5dc
Ten @byl dziwny mialam male skrzepy nawet sporo, trwał 4dni.Od czasu laparoskopi miewam po 3-4 dni @.
Od wczoraj wczesnego popoludnia nic nie lecialo, a dzis przed poludniem plamie pff... masakra.
Od kilku dni pobolewa mnie glowa... ahhh od 16dnia cyklu zaczynam brac leki do stumulacji i zobaczymy co bedzie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2018, 11:40

Pinka. Piąty transfer 19 września 2018, 16:11

24dc cd

Czy jeszcze ktoras z was ma dosc swojej pracy? Ja sie w swojej dusze. Czuje sie jak zamknieta w garnku pod pokrywka z ktorej bucha para wodna. Mam dosc chodzenia do pracy, dosc problemow kazdego dnia co innego, dosc wspolpracy z innymi ludzmi. Juz dawno nie powinno mnie tam byc!! Ten miesiac mial byc miesiacem narodzin mojego Aniolka*. A tymczasem nawet nie zapowiada sie abym w najblizszym czasie mialo sie cos zmienic. Boli mnie dusza, kluje mnie serce, oczy chcialyby zalewac sie lzami.

To nie jest tak ze chcialabym zmienic prace. Lubie to co robie, ale nie teraz. Nie w tym czasie. Na kazda rzec jest odpowiedni czas i miejsce - moje zdecydowanie nie naleza teraz do pracy.

Kilka dni spokoju a potem odebrałam wyniki i znowu płacz:( po pierwsze tsh znowu 3.2 wiec konieczna wizyta u endo. Udało mi się umówić na 25. 09 i to tylko dla tego ze to poczatek ciąży. I po drugie cukier 105. Jutro badanie obciążenia glukozą. Nie wiem dlaczego takie rzeczy przytrafiaja sie długoletnim staraczkom czy nie za mało wycierpiałyśmy?

Monika18071 Ciągle w niedoczasie 19 września 2018, 17:08

1. Cykl bezowulacyjny - płaski wykres, bez wzrostu temp lub z niewielkim skokiem, z niewidoczną dwufazowością,
2. Syndrom niepękniętego pęcherzyka Graffa (LUF) - wykres wyraźnie dwufazowy ale z powolnym wzrostem temp, gdzie trudno wyznaczyć 1dfl, wykres wyraźnie dwufazowy ale niska fl,
3. Wysoki poziom Prolaktyny - zębaty wykres 6 niskich temp poprzedzających wzrost,
4. Niski poziom Progesteronu - wykres wyraźnie dwufazowy ale niska fl,
5. Niski poziom Estrogenów - brak spadku temp przed owulacją,
6. Zbyt wysoki poziom Estrogenów - dużo śluzu płodnego przed długi okres,

Jeheria No kiedy? 19 września 2018, 19:27

Dzisiejszy news... Kupiliśmy psa!!! Labradora. Jestem w nim zakochana <3

An. Niepewność 7 grudnia 2021, 20:01

1 dc.

I nic z tego cyklu nie wyszło.

Czy podczas krwawienia występuje śluz rozciągliwy?


Xx

Smuzka Czekam na ciążę 🥰 3 kwietnia 2022, 20:31

Dziś 19 dc.. Weszł luteine i co odrazu sucho..bry nie cierpie tego.
Akurat z mężem coś sie pokłóciłam akurat dobrze ze po owulacji.😅
Ciężko mi poradzić z pragnieniem. Nie mogę patrzeć na kobiety w ciąży itp.
Jakoś sobie daje radę. Staram się nie myśle. Nie nakrecam się i nie robie testów by nie widzieć jednek kreski.

aster Plan B. 30 września 2022, 10:34

Koniec stymulacji! Jutro punkcja! 😲 Zaczynają się największe nerwy, ile będzie komórek, ile się zapłodni, czy zarodki beda rosły, czy w ogóle jakieś będą... Każdy kto to przeżył wie, że najwieksza walka toczy się w głowie.😬 Zwłaszcza kiedy jest się po nieudanej procedurze. Najcięższa do zniesienia jest ta niepewność- równie dobrze mogę być w ciąży już za miesiąc, jak i za rok stać w tym samym miejscu... Niby tak moje życie wygląda już od 4 lat, ale przy ivf ma się więcej do stracenia. Myśl, że te wszystkie poświęcenia: czasu, zdrowia i pieniędzy mogą pójść na marne - to ściska gdzieś człowieka w środku i nie chce puścić.

33+3(34tc)
W ostatnie trzy dni załatwiłam ortopede i usg spojenia lonowego, ponieważ mam mega ból utrudnia mi normalne funkcjonowanie. Zaczęłam się zastanawiać jak to bedzie przy porodzie czy nie zrobię sobie krzywdy bo spojenie bardzo boli więc pewnie się rozeszlo i miałam rację mam rozejscie na 2.5cm A w najszerszym miejscu 3.5. Dzisiaj ortopeda stwierdził żeby raczej zakończyć ciążę CC ale zadecyduje o tym mój lekarz prowadzący. Trochę psychicznie się nastawilam już na cięcie mimo tego, że chciałam bardzo rodzić sn ale teraz się boję... jeszcze ponad miesiąc czasu A ortopeda powiedział że to spojenie jeszcze się rozejdzie, więc dla własnego bezpieczeństwa chyba jednak wolałabym CC. Wszystko wyjaśni się w poniedziałek bo mam wizytę u mojej doktor.
Poza tym, czekam z utęsknieniem na mojego B, który od 4 dni szkoli się w warszawie z powodu awansu. Cieszę się że się rozwija ale tęsknię za nim smutno nam bez niego, za jakieś 3 godziny będzie w domu wysciskam go za wszystkie czasy :)

6 tyg 6 dni

Objawy ciązowe są,od paru dni są mdłości, głównie gdy zalewa mnie fala glodu a nie zdążę jeszcze cos przekąsić. Zdarzyły mi się 4 bełty. Jeden porządny:D reszta raczej próba na pusty żołądek:D ale grunt, że ulzylo:D
Coraz częściej mnie mdli, ale nie ma jeszcze tragedii.
Nie sluzy mi kawa, myślałam, że jak wypije mała filizaneczke to będzie ok, ale zaraz mnie zmulilo i było nie dobrze przez pół dnia. Fasolka nie lubi kawy jak i tlustego rosolu w za duzych ilosciach:D

Kupiłam sobie 2 nowe staniki w rozmiarze 75C, dotychczas mialam 70B, ale nie mogę w nich już chodzić, piersi bardzo bolą i są nabrzmiale więc musiałam kupić coś wygodniejszego co nie wrzyna mi fiszbin w cycki:)
Męzuś zadowolony z większego rozmiaru:D

Po 15 miesiącach starań zobaczylam upragnione dwie kreski. Jeszcze to do mnie nie dochodzi ... Jest strach przed tym czy wszystko będzie ok ... Oby

Po wizyciw u androloga...

Przebadal mojego, nawet cycki mu sprawdzal... Nie wiem co to ma za związek heh
Wypytal go o wszystko...
Zlecil kilka badan... Kazal powtorYc badanie nasienie...
I powiedział ze z gorszymi wynikami zachodza w ciaze a u nas poprostu problem musi lezec po 2 stronach...

Najwyrazniej tak jest :( a teraz szukaj wiatru w polu dalej...

Zupelnie juz nie wiem co mam myslec...

No to moj teraz bd leciał na badania bo akurat wolne ma xD wiec niech sie czlapie xD


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2018, 05:24

Wczorajsza wizyta u mojego gina mnie uspokoiła. "Proszę nie brać tych dodatnich ANA tak bardzo do serca". Delikatne rozregulowanie i ewentualny brak owulacji czasem sie zdarzają. Uff. Przepisał duphaston od 16 dc.
Moje jajniki mnie oszukują ;) przez 3 dni bolał mnie lewy, a wczoraj na usg wyszły 2 jajeczka w prawym ;) dziś śluz rozciągliwy (pierwszy raz od czerwca). Brak szans na serduszkowanie :/

Alice24 Za bardzo chcę 20 września 2018, 09:46

26 tydzień + 4 dni

Nadal czuję się świetnie i cały czas pracuję, chodzę na ćwiczenia, jeżdżę samochodem. Pewnie wyjdzie na to, że w ogóle nie pójdę na zwolnienie. W zasadzie zostało mi jeszcze pół roku studiów (zachciało się drugiego kierunku). Semestr na pewno zakończę. Martwi mnie tylko kwestia obrony. Na pewno nie dam rady teraz ogarnąć spraw firmowych i w między czasie przygotować się na obronę w lutym. Od grudnia raczej nie o tym będę myślała. Będę musiała załatwić siebie jakiś ekstra termin w semestrze letnim. Jakby było mało to na głowie mam jeszcze remonty… Póki mam siłę to chodzę i wymyślam a to tapeta w korytarzu, a to klimatyzacja. Teraz bierzemy się za pokój dziecięcy. Ściany już pomalowane :) część mebli będzie w przyszłym tygodniu. Na koniec zostawiam sobie najlepsze – łóżeczko i dodatki :)
Powoli kompletuję wyprawkę, pościele, śpiworki, fotelik itd… mama jak zwykle przechodzi samą siebie i o wiele ważnych rzeczy nie muszę się martwić. Kupiła już nawet wózek. Wszystko jest takie ładne, że aż głowa boli. Ze strony teściowej jednak nie mogę spodziewać się pomocy. Jak wspomniałam jej że kompletuję rzeczy to stwierdziła że jestem nienormalna, że to za wcześnie i że ona dała sobie radę z trzema pieluchami na początek. Boże co za ciemnogród. Już widzę jak w środku zimy, po cesarce, biorę dziecko i idę na zakupy haha. Zero wyobraźni naprawdę... Na szczęście wszyscy inni wokół mnie są podobnego zdania, że do czasu rozwiązania wszystko powinno być uszykowane.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2018, 09:48

Jutro zaczynam 17 tydzień- każdy kolejny tydzień do przodu strasznie mnie jara.
Pierwszy trymestr był super, drugi już nie jest mi tak łaskawy. Jestem drugi raz we wrześniu chora :/Głowa mnie boli, gile do pasa, węzły chłonne powiększone. A tu prawie nic nie można wziąć. Ratuje się czosnkiem, miodem i cytryną. Dzisiaj może pójdę po prenalen i sól morską do nosa. Remont dalej w toku i tak już miesiąc prawie. Męczące to strasznie.

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 20 września 2018, 10:26

Skończyłam wczoraj clo i jutro ostatnia tabletka estriadolu. Co drugi dzień miałam niezbyt silne skurcze podbrzusza, raz całości, raz prawego jajnika. Miejmy nadzieję, że coś tam się wykluwa. 23 lub 24 chciałabym iść na monitoring, najlepiej 23, ale jest to niedziela i nie wiem, czy gin przyjmuje. Trochę naczytałam się forum, jak to dziewczyny miały książkowe objawy owulacji, bóle, śluz, kłucie itp., a monitoring wskazał cykl bezowulacyjny. Nie chciałabym się faszerować tabletkami przez 3-4 cykle.
Żałuję, że nie udało się zajść we wrześniu, bo prawdopodobny termin porodu byłby na maj, a ja i P. tez jesteśmy z maja :p
Cykl, jeśli chodzi o starania zapowiada się dobry. Może być z tym u mnie różnie, bo pracuję w trybie dobowym i jeśli owulacja przypadnie na dzień dyżuru nie ma bata bym wyrwała się do domu. Moj P. ma tryb 8-godzinny, więc to nie stwarza problemu. Nasze szczęście będzie zależało od mojego grafiku :/

Od tygodnia regularnie pije siemię lniane i misze przyznać, że w sprawach żołądkowi-jelitowych sprawdza się doskonale. Na ocenę śluzu jeszcze nie czas, póki co pół na pół wodnisty z kremowym. Drugi cykl biorę również wiesiołek, ale w poprzednim miesiącu nie poprawił mi śluzu. Z innych jeszcze zmian to to, że nauczyłam się w końcu regularnie i prawidłowo mierzyć temperaturę. Wcześniej robiłam to w różnych godzinach, nie od razu po przebudzeniu, ale np. wizycie w toalecie i pod pachą. Teraz już trzymam się zasad, a pomiar robię w ustach. Chciałabym następny cykl spróbować w pochwie, ale obawiam się, że dziwny będzie to widok z perspektywy P., jak zauważy, że o 7 rano wkładam sobie coś tam na dole, a skubany ma bardzo płytki sen i przebudza się jak się przerwcam z boku na bok... Poza tym w pracy również nie będzie to łatwe.

Co jakiś czas nachodzą mnie zwątpienia na zmianę z radością. Ciul, że może będzie nam dane starać się następny rok, ale traktuje to tak, jakby za tym cyklem miało się udać. Tak, że podjęliśmy decyzję i trzeba już myśleć o konsekwencjach na wypadek, gdyby się udało. Czasem myśle, czy to nie za szybko, czy nie dać nam jeszcze czasu na cieszenie się wspólnym szczęściem, z drugiej strony czy to szczęście będzie umniejszone, gdy pojawi się dziecko? Czy wtedy nie będziemy mogli poleżeć sobie w ogrodzie, na łóżku rozmawiając, pójść do kina, pojechać gdziekolwiek? Uważam, ze wszystko jest możliwe, trzeba tylko dobrze zorganizować czas. Nie liczę oczywiście niespodziewanych wypadków typu choroba dziecka. Załóżmy, że jest wszystko w porządku, możemy poświecić sobie czas, gdy dziecko śpi, obejrzeć wtedy ulubiony serial, przygotować kolację. Jeśli dobrze się postaramy jesteśmy w stanie wszystko zdziałać. I żeby nigdy nie zapomnieć o sobie przez dziecko. Zauważyłam, że wielu ludzi oddala się od siebie, gdy zostają rodzicami. Zmieniają się, przestają okazywać sobie czułość, stają sie tacy zasadniczy, typowi dla wychowania dziecka, zapominając o romantyzmie. Nie chcę faceta traktować tylko jako niezbędnego czynnika do wychowania dziecka.
Wczoraj wpadła znajoma z koleżanką i jej roczną córeczką. Mała była taka słodka, że chwilami zapomniałam, że mam gości i chciałam tylko bawić się z dzieckiem. Wciąż myślałam, jak miło by było mieć takie maleństwo i wychować je z ukochanym.

Pomału zaczynam się godzić z tym że nie będziemy mieli drugiego dziecka wiadomo jak widzę dziewczyny w ciąży to w dalszym ciągu boli bo jakby nie bolało to nie byłabym człowiekiem
Po niedoszłej inseminacji jak się popłakałam pod klinika to mój m zapewniał że będzie dobrze że damy radę podejdziemy do on vitro choćbyśmy kredyt musieli wziasc
Teraz włączył mu się tryb realisty i jak się pytam czy w październiku spróbujemy to twierdzi że pieniędzy nie mamy ale nie określi że coś wykombinuje my
Pytam się że może na wizytę pojedziemy to się o koszty spytamy ale na razie głucho
Nawet zaczęłam się interesować jak punkcja której strasznie się boje wygląda i jak wygląda cała procedura
Tak sobie tłumaczę że mam synka osobe od której słyszę codziennie mamusiu nie każda z nas ma takie szczęście więc ja chyba swój limit szczęścia już wykorzystałam;(

Miśka1234 Nadzieja umiera ostatnia... 20 września 2018, 11:16

Cześć Dziewczyny, na wstępie chciałabym się z Wami przywitać :)
Już od dłuższego czasu obserwuje pamiętniki, forum i stwierdziłam że też powinnam zacząć pisać... może będzie Mi lepiej ?
Jak powiedziałam dla Męża że jest taka strona, czytam sobie itp. to mówi po co to robisz, będziesz tylko się nakręcać ...a ja wręcz przeciwnie - to tutaj odnalazłam trochę nadziei, to tutaj sobie uświadomiłam że nie jestem z tym problemem sama i jest Mi jakoś "lżej"..

Ten miesiąc a raczej dostanie miesiączki w tym miesiącu jest dla mnie jakąs kumulacją ... miałam taką nadzieję że w tym miesiącu się udało ... nawet zauważałam jakieś objawy ale w sumie jak co miesiąc, wkręcanie sobie czegoś, czego tak na prawdę nie ma :(

Wcześniej robiłam badania tsh, ft3 i ft4 wszystko w porządku, owulację mam, pęcherzyki mam ... cykle regularne również są więc szukamy dalej ...
Zrobiłam wyniki - progesteron, prolaktyna, fsh i lh i czekam ...
Mąż zrobił badania nasienia - również czekamy na wyniki ... kolejna wizyta u lekarza dopiero 8.10 ...
Myśląc kiedyś o dziecku,myślałam że będzie to takie proste nie wiedziałam że tak bardzo się myliłam .. w trosce o swoje zdrowie, o zdrowie mojego przyszłego dziecka schudłam 79kg ... nawet to nie pomogło a teraz nawet czasami się zastanawiam czy może to jednak zaszkodziło ?

Mam tyle myśli w głowie, nie potrafię nawet poskładać tego w sensowne zdania ...
Każdego miesiąca, jak się nie udaje mówię Sobie dobra ten miesiąc na luzie, nie spinam się itd. ale przychodzi nowy cykl i znowu to samo ... powoli zaczynam się bać że chęć zajścia w ciąże, ten temat zaczyna brać przewagę nad Moim życiem .. jestem raczej osobą, która nie lubi mówić o tym co czuję, nie lubię pokazywać że tak bardzo mnie to boli i robię dobrą minę do złej gry a gdy zostaję sama łzy lecą po policzku, głupie myśli ..
Na prawdę, mam najgorsze myśli że nigdy nie zostanę Mamą a Mój wspaniały Mąż Tatą :( ...

DOROTA. ENDOKOBIETA W oczekiwaniu na cud 20 września 2018, 11:55

Oczekuje na kolejną, nie wiem już którą wizytę u nowego ginekologa. Mam nadzieję, że tym razem się nie zawiode. Ma się odbyć w przyszłym tygodniu. Pewna czara goryczy się przelała i mam dość bezczynnego czekania na cud. Tarczyca i IO praktycznie wyrównane, od pół roku obserwuje cykl i mierze temperaturę, coś miesiąc owulacja była, a cudu jak nie było tak nie ma. Potrzebuję nowej wiedzy, świeżego umysłu, spojrzenia leczenia, aby mieć siłę na dalszą walkę, nową nadzieję...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2018, 11:55

27t2d

Wczoraj miałam wizytę u pani doktor. Badania wszystkie w normie, tzn. morfologia, mocz i cukier. Trochę za niskie TSH ale jak na razie to lekarka zmniejszyła mi dawkę leków i zobaczymy. Przed wizytą miałam wysokie ciśnienie więc kazali mi mierzyć w domu i w razie czego zgłaszać się do ginekologa lub lekarza rodzinnego. I to ja, która zawsze mam niskie ciśnienie ;). Adaś waży 1100g, ułożył się główką w dół i według lekarki już się to nie zmieni, no ale u mnie i tak wskazana cesarka. Jestem też po wizycie u dentysty, jeszcze jedną plombę muszę mieć ale to dopiero w listopadzie jadę. Teraz jestem umówiona na USG trzeciego trymestru (na 4.10.) a później wizyta u ginekologa (10.10.).

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)