Czas na krótkie podsumowanie. Jesteśmy już na końcówce i podejrzewam, że to ostatni wpis jako ciężarnej
Jutro zaczynamy 38tc. Zleciało to tak cholernie szybko, że nadal nie mogę w to uwierzyć. Dopiero co był wrzesień, dopiero co zobaczyłam dwie kreski i bałam się o tę fasolkę jak cholera (i dalej się boję, ale podejrzewam, że ten lęk zostanie ze mną do końca życia). Prawdopodobnie będziemy rodzić jednak w Katowicach (zmieniam decyzje jak baba w ciąży
), zależy od tego czy dotrzymamy do soboty. Bo w sobotę mamy się spotkać z prywatną położną. Tak sobie uwidziałam. Kobieta polecona, przez telefon złota kobieta, mam nadzieję, że nas gdzieś wciśnie, bo mam już cały lipiec i sierpień nawet zawalony, a ja dzwonie na dwa tygodnie przed terminem porodu
Ale wcześniej się nie dało, bo myśleliśmy, że prowadzący będzie chciał ciąże rozwiązywać wcześniej, jeśli mała by nie rosła. Ale dostaliśmy zielone światło, można rodzić. Wreszcie mój szlaban zdjęty. Nawet jakbym miała zapłacić położnej z tysiaka, to i tak się na to decyduję.
Sprawa imienia rozwiązana na 100%, w końcu. Będzie Antonina Wiktoria
Nasz Tośka, Ninka
Teściom nie musi się podobać, a nawet skłaniam się przez to bardziej, bo ja wredna baba jestem
Sprawa druga... w pon. nasza królewna ważyła 2470g
Także jest bardzo dobrze!
W dwa tyg. przybrała 400g!
Jak tak dalej później to przecież z 3kg będzie
Muszę kupić większe pieluchy
A z zaraz wstawić jeszcze prawie z pościelą tośkową
Dzisiaj powinien w końcu przyjść wózek i fotelik. Łóżeczko poskłada mąż jak będę w szpitalu z Tochą (podejrzewam, że teść albo teściowa będą w większej mierze składać, bo mąż to mi za niedługo zejdzie na zawał, bo już się chyba wrzodów nabawił).
Od początku ciąży przytyłam 10kg no może 11kg, także nie ma źle
Brzuch nie jest gigantyczny, rozstępów na razie nie ma i mam nadzieję, że już się nie pokażą 
Ciąża nie była dla mnie super stanem, tęczami i jednorożcami. Nie znoszę ciąży zbyt dobrze, ale cóż... Może chociaż poród będzie łatwiejszy
Oh, ty naiwna... Ciągle czasami przyłapuję się na tym, że nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę i że najpóźniej za jakieś 2/3 tyg. naprawdę będę miała córeczkę, tak już na rękach, tak przy mnie, tak naprawdę ją zobaczę...
12+0
Nie pisałam bo samopoczucie było przeplatane mdłościami i wymiotami.. Od dwóch dni do południa jest nawet dobrze, wieczorami męczą mnie jeszcze mdłości.. Najgorsze są tabletki.. Potrafię zwymiotować na samą myśl, że zaraz będę musiała je połknąć.. Byliśmy na teście pappa, z usg ryzyko niskie. Z krwi przyjdą później. Nasz Maluszek ma 6,5 cm i jest bardzo ruchliwy.. Doktor powiedział, że aż trudno go pomierzyć.. Salta trzaskał akrobata, a jak już się uspokoił to w najmniej odpowiedniej pozycji:-D
Z zakupów ciążowych to kupiłam sobie poduszkę do spania.. Zawsze spałam na brzuchu i teraz budziłam się co 10 minut jak tylko przekręciłam się na brzuch.. A z poduszką super.. Następne będą spodnie i stanik.. Został tylko jeden w który się mieszcze:-(
Jadąc miastem rozglądam się za wózkiem który mi się podoba
Ależ to będzie misja:-D
mija trzy tygodnie od poronienia, nie ma dnia, żebym nie myślała o tym. już powoli męczy mnie analizowanie swojego ciała, sygnałów wysyłanych przez nie. nie wiem co mam o tym myśleć.
ale! od początku! jestem mamą 5 latka. trzy miesiące temu zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. w drugim cyklu starań dwie kreski! ostatni okres 16lutego. 1 kwietnia jadę na izbę przyjęć z powodu krwawienia. rozpoczyna się poronienie. beta spada, dostaję arthrotec, leżę po piątku. Po niecałych dwóch tygodniach beta już tylko 7. zwolnienie do końca miesiąca. usg kontrolne po 3 tygodniach w porządku, endometrium 8mm, jajowody czyste, brak pęcherzyków, owulacji w najbliższym czasie nie będzie.
jestem bardzo nierozsądna, bo chciałabym już być w ciąży, wiem, że teraz wszystko będzie ok, że nic złego się nie stanie.
zaczęłam obserwować siebie, ale wydaje mi się, że jestem totalnie rozregulowana.
17 kwietnia, jeżeli w ogóle, mogła mieć miejsce, była owulacja. bardzo bym chciała, ale czy to nie za wcześnie? bolały mnie piersi, trochę śluzu było, szyjka miękka...
do wczoraj żadnych objawów. od wczoraj odrobinę boli biust, ból pleców i podbrzusza, test zrobiony (czułość 10) i negatyw.
to pewnie nadchodzący okres...
a szkoda, myślałam, że będę wyjątkiem i nie doczekam okresu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2018, 11:15
VI sesja kursu - poczucie własnej wartości
Bardzo fajna sesja, ciekawa, zabawna.Jak budować,podtrzymywać i wzmacniać poczucie wartości u dziecka. Dużo mówiliśmy o sobie. Forma sesji była warsztatowa (żadnych smutnych filmów). Dostaliśmy kredki i malowaliśmy siebie, potem każda osoba musiała coś napisać o wszystkich. Było bardzo zabawnie, dużo śmiechu. Robiliśmy sobie korony, na których wypisywaliśmy w czym jesteśmy królami
Musieliśmy się chwalić. I najważniejsze robiliśmy medale dla osób ważnych dla nas. Wszyscy poszliśmy na łatwiznę i robiliśmy dla mężów i żon. Musieliśmy jeszcze napisać coś ważnego dla tych osób. Zajęcie zleciały szybko. Było jak w przedszkolu. Jedna z lepszych sesji, bardzo wartościowa ale nie dołująca. Wszystkie nasze arcydzieła z tej sesji zostawimy na pamiątkę, pokażemy kiedyś Naszemu Dziecku. Ważny wniosek z sesji - talentu do malowania Nasze Dziecko na pewno nie odziedziczy po nas
Jestem bardzo podbudowana, coraz mniej mam wątpliwości. Damy radę
Teraz bardzo długa przerwa przed nami. 8 maja zaczynają się domówki, nasza jest 21 maja, możemy trochę odsapnąć.
Aha jedną noga jesteśmy bezdomni
sprzedaliśmy swoje mieszkanie ale jeszcze nie kupiliśmy drugiego haha Przerwę w sesjach wykorzystamy na przeprowadzkę.
9tc+4
Jesteśmy w 10 tygodniu 
Maluszku, w poniedziałek już Cię zobaczymy na usg, nie mogę się doczekać. Praktycznie o niczym innym już nie potrafię myśleć.
Daj Bóg żebyśmy zobaczyli machające rączki i nóżki i ŻADNYCH NIEPRAWIDŁOWOŚCI. No i przede wszystkim mocno bijące serduszko.
Proszę, proszę, proszę.
Niech nigdy więcej nie powtórzy się ten zły sen, jakim była poprzednia ciąża. Niech w poniedziałek popłyną tylko łzy szczęścia, a nie jak poprzednio, na tym etapie, smutku.
Panie Boże miej nas w swojej opiece. Ta wizyta to dla mnie kamień milowy, to dokładnie ten czas, gdy poprzednio zobaczyliśmy ten okrutny obrzęk wokół córeczki
Maluszku, mam nadzieję, że zdrowo rośniesz pod moim sercem. O niczym innym nie marzę.
Niech już będzie poniedziałek!
Drogi pamiętniku!
Cały czas bije się z myślami czy się wpisywać czy czekać na betę. Dziwnie jest po tym zastrzyku, na początku to w ogóle spać mi się chciało i tak jakbym naćpana była, cały czas się czułam taka stłumiona. Teraz w sumie czuję pustkę, czasami pobolewa mnie brzuch, piersi trochę bolą , czasem jakieś gazy , czasem mi nie dobrze. Tempka Narazie wysoka, ale to przez progesteron 2x200 z resztą dzisiaj go kończę. Nie wiem jak to interpretować wszystko... Boje się tylko że odstawie ten progesteron i czar pryśnie .
A tak z innych nowości jutro zostanę matka chrzestną. Nigdy nie sądziłam, że to się stanie a jednak!
Życie jeszcze nie raz nas zaskoczy, oby!
8dc
Odstawiam kofeinę, nie zupełnie, ale znacznie ograniczam. Zwykle piłam 2 energetyki dziennie i do tego od 3 do 5 kaw. Przeczytałam jednak, że kofeina może zle wpływać na płodność. Więc piję tylko 2 kawy dziennie. I cierpiałam mocno przez kilka ostatnich dni. Głowa mnie tak bolała, że nie mogłam funkcjonować. Dzisiaj już chyba nieco lepiej.
Czekamy na owulację. Oby w ogóle przyszła i miło by było gdyby w miarę szybko
Dzisiaj wstąpiła we mnie jakaś nowa nadzieja, bo wczoraj był okropny dzień, nie dość, że w pracy same problemy, zmokłam jak wracałam do domu to jeszcze z P jakieś problemy, nie rozmawialiśmy wczoraj ze sobą, cały dzień tylko się mijaliśmy. Przynajmniej kwestię badań mamy ustaloną, teraz trzeba tylko poszukać gdzie robią badania i umówić się na wizytę. Pewnie na forum znajdę jakieś informacje
Temperatura idzie w górę, ale jeszcze za wcześnie, żeby robić test. Nie nastawiam się, żeby się znowu nie rozczarować, nie pozostaje nic innego jak tylko czekać
Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Wiek płodu: 36 tydzień
Data porodu:
7 maja 2018
(pozostało 12 dni)
Byłam dziś ostatni raz przed CC u lekarza z LuxMedu.Slow mi brakuje jaka masowka się w nim zrobiła...Siadam na krzesełku,lekarz mierzy ciśnienie,zapisuje ostatni wpis w karcie ciąży i pyta mnie "czy już coś się zbliża ?" . Powiedziałam o tym,ze czuję czasem bóle okresowe, że niesamowicie bolą mnie kości spojenia łonowego podczas przekrecania się z boku na bok,czy podczas chodzenia, że lewa kość nadgarstka mnie boli i 4palce u prawej ręki mam cały czas zdretwiale,a on mi jedynie na to, że wszystko minie po porodzie...Zacnie myślę sobie. Zaczęłam wymyślać, że mnie coś swędzi w ujściu, by szyjkę zbadał, kazał mi się rozebrać i wejść na fotel. Nawet nie zobaczył co z szyjka a jedynie obejrzał na zewnątrz czy faktycznie nie ma infekcji...Zbadal puls Małego i koniec.......Tak wyglądała ostatnia wizyta przed porodem.
Tyle dobrego, że dostałam skierowanie na badanie moczu i krwi przed CC. Zastanawiam się kiedy je wykonać-w pon czy śr.By było aktualne do 7.05.
Brzuch mi twardnieje bardzo często, a Mały jakoś specjalnie się chyba nie spieszy
Kurcze oby wytrwać do Komunii albo do daty CC..
27t 0d
Witam sie w 3 trymestrze 
Glukoza wyszla idealnie 
U nas wszystko w porzadku, obwod brzucha 105cm, waga 78kg (+10 na plusie).
Wyprawka zaczeta, mnostwo rzeczy dostalam, nawet takich do roku czasu. Wszystko poprane i poskladane, w wolnej chwili bd prasowac. Lozeczko jeszcze z meza przemalowane na bialo, kupilam kocyk z podusia, wanienke ze stelazem, zrobilam zakupy na gemini. Zostaje jeszcze materac, przewijak, wozek, i kosmetyczne sprawy. Boziu jak to cieszy 
Maly kopie na calego, jak leze moge dostrzec jak rusza sie brzuch! Niezapomniane chwile
teraz wizyty beda czesciej bo co 3 tyg.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2018, 17:54
21DC 6DPO
Tak długo mnie tu nie było, że zupełnie nie wiem od czego zacząć. Po pierwsze byłam przez dwa tygodnie na przymusowym detoksie od ovu, gdyż przez czyjś błąd zostaliśmy pozbawieni internetu.
Po drugie minęły już dwa miesiące i 2 dni od porodu, czas ucieka szybciej, coraz rzadziej płacze a częściej się uśmiecham. Ten cykl jest też naszym pierwszym cyklem starań o drugie dziecko. Pod wpływem porad koleżanki z forum jednak postanowiłam testować się testami owulacyjnymi. Owulacja była w miniony czwartek. Teraz czekanie...
A pojawiają się dziwne objawy, które mogą zwiastować ciążę albo moje ciało znowu mnie robi w balona. Wczoraj wieczorem mój H powiedział, że chyba mam gorączkę bo strasznie ciepła jestem. Zmierzyliśmy a tam 37,2, brak objawów przeziębienia czy innych problemów zdrowotnych. Rano taka sama temperatura. Oprócz tego śluz w dużych ilościach (basen w majtkach), a od rana tkliwość sutków i lekko powiększone piersi. No tak... moje ciało chce mnie zestresować, więc całe szczęście, że jeszcze jest po trzecie !!
Po trzecie: kupujemy dom !!! Hahaha
To bardzo spontaniczna decyzja, bo chcieliśmy kupić coś w tym roku, ale nie sądziliśmy że tak szybko... Pojawił się dom marzeń, odbyły się oględziny. Po długiej rozmowach zdecydowaliśmy się. Już jesteśmy po spotkaniach w banku, oferta wybrana. We wtorek podpisujemy umowę przedstępną kupna, a za dwa tygodnie będziemy wiedzieć czy jest nas. Choć wstępne rozmowy w bankach były bardzo optymistyczne.
No nic trzymajcie proszę kciuki, żeby udało się być. To by było spełnienie marzeń, o poprzednią ciążę staraliśmy się ponad dwa lata.
5 tydzień + 3 dni
Czyżby już mdłości??? Nie za wcześnie? Czy ta nieopanowana chęć na kiszonego ogórka to już zachcianki? W sklepie śliniłam się na nie jak pies. Ostatecznie w drodze do samochodu zjadłam dwa. Aha, i jeszcze jedna rzecz… Na początku sama to zauważyłam, jakiś tydzień temu ale stwierdziłam sama przed sobą, że chyba przesadzam. A jednak... Strasznie zbrzydłam! Niestety w ciąży nie będę roztaczała wokół siebie tej niesamowitej aury jak inne kobiety. Nie wiem co się ze mną stało ale wszyscy, którzy mnie teraz spotykają, a o ciąży nic nie wiedzą, zwracają uwagę, że jakoś inaczej wyglądam. A to pytają czy źle się czuję, czy jestem chora, czy nie spałam dobrze, albo może właśnie wstałam. Nawet mój stary mi mówi, że jakoś inaczej wyglądam na twarzy, że się zmieniam. Mam nadzieję, że za 9 miesięcy wszystko wróci do normy.
Tak sobie dziś rozmyślałam i dotarło do mnie, że zrobiliśmy dzieciaka dokładnie w 4 rocznicę naszego pierwszego spotkania
Jaki ten los jest przewrotny!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2018, 20:26
Witaj Megi, oczywiście, pamiętam Cię! Miło, że jesteś! Współczuję straty, ja też teraz jestem w trakcie cycku po ciąży biochemicznej (nie bardzo wiem czy to faktycznie tak się pisze...). Trzymam za Ciebie i za następną ciążę Twoją kciuki! A jak Mikołaj? Za dwa dni roczek? Mój Janek 29 kwietnia kończy rok 
Dziś 31 dc. Brzuch boli ale szyjka zamknięta i nisko. Nie nastawiam się.
24% ciąży
9t+5d
Wiecie, że na grudniówkach dowiedziałam się, że ciałko żółtkowe jeśli jest za duże to oznacza najczesciej wady genetyczne? Potem szybko spojrzałam na zdjęcie tego okruszka i odetchnęłam ze jest większy, a potem dostrzegłam, że w poprzedniej ciąży to ciałko było sporo większe niż okruch i gdybym wtedy o tym wiedziała to byłby to niezły sygnał. Nie czekałabym nic nie wiedzac i byłabym przygotowana na najgorsze. Mam nadzieje, że mój teraźniejszy okruszek tam jest i ma sie dobrze. Ból cycków wrócił na szczęście
. Zobaczymy w poniedziałek czy ta hipoteza jest prawdziwa.
Jestem 
Zaliczyłam wczoraj wizytę u lekarza. Tak jak myślałam, jest za wcześnie, by zobaczyć cokolwiek. Doktorowa zapytała, po co przyszłam tak wcześnie. Nie wiem. Tak to jest, jak człowiek umawia się przez smsy. Na usg widoczny był jedynie (jak to ujęła pani doktor) 'mały pypeć'
Pypeć umiejscowił się w macicy, jest na razie jedynie pęcherzykiem i dostałam jego zdjęcie
Gin zapytała wprost, czy chcę pracować. Powiedziałam szczerze, że sama nie wiem, bo się boję infekcji (co rusz u nas jakieś jelitówki, bostonki, ospy i inne dziwadła). Nie pomyślałam nawet, że wyjdę wczoraj z L4, a jednak... Aż mi głupio było. Niby każdego dnia myślałam, że powinnam uciekać tak szybko jak się da, bo ta robota wysysa ze mnie energię i resztki zdrowia psychicznego, a i tak miałam wyrzuty sumienia. Teraz już nie mam. Teraz się cieszę. Dziwnie mi jednak ze świadomością, że skończyłam pracę w sobotę, wyszłam i już nie muszę wracać. Obym nie musiała wracać tam jeszcze dłuuuuuugo. Dostałam luteinę dowcipną 100mg, a kolejną wizytę mam za trzy tyg.
Przeżywam tą ciążę baaaardzo. I to nie jest dobre. Przedwczoraj popłakałam się, bo bolał mnie brzuch i plecy. Zapodałam sobie nospę i postanowiłam trochę poleżeć. Ciąża z małym dzieckiem brykającym po domu niczym halny nie jest jednak bajkowa. Czasu dla siebie jak na lekarstwo, ale o to walczę. O ten brak czasu i bałagan w domu. Codziennie wieczorami czuję pobolewanie brzucha. Martwi mnie to trochę, ale dopóki nie plamię staram się nie świrować.
W sobotę powiedziałam o ciąży dobrej koleżance w pracy. Matko, co to było... Zbierałam się do tego od 8 do 15:10. Jak tylko trafiała się okazja dostawałam czegoś w rodzaju ataku paniki. Serce mi waliło, robiło mi się gorąco, dostawałam duszności, kręciło mi się w głowie. Raz nawet się nogi pode mną ugięły. Wypowiedzenie zdania 'jestem w ciąży' to był dla mnie mega wysiłek. Powiedziałam to i popłakałam się... Ale jak to powiedziałam raz, to już poszło. Zadzwoniłam do kolejnej koleżanki, a kierowniczkę zostawiłam sobie na poniedziałek. W zasadzie to chciałabym, żeby ludzie już wiedzieli, ale żebym ja tego mówić nie musiała. Nawet mojej mamie o ciąży powiedział Mąż, bo ja bym rady nie dała. Mama rozgadała najbliższej rodzinie i było mi to bardzo na rękę.
Bardzo chciałabym uwierzyć, ze będzie dobrze. W głębi serca mam taką nadzieję, ale póki co częściej wracam myślami do listopada niż do porodówki. Nadal jest mi trudno. Ale uda się tym razem, prawda?
20 dc
Wczoraj zagłębiłam się w informacje dotyczące śluzu i wychodzi na to, że myliłam śluz kremowy z lepkim. Na chwilę obecną wciąż występuje wodnisty - tego akurat jestem pewna na 100%. Wydaje mi się że szyjka mi dziś zdecydowanie opadła. Czuję różnice.
Testy owulacyjne z allegro też mi niewiele daja, dwa dni temu był delikatny cień, wczoraj też a dziś już tylko widoczna jedna kreseczka.
Obserwuje temperaturę od lipca i byłam pewna że dni płodne będę mieć dopiero końcem tego tygodnia. A to już chyba po. Wyjdzie na to że 6 cykli starałam się nie wtedy co trzeba.
Myślę że ten cykl trzeba spisać na straty. Obym wytrwała do wizyty u gin bez @.
Z niecierpliwością odliczam dni do wyjazdu w góry. To już w SOBOTĘ!
19dc
Byłam dziś u ginekologa prywatnie. Miałam wreszcie zrobione usg macicy i jajników:) Siedziałam u niego chyba że 45 min taki gadula. W sumie to mi powiedział to co endokrynolog, że priorytet to unormowanie tarczycy i glukozy. Insulionoopornosci stwierdzil, że nie mam. Pcos? Nie wiadomo, na usg były jakieś pęcherzyki ale powiedział, że jajniki wyglądaja prawidłowo, są prawidłowej wielkości. I co najważniejsze owulacja występuje. W tym momencie tak jak czułam owulacja była w lewym jajniku. Miałam przez 3 dni kłucie dość silne, najsilniejsze drugiego dnia. Zanikły 3 dnia, do południa już nic nie było. Gin. pokazał mi piękne ciałko zolte:) czułam się choćbym swoje dziecko tam widziala:D bądź co bądź powód do radości jest:D owulacja nie jest wytworem mojej wyobraźni:D ona wystepuje:p owu mi wyznaczyl owulke 3 dni temu. Ale ja tam nie jestem pewna juz tych wykresow i zasranych temperatur... szczerze to mącą mi w glowie, bo mi sie wydaje, ze temperatura nie rośnie, potem się stresuje, potem jak wyznaczy to linia przerywana bo pozycja szyjki nie ta...potem zaś stres bo faza lutealna za krótka... A tmjestem pewna, że te temperatury są nie adekwatne. Zdarzyło mi się mierzyć dwa razy żeby sprawdzić i wychodziły 2 różne wyniki po sobie i to znaczna różnica bo np raz 36.20 A za drugim razem 36.40. Zdarza mi się spać mierząc temp. Pewnie termometr trzymam w ustach za słabo i się wymyka spod języka. Tak bywa... jestem chyba dziś anty nastawiona na te wszystkie napro metody. Wracając do tematu ginka, to nagadał się, nagadał a wniosek byl jeden unormowac tarczyce i narazie nic... czekac starac sie, stary taty. Prócz tego, że było USG to wizyta nie była konieczna. Ani żadnych zaleceń narazie, ani farmakologii, cóż... chyba faktycznie trzeba w to uwierzyć, że od gin. strony jest wszystko ok. I jeszcze nie nadeszła ta pora:p dziwi mnie tylko czemu nie można było zrobić wymazu na mycoplazmy itp... argument był, że jeszcze nie trzeba. No dobra... To czekam... I zbijam tsh, dieta i ruch to jest to czego mi trzeba. Niech się dzieje wola nieba 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2018, 00:18
O 4:05 urodziłam trzecią córeczkę...czuję się taka...pusta. Co czuję? Nie potrafię opisać tych uczuć...czuję się jakby normalnie a jednak serce mi pęka. Tym razem przechodzę to inaczej. Bardziej świadomie? Moze gdzies tam w podswiadomosci wiedzialam ze moze sie to tak wlasnie skonczyc?
Caly czas zastanawiam sie czy dm rade jeszcze sprobowac. Na koncultacje do profesor Bomby przyjedziemy-to pewne, ale czy podolamy kolejnej probie? Chcialabym byc ziemska matka ale moze nie jest mi to pisane? W szpitalu jakis lekarz mowil mi o surogatce..nie wiedzialam ze to w PL jest legalne...
Mialo byc pieknie a wyszlo jak zawsze.
Stwierdzam ze moje zycie to jakies nieporozumienie...taki krzyz musze dzwigac tylko nikt nie pomyslal ze ja nie mam juz sily..z kazdej strony dostaje w łeb..az w koncu padne i sie juz nie podniose. Za wiele tego jak na jedna osobe..
17dc
Uwaga długi w wpis z relacją. Najważniejsze!! - była owulacja! Był taki śmiesznie pofałdowany pęcherzyk i płyn 
Siedzieliśmy u niej w gabinecie... 1h45minut!!!
- była niezadowolona, że po operacji mi nie kazali brać progesteron w drugiej fazie, bo on łagodzi endo;
- przepisała mi trzy rodzaje progesteronu: dziś zaczynam czeski zastrzyk co drugi dzień na zmianę z luteiną, w następnym cyklu mam spróbować innego - progesterone besins i sprawdzić jak się będę po nim czuć,
- od wczoraj przez trzy dni mam brać estrofem, żeby wspomóc zagnieżdżenie,
- po obejrzeniu już niby moich dobrych wyników tarczycy zapytała czy mam problemy z zimnymi rękami i stopami, powiedziała, że organzizm mając odpowiednią temp. ciała lepiej działa i zmieniła mi lek na tarczycę, mam od nowego cyklu stopniowo go wdrażać i obserwować a potem zrobić badania;
- przepisała mi ldn;
- acard powiedziała, że absolutnie nie mam brać od 16dc bo będę mieć krwotoczne miesiączki, tylko od początku cyklu do 20 i w razie pozytywnej bety od razu znowu zacząć brać;
- acard może być za mało, więc mam się skonsultować z hematologiem, który mnie przebada i zleci w razie czego heparynę, jeśli mi da kwitek to wtedy będę miała te zastrzyki refundowane i nie będę przepłacać,
- uważa, ze podczas laparo nie uwolnili mi lewego jajnika tylko go wyczyścili, trzeba by było go uwolnić ze zrostu z macicą, poleciła lekarza z Gorzowa Wlkp, który zrobi dokładnie kawałek po kawałku, ale zaznaczyła, że jeśli jest potrzeba to on otwiera brzuch w trakcie laparoskopii,
- po za tym oczywiście endometrioza jest z powrotem... ale mówiła, że miała kilka pacjentek, które nawet z torbielami zaszły w ciąże, ale one dobrze nie rzutują na przyszłość,
- mężowi poleciła wizytę u urologa, żeby zrobił usg czy nie ma żylaków, ze względu na ruch A 0% i potem poleciła dwa nazwiska lekarzy (z Lublina i Krakowa), żeby może spróbować się skonsultować e-mailowo i wysłać wyniki i zapytać co zalecają. powiedziała, że ten lek co maż bierze pofilin działa dość zbyt ogólnie, steryd kazała dalej brać jak bierze,
- aromka kazała mi brać, aczkolwiek dawkę zmniejszyć do 1tabletki dziennie,
- witaminę D kazała brać przez 2 mce 8tys. jendostek i sprawdzić,
- dobrze, ze nie piję mleka i mam także starać się ograniczyć gluten,
-zrobić badanie progesteronu (dzień wczesniej nie biorąc luteiny i przed zastrzykiem z progesteronu), prolaktyny i estriadolu,
Nowe leki mam wdrażać stopniowo i innych cyklach, żeby w razie czego wiedzieć, który mi nie służy. Gdybym po którymś czuła się źle to nie brać, bo organizm ma się czuć dobrze... Zapisałam się ponownie na najbliższy możliwy termin - 18 lipca.
Aplikacja pokazuje, że jest 18% szans na pozytywny test ciążowy. Zrobiłam, negatywny oczywiście. Miesiączko, przybywaj i daj szansę na nowy cykl. Kolejny cykl.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.