kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 28 maja 2018, 08:17

3dc. Wczoraj porobilam na ogródku wiec teraz tylko czekac aż kwiaty zakwitną. Dzisiaj siostra mojego ma przyjechać z trójka swoich dzieci . Ma tak kochane te dzieciaki ze szok. Trzy dziewczynki. Jak zaczęliśmy się starać o dzidziusia to ta środkowa miała prawie 2 latka a trzeciej nawet w planach nie było . Teraz najmłodsza ma już 4.5 :-). Kurczę na początku jak się dowiedziałam ze jest w ciąży z trzecim dzieckiem to przestałam tam do nich jeździć bo byłam tak załamana i zazdrosna ze szok . Chyba ze dwa razy ja tylko odwiedziłam jak była w ciąży aż wstyd się przyznać. Pierwszy raz miałam taka załamke tym bardziej ze w lutym mi powiedziała ze chce mieć trzecie dziecko a w marcu już była. Jak dla mnie to była moja taka porażka No niestety ale ciężko się z tym pogodzić jak się pragnie pierwszego dziecka i nic nie wychodzi a inni mówią i maja . Tak to już jest w tym naszym życiu niestety.

moyeu Infertility sucks 28 maja 2018, 08:45

4cs 18dc 6dpo
W 7dc byłam u ginekologa, zrobiła mi usg, okazało się, że moje endometrium rośnie :D prawdopodobnie dzięki metforminie, na obu jajnikach pęcherzyki, jeden 16mm drugi 18x13mm, od 10dc <3 co drugi dzień. Chciała żeby przyszła na monitoring, ale niestety w tym cyklu czasowo nie dałabym rady. Jeśli się nie uda, to pójdę na monitoring w następnym cyklu. Zmartwiła mnie trochę tym, że do tej pory prawdopodobnie nie miałam poprawnego cyklu, na poprzednim usg endo w 3dpo miało 3mm, ale było ciałko żółte, co oznacza, że pęcherzyk pękł, i jeśli nawet doszło do zapłodnienia, nie było szans na zagnieżdżenie. Cienkie endometrium pokazywała mi też obfitość @, ten cykl zaczęłam jednodniowym (w zasadzie kilkugodzinnym) krwawieniem. Gin powiedziała, że mogło w ogóle nie być owulacji, chociaż miałam najpiękniejszą II fazę ever. Jednak muszę zaakceptować to, że ludzki organizm nie jest szwajcarskim zegarkiem. 10dpo idę zbadać TSH dla endokrynologa, dodatkowo chciałabym zbadać progesteron, wiem że powinnam 7dpo, ale 1 mam home office, więc będę mogła sobie spokojnie pojechać rano i zrobić, ponieważ 6.06 idę na kontrolę do endokrynologa. Kusi mnie oczywiście beta... nie byłabym sobą... Pewnie spotka mnie przykre rozczarowanie, ale cóż, trudno, jak nie sprawdzisz, to się nie dowiesz ;)

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 28 maja 2018, 08:57

34tyg+3dni

W weekend odwiedziliśmy teściów (również z okazji Dnia Matki). Teściowa pracuje w szpitalu i była akurat na dyżurze i właśnie do jej miejsca pracy pojechaliśmy z kwiatami. Tam zaciągnęła mnie do swojego kolegi ginekologa, który akurat miał dyżur i zrobił mi szybkie usg, żeby zobaczyć położenie dziecia. Bo moja lekarka nagadała mi o poprzecznym i tak też sama czułam po ruchach jakby Zwierz skośnie siedział; kopniaki zawsze mocno w lewą stronę brzucha, nigdy w te słynne żebra etc). No i już sobie w głowie ułożyłam cały plan działania z planowanym cesarskim cięciem i cieszyłam się z tego. A tu psikus, główka jest w dole! No i… to oznacza, że nie mam wymówki od sn. Nie powiem, trochę (ekhm bardzo) się zdenerwowałam… Wracaliśmy do domu i zapowiedziałam mężowi, że nie jest dobrze, bo ja wiem, że nie urodzę drogami natury. Bo to trzeba przede wszystkim chcieć, a ja ewidentnie nie chcę :o(. I już ułożyłam sobie najczarniejszy scenariusz; 20h bólu non-stop zakończone i tak cc, bo ja po prostu tego dzieciaka nie wycisnę. Tak czuję. Wiem, że to nieładnie z mojej strony. Powinnam być silna dla dziecka, a ja się właściwie poddaję bez walki. Macica coraz częściej daje o sobie znać dosyć bolesnymi skurczami i twardnieniami. I jak sobie myślę, ze to jeszcze NIC w porównaniu ze skurczami typowo porodowymi, to mi się słabo robi. Albo chwycił mnie ostatnio w nocy tragiczny skurcz podudzia; bolało jak sam szatan. I znów w głowie ta myśl, że przy porodzie ból będzie milion razy większy. To się nazywa pozytywne nastawienie, nie ma co…

12 dzien jak spóźnia się @. 38dc. Test negatywny.

Wczoraj 14 dc. Wg aplikacji, obliczeń i obserwacji była owulacja. Test owulacyjny negatywny. Jak zwykle.
Pierwszy raz w życiu tak mnie bolało podbrzusze i jajnik. Nie mogłam siedzieć, a nawet się zgiąć. Pół dnia mnie męczyło. Pomyślałam, że to po CLO taka reakcja..
Ale teraz już nic nie wiem. Było <3 więc jeśli... to trafiliśmy idealnie. Jeśli nie, trudno. Zobaczymy za miesiąc...

Właśnie wróciłam od lekarza. Zaległa cytologia zrobiona. Okresu nie ma.. za to jest torbiel endometrialna na prawym jajniku. Ciąży zero. Za miesiac znowu wizyta i zobaczymy czy będzie skierowanie na usuniecie. Przy okazji doktorek mówi,że na skierowaniu napisze o sprawdzeniu drożności jajowodów.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2018, 20:05

12dc

Ja nie wiem czy nie mam właśnie owulacji. To byłaby owulacja po staremu, sprzed ciąży, gdzie zawsze miałam owu w 12 dniu cyklu. Jaka to by była miła odmiana po ostatniej owulacji w 30 dniu!
W każdym razie testy owulacyjne nie są pozytywne, druga kreska mocna i wyraźna, ale zdecydowanie nie ciemniejsza (ani równa) tej kontrolnej.

Ale jajnik od rana daje czadu. Nawet ten mój śluz podbarwiony krwią miałby sens, bo miewam podobny w owulacje, ale wydawało mi się to za szybko. Mam trzy tubki conceive, miały czekać, ale chyba już nie mają na co, więc dzisiaj spróbujemy. Dobrze, że się z serduszkowaniem nie obijamy w tym miesiącu ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2018, 16:47

Księgi życia to tragedia, tym razem są okropne. Najgorsze jak do tej pory dla mnie. Pytania trudne, szczegółowe, opisowe. Ciężko w trzech zdaniach odpowiedzieć. Wolałabym porozmawiać twarzą w twarz niż pisać. Panie mogą nie do końca zrozumieć to co chciałam przekazać. Zostały nam tylko 2 sesje i panel. Dopiero zaczynaliśmy a już zbliżamy się do końca - niesamowite.

Wczoraj odwiedziliśmy znajomą rodzinę adopcyjną by porozmawiać o naszych (chyba jednak bardziej MOICH) wątpliwościach. Powiedzieli nam byśmy trzymali się swoich ustaleń. Najważniejsze jest to by nasza każda decyzja była wspólna, byśmy się wspierali, żeby jedno nie przekonywało drugiego na siłę. Kiedyś takie działanie może się odbić na nas, na naszym małżeństwie. Decyzja została podtrzymana, będziemy z Paniami walczyć o jak najmniejsze dziecko. Znajomi powiedzieli, że według ich wiedzy nie ma teraz szans na dziecko do roku (500+, opiekunowie rodzin itp.) Jednak 2-latek jest jak najbardziej realny. I tej wersji będziemy się trzymać. Argument Pań że starsze dzieci są zdiagnozowane jest do obalenia. I co z tego że jest, każde z tych dzieci będzie miało jakieś dysfunkcje, braki, choroby. W każdym z nich coś siedzi. Najważniejsze byśmy byli tego świadomi i nie oczekiwali "cudownego dziecka". Co do Pań to będziemy stanowczy, nie damy się przekonać. Będziemy walczyć o Nasze Małe Szczęście. Uświadomiłam sobie ostatnio, że Nasze Dziecko (Dzieć lub Kosmita- jak na niego mówimy w domu) już się urodził, już gdzieś jest i czeka na nas. Cudownie, będziemy rodzicami..... mam tylko nadzieję że nie będziemy czekać długo.

I już po wizycie u urologa kurcze następny lekarz który powiedział że z taką wysoką fragmentacja się nie spotkał ;(
Zbadał m zrobił USG i stwierdził że są duże żylaki i że to może być po części przyczyną(rok temu m miał robione USG na NFZ i stwierdzono małe żylaki)
M się przy okazji przyznał do jakiś wycieków od czasu do czasu i urolog stwierdził że to może być stan zapalny bo on niczego innego nie widzi
Na operację żylaków męża nie namawia bo jak to określił u 20 latka na pewno byłaby poprawa ale u 40 latka nie jest w stanie tego zapewnić
Więc skupiamy się na stanie zapalnym m dostał na dwa tygodnie antybiotyk xyvelan po leczeniu za miesiąc zrobić wyniki nasienia
Cóż czekamy 1,5 miesiąca nie jest długo jeżeli antybiotyk nie pomoże to chyba tylko invitro lub odpuszczamy wogole niektórych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyc

Plamień ciąg dalszy... Dzisiaj poleciały trzy kropelki i to takie dość jasne. Dzwoniła dzisiaj do mnie moja Pani Doktor. Jak do piątku nie dostanę @ to mam się testować i dać jej znać. A jak będzie @ to od 5 do 9 dnia cyklu jadę z CLO. Później 11-12 dzień cyklu mam przyjechać na monitoring. Dobrze, że chociaż jest jakiś plan.

A ja czekam na środę, bo Mąż dzisiaj zadecydował, że musimy się zresetować po tym wszystkim i w środę jedziemy nad morze :)

29dc 12dpo
Pojawiło się plamienie i spadła temp. Cóż... wiem że okres znów się zapowiada na 1-2 dni przed. A ovu tylko bez sensu robi mi nadzieję i daje 2 pkt jako objaw ciąży. Oczywiście, że nie objaw ciąży!

Na dzień dziecka pojechałam do 2 letniego chrzesniaka spędzić z nim cały dzień. Tyle mam co mogę się pobawić z cuďzymi dziecmi:) tyle na pociechę... A myślałam że dzień dziecka to będzie idealny czas by dowiedzieć się że jestem w ciąży. Nic z tego.

Dwa dni temu dzwoniła piguła ze szpitala, że planują przyspieszyć ivh i kiedy mam urlop.

Dzisiaj zadzwoniła do mnie moja ginka.
Chciała, żebym brała antyki jeszcze tydz dłużej, żeby punkcja była w 3 tyg sierpnia, bo w pierwszej połowie mają malowanie i dlatego chcą poprzesuwać :-/
Zapytałam się co z wcześniejszym ?Poprzednio jak piguła dzwoniła, to mówiła, że chcą przyspieszyć
Ginka na to, że przecież mam urlop.
Owszem mam, ale dopiero od 20.07 a punkcja byłaby ok 13.07 :-D
więc zamiast w pracy byłabym na urlopie  bez nerwów i stresów
Ginka się ucieszyła, że to jeszcze lepiej.
Ruszamy z procedurą ok 28.06!!!!! huuraa

Cieszę się i boję

picgifs-nailed-it-amazed-excited-21330.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2015, 15:00

-22 dc-
Dziś mam słabszy dzień. Temperatura w tym cyklu była wyższa niż kiedykolwiek wcześniej i nie da się ukryć, że moje nadzieje też były większe niż zawsze. Ale dziś już spadek, plamienie i popołudniowa konsultacja anestezjologiczna skutecznie popsuły mi humor. Najbardziej przestraszyła mnie jedna kwestia. Nie myślałam o tym wcześniej, ale anestezjolożka powiedziała, że będę zaintubowana. A ja mam problemy ze szczęką, tzn. nie potrafię jej szeroko otworzyć bo mam coś ze stawem. Muszę pamiętać, żeby im o tym powiedzieć!!! Wpadłam na to dopiero w domu, więc niestety nie porozmawiałam z nią o tym. Może by mnie uspokoiła.. Intubować mnie będą po podaniu narkozy, więc im nie pokażę, że mnie boli. Dopiero wyciągać rurkę będą jak już będę przytomna, żeby mieć pewność, że samodzielnie oddycham. Żałuję, że naoglądałam się filmów medycznych, w których pacjenci po odzyskaniu możliwości samodzielnego oddychania dławią się.. Rany, przez co my musimy przechodzić..
Niech już będzie środa za tydzień popołudniu..

24dc 8cs
No i w końcu mnie dopadło. Jestem chora :-(
Standardowo w czerwcu mam zawalony gardło i zatoki. Myślałam że nie wytrzymam w pracy. Nie dość że okrutnie gorąco to mogłam oddachać wyłącznie ustami. DRAMAT! Dobrze ze mój kochany kupił mi krople i mogłam od razu po pracy wracać do domu.

Temperatura mi skoczyła i mam 37,5. Ciekawe co jutro z rana wyjdzie. A w gardle żyletka. Śliny nie mogę normalnie przełknąć. Ehh... Byle do czwartku.

Postanowiłam w piątek zrobić test. Pewnie i tak nic z tego, bo nie czuje się w żaden sposób inaczej niż zwykle. Wg ovu będę wtedy 10dpo, no ale może szczęście się uśmiechnie i dostanę prezent na Dzień Dziecka. W sobotę grill u znajomych. Jeśli nic z tego i @ się szykuje to niech będzie w niedzielę. Proszę proszę proszę!

Heh, nie wiem czy płakać, czy cieszyć sie ze znalezienie potencjalnego winowajcy - u m. w posiewie wyszła liczna kolonia jakiejs wrednej bakterii. Nie ppamiętam teraz nazwy ale w Necie wyczytałam że to oporna franca... ale może to przez nią m. ma zerową morfologie.
5 czerwca mamy wizytę i pewnie bedzie znowu antybiotyk, przerwa w staraniach i może koło września pomyslimy o prokreacji.. cholera... :-\

ma_pi Demotywator 29 maja 2018, 07:53

Nic z tego nie będzie. Ja to czuję.

17 tydzien
Wymioty minęły.. Radość wielka:-D mdłości są nadal, ale to mi nie przeszkadza aż tak bardzo.. Brzuszek nadal rośnie w oczach.. Niesamowite.. I mam + 1 kg:-D

Kulam się powolutku.. Czasem coś zrobię w domu albo w ogrodzie.. Ale raczej dla przyjemności niż z obowiązku..

Ciągnie, kłuje mnie w dole brzucha.. Myślę, że wszystko się rozciąga i stąd to uczucie.. A wizyta dopiero za 3 tygodnie :-(

Liversiak Pamiętnik nadzieją pisany 9 lutego 2021, 21:06

Drogi pamiętniku !
Coraz bardziej bym chciała uciec z roboty. Ale siedzę w niej, bo chciałabym mieć stabilizację finansowa jak już udało by się zajść. Boje się zmienić. Obiecałam sobie max do końca sierpnia potem odpuszczam na jakiś czas, no chyba że nie wytrzymam...
Daj mi Boże siłę!

Wczoraj miałam laparoskopie diagnostyczna, droznosci nie zrobil , bo zlapalam infekcje... i nie chcial zeby przeniosla sie na jajowody... itd. Dzis juz wyszlam ze szpitala... ogolnie powiedzial, ze jest ok... co do infekcji nic na razie nie bedzie mogl zrobic, przez moja astme i alergie... bo one sa powodem nawrotow...niestety tak wyglada zycie z problemami z odpornoscia... mam sie pojawić u doktora po miesiaczce... zobaczymy jak to bedzie dalej.

Nie wytrzymałam i zrobiłam dzisiaj test, chociaż zazwyczaj żadnych nie robię przed terminem spodziewanej @ tylko grzecznie czekam, ale dzisiaj w nocy obudziły mnie straszne zawroty głowy i od rana źle się czuję, więc pomyślałam, że może to dobry znak, ale niestety na teście biel czysta jak śnieg. W sobotę byliśmy z P na badaniach, wyniki będą dopiero w poniedziałek, więc musimy czekać jeszcze cały tydzień. P się trochę załamał i powiedział, że nawet nie musimy odbierać tych badań, bo on wie jaki jest wynik. Próbowałam go pocieszać, ale stwierdził, że jest beznadziejny i że do niczego się nie nadaje...
Chciałabym, żeby jego wyniki były dobre i żebyśmy musieli szukać innej przyczyny, może wina leży gdzieś po mojej stronie?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)