak nigdy i krew byla taka inna, zastanawialm sie czy to nie wczesne poronienie, ale w sumie przyszla w terminie. 5ty cykl byl jakis dziwny, owu sie przesunela i @ tez. Najdluzszy cykl jaki pamietam. Zwykle 26-28 a ten 33. I to mnie zmobilizowalo zeby w koncu isc do gina. Gin powiedzial ze ten 4 cykl to moglo byc poronienie i przepisal progesteron ale nie udalo mi sie wykupic do 16ego dnia cyklu, wezme dopiero w nastepnym. To byl 6 cykl 12 dc, byl pecherzyk ladny, gin kazal mi przyjsc po 10 dniach, tak zrobilam , potwierdzil owulacje, pecherzyk pekl, byl plyn w zatoce Douglasa. Doktorek zlecil jeszcze kilka badan i wyslal tez mężulka. Zobaczymy. O dziwo teraz łatwiej przyjmuje niepowodzenie niz na poczatku.
Dzisiejszy dzień jest mega ciężki.
Moja najlepsza psiapsióła od przedszkola jest w ciąży 1 miesiąc starań.
Zna naszą sytuację i wie o mojej ciąży pozamacicznej.
Ciesze się a jednocześnie czuje ogromny ból istnienia.
Ten dzień jest najgorszy odkąd straciłam ciążę.
Mogłyśmy razem się wspierać podczas ciąży, ale nie ja już nie jestem w ciąży.
Nie umiem się pozbierać.
Chyba poczułam wczoraj ruchy maleństwa tam koło pępka tak jakbym s byłam przekonana że to to a dzisiaj podobnie czuje więc może faktycznie:) to takie uczucie jakbym językiem jeździła po wewnętrznej stronie policzka...hmmm jeśli go to to super czekam aż będą mocniejsze:)
Brzuszek troszkę zaczyna opadać!!! W końcu. Dobrze, że powoli to może nie wywali nam na koniec rozstępów 

Wiem, że jeszcze jest dość sterczący, ale ja to opadanie już widzę i czuję
Nawet mąż rano zauważył, że coś opadł troszeczkę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2018, 09:30
Jesteś w 37 tygodniu ciąży
(36 tyg. i 5 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Jestem dziś po ostatniej wizycie u swojej prowadzącej. Nasz Synek waży 3110g,co nas cieszy,bo nie zapowiada się jednak na wielkoluda
dowiedziałam się dziś, że szyjka trochę przedwcześnie się skraca...co nas w sumie cieszy
bo wczorajsza noc nieźle mnie wystraszyła...Złapał mnie taki ból podbrzusza, że zdecydowałam się wreszcie na nospe.Po godzinie nic a nic nie przeszło,wiec wzięłam drugą. Ból się jedynie troszkę wyciszyl,choc trzymał mnie do dzisiejszej wizyty. Powiedziałam o tym Pani dr, zbadała mnie i powiedziała,ze jeśli się to powtórzy następnym razem,to lepiej pojechać do szpitala,chocby ze względu na szyjkę. Powiedziała,ze nie wyklucza wcześniejszego porodu. Z jednej strony bardzo cieszy mnie ta informacja,bo zaczęły mnie boleć kości spojenia lonowego,nawet podczas chodzenia,a chodzę jak pingwin...nie wspomnę o tym,ze gdzie nie pójdę,to każdy mnie pyta czy będa bliźniaki...jakie to dobijające...a przytyłam do chwili obecnej 10kg...wszystko przez te wody plodowe,bo jest ich sporo ponad normę.Wygladam jak bym połknęła piłkę plażowa..reszta chyba się nie zmieniła
ciekawe ile będę dochodziła do siebie po CC.
Próbowaliśmy się zapisać na CC w 3szpitalach przed majówką, finalnie we wszystkich 3ech mamy ten sam termim
możemy przebierać,choc nie zdecydowaliśmy jeszcze w którym byłoby najlepiej rodzić
W sumie za 3tyg mamy termin CC, w śr ciąża będzie donoszona,wiec nie pogniewalabym się,gdyby Maluszek chciał wyskoczyć nam na spotkanie wcześniej 
Jeszcze z tydzień może wytrzymamy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2018, 08:55

Nie mogłam się doczekać, aż będę mogła kupić ten segregator dla siebie
i już jest, piękny i tylko mój 
A propo akcji mamyginekolog #jestem w ciąży, mam do oddania przypinkę, którą dostałam w zestawie. Chętnie oddam jakiejś starającej się kobietce- te przypinki mają magiczną moc!
Ja moją dostałam w styczniu i po niedługim czasie się udało. A takich historii było mnóstwo 
Jeżeli chodzi o moje samopoczucie, to... jest fatalne. Mdli mnie całe dnie, nie mam na nic siły, ciągle bym spała. Zapach surowego mięsa prowadzi prosto do kibelka, ugotowanie obiadu w tej chwili graniczy z cudem. Mam nadzieję, że jeszcze trochę i będzie lepiej.
Ciężki będzie ten tydzień... Zaczęło się już w sobotę. Dowiedziałam się że jednej z nas się nie udało
Nie sądziłam, że tak mnie ta informacja rozwali, aż się popłakałam. Staram się nie angażować już tak bardzo ponieważ już mnie to nie dotyczy. A jednak strata innych boli mnie jak moja własna
Niedziela też była kiepska czytałam materiały z ostatniej sesji, trudne materiały. Bardzo to wszystko wrzyna mi się w mózg. Dopinamy też sprzedaż i kupno mieszkania. Zaczynam nie wyrabiać na zakręcie. Nasi kupujący są zupełnie nie ogarnięci. Trzeba za nich myśleć. Nie znają się i tylko stwarzają problemy. Wmawiam sobie że jeszcze chwila i będę urządzać swoje wymarzone mieszkanie a z nimi już nie będę miała nic wspólnego. Bardzo mnie męczą psychicznie. Dzisiaj nie lepiej a chyba najgorzej. Spotkałam znajomą, z którą chodziłam do jednego lekarza. Dużo przeszli z mężem. Kilka niedonoszonych ciąż, kilka poronień. Ogólnie tragedia. Jednak 2 lata temu im się udało, dzięki in vitro. Dziś oznajmiła że jest w drugiej ciąży. Jak twierdzi, tym razem to wpadka
Stwierdziła że to CUD, że CUDA się zdarzają. I super bardzo się ucieszyłam. No i się zaczęło przekonywanie że nam też się uda. Nie znoszę takich gadek. Oddaliśmy nasze życie i wszystko co ma się w nim wydarzyć Komuś w Niebiosach. Obraliśmy inną drogę dla nas najlepszą. Na wieść o adopcji zrobiła taką minę która mówiła wszystko. Totalny brak dezaprobaty. Ja nie muszę nikogo przekonywać do naszych planów życiowych, są nasze i nikomu nic do nich. Nie znoszę słuchać jak to na pewno nam się uda. Nie udało się przez 8 lat to i teraz szanse są małe. Bardzo cieszę się, że innym się udaje. Lubię jak dzielą się swoim szczęściem tylko nie rozumiem czemu od razu wmawiają nam rzeczy nierealne. Czy to z poczucia winy....sama nie wiem. Zupełnie nie potrzebnie. My jesteśmy pogodzeni ze swoim losem. Jednak takie sytuacje jak dzisiaj bolą, rozdrapane rany krwawią....
Jutro kolejna sesja w OA, w środę podpisanie umowy kredytowej w banku, w czwartek rezonans magnetyczny mojej nogi, w piątek akt notarialny z kupującymi, sobota i niedziela szkoła. Jak żyć panie premierze, jak żyć.... 
Dzień 5
Dziś dzień jak co dzień. Zamieszanie w pracy, czyli taki typowy poniedziałek. Czuję się dobrze. Nic mi nie dolega. Wszystkie rewolucje żołądkowe minęły. Kolejny dzień na kaszy. Cały czas odliczam dni. jeszcze tylko 9 i będę mogła sobie pozwolić na chociażby jajko. Mąż robił dziś jajecznicę. Na samą myśl cieknie mi ślinka... Oby te moje męki na coś się zdały!
W-1 (konsystencja prawie ok)
Oto zdanie, najbardziej znienawidzone na ovu: biel bielsza niż vizir.
Doświadczone przeze mnie razy x. Dziś oczywiście znów to samo.
Już od dawna się zbieram do wpisu. W zasadzie to od Świąt.
Kiedy dostałam okres 5 dni przed terminem, męża nie było przez kilka dni w domu. Usiadłam wieczorem, nalałam sobie wina, popłakałam się i obraziłam na świat. Miałam ochotę pierdzielnąć w kąt te wszystkie witaminki i inne duperele. I nie chodziło o to, że nie wyszło. Wkurzyłam się na siebie, bo przed obiema ciążami @ jak w zegarku, a teraz nie dość że poronienie, to jeszcze cykle mi się rozjechały. Później pomyślałam sobie, że nie. Nie jestem małym dzieckiem, fochy nic mi nie dadzą. Pomyślałam, że pójdę, rozpuszczę sobie Inofem i będę robić tak każdego dnia, bo mszczenie się na sobie samej niczego mi nie da. I że nie opuszczę żadnej dawki, bo przecież teraz się uda, w tym cyklu zaskoczy.
Święta nie były tragiczne. Miałam nawet moment, że gdyby trafiła się okazja na odwiedziny u ciężarnych, to byśmy poszli. Chyba wiosenny nastrój mi się udzielił. Wydawało mi się, że jestem pogodzona z losem, bo na to co się już wydarzyło wpływu nie mam. Później teściowa wypaliła z jednym głupim hasłem, a moja "siła" posypała się jak domek z kart. Zajączek oczywiście dopisał - dowiedzieliśmy się o trzech ciążach. Prawdziwy baby boom.
W tym cyklu robiłam testy owulacyjne i tu zdziwienie - owu miałam wcześniej niż się spodziewałam. W zasadzie gdyby nie testy, to bym wszystko przegapiła. Po Świętach byłam na kontroli. Babka potwierdziła owulację i kazała brać się do roboty
Czekanie na testowanie trwało chyba ze sto lat. Ale wiecie co? Było warto. Od czwartku sikam bladziochami. A dzisiaj to już nawet nie był bladzioch
Mam nadzieję, że będzie dobrze. Musi być dobrze.
5t0d
Byłam wczoraj na wizycie u ginekologa ale po zrobieniu USG okazało się, że jeszcze nic nie widać więc kazał mi przyjść 26 kwietnia (to będzie 6t2d). Powiedział, że wtedy powinno być widać już coś. Stwierdził, że endometrium jest bardzo ładne i w sumie tylko tyle wiem. Ponadto dostałam od niego progesteron dwie tabletki dziennie i mówił żeby zmienić witaminy na te dla kobiet w ciąży. Polecił mi Pregna Plus. Także trzeba czekać jeszcze ponad tydzień. Stwierdziliśmy z mężem, że poczekamy na wizytę u niego a nie będziemy się umawiać na razie do innego lekarza. Mąż i tak na tą wizytę musi brać wolne bo jazda po Krakowie mnie przeraża
.
Dziś jadę zrobić badania krwi- mam nadzieję, że będą miały pielęgniarki gdzie się wkłuć. Chciałam zbadać TSH, FT4, glukozę i insulinę na czczo no i może bete żeby sprawdzić ile urosła. Muszę też pomyśleć nad umówieniem się do endokrynologa żeby zapytać co dalej z lekiem na tarczycę i metforminą.
poczytałam trochę kwietniówki i....rozmarzyłam się. Wizyta u znajomej z maluchem 6tyg również dała mi wiele emocji i uczuć. Niby się boję. Boję się jak to będzie z takim maluchem nr 3. Ale z drugieh strony nie mogę się doczekać
nie ważne,że nie mamy imienia-jednak Maksio nam nie podpasował. Ja się nastawiam na zupełny spontan... poczekamy aż sie urodzi. Mamy pare imion tj Nikoś, Julek-choc to takie starodawne i nie pasuje do reszty rodzeństwa- Gracjan czy Kordian. Mi strasznie pdoba sie zdrobnienie Kostek ale Konstanty już nie
i tak oto poerwszy raz nie mówimy do brzuszka w"imieniu". Męczy mnie to. Ale mam dziwne przeczucie albo bliżej niezidentyfikowaną obawe,że to nie bedzue chłopiec.... niby na usg widać co widać,ale pomyłki sie zdarzają.... nie wiem
póki co siedzimy i glowimy sie nad imieniem...
buziaki 
Tak jakos sie składa, że co rok coś mnie tu przyciąga... I kusi żeby skrobnąć choć 2 słowa..
Czas tak szybko leci..
A u nas dalej cisza... Pieniądze topnieją bo weszliśmy w IVF. Jesteśmy po pierwszym nieudanym transferze.
Ile jeszcze człowiek może znieść?
Jak długo ma nosić ten kamień na barkach i sercu?
Myślałam, że już dawno się załamałam, ale wciąż się podnoszę i walczę.
Jestem już zupełnie innym człowiekiem.
Wrakiem.
22 dc, 2 cykl po HSG, 19 cs, 1 cykl z Inofemem
Dziś sobie uświadomiłam, że w tym roku, pierwszy raz odkąd jesteśmy razem, nie wyjedziemy razem na wakacje. I to nie z powodu, o jakim myślałam, że spowoduje odwołanie akcji wakacje, ale dlatego, że mój facet zmienia pracę i nie damy rady tego ogarnąć.
Czekamy na informację, czy go przyjmują czy nie. Jest dobrej myśli, w zasadzie wszystko wskazuje, że się uda. Lepsze godziny pracy, wolne weekendy, lżejsza robota, większa kasa... Ewentualne nadgodziny świetnie płatne. Same plusy. Większy spokój dla mnie (chyba że będzie mnie wnerwiać tym, że jest zawsze popołudniami w domu), większa pomoc przy domowych obowiązkach i zakupach. Więcej okazji na

Ale kasa, kasa... Tak ważna przy staraniach, bo wszystko kosztuje. A to dopiero początek...
Wczoraj mielismy połówkowe. Jak powiedział lekarz " wszystko książkowo". Hanka waży 400g, przewidywana waga podczas porodu powyżej 3600... Pomierzył kości, brzuszek, główkę, przepływy. Pępowiny dużo, wód płodowych dużo. Żołądek w brzuszku, serduszko prawidłowo podzielone na komory i przedsionki, pracuje również prawidłowo.
Prężyła się pięknie, wyginała, zmieniała pozycje, mrugała, paluszki pokazywała. Jest cudowna. Badanie trwało w sumie z 15 min, ale wszystko pięknie pobadał więc nie było sensu podglądać jej dłużej
Nagraliśmy filmik z badania ( w gyncentrum jak zwykle "promocyjnie: 70 zł).
D. był ze mną. Zachwycony. Był zaskoczony różnicą między prenatalnymi a teraz- w sensie rozwoju Hanki
Stwierdził, że Hanka ma moje oczy i rysy a jego nos... Ja tam nic nie zauważyłam, ale skoro on stwierdził, że tak jest to nie wyprowadzam go z błędu 
Termin porodu przesunął nam się na 25.08 
Jedynie lekarz powiedział, że łożysko jest do obserwacji bo jeszcze nie całkiem gdzies tam się jednak cofnęło. Ale Mała jest już dość wysoko, mówi, że nie powinno to być problemem, ale jest do obserwacji.
D.zabrał zdjęcia z USG żeby pokazać w pracy 
A jeżeli chodzi o bakterie, dr P. mówi, że 2 kolonie świadczą o nieprawidłowo pobranej probce bluahahah więc żarłam furagię, teraz odczekam 5 dni i mam powtórzyć badanie ogólne moczu.
Nadal nie zmieniłam lekarza
chyba już powinnam, ale jakoś nie mogę się zabrać do tego
Jestem nienormalna.
Babcia przyjechała przywożąc pierwszą turę ciuszków 
Pojawiły się mocne bóle kręgosłupa przy różnych okazjach. A pewnie będzie jeszcze gorzej.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.