Zafundowałam sobie wspaniałą majówkę. Wczoraj wpadłam z impetem twarzą w futrynę. Myślałam, że złamałam nos. Ból był potworny i wyłam jak dziecko. Dziś nochal jest czerwony, a oko podbite. Przynajmniej nie myślę o bólu brzucha po zabiegu, bo boli mnie cała gęba 😐
6 tydzień +2 dni
Wczoraj i dziś nagle zero objawów. Jak byłam senna i delikatnie mnie mdliło to teraz nawet przestał pobolewać mnie brzuch. Dlaczego mnie to martwi?
30tyg+4dni (67dni do porodu)
Tak więc wczoraj miałam mały kryzys... Poszłam się kąpać i strasznie się tym zmęczyłam (również próbami wydepilowania sobie okolic intymnych-co za gimnastyka!). Nie mogłam wygramolić się z wanny. Mąż zaglądnął po coś do łazienki, a ja siedzę i dyszę na brzegu wanny. I jakoś tak mnie mocno przytłoczyła myśl, że BĘDZIE TYLKO GORZEJ. Więc jak już wytoczyłam się z tej łazienki to zażądałam seksu, mówiąc, że to może być ostatni raz zanim całkiem zaniemogę :o) trochę ciężko nam szło (mąż się bał), ale JAKOŚ daliśmy radę. No i mam nadzieję, że to nie był ostatni raz ;o)
Zgaga dokucza… Wczoraj na noc piłam siemię lniane i herbatę miętową i nie jadłam nic, mimo lekkiego głodu. No i fakt, noc całkiem spoko ale część majówki spędzimy na domku u znajomych...Będzie grillowanie i piwkowanie i te sprawy; już się boję, że gastryka popsuje mi dobre samopoczucie… Bo jak tu siedzieć o sucharach i kleiku lnianym?
Dziś w nocy śniło mi się, że dostałam pod opiekę dziecko-niemowlaka i za cholerę nie potrafiłam się nim zająć. Musiałam sprawdzić czy ma mokro i nie potrafiłam. A zamiast pieluchy chciałam mu założyć podpaskę :o) ojojojoj co to będzie… … …
Życzę Wam słonecznej majówki!
23 dc
Minęło już ponad 20 dni od momentu, gdy straciliśmy nadzieję, że 2 transfer zakończy się inaczej niż 1. Powoli dochodzimy do siebie. Myśleliśmy, że przechytrzymy los i tym razem zakładając, że się uda (zawsze robiliśmy na odwrót), że już nie będzie trzeba ściśle trzymać się terminów, jeździć do kliniki na konsultacje, robić badań - ustaliliśmy w czerwcu spokojny urlop, taki na wypadek ciąży. Niestety trzeba było wszystko odwołać. Kolejny raz wszelkie plany trzeba ustalać pod dyktando starań i tak już od ponad 4 lat. Trochę mam dość. 2-tygodniowy urlop, zgłoszony w firmie spędzę prawdopodobnie leżąc w domu po 3 transferze - perspektywa bombowa. Przecierpię jednak, byle się udało...
Póki co staramy się znowu cieszyć życiem, poimprezować ze znajomymi, na szybko organizujemy krótkie wyjazdy w miejsca, które będą dla nas niedostępne, gdy będę w ciąży... Wzięliśmy sobie także do serca fakt, iż leki obniżające odporność, zapisane przez immunologa oraz scratching endometrium działają przez 2 miesiące, czyli ten cykl, w którym się znajduję ma teoretycznie zwiększoną szansę na powodzenie... Za przykładem pewnej osoby, staraliśmy się brać w okołozerowe dni "do roboty" codziennie, tak na wszelki wypadek;) Jakieś wielkie poświęcenie to też nie byyyyło:P Do tego nadal biorę wszystkie witaminy oraz Acard. Od kilku dni, po skoku temperatury włączyłam też Luttagen 2x1, bo bez niego z moim poziomem progesteronu nie ma co liczyć na cud. Zobaczymy czy coś z tego wszystkiego wyniknie. Nie zamierzam jednak jakoś strasznie się ograniczać. Koniec z psuciem sobie każdego miesiąca, a potem rozczarowań, że nic to nie dało. Zrezygnowałam jedynie z intensywnego wysiłku, ale nadal chodzę sobie na dłuższe spacery z psem, nadal wcinam mój ukochany camembert, piję kawę i alkohol, gdy jest okazja do imprezowania. Jeśli coś ma zaskoczyć to zaskoczy pomimo wszystko! Tak przynajmniej próbuję się nastawiać
Tydzień temu byliśmy tez na konsultacji u drugiej lekarki w naszej klinice. Pokładałam w tej wizycie spore nadzieje, babka wywarła na mnie kiedyś bardzo dobre wrażenie, zgłaszała ileś zastrzeżeń do braku zaleceń wykonania niektórych badań przez naszą lekarkę, proponowała różne rozwiązania wspomagające. A teraz? Praktycznie nic. Miałam wrażenie, że marnujemy tylko jej czas. Stwierdziła, że nasza kartoteka (zajmująca już 2 opasłe skoroszyty!) jest imponująca i niewiele więcej można zrobić, niż zostało do tej pory zrobione:/ Super. To gdzie w takim razie jest problem?! Dlaczego się nie udaje skoro zrobili wszystko?! Grrr. Zwróciła jedynie uwagę, że trzeba by napisać do immunologa, ponowić związane z tym badania i sprawdzić na ile jego leczenie na mnie zadziałało. Tyle to ja sama zdążyłam wykombinować, jeszcze przez spotkaniem z nią!
Immunolog kazał ponowić część badań, nim wyda jakieś zalecenia, ale trochę trwało nim odpisał i wątpiąc już w nadejście jego odpowiedzi nie zauważyłam, że nadeszła w połowie tygodnia! Gdy się zorientowałam w sobotę, zostały już tylko 2 dni cyklu, by wykonać badania. Oczywiście musiało mi trafić na czas najeżony świętami wolnymi od pracy, gdy laboratoria się zamykają lub kapryszą z bardziej skomplikowanymi badaniami. I tak wczoraj od 6 rano mieliśmy przepiękny rajd po laboratoriach przez całe województwo. Najpierw jedno badanie (bo tańsze) w moim lokalnym punkcie. Potem pojechaliśmy do naszej kliniki, myśląc że zrobimy tam pozostałe. Jednak piiiiiiiiiiip nowa położna (ostatnio przy transferze robiła nam ciągle pod górkę) nawet nie raczyła się przyznać, że nie miała jak zadzwonić do punktu wykonującego badanie i skłamała nam, że oni mi tego badania wczoraj nie zrobią. Co tam, że infolinia kliniki twierdziła, iż wszystkie badania będę mogła w tym dniu wykonać, a infolinia laboratorium wykonującego badanie czynna była dopiero od 11. Ona ponoć dzwoniła do nich rano i powiedzieli, że nie robią. Co za przeklęta baba! Zrobiliśmy więc 1 z 2 ostatnich badań, by mieć cokolwiek. Jednak jako że był to ostatni dzień, w którym moglibyśmy wykonać badania, a w przyszłym cyklu nie dałoby się już sprawdzić, czy leki zadziałały (zbyt dlugi odstęp) wpadliśmy w małą panikę i rozpoczęliśmy wydzwanianie po wszystkich laboratoriach, które nam przyszły do głowy. Część w ogóle nie rozpoznawała nazwy badania. W końcu udało mi się dokopać do innej nazwy i po kolejnej rozmowie z babką w jednej z innych klinik w tym mieście dowiedziałam się, że mogą mi wykonać to badanie u siebie......... Znowu rajd przez całe miasto, czekanie w kolejkach, 3 kłucie tego dnia, ale najważniejsze - udało się! Do pracy spóźniłam się 2 godziny. Całe szczęście, że mogłam sobie na to pozwolić. Teraz czekamy 2 tygodnie na wyniki, by zdecydować o przyszłych krokach...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2018, 08:57
Strasznie dziwny cykl mnie dopadł. Z tego stresu chyba wszystko sie kiełbasi. @ przyszła w piatek, no ból był, ale nie zaczęłam jakoś mocno krwawic, drugi dzień juz niemal by okres a dzisiaj jakby wszystko stanęło, jakbym miała ostatni dzień. Mialam mega stresujacy weekend i jestem po chorobie... Przed okresem wysypało mnie jak nigdy... Zdarzają sie jakieś zmiany skórne zawsze ale nie tak mocno... Może to tez ta moja długotrwała choroba... Dopiero dzisiaj kaszel w miarę ustał.... Brałam.duzo różnych leków, jedne takie mocne dość... Stres związany z wynikiem testu na covid i ze studiami jeszcze większy... Ech ten rok jest dla mnie bardzo trudny... Z jednej strony jestem z siebie dumna, ze wiele mi sie udało rzeczy zrobic, a z drugiej jestem tak zastosowana wszystkim, ze masakra...
1 maj.
3 lata temu mój obecny mąż, kleknął i zapytał: Zostaniesz moją żoną?
Zaczynamy nowy miesiąc z oczyszczoną psychiką.
Bez wariactw. Ten miesiąc zamierzam przeżyć na spokojnie, bez parcia na dzidzie.
Znalazłam odpowiedniego lekarza, tak myślę. Pierwsza wizyta 11 czerwca. Czekamy na spokojnie.
Chcę czuć się bezpieczna. Przy poprzedniej ciąży dowiedziałam się o swojej wadzie macicy. Podwójna. Zabrzmiało to jak wyrok. Ale jestem teraz pełna nadziei i wiary, że będzie dobrze.
Zamieniłam zwykły kwas foliowy na kompleks witam: Pregna Plus. Zobaczymy czy poprawią mi się wyniki bo jestem na granicy anemii.
Próbowałam uzupełnić żelazo naturalnie, ale nie potrafię.
No nic... zaczynamy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2018, 12:05
Święto pracy świętuj pracą
Mąż z mamą kładą nam panele w salonie, panowie robotnicy montują schody wejściowe, brat wybija dziurę pod drzwi tarasowe, ja sprzątam sypialnie i szafy, a sąsiedzi przygotowują się do kładzenia kostki brukowej
Istne szaleństwo pracy! Dziś w nocy miałam duże problemy z oddychaniem. Aż się budziłam nie mogąc złapać tchu...chyba muszę zacząć układać stosik z poduszek i sypiać w pozycji półleżącej. Nie wiem jak mój nerw kulszowy to przeżyje.
25dc 9 dpo
zaczęłam plamić... temperatura się utrzymuje, nie świadczy to o miesiaczce przecież... zawsze spadała... poza tym to 25dc ! ...no jeśli nawet to za wcześnie na okres.
W zeszłym miesiącu miałam też plamienie 8 dpo... A potem 4 dni później przyszła miesiączka. Hmm czy to normalne ? Już nie wierzę, w bajki o plamieniach implantacyjnych, w zeszłym miesiącu to był za niski progesteron. W tym nie badalam. Ostatnie parę dni Niepokalanka. Potem robię miesięczną przerwę.
A i cycki... bolą od kilku dni.
Nie czuje się na ciążę raczej znów na pms...tylko to plamienie mnie martwi... Ale przecież byłam u gin i mówił że wszystko jest ok... To skąd to się bierze. Znów za niski progesteron? Jeśli tak to dupa a nie znajdę w ciaze... wrrr
Ciąża zakończona 16 kwietnia 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lutego 2019, 14:25
Zosia jest z nami:) urodziła się 16.04.2018 o 10:37 przez cesarskie cięcie. Operacja była planowana na dzień później żeby mógł ją wykonać mój lekarz prowadzący ale naszej dziewczynce spieszyło się na świat i postanowiła zacząć wychodzić wcześniej mając w nosie plan mamy i lekarza
Otrzymała 10 pkt w skali Apgar, ważyła 3940 g i mierzyła 59 cm. Teraz uczymy się siebie na wzajem... zmęczenie daje popalić ale widok tej małej buźki wynagradza wszystko:)
Ależ miałam sen... A mianowicie poszłam do lekarza, który prowadził moją ciążę. Zrobił usg i się okazało, że poprzedni lekarz się mylił, że jednak jest ciąża. Dlaczego dręczą mnie takie sny 😭
Tak.... to dziś. Dziś o 20.55 mija dokładnie 3 lata jak zostałam mamą poraz pierwszy. W końcu.Z niepokpjnem oczekiwałam na to co każda kobieta czeka...na ten krzyk. A jak zaczełaś krzyczeć to i ja krzyczałam i płakałam razem z tatą... Lilcia jest spełnieniem marzeń dla nas. Dała i daje nam wiele dobrego,uczymy sie nadal-poznawanie sobie tewa o wiele dłużej niż może się wydawać. Moja córcia konczy 3 latka. Sporo? Na pewno zmian, czekam na kolejną jeszcze większą.
Lilka bardzo mnie doświadczyła,pokazuje mi różne strony rodzicielstwa. Ale szczerze? Mimo,że bywaja dni kiedy mam ochote krzyczeć i lać
ale nigdy,przenigdy bym nie zamieniła tych 3 lat jej bycia z nami
mam nadzieje,że kiedyś jej pokaże mój pamiętnik i Bedzie mogła poczytać jak mamie czasami dawała do wiwatu 
Córuniu kochana... może nigdy tego nie powiem choć bedzie wiele okazji... bardzo Cię kocham i mimo mojej zmniejszonej cierpliwości oddałabym wszystko avyś była szczęśliwa. Staram się by Twoje dzieciństwo było szczęśliwe,beztroskie i pełne niespodzianek. Bo jesteś moim cudem,słonkiem na niebie... często nie dowierzam,że mam Ciebie. Nie kesteś marzeniem ,jesteś życiem :* dziękuję Bogu zs każdy dzień,że dał nam Ciebie. Zanim do nas przybyłaś sporo musieliśmy przejść by mocno doceniać każdą wspólną chwile.
Kocham nad życie!:*
Jesteś w 40 tygodniu ciąży
(39 tyg. i 2 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Wiek płodu: 37 tydzień
Data porodu:
7 maja 2018
(pozostało 3 dni)
W ndz po południu stawiamy się w szpitalu !
Rano zaczęło mnie strasznie boleć podbrzusze i krzyż,ale na szczęście ból minął...byle wytrwać do jutra,a potem niech się dzieje wola nieba.
Zaczęłam gotowanie na jutro
nie dociera do mnie,ze w pon rano wreszcie zobaczymy naszego Filipka ! Moze dzis spakuje się do końca do szpitala...Chyba już czas 0_o'
Miał być już wpis po rozpakowaniu, ale mi się nudzi, to coś naskrobię
Zostało 9 dni do terminu porodu!
jakim cudem?!Gdzie te wszystkie miesiące, tygodnie?! Gdzie ten czas się podział?! 
Jutro jedziemy do położnej, żeby nas zobaczyła. Zaszalałam i załatwiłam sobie prywatną położną. A co... co prawda możliwe, że będzie nas to kosztować 810zł, ale pierniczę... Obgadaliśmy sprawę i skoro nas na to stać, to chcę. Czuję się pewniej i spokojniej. Kobieta bardzo sympatyczna i polecona przez znajomą. Mam nadzieję, że dzięki niej poród będzie choć trochę łatwiejszy. Jutro jeszcze muszę w szpitalu złapać anestezjologa, bo muszę obgadać sprawę ze znieczuleniem. Mam nadzieję, że się uda, bo chce już mieć to z głowy i wreszcie się rozpakować. Choć przyznam, że ta końcówka ciąży jest dla mnie nad wyraz łaskawa. Po czterech miesiącach rzygania, po stresie w drugim trymestrze i trzecim, wreszcie na spokojnie cieszę się ciążą. Kij z tym, że to może z dwa tygodnie! Na szczęście Tośka jest ruchliwa, także się nie martwię 
Chciałabym urodzić przez 6 maja, bo wtedy jak coś mamy wizytę u prowadzącego. A to znaczy, że musimy jechać znowu do szpitala na Chorzów i wysiedzieć się tam z 4 godziny... A rodzimy w innym szpitalu 
Tak wszyscy straszyli tym wcześniejszym rozwiazaniem, a tu pewnie się okaże, że urodzimy po terminie!
Czuje się strasznie zrezygnowana...
A właściwie to jestem załamana. M powiedział, ze nie chce się budować. Ostatecznie. Kategorycznie. Wszystko poszło na marne. Mój jedyny cel w życiu. Myślałam, ze jeżeli nie będziemy mieli dziecka, to będziemy mieli chociaż swój kąt i siebie. Mówię mu, ze jeżeli nie chce to i tak najważniejsze żebyśmy byli razem, szczęśliwi. Ale to nieprawda. Ja coraz rzadziej jestem szczesliwa. Coraz mniej rzeczy mnie cieszy.
Poszłam do dodatkowej pracy, uciekam od codzienności. Chce myśleć mniej i mniej.
Na zewnątrz mogę wydawać się silna, w jego oczach może nawet obrażona, ale w środku jestem tak cholernie słaba, serce ciagle płacze.
Coraz bardziej się dusze w tym domu...
Dlaczego to się wszystko tak potoczyło? Dlaczego nie mam w swoim życiu osoby, na której mogłabym polegać na tyle, ze nie musiałabym pisac teraz tego pamiętnika płacząc? Dlaczego M, siedzi znów koło mnie i twierdzi, ze jestem marudna od pierwszej minuty kiedy weszłam do domu?
Nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2018, 23:24
16 dc.
Dziś rano wykres oznaczył mi owulację na 3.05. Świetnie się składa, bo dziś miałam brać duphaston. Z drugiej strony tego się spodziewałam - w końcu brałam Clostilbegyt, a według ulotki owu powinna nastąpić między 11 a 15 dniem cyklu, więc idealnie.
Mąż mnie podpytuje czy jest jakaś szansa na bliźniaki, bo by chciał. Mi się wydaje że jest, bo swoją owulację mam, tyle że rzadko. Więc może przy takiej stymulacji uwolniły się dwie komórki...
Dobra, za bardzo popłynęłam. Marzę po prostu żeby to był TEN cykl. Oby.
Jesteś w 40 tygodniu ciąży
(39 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Wiek płodu: 37 tydzień
Data porodu:
7 maja 2018
(pozostało 5 dni)
Pozostało 5dni do spotkania z naszym Synkiem ! Łobuziak daje o sobie znać kopiąc,badz uderzając mi w pęcherz
Nie dochodzi do mnie jeszcze,ze za chwilę wszystko się zmieni, że to praktycznie już.Zaczynam się troszkę bać jak to będzie z dwójką ...
Zdałam sobie sprawę, że zawalilismy jedna rzecz w szpitalu, w którym chcemy rodzić-nie byliśmy na konsultacji z anestezjologiem...zastanawiam się czy bez niej przyjmą nas na oddział w ndz,bo ginekolog nas zakwalifikował...w razie co wybraliśmy drugi szpital,gdzie również jesteśmy zapisani na pon na CC.Nie mniej jednak trochę mnie to martwi...torba prawie spakowana-w razie co,kartka z listą rzeczy do dopakowania czeka.
Koleżanki mi mówią,ze wyglądam jak bym połknęła piłkę plażowa, że brzuch mam mega nisko. W sobotę byliśmy na Ktg w szpitalu,a tam powiedziano mi, że na razie Mały sie nie szykuje na przyjście na świat i że zaczyna mi się rozchodzić spojenie łonowe,stad ten ból towarzyszący podczas chodzenia,wstawania czy przekrecania się z boku na bok.Mam nadzieję,ze dotrwam do soboty.Na razie objawów nadchodzącego porodu - brak.
Pamiętam jak w poprzedniej ciąży ciężko mi się spało pod koniec (nie mogłam spać, wstawałam co 2h na siku w nocy)- z Synkiem wieczorem padam jak mucha, wstaje 2razy na siku w nocy i dalej spie jak zabita. Pewnie bezsenność dojdzie dzień przed porodem. Zaczynam się bać CC, choć wiem przecież czego się spodziewać. Modlę się o to by Synek był zdrowy i silny i by przeżyć tą cesarke..
30tyg+5dni
I znów ciężka noc za mną… Ciężka, bo z bezsennością. Na dodatek poszłam spać ‘na głodniaka’, bo bałam się zgagi i w nocy byłam po prostu głodna! A zjeść nie mogłam, bo rano jechałam na badanie krwi i moczu. Po pobraniu krwi nie brałam już nawet leku na tarczycę, bo po nim trzeba poł godziny odczekać z jedzeniem, a ja UMIERAŁAM Z GŁODU :o) W każdym razie przez niedospanie cały dzień będę zombie… Wkurzam się strasznie, ale wiecie co? Bardzo w moim stylu byłoby narzekanie i biadolenie i użalanie się nad sobą i złoszczenie się na wszystko i wszystkich. Ale postanowiłam, że muszę być silna dla synka w brzuszku (i dla męża) i zachować pogodę ducha mimo wszystko :o) A poza tym potraktuję to jako trening przed tym, co będzie się działo po porodzie.
Hmmm poród. Coraz częściej o nim myślę. Boję się wielogodzinnego bólu i nieprzewidywalności sytuacji. Chyba wolałabym cesarskie cięcie… W poniedziałek idę do gin, chyba jest już pora żeby z nią o porodzie porozmawiać? Wspominałam już, że kobieta jest dosyć ‘olewcza’, ale 32tc to chyba pora żeby COŚ zacząć planować w tej kwestii? I ciekawe czy zleci mi częstsze wizyty teraz (co 2 tyg)? I czy wspomni coś o ktg? I czy będę mieć jeszcze usg (żeby sprawdzić ułożenie dziecia)? Wielkie niewiadome… A co do dziecia to… czuję, że jest coraz silniejszy! Rozpycha się tak, że czasem się boję, że mi powłoki brzuszne przerwie :o)
39 tydzień (38+5)
Niecierpliwie sie juz. Czekam na jakies sygnaly, ale ich brak. Dzisiaj zaczelam sprzatac mieszkanie, zmienilam pościel, zrobilam pranie, poodkurzalam i jestem padnieta. Nie mam sil. Aaa i raz bylo ,,ten teges", ale potem mnie pieklo, bolalo i mam uraz, moze dzisiaj znowu sprobujemy. Czy jest cos, co jeszcze moze przyspieszyc porod?
Julian wychodz!
6t+6d
Od początku.. Wizyta okej, mamy serduszko i 3mm maluszka :*
Po badaniu w domu różowy śluz. Na drugi dzień czysto.
Od poniedziałku znowu zabarwiony na brązowo.
Dzisiaj plamienie się nasiliło. Brązowe..
Moja gin każe zwiększyć duphaston do 2x2 i relanium 2x1.
MALUSZKU PROSZĘ NIE OPUSZCZAJ NAS!! 
Bądź silny, zdrowy, ROŚNIJ

Czy miała któraś z dziewczyn tak częste plamienia? Moja ginekolog na USG nie widziała nic niepokojącego. Mówiła, że wszystko wygląda dobrze. Dajcie znać, proszę..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.